Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zalesie

Gruba ryba

w Hydepark

51piorunów

Czy teraz każdy daremny sklep musi mieć swój marketplace? Na przykładzie Castodramy, chciałem znaleźć do kupienia klucze Torx aby były dostępne na miejscu bo potrzebowałem na już. Wchodze, filtruje aby były dostępne w moim mieście a wyszukiwarka wysypała podejrzanie dużo wyników. No tak, wszystkie są dostępne bo mogę sobie zamówić i za 3 dni będą do odebrania :v Nie da się inaczej przefiltrować, tylko wchodzić w każdy wynik i sprawdzać ręcznie.
Usiadły mądre głowy i wymyśliły, że skoro Amazon zarabia takie pieniądze, to oni TEŻ zrobią swój, będzie INNOWACYJNY i NOWOCZESNY i tym odróżnią się od konkurencji. W efekcie nie mogą się zdecydować czy chcą być sklepem stacjonarnym czy internetowym więc połączyli wady obu rozwiązań i mamy co mamy.

Inspirator11piorunów

Dobra, to jeszcze k⁎⁎wa nic. Lisek - aplikacja która powstała konkretnie do dowozu zakupów na "zaraz" i reklamowała się szybkością dowozu zakupów - wprowadziła w tej samej appce towary oznaczone jako "bazar" z dostawą w 1-3 dni robocze. Szukasz dowozu zakupów bo Ci czegoś brakuje, a w wynikach tylko dostawa 1-3 dni. I nie, nie ostrzega Cie - koszyk przechodzi jak normalny, tylko z informacją że część towarów przyjdzie w 1-3 dni, która jest łatwa do przeoczenia. Raz prawie miałem takiego zonka jak zamawiałem ale się jorgnąłem że ta kasza co jej potrzebuje na dziś to będzie za 3 dni xD

Chyba u nich pracuje ex-management Castoramy.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Tytan

w Hydepark

19piorunów

Rozjebałem dzbanek ekspresu przelewowego, znalazłem zamiennik, ale tylko u Chińczyków, koszt 2/3 ekspresu

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Hydepark

45piorunów

Kurde, jadę sobie pociągiem już ze trzy godziny. Jakoś godzinę temu rozładowały mi się słuchawki a nie zabrałem kabla do ładowania. Ale nie o to chodzi. Siedzą za mną jakieś kobiety w wieku maks 30 lat i tak odkąd wsiadłem cały czas im się gęby nie zamykają, cały czas trajkoczą o byle pierdołach. Nie rozumiem jak tak można cały czas trajkotać tak żeby się nie znudziło.

Czuje się jak bohater w dniu świra albo Tytus Bomba co musiał słuchać Łęciny i Wacława o gipsowaniu ścian.

Jedyna nadzieja to taka że za jakąś godzinę wysiadają na centralnej bo widzę nad siedzeniem gdzie jadą xDDD

Gruba ryba3piorunów

Japa tam! - trzeba krzyknąć, a nie na hejto pisać :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Dyskusje

8piorunów

Kurde, nie da się żyć w tym Zalesiu.

Admin w szkole włączył wymóg Microsoft Authenticator zamiast swojego totp.

Poskarżyłem się na support, bo nawet Azure Portal tego nie wymusza, ale może trzeba będzie ten szpiegujący syf zainstalować.

😒

Gruba ryba1piorunów

U mnie yubikey a do reszty google auth i to ta z przeglądarki

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Ech... jak zwykle mój. Od 3 tygodni w moim off-grid zaczęły się dziać rzeczy niestworzone. Na początku myślałem, że chwilowe przerwy w pracy falownika (po włączeniu czajnika lub pralki) wynikały z jego awarii. Jak już w końcu znalazłem czas, to po szybkiej weryfikacji okazało się, że jedno z ogniw w mojej wysłużonej już kwasówie powiedziało "adios".

Na całe szczęście miałem jeszcze jedno ogniwo właśnie w razie takiej awarii.
Problem w tym, że te ogniwa sa dosyć ciężkie i trzeba było na szybkości wymyślić sposób żeby je wyciągnąć. Więc poszedłem za namową Archimedesa który powiedział: "dajcie mi punkt podparcia a wytargam te cholerne ogniwo". Czy jakoś tak...

Narobiłem się jak w spodnie i już po 30 minutach "nowe" ogniwo wleciało do skrzyni. Szybki test, i co? GUMWNO!
Falownik może i wytrzymywał większe obciążenie ale wciąż spadki napięć na pierwszym 800W biegu farelki (taki piecyk z dmuchawą) wyniosły aż 6V! (49V -> 43V).

Kolejna porcja diagnostyki pokazała mi... kolejne ogniwo które opuściło czat z całym 0V xD. I tak oto moja leciwa już bateria właśnie zaczyna swoją podróż na złom (jak ją rozbiorę oczywiście).

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Dyskusje

62piorunów

Nie bądźcie mną.

Na drodze do szkoły zatrąbiłem na rowerzystę który okazuje się jechał poprawnie (myślałem że obok jest ścieżka okazuje się że nie). Koleś gonił mnie do szkoły (zjechał specjalnie ze swojej trasy by nas dogonić pod szkołą) i zacząłem się z nim kłócić jak wysiadłem z auta - podjechał pod drzwi (chodnikiem :smiley: )(kompletnie bez sensu) pod szkołą. Potem jeszcze się chwilę pokręcił i pozaczepial dzieci pod szkołą „patrzcie na tego pana, on trąbi na rowerzystów, patrzcie dzieci!!!” Moje dziecko wystraszone, ja wyszedłem na idiote, nerwy potargane. Potem okazało się że zapomnieliśmy wyjąć rzeczy z bagaznika, jechałem 2x do szkoły, szkoła zamknięta po dzwonku bo ataki i w ogole. Cały ranek skopany, serce mi kołacze, paliwo spalone niepotrzebnie x2.

Nie warto się pienić na drodze. Nie bądźcie mną.

Pokaż więcej komentarzy (42)

Fanatyk

w Hydepark

14piorunów

Zapowiadają się ciekawe 3 dni. Wczoraj podłączyli moje osiedle pod generator, coś chyba robią z słupami w okolicy. Właśnie przestał działać, może Pan z akcentem rzecznika wykopu, z którym wczoraj rozmawiałem, nie dolał paliwa? @winiucho co to za techniki? 😛

GURU6piorunów

@zomers Szkoda, żeby diesel się marnował na jakieś produkowanie prądu dla osiedla, skoro ktoś potrafi mu znaleźć lepszą robotę.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

31piorunów

Plan był prosty i genialny: wstaje rano rześki i wyspany (wiadomo, godzina spania gratis), wsiadam w metro, potem tramwaj i autobus do Otwocka. Od ujścia Świdra wracam pieszo do Warszawy dzikim brzegiem Wisły. No ale przymarudziłem trochę przy śniadaniu i wyszedłem z chaty 10 minut później niż planowałem. Więc leciutki stresik się włączył. Zdążę na ten autobus, czy nie? Policzyłem: margines 1-2 minuty. Kurde, mało. A jeszcze trzeba przejść z tramwaju do autobusu przez duże skrzyżowanie. No to poganiam w myślach motorniczego, ale kulturalnie, bez inwektyw. Ale na Poniatowskim jakieś rozgrzebane roboty i ograniczenie do 40km/h. Obrażam półgłosem matkę kierownika budowy. Na Waszyngtona jakąś baba wchodzi na stopień tramwaju i zamiera. Mam ochotę wrzasnąć "wsiadasz czy nie, Ty stara...". W myślach sięgam po młotek do rozbijania szyby w sytuacji awaryjnej. Sytuacja jest awaryjna. Margines czasu: zero. Jednak wsiada, pewnie telepatia działa. Wreszcie ostatni przystanek na Wiatracznej. Wypycham przez drzwi jakiegoś zaspanego brokuła i zapierdalam na czerwonym przez ulicę. Jeszcze 50m, na przystanku stoi kilka autobusów. Gdzie jest moje 702? No k..., gdzie ono jest, gdzie!? Przecież nic nie odjeżdżało, widziałem... patrzę na zegarek synchronizowany gps-em. Jest dokładnie 10 sekund po godzinie odjazdu. Przecież nie odjechał z pętli przed czasem. A może? Znieważam słownie kierowcę i jego bliskich. Na głos. Siadam na ławce opustoszałego przystanku, gapię się tępo w nierówno położone płytki chodnikowe. Spoglądam na rozkład... nie ma go. Nie ma mojego autobusu. To znaczy jest, ale odjechał 15 minut wcześniej. Ale dlaczego? No tak dziś jest niedziela i obowiązuję niedzielny rozkład. Jestem przygłupem, goniłem autobus widmo. W piątek mogłoby się udać. Ale nie dziś. (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
Następny autobus za godzinę i 15 minut. Siedzę w McDonaldzie i piję herbatę.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

106piorunów

Wziąłem rozmaryn do domu żeby się nie przemroził.

Ususzyłem go na śmierć zanim przyszły pierwszej przymrozki.

.

.

.

To odmiana mrozoodporna.

Patrząc na kilka moich ostatnich wpisów zastanawiam się nad rentą z pfronu...

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

Szedłem do lekarza z nastawieniem, że czuję się dobrze i nie potrzebuje kolejnego L4.

Nawet nie zaproponowała...

I teraz jest mi gorzej i czuję, żeby się przydało jednak... ehhh... i znowu na tego złodzieja robić od poniedziałku...

Gruba ryba1piorunów

@Loginus07 za złamanie nogi możesz 3 miechy wylapac.

A jak będziesz nią ruszał przed zrośnieciem kości to i dłużej!

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

44piorunów

Powiem wam, że bycie byłym pracownikiem sprzedaży czasem bywa ciężkie. A przynajmniej jak jesteś w Ikei.

Jestem w trakcie planowania kuchni do nowego mieszkania. Kilka osób polecało Ikea, więc stwierdziłem, że zobaczę co mają. Widziałem to ich narzędzie do projektowania, ale za cholerę nie mogłem go pojąć. No cóż, brak estetyki robi swoje.

Pojechałem do nich, okazało się, że jest termin do specjalisty, który z tym całym syfem pomaga. No i się zaczęło.

Pani się pyta czy znam wymiary. Mówię, że tak, mam cały rysunek techniczny, byłem już na miejscu, różnica w wymiarach to dosłownie centymetr. No i że już mamy jakiś ogląd jak to ma wyglądać, do ilu mniej więcej ma być kuchnia. Tam sobie babka projektuje no i mówi, że wymiar ten kuchni taki średni, bo zostaje nam przestrzeń po lewej stronie, gdzie żadna szafka nie wejdzie. "Ale psze Pani, po lewej stronie nie ma ściany, bo to aneks kuchenny. Mogłem nie powiedzieć, bo ogólnie jesteśmy mocno tym wszystkim już zestresowani, to jest dla nas nowość, więc bije się w pierś". "To trzeba było tak od razu, oszczędziło by to nam czasu". Kumacie? Ja tu się przyznaje do błędu, próbuje obrócić to w żart, a babka dalej zrzuca wine. No okej.

Dalej mi gada, że nie ma miejsca na wyspę. Mówię, że jest. Nie ma, tu co najwyżej można szafkę zmieścić i to tyle, a ogólnie to ta kuchnia taka mała i niewymiarowa. Kurde, aż zacząłem się zastanawiać czy ja dobrze zrobiłem kupując to mieszkanie. No to lecę z formułką: "Tak, rzeczywiście jest na styk i możemy sobie pluć w brodę kiedyś. Dziękuję, że stara się pani nam pomóc. Jednak sprawdzaliśmy kilka możliwych opcji i ta ma najwięcej zalet w stosunku do wad i czy moglibyśmy za tym pójść." Babka mówi dobrze i mimo, że trzy razy jej mówiliśmy, że mamy rozrysowane z wymiarami jak to ma wyglądać, zaczyna sobie projektować totalnie inną wyspę xD.

Poczekałem i mówię "nie podoba mi się, może Pani w tym kreatorze odwzorować to co mamy rozrysowane?". Oczywiście. Po czym znowu zaczyna robić coś innego. "tak by Pan chciał żeby to wyglądało?"

I wisienka na torcie - zero badania potrzeb, zero słuchania, zero sprawdzenia o jakim budżecie wgl mówimy, a ta wyskakuje z opcjami oszczędności i mówi do nas, że jak krucho z kasą to oferują raty xD

Wysłała mi projekt, poprawiłem sobie sam tak jak chciałem. Jest lepiej niż się spodziewałem. Plus taki, że mam gotowe wymiary dla innych firm. Juz dostałem pierwsze wyceny. Różnica? 10k taniej.

Nie byłem wybitnym handlowcem. Ale pogwałcenia tak wielu podstawowych zasad w jednej rozmowie, to nie zobaczyłem nigdzie.

GURU7piorunów

@Jarem

ożn

10k taniej niż Ajkija? Grubo. Ale z drugiej strony... kiedyś znalazłem na śmietniku kuchenny blat klejony. Miał jeszcze naklejkę z nazwą to se sprawdziłem - cena wbiła mnie w ziemię.

Gruba ryba9piorunów

@Opornik
Sąsiad co w budowlance robi całe życie, jak mu powiedziałem o Ikei to mnie wyśmiał i dał namiary na kilka firm. To mu mówię, że chętnie bym tam nie szedł, ale budżet. "To se wyceń w Ikei, a potem podzwoń gdzie Ci mówię".
Nie sądziłem, że różnica pokryje mi AGD xD

Lider1piorunów

@Opornik @Jarem ikea z kreatora też wyszla mi jakiś majątek. Ten kreator wrzucał mi niesamowite ilości gówna jak na przykład oświetlenie szuflad albo ozdobny tył szafek przystawionych do ściany...

Lider3piorunów

@Jarem może coś się pozmieniało, 10 lat temu mnie oskalpowali, kuchnie na wymiar 8-12k, ikea 4k + montaż.

Milo słyszeć, że nie zmonopolizowali rynku.

Gruba ryba3piorunów

@Opornik Ikei kilka lat temu odwaliło z cenami. Ostatnio sprzedawałem drzwi do szafy pax. Dziesięcioletnie drzwi sprzedałem połowę drożej niż kupiłem, a i tak kupiec był zadowolony, bo za nówki musiałby płacić 2x tyle.

Specjalista1piorunów

@Opornik miałem to samo. Może nie wyszło mnie taniej, bo tyle samo, ale meble mam na wymiar od stolarza gdzie z Ikea mega dużo przestrzeni chcieli po prostu zaslepiac

Gruba ryba0piorunów

@Konto_serwisowe kwestie cen w Ikea to w ogóle jest temat rzeka. Nie wiem jak np. w drewnie, ale z plastikami to ceny potrafią latać w obie strony. Wystarczy jakaś kolejna wojna z Iranem albo kryzys na rynku paliw. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Twórca7piorunów

Trafiłeś widocznie na jakąś babkę, która robiła łaskę, że pracuje. Mam kuchnię z Ikei, również początkowo sami zaczęliśmy projektować w tym ich kreatorze, ale nie poszło nam to za dobrze więc pojechaliśmy bezpośrednio do sklepu. Babka wszystko fajnie ogarnęła, dobrała, popytała co i jak. Jestem zadowolona.

Gruba ryba1piorunów

@Veesper
Oczywiście, że tak. Ale masz rację, może powinienem tłuszczyć, że chodzi mi o te konkretną babkę, a nie Ikee jako całość

Pokaż więcej komentarzy (25)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

Dlaczego tak zawsze jest że jak było ciepło i można było przy aucie porobić to nic nie wymagało naprawy (i w sumie dobrze), tylko czekało żeby się zepsuć razem z pogodą? ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Gównowpis

30piorunów

Wychodzę przed dom o 7, żeby odebrać żarcie z nice to fit you I co? I nie ma, czekam jeszcze trochę i wychodzę jeszcze raz, dalej nie ma. Dzwonię na infolinię, ponoć dostarczyli o pierwszej w nocy, TYLKO, ŻE NIKT DO MNIE, K⁎⁎WA, NIE ZADZWONIŁ, ZE ZOSTAWIA PACZKĘ

I słyszę, że nie dostanę ani zwrotu ani ponowienia dostawy

Absurd

To po jaką cholerę mają na stronie wybór godziny skoro i tak przyjeżdżają w nocy. No i skoro przyjeżdżają w nocy to czemu nie zadzwonią, żeby paczka nie zostawała przez całą noc, żeby ktoś mógł ją za⁎⁎⁎ać

Oni są, k⁎⁎wa, niepoważni

Fenomen32piorunów

@MrGerwant wracam sobie z melanżu nad ranem, a tu na chodniku po drodze do domu paczka niespodzianka. Przynajmniej nie muszę nic dziś gotować. Fajny taki przyspieszony prezent na święta

Gruba ryba11piorunów

@MrGerwant schylkowy kapitalizm w pelnej krasie - liczy sie TYLKO I WYLACZNIE zysk, do tego enshitification na pelnej i znow mozesz poczuc sie jak robak

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Dyskusje

96piorunów

Ehh. Zmarła właścicielka hurtowni z której brałem dużo towaru. Młoda kobita, 46 lat. Dwa tygodnie temu jeszcze sobie dyskutowaliśmy, tydzień temu wymienialiśmy smsy, bo miała opóźnienia z towarem, a była już w szpitalu i przepraszała. A dziś już jej nie ma.

Raczysko. Nie wiem jak długo się leczyła, ale minimum 3 lata, bo od takiego czasu współpracowaliśmy. Oczywiście nie wiedziałem tego, ale miałem pewne podejrzenia po bardzo rzadkich włosach. O chorobie dowiedziałem się w sumie może z pół roku temu, gdy już pierwszy raz zaniemogła i po chemii nie była w stanie wyjść jak przyjechałem i delegowała pracowniczkę. A pracowniczka musiała mi powiedzieć skąd ta niedyspozycja, bo miałem też dokumenty tylko "do rąk własnych", bo sama tak chciała.

W sumie prywatnie absolutnie się nie znaliśmy. Czysta relacja biznesowa. A jednak stała się częścią mojego życia, jego niezmiennym i stałym od kilku lat elementem. Osobą, którą widywałem przecież kilkadziesiąt razy w roku. I stąd na tą wieść, jednak gula stanęła w gardle, a mimo już końcówki sezonu i końcówki sił, w głowie tylko to.

Nigdy nie wiesz, kiedy stajesz się częścią życia kogoś. Bo tutaj może i biernie, może i sami traktowaliśmy siebie nawzajem przedmiotowo, jako kontrahentów, ale no jednak nie. Nieprawda. To innego rodzaju więź, pewnie cienka, ale istnieje i jej zerwanie boli. Nie mówiąc już o samym fakcie odejścia po prostu jeszcze młodej kobiety, matki, żony, ogarniętej fajnej kobiety, na to gówno.

No ujowo i tyle.

A jeszcze dodam, że pół roku temu zmarł pracownik w innej hurtowni, którego widywałem tylko jak wynosił towar. Też Tomek był. Niby tylko cześć cześć, ale również młody, 50 latek. Tu akurat wylew. Podobne odczucia, zawsze jak podjeżdżam busem pod magazyn, to robię się smutniejszy, bo z przyzwyczajenia mózg wyszukuje jego twarzy.

Fenomen22piorunów

Strasznie przykre. Też uważam że ludzie niepozornie gdzieś sa jednak częścią naszego życia. Pielęgniarka co przychodziła do cioci, mąż sąsiadki który zawsze stanął pogadać, pracownik z magazynu który przynosi tylko dokumenty.

Niby na codzien o nich nie pamiętamy ale gdzieś jest w nas ta nitka relacji

Pokaż więcej komentarzy (3)