@RedCrescent @alaMAkota @jedzczarnekoty PiS miał w planach zrobienie filmu o nim, ale takim porządnym hollywodzkim.
Próby nakręcenia filmu fabularnego o rtm. Witoldzie Pileckim w ostatnich latach zakończyły się wielkim fiaskiem z powodu chaotycznego zarządzania politycznego, konfliktów prawno-autorskich, zmian kadrowych oraz braku spójnej wizji. Pomimo przeznaczenia ogromnych środków publicznych i stworzenia wokół projektu podniosłej oprawy, superprodukcja utknęła w produkcyjnym chaosie.
Najważniejsze przyczyny i absurdy związane z tym projektem:
* Wojna na scenariusze i reżyserów: Przez lata projekt przechodził z rąk do rąk. Do wyreżyserowania filmu przymierzani byli m.in. Leszek Wosiewicz oraz Łukasz Barczyk. Scenariusz modyfikowano wielokrotnie, a nowi twórcy wyrzucali do kosza efekty pracy swoich poprzedników, co generowało ogromne koszty jeszcze przed wejściem na plan.
* Miliardowe ambicje kontra rzeczywistość: Projekt zapowiadano jako „polskie Gladiatora” lub dzieło na miarę oscarową z budżetem rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. Zamiast stworzyć solidny film historyczny, kierownictwo skupiło się na gigantomanii i obietnicach ściągnięcia hollywoodzkich gwiazd, co okazało się całkowicie nierealne.
* Procesy sądowe i spory o prawa: Zamiast skupić się na produkcji, podmioty zaangażowane w projekt (w tym Polski Instytut Sztuki Filmowej i Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych) weszły w prawne spory dotyczące autorskich praw do scenariusza oraz rozliczeń za już wykonane, a niewykorzystane prace.
* Niejasne przepływy finansowe: Mimo że film nie powstał, z budżetu państwa wydano miliony złotych na preprodukcję, koszty przygotowawcze, gaże dla kolejnych reżyserów oraz konsultacje. W efekcie powstał jeden z najdroższych „półkowników” w historii polskiego kina — film, którego nikt nie obejrzał, bo nigdy nie został dokończony.
* Polityczny nacisk na terminowość: Produkcja była forsowana jako priorytet polityki historycznej, co doprowadziło do podejmowania pochopnych decyzji zarządczych. Zamiast pozwolić na organiczny rozwój artystyczny, próbowano dostosować harmonogram do kalendarza politycznego, co ostatecznie sparaliżowało całe przedsięwzięcie.