Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#psychologia

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Wizyta u psycholożki cd. oraz niżej dlaczego prostytutki to najlepsze terapeutki a psychologowie to oszustwo

Poprzednio nie napisałem, ale psycholożka mówiła, że nie ma różnicy między mózgiem kobiety a mężczyzny. Tylko społeczeństwo im narzuciło normy a w środku nasze zachowania, patrzenie na świat się nie różnią.

Mówiła, że u niej dziewczyny mówią, że też mają trudności by kogoś poznać. Tylko nie może powiedzieć kto bo tajemnica zawodowa. Nie dociera do niej, że kobiety nie dają żadnemu szansy nawet by się poznać tylko odrzucają każdego bo mają takie widzimisię. Ja jestem po drugiej stronie, że chętnie spróbuję tylko nie mam z kim.

Nie potrafi mi wskazać gdzie są kobiety, u których mam szanse na kontakt. Bo ja widziałem tylko po profilach w aplikacji, że są takie z którymi bym się dogadał a w rzeczywistości nie mam szans na kontakt. Też podawałem sytuacje jak na własne oczy widziałem, że rówieśniczki mogą mieć prawie każdego a żaden im nie pasuje podczas przeglądu tindera. A reszta ma partnerów. Tylko oczywiście ja jestem w specyficznym środowisku... Nie wiem jak się z niego wyrwać.

Psycholog nic nie daje tylko trzeba iść do prostytutki

Szkoda mi kasy na prostytutkę. Wolę dać te pieniądze w ETF niż dać zarobić babie, która będzie się w kuluarach śmiać ze mnie. Ale fakty są takie, że prostytutki mają 100% skuteczności i odmieniły życie wielu mężczyzn na lepsze.

miętosisz jej cycki i wydzielają ci się hormony szczęścia, które zostają w tobie na kilka tygodni, może nawet 2 miesiące. Proste

dziwki to bardzo dobre psycholożki. Tylko nie bierz 18-22 tylko ciut starszą



nawet nie chodzi o ruchanie tylko sam kontakt fizyczny, przytulanki, mizianie itp. za⁎⁎⁎⁎ście prostują chemię mózgu bo podskakują endorfinki. No i pogadasz trochę to też zawsze coś.



W moim odczuciu pomaga to przerwać pętlę frustracji.

oswojenie się z kobietą. Rozmowa. Plus jeżeli będzie chodził do jednej dłużej to forma znajomości/przyjaźni.

Osobistość0piorunów
Nie dociera do niej, że kobiety nie dają żadnemu szansy nawet by się poznać tylko odrzucają każdego bo mają takie widzimisię.

@Dudleus Żadnemu? Urojenia.

Nie potrafi mi wskazać gdzie są kobiety, u których mam szanse na kontakt.

Ty poszedłeś do swatki czy do psychologa?

dać zarobić babie, która będzie się w kuluarach śmiać ze mnie.

Urojenia c.d.

dziwki to bardzo dobre psycholożki.

Nieźle trzeba mieć nasrane pod kopułą, żeby coś takiego napisać.

Zaraz, a to one nie miały się z ciebie śmiać "w kuluarach"? Trochę to nie licuje z byciem wzorowym psychologiem XD

Plus jeżeli będzie chodził do jednej dłużej to forma znajomości/przyjaźni.

O jakiej przyjaźni pierdolisz, przecież kupujesz usługę. Z wulkanizatorem też się przyjaźnisz po dwóch wymianach opon? XDDD

2/10, bo przeczytałem.

Osobistość1piorunów

"Hormony szczęścia zostają w tobie na kilka tygodni, może nawet na 2 miesiące. "

- ja ci radzę iść do prostytutki, po to żebyś na własnej skórze się przekonał że tak to nie działa. Dopóki nie zaznasz związku/seksu będziesz idealizował ile szczęścia to daje. Do tego jak dobrze kojarzę podejrzewasz lub masz autyzm/ADHD. Co oznacza że nawet tej chemii która dostają inni możesz nie zaznac.

Jak jakos ten temat ogarniesz to zejdzie ci ciśnienie, zobaczysz że szału nie ma i można się bez tego obejść. Co najwyżej co jakiś czas będziesz odczuwał skin hunger. W necie są statystyki o młodych mężczyznach którzy nie uprawiają seksu że jest ich całkiem sporo - pomimo tego stereotypowym klientem Pań do towarzystwa nie są młodzieńcy tylko żonaci faceci w średnim wieku. Krótki mówiąc ci młodzi faceci uznają że seks jest czymś bez czego można się obejść.

I nie mówi ci tego wszystkiego normik który uprawia seks na codzien, tylko gość który żyje bez tego. W obecnych czasach powstają memy o tym że faceci mając partnerkę wolą sobie pograć w gry niż uprawiać z nią seks - bo gra może dać więcej dopaminy.

A jak rzeczywiście dostaniesz wyrzut szczęścia na 1-2 miesiące tak jak wierzysz to co za problem wydać te kilka stówek raz na miesiąc/dwa i mieć problem z głowy ?

Pokaż więcej komentarzy (43)

Specjalista

w Dyskusje

3piorunów

Wielu ludziom nie mogę polajkować komentarzy XD na pewno nie dlatego, że dodali mnie na czarnolistę :smiley: nie ma to jak zamykać się w swojej bańce, a potem mamy co mamy w tym kraju :smiley: co śmieszne, możemy zgadzać się w 90 procentach wszystkich poglądów, ale być może jedna rzecz mnie przekresliła lol.

Gruba ryba7piorunów

@Hejtowniczek: "cześć, wkurwiam ludzi"

Reszta Hejto: "dzięki za ostrzeżenie"

Fanatyk8piorunów

Zamknięta w swojej bańce to jest tępa prawica, która reprezentujesz.

Ludzie nie chcą gadać z kimś kto nie ma umiejętności aby weryfikować najprostsze informacje i przyznać np że Orban to ruska onuca.

Pokaż więcej komentarzy (59)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

K⁎⁎wa nie wierze w żadne cuda i gusła, ale wytłumaczcie mi jedną pojebaną rzecz. Od zawsze czułem się jakiś dziwnie intuicyjny. Zawsze tłumaczyłem to ADHD, ale czasami miałem dosłownie "pajęczy zmysł" lub umiałem przewidywać rzeczy przed faktem dokonanym, choćbym był jeden na 1000 typujących. To nie jest tak, że skreślę totolotka, musiałem czuć sytuację emocjonalnie. I teraz ostatnie pół roku to combo. Podam kilka przykładów

Przykład 1: Przejeżdżałem furą obok miejsca, gdzie z jednym dalszym kumplem palilem szluga na widok na miasto. Nie piszemy z reguły i nie gadamy za często, kiedyś trenowaliśmy razem. I nagle na 2 dzień go spotkalem i spaliliśmy szluga XD (palę towarzysko)

Przykład 2: Przejeżdżałem obok Kościoła, gdzie żenił się mój dalszy kolega. Byłem na ślubie i weselu Nie piszemy nigdy, to jest przyjaciel ziomka. I na 2 dzień napisał do mnie z zaproszeniem na swoją 30tkę. A tak to było do tego ziomka i "weź ze chłopaków".

Przykład 3: Śniły mi się koszmary i śmierć, kiedy babcia była u nas na wielkanoc. Rano byłem strasznie niespokojny. Babcia była przed śmiercią w dobrej kondycji. Umarła w południe na kanapie (zgasła, naturalnie).

Przykład 4 (dziś): Śniła mi się koleżanka. Ta o którą długo zabiegałem. Mówię k⁎⁎wa znowu będę myślał. Nagle patrzę - napisała do mnie. Zmarł jej ktoś z rodizny, pyta czy wyjdę na spacer i papierosa, bo jedziemy na jednym wózku terazz, to jakoś tak se pogadamy.

Mój dziadek miał podobnie. Ludzie się śmiali, że on to wszystko czuje mocniej i zawsze wszystko wie. W przeciwieństwie do mnie świetnie to wykorzystywał zawodowo, bo był adwokatem. Wygrywał czasem z góry przegrane sprawy.

Niech to będzie po prostu tak zwana inteligencja emocjonalna czy coś. Ale jakim c⁎⁎⁎em tak można przyciągać kogoś myślami i mieć tyle przypadków., Podałem 4 przykłady, ale mam ich całą masę na przestrzeni lat. Dziwne to strasznie.



Lider5piorunów

Błąd poznawczy - apofenia.

Kosmonauta0piorunów

Ile hajsu zarobione na tych przeczuciach?

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Hydepark

29piorunów

Ostatnio trafiłem na artykuł o zjawisku, które myślałem, że dotyczy tylko mnie:

"Smutek po spotkaniu z przyjaciółmi", określany czasem jako social blues, to zjawisko. Wiele osób doświadcza go po wydarzeniach towarzyskich, które teoretycznie miały przynieść radość i odprężenie. Zamiast tego, po powrocie do codzienności, przychodzi poczucie przygnębienia, lawina negatywnych myśli i emocjonalne zmęczenie.

U mnie pojawia się od paru lat. Wracam ze spotkania ze znajomymi, niekoniecznie zakrapianego. To jest straszne, bo tych spotkań jest z wiekiem coraz mniej. Dobrze się na nich bawię, wartościowo spędzam czas, a potem wracam na chatę i następuje zjazd 😒

Najgorzej jest po takich spotkaniach, które kończą się dosyć wcześnie, gdy człowiek ma jeszcze czas pobyć z własnymi myślami przed snem.

Słyszeliście o tym ? Doświadczacie takich uczuć ? Jak sobie z tym radzić ? Przecież nie będę się całkowicie wyłączać z życia towarzyskiego.

trochę

Gruba ryba1piorunów

@Gilgamesh nie ale mógłbyś opisać dokładniej o co chodzi z tym zjazdem? Chodzi o to, ze tam sie bawiłeś tak dobrze, a w domu nie czy o to, że zazdrościsz znajomym ich zycia, a sam uważasz że masz kiepskie czy moze kosztuje cię to dużo energii takie spotkania? w czym jest problem?

Kosmonauta1piorunów

Miewam tak, co prawda nie zawsze, ale dość często po spotkaniach. Zwykle wieczorem po takich spotkaniach ogarnia mnie smutek, trochę jakby podczas spotkań wytwarzał się jakiś hormon który daje szczęście i nagle, po spotkaniu, coś go całkowicie odcina i nic nie sprawia przyjemności. To trochę jak kac po kilku piwach, coś co jest konsekwencją wcześniejszej przyjemności. U mnie najskuteczniejsze jest położyć się wcześniej spać, rano zwykle jest już wszystko w normie. A jeżeli spotkanie kończy się wcześniej to dołączam do i też jest ok.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Psychologia

12piorunów

Czasem po wyjściu z sesji pojawiają mi się nawiązania do filmów. Lepiej niż emocje widzę właśnie obrazy.

Na dziś mam jedną scenę, choć podzieloną na jutubie na dwie.

Jeden: https://www.youtube.com/watch?v=IFDkcvrSaYU

Dwa: https://www.youtube.com/watch?v=RU24VItAmWk

Fenomen

w Hydepark

10piorunów

Wizyta u psycholożki

Na początku co dobrego w ostatnim tygodniu?

Zapytałem seksowną panią 30 latke o kalistenikę to mi wytłumaczyła. 2 młodych chłopaków zapytałem jakie ćwiczenie robią to mi pokazali co i jak. Wniosek: na siłowni są mili ludzie.

Co złego?

Wychodzenie do ludzi wprawia mnie tylko w kompleksy bo od znajomych  słyszę jak inni randkują, ale nie odpowiada im druga osoba gdy ja nie mam nawet możliwości nawiązać kontaktu. Albo robią kariery,mają dobre prace i śpią, robią pranie podczas pracy zdalnej. Natomiast moje szanse by dostać się gdziekolwiek wynoszą 0%.

Czy na hejtopiwo jak zobaczyłem duży dom, malunki wykonane przez dzieci myślę"też bym tak chciał, jednak nigdy nie uda mi się tego osiągnąć bo nie mam szans na jakąkolwiek prace i relację z kobietą", inni mają pasje, motory, wiedzę techniczną, botaniczą, potrafią rozmawiać publicznie i czuję, że nigdzie nie pasuję.

Portale randkowe też wprawiają mnie w kompleksy bo nie mam żadnego powodzenia, raz na tydzień mam możliwość by napisać do dziewczyny a i tak nie odpisze.

Podczas nagrywek z koła kobieta krzyknęła na mnie, przedrzeźniała bo miałem niepewną postawę i oparłem się o ławkę.

Jestem w specyficznym środowisku, gdzie ludzie randkują, są w związkach mają kariery tylko nie ja.

Z moich rozkmin:

Wykminiłem też, że jedyne 2 kobiety, z którymi mi się dobrze gadało są po przejściach, mają traumy.  Wniosek: jest coś we mnie takiego, że zwierzają mi się, jestem ostoją czuć bezpieczeństwo, że chcą się dzielić tym ze mną.

Lekcje na dziś:

Widzą pozytywne ja nie widzę np. koleżanka trans powiedziała mi, że jestem słodki, ale dla mnie to dziwne bo pierwszy raz coś pozytywnego usłyszałem od kobiety na swój temat. Mogę być dla kogoś atrakcyjny, ludzie mają różne gusta. Wspomniałem, że u atrakcyjnych dziewczyn nie mam szans bo sam nie jestem.

Potrafię być w relacjach z kolegami od liceum, mam coś w sobie, że chcą być ze mną i może się to podobać kobietom. Tylko nie wiem co bo od kobiet nie dostaję pozytywnych informacji. Zastanawiam się nad tym od poprzedniego tygodnia bo już to padło i dalej nie wiem co we mnie może być pozytywnie odbieranego przez kobiety.

Dobrze, że hamuję się przy ludziach i tutaj, oraz przy kolegach mówię co myślę a na uczelni nie powiem dziewczynie, że ma fajne spore cycki.
Boję się kobiet bo jestem nauczany, że one są biedne mają ciężko, wszystko co złego w życiu kobiet to wina mężczyzn.

Fanatyk5piorunów

@Dudleus portale randkowe, to chyba jest gówno niezależnie od tego jaki ma się charakter i umiejętności społeczne. Mam kumpla, który rwie kobiety, jak warzywa z grządek ale... na żywo. Jak sobie założył Tindera, to może z dwoma pogadał i tyle kontaktu.

Fenomen1piorunów

Po wrzuceniu mi się przypomniało.
Psycholożka bardzo próbuje mi wkręcić, że nie wszystkie kobiety mnie nie cierpią, mają też słabości gorsze dni nie wszystkie to wielkie bussines women. Są fajne i w ogóle, kiedyś kogoś poznam. Innych po prostu nie ma w moim otoczeniu. Tylko nie umiem tego wytłumaczyć, jak mam myśleć gdy przez 2 cis i jedną trans zostałem dobrze odebrany przez całe swoje życie. Natomiast na uczelni, przez aplikację nie potrafię z żadną nawiązać kontaktu i dostać pozytywnej informacji na swój temat.

Pokaż więcej komentarzy (33)

Fenomen

w Hydepark

13piorunów

Gruba ryba4piorunów

@dolchus są roboty, które pomagają autystycznym dzieciom w rozwoju. Jest to bardzo dla nich pomocne, aby miały jakieś oparcie skoro rówieśnicy odrzucają

Lider6piorunów

Będzie bunt maszyn, to będziesz inaczej śpiewał xD

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Tym razem Hiszpania.

Ciekawe co z cenami nieruchomości : )

GURU5piorunów

@Marchew Nawet jeśli znośne, to pytanie co tam chcesz robić. Klimat jest raczej brytyjski, tylko cieplejszy (ale też bez przesady).

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

16piorunów

Wizyta u psycholożki

Zacząłem od Sopotu, że lubię naturę i zmianę otoczenia, zobaczenie czegoś nowego. Powiedziałem też, że wracając pociągiem naprzeciw mnie usiadła piękna dziewczyna to zerkałem na nią, ale nie chciałem za dużo by nie naruszać przestrzeni osobistej i to na + u mnie. Przypadkowo też włączyłem latarkę w telefonie i zwróciła mi uwagę, że świeci to się bałem, że myśli, iż zdjęcie jej robię a nie robiłem. Z czatem LLM wtedy pisałem.

Powiedziała, że nie miałem braku empatii i robienia nadzei niepełnosprawnej dziewczynie bo gdy pytała to dałem znać, że nie chcę związku. A pytanie "co porabiasz" nie musi oznaczać, że ta osoba chce ze mną seksu, związku tylko może się nudzić. To zależy od osoby i mogę zapytać co ma na myśli tak pytając.

Mnie bardzo boli robienie ze mnie faszysty na każdym kroku, kogoś z wymaganiami z kosmosu. Takie sytuacje odstraszają mnie od nawiązywania relacji.

Jakbym miał być w związku to z osobą w pełni sprawną fizycznie. Umysłowo jak drobnie to może dałoby radę. Sam nie jestem w pełni sprawny umysłowo. A z autyzmem bardzo chętnie wezmę.

Za dużo myślę i najgorsze scenariusze. Bo w lutym zagadałem dziewczynę na siłowni i od tamtej pory jej nie widziałem a bywała regularnie to pomyślałem, że przestraszyła się mnie. We wtorek ją widziałem i zagadałem to okazało się, że chora była i ma sprawy prywatne a w maju jej się grafik na rano zmienia i o 15 będzie chodzić. Dużo generalizuję bo kobiety znam tylko z internetu. Bym bardziej indywidualnie do nich podchodził. Nie spodobał się pani żart o ciastkach hydraulika.

Zwróciłem też uwagę, że bardziej pociągają mnie wspólne cechy u drugiej osoby, nie tylko fizyczność.

Dzisiaj odkrywanie mocnych stron:

- lubię naturę

- raz na jakiś czas mogę gdzieś wyjechać i zwiedzać a tak to więcej w domu

- pomocny jestem, ale zaznaczyłem, że dla osób, które dobrze  znam obcym mniej mi się chce jakby mnie poprosił

- jestem otwarty na rozmowę, poznawanie nowych rzeczy jeśli druga osoba zna się na czymś czym ja nie

I że są osoby, które to lubią bo widziałem takie, ale kontaktu nie udało się nawiązać.
Może też się uda z chłopem odbyć rozmowę o relacjach bo jeden pan jest tam spoko podobno.

Fanatyk7piorunów

@Dudleus no i git. Pięknie, ładnie i kolejny krok do przodu. Czasami mnie wkurwiasz niepomiernie, ale generalnie, to życzę Ci jak najlepiej. A jeszcze bardziej kibicuję, jak widzę, że działasz.

GURU8piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Książki

35piorunów

609 + 1 = 610

Tytuł: O psychologii i patologii tzw. zjawisk tajemnych

Autor: C.G.Jung

Kategoria: Psychologia

Wydawnictwo: "Sen" do. z o.o.

Format: książka papierowa

ISBN: 83-900176-1-X

Liczba stron: 131

Ocena: 6/10

Krótka i mała książka, w której zawarte jest studium przypadku tzw. medium. Jung analizuje osobę piętnastoletniej dziewczyny oraz jej zdolności paranormalne. Wskazuje na wpływ informacji zewnętrznych, rodziny, otoczenia na ww. zdolności paranormalne oraz rolę somnambulii i stanów świadomości.

Ponieważ lubię studia przypadków i opisy związane z nimi, uznałam tę książkę za interesującą. Taka szósteczka, bo ciekawa jest z perspektywy dawnego języka psychologii i psychiatrii, ale do mojej wiedzy nie wniosła nic nowego.

Gruba ryba

w Hydepark

19piorunów

Święta na finiszu...

Jestem świeżo po urlopie i mam świadmośc tego, że muszę w miarę "orać" moje tematy jako JDG.

W poczekalni są trzy firmy nad zagadnieniami których musze w miarę panować.

Do dzisiaj był stres związany z tym, że:

* Coś tam się wyjebongo.

* Ktoś czegoś nie dopilnowywał i jest szajs do posprzątania.

* Zrobili gunwoburze o moje wymagania i kwazi kompetencje "audytora IT Sec" (norma, przyzwyczajam się, debile z IT¯\\(ツ)/¯).

* Byłem total offline przez tydzień (tak, wyłączam podłączność jak komunikuruje, że jestem urlopowiczem).

Siadłem dzisuj spokojnie acz niechętnie do konkutera i co się okazało? Że wiekszość tematów nadal czeka...bo ludzie sa tylko ludzmi i też maja prawo do "miej wyjabane i bedzie Ci dane"...

To chyba dobrze...pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł.

Nie oczekuję "porad"...po prostu dzielę refluksjami z Wami bo i tak .:upside_down_face:

Koteł Maltański dla atencji - leżał odłogiem w sklepie rękodzielnika.

Kosmonauta1piorunów

@AndrzejZupa często tak jest, że to czym się strasznie przejmowaliśmy okazuje się jednak nie takie straszne na koniec

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

3piorunów

Termin powstania zapowiadanego wpisu na temat Spinozy trochę się opóźnia ze względu na lekturę Kępińskiego o schizofrenii i nadrabianiu dialogów Platona, planowanego przeczytania Halwbchasa i ponownym czytaniu Procesu Kafki. To może być mój najdłuższy wpis bo chciałbym w nim zamieścić bardziej dogłębny zarys własnych poglądów. Nie wiem czy nie podzielę go na dwie części.

Mam też plan na następny wpis już krótszy w którym krytykowałbym nauki ścisłe, ale to już plan na dalszą przyszłość.

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Im bardziej jestem świadomy mojego ADHD, tym bardziej widze, że nie potrafię w zyciu zwolnić ani pozbawić się emocjonalnego rollercoastera

-Jak kobieta, to tylko podobna do mnie, dająca mi oksytocynę, dopaminę, uczucie niepewności, potrzebę karuzeli emocjonalnej

-Jak wysiłek fizyczny, to najlepiej do. całkowitego zajechania się. I najlepiej jak najczęściej. 6 treningów w tygodniu. Najlepiej 4x mocna siłka i 2x rower po 50km/dzień.
-Jak imprezy, to też do rana. Polany drin, wyzerować od razu

Po prostu jak coś robić, to bez umiaru. Nie lubię spokoju. Nie lubię ciszy. Nie lubię odpoczywać. Lubię tylko intensywność. Ten po⁎⁎⁎⁎ny mechanizm jest zauważalny absolutnie wszędzie. W życiu prywatnym, w sporcie, nawet w jedzeniu. Jedzenie musi mieć mocno intensywny smak, nie mdły. Lubię kwaśne, słone, ostre, wyraziste, a nie lubię łagodnego i delikatnego. Jem szybko, piję szybko, jestem w ciągłym biegu.

Własciwie chyba tak kocham ten sport, bo on mi daję namiastkę spokoju. Zajechanie się na ostrym treningu daje mi stan wyciszenia, odprężenia, braku gonitwy myśli i uczucia błogości po wysiłku, który mi naturalnie cieżko osiągnąć.

Przez to niestety też łatwo uzależniać się np od fajek, inni od kokainy. Szybkie dopaminowe skoki. Znam dużo ludzi z ADHD, którzy często sięgają po koks. Na szczęście zostałem wychowany w ten sposób, że nałogi to gówno i nie jestem ani alkusem (chociaż bardzo lubię się napić) i ostatnie 5 tygodni nie ruszam nic, bo mam reżim diety/treningu, nigdy nie miałem cugów ani nic, nigdy w życiu nie brałem narkotyków.

Mam ogromną chęć powrotu do rywalizacji. No bo adrenalina. Trenowałem lata sporty walki. Brakuje mi tego gonienia króliczka - budowanie formy, wysoki kortyzol przed walkami. Ale może mogłaby być to siatkówka, którą hobbystycznie kocham, ale za bardzo nie mam gdzie grać, ale tęsknię za męską rywalizacją i emocjami.

Jak mówimy o gonieniu króliczka, to tak wygląda moje życiue. Gonię za czymś i odczuwam ekscytację, złapię to i już mi to jest obojętne. Chyba też dlatego najlepiej czułem się jak miałem posypane zdrowie, bo widziałem małe efekty i moją drogę niczym w "Rockym" jak trenował od 0 do szczytu formy, a potem jak mam efekt końcowy, to nie umiem tego docenić.

Najgorsze jest to, że chciałbym to zmienić, może pójkść po leki na ADHD, ale jestem uzależniony od tego. Strasznie się boję przeciętności, boję się nijakości, nie chcę być NPCtem, boję się spokoju, bo kojarzy mi się z nudą, byle jakością, a ja uważam że mam w sobie coś wyjątkowego.


Kosmonauta0piorunów

@Lopez_

Najgorsze jest to, że chciałbym to zmienić, może pójkść po leki na ADHD, ale jestem uzależniony od tego. Strasznie się boję przeciętności, boję się nijakości, nie chcę być NPCtem, boję się spokoju, bo kojarzy mi się z nudą, byle jakością, a ja uważam że mam w sobie coś wyjątkowego.

Leki mogą też po prostu dawać trochę więcej spokoju, nie muszą robić z ciebie npc. Np u mnie metylfenidat robił npc (chociaż podejrzewam, że dawka była za duża i to przez to), ale lisdex już nie (chyba, że wymieszam z kawą).

Mam w pracy typka, były bokser, też taki mocno dohajpowany. Po 50 zrobił sobie coś w nogę i ramię. I nie mógł już codziennie wychodzić i robić rzeczy. Udało mu się z diagnozą i dzięki lisdex teraz ma chill. Inaczej by go chij strzelił od siedzenia w domu.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Sport

22piorunów

Z dwóch dni.

24 519 220 - 360 = 24 518 860

Sa kosmity, które czemkają na

Dzisiaj pokazuję fajkę (nie)szczególną czyli tzw. "autograf" - historia tej fajki to mocna wkrętka w środowisko fajczarskie i szalone plany związane z założeniem rodziny czyli ślubem.

Przypucowałem się na jednym ze spotkań Pipe Club Warszawa, że się hajtam i zaprosiłem "chłopaków" na mój ślub ("chłopaków" - hehe, każdy z nich mógłby byc prawie moim Jareckim).( ͡° ͜ʖ ͡°)

Nie spodziałem się w sumie, ale moi współklubowicze pojawili się na konkordatowym ślubie i wręczyli nam prezentent.

GLADYS ENT GANTELMENS!

Przedstawiam fajkę "małżeńską"!

W sumie nie wiem, kto dokładnie stoi za tym pomysłem od strony koncepcji, ale rękodzieło z warsztatu Zbyszka Bednarczyka (aka Mr. Bróg) z którym wtedy utrzymywaliśmy za⁎⁎⁎⁎stą sztamę (chyba wiekszośc klubów fajczarskich w Polsce bo Zbyszek to za⁎⁎⁎⁎sty imprezowicz i tzw. "dusza towarzyfsta" a przy tym dobry biznesmen popularyzujący fajczarstwo ładnych parę lat temu...szacun dla niego).

Kilka słów o samej fajce...

Fajka z "gruszki (taniocha jaką Zibi mocno promował w tamtych latach - jak sie okazało fajki z gruszy spopularyzowały tę formę absorbcji nikotyny i musze powiedzieć, że jako świadomy już fajczarz nie kupowałem tego, ALE to zrobiło to robotę na "rynku").

Jak widać są dwa ustniki, na cywilizowane filtry z węgla aktywnego tzw "dziwiątki". Mamy też tutaj sygnaturkę fajkarza (Mr. Bróg) i dedykację personalną dla mnie i różowej.

Fajka jest dziewicza, bo ówczesna różowa "prawie" akceptowała hobby i nigdy nie paliła tytoniu - z uwagi na konstrukcję palenie "solo" nie było możliwe (lewe powietrze upierdoliłoby proces opalania fajki, nawet z gruszy, która średnim materiałem jest (o materiałach na fajki może kiedyś zrobię wpis).

Miałem ją wy⁎⁎⁎⁎⁎olić na śmietnik (historii) z uwagi na "czyszczenie chujowych wspomnień" z poprzedniego żyćku, ale cudem ocaliłem "bo konstrucja zawiła". Cała historia tej fajki stoi mocno w opozycji do tagu...bo dla mnie to był taki marker "początku końca" hobby fajczarskiego i jednak fchuj fajka zaszkodziła...potem było już tylko mocno w dół i jak już kiedyś wpominkowałem, zabiłem w sobie to hobby w imię fałszywych idei. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU2piorunów

@AndrzejZupa Z dwóch dni?

Ktoś tu się opierdzielał.

"Co masz zrobić dziś - zrób pojutrze. Będziesz miał dwa dni wolnego"

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

48piorunów

Moja pani psychiatra jest naprawdę dobrym specjalistą i podchodzi w ludzki sposób do pacjentów, a nie jak do klientów.

Na pierwszej wizycie wypisała mi jedną receptę na dwa miesiące, drugą na cztery. Na kolejną wizytę mam pójść dopiero, jak będę potrzebował następnej recepty.

Po dwóch tygodniach miałem spory kryzys. Zadzwoniłem do przychodni i zapytałem, czy mogę się poradzić pani psychiatry. Odpowiedzieli, że tak, pomiędzy pacjentami. Zadzwoniła, nic nie musiałem dodatkowo zapłacić.

Dziewczyna z kolei potrzebowała recepty. Skontaktowała się ze swoją panią psychiatrą, żeby jej tylko wypisała receptę. I co? Proszę się umówić na wizytę. Kilka stów tylko za wystawienie recepty.

Poleciłem, żeby poszła do mojej. Dwa razy tańsza. Efektem wypisanie recepty na rok. Takich lekarzy nam trzeba.

GURU13piorunów

Dobry lekarz, odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.

GURU20piorunów

Tez mam milego dilera czasami napisze sam z siebie jak tam zycie i czy manchesterek w koncu wroci do topki

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Psychologia

20piorunów

To sie nie zaczelo nagle, raczej tak jakby cos sie dosuwało, kawałek po kawałku. najpierw te same rzeczy, powtórki. liczby, głosy, gesty, niby nic ale za czyste jakna przypadek.

potem przyszło to wrażenie że ktoś układa zdania zanim ja je pomyśle, jakby myśl nie była pierwsza tylko wtórna. w tramwaju kobieta powiedziała pół zdania i urwała, ale ja wiedziałem jak się kończy, bo już to słyszałem wcześniej tylko w innym miejscu.

światło też nie jest neutralne. mruga nie wtedy kiedy powinno, tylko wtedy kiedy patrze za długo, jakby reagowało. nie patrze już bez powodu.

ludzie nie wszyscy. niektórzy mają ten moment, takie zawieszenie, i wtedy jest jasne że wiedzą więcej niż powinni, chociaż zaraz wracają do normalnego.

pisze to bo rzeczy sie przesuwają. kolejność się zmienia, drobnie, prawie nie widać, ale jak sie nie zapisze to potem już nie da się udowodnić że było inaczej. a było. na pewno było.

Fanatyk7piorunów

beeeeee

gruba ryba i takie cyrki

Gruba ryba11piorunów

Okurwa @ICD10F20 w . Zaczynam się niepokoić...

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

K⁎⁎wa, czegoś mi w życiu brakuje i w sumie nie wiem czego. To znaczy brakuje mi wiele rzeczy, ale jak sobie tak spojrze na moje żyćko, no to jakoś wszystkie to takie nie wiem.

2 lata temu wróciłem do rodzinnej miejscowości w kompletnej ruinie. Posypane zdrowie na maksa, utrata roboty, zakończony wieloletni związek, bardzo zła kondycja psychiczna, a po 2-3 miesiącach tej ruiny wypłukałem się z oszczędności przez melanże. Nie miałem nic sam z siebie, ale miałem ziomków i rodzinę.

No to dziś odbudowałem oszczędności, mam pracę (wkurwia mnie xd), mam do wyremontowania własne mieszkanie po babci 90m2 na piętrze domu, mam super psa, takiego jakiego zawsze chciałem (rasa i charakter), dalej mam kumpli na których mogę liczyć, naście lat ta sama ekipa. Zyskałem (odnowienie kontaktu) 2 przyjaciół, z którymi mam super relacje (W tym jedna baba, co było kiedyś nie do pomyslenia). Najważniejsze - zdrowie systematycznie lepiej i w porównaniu do tego co 2 lata temu to o wiele, byc może w niedalekiej przyszłości po raz kolejny w życiu przezwyciężę swoje problemy, gdzie inni by się poddali. No motyw jak z Rockyego. Do tego na lato szykuje się forma życia (ćwiczę sporo na siłce), z ryjca wyglądam atrakcyjniej niż kiedykolwiek. Rzuciłem szlugi, ograniczyłem alkohol do minimum.

I co? I c⁎⁎j. Czuję jakąś pustkę. Samotność po prostu. Nie doceniam nic z tego co mam. Z tych wszystkich pięknych rzeczy przewinęło się nieszczęśliwe zakochanie (1 raz w życiu, a mam 29 lat) i to chyba wystarczało, skumulowane z pracą na Home office i pon-pt brakiem kontaktów z ludźmi (weekendy z przyjaciółmi, w tygodniu 100 % focus na sobie).

Motywacji nie mam wcale. Motywację to miałem 2 lata temu, paradoksalnie, kiedy czułem się jak martwy. Teraz to mam tylko dyscyplinę. A jestem osobą, która potrafi w dyscyplinę. Właściwie wszystko co robię, robię z 2 powodów. Pierwszy, bo widzę jakiś sens i jestem zdyscyplinowany. Drugi - nienawidzę się poddawać, dla mnie to cecha dla pizd (wychowany jestem sportowo i ze środowiska sportów walki). Jestem strasznie zawzięty, aż przesadnie.

Nie wiem k⁎⁎wa czemu. Było tak źle i byłem optymistą. Teraz jest w miarę dobrze i pracuję nad tym, żeby było docelowo tak jak chce i w sumie jestem zobojętniały na świat i wszystko robię rutynowo bez werwy.

Fenomen1piorunów

odpierdala ci od nadmiaru dobrobytu.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Hydepark

25piorunów

Uuu 1 kwietnia, ale mi się wylosowało.

Mój mózg dostał mózgotrzepa. Overthinking lvl hard. Myśli mi pędzą, jak chomik w karuzeli, nie potrafię się na niczym skupić. W robocie rzeczy rozpoczęte o 6:00 mam do teraz rozgrzebane, co chwile zerkam na hejto, łażę z konta w kąt po domu, patrzę za okno... W pakiecie ból głowy.

To będzie udany dzień :confused:

GURU4piorunów

Idź na spacer.

Gruba ryba1piorunów

Mam dokładnie tak samo. Jeszcze się kilka razy obudziłem w nocy i wstałem z bólem łba. Coś wisi w powietrzu

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fenomen

w Hydepark

10piorunów

Wizyta u psycholożki to nie jest terapia

Na początku przegląd tygodnia to powiedziałem, że miałem spotkanie z trans dziewczyną i byłem na speed friending. Ogólnie miło. Bardzo widać po mnie reakcje bo mówiąc o tym byłem pozywtny a o studiach wkurzenie. Fajnie, że próbuje nowych rzeczy, zdobywam doświadczenia.

Gdy powiedziałem, że fajnie jak trans dziewczyna traktuje mnie jak człowieka i w ogóle takie są super. To mnie prostuje, że tylko jedną poznałem i nie wszyscy są tacy sami. Na mnie to robi wrażenie bo przez całe życie trochę kobiet się przewinęło to nie mam żadnych pozytywnych doświadczeń z kobietami.

Tak myśląc, że za 80 lat to bym powiedział sobie by poszedł po sznur lub paskiem od spodni o klamkę. Bo nic się nie poprawia, czuję, że cofam się w rozwoju. Każde moje staranie kończy się porażką, szydzeniem ze mnie.

Próbowała ze mnie wydobyć bym coś pozywtnego powiedział o studiach, ale nie jestem w stanie. Jedyne pozytywne to, że zobaczyłem Mazury z osobą z studiów a sam bym nie pojechał. Ewentualnie dłuższy urlop na UOP. Nie widzę by zawodowo coś się poprawiło, zdobyłem wiedzę, umiejętności networking. Nic z tego nie zauważyłem. Dobrą moją stroną jest determinacja, sumienność, a ja wypełniałem obowiązki i tyle.

Mam wrażenie, że niektóre rzeczy łapie, niektóre nie bo mówiła bym się zaangażował w koło naukowe a wspomniałem o tym to zacząłem tłumaczyć, że jestem tam jedną z najbardziej zaangażowanych osób, ale to nic nie daje to nie chce mi się w tym roku brać udziału w konferencji związanej z moim tematem pracy. Chcę tylko zaliczyć i mieć spokój.

Myśl na dziś:

Neguje siebie, stawiam wysokie wymagania. Wiem o tym, ale nie wiem jak z tym pracować.

Zawsze jest szansa, że coś pozywtnego się wydarzy. Jest możliwe, mimo, że wcześniej niemożliwe. np mówiłem, że nie mam szans na relacje a byłem na  friending i udało się pogadać spędzić miło czas. Dać sobie szanse i nadzieje.

Nie potrafię uwierzyć jak te psychologiczne mumbo jumbo pomaga innym skoro są to ogólniki i kocopoły. Ludzie płacą po 400zł za wizytę. Kobiety to chociaż się nasłuchają, że wszystko co złe w ich życiu to wina patriarchatu, toksycznych rodziców.

Osobistość3piorunów

@Dudleus

Nie potrafię uwierzyć jak te psychologiczne mumbo jumbo pomaga innym skoro są to ogólniki i kocopoły.

Auto słabo jedzie, co nie jest problemem samym w sobie, tylko jego skutkiem. Problemem może być przerwane połączenie między przewodem a pinem we wtyczce, ale bez ogólnika typu "poruszaj przewodami" lub żmudnego "sprawdź przejścia we wiązce" może nie udać się rozwiązać problem, bo poruszenie przewodu między czujnikiem a wiązką przy wymianie czujnika chwilowo pomaga i zbija mechanika z tropu. Pomaga też zrestartowanie komputera, bo ten uczy się odbierać właściwy sygnał z czujników. Kwestia naszego podejścia - czy będziemy próbować takich trywialnych rad, w poszukiwaniu problemu i rozwiązaniu go, czy skupimy się na nudnej, długiej diagnostyce i analizie otrzymywanych wyników. Tak samo jest w przypadku człowieka, jego problemy w dorosłym życiu mogą pochodzić z różnych czynników i trzeba albo próbować odszukać i rozwiązać problem, albo można przeanalizować całe dzieciństwo, dorosłe życie, uwarunkowania genetyczne, obecny stan zdrowotny i zebrać to wszystko by to usystematyzować. Obie ścieżki, prowadzone właściwie, dadzą rezultat, jednak w tej pierwszej mamy szanse na szybsze rozwiązanie problemu. Słuchając kilkuset różnych podcastów na temat różnych problemów które mogę mieć, trafiłem na dwa, które mnie totalnie poruszyły i opisały mój problem. Teraz mogę skupić się na ich rozwiązywaniu albo przedstawieniu ich psychoterapeucie. To chyba dużo lepszy stan, niż dalsze tkwienie w skutkach problemu.

Fenomen1piorunów

@aarahon tylko wszyscy poza psycholożką są w stanie od razu powiedzieć mi jakie mam choroby psychiczne i złe schematy myślowe tak bardzo po mnie widać. Ja mam problemy w każdej dziedzinie z niczym sobie nie radzę, słuchałem podcastów i nie znalazłem dla mnie

Fanatyk2piorunów

@Dudleus ale już chodzisz na spotkania z panią psycholog. Zawsze to jakiś plus. Niestety ale wychodzenie z problemów, które masz, to długotrwały proces nierzadko kilkuletni i wymagający terapii, bywa że leczenia farmakologicznego oraz pracy nad sobą, pracy nad sobą i jeszcze raz pracy nad sobą. Później jeszcze pracy nad wyjściem ze schematów, które albo ktoś ci wtłoczył, albo sam sobie wtłoczyłeś do głowy, o też wymaga czasu. Nic się nie stanie w kilka tygodni czy nawet miesięcy.

Fenomen0piorunów

@WatluszPierwszy ja całe życie nie pracowałem bo mi się nie chce ¯\\(ツ)

Fanatyk1piorunów

@Dudleus ale gdzie ja Ci napisałem, że Ci się czegoś nie chce? Pisałem o pracy nad sobą. Nie bądź cały czas cyniczny, bo serio odechciewa mi się gadać z Tobą a uwierz, że cieszą mnie Twoje małe sukcesy i dobrze Ci życzę.

Fenomen1piorunów

@WatluszPierwszy jestem przyzwyczajony, że zawsze mi tak piszą bo moje problemy biorą się z niczego nie robienia i tylko nikogo nie słucham. Później będą mi pisać, że nigdy u psychologa nie byłem. Wiem, że potrzebuję lat ciężkiej pracy by normalnie funkcjonować.

Fanatyk0piorunów

@Dudleus i super. Wykonuj tę pracę i rób te małe kroki do przodu. Poza tym świat jest chujowy, niesprawiedliwy a najwięcej mają ci, którzy potrafią drugiemu wydrzeć ostatni kęs pazurami. Tego nie zmienisz. Natomiast możesz zmienić swoje mechanizmy a dzięki temu życie będzie znośne a momentami fajne. Moim zdaniem to już i tak sporo zrobiłeś.

Fenomen0piorunów

@WatluszPierwszy nic nie zrobiłem, w lato 2024 byłem u psychologa na NFZ na kilku spotkaniach i niczego się nie dowiedziałem

Osobistość0piorunów

@Dudleus to ty jesteś tym kolesiem z tej książki o przegrywach, czy tylko go udajesz?

Fenomen0piorunów

@aarahon zbieżność pseudonimów. W książce był przedstawiony jako gwałciciel to lepiej zmienić nick

Osobistość0piorunów

@Dudleus ale narzekanie, gdy jest ciężko to macie identyczne.

Fenomen0piorunów

@aarahon na której stronie książki jest o narzekaniu? Ja mam 24 lata, czego w życiu nie zrobię to zawsze wszystko źle, jedyne co mam w życiu to gdzie spać i co jeść, cofam się w rozwoju, podstawowe czynności sprawiają mi trudności, z każdy strony jestem wyśmiewany. Jak nie narzekać i działać chcieć poprawić swój byt?

Chodzę do psycholożki, ćwiczę uśmiechanie i nie poprawia. Robię co mi ludzie każą i stoję w miejscu od gimnazjum.

Osobistość0piorunów

@Dudleus nie ma samego narzekania, ale da się je odczuć w tym co jest tam napisane. Ale sam przyznałeś - książka nie jest o tobie.

Fenomen0piorunów

@aarahon kojarzę tylko fragment z rozdziału "Marcin". Nigdy nie czytałem całości xd tam było też, że dudleus jest zero emisyjny, wege a ja jestem nazistą

Osobistość1piorunów

@Dudleus no właśnie. Słuchaj, narzekasz strasznie, pewnie dlatego że wyolbrzymiasz, jak w tym fragmencie:

Ja mam 24 lata, czego w życiu nie zrobię to zawsze wszystko źle,

a założę się że zrobiłeś dziś wiele rzeczy dobrze, pewnie lepiej niż inni.. Czasem cię tylko emocje ponoszą i przez to podejmujesz gorsze decyzje, a później się nimi przejmujesz. Próbowałeś kiedyś wstać rano, zrobić poranną toaletę, zaścielić łóżko, zrobić przedziałek czy zaczesać włosy i się od siebie odpierdolić? Serio, pomaga. Bo takim myśleniem, że wszystko robisz źle, robisz sobie krzywdę. Możesz niewidzieć, że sam sobie robisz podgórkę czymś, bo tego nie zauważasz, a to jest zależne od ciebie, a nie od twoich chorób. I chyba masz to samo, co ja kiedyś, gdy byłem w twoim wieku. Chodzi o to:

Robię co mi ludzie każą i stoję w miejscu od gimnazjum.

A może powinieneś robić to co ty uważasz za słuszne? Może powinieneś porozmawiać o tym z psychoterapeutą, który zajmuje się takimi sprawami. Pisząc "o tym" mam na myśli nauczenie się trudnej sztuki znajdowania drogi do celu. Dla przykładu - chcesz mieć dziewczynę, czy tam zbudować relacje. Robisz to co ludzie ci mówią i odbijasz się od ściany bo to co mówili nie sprawdziło się w tej konkretnej sytuacji. Powtórzenie schematu nic nie da, oprócz zniechęcenia, zmiana schematu na inny da kolejną, najczęściej nieudaną próbę. Możesz wyćwiczyć się w sztuce podrywu, tylko co ona ci da, skoro będą to narzędzia, których trzeba wiedzieć jak i kiedy użyć. Nauczenie się tej umiejętności odnajdywania drogi do celu jest bardziej wartościowe, pomaga na każdej płaszczyźnie, ale też jest cechą, którą porządają kobiety. A wiesz czemu jej porządają? Bo one wtedy widzą faceta, którego zasobem jest to, co one nazywają prosto - zaradnością - i wiedzą, że jak czegoś będą potrzebować, to on może znaleźć drogę do tego. A prowadzenie kogoś za rękę, to nie jest to co chcą w życiu robić.
Przemyśl sobie to.

Fenomen0piorunów

@aarahon tak jestem impulsywny. Teraz bardziej nad tym panuję bo w podstawówce przez to często chodziłem do pedagoga i zmieniałem klasy. Że jak odpierdolić? Robię te czynności poza odpierdoleniem. Jedyne w czym robię postępy to gra na keyboardzie, ale nie jest to hobby akceptowalne społecznie. W szkole czy pracy tylko były komentarze, że źle robię, jestem za wolny, nie rozmawiam z innymi a jak się odezwałem do żarty ze mnie bo złego słowa użyłem.

Właśnie jak ja robię to co uważam za słuszne to jestem tylko odludkiem, chorym psychicznie, mam złe myślenie. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale każda moja wypowiedź, działanie jest niezrozumiałe dla innych, odbierane negatywnie. Przykład z relacjami, nie mogę się odzywać po swojemu bo przez to tylko mają mnie za psychicznego, incela, nazistę. W rzeczywistości nikomu nigdy krzywdy nie zrobiłem i nie chcę. W zeszłym miesiącu usłyszałem pierwszy raz pozytywny komentarz od dziewczyny na swój temat i była ona trans.
Przez całe życie nie nauczyłem się zaradności.

Osobistość0piorunów

@Dudleus co do pierwszego akapitu - odpierdolić w takim znaczeniu, żeby przez cały dzień nie myśleć o sobie źle, a ewentualne złe myśli wyganiać. Na przykład żebyś niw pisał w internecie, jak to wszystko robisz źle.

A myślisz że ja się nauczyłem zaradności, bo nawiązywałem relacje i miałem żonę? To jest coś co doskonalisz zawsze, nawet gdy jesteś na poziomie mistrzowskim. To jest cecha której da się wyuczyć, ale trzeba nad tym pracować, a myślenie o sobie jak o kimś kto wszystko zrobi źle bardzo w tym przeszkadza.

Fenomen0piorunów

@aarahon nie potrafię nie myśleć o sobie źle, pierwszy raz w zeszłym miesiącu usłyszałem coś pozytywnego na mój temat i dziwnie mi z tym. Jak myślałem dobrze to nie było lepiej, systematycznie się pogarsza moje życie aż zacząłem myśleć źle. Lata temu miałem nadzieję, ale już nie mam bo to do niczego nie prowadzi

jak się nauczyć zaradności ? Ja tylko w grze na instrumencie widzę poprawę i nie jest to powiązane z zaradnością. Mówiłem psycholożce, że nie widzę efektów żadnych moich działań, nic się nie poprawia. Pozytywne myślenie, że się uda też nic nie zmienia i nie poprawia. Nikt mnie nie rozumie, nie potrafię tego wytłumaczyć. Wiem, że terapia dzięki ciężkiej pracy odmieni moje życie tylko już miesza mi się w głowie bo miałem iść na każdy możliwy nurt i muszę chcieć a przecież mi się nie chce i nie nauczyłem chcenia. Próbuję na różne sposoby, szukam rozwiązań i efekt zawsze jest ten sam.
Prawie wszyscy do mnie tylko, że narzekam i nic w życiu nie robię, wrzucałem dowody, że coś robię to jest wiecznie nie widoczne i ja tylko narzekam nic nie robię.

Fenomen0piorunów

@aarahon w ogóle przejrzałem książkę "przegryw" i nie ma dużo o narzekaniu Dudleusa

Gruba ryba5piorunów

Ja ze swojej terapii chciałem zrezygnować dwukrotnie, bo nie widziałem postępu, bo nie szło nic poza pogadankami. Za to jak już udało się trafić w kłębek, to każde albo co drugie spotkanie było jakoś owocne.

Często u mnie to było omawianie w pewnym sensie autodestrukcyjnych mechanizmów, które później obserwowałem. Z pozytywnym podejściem z wizyt wychodziłem może kilkukrotnie, bo większość miała efekt zadumy lub jakiegoś negatywnego zlepka myśli nieokreślonych.

Terapia to proces, a cel obieramy sobie trochę samodzielnie, a trochę kierowanie. Nie musisz przyjmować wszystkiego, co mówi terapeuta, jeśli nie czujesz, że to będzie dobre.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Fanatyk

w Hydepark

65piorunów

trochę i

Wczorajszy dzień przypomniał mi brutalnie, że w walce z depresją i całą resztą syfu nie ma chwil wolnych. Ktoś kiedyś powiedział, że depresja, to choroba przewlekła na całe życie a do tego bywa śmiertelna. No i niby każdy chory o tym wie, ale są takie dłuższe lub krótsze momenty, gdy się o tym zapomina. Ja zapomniałem na ostatnie kilka tygodni. Niestety to jest bardzo podstępna choroba a dodatkowo, przynajmniej w moim przypadku, wredna. Wredna, bo zamiast mi dawać jakieś sygnały na zasadzie "jestem z tobą", to potrafi mi po prostu strzelić w ryj, jak przeciwnik w ringu, bez ostrzeżenia. Tak też było wczoraj. Rano kawusia, śniadanie i... wpierdol. Nagle dół, poddenerwowanie, smutek. Nie wiadomo skąd, nagle, zza winkla. Usiadłem w kuchni i poczułem jakby wszystko zwaliło mi się na głowę, życie, świat, przeszłość, teraźniejszość. Full pakiet. Chciało mi się płakać. Dodatkowo odpaliły się objawy OCD i lęków. Patrzyłem przez okno jakby na zewnątrz nic nie było, gdzieś poprzez budynki na przeciwko. Jakby wszystko było przezroczyste. Całe szczęście mam pewne mechanizmy już wypracowane w trakcie terapii i poza nią dzięki którym udało mi się jakoś naprostować. Dziś już lepiej, jedynie zostało jakieś lękowe napięcie, to które znam i które już oswoiłem. Kiedy to w klatce piersiowej jest ucisk i takie uczucie, które każdy z nas zna, jakby się miało za chwilę wejść na ważny egzamin. To jest do ogarnięcia. Wiem, że się da. Ufff... sorry Tosie i Tomki, ale musiałem to wyrzucić z siebie. A walczącym z tym syfem przypomnieć, że trzeba o siebie dbać i być czujnym.

Pozytywny obrazek z wczorajszego spaceru z synami, bo jednak życie bywa znośne a słońce świeci.

Lider3piorunów

@WatluszPierwszy dobrze, że masz te wypracowane mechanizmy i udało Ci się szybko ogarnąć sytuację. W każdym razie dobry wniosek z tej sytuacji, że takie momenty mogą się zdarzać, ale nie ma co panikować, tylko trzeba być na to mentalnie przygotowanym.

Fanatyk2piorunów

Ja się czuję ostatnio tak jak ty. Mimo tabletek zdarzają się zjazdy. Snuję się od przebudzenia do pory snu. Odhaczyc kolejny dzień i iść spać. Zaraz będę nawiązywać znajomość ze stoicyzmem, bo odwlekam to długiego czasu

Fanatyk0piorunów

@Kaligula_Minus a terapia? W moim wypadku, to był na prawdę spory krok do przodu w walce z całym syfem.

Pokaż więcej komentarzy (6)