Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

ApaturiaFanatyk

Dołączył/a:

  • 862 wpisów
  • 1573 komentarzy
  • 44 obserwujących

Fanatyk

w Ciekawostki

43piorunów

Najdroższa na świecie ryba akwariowa :fish::first_place_medal: Najwyższe ceny spośród wszystkich ryb akwariowych osiąga arowana azjatycka (Scleropages formosus), znana też popularnie jako dragonfish. Pochodzi ona z południowo-wschodniej Azji i w swoim środowisku naturalnym żyje w mętnych, ciemnych wodach, przede wszystkim w wolno płynących rzekach przepływających przez porośnięte lasami tropikalne torfowiska i bagna.

Ponieważ pod względem wyglądu arowana kojarzy się trochę ze wschodnim smokiem - głównie przez swoje kolory, duże łuski o metalicznym połysku i widoczne przy pyszczku wąsy - jest uznawana w Azji za symbol szczęścia, bogactwa, przywództwa, ochrony i wszelkiej pomyślności. Niekiedy wierzono nawet, że jest w stanie uchronić swojego właściciela przed śmiercią i w krytycznym momencie umiera zamiast niego. Z uwagi na tę symbolikę akwarium z arowaną lub figurkę arowany często uwzględniano w aranżacjach wnętrz zgodnych z systemem feng shui.

Nic dziwnego, że arowana szybko zdobyła popularność jako ryba akwariowa. Niestety, masowe odławianie jej ze środowiska naturalnego spowodowało, że stała się gatunkiem zagrożonym. W związku z tym jest wymieniona w I załączniku konwencji CITES, co oznacza, że jest objęta najwyższym stopniem ochrony: handel międzynarodowy osobnikami odłowionymi ze środowiska jest zakazany. Arowanę można legalnie pozyskać wyłącznie z hodowli, sprzedawane ryby muszą mieć odpowiednie certyfikaty świadczące o tym, że pochodzą z legalnego źródła, a każdy osobnik musi mieć dodatkowo mikroczip umożliwiający jego identyfikację.

Arowany niektórych szczególnie rzadkich i poszukiwanych odmian kolorystycznych osiągają zawrotne ceny, zwłaszcza jeśli dany osobnik może się poszczycić jednolitym, wyrazistym kolorem, wyraźnie widocznym metalicznym połyskiem łusek i idealną budową ciała. Wyjątkowe arowany bywają sprzedawane za tysiące lub dziesiątki tysięcy dolarów, a najdroższy osobnik odmiany platynowej został podobno sprzedany za około czterysta tysięcy dolarów, co czyniłoby go najdroższą odnotowaną w historii rybą akwariową.

Jak na ryby akwariowe, arowany osiągają dość duże rozmiary - dorastają do dziewięćdziesięciu centymetrów długości, dodatkowo ich akwaria muszą być odpowiednio zabezpieczone, ponieważ ryby te są bardzo skoczne. W naturze żerują przy powierzchni wody i potrafią wyskoczyć na wysokość prawie dwóch metrów, żeby pochwycić zdobycz. Arowany trzymane w akwariach bywają też wrażliwe na bodźce takie jak nagły ruch w otoczeniu, zapalenie światła czy głośne dźwięki, które mogą sprowokować je do ucieczki.

:arrow_right: tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Fotografia

38piorunów

Szron szronik szronunio.

Zaobserwowałem ciekawe zjawisko - liście spadały z drzew jakby deszcz padał, cały las szumiał.
Dotknąłem lekko jednej gałęzi - wszystkie spadły.

Srogi szron dziś był, liście i tak ledwo się trzymają, pospadały w jeden poranek od ciężaru lodu.
Z drugiej strony - jak słońce wyszło ogromna para buchnęła z krzaków, jak na myjni zimą, tak gwałtownie zaczęła woda parować.

Zdjęcie zrobione tosterem ale coś tam wyszło.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Ciekawostki

53piorunów

Ryba warta miliony :first_place_medal: Najdroższą odnotowaną jak dotąd rybą ozdobną jest samica karpia koi o imieniu S Legend, która na japońskiej aukcji Sakai Fish Farm została sprzedana za rekordową kwotę 203 milionów jenów, czyli około 1,8 miliona dolarów. W chwili sprzedaży S Legend miała dziewięć lat, mierzyła 101 cm długości i miała już na koncie zdobycie prestiżowego tytułu Grand Champion na wystawie All Japan Koi Show. Wyróżniała się również znakomitym rodowodem.

S Legend to koi odmiany Kohaku, która charakteryzuje się ubarwieniem ze śnieżnobiałym tłem i czerwonymi plamami. Obecnie karpie koi występują w ponad stu odmianach kolorystycznych - podstawowe spotykane u nich kolory to biały, czerwony lub pomarańczowy, czarny, żółty lub złoty i niebieskoszary. Najdroższe koi należą często do odmian Kohaku, Taisho Sanke (białe tło z czerwonymi i czarnymi plamami), Showa Sanshoku (czarne tło z czerwonymi i białymi plamami) i Ogon (jednobarwne łuski o metalicznym połysku) i pochodzą z renomowanych hodowli szczegółowo dbających o linie genetyczne swoich ryb.

Najbardziej cenione są koi o masywnym, proporcjonalnym kształcie ciała, a także o czystych, głębokich, wyraźnie odciętych barwach. Samice osiągają zwykle wyższe ceny, ponieważ są na ogół szersze i cięższe od samców. Starsze, większe osobniki są wyceniane wyżej niż młode.

:arrow_right: tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Rękodzieło

43piorunów

Z rybom, tak?

I to nawet z niejedną! :fish: :fish: :fish: Niedawno ukończona seria kuferków akwariowych ozdobionych motywami podwodnego świata i wypukłymi, ręcznie malowanymi rybkami. Namyślałam się, czy dołożyć do nich jakieś imitacje okuć i podobne detale, ale póki co mam wrażenie, że dobrze prezentują się bez takich dodatków. Każdy egzemplarz ma trochę inny zestaw rybek i kolory. Wnętrze malowane na czarno, na dnie wyściółka filcowa, od wewnątrz wieczka pojedyncza złocona rybka. Wymiary każdego kuferka to ok. 16 x 12 x 11,5 cm.

Jeśli ktoś potrzebowałby egzemplarza z dodatkowymi detalami wypukłymi, personalizacją itp., jest możliwe dołożenie dodatkowych elementów lub zamówienie większego / mniejszego pudełka-akwarium w innym formacie lub w innej kolorystyce :smiley: Więcej szpargałów twórczych z Pracowni Apaturium jak zawsze na 😊

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

50piorunów

Kolczyki w płetwach i pogrzeb węgorza, czyli kilka ciekawostek o rybach-ulubieńcach pływających w rzymskich stawach :fish:

W starożytnym Rzymie najzamożniejsi arystokraci często zakładali w swoich posiadłościach specjalne, wypełnione morską wodą stawy, do których wpuszczano drapieżne ryby węgorzokształtne, takie jak murena śródziemnomorska (Muraena helena) czy konger europejski (Conger conger). Wydawałoby się, że takie gatunki średnio nadają się na ryby ozdobne czy na ulubieńców arystokracji – mureny i kongery nie są uznawane za wybitnie ładne, nie są też jakoś specjalnie towarzyskie ani sympatyczne. Są drapieżnikami, spędzają większość czasu w ukryciu i potrafią paskudnie ugryźć, jeśli poczują się sprowokowane.

Mimo to wielu bogatych Rzymian upodobało je sobie, postrzegając je jako symbol statusu i dotyczyło to nie tylko osobników, które kończyły na talerzu, ale także tych, które były trzymane w stawach jako żywi ulubieńcy. Niektórzy arystokraci karmili swoje ulubione mureny i kongery z ręki, a nawet przyozdabiali je małymi, złotymi lub srebrnymi kolczykami wpinanymi w płetwy – miała tak robić między innymi Antonia Młodsza, córka Marka Antoniusza i matka cesarza Klaudiusza. Kwintus Hortensjusz, rzymski polityk i mówca, podobno troszczył się o swoje ryby do tego stopnia, że kiedy chorowały, bardziej przejmował się tym, by miały zawsze świeżą wodę w stawie, niż tym, by zapewnić swoim chorym niewolnikom zdrową wodę do picia.

Lucjusz Licyniusz Krassus, uznawany za najwybitniejszego w swojej epoce mówcę i męża stanu, miał być tak bardzo przywiązany do swojej ukochanej mureny, że kiedy padła, urządził jej pogrzeb i pogrążył się w żałobie. Kiedy jeden z senatorów publicznie wydrwił go z tego powodu, Krassus podobno odpowiedział mu złośliwie: „Ty zaś pochowałeś swoje trzy żony i żadnej z nich nie opłakałeś”.

Publiusz Wediusz Pollio, ekwita i przyjaciel cesarza Oktawiana Augusta, miał być znany z nadzwyczajnego okrucieństwa względem niewolników. Podobno jeśli był niezadowolony z któregoś niewolnika, nakazywał wrzucić go do stawu pełnego drapieżnych muren, które specjalnie w tym celu trzymał w swojej posiadłości. Pewnego dnia, gdy wydawał ucztę, jeden z niewolników stłukł szklane naczynie – Wediusz polecił natychmiast rzucić go rybom na pożarcie, jednak obecny na uczcie cesarz, oburzony jego postępowaniem, nie tylko zapobiegł egzekucji niewolnika, ale także nakazał zdemolowanie posiadłości Wediusza i wytłuczenie wszystkich zgromadzonych w niej kosztownych naczyń ze szkła.

W starożytności ryby, które były traktowane w większym lub mniejszym stopniu jako ryby ozdobne, trzymano domyślnie w stawach. Musiało upłynąć sporo wody, by ludzie wpadli na to, że ryby i inne stworzenia wodne można trzymać w szklanych zbiornikach i podziwiać je nie tylko od góry - ale o tym będzie już w kolejnej ciekawostce 😉

:arrow_right: tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Ciekawostki

43piorunów

Wampiryczny motylek :butterfly::drop_of_blood: _Calyptra thalictri_ to niepozornie wyglądająca ćma z rodziny mrocznicowatych (Erebidae) o rozpiętości skrzydeł dochodzącej do około czterech i pół centymetra. Zamieszkuje Azję i południową część Europy, a w ostatnich dziesięcioleciach zaczęła rozszerzać obszar występowania - została już zaobserwowana w Finlandii i w Szwecji, a całkiem niedawno także w Polsce.

Calyptra thalictri żeruje głównie na dojrzałych owocach, przekłuwając ich skórkę swoim sztywnym ryjkiem i żywiąc się ich sokiem, jednak samce dzięki wyspecjalizowanym, haczykowatym ssawkom są także w stanie przekłuwać skórę kręgowców i wysysać ich krew. Podczas eksperymentu, w którym samcom ćmy zaoferowano rękę człowieka, niektóre osobniki ssały krew przez prawie dwadzieścia minut.

Po co to wszystko? Celem takiej diety jest pozyskanie określonych składników odżywczych, przede wszystkim sodu. Organizmy samców "pakują" nagromadzony sód do spermatoforów, czyli specjalnych pakietów zawierających plemniki. Podczas kopulacji samce przekazują pakiety samicom - jeśli udało im się zgromadzić w nich dużo sodu, zwiększa to szansę na to, że ich potomstwo już na etapie rozwoju jaj dostanie jego odpowiednią ilość i dzięki temu będzie się lepiej rozwijać.

Samce motyli zazwyczaj pozyskują sód i podobne składniki odżywcze z gnijących roślin, mokrej gleby, odchodów, a nawet padliny. Gromadzą się wtedy na wilgotnych powierzchniach - zachowanie to jest popularnie znane jako mud-puddling. Samce Calyptra thalictri poszły najwyraźniej o krok dalej i przystosowały się do pozyskiwania składników odżywczych z wyssanej krwi.

tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Wiadomości Polska

4piorunów

Alternatywa dla Halloween. Parafie organizują bale i korowody świętych [WIDEO]

W dniach poprzedzających uroczystość Wszystkich Świętych w wielu parafiach organizowane są bale i korowody świętych, które mają być alternatywą dla zabaw organizowanych z okazji Halloween. Kościół katolicki 1 listopada obchodzi uroczystość Wszystkich Świętych. Wspomina tego dnia wiernych, którzy po

Fanatyk

w Ciekawostki

79piorunów

Dziś ciekawostka przyrodnicza pasująca do klimatu Halloween - o wampirycznych ptaszynach :bird: :drop_of_blood: Darwinka północna (Geospiza septentrionalis) z rodziny tanagrowatych jest zaliczana do tak zwanych zięb Darwina i występuje wyłącznie na dwóch wyspach archipelagu Galapagos. To mały, czarnobrązowy, przypominający trochę ziębę ptak, który wyróżnia się niezwykłym sposobem pozyskiwania pokarmu. Darwinka żywi się na ogół nasionami i małymi bezkręgowcami, ale w porze suchej, kiedy zaczyna ich brakować, urozmaica swoją dietę krwią innych ptaków.

Ofiarami wampirycznego brubelka padają przede wszystkim duże ptaki morskie: głuptaki galapagoskie (Sula granti) i głuptaki niebieskonogie (Sula nebouxii). Darwinka siada na grzbiecie głuptaka i dziobie jego skórę swoim ostrym dziobem, tworząc w ten sposób małą, krwawiącą ranę, z której później spija krew. Głuptaki próbują oczywiście przeganiać intruzów, jednak nie jest to łatwe, tym bardziej, że jednego głuptaka może atakować jednocześnie kilka darwinek.

Przypuszcza się, że początkowo darwinki żyły w symbiozie z głuptakami i wybierały z ich piór pasożyty, a dziobnięcia powodujące krwawiące rany zdarzały im się jedynie przypadkowo. Z czasem jednak odkryły, że krew wypływająca z takich ran jest całkiem wartościowym pokarmem w czasie, kiedy trudno o inne źródła pożywienia - zaczęły więc ranić głuptaki mniej przypadkowo i ostatecznie same stały się krwiopijczymi pasożytami.

W języku angielskim darwinka północna ma dużo bardziej pasującą do niej nazwę: vampire finch lub vampire ground finch. Nie jest jednak jedynym "wampirycznym" ptakiem na świecie. Podobne zachowania zaobserwowano między innymi u niewielkich ptaków z gatunku Nesomimus macdonaldi również żyjących na Galapagos, u drozdów z gatunku Turdus eremita z archipelagu Tristan da Cunha, a także u afrykańskich bąkojadów (Buphagus).

tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

120piorunów

Kota walczyła bardzo dzielnie, ale niestety po krótkotrwałej poprawie nastąpiło gwałtowne pogorszenie i po ostatniej konsultacji z weterynarzem ustaliliśmy, że na tym etapie można już jedynie oszczędzić kitku cierpienia :pensive:

Była z nami przez kilkanaście lat - kiedy ją przygarnęliśmy, była już dorosła i początkowo była kotem wolno żyjącym na podwórku przy kamienicy. Dokarmiana, powoli nabierała do nas zaufania, zaczęła przychodzić pod nasze drzwi, aż pewnego dnia po prostu weszła do mieszkania, przejrzała uważnie wszystkie kąty, po czym ułożyła się na chlebek na środku pokoju i uznała, że zostaje.

Od tego czasu była traktowana jak pełnoprawny domownik. Okazała się kotem bardzo spokojnym, statecznym i kompletnie bezproblemowym - nie niszczyła rzeczy, nie wskakiwała też na meble, nie licząc krzeseł, kanapy i łóżka. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek kogokolwiek zadrapała. Była gadułą. Lubiła włączać się swoim pomiaukiwaniem do rozmów, zagadywała też po kociemu, kiedy domagała się uwagi, spaceru lub jedzenia, a kiedy na blacie w kuchni pojawiał się kurczak, odstawiała koncert, który kończył się dopiero wtedy, kiedy dostała swój przydział. Jeśli jeszcze spałam, kiedy przychodziła jej pora śniadania, wskakiwała na łóżko, pomrukiwała i delikatnie pacała łapką mój nos lub policzek, żeby mnie obudzić.

Początkowo nie była miziasta. Później tolerowała głaskanie, ale zwykle w którymś momencie sygnalizowała, że ma dość, po czym prowadziła głaszczącego ją człowieka do kuchni, domagając się smaczka za swoją cierpliwość. Zwykle trzymała się na dystans, może poza momentami, kiedy miałam kiepski nastrój lub chorowałam - kładła się wtedy tuż obok mnie i głośno mruczała. Zawsze witała powracających domowników i z jakiegoś powodu uważnie robiła inspekcję pozostawionych na progu butów.

Przez jakiś czas po zdiagnozowaniu nowotworu funkcjonowała jeszcze w miarę normalnie. Nie było idealnie, ale podawane leki na jakiś czas przywróciły jej apetyt. Pewnej nocy jednak nastąpił kryzys - z jej zachowania wynikało, że odczuwa silny ból, praktycznie przestała reagować na cokolwiek, prawie nie była w stanie chodzić. Weterynarz stwierdził, że w tym stanie dalsze podawanie leków i kroplówek co najwyżej odsunie nieuniknione o kilka dni, może o tydzień i nie ma gwarancji, że poprawi jej jakość życia. Z ciężkim sercem pożegnałam się z nią i zostałam z nią tak długo, jak to było możliwe 😢

Wszyscy jesteśmy tu tylko na chwilę, ale w przypadku zwierzaków tak łatwo zapomnieć o tym, że ich chwila jest z reguły dużo krótsza od naszej.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Koty

103piorunów

Zanosi się na to, że będę musiała niedługo pożegnać moje kitku 💔

Kotka ma ponad czternaście lat - nieco ponad tydzień temu wybrałam się z nią do weterynarza, bo zmniejszył jej się apetyt i zaczęła jeść wyraźnie mniej niż wcześniej. Wet początkowo nie podejrzewał niczego poważnego, ale ponieważ pomimo kuracji apetyt nie wracał, w czwartek zrobiliśmy badania krwi i niestety, leukocyty przeszło czterokrotnie powyżej górnej granicy, enzymy wątrobowe też wysokie i poza normą. W obrazie USG jamy brzusznej wyszły rozległe zmiany nowotworowe na wątrobie i trzustce 😢

Wet wdrożył leczenie objawowe, ponieważ na obecnym etapie nic więcej już właściwie nie można zrobić, ale nie ma rezultatów. Kotka spędziła jakiś czas pod kroplówką, codziennie dostaje zalecone leki, ale pomimo naszych wysiłków dosłownie z dnia na dzień niknie w oczach, dzisiaj jest już tak słaba, że ma problem z utrzymaniem się na łapkach :worried: Aż trudno uwierzyć, że całkiem niedawno funkcjonowała jeszcze zupełnie normalnie. Jeśli miała wcześniej jakieś dolegliwości, to bardzo dobrze je maskowała. Serce mi pęka.

Pamiętajcie o kontrolnych badaniach krwi u swoich kotków, zwłaszcza u tych starszych.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fanatyk

w Ciekawostki

60piorunów

Ciekawskie kazuary 👀 W niektórych regionach kazuary żyją blisko osiedli ludzkich i niekiedy podchodzą blisko domów, a w miejscach szczególnie chętnie odwiedzanych przez turystów bywają nawet regularnie dokarmiane przez ludzi (czego oczywiście nie powinno się robić) i zaczynają kojarzyć widok człowieka z jedzeniem. Czasem prowokuje to niebezpieczne sytuacje, ponieważ ciekawski kazuar potrafi wprosić się na podwórko lub nawet do domu, może też podążać za napotkanym człowiekiem, oczekując, że dostanie od niego pokarm.

https://www.youtube.com/watch?v=mi5hp4gR_fg

Ponieważ nawet kazuar, który nie zachowuje się groźnie, może nieoczekiwanie zestresować się i zaatakować, w przypadku „bliskich spotkań” należy zachować odpowiednie środki ostrożności. Nie wolno odwracać się do podchodzącego kazuara plecami i uciekać – i tak biega szybciej od człowieka. Należy zachować spokój, przez cały czas patrzeć mu prosto w oczy, stać do niego przodem i powoli się w ten sposób wycofywać, dodatkowo trzymając przed sobą jakiś przedmiot, na który w razie ataku ptak będzie mógł przekierować swoją uwagę (np. plecak).

Znane są jak dotąd jedynie dwa przypadki, gdzie człowiek poniósł śmierć w wyniku spotkania z agresywnym kazuarem: pierwszy miał miejsce w kwietniu 1926 roku w Australii, drugi natomiast również w kwietniu 2019 roku na Florydzie, gdzie trzymany w niewoli kazuar zabił właściciela.

Według statystyk, podczas ataków na ludzi kazuary w zdecydowanej większości jedynie gonią człowieka lub na niego szarżują – jedynie w około 15% odnotowanych przypadków próbują używać swoich zabójczych pazurów. Za około 75% wszystkich ataków odpowiadają osobniki, które wcześniej były dokarmiane.

:arrow_right: tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mistrz

w Moderacja content

409piorunów

Dobry wieczór,

14 października to dzień moich hejtourodzin. Zwykle jest to powód do małego świętowania, tym razem jednak chciałbym Wam przekazać, że z dniem dzisiejszym rezygnuję z funkcji moderatora portalu. Od razu zaznaczę, że nie oznacza to mojego pożegnania z portalem - wciąż tu będę, acz w roli zwykłego użytkownika.

Powód mojej decyzji jest taki, że nie jestem w stanie już być "twarzą" portalu i osobą pierwszego kontaktu w momencie, kiedy nie widzę dalszej przyszłości jakkolwiek zarysowanej. Około rok temu miałem rozmowę z adminami w sprawie dalszego rozwoju hejto, gdzie usłyszałem kilka kroków mających wyprowadzić portal że stagnacji. Pewnie usłyszę, że byłem naiwny, pamiętając okresy "ciszy radiowej", ale tak, wciąż miałem wiarę w zmianę na lepsze.

Niestety, mimo upływu roku, ani podstawowe problemy organizacyjne dotyczące portalu nie zostały wyjaśnione, ani nie doszło do poprawy komunikacji przez głównego admina, ani nie została wytyczona ścieżka na rozwój i przyszłość, a na nową aktualizację aplikacji trzeba było czekać niemalże rok mimo licznych zapowiedzi sprzed kilku miesięcy, zarówno publicznych, jak i prywatnych, że ten update jest na ukończeniu.

Nie uważam, żeby uczciwe było wobec Was, użytkowników, mówienie z optymizmem o portalu w momencie, kiedy u mnie samego dominuje z tego względu głównie frustracja. Nie chcę przed Wami świecić oczami przy pytaniach o kolejne zmiany, które miały być, a wciąż ich nie ma.

To wszystko spowodowało, że zdecydowałem o rezygnacji ze stanowiska moderacji, o czym jawnie dałem znać administracji na początku października, a Wam dziś.

Tak jak mówiłem, nie zamierzam znikać ani usuwać konta, dalej tu będę obecny, acz na pewno w nieco mniejszym wymiarze czasowym. Nie namawiam również Was do znikania - naprawdę bardzo cenię Waszą obecność tutaj I przebywanie tu z Wami nawet na dryfującym portalu donikąd jest lepsze niż znane mi alternatywy. Nie znikają również hejtopiwa, acz nie wiem czy będę miał ochotę na organizację ogólnopolskiego spotkania w urodziny portalu, zobaczymy.

Kończąc ten nieco już przydługi wpis, chciałbym z całego serca podziękować Wam wszystkim za cierpliwość i przeprosić za wszystkie błędy, które gdzieś tam popełniałem, uściski również dla wszystkich współmoderatorów na przestrzeni lat. @kris dzięki za naprawdę szybkie reagowanie i rozwiązywanie wszelakich problemów, z którymi do Ciebie przychodziłem jako przekaźnik, bardzo długo dawałeś mi nadzieję. @ebe dzięki za danie mi szansy te prawie 3,5 roku temu, moderowanie to była świetna przygoda I jeśli kiedyś te problemy, o których mówiłem Ci prywatnie, zostaną rozwiązane, z chęcią wrócę na stanowisko.

Tyle ode mnie, ukłony

Dwukrotny ex moderator na portalu hejto.pl @bojowonastawionaowca

Fanatyk4piorunów

@bojowonastawionaowca Racice ściskam, szacunek drogi Kolego. Zrobiłeś tu kawał dobrej roboty, wszyscy to widzą. Animowałeś i sprzątałeś ten portal w pocie czoła. Rozumiem frustrację.

Dobra wiadomość jest tylko taka, że nie opuszczasz społeczności. Reszta same złe. Zobaczymy jak to się skończy, szkoda by było tej miejscówki.

Osobistość1piorunów

Jako przeciwnik wszelkiej formy cenzury (poza oczywistościami jak pornografia, namawianie do zabójstwa itp.) to bardzo się cieszę, że rezygnujesz bo twoja funkcja od początku była bez sensu: "moderator" - co to w ogóle jest?

Jak mnie ktoś wyzywa od "ch.." to zwyczajnie będę takiego kogoś ignorował a przynajmniej inni zobaczą z kim mają do czynienia i dalej będę walczył aby tenm ktoś miał prawo mnie tak nazwać.

W końcu znikną twoje zapędy do cenzury bo nie było im po drodze z twoimi poglądami a przypomnę, że mnie banowałeś za wrzucania art. które były w niemieckiej prasie a potem regularnie przedrukowywane w pl. prasie, straszyłeś banami za tytuły - dopiero jak tobie udowdniłem, że to tytuł z topowej polskiej strony to perzstałeś ba ty pottrafiłęś banować bo ego nioe zostało połechatane i obraziło ciebie okreslenie "typie"

Good riddence i w końcu będziemy mogli sobie porozmawiać jak równy z równym no chyba, że wrzucisz mnie na czarną aby się obracać tylko wśród takich, którzy mają takie same poglądy.

Pokaż więcej komentarzy (148)