Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

pierdonauta_kosmolonyGruba ryba

Dołączył/a:

  • 429 wpisów
  • 2602 komentarzy
  • 2 obserwujących

Osobistość

w Wiadomości Polska

19piorunów

Stała baza USA w Polsce. Donald Trump zapowiada: Lokalizacja zostanie wkrótce ogłoszona

Prezydent Stanów Zjednoczonych wypowiedział się o statusie prac nad ustanowieniem stałej obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce na swojej platformie społecznościowej Truth Social. #wiadomoscipolska #wojna #ekonomia #usa

Fenomen

w Hydepark

83piorunów

Opowiem trochę o ciężkim okresie szkolnictwa podstawowego, w którym miałem okazję uczestniczyć w okres przypadający na wczesne lata 90.

W tamtejszej rzeczywistości nie analizowało się poziomu nauczania w placówkach, po prostu stawiano na rejonizację i wszystkie dzieciaki z danego osiedla uczęszczały do tej szkoły, która przypisana była do nich z uwagi na miejsce zamieszkania. Dla moich starych, jak również dla rodziców pewnie większości pozostałych dzieciaków - szkoła była szkole równa, przez co tym sposobem trafiłem w miejsce, które obsadzone było dość obficie przez lokalną patologię.

Jakby mało było tego, że w tej podstawówce uczyły się dzieci z dysfunkcyjnych środowisk, pociechy z cygańskich rodzin zamieszkujących znajdujące się niedaleko baraki, to ktoś decyzyjny uznał, że świetnym pomysłem będzie zorganizowanie w tejże placówce programu OHP. Nie wiem jakie były naiwne założenia tej inicjatywy, ale z naszego punktu widzenia wyglądało to tak, że brali takich kompletnych degeneratów, którzy nawet szkoły podstawowej nie potrafili ukończyć, zbierali ich do kupy z całego miasta i próbowali wyedukować ich do zawodu, który nie wymagał myślenia wychodzącego dalej niż wykonywanie prostej, powtarzalnej czynności. Były to zatem osoby przyuczane do pracy w cementowni lub innych, podobnych instytucjach, gdzie trzeba było po prostu machać łopatą lub przekładać rzecz z jednego miejsca na drugie. Dlaczego zdecydowano się robić to w szkole podstawowej? Dobre pytanie!

Jak się kończyło wymieszanie dzieci wraz z osobami, które mają poważny problem z agresją, emocjami, logiką i kulturą, można sobie wyobrazić.

Ohapowcy oczywiście imponowali swoim zepsuciem niektórym dzieciakom, które za wzór stawiały sobie bycie gitem, więc patologia niczym wirus rozprzestrzeniała między szkolnymi ławkami i nieprzyzwoite zachowania pojawiały się także wśród tych normalniejszych uczniów.

Największym problemem było ryzyko wpierdolu. Widmo dostania w ryj wisiało w powietrzu praktycznie ciągle. Twarz wyklepaną można było mieć z byle powodu. Bo się na kogoś popatrzyło, bo się szło za wolno lub za szybko, bo plecak miałeś za bardzo czerwony. Ciągłe zaczepki, plucie na innych, zastawianie drogi, walenie z bara przy mijaniu się to był dzień powszedni. Szkoła nie stanowiła bezpiecznej przestrzeni, bo nigdy nie wiadomo było gdzie natkniesz się na agresora. W kiblu, na boisku, na korytarzu, w szatni - a także w drodze do domu, trzeba było mieć oczy z każdej strony i konieczne było strategiczne omijanie miejsc, w których zbierały się oprychy. Do tego to były czasy, kiedy nie było żadnej ochrony na wejściu, więc do budynku szkoły wejść mógł kto tylko chciał, co zachęcało znajomków młodych gangusów do odwiedzin. Czasami dzieciaki otrzymywały od rodziców jakieś drobne, aby kupić sobie drożdżówkę lub jakiś napój. W szkole sklepiku nie było, trzeba było wyjść poza jej teren. Najkrótsza droga do delikatesów była rzecz jasna obstawiona przez szkolnych zakapiorów, którzy kasowali kasę przeznaczoną na zakupy. Trzeba było chować do buta lub w majty i potem płacić zmiętolonym, zawilgoconym banknotem o nominale 10 000zł.

Nie tylko gotówki uczniowie byli pozbawiani. Normą było zabieranie plecaków lub koszulek. Był to czas, kiedy popularność zyskały tshirty z grafikami zespołów heavy metalowych lub punkowych (wiadomo: czachy, pentagramy - takie rzeczy jarają dzieciaki) a także kurtki typu flek - z pomarańczową podszewką. Plecaki typu kostka lub worki na sznurku a także inny "mercz" to był towar przechodni i nawet jeśli jednego dnia to ja miałem koszulkę Pantery lub Guns'n'Roses, to kolejnego dnia paradował w niej już ktoś inny, a ja wracałem do domu z gołą klatą. Czasami patusy jeszcze próbowały zachowywać resztki "przyzwoitości" i np. pytali o skład zespołu lub dyskografię (że niby nie było się godnym noszenia koszulki, jeśli nie było się zagorzałym fanem), ale często także po prostu grożono piąchą lub nożem sprężynowym i tyle było rozmowy.

Pozwolę sobie przytoczyć jedną z sytuacji:
Wracałem z kolegą pieszo do domu, gdy nagle coś pociągnęło mnie do tyłu. Przede mną stał wyższy o dwie głowy typ, któremu towarzyszył kolega z mojej klasy. Na nic zdała się ta znajomość, bo podejrzewam, że sam był lekko wydygany i robił wszystko, co mu ten większy rozkazał.
~ Ściągaj kostkę!
Ja wtedy nie wiedziałem nawet że ten plecak się tak nazywa "fachowo".
~ Co? - odpowiedziałem
~ Chujów sto, nie będziesz jej miał.

Jakoś złączyłem kropki, zacząłem powoli ściągać, po czym koleś wziął ją i rzucił przez ogrodzenie znajdującego się obok domu. Potempo prostu odszedł mówiąc, że "i tak ch⁎⁎⁎wa była". Musiałem pukać do obcych ludzi i pytać czy mogę swój plecak wyciągnąć z ogrodu, bo mi ktoś go tam wrzucił. To była jedno z takich łagodniejszych spotkań.

Innym razem, wychodząc z sali lekcyjnej, przy otwierani drzwi, zahaczyłem nimi o leżący na korytarzu plecak. Koleś do mnie podskoczył, jedyne co powiedział to "k⁎⁎wa!" i oczywiście zbliżył groźnie swoją twarz do mojej, jakby nie wiem, chciał się pocałować czy coś. Ja na to odparłem "sorry" - no nie dało się otworzyć drzwi nie trącając torby, która leżała centralnie przed nimi. Na co typ odpowiedział "K⁎⁎WA!" dwa razy głośniej. Ominąłem go i uciekłem. Takie były standardy komunikacji z tymi jednostkami.

Tacy co się nie umieli bić, to wcale nie byli lepsi. Normą było "nasyłanie" kogoś na kogoś innego. Co ciekawe, patusy nasłani na kogoś, lali go nierzadko pro bono, nie prosząc o żadną zapłatę. Ten kto miał możliwość nasłania, określany był jako "posiadający znajomości". Posiadanie znajomości było dla przetrwania podbazy równie ważne, co zdawanie do następnej klasy.

Kończę tą przygnębiającą historię, nieco bardziej komicznym wydźwiękiem.

Tyle ile widziałem rysunków penisów w tamtych czasach, to chyba nigdy więcej w życiu tyle nie przewinęło się przed moimi oczami. Siurami były pokryte ławki, krzesła, pojawiały się one na ścianach - no po prostu był to nieodłączny motyw, towarzyszący każdej czynności. Szedłeś do kibla z drzwi kabiny patrzył wielki fiut narysowany markerem. Siedziałeś podczas lekcji cały czas posuwała cię od tyłu fujara narysowana na siedzisku krzesła. Jak się spóźniłeś, to w szatni pozostawał tylko wieszak z narysowanym nad nim ogromnym prąciem i dopiskiem "tu kurtkę wiesza c⁎⁎j". K⁎⁎⁎sy były rysowane, malowane sprejem, wydrapywane w tynku - a jak już brakło weny plastycznej, to wykrzykiwane były na korytarzu podczas ciszy panującej w trakcie lekcji.

Jak to się ma do czasów współczesnych? Czy dzisiaj dzieciaki są bardziej bezlitosne, mając w ręku oręż w postaci social mediów? Nie wiem, nie mi to oceniać, ale faktem jest, że każde pokolenie miało własne demony.

Pokaż więcej komentarzy (27)

Lider

w Wiadomości Świat

84piorunów

Rosjanie uderzyli w fabrykę Cersanit na Ukrainie

„Rosjanie tylko w ciągu ostatnich kilku dni zaatakowali hutę stali należącą do indyjskiego biznesu, amerykańską firmę produkującą olej słonecznikowy oraz polską firmę wytwarzającą armaturę sanitarną” – napisał w sobotę wieczorem w mediach społecznościowych prezydent

GURU

w Hydepark

234piorunów

Brawa dla Rybnickich policjantów. Gówniarze myśleli że spierdolą przed policją, ale podczas wycieczki się wypierdolili XD. Teraz rodzice poza niemałymi mandatami od policji, będą mieć kary od UFG za brak ubezpieczenia pojazdów i dodatkowo będą musieli sprawę w sądzie rodzinnym. Ciekawe dlaczego kupili motory bez możliwości rejestracji, przez to mają znacznie więcej problemów.

https://rybnik.policja.gov.pl/k22/informacje/wiadomosci/448322,Uciekali-na-elektrycznych-motocyklach-Zatrzymani-przez-policjantow-z-grupy-Speed.html

Pokaż więcej komentarzy (44)

Mistrz

w Co Wy na to?

65piorunów

Co Wy na to? 11.09.2026

W zeszłym tygodniu ukazała się wiadomość o kolejnych niekontrolowanych działaniach agentów AI. Zaczęły one wykorzystywać różne strony internetowe do wzajemnego komunikowania się ze sobą metodami obchodzenia zadań testowych czy omijania ograniczeń w ramach optymalizacji procesu działania. Do tego dochodzą regularnie pojawiające się informacje o włamach do infrastruktury innych firm; najgłośniejszym przypadkiem tego typu było HuggingFace. Pojawiają się doniesienia od niektórych pracowników największych firm zajmujących się tworzeniem narzędzi AI, że firmy te w niedostatecznym stopniu zwracają uwagę na potencjalne ryzyka. Nie można zapomnieć o kolejnych raportach mówiących o potencjale zabierania ludziom pracy umysłowej. Na ile dalszy rozwój narzędzi AI jest dla nas zagrożeniem?

Pytanie na dziś: Czy obawiam się rozwoju AI?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.

_Podziękowania dla kolegi @Fly_agaric który_ _podrzucił_ ten temat wraz z paroma linkami do dyskusji, zapraszam do takiego podrzucania mi pomysłów ;)


Czy obawiam się rozwoju AI?

  • Tak50% (180 głosów)
  • Nie24% (88 głosów)
  • To zależy24% (85 głosów)
  • Nie mam zdania2% (8 głosów)

361 głosów

Osobistość0piorunów

W temacie Ai to tylko podcast https://podcasts.apple.com/au/podcast/moonshots-with-peter-diamandis/id1648228034 (nie mylić z MoonshotAi)

generalnie ciekawe jest stanowisko Anthropic, które chce jak najwięcej regulacji a Amodei regualrnie mówił (z Altmanem), że AI wykończy większość pracy, teraz obaj się uspokoili bo chcą zrobić IPO.

Moonshots with Peter DiamandisBusiness Podcast · Updated Weekly · Tracking the future of technology and how it impacts humanity. Named by Fortune as one of the “World’s 50 Greatest Leaders,” Peter H. Diamandis, MD, is a founder, investor, advisor, and best-selling a...Apple Podcasts
Fanatyk2piorunów

Generalnie rozwój już się zatrzymał. Agi to mokry sen którego się nie osiągnie. Już są wnioski że lepiej radzą sobie wyspecjalizowane rozwiązania.

Czy się zabierze pracę. I tu dochodzimy jeszcze do kosztow. One jeszcze nie osiągnęły stopy zwrotu. One nawet nie żerują kosztów. Nie sądzę. Faktycznie wiele rzeczy robi się szybciej ale te rozwiązania cały czas obarczone są błędami.

Z ai ma się bardzo szybko przyrost na początku. Potem zaczynają się schody a to właśnie ta zaawansowana część miala być rozwiązana a nie jest

Jest jeszcze jeden aspekt. Ktoś odwali kite. Rynek jest jeszcze mocno podzielony. Amerykańskie rozwiązania zakładają że tylko z ich rozwiązań ludzie będą korzystać a te są najdroższe kosztowo.

Czekamy na pierwsze bankructwo firmy ejaj 😉

Pokaż więcej komentarzy (36)

Fanatyk

w Książki

21piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Państwowy Instytut Wydawniczy zapowiada trzy nowe tomy serii Poczet Władców Polski. "Zygmunt Stary" Marka Ferenca ukaże się 23 września, a "Mieszko II" Michała Tomaszka i "Konrad Mazowiecki" Dariusza Dąbrowskiego 26 listopada 2026 roku. Wydania w twardych oprawach zawierają kolejno 576, 368 i 350 stron, w cenie detalicznej po 89 zł za sztukę. Poniżej okładki i krótko o treści.

"Zygmunt Stary"

Biografia Zygmunta Starego szeroko opisuje sprawy związane z życiem codziennym króla, warstwą materialną, mecenatem, ceremoniałem i osobami z otoczenia. Monarcha ten jest dzisiaj królewską twarzą polskiego „złotego wieku”. Współcześni mu zgodnie określali go jako sympatycznego i dobrego człowieka, a nawet wiele lat po jego śmierci pozytywnie wspominani etyczną postawę władcy. Autor książki koryguje m.in. legendę o „przemożnym” wpływie królowej Bony na władcę, w publikacji nie brakuje także opisu polityki zagranicznej Zygmunta Starego, w tym kwestii wokół hołdu pruskiego oraz działalności króla na Litwie.

Książka jest kolejnym tomem zainaugurowanej w 2025 roku przez Państwowy Instytut Wydawniczy kolekcji „Poczet Władców Polski”. W jej ramach najlepsi specjaliści nauk historycznych w Polsce piszą biografie władców w oparciu o najnowszy stan badań i szeroki zasób źródłowy, również z archiwów zagranicznych. „Poczet Władców Polski” to starannie przygotowane publikacje, które zapewniają najwyższy poziom merytoryczny, wysokiej jakości szatę edytorską z kolorowymi ilustracjami i staranne wykonanie.

"Mieszko II"

Mieszko II, ukochany syn Bolesława Chrobrego, został zapamiętany jako nieudolny następca swego ojca. Późniejsi kronikarze obarczyli go odpowiedzialnością za załamanie państwa po śmierci wybitnego poprzednika. Tymczasem panował w niezwykle trudnych warunkach politycznych. Nawet ożenek z bliską krewną cesarza oraz znakomite wykształcenie, które łączył z rycerskim rzemiosłem, nie wystarczyły, żeby zapobiec kryzysowi państwa. Mieszko II musiał stawić czoła sojuszowi niemiecko-ruskiemu, znieść utratę władzy, okaleczenie i poniżenie oraz zrezygnować z godności królewskiej. Mimo to nie poddał się i do końca życia pracował nad odbudową kraju.

Biografia Mieszka II autorstwa Michała Tomaszka to solidna monografia historyczna z zacięciem popularyzatorskim. Autor nie stroni od osobistej refleksji nad kulturą i polityką czy naszymi wyobrażeniami na temat średniowiecza. Unika przy tym prostych schematów narracyjnych i przekonująco oddaje atmosferę epoki.

"Konrad Mazowiecki"

Książę Konrad Kazimierzowic, zwany niesłusznie Mazowieckim, należał do grona Piastów o aspiracjach ogólnokrajowych, władał zaś nie tylko Mazowszem, lecz również Kujawami i szeroko rozumianą ziemią łęczycką. Autor biografii polemizuje z opiniami na temat złej sławy księcia, ciążącej na nim za sprowadzenie Krzyżaków i nieuzasadnione gwałtowne działania, jak egzekucje czy porwania przeciwników politycznych. Dużo miejsca zajmuje omówienie relacji rodzinnych, które były dla Konrada szczególnie ważne. Autor opisuje także zagrożenie ziem polskich przez najazdy pruskie i próby chrystianizacji bałtyjskich pogan. Niezwykle cenne są nowe ustalenia na podstawie oryginalnych źródeł ruskich i łacińskich dotyczące relacji księcia polskiego z władcami Rusi.


 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Ciekawostki

28piorunów


Zombie-sekretarze w ZSRR
W dość długiej historii ZSRR jedynie dwóch pierwszych sekretarzy, czyli de facto przywódców państwa, nie zmarło podczas pełnienia urzędu. Byli to odpowiednio Nikita Chruszczow i ostatni z sekretarzy - Michaił Gorbaczow.
Zarówno Breżniew, jak i następujący po nim kolejno Andropow i Czernienko zmarli krótko po sobie - w 1982, 1984 i 1985. Wszyscy trzej pod koniec życia byli potwornie schorowani i niezbyt kontaktowali w sprawach bieżących. Czernienko miał podobno większość swego urzędowania odbyć w sanatoriach i szpitalach. Jego ostatnie wystąpienie zbiegło się z wyborami powszechnymi - salę szpitala ucharakteryzowano na lokal wyborczy a ledwo trzymającego się na nogach Czernienkę podtrzymywano z tyłu, wkrótce potem zmarł, po czym w otoczeniu prezydenta USA - Ronalda Reagana- zaczęła krążyć anegdota, że rzekomo obudzony w nocy Reagan na wieść o śmierci Czernienki miał to skomentować następująco:
> Jak mam cokolwiek osiągnąć z Rosjanami, skoro ciągle mi umierają?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

89piorunów


Dostrzegłem jedną bezdyskusyjnie pozytywną konsekwencję systemu kaucyjnego.
Zostawianie pustych puszek u znajomych nie jest już w złym tonie.
To gest!

Sum5piorunów

@pierdonauta_kosmolony To prawda. Zwłaszcza na osiedlach, gdzie śmietniki są zamykane na kartę/chip/klucz. Wstawał człowiek rano po imprezie, widział magazyn butelek/puszek na balkonie czy w kuchni, i nawet nie było za bardzo jak pomóc półżywemu jeszcze gospodarzowi z wywaleniem tego.

A teraz takie śmieci zmieniły się w czysty profit :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (14)

Mistrz

w Wiadomości Świat

94piorunów

Binjamin Netanjahu miał być ostrzegany przed atakiem Hamasu w 2023 roku. "Nic nie zrobił"

Premier Izraela Binjamin Netanjahu na kilkanaście dni przed atakiem Hamasu 7 października 2023 r., w którym zginęło ok. 1200 osób, został ostrzeżony przez prezydenta ZEA Mohammeda bin Zajeda, że ta palestyńska grupa przygotowuje się do poważnego zamachu — podał we wtorek dziennik

Gruba ryba

w Hydepark

98piorunów


Po co szuka skoro temat załatwiony "od ręki"?

GURU24piorunów

Mam nadzieję że nikt się nie zgłosi bo sprawa zakończyła się przez FAFO i po co prokuraturę i sądy w to wciągać.

Typom po mandacie za zaśmiecanie chodnika i da akt.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hydepark

35piorunów

W stajni afera, z samego rana wpadły służby w kominiarkach i z karabinami i małżeństwo stajennych którzy w stajni mieszkali zgarnęli. Rewizja w biurze, dobrze ze koniom w tyłki nie zaglądali bo one juz po weterynarzach traumę mają.

No i teraz na gównie stoją bo nie ma kto sprzątać a dopiero co 200zl im daliśmy za ten tydzień 😒

Podobno celno skarbowi ale oni chyba na czarno powinni być?

Ktoś jest w stanie naszywkę rozpoznać? Mam tylko dwie fotki z przyczajki

Pokaż więcej komentarzy (16)

GURU

w Wiadomości Świat

12piorunów

Finisz kampanii przed wyborami w Saksonii-Anhalcie: rodzinny festyn AfD w Magdeburgu

Ulrich Siegmund może po raz pierwszy wprowadzić AfD w Saksonii-Anhalcie do rządu. Na przedwyborczym festynie rodzinnym ok. 10 tys. osób widzi w 35-latku nadzieję na zapowiadany polityczny zwrot. Po zdjęcie z nim ustawia się kolejka ciągnąca się na dziesiątki metrów: lider listy AfD

Koneser

w Dyskusje

108piorunów

Drugiego dnia szkoły zadzwoniła wychowawczyni mojego syna.

Godzina 10:43.

Nie lubię telefonów ze szkoły przed południem.

O tej porze placówka edukacyjna powinna przekazywać dziecku wiedzę, a nie generować zadania operacyjne dla rodzica.

- Czy może pan dzisiaj przyjść na rozmowę? - zapytała.

- W jakiej sprawie?

- Chodzi o zachowanie pańskiego syna na lekcji.

- Co zrobił?

Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy.

- Wolałabym porozmawiać osobiście.

Nie lubię takich odpowiedzi.

- Czy sprawa jest pilna?

- Kilkoro dzieci płakało.

Odłożyłem długopis.

- Czy syn kogoś uderzył?

- Nie.

- Obraził?

- To zależy, jak rozumiemy obrażanie.

Czyli nie.

Pojechałem.

Wychowawczyni czekała w sali.

Syn siedział obok.

Spokojny.

Ręce na kolanach.

Przed nim leżała kartka w kratkę pokryta liczbami.

Usiadłem.

- Co się wydarzyło?

Pani westchnęła.

- Dzisiaj dzieci rozmawiały o wakacjach. Jedni byli w Hiszpanii, inni w Grecji, ktoś w Turcji, ktoś na Malediwach...

Klasyczny błąd.

Pierwszy tydzień szkoły.

Zamiast od razu wejść w matematykę, język polski i nauki przyrodnicze, nauczyciele uruchamiają dzieciom publiczny przegląd statusu majątkowego rodziców.

- I kilkoro dzieci zaczęło się śmiać z pana syna, że on nigdzie nie był za granicą.

Spojrzałem na niego.

- Śmiali się?

Syn wzruszył ramionami.

- Trochę.

- Co im odpowiedziałeś?

- Najpierw nic.

Dobrze.

Nie należy reagować na pierwszą rynkową prowokację.

- A później?

- Potem zapytałem jednego chłopaka, ile kosztował ich wyjazd do Grecji.

Wychowawczyni zamknęła oczy.

Jakby już znała dalszy ciąg i nadal nie potrafiła go zaakceptować.

- Powiedział, że nie wie, więc zapytałem, ile osób, czy na własną rękę i ile mieli posiłków. Podał mi wszystkie dane, a ja oszacowałem koszt.

Popatrzyłem na kartkę.

Na górze widniał napis:

„Niewykorzystany potencjał kapitałowy klasy”.

Poniżej tabela.

Kraj.

Liczba osób.

Liczba dzieci.

Szacowany koszt jednego wyjazdu.

Częstotliwość.

Hipotetyczna wartość inwestycji.

Musiałem przyznać, że układ dokumentu był przejrzysty.

Brakowało tylko źródeł danych i daty sporządzenia.

- Przyjąłem, że taki wyjazd kosztował około czternastu tysięcy złotych - wyjaśnił syn.

- I powiedziałeś to koledze? - zapytała wychowawczyni.

- Najpierw zapytałem, czy jeżdżą tak co roku.

- I co odpowiedział?

- Że prawie co roku.

- Co znaczy „prawie”? - wtrąciłem.

- Dlatego dopytałem.

Spojrzał na swoją kartkę.

- Siedem razy w ciągu ostatnich ośmiu lat.

- Następnie założyłem, że zamiast wydawać czternaście tysięcy rocznie, rodzice mogliby inwestować te pieniądze w szeroki ETF - kontynuował. - Przy założonej średniej stopie zwrotu wartość portfela wynosiłaby dzisiaj około stu trzydziestu tysięcy złotych.

- Jakiej stopy użyłeś?

- Osiem procent.

Zmarszczyłem brwi.

- Po podatku?

- Nie.

- Następnym razem zaznacz założenia.

- Dobrze.

Wychowawczyni spytała się:

- Czy pan uczy syna takich rzeczy?

- Uczę go, że każda decyzja ma koszt alternatywny.

Pani zacisnęła usta.

- Pan uważa, że to jest w porządku?

Zastanowiłem się.

- Zależy, co powiedział później.

- Powiedziałem, że jeżeli ktoś co roku wydaje kilkanaście tysięcy na wakacje, a potem mówi dziecku, że nie ma pieniędzy na mieszkanie na start albo edukację, to nie jest problem dochodów, tylko alokacji kapitału – odpowiedział syn.

Pani uniosła głowę.

- Właśnie o tym mówię.

- Ale to jest prawda - powiedział młody.

- Nie chodzi o to, czy to jest prawda!

Syn spojrzał na mnie.

Ja spojrzałem na niego.

To było jedno z tych zdań, po których człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego edukacja finansowa w Polsce wygląda tak, jak wygląda.

Pani próbowała tłumaczyć:

- Dzieci mają prawo opowiadać o wakacjach. Nie powinieneś ich zawstydzać.

- Ja ich nie zawstydzałem.

- Powiedziałeś Mai, że jej rodzice „sprzedali 30 lat procentu składanego za zdjęcie z palmą”. Ona zaczęła płakać.

- Bo zrozumiała procent składany.

- Nie. Zaczęła płakać, bo powiedziałeś jej, że rodzice zabrali jej sto czterdzieści tysięcy złotych.

Musiałem interweniować.

- Proszę pani, oczywiście rozumiem, że forma mogła być zbyt bezpośrednia.

Syn spojrzał na mnie zaskoczony.

Podniosłem lekko rękę.

Jeszcze nie skończyłem.

- Ale nie możemy też udawać, że decyzje konsumpcyjne nie mają kosztu alternatywnego tylko dlatego, że robimy je w lipcu.

Pani patrzyła na mnie nieruchomo.

- Ja naprawdę nie chcę teraz prowadzić rozmowy o inwestowaniu.

- Ja też nie.

Wychowawczyni westchnęła.

- Chcę, żeby pański syn przeprosił klasę.

Spojrzałem na niego.

On spojrzał na mnie.

- Za co konkretnie ma przeprosić? - zapytałem.

- Za ocenianie rodziców innych dzieci.

Syn się wtrącił:

- Ale nie oceniałem wszystkich negatywnie.

Przesunął palcem po tabeli.

- Rodzice jednej dziewczynki pojechali pod namiot w Polsce. Koszt był niski, byli razem przez dwa tygodnie, a ona nauczyła się pływać kajakiem. Zaznaczyłem ich jako efektywnych kosztowo.

Nauczycielka była już zrezygnowana i powiedziała tylko:

- Proszę z nim porozmawiać.

Kiedy wyszliśmy na korytarz, syn zapytał:

- Mam ich przeprosić?

Spojrzałem na niego.

- Za to, że nie przedstawiłeś dokładnych założeń.

- A za resztę?

- Nie.

Skinął głową.

- A jutro mogę im pokazać, ile kosztują coroczne wakacje przez dziesięć lat przy założeniu średniorocznej stopy zwrotu w kilku wariantach?

Zastanowiłem się.

- Możesz.

Przerwa.

- Ale uwzględnij inflację.

Pokaż więcej komentarzy (13)