Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#heheszki

Gruba ryba

w Hydepark

4piorunów

Stop! piątkowej nitki czas

Wielu z was pewnie zna pewnie temat gdzie ludzie tasują się do jakichś kabelków za 20k/metr z futra niedźwiedzia polarnego, żyjącego na Saharze. No beka z typów.

ALE

Jest pewna grupa która uważam że jeśli chodzi o vodoo ma za mało atencji, a chodzi mi o ale takie dwa poziomy wyżej, gdzie spędzają kilka godzin scrollowania neta żeby znaleźć złotego Grala, tę jedną nieprzebadaną substancję, która ma aż jedno badanie z chińskiego labu, w którym (oczywiście tylko na myszach!) wychodzi że zwiększa siłę o 2% kosztem 200% raka itp.

A więc pytanie na dziś:

Jakie znacie najbardziej po⁎⁎⁎⁎ne KoksoVodoo?

Ja mój faworyt

Technika podwalenia (XD) - aby osiągnąć jak najlepsze rezultaty w serii należy przed ćwiczeniem iść do toalety i przeczytać wstęp do książki Koń z Valony. Fani tej metody mówią że po takiej lekturze organizm jest pobudzony i dokrwiony, dzięki temu osiąga lepsze rezultaty w ćwiczeniu, a technikę należy powtarzać przed każdym ćwiczeniem.

Osobistość3piorunów

@Czokowoko Kurczak z ryżem w je⁎⁎⁎⁎ej szatni, a najlepiej od razu rozłożyć się z pudełkami z żarciem na ławeczce, 2.5s po treningu, żeby nie pominąć okna anabolicznego.

Gruba ryba0piorunów

@HmmJakiWybracNick miałem kiedyś taką sytuację, że typ przyszedł wkurwiony do szatni i żalił się kumplowi że ta szmata z recepcji nie chciała mu podgrzać ryby w mikrofali a on ma okno anaboliczne i na zimno musi wpierdalać xD

Gruba ryba0piorunów

Chyba już moda na to przeszła, a może po prostu studentów wywiało, ale niedawno bawiła mnie akcja pt. "bayesian curl", kiedy każdy młody, chudy szczur zaczynał od tego ćwiczenia kalecząc je przeokrutnie tylko dlatego, że jakiś chłop na tiktoku powiedział, że jest najlepsze na bicka. Całym ciałem pracowali, bickiem chyba najmniej i do dziś nie widziałem poprawnego technicznie wykonania.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Lider

w Hydepark

5piorunów

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Heheszki

7piorunów

Wczoraj byłem u huopa po warzywa i owoce. Kupiłem antonówki i to przypomniało mi pewien suchar.

Siedzi chłop za stodołą pod jabłonią i patrzy się na pole.

Spadło sobie dojrzałe już jabłko. Nagle spod ziemi pojawiła się taka wielka d⁎⁎a, która od razu połknęła to jabłko.

Chłop wstaje przerażony i krzyczy - jezus maria, co to było?!?

D⁎⁎a wyłania się ponownie i mówi:

Antonówka!

Autorytet

w Hydepark

18piorunów

Szanowni państwo gdzie sytuują się na tej szachownicy?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Wybierz Społeczność

11piorunów

Rok 1497. Płynie sobie statek piracki straszliwego kapitana "Rudobrodego". Nagle na horyzoncie pojawia się statek towarowy. Majtek z bocianiego gniazda woła:

- Kapitanie statek towarowy na horyzoncie!

- Dobra jest! Podajcie moją czerwoną koszulę!

Kapitan założył koszulę, dokonali abordażu, straszliwej rzezi i statek był ich. Płyną dalej. Nagle na horyzoncie pojawia się drugi statek towarowy. Majtek z bocianiego gniazda woła:

- Kapitanie statek towarowy na horyzoncie!

- Dobra jest! Podajcie moją czerwoną koszulą!

Znów założył koszulę, dokonali abordażu, straszliwej rzezi i statek był ich.

Po kilku takich "akcjach", jeden z marynarzy pyta:

- Kapitanie! Dlaczego na "akcje" zawsze zakłada pan czerwoną koszulę?

- Bo jak napadamy na statek, to mogą mnie przecież ranić, a na czerwonej koszuli nie widać plam krwi. A gdy nie widać, że kapitan jest ranny, to duch załogi nie upada i wszyscy walczą jak lwy!

W tym momencie majtek z bocianiego gniazda woła:

- Kapitanie 12 brytyjskich statków wojennych!

- Dobra jest! Podajcie moje brązowe spodnie...

Koneser

w Dyskusje

64piorunów

Drugiego dnia szkoły zadzwoniła wychowawczyni mojego syna.

Godzina 10:43.

Nie lubię telefonów ze szkoły przed południem.

O tej porze placówka edukacyjna powinna przekazywać dziecku wiedzę, a nie generować zadania operacyjne dla rodzica.

- Czy może pan dzisiaj przyjść na rozmowę? - zapytała.

- W jakiej sprawie?

- Chodzi o zachowanie pańskiego syna na lekcji.

- Co zrobił?

Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy.

- Wolałabym porozmawiać osobiście.

Nie lubię takich odpowiedzi.

- Czy sprawa jest pilna?

- Kilkoro dzieci płakało.

Odłożyłem długopis.

- Czy syn kogoś uderzył?

- Nie.

- Obraził?

- To zależy, jak rozumiemy obrażanie.

Czyli nie.

Pojechałem.

Wychowawczyni czekała w sali.

Syn siedział obok.

Spokojny.

Ręce na kolanach.

Przed nim leżała kartka w kratkę pokryta liczbami.

Usiadłem.

- Co się wydarzyło?

Pani westchnęła.

- Dzisiaj dzieci rozmawiały o wakacjach. Jedni byli w Hiszpanii, inni w Grecji, ktoś w Turcji, ktoś na Malediwach...

Klasyczny błąd.

Pierwszy tydzień szkoły.

Zamiast od razu wejść w matematykę, język polski i nauki przyrodnicze, nauczyciele uruchamiają dzieciom publiczny przegląd statusu majątkowego rodziców.

- I kilkoro dzieci zaczęło się śmiać z pana syna, że on nigdzie nie był za granicą.

Spojrzałem na niego.

- Śmiali się?

Syn wzruszył ramionami.

- Trochę.

- Co im odpowiedziałeś?

- Najpierw nic.

Dobrze.

Nie należy reagować na pierwszą rynkową prowokację.

- A później?

- Potem zapytałem jednego chłopaka, ile kosztował ich wyjazd do Grecji.

Wychowawczyni zamknęła oczy.

Jakby już znała dalszy ciąg i nadal nie potrafiła go zaakceptować.

- Powiedział, że nie wie, więc zapytałem, ile osób, czy na własną rękę i ile mieli posiłków. Podał mi wszystkie dane, a ja oszacowałem koszt.

Popatrzyłem na kartkę.

Na górze widniał napis:

„Niewykorzystany potencjał kapitałowy klasy”.

Poniżej tabela.

Kraj.

Liczba osób.

Liczba dzieci.

Szacowany koszt jednego wyjazdu.

Częstotliwość.

Hipotetyczna wartość inwestycji.

Musiałem przyznać, że układ dokumentu był przejrzysty.

Brakowało tylko źródeł danych i daty sporządzenia.

- Przyjąłem, że taki wyjazd kosztował około czternastu tysięcy złotych - wyjaśnił syn.

- I powiedziałeś to koledze? - zapytała wychowawczyni.

- Najpierw zapytałem, czy jeżdżą tak co roku.

- I co odpowiedział?

- Że prawie co roku.

- Co znaczy „prawie”? - wtrąciłem.

- Dlatego dopytałem.

Spojrzał na swoją kartkę.

- Siedem razy w ciągu ostatnich ośmiu lat.

- Następnie założyłem, że zamiast wydawać czternaście tysięcy rocznie, rodzice mogliby inwestować te pieniądze w szeroki ETF - kontynuował. - Przy założonej średniej stopie zwrotu wartość portfela wynosiłaby dzisiaj około stu trzydziestu tysięcy złotych.

- Jakiej stopy użyłeś?

- Osiem procent.

Zmarszczyłem brwi.

- Po podatku?

- Nie.

- Następnym razem zaznacz założenia.

- Dobrze.

Wychowawczyni spytała się:

- Czy pan uczy syna takich rzeczy?

- Uczę go, że każda decyzja ma koszt alternatywny.

Pani zacisnęła usta.

- Pan uważa, że to jest w porządku?

Zastanowiłem się.

- Zależy, co powiedział później.

- Powiedziałem, że jeżeli ktoś co roku wydaje kilkanaście tysięcy na wakacje, a potem mówi dziecku, że nie ma pieniędzy na mieszkanie na start albo edukację, to nie jest problem dochodów, tylko alokacji kapitału – odpowiedział syn.

Pani uniosła głowę.

- Właśnie o tym mówię.

- Ale to jest prawda - powiedział młody.

- Nie chodzi o to, czy to jest prawda!

Syn spojrzał na mnie.

Ja spojrzałem na niego.

To było jedno z tych zdań, po których człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego edukacja finansowa w Polsce wygląda tak, jak wygląda.

Pani próbowała tłumaczyć:

- Dzieci mają prawo opowiadać o wakacjach. Nie powinieneś ich zawstydzać.

- Ja ich nie zawstydzałem.

- Powiedziałeś Mai, że jej rodzice „sprzedali 30 lat procentu składanego za zdjęcie z palmą”. Ona zaczęła płakać.

- Bo zrozumiała procent składany.

- Nie. Zaczęła płakać, bo powiedziałeś jej, że rodzice zabrali jej sto czterdzieści tysięcy złotych.

Musiałem interweniować.

- Proszę pani, oczywiście rozumiem, że forma mogła być zbyt bezpośrednia.

Syn spojrzał na mnie zaskoczony.

Podniosłem lekko rękę.

Jeszcze nie skończyłem.

- Ale nie możemy też udawać, że decyzje konsumpcyjne nie mają kosztu alternatywnego tylko dlatego, że robimy je w lipcu.

Pani patrzyła na mnie nieruchomo.

- Ja naprawdę nie chcę teraz prowadzić rozmowy o inwestowaniu.

- Ja też nie.

Wychowawczyni westchnęła.

- Chcę, żeby pański syn przeprosił klasę.

Spojrzałem na niego.

On spojrzał na mnie.

- Za co konkretnie ma przeprosić? - zapytałem.

- Za ocenianie rodziców innych dzieci.

Syn się wtrącił:

- Ale nie oceniałem wszystkich negatywnie.

Przesunął palcem po tabeli.

- Rodzice jednej dziewczynki pojechali pod namiot w Polsce. Koszt był niski, byli razem przez dwa tygodnie, a ona nauczyła się pływać kajakiem. Zaznaczyłem ich jako efektywnych kosztowo.

Nauczycielka była już zrezygnowana i powiedziała tylko:

- Proszę z nim porozmawiać.

Kiedy wyszliśmy na korytarz, syn zapytał:

- Mam ich przeprosić?

Spojrzałem na niego.

- Za to, że nie przedstawiłeś dokładnych założeń.

- A za resztę?

- Nie.

Skinął głową.

- A jutro mogę im pokazać, ile kosztują coroczne wakacje przez dziesięć lat przy założeniu średniorocznej stopy zwrotu w kilku wariantach?

Zastanowiłem się.

- Możesz.

Przerwa.

- Ale uwzględnij inflację.

Autorytet4piorunów

No i elegancko. Czyli nic się nie zmieniło od 15 lat kiedy zakończyłem edukację. Mam w rodzinie nauczycielkę i wkurwia mnie jak traktuje wszystkich za podludzi bo ona ma 2 kierunki studiów. jeden chyba z obierania czeresni a drugi z wypasania bydła rogatego

Autorytet2piorunów

@WnukStefana wiem, że odpowiadam na pastę, ale ciekawe co by powiedział młody i stary gdyby ze zgromadzonym kapitałem c⁎⁎ja by mogli zrobić bo jeden by umierał na raka, a drugi trafił na front w wojnie starych debili u władzy mocarstw.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

5piorunów

Lider4piorunów

@Deykun nie wiem z czego heheszki bo do mashed potatoes daje się mleko i masło więc plant based to z roślinnymi zamiennikami

Pokaż więcej komentarzy (3)