cweliatGruba ryba
71piorunówZmienił się u nas jakiś czas temu w dziale dyrektor. Tak dla zobrazowania sytuacji jestem sobie ja, szeregowy pracownik, nazwijmy to poziom P1, potem jest menadżer mojego zespołu (P2), nad nim jeszcze ktoś (P3), no i potem już wielka szycha, ten nasz ananasek (P4). Jak dołączył, to tych na P3 było 5 osób. 8 miesięcy temu wypieprzył 4 znich, była wielka kampania jak to wypłaszczamy strukturę, skracamy dystans między P1 a P4, bla bla bla. Zrobił się chaos w c⁎⁎j, zaczęły się głosy, że jednak trochę się to rozjeżdża, że brak odpowiedzialności za procesy, sraken pierdaken. Zaczęli rekrutować na stanowiska na poziomie P3 i dzisiaj dopięto karuzelę spierdolenia zatrudniając szóstą osobę na tym poziomie xD A więc wypłaszczyliśmy strukturę z 5 osób na P3 do 6 xD
Naprawdę od pewnego poziomu w biznesie, polityce, czy innych dziedzinach możesz odpierdalać co ci się rzewnie podoba i to jest zerowa odpowiedzialność. Nawet jak przegniesz pałkę, zrobisz coś totalnie bezsensownego, to szanse, że cię za to zwolnią są prawie zerowe. A nawet jak to się stanie to i tak znajdzie się ktoś, kto i tak cię zatrudni, bo przecież zdobyłeś tak cenne doświadczenie i nauczyłeś się na błędach xD
@cweliat @WujekAlien @FriendGatherArena I zastanawiam się po co to wszystko? Korporacje działają od paru dekad, a wciąż robią tak samo? Jaki to ma sens, poza upadlaniem siebie i ludzi niżej?
Kto tak naprawdę rządzi korporacjami? Skoro CEO czy tam Prezes może zostać zwolniony przez radę nadzorczą, to kto do cholery stoi za radą nadzorczą? Czy to są akcjonariusze? To oni rządzą?
@cweliat to musze jeszcze troche popracować nad tym by byc niewyjebywalny i ze jak przyjde do pracy to zeby nikt nie wiedzial czym sie zajmuje i co robie :grinning:













