ShagwestGruba ryba
48piorunówI wyruszyłem z Sewilli wczesnym rankiem, by jeszcze we w miare normalnych temperaturach dotrzeć do Lizbony. Portugalia powitała mnie szokiem kulturowym. Lewy pas na autostradach działa jak w Polsce - albo zapierdalando 180, albo masz BMW na d⁎⁎ie. Albo Lambo. Albo Bugatti. Ewentualnie Bentleya. W dodatku trzy razy próbowano mnie zabić ładując się z lewego pasa prosto w mnie - raz baba, drugi raz typ prowadzący ożywioną wideorozmowę, trzeci raz stary dziad. I pewnie żadne z nich nigdy się nie dowie, co odwaliło.
Lizbona ładna, byłem tu kilka lat temu, ale wczoraj pozwiedzałem trochę inne rejony. Ogromne wrażenie robi masa mostów, wiaduktów i innych tego typu obiektów. Drogi są strasznie zakręcone, a widoki ciągle odciągają wzrok. Z tego powodu niechcący przejechałem dwa razy za dużo przez Most 25 kwietnia, który w dodatku jest płatny na wjeździe do miasta. Ale warto, bo most okazały.
Dziś już tylko 26 stopni, więc można z przyjemnością zjechać z autostrad, co wykorzystałem na odwiedzenie Cabo Da Roca - najbardziej wysuniętego na zachód punktu kontynentalnej Europy. Na miejscu oczywiście masa motocykli, ale sami Portugalczycy. No i skoro dalej na zachód się nie da, to od teraz oficjalnie jestem w drodze powrotnej.
Jadę do Porto. Chciałbym już ominąć dziś autostrady, ale na razie Portugalia okazuje się dość kiepska do podróżowania krajówkami - tu jest strasznie gęsto, praktycznie nie ma przerw między miejscowościami, więc tłukę się w wężykach z samochodami i czasem nawet w korkach. Jak się nic nie zmieni, to jednak za jakieś 100 km wskakuję na autostradę.

..
@Shagwest Fajne koło, mordka też niepatologiczna 😉


























