Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Koneser

w Hydepark

5piorunów

W temacie znalezionych szczątków w Lutoryżu pod Rzeszowem. Współczuję ludziom, którzy wili sobie szczęśliwie gniazdko i nagle okazało się że mają w ogródku zakopane przeszło 30 szczątków płodów. Może i nie mam wystarczająco grubej skóry lub za dużo horrorów się naoglądałem ale ja już bym się w tym domku chyba nie wyspał, a nie daj Bóg bądź jeszcze umoczony w kredo. Dramat.

Koneser3piorunów

@ataxbras Twoje ostatnie zdanie brzmi jakbyś opuścił ten padół łez :p ale ogólnie coś w tym jest , na cmentarzu nie czuję żadnego negatywnego odczucia a nawet tak jak piszesz jest to dobre miejsce na spokojną zadumę.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Mieszkam na końcu ulicy, która jest utwardzona, ale żeby do nas na osiedle wjechać to trzeba pokonać 70m publicznej piaszczystej wzdłuż szeregów. Dziury są okrutne z każdej strony, ludzie mają je bezpośrednio przed wjazdami do swoich garaży a nikt nie kwapi się żeby je zasypać. Czaicie to? Macie dziurę w drodze przed waszym garażem, woda jest po kostki i jej nie zasypujecie tylko w nią codziennie kilka razy wjeżdżacie. A ziemię można wziąć doslownie z nieużytku obok. Cholera dlaczego?

Gruba ryba5piorunów

@Hasti jak gminna to można mieć problemy za utwardzanie bez uzgodnienia z gminą

Gruba ryba2piorunów

ale to panie trzeba wzionść i zrobić a czas to piniondz kogo na to stać panie raz zasypie potem rozajo i znowu dziury bedo nikt już nie zasypie sam bede sypać a somsiady bedą paczeć i śmiać co ten to nic nie mo lepszego do roboty tylko dziury w drodze zasypywac za robote by sie wzion a nie ziemie kradnie swoje dziury zasypoł a reszta drogi gdzie

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Hydepark

5piorunów

Przy całej antypatii do łysego z FIFA i pogardzie (za gadanie wielkich słów, a w praktyce bycie zorientowanym wyłącznie na pieniądze) dla tej organizacji chciałem trochę wziąć pod skrzydełka tę mendę. No bo tak - Rosja atakuje Ukrainę w 2022 roku, wtedy są akurat baraże kwalifikacji do mistrzostw świata. Sprawa jest prosta, Rosja oddaje walkowera, nie gracie dalej, elo, koniec tematu. Chlip chlip papa pieniądze z Gazpromu, chociaż jak płacą dalej to nie ma problemu XD

No i teraz sytuacja z tego roku: USA atakuje Iran - ta sytuacja jest skomplikowana. Bo to najpotężniejsze państwo na świecie organizuje za chwilę najważniejszą imprezę piłkarską na świecie. Powiem wam że nie wiem jak w takiej sytuacji postąpić poprawnie. Organizacji wydarzenia nie przesuniesz, Trudne sprawa xD

Oczywiście za to że Izrael może dalej grać, za sytuacje z irańskimi kibicami przy tym mundialu, z sędziami to wielka, zielone mela na ten łysy łeb, prosto w twarz. Nieogarnianie tych tematów dowodzi że ten chłop powinien zostać wypierdolony na zbity pysk, tylko nie wiem kto by go miał wyrzucić.

Fenomen3piorunów

to jest ryszard ochodzki

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Siłownia

13piorunów

STOP! Uważam, że przerzucanie w domu właśnie osiągnęło swój limit... Kolejna inwestycja to żeliwne obciążenia, które są tak drogie, że cała ta zabawa traci sens.

Zabawnie nie jest również na siłowni, którą mam blisko - chude szczury rzucają sztangami 30kg o ziemię z takim impetem, krzycząc przy tym jak po walce w klatce, że moja nerwica wyrywa mnie w podskoku jak kota oblanego wodą... Nie umiem się skupić na swoich ciężarach, wkurwia mnie ich towarzystwo...

Na sztandze 80kg. Za 2-3 miesiące będzie to dla mnie za mało (mimo różnych technik dodających trudności).

Co dalej, Panowie...? Jak żyć? Dźwiganie i wyciskanie to jedyne co teraz mi daje "fun" sportowo.

Fenomen0piorunów

wyslij do nich anatolyego

Gruba ryba1piorunów

@Peter_Mountain z 80kg w domu + drążek + ringi gimnastyczne i możesz jeszcze dużo zrobić, a jesteś w stanie każdą partię mięśni wytrenować - czasem trzeba pokombinować, nie powiem

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Hydepark

13piorunów

Tydzień temu, po raz kolejny z chyba już kilkunastu prób wyjścia i po prostu pokazania siebie, postanowiłem że to zrobię. Więc oczywiście wszystko co wczoraj miałem to 5 zdań i wszystkie usprawiedliwienia aby tego nie robić. Pomógł @macgajster na którego wpis trafiłem, i zainspirował mnie do tego żeby nie uciekać. Wczoraj już nie mogłem przestać o tym myśleć. Wybrałem esej, bo podoba mi się forma "próby". Więc jak tylko się obudziłem to zacząłem pisać, a właściwie to płakać i pisać bo jak się okazało - esej boli xD Ale ciężko być zaskoczonym, skoro napisałem o własnym bólu.

I tak oto zapraszam Was do przeczytania mojego rzyga, prosto z serduszka. Niech się dzieje co chce.

https://tomasz.oyako.pl/w-kazdym-z-nas-sa-dwa-wilki

Gruba ryba0piorunów

Ach, jakże znane spojrzenia słuchaczy (i z ciągłego gwaru, ta nagła wrzeszcząca cisza). Wystarczyło jedno zdanie niepasujące do "normalności", czasem jeden wyraz możliwy do zinterpretowania na różne sposoby.

I odbiorca, który z góry zakłada złą wolę, błędnie interpretuje i zaczyna się burza, w dowolnej formie wydania.

Wiem jednak, że to już padło, TO było ZŁE, teraz czas na karę, a dalej już się nie odzywaj.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

91piorunów

TLDR: Radość z bycia jak każdy i podziekowaniowy apel dla tych co już z nami nie smieszkują.

64.
Nie śpię, więc napiszę krótko jak tam u mnie względem głowy, bo już dawno nie poruszałam tego tematu, ani tutaj, ani w sobie.
Edit: skończyłam to pisać po 4 nad ranem i zasnęłam zanim wstawiłam. XD Oglądałam bardzo ładny świt nad miastem, ale to była cudowna symfonia barw, ale kontynuując...

Żyje sobie teraz jakby mnie ktoś posadził na taśmie produkcyjnej życia. Tak sobie sunę do przodu, a tu zbije pionę z kimś po drodze, a to długopis skręcę na szybciocha, jabuszko zerwę z drzewa. Patrzę przed siebie, lekko na boki aby jednak widzieć wiecej, ale wciąż do przodu.

Bałam się czegoś takiego, że będę wśród "normalsów" i te "normalsy" nie będą mogli zrozumieć moich "nienormalsowych" doświadczen i że to przygnebi ich, a mnie zabije i pozbawi ducha, który wciąż walczy. Uciekałam przed tym jak tylko mogłam, a gdy mnie posadzili na taśmie to pomimo chęci spróbowania, to nie wytrzymywałam długo uciekając w las z myślą o zniszeniu siebie, lub innych. No nic by to nie zmieniło w tamtym momencie, no nic - parafrazując klasyka.

To co jest wyżej, jest moim nastolatkowym przełożeniem lęku dostosowywania się, który współgrał z poczuciem wyjątkowości z powodu doświadczeń i rozmyślań. Wiecie "Oooo jesteś bardzo dojrzała jak na swój wiek". Bleh. Długo z tym toczyłam boje i nie dziwota, miałam sporo dystraktorów po drodze.

A teraz mi dobrze i sobie jadę uchachana. Jest spokój i kielkujaca świadomość, że ten nacechowany w duchu zazdrością "przeciętnizm" taki zły nie jest. Czuję, że mam ścieżkę po której mniej więcej wiem jak iść. To ścisły plan z dużą przestrzenią na komediową improwizację. Fajowo. Biorę razy dwa.

Czasem tam tylko mignie mi z tyłu, a to szpital, a to umieranie, a to przemoc, krzyki rany, upodlenie i inne takie takie, po których mnie ściska w klatce i zabiera wchech wraz z poczuciem świadomości. Lecz teraz czuję, wręcz wizualnie że się od tego oddalam. Ta treść zaczyna docierać do mnie z coraz większej odległości, a sytuacją tak daleką warto się mniej przejmować.

Chciałabym abyście też znaleźli sobie takie bezpieczne "normalsowe" ścieżki w życiu, zwłaszcza gdy znajdujecie się na etapie chaotycznego ganiania po ciemnym lesie z lekko działającą latarką i wykałaczką zamiast włóczni.

A i chciałabym napisać od siebie poza tematem, że bardzo mi smutno jak wielu z Was, dzięki którym właściwie po części jestem tu gdzie jestem, znika z portalu. Czasami wracałam do komentarzy pod wpisami, gdy znów chciałam odtworzyć pewne rozmowy, a tu buba, nima.
Nie oceniam i nie mówię, że jesteście tutaj uwięzieni, każdy wie jak wygląda dorosłe życie, ale tym komentarzem chciałam zwyczajnie wyrazić smutek z tego powodu, że Was już tutaj nie ma. Dziękuję za tak wiele wspólnie wymienionych komentarzy, że byliście, ubarwialiście, że chcieliście być przynajmniej przez jakiś czas w hejtobandzie.

Ode mnie prośbą taka, o ile nie będzie się to kłóciło z Waszymi potrzebami: jak nie musicie, to nie usuwajcie wszystkiego co stworzyliście w internetowym świecie. Bo wielu z nas Was pamięta i cześć tęskni w jakiś sposób, a otwierając pudełko wspomnień użytkownika PtysioMysio widzi w nim tylko pajęcze sieci, pomimo że wcześniej był tam bujny las szalonych pomysłów i cennych rad.
Pomyślcie o tym przyszli użytkownicy w kryzysie .

To wsio, dziękuję. Miłego dnia.

Fenomen2piorunów

@Fafalala zazdroszczę. Może kiedyś uda mi się tak funkcjonować, chociaż wolałbym spać o tej porze (づ•﹏•)づ@Fafalala

Jest spokój i kielkujaca świadomość, że ten nacechowany w duchu zazdrością "przeciętnizm" taki zły nie jest.

ładne zdanie.

Osobistość0piorunów

6 4

Pokaż więcej komentarzy (32)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Napiszę coś turbo kontrowersyjnego. I to jest na podstawie moich obserwacji nie gdzie kobiety odbieram negatywnie, a właśnie często pozytywnie. ALe bardzo sobie jej rozkminiam. Na przykładzie moich babć, mojej przyjaciółki, mojej siostry, mojej koleżanki, mojej ex i kilku dziewczyn i koleżanek, które poznałem uważam, że

Kobieta nie odczuwa takich uczuć jak mężczyzna jak miłość i przywiązanie. Te emocje aktywuje w nich tylko i wyłącznie instynkt macierzyński. Kobieta kocha emocje i kocha swoje poczucie wygody i bezpieczeństwa. Porównałbym kobiety do gadów. Przywiązują się do właściciela, bo je karmi i daje im schronienie. Nakarmisz je z ręki. Wejdą ci na ciało się przytulić, ale nie dlatego, żeby okazać uczucia, a dlatego, bo czują od twojego ciała ciepło. Mniej więcej tak jest z kobietami.

Dodatkowo, nie zbuntują się póki trzymasz je twardą ręką. To nie ma być autorytaryzm, a autorytet. Nie agresja, ale stanowczość. To są gadzie mechanizmy w ich głowach. Może kobiety wywodzą się od rosjan, bo rosjanie to też gadzia nacja i tam respekt jest tylko przed językiem siły, a nie językiem dyplomacji (język siły nie oznacza siły fizycznej - jak coś).

Kobieta dobrze czuje się tylko wtedy, kiedy jej bardziej zależy i czuje się niepewnie, kiedy boi się utraty wygody i czegoś w jej oczach atrakcyjnego, kiedy ocenia się niżej w hierarchii niż jej mężczyzna.

Pamiętam jak chorowali moi dwaj dziadkowie. Różne okresy. Babcie bardzo je kochały, ale nie zapomnę jak stracili w ich oczach pozycję siły i autorytet. "jezu temu znowu zmienić pampersa", "zobacz co ja z nim mam", "z nim teraz jak z dzieckiem". Gdzie obaj je utrzymywali z zarobionej kasy całe życie.

Pamiętam też sytuacje, gdzie facet wpadł w dołek życiowy i kobieta zostawiła go na pstryknięcie palcem (u kumpli). U znajiomych miu kobiet (wymienione u góry) widzę taką zależność, że dobrze im w związkach wtedy i tylko wtedy, kiedy mężczyzna jest od nich dużo silniejszy psychicznie, więcej zarabia i nie trzyma się ich jak koła.

Po prostu gadzie mózgi.


Autorytet0piorunów

@Lopez_
"Yes but no"

To wszystko się dzieje gdy jesteś przeciętny i masz przeciętną babę. Wtedy tak, szybko tracisz w jej oczach przy każdym potknięciu.

Ale jak jesteś piękny i wysoki to możesz nawet być narkomanem srającym pod siebie a i tak będzie w tobie zakochana po uszy.

Rozwiązanie: Don't be ugly. Mi się nie udało ¯\\(ツ)

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

25piorunów

Zastanawiam się, jaki wpływ ma wprowadzony system kaucyjny na ekonomię osób w kryzysie bezdomności, utrzymujących się ze zbierania surowców wtórnych.

Czy przeżywają obecnie swoiste Eldorado, ponieważ łatwiej jest zarobić? Kilogram puszek (z jakieś 50-60 sztuk, jeśli dobrze pamiętam) można było sprzedać na skupie za parę złotych. Teraz każda taka puszka kaucyjna warta jest pięćdziesiąt groszy. Do tego dochodzą plastikowe butelki.

Czy wręcz przeciwnie, jest im jeszcze gorzej, ponieważ ludzie bardziej się pilnują i nie wyrzucają ot tak puszek czy butelek?

Jak myślicie?

Trochę trochę poważne

GURU8piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk tylko jedna sytuacja, lokalny stadion, przed meczem masa butelek i puszek idzie do kosza, bez problemu kilka stów zbierzesz i jeszcze dla innych zostanie

Fanatyk3piorunów

Ogólnie to system kaucyjny nie powinien być sposobem na walkę z ubóstwem xd

Pokaż więcej komentarzy (9)

Zawodowiec

w Psychologia

11piorunów

Nie wiem, w którą stronę to wszystko ciągnąć. Nie wiem, jak popracować nad pewnością siebie. Zastanawiam się, czy rzeczywiście mam rys narcystyczny, czy autyzm itd.

Nie mam lęku przed odrzuceniem, tylko przed porzuceniem. Dlatego że zostałem zghostowany przez kogoś, na kim mi bardzo zależało. Osoby, od której się szybko uzależniłem emocjonalnie, i zostawienie mnie bez słowa było wręcz traumatyczne.

A gdy próbowałem to naprawiać, to zrobiłem z siebie creepa i psychola. Powiedziałem, że dam jej tyle czasu na zastanowienie, ile chce… Ale nie potrafiłem i potrzebowałem codziennego kontaktu, więc znów się dobijałem. Prawdopodobnie i tak byłoby ciężko ze mną, bo mógłbym być rozchwiany emocjonalnie.

Boję się, że zmarnowałem jedyną taką szansę na miłość. Że…

Ale wiem, że ta zdolność do kochania jest w środku, może mocno poobijana i pewne części zostały zabite lub uśpione. Jednak to uczucie wypłynęło ode mnie i wiem, że potrafię się starać (powiedzcie mi, czy ta część rzeczywiście nie brzmi jak creep xd).

Boję się też tego, że jestem w jakiś sposób „spaczony” i nie da się pokochać mnie za to, kim i jaki jestem. Wiem, że konflikty i kłótnie są naturalną częścią relacji, tyle że jest strach przed zniszczeniem ich.

Zastanawiam się nad celami w życiu i nad tym, czy CBT mi pomoże. Nie zamierzam zmarnować następnych lat w życiu, choć jeszcze nie skończyłem 30.

Po prostu niech mnie ktoś k⁎⁎wa przebada i powie czarno na białym co jest ze mną nie tak i co mogę z tym zrobić. Nie wiem gdzie się zgłosić nawet.

Lider8piorunów
czy CBT mi pomoże

Powinno pomóc.

co jest ze mną nie tak i co mogę z tym zrobić.

Nic nie jest z Tobą nie tak. Reprezentujesz lękowy styl przywiązania i przyjąłeś trochę szkodliwych przekonań. To wszystko można rozpracować, albo wypracować techniki, żeby to jakoś oswoić i nauczyć się z tym żyć.

Osobistość4piorunów

Tak. CBT wydaje się być rozsądną opcją jak masz kasę. Polecam ci też dodatkowo poczytać jakieś książki na temat emocji, ich rozpoznawania, reagowania i przyczyn problemów z nimi.

Rys narcystyczny lub autyzm mogą brzmieć źle, ale z tym drugim na spokojnie na luzie można żyć, a to pierwsze to wydaje się być objawem niedojrzałości emocjonalnej. Nie mogę ci dokładnie powiedzieć czy tak jest u ciebie bo ciebie nie znam. To może stwierdzić tylko specjalista po kilku wizytach u niego.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

140piorunów

Tak jak wszystkie usługi stopniowo zmieniają się w gówno (enshittification) tak jest jeden serwis, który nigdy mnie nie zdenerwował:

STEAM

Przez 15 lat jak mam go zainstalowanego nigdy nie napotkałem na coś co by mnie doprowadzało do szału. Sklep działa jak trzeba, biblioteka działa jak trzeba, społeczność i warsztat działa jak trzeba. I nie ma żadnych głupich abonamentów aby np. korzystać z warsztatu.

W świecie skurwiałych CEO, którzy tylko zmieniają własne firmy i produkty w jeden wielki śmietnik, cieszę się że GabeN (Gabe Newell) wciąż żyje i gra według starych zasad.

No wiadomo, że promocje na steam na wyprzedażach już nie są tak legendarne jak kiedyś, że tysiące gier były od -50% do -90% ale bardziej patrzę, że to wina chciwości wydawców a nie samego Steama.

Tak wiem, że Gabe teraz mało się zajmuje samym Valve a bardziej skupia się na badaniu oceanów ale oficjalnie wciąż jest prezesem i jakby jego podopieczni coś odjebali to by wpadł do biura z ogniem i mieczem.

Dobrze wiedzieć, że przynajmniej jedną korporacją nie rządzi dyrektor z zawodu dyrektor którego obchodzą tylko słupki kwartalne tylko prawdziwy nerd, geek, gracz. Chociaż chłop jest już po 60-ce więc obawiam się, że jak umrze to całego Steam i Valve szlag trafi.

https://www.youtube.com/watch?v=1DC6RAr2xcM



Gruba ryba0piorunów

Może i Polacy mają tam jedne z najwyższych na świecie cen ale przynajmniej nie można ich tam kupić na własność. Mitologizowania grubego miliardera który ma na was kompletnie wyjebane trwa jak widzę w najlepsze. Beka z OPa na maksa. Przed przejściem na wydania cyfrowe było mnóstwo szumnych zapowiedzi, że gry będą tańsze bo odejdą koszty nośników, wydawców, drukarni i masy innych. Ile z tego okazało się prawdą? Wszystko poza cenami gier. Po raz enty ludzie dla wygody oddali swoją wolność i swobody i tylko czekać aż ich ta wygoda kopnie w zad.

GURU0piorunów

steam to ayf i bagno,nie szanuje

Pokaż więcej komentarzy (67)

Specjalista

w Dyskusje

2piorunów

Pochylmy się dziś nad kinem superbohaterskim, a w szczególności nad tym, co czyni je ciekawym.

Lubię wskazywać na Sherlocka Holmesa, jako osobę która uosabia wszystko czym jest kino superbohaterski. Sherlock robi dziwne rzeczy, ale wszystkim imponuje. Cała przyjemność to doświadczanie tej niesamowitej kompetencji, a puentą humoru jest zawsze rozbrajająca mina Watsona na myśl, że ktoś umie rozróżnić 247 rodzajów popiołu, żeby odkryć mordercę. Historycy kina lubią wskazywać źródła gatunku na przecięciu kina detektywistycznego z westernem. Clint Eastwood odbijający kule blachą jest imponujący. I nie tylko chłopcy nie spali przez to po nocach, niejeden dorosły czuł podobną dumę, wyobrażając siebie jako strażnika prawa i obyczajów. Projekcja siebie w bohatera i doświadczanie jego dziwności to jedna z ważniejszych przyjemności gatunku.

Spider-Man z Tomem Hollandem gra dokładnie na tej dynamice. Filmy są lekkie i przyjemne, bo karmią nas konkretnym napięciem: my wiemy, a oni nie. Tu Marvel zaczął błądzić. Obok Spider-Mana zaczął produkować filmy, w których moce stały się obojętną codziennością. Jedyna świeża dziwaczność to kontrast między reakcją postaci a tym, co dzieje się na ekranie - ale jak pokazał „One Punch Man", nie da się na tym uciągnąć dłuższej fabuły.

Nie twierdzę, że dziwaczność to jedyna taktyka. Loki działa wyśmienicie, bo fantastyczny świat jest nieskończonym polem do zabawy myślami. Prowadzenie takiej fabuły wymaga jednak solidnej roboty. Niezbędna jest więź z jakąś postacią - taką, przy której czujemy wagę decyzji, albo przez którą doświadczamy nowego świata czysto eskapistycznie. Stąd moja teza: walka nie ma znaczenia. Paradoks, ale nie taki głupi. Walka nigdy nie ma znaczenia sama w sobie - liczy się to, co podczas niej dzieje się dla postaci. Powtarzalna wygrana bez realnego zagrożenia szybko traci moc. Cała sztuka polega na tym, żeby tę walkę porządnie podbudować. A po fakcie można ją nawet pominąć, film będzie podobnie pociągający.

Weźmy pod lupę potyczki z „Gry o Tron". Żadna scena walki nie niosła ze sobą takiego ciężaru, jak rozmowa Tywina z Aryą, gdzie jedno nieodpowiednie słowo mogło skończyć się jej śmiercią. Pojedynki są zawsze ciekawsze od wielkich bitew, a mała skala jest bliższa - to zupełnie naturalne. Na tym tle warto docenić „The Boys": serial bardzo dobrze rozgrywa tę kartę. Zabicie kogokolwiek w pierwszym sezonie niesie ogromną wagę. Gdzieś w sezonie trzecim twórcy zatracili jednak ten instynkt - zaczęli opowiadać historię z perspektywy, której nie sposób pojąć, jakby zapomnieli, dla kogo i po co to robią. Zasadniczy błąd: działać bez zrozumienia materiału. Dlatego na pierwszym planie powinny stać materiały źródłowe, szczególnie gdy nie jest się kompetentnym reżyserem.

Gruba ryba0piorunów

@gwf-hegel-fangirl co do powtarzalnej wygranej pozwolę sobie się nie zgodzić.

Jedną z moich ulubionych postaci jest Deadpool, a dosyć ciężko oczekiwać, że przegra 😉

Tak samo LOBO.

Niby z góry wiesz, że postacie o takim "rysie" wygrają ze śmiercią, a jednak jest w nich coś "magnetycznego".

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Hydepark

25piorunów

Na marginesie sukcesu Polki na kortach tenisowych nasunęły mi się różne przemyślenia. Od dziecka lubiłem oglądać sport. Piłka nożna, koszykówka, lekkoatletyka, sporty zimowe. Wszystko. Dyscyplina w zasadzie nigdy nie miała znaczenia. W momencie, gdy w moim domu pojawiła się kablówka i Europsort, to oglądałem kiedyś nawet sumo. Jednak nigdy nie oglądałem tenisa. W całym swoim 43-letnim życiu w całości obejrzałem raz mecz Igi Świątek podczas Igrzyskach Olimpijskich. Tenis zawsze mnie jakoś odstręczał swoją elitarnością. Wśród moich znajomych, gdy byłem dzieckiem jedyną osobą, która grała w tenisa był Maciek, syn wziętego w regionie lekarza i pani prawnik. Później moją koleżanką z pracy została dziewczyna, która grała w tenisa. Oczywiście schemat: bogata rodzina, dom na Wilanowie i brat, który był znajomym Igi Świątek i razem z nią zaczynał grać w tenisa. Takich osób trafiło mi się jeszcze kilka. Jedynym kumplem, który grał w tenisa a był z przeciętnej rodziny, był gość który po kilku latach dał sobie spokój. Grał w jakichś amatorskich turniejach, ale powiedział, że ma dość tego "ą" i "ę" klimatu i że się w tym nie odnajduje.

No to tyle przemyśleń z głowy czyli z niczego.

GURU2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fenomen10piorunów

@WatluszPierwszy tenis, elitarny? Przecież w go każdy może grać. Acz to pewnie jak z golfem, możesz sobie pojechać na pole coś popykać a możesz zapisać się do KLUBU GOLFOWEGO OSTROŻNIE DROGO i już jest inaczej i prestiżowo.

Drogie sporty to motorowe, jeden kierowca z którym rozmawiałem i który się amatorsko ścigał mówił że idzie na to majątek.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Dziś byłem na procesji Bożego Ciała, mimo że bardzo rzadko uczęszczam do kościoła i raczej z przyzwyczajenia i tradycji, byłem ministrantem jakieś ponad 10 lat, to zawsze mnie rozbraja zachowanie ludzi. Rozmowy w dalszej części procesji to pomine. Ale przy ołtarzach, ksiądz jeszcze nawet nie zdążył odejść a ludzie już się rzucają odrywać gałązki z drzewek przy ołtarzu. Bo rozmowy o wszystkim to normalne, nawet na np. pogrzebach na które często chodziłem jako ministrami zawsze 20zl za to było. Nawet upominalismy ludzi, że przyszli na pogrzeb a babki za mną gadają po co później idą na zakupy. Co do Bożego Ciała to też przychodzenie ludzi tylko na procesje żeby się chyba tylko pokazać, przyszłedłem na styk przed mszą i kościół pełny i sporo osób przed więc stanąłem obok i cała masa ludzie zbierała się przez prawie całą maszę, rozumiem spóźnić się parę min ale nie 30min czy więcej.

Gruba ryba2piorunów

@Hoszin zawsze mnie te stare baby rozpierdalaly, tylko patrzą ktora sie w co ubrala i dlaczego w to samo co 4 miesiace temu...

W Polsce nie chodze, natomiast jak jestem w RPA to jestem w kosciele polonijnym co tydzień. Niby polski kaplan i ludzie mówiący po polsku, ale mental niebo do ziemi, po mszy wszyscy idą razem na pierogi lub inne flaki, a po obiadlu konkurs polskich wypieków, z czym do ludzi xD

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

17piorunów

i może trochę

Nie wiem dlaczego, ale mój umysł dziś podsunął mi pewne wspomnienie z dzieciństwa i chciałbym Was spytać, czy jako dzieci mieliście podobne rozkminy, albo dziwne rzeczy nad którymi się zastanawialiście?

Gdy miałem jakieś 7-8 lat często myślałem czy moje życie jest prawdziwe? Czy nie jest tak, że skoro wszyscy tak dużo mówią o Bogu tzn. chodzą do kościoła, modlą się, obchodzą wszystkie święta itd. to czy on, albo może ktoś inny steruje naszym życiem? Może nasze życie jest jedynie "filmem" a prawdziwie żyjemy zupełnie gdzie indziej, jako ktoś inny, w innej rzeczywistości.

O takich rzeczach sobie myślałem jako dziecko 😉 Nie, nie było wtedy jeszcze filmu "Truman Show" 😉

GURU2piorunów

@WatluszPierwszy wydaje mi się, że to nie tylko "dziecinne" rozkminy.

wydaje mi się, że ogólnie, jako gatunek jesteśmy gdzie jesteśmy, bo potrafimy właśnie myśleć o takich rzeczach, a później dużo sił włożyć w gonienie abstrakcji.

potem część z nich przekuwa się na postęp, głównie technologicznych :smiley:

Autorytet2piorunów

@WatluszPierwszy Miałem coś podobnego, ale w stylu "Czy życie jest prawdziwe? A może to tylko gra komputerowa?" xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

80piorunów

W co jakiś czas przejawiających się dyskusjach o kondycji pojawiają się komentarze o niewystarczającej ilości ciekawych/wartościowych treści. Użyszkodnicy piszą także, że małe zaangażowanie odbiorców zniechęca ich do publikowania wpisów, podobnie jak coraz mniejsza liczba innych postów.

Oprócz tego, że tworzy to błędne koło, warto się zastanowić także nad motywacją publikacji własnych przemyśleń lub doświadczeń. Czy tworzymy dla poklasku czy może z wewnętrznej potrzeby? Jasne, prawie każdy z nas chce, by jego twórczość docierała do jak najszerszego grona, nie ma co się oszukiwać. Jednakże osobę tworzącą z potrzeby brak odbiorców tak łatwo nie zniechęci.

Poza tym nie wiadomo, co akurat zyska popularność. Są tematy zawsze popularne oraz zachęcające do dyskusji i są tematy bardzo niszowe. Tym bardziej, że Internet to takie śmieszne miejsce, że różne grupki mogą żyć obok siebie i nawet o tym nie wiedząc. Tak jak na przykład nie wiedziałem, że cokolwiek dzieje się na tagu związanym z hokejem. Ostatnio ktoś wspomniał, że pisał chyba dwa lata, zanim ktokolwiek do niego dołączył. Zresztą, przez komentarz tamtej osoby (przepraszam, że nie pamiętam nicku) i podczas pisania tego posta, przypomniałem sobie o ciekawostce z mojego życia, związanej z hokejem właśnie.

Dużo też zależy od momentu publikacji, co zaobserwowałem tutaj czy na innych mediach społecznościowych, na których przeprowadziłem „badanie”. Czy dzień roboczy czy weekend, czy rano czy wieczorem, to wszystko ma wpływ na liczbę wyświetleń, polubień i komentarzy.

Chcę też posłużyć się przykładem @Cori01, która co prawda spodziewała się, że ludzie w komentarzach będą chcieli podzielić się swoimi doświadczeniami z różnego rodzaju prac, ale nie pomyślała nawet, że założy własny tag i że użytkownicy będą chcieli więcej jej historii. Albo że zachęci to innych do publikowania postów z tym tagiem właśnie.

Nigdy nie wiadomo, z jakim odbiorem spotka się nasza twórczość i dowiemy się tego dopiero po opublikowaniu. Więc nie ma sensu czegokolwiek zakładać z góry ani zniechęcać się, że coś nie zyskało takiej popularności, na jaką mieliśmy nadzieję.

Post chciałbym zakończyć apelem do ludu: piszcie i twórzcie.

Gruba ryba5piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk

Oprócz tego, że tworzy to błędne koło, warto się zastanowić także nad motywacją publikacji własnych przemyśleń lub doświadczeń. Czy tworzymy dla poklasku czy może z wewnętrznej potrzeby? Jasne, prawie każdy z nas chce, by jego twórczość docierała do jak najszerszego grona, nie ma co się oszukiwać. Jednakże osobę tworzącą z potrzeby brak odbiorców tak łatwo nie zniechęci.

Tylko są tu dwie sprawy. Czy tworzymy szeroko rozumianą sztukę i wrzucamy ją na Hejto (i tu ma zastosowanie tekst o poklasku vs wewnętrznej potrzebie) czy chcemy zarzucić jakiś temat i po prostu pogadać z ludźmi.

Hejto to nie tylko strona ze śmiesznymi obrazkami, ale też po prostu forum dyskusyjne. I jak chcesz podyskutować, a właściwie nie ma z kim, to jest to zdecydowanie duży problem wynikający z małej (i chyba ciągle malejącej) społeczności.

Fanatyk1piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fenomen

w Hydepark

53piorunów

i na wieczór.

Niedawno jednemu z naszych kompanów ulało się bo ma w domu roszczeniową nastolatę. Rozumiemy i współczujemy. Również tym, których to czeka, a jest tu spore grono wychowujących małe tzw. "pociechy".

Ja musze dzisiaj spuścić trochę pary bo ledwo z naszym nastoletnim przychówkiem zaczęliśmy wychodzić na prostą to pojawił się problem z drugiej strony piramidy wieku.

Nasi seniorzy mają po osiemdziesiąt lat i więcej i z wiekiem stają się bardziej problematyczni niż dzieci. Nie wiem czy to dotyczy ich pokolenia czy jest to jakaś prawidłowość, może macie na ten temat jakieś spostrzeżenia.

Z oczywistych względów wymagają coraz więcej uwagi i opieki, robienia zakupów, pomocy w codziennych czynnościach i jest to dla mnie rzecz oczywista, z której realizacją nie mam najmniejszych problemów.

Mogę zaakceptować brak nadążania za technologią, za zmianami obyczajowymi, rozumiem ich mentalność i opór przed pewnymi trendami.

Ale nie mogę zrozumieć kompletnego braku akceptacji swojego stanu. Mając lat trochę mniej zdaję sobie sprawę, że jestem zdecydowanie za połową swojej drogi. Z każdym rokiem pojawiają się rzeczy, które raczej skłaniają do wspomnień, że kiedyś bywało lepiej. Akceptuję to, że będę stary i nie będę żył wiecznie. Natomiast nasi seniorzy sprawiają wrażenie, jakby z całych sił starali się oszukać przeznaczenie. Głównie faszerując się pigułkami na wszystko, częściowo zapisanymi przez lekarzy oraz samodzielnie kupowanymi sumplementami na wszystko. Całe siatki leków i paramedykamentów mających przywrócić, zregenerować, podtrzymać. Ciągłe udawanie, że pomimo ewidentnych deficytów mogą dalej żyć jakby nic się nie zmieniło. Problem z odstawieniem samochodu był już tu podnoszony i jest chyba najlepszym przykładem ale w sferze codziennych czynności nie potrafią zaakceptować, że przychodzimy do nich z prostą zwyczajną pomocą jaką ofiaruje się swoim bliskim. I tam, gdzie ta pomoc się pojawia starają się ją zawsze skomplikować. Ludzie, którzy pamiętają trudne czasy powojenne, czasy komuny, czasy kryzysu lat osiemdziesiątych teraz wręcz żądają, żeby dostarczyć im te konkretne bułki, chleb, szynkę i kiełbasę do koszyczka wielkanocnego. Nie potrafią zaufać, w sprawie zrobienia zwykłych zakupów, starają się podtrzymać swój autorytet rodzica, który zawsze wiedział lepiej na którym straganie ma kobita najlepsze jajka.

Na koniec nie potrafię się powstrzymać, jako osoba kompletnie areligijna, od prześmiewczego spostrzeżenia, że wszyscy są przecież zdeklarowanymi katolikami oglądającymi po trzy msze dziennie i że powinni z radością oczekiwać "spotkania z Panem" jak brzmi jedna z wyświechtanych kościelnych formuł. Tymczasem trwożliwie z różańcem w dłoni jakby z magicznym wytrychem starają się oszukać przeznaczenie czy wytargować od "opatrzności" jakiś dodatkowy czas.

Nie płaczcie nade mną, płaczcie raczej na sobą jak mówi klasyk Łk 23, 28-31 i nie pocieszajcie mnie. Cieszcie się rodzicami póki są sprawni i w dobrej kondycji psychofizycznej. Ja musiałem sobie zaserwować dwa piwa i wieczór z hejto, żeby trochę odreagować.

Gruba ryba0piorunów

Dobrze podszedłeś do rozwiązania...
Szacunek!

Fenomen2piorunów

Co do ostatniego akapitu. To jako osoba z tego samego teamu antyreligijnego jednak rozumiem strach przed śmiercią. Pomimo obietnicy dalszego życia, wierzący mają zawsze niepewność. To zupełnie naturalne, a wiara ma po prostu uspokoić emocje z tym związane. Sam kiedyś podchodziłem do tematu śmierci olewacko, bo to jak sen tłumaczyłem sobie. Ale czym człowiek starszy to pojawia się takie dziwne zaniepokojenie z tym związane.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Hydepark

10piorunów

Kanały ze zwierzętami na Youtube to najgorsze co istnieje. Połowa z nich ma kontent oparty na filmach generowanych przez Ai co każdy z uważnym wzrokiem szybko zauważy, a druga połowa to kanały z krajów trzeciego świata gdzie te zwierzaki są często ofiarami nadużyć ze strony właścicieli i celowo umieszczane w niebezpiecznych sytuacjach by potem były ratowane przed kamerą. Ludzie na zachodzie którzy to oglądają i się wzruszają to banda wyjątkowo naiwnych i infantylnych ludzi którzy nakręcają to okrucieństwo.

Lider0piorunów

@Al-3_x l*udzie na zachodzie to banda wyjątkowo naiwnych i infantylnych ludzi którzy nakręcają to okrucieństwo

Masz, poprawiłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Kompan

w Dyskusje

2piorunów

Czy myślisz, że istnieje niepoznany dotąd mechanizm, dzięki któremu istnieje życie po śmierci?

  • Tak26%
  • Nie74%

137 głosów

Autorytet7piorunów

@kacper-8 z dotychczasowych "badań" (mam na myśli wszelkie próby ustalenia tego zjawiska) wynika, że świadomość w człowieku pojawia się gdzieś tak w okolicy 1 - 1,5 roku życia.

To by się zgadzało z faktem, że inne zwierzęta - mają dłuższe ciąże, by urodzony od razu ssak był zdolny do samodzielnej egzystencji od razu po urodzeniu. Człowiek ma krótką ciąże właśnie dlatego, że pierwszy rok leży, śpi, je i wydala. Czyli de facto to samo co w ciąży.

I teraz do meritum. Skoro człowiek robi się świadomy nie w momencie urodzin, a dopiero potem to znaczy, że można postawić taką hipotezę iż mózg jest odbiornikiem z pamięcią RAM. Zatem musi istnieć też nadajnik i świadomość która jest gdzieś fizycznie z pamięcią ROM.

Czyli po śmierci może być tak, że będzie nowy odbiornik. Z nową pamięcią RAM, ale z tym samym zestawem zapisanym w ROM.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Specjalista

w Dyskusje

2piorunów

5 sezon the boys to tylko symptom zupełnego olania tekstu źródłowego, co miewa sens jak się ma wizję, której nie było od dawna. Połowa sezonu 5 się wlecze bez celu, rzeczy się dzieją na ekranie, ale w żaden sposób nie wpływa to na zakończenie. To jest sezon zapychacz. Budżet był przepalony na wszystko tylko nie scenarzystów, a największym szkodnikiem był showrunner - Eric Kripke - który spartaczył już sezon 3 i 4, więc nie miałam nawet oczekiwań wobec serialu, na podobnej zasadzie jak wiedźmin po pierwszym sezonie. Wielka finałowa walka nic by nie zmieniła, bo wielkie walki są nudne.

Polecam film "ojciec" albo "Dwunastu gniewnych ludzi" które pokazują że samym dialogiem można stworzyć niesamowicie zajmujące filmy, nawet jeżeli zamknięte w jednym pokoju. Teraz z perspektywy się zastanawiam czy ten serial nie jest ofiarą halucynującej sztucznej inteligencji, bo to jest wstyd się podpisać pod tak kloacznym pisarstwem.

@Al-3_x

Gwiazdor0piorunów

A ja tam lubię całość jako taką. Nie znam komiksów, zakończenie jak dla mnie ok.

Pokaż więcej komentarzy (5)