Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Gorące

gość

Typ wpisu

Gruba ryba

w Hydepark

218piorunów

O przypomniało mi się xD

Dawno temu spiknąłem się z jedną laską na spacerek.

No i tak idziemy, opowiadamy o sobie, ona najpierw opowiedziała o swojej robocie. Potem ja opowiadam, że jestem grafikiem i poprawiam zdjęcia produktów spożywczych w gazetkach
-No ale to tak jakby oszukujesz ludzi
-Jak to oszukuję ludzi?
-No bo zmieniasz rzeczywistość na kłamstwo. To oszukujesz ludzi
-ZARAZ PRZED CHWILĄ MI POWIEDZIAŁAŚ, ŻE SPRZEDAWAŁAŚ GARNKI NA TELEFON STARYM LUDZIOM
-No ale ja byłam menadżerem i robiłam szkolenia
-CZYLI OSZUKIWAŁAŚ TAK DOBRZE, ŻE AWANSOWAŁAŚ

Drugiego spaceru nie było xD

Pokaż więcej komentarzy (33)

Lider

w Hydepark

29piorunów

Kupił ktoś i czeka z niecierpliwością na premierę GTA VI?

Czy kupiłeś GTA VI?

  • Tak4% (17 głosów)
  • Nie96% (389 głosów)

406 głosów

Pokaż więcej komentarzy (68)

Fenomen

w Hydepark

276piorunów

Dzisiaj zrobiłem dobry uczynek - rozwiązałem spór trzech chłopców w Żabce.

Wbijam rano po kanapkę, a tu przy lodówce stoi grupka dzieciaków jakoś w wieku między 8 a 12 (sorry nie potrafię identyfikować wieku dzieciaków) i prowadzą debatę kto jaką kanapkę ma sobie kupić. I dodam, że jak to Łona wyśpiewał: "spór jest k-wa fundamentalny"! Zerkam do lodówy, a tam leży 1 sztuka kanapki z jajkiem i bekonem oraz 3 sztuki kanapki "Low Carb" w ciemnym pieczywie. Tak więc sięgam między chłopakami, chwytam kanapkę z bekonem i zmierzam do kasy. Za plecami nie słyszę już rzucanych argumentów, kłótni i potyczek słownych - jest cisza. Pokój i zgoda. Przechodzą wzrokiem co rusz a to na trzy smutne kanapeczki w lodówce a to na oddalający się od nich jedyny słuszny sandwich. Wszystko w milczeniu.

Ledwo dzień zacząłem, a już udało się być rozjemcą w wydawałoby się patowej sytuacji.

Gruba ryba26piorunów

@Spleen żeby ich zjednoczyć jeszcze bardziej, mogłeś wziąć gryza a resztę na ich oczach wy⁎⁎⁎ać do śmietnika ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (22)

Lider

w Hydepark

133piorunów

nie miejmy złudzeń, gdy będzie przy władzy, będzie ją nadużywał jeszcze bardziej

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gwiazdor

w Nauka

182piorunów

W celu zapchania hejto czymś ciekawszym niż nudna polityka wpadłem na pomysł by tworzyć wpisy z rzadziej spotykanymi zwrotami i wyrażeniami z języka angielskiego, głownie wypatrzonych w różnych artykułach, wypowiedziach i publikacjach. Dodatkowym punktem będzie to, że zrobię taki mini-słowniczek dla samego siebie, bo moja makówka nie ma dobrej pamięci flash, mimo że każdego dnia przeczesuje sporo wiadomości i publikacji.

Dzisiaj zacznę od wyrażenia shellacking | ʃə'lækɪŋ, 'ʃelækɪŋ | - lanie, druzgocząca porażka. Można go zastosować we zwrocie to get a shellacking, czyli dostać lanie. Jest to nieformalne wyrażenie i raczej wyłącznie go zobaczymy w amerykańskiej wersji angielskiego.

Jako alternatywę pewnie zastosowałbym wyrażenia trashing / hammering defeat lub a sound beating. Choć pewnie w prasie znalazłbym sformułowanie typu "They took a real drubbing". Słówko drubbing | 'drʌbɪŋ |, oznacza dokładnie wycisk, a w moim przykładzie - dostać w kość.

Znalezione na pasku w CNN (zdjęcie), który brzmi "Trump speaks for first time after shellacking, talks balroom", który można przetłumaczyć "Trump zabrał głos po raz pierwszy po druzgocącej porażce i opowiedział o sali balowej".

Gruba ryba12piorunów

@O.o u, u, ja dziś dowiedziałem się o co biega z "join the choir invisible", mimo iż miałem ten zwtot w bani od 30 lat...

Pokaż więcej komentarzy (32)

Fanatyk

w Hydepark

87piorunów

Pora się pochwalić, szybko poszło na szczęście! Nadpłaty ftw. Wg. arkusza zapłaciłem finalnie jedynie 12% pierwotnych odsetek:v:

Ale nie kryję delikatnego rozczarowania, spodziewałbym się, że po ostatnim przelewie pokaże się jakieś "gratulujemy", "zapraszamy ponownie", albo w sumie cokolwiek, a nie że po prostu kredyt zniknie i całym systemie online nie będzie nigdzie wzmianki że hipoteka była i została spłacona ʕ•ᴥ•ʔ

Pokaż więcej komentarzy (28)

Lider

w Wiadomości Świat

108piorunów

J.D. Vance uderza w politykę Donalda Trumpa. „Powodem, dla którego przegraliśmy, jest wojna”

Wiceprezydent USA J.D. Vance ocenił, że przyczyną porażki republikanów w wyborach połówkowych nie była niska mobilizacja ich elektoratu. Jak napisał, wielu wyborców, którzy w 2024 roku poparli duet Donald Trump–J.D. Vance, tym razem oddało głosy na demokratów. Za kluczowy czynnik uznał wojnę oraz

Mistrz

w Hydepark

220piorunów

Szykuje się przepiękna porażka Trumpa w połówkowych wyborach - łupem demokratów padły już wybory na senatorów w Karolinie Północnej (spodziewane) oraz Południowej (dużo bardziej zaskakujące). Republikanie mogą przegrać jeszcze w Alasce, Ohio, Teksasie (tutaj szanse największe), Maine i Ohio (walka łeb w łeb) a nawet w Kansas po raz pierwszy od 1932 roku (+ warto jeszcze jednym okiem zerkać na Mississippi i Nebraskę, gdzie kandydaci republikanów mają ciepło) xD Demokratom wystarczy wygrana w dwóch z wymienionych stanów, by zdobyć min. 51 senatorów i tym samym zdobyć większość w obu izbach parlamentu (większość w Izbie Reprezentantów mają już niemalże pewną)

Fenomen3piorunów

Ciekawe co by musialb PiS zr9bic zeby Podkarpacie zagłosowało na KO xD bo tak ten Teksas wyglada aktualnie.

Pokaż więcej komentarzy (72)

Lider

w Hydepark

81piorunów

Z różnych powodów mam ostatnio dużo przemyśleń "mieszkaniowych", którymi się czasami tutaj dzielę. Po trosze sam dla siebie żeby mieć zapisane, a może dla kogoś będzie to jakaś wskazówka...

Historia sprzed kilku/kilkunastu lat. Zacznę od tego, co wydarzyło się kilka lat temu. Sprawa dotyczy naszej koleżanki, z którą na studiach dawno temu przyjaźniła się moja różowa. Harda babka, sympatyczna, twardo stąpająca po ziemi. Ma męża i dwójkę dzieciaków, które w tym okresie miały około 12 - 14 lat. Owe kilka lat temu odwiedzili ją rodzice, mający gospodarstwo na wsi, od słowa do słowa matka zaczęła jej nawijać makaron na uszy, nie wdając się w konkrety, że będą musieli się chyba przenieść do niej, bo są różne sytuacje. Gdy nam to opowiadała, bardzo obrazowo przytaczała wypowiedzi ojca, który przeplatał tyradę matki jakby bitem "wieś nie dla nas, nie dla nas" xD Gdy kumpela próbowała się czegokolwiek dowiedzieć, to matka na nią naskakiwała, konkludując, że to nie ma znaczenia bo oni będą MUSIELI się do niej wnieść xD Na pytanie, jak sobie wyobraża mieszkanie w 6 osób na 3 pokojach, to matka od razu stwierdziła, że dzieci do jednego pokoju, oni do drugiego. Kumpela powiedziała, że nie ma opcji, żeby nastoletni chłopak i dziewczyna mieszkali na kilku metrach, to stary nucąc bit zaczął łazić po mieszkaniu i planować ścianki z kartongipsu xD Skończyło się ponoć spięciem, matka stwierdziła że SOBIE NIE WYOBRAŻA żeby córka się migała od odpowiedzialności i wyszli. "Wieś nie dla nas, nie dla nas".

Cofnijmy się o około 20 lat. Kumpela wchodziła wówczas w dorosłe życie, miała już męża i kupione mieszkanie. Ot taki charakter, chciała się szybko usamodzielnić, pracowała jeszcze na studiach, po ich skończeniu od razu poszła do pracy i wzięła ślub z zamiarem zakładania rodziny. Kto pamięta tamte czasy, to wie jak było fajnie na rynku kredytów. Harowała, mąż też, ale po cichu liczyła na pomoc rodziców. No miała prawo. Kolejnym elementem tej wesołej opowieści jest jej brat. Człowiek orkiestra, rolnik, mechanik, elektryk, sól ziemi ojcowskiej. Poznałem go na weselu i jak bywaliśmy u kumpeli na wsi. Prosty chłopak, pracowity, z tysiącem pomysłów na minutę. Ni z gruchy ni z pietruchy kumpela przy odwiedzinach u rodziców usłyszała to co na obrazku. Ty się wyniosłaś, Seba tu zostaje, rodzinę ma, on tu gospodarzy to to wszystko idzie na niego, a koleżance ch.. w d..ę :confused: Tak jakby jej ktoś coś fundował. Ok, pewnie rodzice płacili jej za akademik, ale na wszystko inne zarabiała sama - tyrała wieczorami, udzielała korepetycji po zajęciach. Moja różowa pamięta, jakim wrakiem wtedy była moja kumpela. Kredyt, ciężki rynek pracy, a tu jeszcze taki but w mordę. Nie tylko brak pomocy, zabolał ją także sposób komunikacji i fakt, że nic z tego co rodziców nie dostanie - a trochę się przy tym narobiła jako dzieciak i nastolatka. W wakacje zawsze zapieprzała tam jak wół. I ch..., nie ma. Seba potrzebuje, bo on gospodarzy i kręci biznesy.

Ale powróćmy do świeższych czasów. Kumpela nie dowiedziała się od rodziców, co się dzieje. Była przerażona, czy to nie jakaś choroba albo czy brat z żoną nie wyrzucili ich z domu po jakiejś inbie, bo z mamusią jak się domyślacie mieszkało się średnio. Do brata też się nie mogła dodzwonić. W końcu dodzwoniła się do szwagierki, która ze łzami jej wyjaśniła sytuację:

* Wszystko, dom, ziemia, maszyny, gospodarstwo, było na Sebę.

* Seba z tysiącem pomysłów na biznesy powchodził w jakieś spółki, nakupował maszyn na kredyt, zadłużył się, jak się okazuje kredyty brał on na przedsięwzięcia z których profity mieli czerpać także inni.

* Zaczął sprzedawać ziemię po kawałku.

* Zamiast spłacać wymyślił jakieś dziwne konsolidacje w parabankach, pod którymi niestety się podpisał.

* Długi urosły jak kula śniegowa, a kredytodawcy zaczęli wchodzić na nieruchomości.

* W końcu się okazało, że żeby jakkolwiek myśleć o spłacaniu tego wszystkiego to trzeba sprzedać wszystko i ogłaszać upadłość, bo inaczej u jakichś dziwnych wierzycieli inaczej nie przejdzie. Nie wiem jakie tam mechanizmy zadziałały, ale ponoć nie było innej opcji jak sprzedać i spieprzać, inaczej szybka licytacja komornicza.

* Brat jak się wyczołgał z butelki to zaczął zasuwać na prawo i lewo, ale to było gaszenie pożaru szklanką wody.

* Wisienka na torcie - rodzice-debile ani pomyśleli zapisać sobie jakieś dożywocie na domu XD

* Co ciekawe, szwagierka, ponoć porządna osoba, wyniosła się z dziećmi i mężem do swoich rodziców. I powiedziała kumpeli, że zaproponowali to samo rodzicom (za zgodą swoich) ale ci odmówili, bo nie będą na niczyjej łasce siedzieć xD

Niby były jakieś możliwości ale oni uznali, że "duma" to zwrócenie się o pomoc a raczej z roszczeniami i żądaniami do córki, którą kilkanaście lat wstecz finansowo spuścili w klozecie. Jakby mieli mózgi i zostawili sobie chociaż dom, to by nie było problemu, ale oni ceremonialnie wszystko co mieli przepisali na syna, co to będzie gospodarzył na ojcowiźnie i na pewno o rodziców zadba na stare lata. No to zadbał xD Skończyło się awanturą, bo kumpela powiedziała, że za cudzą głupotę nie będzie sobie życia do góry nogami wywracała. "Dumni" rodzice wynajęli gdzieś tam w powiatowym niewielkie mieszkanie obrażeni na cały świat, ale o zgrozo najbardziej na "wyrodną córkę". Rozstroiło ją to na tyle, że (na krótko na szczęście) wróciła do palenia szlugów. Ale zdania nie zmieniła. Ponoć jakieś relacje z rodzicami ma, niemniej wie, że jest uważana za wyrodną, jakby to ona była motorem napędowym tej chryi. Ale jak pisałem na początku, to harda babka więc ma w d....e :smiley:

Nie jest to jedyny przypadek jaki znam, gdzie ktoś na stare lata nie zadbał o siebie, ale chyba najbardziej jaskrawy. Także Kasie i Tomki - zadbajcie o spokojną starość. Bo inaczej wieś nie dla Was, nie dla Was.

Fanatyk12piorunów

@mannoroth Najsmutniejsze jest to, że nie ma żadnej sformalizowanej prawnie instytucji "zerwania więzi rodzinnych" z rodzicami. Niezależnie od tego jak tacy rodzice się zachowują, i jakie niegodziwości zrobią, zawsze będą mieli prawo do roszczeń w sprawach spadkowych (jeśli ich dorosłe dziecko zejdzie wcześniej), czy np. decydowania w kwestiach zdrowotnych, kiedy ich dorosłe dziecko nie ma małżonka/małżonki.

Gruba ryba10piorunów

Mental starych ludzi ze wsi, może nie wszystkich, ale jednak się słyszy takie historie. Teściowa miała podobną sytuację - jej rodzice przepisali wszystko na jej brata, który miał w nich wyjebane. Ostatecznie ona do nich jeździła pomagać, a na końcu przygarnęła na kilka ostatnich lat życia do siebie swojego ojca, bo nie miał gdzie się podziać. Wdzięczności oczywiście żadnej, bo to przecież był jej "obowiązek" pomóc rodzicom na starość.

Teraz memiki pokazują, że to zwykle córka zaciąża, a syn jest pokrzywdzony (taki przegrywowy spin), ale na wsi zwykle właśnie synowie byli wybrańcami rodziców jako potencjalni przyszli gospodarze.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Specjalista

w Hydepark

144piorunów

Taka sytuacja: wstaje rano a tu kałuża w salonie... szukam, sprawdzam, wącham czy to kot nasikał. No ale nie... taka ilość? No i mam. Na stole zostawiłem na noc worek z sokiem NFC, taki big bag 3l ale bez kartonu. Kot ugryzł worek, całą noc leciało ze stołu na podłogę. Ogrzewanie podłogowe + tyle ile kot wylizał stworzyło piękną kleistą warstwę niczym żywica. Podłogę z godzinę zmywałem po czym poszedłem pod prysznic i trąciłem ręką flakon z pachnidłem... Może i wujowo dzień się zaczął ale za to w salonie pachnie sokiem jabłkowym a w łazience jakimś pepe nero :rolling_on_the_floor_laughing:

Gruba ryba16piorunów

@makesto o czyli ktoś miał dzisiaj gorzej niż ja xD

Ja za to skromnie. Stwierdziłem, że nie zdążę na autobus, to pojadę do pracy następnym. Następny nie przyjechał. Znaczy przyjechał i kierowca najwyraźniej nie miał zamiaru ruszać. Ruszył w momencie jak już żona stwierdziła, że mnie odwiezie.

A wystarczyłoby żebym o tej 5:32 stwierdził, że idę pieszo, bo przecież daleko nie mam xD

Później cały dzień nie mogłem się skupić na robocie, a dodatkowo zamiast do kuchni to wszedłem do damskiej ubikacji, która jest obok. No cóż. xD

Pokaż więcej komentarzy (9)