A ja widzę w tamtym poście coś innego.
Gość rozmawiał z lekarzem onkologiem, który z racji swojejgo zawodu ma pozycję która skłania cię do myślenia że to prawda. No i tak działają autorytety, że wierzysz czasem albo przynajmniej zastanawiasz się nad tym co mówią, "może coś w tym jest?".
No bo kto z nas nie miał takiej sytuacji, że uwierzył autorytetowi a potem okazało się że pi⁎⁎⁎⁎lił?
Problem jest taki, że czasem ludzie zapominają że druga osoba może być szurem albo kretynem która kupiła dyplom.
Ładnie pokazała to sytuacja z wywiadem Rymanowskiego i tym co tam pierdzieliła ta profesor.
Uważam że w tamtym poście było dużo złego podejścia. OP zadał pytanie w zły sposób i trochę bronił narracji (raczej przez to że był atakowany, taki odruch ludzki).
Komentujący, co też rozumiem sie wkurwili za argumentum ad ankietum ale powinni też pamiętać o tym że mógł trafić na zwykłego zmanipulowanego kretyna i zacząć od tego.
Niepotrzebnie gorąco się tam zrobiło. A korpo i rządy obecnie żerują na tym