Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#odchudzanie

GURU

w Zdrowie

7piorunów

„Zupełnie zindoktrynowani”: dietetycy ostrzegają przed wpływem mediów społecznościowych na odżywianie się młodych ludzi.

Gloryfikacja treści skupionych na chudnięciu i promowanie fałszywych informacji o odżywianiu… media społecznościowe przyczyniają się do powstawania zaburzeń odżywiania u młodych ludzi i utrudniają skutecznie leczenie. Specjaliści oceniają, że platformy społecznościowe stały się przyczyną zaburzeń

GURU

w Odchudzanie

37piorunów

Nie samym twarogiem żyje człowiek.

Śniadanie jak zwykle postarane na odpierdol, wczorajsza surówka z obiadu plus bogata w kwasy omega-3 makrela.

Oprócz białka ma dużo tłuszczu, w porównaniu do twarogu, ale są to niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) których organizm nie jest w stanie wytworzyć sobie sam a są niezwykle potrzebne do funkcjonowania organizmu.

w sumie jeszcze trochę ale już mniej

Pokaż więcej komentarzy (35)

GURU

w Odchudzanie

25piorunów

Dlaczego diety niskowęglowodanowe są skuteczne? Czy to jakaś magia, że jesteś syty, jesz tłuszcze i chudniesz?

Jakiś czas temu zaciekawiło mnie, dlaczego i w jaki sposób ustalone zostały normy żywieniowe, które - między innymi - zalecają, że 40-60% zapotrzebowania energii powinno być pokrywane z węglowodanów. Znalazłam dokument z opracowaniem norm żywieniowych dla populacji Polski i zagłębiłam się w lekturę.
https://ncez.pzh.gov.pl/abc-zywienia/zasady-zdrowego-zywienia/normy-zywieniowe-2024/

Z opracowania wynika, że w pierwszej kolejności zostało obliczone zapotrzebowanie na białko - aminokwasy niezbędne do wszystkich życiowych procesów. Warto tutaj odnotować, że białko jest składnikiem ważnym nie tylko dla kulturystów. Potrzebne jest nie tylko do budowy nowej masy mięśniowej, ale także utrzymania istniejącej, stawów, ścięgien, kondycji skóry, włosów, paznokci i tak dalej. Słowem, białko jest niezbędne, aby utrzymywać organizm w dobrej kondycji fizycznej, sprawności, młodości, niezależnie od tego czy ćwiczysz na siłowni czy nie. Obliczona ilość 0,66g/kgmc (kilogram masy ciała) to minimum, dla populacji Polski przyjęte z niewielkim zapasem na 0,80g/kgmc. Wiele nowszych badań wskazuje, że nawet dwukrotnie większe ilości, rzędu 1.5g/kgmc mają pozytywne efekty dla organizmu, zwłaszcza dla osób starszych, nawet jeżeli nie wykonujesz żadnych ćwiczeń siłowych. Dopiero przy ilościach powyżej 3g/kgmc obserwowano negatywne skutki, takie jak zmniejszenie ilości wapnia w kościach.

W drugiej kolejności obliczono zapotrzebowanie na tłuszcze, biorąc pod uwagę jego różne rodzaje (nasycone, nienasycone i tak dalej). Zapotrzebowanie na tłuszcze dla dorosłych określono na 30-40% zapotrzebowania kalorycznego. Tłuszcze są również niezbędne do funkcjonowania organizmu - biorą udział w produkcji hormonów, są rozpuszczalnikami dla wielu witamin. (Ciekawostka - mleko matki, którym wyłącznie żywi się niemowlak przez pierwsze kilka miesięcy życia, zawiera 50-55% tłuszczu). W dokumencie jest podkreślone, że nie powinno się obniżać ilości spożytych tłuszczów poniżej tego zapotrzebowania.

Na koniec, określono ilość węglowodanów na zasadzie "taka ilość, jaką - po zapewnieniu w diecie odpowiedniej ilości białka i tłuszczów - potrzeba aby w pełni pokryć zapotrzebowanie kaloryczne". Czyli jeżeli z obliczeń wyszło, że białko to 10-20% zapotrzebowania kalorycznego, tłuszcze 30-40%, to zostało 40-60% na węglowodany - czyli jako dopychacz uzupełniający dietę w kalorie.

Dlaczego diety oparte na wyłącznie liczeniu kcal są mniej skuteczne?

Osoby stosujące diety oparte na liczeniu kcal, zwłaszcza robiące to na własną rękę, kierują się głównie gęstością energetyczną pokarmów. Spotkałam się nawet ze specjalnym określeniem na taki sposób odżywiania "volume eating". Głównym kryterium jest ilość kcal/100g - jeżeli ma mało, to jedz ten produkt, jeżeli ma dużo, to tego nie jedz. Co robią więc osoby, chcące się odchudzać, liczące kalorie? Eliminują w pierwszej kolejności tłuszcze, ponieważ mają najwięcej kcal/100g. Wybierane są produkty, które mają niską gęstość kaloryczną - ignorując fakt, że nie mają żadnych wartości odżywczych. Unikany jak zarazy jest każdy gram rzeczy zawierających tłuszcz i nadających smak, jak masło, oliwa czy sosy, wspierany przez dietetykę opierającą się na wiedzy sprzed kilku dekad, każącą osobom odchudzającym się czy diabetykom odstawiać tłuszcze. Przykładowo, można zobaczyć porównania typu że cały talerz zawierający pół kilograma surowej kapusty i innej zieleniny zawiera tyle samo kcal, co malutki kawałek 45 g żółtego sera. Ale taka ilość sera dostarcza nieporównanie więcej niezbędnego białka i tłuszczów niż pół kilograma suchych liści sałaty. Odżywienie organizmu nie polega na dostarczeniu tylko ilości kcal, ale na dostarczenie przede wszystkim opisanych wyżej, niezbędnych ilości białka, tłuszczów oraz innych składników, bez których organizm nie może prawidłowo funkcjonować. Pomijając wrażenia smakowe, na takiej diecie ciężko wytrzymać - bo chociaż wypchałeś żołądek, jelita i dostarczyłeś kalorie, organizmu nie oszukałeś. Nadal nie jest najedzony, gdyż nadal nie dostał potrzebnych mu składników odżywczych i daje o tym znać na wszelkie możliwe sposoby - w postaci napadów głodu, zmuszającego - wcześniej czy później - do złamania się i zjedzenia kolejnych porcji jedzenia, porzucenia diety. Wydzielany jest także hormonu stresu (kortyzol), który daje organizmowi sygnał, że nadeszła jakaś bieda z nędzą, głód, trzeba się ratować i należy oszczędzać energię. Podnosi się insulinooporność tkanek - hamowane jest wchłanianie glukozy do mięśni w celach energetycznych, żeby zapobiec "marnowaniu jej na jakieś zbędne aktywności" jak ruch. Zamiast tego glukoza przekierowywana jest do syntezy tłuszczów i wzmożonego odkładania ich na zapas. Trudność w utrzymaniu takiej diety nie jest kwestią motywacji, determinacji i siły charakteru, tylko tego, że organizm usiłuje się na wszelkie możliwe sposoby ratować (w swoim mniemaniu) przed śmiercią z niedożywienia. Równie dobrze można by oskarżać o słaby charakter ludzi, którzy nie potrafią wstrzymać oddechu przez kilka minut.

Mówi się, że "głodówki rozwalają hormony" - hormony można "rozwalić" nawet w przypadku dużych ilości jedzenia, dostarczających nawet większą niż potrzebna ilość kalorii, ale nie dostarczając przy tym wszystkich niezbędnych składników odżywczych potrzebnych do wszystkich życiowych procesów.

Niektórzy nadal uważają, że na diecie należy jeść "chudo", że lepiej dostarczać węglowodany, które organizm sobie sam przetworzy w potrzebne tłuszcze - że lepiej to robić, niż po prostu dostarczać tłuszcze. Jednak nie jest to proces, który zachodzi bezkarnie - wręcz odwrotnie, jest to proces, który ma bardzo wysoką cenę. Powoduje zmiany hormonalne, dzięki którym cały organizm przestawia się na produkcję i odkładanie tłuszczu. Dopóki jesteś w stanie utrzymać taką dietę i deficyt kaloryczny, to chudniesz - ale biada ci, jak ją tylko zakończysz - od razu następuje efekt jojo, bo twój organizm jest już rozpędzoną fabryką błyskawicznie konwertującą węglowodany na tłuszcz.

Epidemia otyłości w krajach rozwiniętych wiązana jest z biedniejszymi warstwami społecznymi spożywaniem przez nie dużych ilości jedzenia o niskiej wartości odżywczej. Organizm, nie dostając odpowiedniej ilości białka, zdrowych tłuszczy, witamin, żelaza czy innych ważnych składników pokarmowych, nadal odczuwa głód i zmusza człowieka do poszukiwania kolejnych porcji jedzenia, powodując spożywanie kolejnych bezwartościowych, pustych kalorii - co przypomina próby zaspokojenia pragnienia poprzez picie wody morskiej.

Bardzo łatwo tutaj wpaść w pułapkę, że przecież ja jem mało, zdrowo, bo coś jest domowe, bio - czyli zdrowe. Nie kupując gotowego jedzenia w sklepach, przetworzonej żywności, zawierającej konserwanty, fastfoodów, nie pijąc gazowanych słodkich napojów ani nie jedząc słodyczy itp. bardzo łatwo uznać, że nie je się przecież śmieciowego żarcia i odżywia się zdrowo. Ale nawet domowe, własnoręcznie upieczone pyszne bułeczki z mąki bio z dżemem z owoców z własnego ogródka na śniadanie, popite domowym kompotem od babci, są takim mało wartościowym jedzeniem, które dostarcza tylko kcal, a niemal wcale białka czy tłuszczów. Godzinę po takim śniadaniu twój organizm będzie ci kazał szukać znowu kolejnych przekąsek.

Dieta low carb jest niczym innym, jak - przez eliminację węglowodanów - dietą skupioną na dostarczeniu w pierwszej kolejności białek i tłuszczów w odpowiedniej ilości. Dietą skupioną na tym, żeby organizm poczuł się syty, nie zagrożony głodem i unormować poziomy hormonów - insulinę, kortyzol, zmniejszyć insulinooporność tkanek, spowodować przekierowanie większej ilości glukozy do mięśni w celach energetycznych, zamiast odkładania w postaci tkanki tłuszczowej. Pomaga zredukować ciągłe uczucie głodu i potrzebę podjadania. Dieta ta również ma deficyt kaloryczny - brak liczenia kalorii nie oznacza, ze go nie ma - deficyt kaloryczny pochodzi z usuniętych z diety węglowodanów, z mniejszej ilości posiłków, braku przekąsek pomiędzy posiłkami - związanych ze zmniejszonym uczuciem głodu - z jednoczesnym odczuwaniem większej ilości energii i większym wydatkiem energetycznym na NEAT (zwykłe codzienne aktywności nie będące sportem) czy ewentualny sport.

Pokaż więcej komentarzy (19)

GURU

w Odchudzanie

40piorunów

Trochę teorii do poprzedniego wpisu. Generalnie, jak zauważył jeden z komentujących, wszystko sprowadza się do "mniej jeść a więcej się ruszać", ale istotną kwestią jest czego mniej jeść, jak często jeść i jakie formy ruchu wybrać - bo nie było to u mnie wybrane przypadkowo. Tutaj tłumaczę, dlaczego robiłam tak, a nie inaczej. To są ważne niuanse, które mają duży wpływ na skuteczność chudnięcia oraz kwestię, czy na tej diecie wytrzymasz, czy zrezygnujesz po tygodniu.

Wszystkie węglowodany, nie tylko cukry, są wchłaniane do krwi w postaci glukozy. Poziom "cukru we krwi" nie pochodzi wyłącznie ze słodyczy, ale również rośnie mocno po zjedzeniu pieczywa, mącznych i zbożowych produktów, makaronów, kasz, ryżu itp. a także warzyw, które zawierają dużą ich ilość.

Poziom glukozy we krwi powoduje wydzielenie odpowiedniej ilości insuliny do krwi, która umożliwia transport tej glukozy do komórek w tkankach ciała.

Insulina jest hormonem anabolicznym, hormonem wzrostu. Pomaga budować masę ciała, stosowana bywała przez niektórych kulturystów jako doping (nielegalny). Będąc dawno temu w ciąży, po zdiagnozowaniu u mnie cukrzycy ciążowej, dowiedziałam się, że wysokie poziomy glukozy w organizmie matki matki wywołują wysokie poziomy glukozy i insuliny u dziecka, co będzie powodowało nadmierny przyrost jego masy (np. masa urodzeniowa 5 kg i konieczność cesarskiego cięcia), a także jego problemy z metabolizmem, skłonność do cukrzycy i otyłości w przyszłości. Stąd na mojej diecie w ciąży miałam dbać, aby mój poziom glukozy po posiłku nie przekroczył dozwolonej normy. Dzieciątko urodziło się ważąc 3.2 kg, siłami natury, a ja po pozbyciu się z mojego ciała dziecka, wód płodowych, łożyska i zgromadzonej wody ważyłam mniej niż przed ciążą - chociaż jedyne, czego pilnowałam, to poziom glukozy, a nie kalorie. Na dodatek jadłam wtedy pięć posiłków dziennie, żeby też mieć pewność, że dziecko dostanie odpowiednią ilość substancji odżywczych.

(To miejsce, żeby zadać sobie pytanie, czy tak samo nie działa w przypadku już urodzonych ludzi? Dlaczego medycyna mówi, że u dziecka w brzuchu matki nadmiar glukozy oraz insuliny we krwi wywoła nadwagę, skłonność do otyłości i chorób metabolicznych, a dzieciom i dorosłym dietetyka zaleca się udział 50-60% węglowodanów w diecie, bułeczki, płatki zbożowe na śniadanie, chlebek do każdego dania, połowę talerza obiadowego ziemniaków, kaszy itp.? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi. O tym też zrobię osobny wpis.)

Czasami, z różnych powodów tkanki organizmu odmawiają przyjęcia glukozy z krwi - co powoduje wydzielanie coraz większych ilości insuliny, żeby tą glukozę jednak do tych tkanek przepchnąć, w myśl zasady "jak nie idzie, weź większy młotek". W organizmach osób insulinoopornych ilość wydzielonej insuliny w odpowiedzi na glukozę potrafi być kilkukrotnie większa, niż u osób zdrowych. Powoduje to, że ich organizm nieustannie poddawany jest działaniu nadmiernych ilości tego hormonu. A jedną z właściwości insuliny jest również wspomaganie odkładania tłuszczu w tkance tłuszczowej oraz blokowanie spalania tłuszczu z tkanki tłuszczowej.

(Insulinooporność to nie jest jakiś margines. Jest wbrew pozorom częstym przypadkiem. Szacuje się, że cierpi na nią nawet 30-40% dorosłych europejczyków. Jej objawy tłumaczone są często zmęczeniem, stresem, niewyspaniem. Insulinooporność jest w dużej mierze genetyczna, jest też zwiększana przez stres - hormon zwany kortyzolem, zależy też od poziomu hormonów płciowych (testosteronu i estrogenu - im wyższe, tym insulinooporność mniejsza), jest przyśpieszana przez rosnącą otyłość brzuszną, a przy długofalowym nieodpowiednim stylu życia prowadzi do cukrzycy i jej powikłań, takich jak miażdżyca, zawały i przedwczesne zgony. Jeżeli zajadasz stres i zmęczenie słodyczami, zapijasz piwem a bebzon ci rośnie, to jest duża szansa, że to właśnie o tobie).

Co się dzieje, jak jesz co trzy godziny posiłki bogate w węglowodany? Podbijasz cały czas poziom glukozy i poziom insuliny, nie dając jej na chwilę spaść na niski poziom i odblokować możliwość spalania tkanki tłuszczowej. Pięć posiłków dziennie, bogatych w węglowodany daje ci 15 godzin dziennie blokady spalania tłuszczu, a tylko 9 godzin gdzie ten tłuszcz może być swobodnie spalany (to wersja optymistyczna, bo wysoki poziom glukozy i insuliny może utrzymywać się dużo dłużej niż trzy godziny po posiłku - w przypadku późno jedzonej kolacji - nawet do rana). Jeżeli ograniczysz węglowodany do np. jednego posiłku dziennie np. obiad i zrezygnujesz z kolacji, to zwiększysz do kilkunastu godzin na dobę okienko czasowe, w trakcie którego poziom glukozy i insuliny jest niski, a organizm może swobodnie spalać tkankę tłuszczową.

Jeżeli przyzwyczaisz swój organizm, że nie dostaje co chwilę swojego strzała glukozy, zaadaptuje się do uzyskiwania energii z tkanki tłuszczowej. To sprawi, że nie będziesz co chwilę czuć głodu i przymusu jedzenia, bo zapotrzebowanie na energię będzie pokrywał w dużej mierze tłuszcz z twojego dupska.

Czy węglowodany są złe? Nie. "Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną - tylko dawka decyduje o tym, co jest trucizną". Glukoza jest lepszym paliwem, które organizm traktuje trochę jako "nie zużywaj na byle co, to na święta". Spalana jest głównie w trakcie wysiłku o dużej intensywności, powyżej 70% maksymalnego tętna, czyli np. bieganie, szybka jazda rowerem i inne ćwiczenia aerobowe. Glukoza jest bardzo efektywnym paliwem (do uzyskania takiej samej ilości energii wystarczy 75% tlenu niż w przypadku tłuszczów). Organizm traktuje ją trochę jako lepsze paliwo na wyjątkowe okazje - jakbyś na przykład musiał nagle spierdalać przed niedźwiedziem, w której to sytuacji dosyć kluczowa jest kwestia, kto wyciśnie lepszy wynik - ty, czy niedźwiedź. Sportowcy doładowują się węglowodanami przed zawodami, ponieważ każdy z nas ma ograniczoną naszą kondycją możliwość transportu tlenu przez krew (VO2max, pułap tlenowy). Przy dostarczanej tej samej ilości tlenu przez krew, z węglowodanów można po prostu wycisnąć więcej energii, co przekłada się na wyniki na zawodach. Gdy gdy zapas węglowodanów we krwi, wątrobie i mięśniach się skończy, to organizm musi przełączyć się na tłuszcz. Przy intensywnym wysiłku można odczuć efekt "odcięcia"- nagłe osłabienie, drżenie mięśni, zawroty głowy. Organizm blokuje korzystanie z glukozy mięśniom, żeby zatrzymać minimalną rezerwę dla mózgu i zapobiec utracie przytomności. Jednak zakładając, że czytasz to bo na razie chcesz tylko schudnąć, nie przewidujesz w najbliższym czasie konieczności spierdalania przed niedźwiedziem ani wygrywania etapu Tour de France - węglowodany możesz z powodzeniem zminimalizować i nie musisz zmuszać się do sportów o wysokiej intensywności.

Kilka słów o mózgu. Tak, potrzebuje glukozy, ale ilość potrzebną do działania mózgu organizm wytwarza sobie powoli sam, nie trzeba dostarczać jej z pożywieniem. Pewną ilość dostarcza też mikroflora jelitowa, rozkładając błonnik w jelitach. Możesz nie jeść w ogóle węglowodanów, ba, nawet możesz nie jeść nic w ogóle, a organizm sam utrzyma stabilny niezbędny poziom glukozy we krwi.

Przez większość historii człowieka jako gatunku, węglowodany nie były podstawą diety, zawsze były rarytasem (dlatego tak je lubimy) i dopiero rewolucja neolityczna kilka tysięcy lat temu umożliwiła łatwe pozyskiwanie ich na dużą skalę. Chociaż nawet wtedy nie było to tak łatwe jak dziś, bo trzeba było się jednak przy tym w polu trochę narobić.

Tłuszcz natomiast, jako słabsze paliwo, spalany jest głównie przy czynnościach o niskiej intensywności, gdzie nie są potrzebne wielkie osiągi - jak zwykłe czynności życiowe, lekkie ćwiczenia typu nordic walking, spokojna jazda rowerem czy spacery.

Wystarczy, że nie będzie przeszkadzać w tym procesie krążąca we krwi insulina, wydzielona w wyniku spożycia węglowodanów...

Pokaż więcej komentarzy (21)

GURU

w Odchudzanie

66piorunów

Trochę o mojej diecie, na której - jak pisałam tutaj, schudłam 9.2 kg w 4 miesiące. Może kogoś zainspiruje i pomoże. Nie jest to jakaś mocno wymagająca dieta, jak może się wydawać. Rzadko byłam na niej głodna, w zasadzie tylko późno wieczorami, ale to motywowało mnie żeby wcześniej iść spać i się wyspać.

Jest to dieta typu "low carb" czyli oparta na redukcji węglowodanów i ograniczeniu do tych z niskim indeksem glikemicznym. O samej koncepcji tej diety napiszę może w innym wpisie, bo to dużo szczegółów, tutaj skupię się tylko na rzeczach, które pomogły mi efektywnie i bez wielkich wyrzeczeń schudnąć.

Cała dieta była przemyślana tak, żeby nie utrudniać mi normalnego życia, żebym nie musiała np. gotować sobie osobno pięciu posiłków a osobno obiadu dla rodziny, żebym nie musiała wyszukiwać dziwnych przepisów czy produktów spożywczych tylko oprzeć się na tych dostępnych w każdym sklepie, albo spędzać czasu na liczeniu kcal i ważeniu każdego posiłku. Niemniej z etykietami wszystkich produktów trzeba się dobrze zapoznać.

Motto to "łatwiej nie zjeść, niż spalić". Podstawą odchudzania jest dieta i nic nie da wyciskanie siódmych potów, jeżeli po treningu za chwilę nagrodzisz się czekoladą. Albo zjedzenie czegoś, obiecując sobie, że "jutro spalę", co może w ogóle nie nadejść, bo się okaże że jednak nie dasz rady jutro zrobić tego treningu. Jakąś aktywność fizyczną traktuj jako bonus do diety, a nie podstawę redukcji. Być może też nie od razu dasz radę, bo po przejściu na dietę twój organizm zacznie strajkować przeciwko nowym porządkom i możesz początkowo czuć objawy odstawienia takiej jak osłabienie czy ból mięśni. Trzeba jakoś te dwa, trzy tygodnie przepękać i się przyzwyczaić. Z przekąsek na ten okres przejściowy polecam jabłka, migdały, mały pasek gorzkiej czekolady, pistacje, orzeszki ziemne, jak jeszcze nie możesz pozbyć się nawyku żeby zjeść coś ekstra bo inaczej zwariujesz.

- Jem dwa posiłki dziennie, czasami trzy. Początkowo były to trzy posiłki a zamiast kolacji np. jabłko. Generalnie, jem tylko wtedy, kiedy potrzebuję. Jeżeli już się decyduję na jedzenie dodatkowego posiłku, to jem coś normalnego, a nie jakieś małe cokolwiek, po którym za godzinę będę znów grzebać po szafkach. Jem śniadanie do syta oraz późny obiad do syta. Kolację odpuszczam, no chyba że jestem faktycznie mocno głodna albo obiad był dużo wcześniej niż zwykle. Nie jem posiłku tylko dlatego, że jest na niego pora. Coraz więcej dietetyków zgadza się z tym, że zalecenie jedzenia 5 małych posiłków dziennie jest bez sensu, zmusza ludzi do myślenia o jedzeniu, zaglądania do lodówki co trzy godziny i utrzymuje nawyk żucia czegoś co chwilę jak krowa na pastwisku - ani razu się przy tym porządnie nie najadając. Łatwiej jest moim zdaniem utrzymać morale i dietę, mając świadomość że następnego dnia znów porządnie się najesz, niż gdy wiesz, że najbliższy syty posiłek czeka cię dopiero jak skończysz dietę.

- Robię wieczorno-nocną długą przerwę między posiłkami (post przerywany). Czyli już po obiedzie o 16-17 już nie jem, następny posiłek dopiero rano. (Dlaczego tak, o tym też w osobnym wpisie).

- Dużo białka, nawet 1,5-2g/kg masy ciała. Większość badań zgadza się z tym, że przyjęta dziś norma RDA 0,8g/kg to minimum. Dla osób starszych, do których się zaliczam (he, he) są już wręcz zalecane większe ilości. Negatywne efekty obserwowano tylko w przypadku spożycia białka powyżej 3g/kg masy ciała. Białko to nie tylko mięso, ale także ryby, owoce morza, jaja, wszelkiego rodzaju sery i nabiały, znajduje się w wielu roślinach jak soja czy orzechach lub pestkach. Ja tego nie liczyłam, ale wybierałam produkty o dużej zawartości białka i robiłam z nich posiłki.

- Nie przejmuję się tłuszczem i tym że produkty go zawierające mają dużo kcal. Nie wciskam go na siłę do diety, ale nie rezygnuję z produktów tylko dlatego, że mają dużo tłuszczu. Tłuste ryby, masło, boczek, oleje roślinne - najlepiej nierafinowane, tłoczone na zimno, pełnotłuste sery, orzechy, pestki i nasiona, niektóre owoce i warzywa (awokado). Tłuszcze nadają smak, razem z białkiem dają uczucie sytości na dłużej, redukują chęć podjadania. Zdrowe tłuszcze są niezbędne do funkcjonowania organizmu. Najgorsze są przetworzone tłuszcze przemysłowe, utwardzane, tego należy unikać, rzeczy smażonych na głębokim oleju w jakichś podejrzanych fryturach itp.

- Redukcja węglowodanów, nie tylko cukrów. Dlaczego, to temat na cały osobny duży wpis. Ogólnie wywal albo mocno limituj ilość wszystkiego, co ma więcej niż 15-20g węglowodanów / 100g. A na śniadanie wybieraj produkty, które nie mają ich prawie wcale. Wylatują słodycze, soki (nawet te bez dodatku cukru) i słodzone napoje - to rzecz oczywista. Wywaliłam także pieczywo (razowe pod tym względem, wbrew temu co mówią dietetycy, nie jest dużo lepsze niż białe - u mnie, u ojca czy siostry na glukometrze było widać, że wchłaniało się i podnosiło poziom glukozy tak samo jak białe bułki). Wywaliłam wszelkie płatki zbożowe, jakieś musli i tak dalej (nawet te bez dodatku cukru), suszone owoce. Ograniczyłam makarony i produkty mączne, ryż, ziemniaki i kasze, gotowane warzywa korzeniowe jak marchewka czy buraczki, ale nie rezygnowałam z nich całkowicie z powodów praktycznych. Codziennie gotuję normalne obiady, bo gotuję nie tylko dla siebie, ale też dla swojej rodziny - po prostu mniej sobie nakładam tego na talerz niż inni. Oprócz indeksu glikemicznego liczy się też sama ilość, czyli ładunek glikemiczny. 100 g ugotowanego ryżu czy ziemniaków ma tylko 20 g węglowodanów, a jakieś wypełnienie żołądka i poślizg w jelitach też musi być. Jeżeli był obiad zawierający dużo węgli, np. pinsa, to po prostu jadłam mniej i dopychałam się ewentualnie jakimś twarogiem. Generalnie, dopóki nie jesteś cukrzykiem i nie musisz pilnować poziomu glukozy ze względu na swoje zdrowie czy zdrowie nienarodzonego dziecka, to nie musisz tego podchodzić do tego rygorystycznie bez wyjątków, a okazjonalne zjedzenie czegoś nie ruinuje całej diety. O ile te okazje nie są co chwila, rzecz jasna.

- Dużo błonnika. Warzywa, świeże owoce, orzechy, pestki, nasiona, można się suplementować np. pijąc zaparzone zmielone siemię lniane czy dodając do jedzenia nasiona chia.

- Picie 2-3 kaw dziennie. Ja akurat zawsze piłam dwie. Kawa świetnie zabija głód i ochotę na słodkie po zjedzonym obiedzie. Poza tym mi smakuje. Dużo osób pije kawę z tłustą śmietanką.

- Chodzenie na spacery. To chyba punkt, w którym zgadzają się wszystkie diety i dietetycy. Wielu mówi o 10 tys. kroków, ja akurat nie mam smartwatcha (nie lubię zegarków), ale zaczęłam chodzić codziennie na 30-minutowe spacery. To naprawdę dużo daje niskim kosztem - nie musisz nigdzie dojechać, po prostu wkładasz buty i wychodzisz z domu kiedy akurat masz czas (ja akurat miałam czas tylko późno wieczorem). Polecam aplikację np. Strava gdzie znajdują się wyzwania, np. "przejdź minimum 50 km w maju" za które dostajesz odznaki. Nie raz robiłam dodatkowe kilometry, tylko po to, żeby dobić do odznaki.

-Alkohol. Ja akurat bardzo rzadko piję, więc tu nie miałam co odstawiać, ale jeżeli pijesz to odstaw. Piwo ma największy ze wszystkich produktów indeks glikemiczny. Alkohol obciąża wątrobę, która zajmuje się metabolizmem. Pijąc alkohol utrudniasz i sabotujesz jej pracę, bo zamiast spalać tłuszcz z twojego dupska zajęta jest rozkładaniem alkoholu.

Autorytet0piorunów

@GazelkaFarelka ogólnie wszystko robisz dobrze. Nie potrzebnie skupiasz się na białku. Najlepsza dieta to zrównoważona, śródziemnomorska.

Co do pieczywa, to prawda jest taka, ze razowego już nie ma od dawna. Te ciemne to mieszanki pszenno-żytnie.

Pokaż więcej komentarzy (27)

GURU

w Odchudzanie

78piorunów

Dzisiaj wbiło równe 56 kg, cel został osiągnięty.

Łącznie zrzucone 9.2 kg w 4 miesiące.

Poszło łatwiej, niż się spodziewałam. Dieta low carb z niskim indeksem glikemicznym, bez liczenia kcal, z limitami tylko ilości węglowodanów oraz ilości posiłków (2, czasami 3 posiłki dziennie) oraz godzin spożywania posiłków (8-17), z ćwiczeń tylko 30 minutowe spacery. Najgorszy był początek, "detoks" od węglowodanów, ból wszystkich mięśni, koszmarne sny, ale potem osiągnęłam stan, w którym w zasadzie odzwyczaiłam się od jedzenia, zmniejszył się apetyt. Dwa syte posiłki popite kawą wystarczają, żeby nie szukać przekąsek po szafkach. Białkowo-tłuszczowe śniadanie i normalny obiad (gotuję dla całej rodziny), tylko ograniczałam sobie na talerzu ilość ziemniaków, ryżu czy kaszy. Nawet nie mam ciśnienia na słodkie. No dobra, czasami na deser wjechał pasek gorzkiej czekolady. Łącznie przez te 4 miesiące zjadłam 8 sztuk czekolad, które miałam w szafce i normalnie używałam tylko do ciasta.

Z dietą tą miałam już doświadczenia podczas ciąż (cukrzyca ciążowa), w każdej z nich przytyłam tylko 4-5 kg (gdzie same dzieci ważyły po 3.2 kg), chociaż wtedy celem była nie redukcja wagi, ale kontrolowanie poziomu glukozy we krwi. Już wtedy dało mi to pogląd na składy różnych produktów oraz - z glukometrem w dłoni - ich działanie na poziom glukozy.

Łącznie ze spacerów wbitych na Stravie nazbierało się 250 km, 47 godzin.

Gruba ryba2piorunów

Ja próbowałem odstawić węglem kompletnie to zaczęły mnie męczyć jakieś schizy xD dałem se spokój doliczyłem weglemale wmkalych ilościach.

Pokaż więcej komentarzy (24)

GURU

w Odchudzanie

27piorunów

Update
57.4 kg -> 56.3 kg
Wzrost 165 cm (bez zmian 😁)
BMI 20.6
Body fat 22.3% (jeżeli wierzyć wadze łazienkowej)
Wiek 45 lat

W 4 miesiące prawie osiągnęłam najbardziej optymistyczny cel (56 kg, waga sprzed kilkunastu lat i dwóch ciąż), który początkowo wydawał mi się w ogóle nierealny do osiągnięcia nawet do końca roku. Idzie mi tak nieźle, że jadę dalej. Dieta jest bardzo praktyczna, niewymagająca dużo roboty, bywam głodna jedynie późno wieczorami, ale to dodatkowa motywacja żeby iść spać wcześniej i się wyspać.

Łącznie 65.2 -> 56.3 czyli -8.9 kg (13.7% masy ciała) od rozpoczęcia pomiarów 20 stycznia.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

Dziś podsumowanie i dzień ważenia na tagu

Aktualna waga i roznica od ostatniego pomiaru: 107.8kg (-1,2kg)
Cel: 90kg, do celu pozostało 17,8kg.

Wczoraj zrobiłem też dodatkowe badania z krwi:
TSH/FT3/FT4 w normie
Insulina na czczo 17,9 (więc mogę mieć insulinooporność jak zrobię krzywą).
Glukoza 74
Bilirubina 1,12 (są różne normy, jedne mówią że jest ok a inne ze minimalnie powyżej)
Enzymy trzustkowe w normie, markery wątrobowe też w normie.

Staram się codziennie więcej chodzić, robię wokół domu takie kółeczko 5,5km akurat około godzina pieszo.

Jeśli chodzi o makro jak jadam teraz to staram się nie przekraczać 120G węgli a kalorycznie nie przekraczać 2000kcal.

Mam dylemat czy brać IPP, bo z jednej strony znacznie zmniejszyło reflux i zgagę a z drugiej popsuło mi jelita i perystaltykę.

GURU0piorunów

@dildo-vaggins z kalkulatora HOMA-IR wychodzi ci insulinooporność, wskaźnik HOMA 3.02
https://www.medicover.pl/kalkulator/homa-ir/

Jakbyś badał tylko glukozę na czczo - jak bada się zazwyczaj większość ludzi, jeżeli już bada - to byś się o tym nie dowiedział, bo sama glukoza u ciebie ma wynik prawidłowy. Lekarze kierują na dalsze badania dopiero wtedy, jak glukoza na czczo przekracza 100. Jeszcze przez długie lata mógłbyś sobie rozwijać coraz bardziej zaawansowaną cukrzycę, zanim by cię ktoś skierował na diagnostykę.

Wysokie poziomy insuliny hamują spalanie tłuszczów i tkanki tłuszczowej.

Kalkulator HOMA-IR. Wskaźnik insulinoopornościInsulinooporność, czyli brak wrażliwości tkanek na insulinę, to częste zaburzenie metaboliczne. W jej rozpoznaniu pomocny jest wskaźnik HOMA-IR. Oblicz sam, czy istnieje ryzyko, że cierpisz na zaburzenie.Centrum Medyczne Medicover
Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Odchudzanie

55piorunów

Otyłość brzuszna, nadwaga a insulinooporność i cukrzyca

Dawniej sądzono, że choroby metaboliczne wynikają z nadwagi, ponieważ pacjenci, u których diagnozowano cukrzycę, mieli nadwagę lub otyłość. Jednak kilkadziesiąt kolejnych lat badań na populacjach na całym świecie - od dalekiego wschodu po rozwinięty zachód - pokazują, że to nie nadwaga (wyrażona przez BMI czy % tkanki tłuszczowej) jest markerem istniejących i przyszłych chorób metabolicznych, ale stosunek obwodu pasa do obwodu bioder (waist to hip ratio) [2,3,6]. Ze zwiększonym ryzykiem insulinooporności, rozwijającej się w miarę upływu czasu w cukrzycę oraz wynikającej z nich innych chorób i powikłań wiąże się wyłącznie jeden typ tkanki tłuszczowej - tkanka tłuszczowa trzewna (VAT - visceral adipose tissue), odkładający się na brzuchu. W przypadku nadmiarowego tłuszczu, ale rozkładającego równomiernie na całym ciele - zależność jest odwrotna - wiąże się to wręcz z obniżonym ryzykiem chorób metabolicznych [1]. Należy mieć na uwadze, że tkanka tłuszczowa, tak samo jak tkanka mięśniowa wychwytuje glukozę. Osoby ze zdrowym metabolizmem, zarówno te mające dużą ilość tkanki mięśniowej jak również i te posiadające dużą ilość tkanki tłuszczowej, mają zwiększoną możliwość szybkiej absorpcji glukozy i tym samym obniżania jej we krwi do bezpiecznego poziomu.

Nie ma do tej pory jednoznacznego dowodu, czy tłuszcz trzewny indukuje insulinooporność, czy to istniejąca insulinooporność powoduje zwiększanie ilość tłuszczu trzewnego - chociaż wiadomo, że są to dwa napędzające się wzajemnie mechanizmy powodujące efekt kuli śniegowej. Nawet jeżeli to tłuszcz trzewny powoduje insulinooporność, to musi być jakiś inny czynnik, który powoduje odkładanie tłuszczu w pierwszej kolejności w tym miejscu. Niektórzy badacze uważają, że tłuszcz trzewny nie jest przyczyną, ale mechanizmem obronnym, wychwytującym z organizmu glukozę, której nie chciały inne tkanki - aby ochronić ciało przed skutkami jej zbyt wysokiego poziomu. Wysokie poziomy glukozy we krwi są toksyczne, uszkadzają narządy i prowadzą do poważnych powikłań zdrowotnych oraz przedwczesnych zgonów. Niektóre badania wskazują na to, że gorsza tolerancja węglowodanów jest powiązana z różnymi mutacjami genu odpowiedzialnego za metabolizm glukozy. Spekuluje się, że mutacja odpowiadająca za lepsze wchłanianie glukozy pojawiła się w społecznościach rolniczych jako przystosowanie do dużego udziału węglowodanów w diecie, a część ludzi odziedziczyła wersję genu po populacjach łowców i zbieraczy, u których ilość węglowodanów w diecie była dużo mniejsza [4].

Na podstawie wszystkich tych badań można przypuszczać, że część osób nie jest genetycznie przystosowana do spożywania dużej ilości węglowodanów - zalecanych dziś jako zdrowa dieta dla każdego, w postaci wymyślonej kilkadziesiąt lat temu piramidy żywieniowej, w podstawie zawierającej produkty zbożowe i ziemniaki. W organizmach tych osób glukoza nie jest wykorzystywana efektywnie energetycznie w całości, a każdy nie wchłonięty przez tkanki nadmiar jest odkładany w postaci tłuszczu w tkance tłuszczowej trzewnej. Jeżeli zaczynasz przybierać w talii, nawet mając prawidłowe, czy nawet bliskie niedowagi BMI oraz niski ogólny % tkanki tłuszczowej w normie, możesz to potraktować jako żółtą kartkę [5].

Dieta keto, czy inne krążące według tematu ograniczania węglowodanów - jak carniovore czy paleo - mają więc podstawy naukowe, przynajmniej dla części populacji. A zjedzenie 200 kcal w postaci chleba, ryżu czy płatków zbożowych - albo w postaci nabiału, jaj czy mięsa robi fundamentalną różnicę w diecie nastawionej na długofalowy zdrowy tryb życia i profilaktykę chorób metabolicznych.

1. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3205890/
2. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/4043554/
3. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/6437507/
4. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/31159924/
5. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/30641781/
6. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/35538205/

Pokaż więcej komentarzy (19)

Lider

w Hydepark

44piorunów

Właśnie się zorientowałem, że wczoraj minął mi rok odkąd zacząłem się ogarniać, tj. zacząłem się ruszać i trzymam michę.

Wzrost: 182 cm
Zaczynałem od: -> Jestem:

Waga: 108 kg -> 78.7 kg
BMI: 32.6 -> 23.8
Pułap tlenowy: 38 (czerwona strefa) -> 50 (niebieska)
Wiek sprawnościowy: 35 -> 26.5

Testosteron: z wyniku delikatnie poniżej normy -> w normie, ale nadal w dolnej granicy xD 50 latek vibe mocno. Mam w czwartek endokrynologa to pogadamy o tym trt.

W ciągu roku:
Rower: 2 300 km
Bieganie: 270 km (biegam chyba od 4 miesięcy, bo wcześniej ze względu na wagę od zbyt dużej ilości chodzenia i biegania umierała mi pięta- po prostu nie mogłem chodzić).

Trening siłowy od jakiegoś pół roku- fbw 3 razy w tygodniu.
Pompki z tagiem praktycznie od startu drogi- zrobiłem ładnych kilkanaście tysięcy w tym czasie.
Podciąganie: na początku nie mogłem podciągnąć się raz, teraz robię w seriach po 8-10.

Liczenie kalorii, minimum 2-2.5 g białka na kg/mc, dużo objętościowo warzyw w posiłkach, zupełne odstawienie alkoholu i pokochanie aktywności.

Wczoraj nieświadomie świętowałem rok mojej pracy poprzez :grinning:

Od początku miałem dynamiczny limit kalorii do spożycia, to znaczy, że sugerowałem się wskazaniami zegarka Garmin, jeśli chodzi o spalone w ciągu dnia kalorie i od tego odejmowałem 300-500 kcal. Z tym co mi pokazuje garmin to wyliczenia kalkulatorów na 2800 kcal na moje zero się zgadzają- bo taka mi średnia dzienna z roku wychodzi.

Mój cel teraz? Estetyczna, atletyczna sylwetka; zwiększanie wytrzymałości i dalsza poprawa kondycji.
Kontynuować 6 dni treningowych w tygodniu (3x siłowy, 3x bieganie/rower), biegać regularnie półmaraton z myślą o maratonie, zrobić w końcu pierwsze 150km+ na rowerze (skąd czas? :smiley: ) i pojechać bikepacking 2-3 dniowy.
Do końca roku zrobić A2/B1 z języka norweskiego.

Będę kontynuował wpisy * i nadal głosił słowo twaroże - jedz nabiał, będziesz szczęśliwy.

*Już mi dzieci nie trzęsą brzuchem krzycząc : Galaretka! Galaretka! XD

Lider2piorunów

Jak ci moge polecic to slbo musisz miec rzeczywiscie ogarnietego endo, albo polece ci goscia, ktory ci to ogarnie, bo to co czasem endo wypisuja to sie w glowie nie miesci. Ogolnie strasznie slabo z wiedza o trt u nas, ale tak jak mowie, kest troche lekarzy co ogarnia i na szczescie coraz wiecej.

Fenomen2piorunów

Wow! Ogromne gratulację, bo to kawał na prawdę dobrej roboty. Szacun za to i trzymam kciuki za plany.
Teraz już rozumiem dlaczego galaretka no more 😂

Pokaż więcej komentarzy (27)

Lider

w Hydepark

78piorunów

Dawno nic nie wrzucałam, w sumie to trochę zapomniałam. Wcześniej cieszyłam się z kilograma minus, więc do tego kilograma doszły 3 kolejne mniej. Z tym że po drugim kilogramie na minus przez kilka tygodni nie mogłam przebić bariery w dół, za to teraz tak jakby zaczęła waga szybciej spadać.
Skomplikowana matematyka w każdym razie. A z drugiej strony jak tak dalej pójdzie to do końca roku powinnam zejść w przyzwoite rejony...

Z drobnych ulepszeń z ostatniego okresu - gotowane hurtem jajka raz w tygodniu dla wszystkich

i chyba też bo w końcu od początku to już 4kg mniej sadełka

Fanatyk1piorunów

Ostropest wspomaga odchudzanie. Zawsze mi po nim waga leciała w dół tylko ja akurat tego nie chciałem.

Pokaż więcej komentarzy (66)

Gruba ryba

w Jedzenie

35piorunów

Redukcja idzie dobrze, waga chłopa 73,2kg. Spadek o +-1,5kg w 2 tygodnie.
Na śniadanie wpadają podsmażane chlebki tostowe maczane w białku jaj, posypane erytrytolem i cynamonen. Dodatki jak widać.

Śniadanko na 1000kcal, z czego 64,6g B; 20,4 T; 136,7T

Osobistość2piorunów

@scorp 73 to waga którą chciałbym osiągnąć, ale od ponad roku z racji na lenistwo oscyluje w okolicach 75 kg, no ale przy 180cm taka waga nie jest zła. A jak u Ciebie z celem? Do ilu próbujesz zbić?

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gwiazdor

w Dyskusje

8piorunów

>Big Pharma chce nas szprycować szczepionkami i chemią! Obudź się!
>Shilluj Ozempic od je⁎⁎⁎ej Big Pharmy, bo dzięki niemu możesz schudnąć, a legacy media sztucznie pompuje popyt

Lider6piorunów

No bo to nie fair, że inni jedzą dużo i są szczupli, a ja jem mało i tyje. Mam po prostu ch⁎⁎⁎we geny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fanatyk8piorunów

>nie wezmę szczepionki na covid bo za krótko ją testowano
>będę szprycował się duńskim lekiem na cukrzycę mimo jego krótkiego testowania i ryzyka ślepoty bo jestem leniwy

Niech ten meteoryt wreszcie walnie w tą planetę spierdolenia.

Pokaż więcej komentarzy (24)

GURU

w Odchudzanie

16piorunów

Update
58.4 -> 57.4

To jest niesamowite, że z jednym kilogramem bujam się przez 3-4 tygodnie, potem nagle spada 1 kg w jeden dzień. Wczoraj jeszcze było 58.3 kg. Przecierałam oczy, stopki od wagi, zważyłam się jeszcze dwa razy i no jest tyle. To już nie pierwszy raz taka akcja, a patrząc po wykresie pomiarów masy, może być skorelowane z fazami cyklu i poziomem żeńskich hormonów.

Łącznie 65.2 -> 57.4 czyli -7.8 kg od rozpoczęcia pomiarów 20 stycznia.

Lider5piorunów

@GazelkaFarelka też jest tak, że jak masz mega aktywności to waga stoi, pomimo deficytu (organizm magazynuje wodę i pompuje glikogen w mięśnie) a potem jeden dwa dni odpoczynku i buch, półtora kilo w dół. U kobiet cykl też powoduje zatrzymanie wody. Generalnie im bardziej chudniesz to retencja wody jest coraz większa. Na samej wodzie 2 kg w dwa dni- w górę i w dół- to normalne.

Lider1piorunów

>może być skorelowane z fazami cyklu i poziomem żeńskich hormonów.
nie moze, to jest bardzo skorelowane z fazami cyklu

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Za każdym razem...

GURU0piorunów

@saradonin_redux this, tylko mała poprawka na ostatni obrazek - ten zesrany wrzeszczy "nieeee nie mogłeś tak po prostu schudnąć bez liczenia kalorii, pierdolisz bzdury, diety keto i posty przerywane to wymysły Julek z instagrama" 😆

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Odchudzanie

17piorunów

Trochę mnie już męczy to pierdolenie...

"hehe Julki z facebooka i instagrama, po prostu weź się w garść, mniej żryj i idź pobiegaj" - jakoś ludziom chorującym na depresję dziś już mało jaki idiota radzi że "hehe weź się w garść, idź pobiegaj" (a jak się taki pojawi, to jest wyśmiewany i słusznie), natomiast co do insulinooporności, która również jest faktyczną chorobą występującą u nawet 30% populacji to widzę kwitnie na hejto oraz rolkach różnych "trenerów" na facebooku festiwal chłopskiego rozumu wujków Januszów, że jak się spasłeś to dlatego że jesteś słaby, leniwy, masz tylko wymówki, przestań żreć i licz kalorie, a jak nie wychodzi to pewnie coś źle liczysz albo podjadasz. A różne diety to tylko wymysły z instagrama, hehe.

Natrafiłam na fajne badanie, gdzie grupę kobiet z nadwagą, insulinoopornością poddano dwóm dietom z redukcją kalorii o 20% (~1600 kcal). Jedna grupa była na diecie low carb keto, druga grupa na normalnym jedzeniu, tylko ze zredukowanymi kaloriami. Pod 12 tygodniach grupa na keto schudła średnio 11 kg, grupa na zwykłej redukcji opartej wyłącznie na liczeniu kcal schudła średnio 1 kg.

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7353458/pdf/nutrients-12-01854.pdf

Podsumowując, nasze badanie wykazuje krótkoterminową, bezpieczną, tolerancyjną i skuteczną dietę ketogeniczną o niskiej zawartości kalorii, w tym suplementację kompleksem multiwitaminowym, interwencyjną utratę wagi i profilaktykę IR. Ta interwencja w postaci terapii żywieniowej spowodowała znaczną utratę wagi u wszystkich uczestników, wraz z wyraźną poprawą kontroli glikemii, w porównaniu ze standardową dietą, zalecaną przez WHO lub EFSA w celu zapobiegania otyłości i IR. Długoterminowe bezpieczeństwo i skuteczność proponowanej strategii terapii żywieniowej wymagają dalszej oceny.

W samym artykule macie też masę odnośników do innych, podobnych badań tego typu, które skutkowały podobnymi rezultatami, jakbyście chcieli poczytać więcej na ten temat. Dieta keto nie jest dietą cud, bo też tak jak inne diety wymaga dyscypliny i odmawiania sobie pewnych rzeczy, ale jest dietą która jest nieporównanie bardziej skuteczna w przypadku nadwagi powiązanej z insulinoopornością.

@AdelbertVonBimberstein @saradonin_redux @RobertVanPlitt @wiatraczeg @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta

Osobistość3piorunów

@GazelkaFarelka ja to się nawet przestałem udzielać w tego typu dyskusjach, bo problem jest zawsze jeden:

Niepohamowana agresja.

Niezależnie od prawdziwych przyczyn (brak hamulców w internecie, mizoginia, whatev) albo nawet deklarowanych (społeczna troska o zdrowie, aspekty wizualne) komentarze o tym, że ktoś jest spasionym knurem, są zwyczajnie bez sensu. Czemu ma służyć ta retoryka, jak to czemukolwiek pomaga? Wracając do Twojego wątku, badania nt problemu utraty wagi są liczne, sprawa jak zwykle nie jest tak prosta, jak w niektórych kręgach próbuje się to pokazać i to wcale nie są edge case'y. Trudno mi pojąć jak można sprowadzać ludzki metabolizm w całej populacji do "trzymanie michy zawsze prowadzi do utraty wagi" i ogłaszać retoryczne zwycięstwo pozwalające na obrażanie kogokolwiek.

Dzięki za fajny wpis.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Fenomen

w Hydepark

30piorunów

Lotek: ".. gdy przestałem pić poczułem, że mam ogromną ilość energii, ja po prostu nie mogę uwierzyć, że człowiek może mieć tyle energii"

LOTEK: "Alkohol był jedyną przyjemnością z życia" || Łukasz "Lotek" Lodkowski

Ciekawa rozmowa o życiu bez alko, diecie, chudnięciu, znalezieniu nowej motywacji i oświeceniu.

https://youtu.be/9etH37WsyrM?si=bN6_IMY1_wMMhXLn&t=1746


Co czujesz po kiku tygodniach bez alkoholu?

  • Energię, świeżość14% (50 głosów)
  • że muszę się napić6% (23 głosy)
  • ból2% (7 głosów)
  • nic szczególnego62% (227 głosów)
  • nie mam takich przerw, piję regularnie16% (59 głosów)

366 głosów

Autorytet4piorunów

@cyber_biker Piję dla smaku tylko jakieś piwa kraftowe i to w pojedynczych sztukach. Wódka mnie obrzydza, nawet jak widzę ją na zdjęciu. Przez ostatnie 2 tygodnie miałem mnóstwo pracy, mało spałem, nie piłem nic zupełnie i nie czuję żadnej różnicy. Ale też ja nie piję tyle co poniektórzy, żeby poczuć jakąś tam wielką różnicę.

Pokaż więcej komentarzy (30)

GURU

w Odchudzanie

8piorunów

Update
59.3 -> 58.4

Chciałam wrzucić wpis dopiero jak będzie cały kilogram, ale zaraz święta, więc się wbije trochę cukru i kolejne zejście będzie najwcześniej za tydzień 😁 Cel na ten rok osiągnięty, teraz powoli sobie jadę do 56 kg. Bez zbytniej spiny. Jak czuję głód, to sobie coś zjadam. Odzwyczaiłam się od jedzenia. Jem zazwyczaj dwa posiłki w ciągu dnia i to mi wystarczy.

Gwiazdor

w Dyskusje

18piorunów

Dekady badań, nauki i dietetyki: bez deficytu kalorycznego utrata tłuszczu nie jest możliwa
Losowa Julka z Facebooka bez żadnej wiedzy w temacie:

Lider9piorunów

Ja kocham przy tematach okołodietowych ten argument, że skoro mamy mocną chęć na coś konkretnego (np cukierki/czekolade), to znaczy, że NASZE CIAŁO TEGO POTRZEBUJE

Alkoholicy lubią to 🤠

Pokaż więcej komentarzy (41)