Coś mnie k⁎⁎wa dzisiaj pojebało i wziąłem się za uszczęśliwianie mojej matki na siłę. Ma 5 letniego samsunga, który "jeszcze działa". Taa k⁎⁎wa, działa. Tak samo jak Steven Hawking "już biegnie do drzwi". No obraz nędzy i rozpaczy, aparat nie łapie ostrości, laguje przy odblokowywaniu ekranu, a kwik przy wymianie taki jakbym jej matkę gwałcił.
Bo ona teraz będzie się musiała na nowo uczyć obsługi telefonu. "OBSŁUGI TELEFONU" czyli klepania palcem w aplikacje które są w trochę tylko innym menu niż to które ma na samsungu. Dostaje telefon, za darmo, w którym ma wszystko przeniesione, do którego ją sam pologowałem i który jej spokojne posłuży jeszcze kilka lat, który nie dość, że działa, to działa dobrze, nawet ja na niego nie wydałem pieniędzy, bo to mój stary z szuflady wyjęty, ale nie, bo ona umie w stary a nie umie w nowy i się będzie musiała uczyć w nowy.
Po prostu k⁎⁎wa #hejtolineanyway "Co może powiedzieć napalony gimnazjalista dziewczynie i ty wymieniając matce telefon"
"No dotknij go chociaż... może ci się spodoba... zobacz jak reaguje..."
JA PIER DO LĘ.
Mi się nie chce przenosić na nowy telefon a się dziwicie że starzy się przyzwyczają?
Słowo klucz, a właściwie dwa "na siłę". Na c⁎⁎j się wpierdalać, jak działa. Przez nadgorliwość musiałem wymieniać pompę ABS.
Lepsze jest wrogiem dobrego.
To mówię ja, typ z 6letnim czy coś huaweiem, który działa elegancko i mieści się w dłoni.






















