Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#truestory

Autorytet

w Hydepark

2piorunów

1. Bądź mno

2. Szukaj dodatkowej roboty

3. Zmień na fikcyjne dane Facebooka bo stalkujo, a znajomi i tak nigdy do ciebie nie piszą

4. Pracy ni ma

5. Znajomi pytają gdzie się podziałem, bo chcieli napisać i nie mogli znaleźć

6. Brak profitu

Fanatyk

w Hydepark

173piorunów

Dawno dawno temu, jak jeszcze córka była niemowlęciem i mnie nie wkurzala prowadzilem z (obecnie już byłym) przyjacielem firmę pośrednictwa kredytowego. Czasy przed kryzysem 2008. Przyjaciel byl z takich że nigdy nie wiedziałeś jaki nowy problem wygeneruje, każdego dnia nowa niespodzianka, a to rozbił samochód a to r⁎⁎⁎ał nowa pracownice a to ktoś go szukal.

No i pewnego dnia przychodzę na 9 do biura a tam siedzi przerazona sekretarka i policjant ze strażnikiem miejskim (brakło im ludzi a potrzeba dwóch). Kocioł, czyli kto wszedł ten nie wychodzi, a w biurze trzepią dokumenty. Na szczęście z kolegą mieliśmy osobne działalności a trzepali tylko jego a nie moja.

Mieliśmy sale obsługi i taki kantorek prezesów więc poszedłem do siebie, zabronili mi tylko dzwonić i używać internetu. Ale laptopa mogłem używac.

I patrzę a tam na biurku kolegi leży jego przenośny dysk twardy gdzie wiem że trzymał różne rzeczy. No to jak nie patrzyli to hyc i dysk sformatowany. Jak przyszli do kantorka to pokazałem że dysk pusty to nie ma sensu go zabierać i go zostawili. Zabrali dokumenty i po kilku godzinach poszli.

Kilka godzin wczesniej o czym dowiedziałem się dużo później, kolega przed 6 rano miał pobudkę. Wpadli z psem, pies od razu poleciał w miejsce gdzie kolega trzymał zioło, rewizja chaty i zawinęli kolege. Pies miał na imię Krakers, dopiero później skumalismy że to nie od ciasteczek :)))

Ja złożyłem zeznania że nic nie wiem o co chodzi i w ogóle ale po jakichś trzech dniach dzwonią żebym przyjechał na komendę bo kolega napisał do mnie list z pierdla :smiley:

Ciekawość zwyciężyła, pojechalem, dali mi list (otwarty oczywiście) i czytam: "Natenczas, idę na ugodę i współpracę z prokuratura. Daj im ten mój dysk przenośny, tam są dane dzięki którym będę mógł wyjść za kaucja".

Zrobiłem się czerwony, patrzę na list, patrzę na babkę z PG, znowu na list i "eeee yyy no wie pani, ten dysk uległ sformatowaniu... Smutna minka" (hehehe ale wymyśliłem że to nie ja tylko taki los go spotkał :smiley: pech życia dyskow ).

A ona się dziwnie uśmiecha (skubana mogła mnie przejrzeć) i mówi "no to jak nie będzie dysku to kolega nie wyjdzie"

A że ja zawsze byłem bystry i z techniką za pan brat to wymyśliłem: "obok biura mają punkt z komputerami to na pewno te dane odzyskają!". W sumie to policyjni technicy mogli to samo zrobić ale wtedy aż tak bystry nie byłem. W końcu to moj pierwszy przypadek niszczenia dowodów był. A te cwaniaki policyjne na to przystanęli bo na pewno dzięki temu oszczędzili kupę czasu.

Pojechaliśmy do biura po dysk i z ta babka i facetem z PG po cywilnemu oczywiście, do sklepu z komputerami. Tam mówią że pewnie ile tam kasy, plus od nich pendrive i godzina czekania i zrobią.

I tak sobie siedzimy w tym sklepiku a koleś z obsługi patrzy się na tą policjantkę, patrzy, mruży oczy i nagle mówi "ja panią skądś znam...".

My z tym gliniarzem po sobie "oho będzie dobre ".

Chłopak myśli myśli i "już wiem! Pani mnie w banku aresztowała! Jechaliśmy do mnie do domu na rewizję!"

Jak widać przypadki chodzą po ludziach.

Kolega poszedł na sześćdziesione i wyszedł za kaucja a ja stwierdziłem że jak dla mnie to już za dużo i rozpocząłem proces zrywania współpracy i znajomości.

Ze śmiesznych sytuacji z tym związanych to dobre jeszcze było jak składałem zeznania i ta babka pyta się mnie:

* A ten pan Czarek z którym spotykał się kolega, to wie pan jak ma na nazwisko?

* Nie wiem

* Niewiadomski (i patrzy się na mnie wyczekująco)

* Aha no i? (Powinno to na mnie zrobić wrażenie czy co?)

* No z tych Niewiadomskich (debilu)

* Aaa (jakiś aktor? polityk? Powinienem znać? ) Chyba miałem minę debila bo dodała:

* Dziad, cos panu mówi?

* Aaa Dziad coś słyszałem (bijacz nie jestem w twoim lore, nie szpanuj mi swoimi bossami bo sama nie wiesz nawet kto to jest Hideo Kojima)

Druga akcja była jak przyszła do mnie już po aresztowaniu dziewczyna kolegi i pyta się mnie:

* Ej Natenczas a czemu jak policja rano przyszła to powiedzieli "dzień dobry panie Krzysztofie, a może panie Mariuszu??" Przecież on ma Krzysztof na imię?

* Nie mam pojęcia...

Ale kłamałem bo tak naprawdę miałem pojęcie. Kolega mówił że ma na imię Mariusz jak na boku bajerowal jakieś laski, żeby miały trudniej go namierzyć później :smiley:

Kolega trzy miesiące miał podsłuch na telefonie, więc wiedzieli o nim wszystko, łącznie z tą trawa w mieszkaniu :smiley:

Zrobili z tego zorganizowana grupę przestępczą więc wesoło było.

Imiona zmienione

Twórca11piorunów

@NatenczasWojski

Ze śmiesznych sytuacji z tym związanych to dobre jeszcze było jak składałem zeznania i ta babka pyta się mnie:

* A ten pan Czarek z którym spotykał się kolega, to wie pan jak ma na nazwisko?

* Nie wiem

* Niewiadomski (i patrzy się na mnie wyczekująco)

* Aha no i? (Powinno to na mnie zrobić wrażenie czy co?)

Trzeba było powiedzieć, że z tych Niewiadomskich to kojarzysz Eligiusza i że chyba zginął od kuli. A potem patrzeć jak im styki przepala XD

Tutaj tłumaczenie suchara:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Eligiusz_Niewiadomski

Eligiusz NiewiadomskiEligiusz Józef Niewiadomski (ur. 1 grudnia 1869 w Warszawie, zm. 31 stycznia 1923 tamże) – polski malarz, wykładowca i krytyk sztuki, uczestnik walk o niepodległość Polski, zabójca pierwszego prezydenta RP Gabriela Narutowicza. Życiorys Działalność artystyczna i publicystyczna Ukończył gimnazjum realne w Warszawie (1889). Potem uczył się w warszawskiej szkole rysunkowej, u Wojciecha Gersona (1831–1901). Następnie studiował na wydziale malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu (1890–1894). Uznawany tam z jednego z najbardziej uzdolnionych studentów, m.in. otrzymał 3 srebrne medale oraz w 1892 2-letnie stypendium po 300 rubli rocznie. Studia ukończył otrzymując wielki złoty medal za obraz Centaury w lesie (17 listopada 1894). W okresie…Wikipedia
Pokaż więcej komentarzy (21)

Autorytet

w Hydepark

59piorunów

Nie spodziewałem się, że moja historyjka zdobędzie aż 30 plusów. No to trzeba kuć żelazo póki gorące.

Rok 2017. Zrobiłem 3000 km trasę różnymi pociągami, autobusami i autostopami w 3 dni. Najpierw Bieszczady, a potem Świnoujście.

Był długi weekend na Boże Ciało. Środa po południu, siedzę sam w wynajmowanej kawalerce. Co robić? Alkoholizowanie się do niedzieli? Szkoda zdrowia. Odpalam rozkład PKP. Mieszkałem 300 metrów od dworca. Najbliższy pociąg za godzinę do Krakowa. Spakowałem plecak, zaszedłem do spożywczaka, do kasy po bilet i pojechał!

Białystok - Kraków zrobione. Dojechałem jakoś około północy, może pierwszej. Najbliższy pociąg na tablicy do Przemyśla.

Czekajac na pociąg, przesiedziałem parę godzin w knajpie dworcowej non stop otwartej, przy żarciu i kawie. Naładowałem też telefon.

Wyruszyłem dalej bladym świtem. Na miejscu - w Przemyślu - byłem nad ranem. Może po 6? Przy stacji był bar. Zamówiłem jajecznicę. Potem wyszedłem na trasę w stronę Bieszczad i zacząłem łapać stopa.

Najpierw pare wiosek dalej podrzucił mnie jeden gość, potem parę kolejnych drugi na stację benzynową. Tam zatrzymała się matka, córa i chłopak córki. Zabrali mnie od razu pod Wołosate na wyjście w góry. Kupiłem bilet, pożegnałem się i zrobiłem 20 km petelkę schodząc w Ustrzykach.

Po zejściu było po 14.00. Po zjedzonym obiedzie zaczęło mi się nudzić. Drugi raz w góry nie pojdę, nie przekoczuje też w wynajmowanym pokoju. Strata czasu!

Co tam na przystanku autobusowym? Odjazd do Rzeszowa około 17. Ruszyłem.

Pod wieczór oglądając wielki pomnim pi... eeee no ten pomnik w Rzeszowie szedłem na stację kolejową. Najbliższy pociąg? Kraków.

Tym razem plan był prosty. Wsiadam w jakis nocny pociąg i nie wydaje na hotel. Tak też się stało. Ruszyłem do Gdyni.

Nad ranem uznałem, że skoro byłem na końcu Polski na południu, to logiczne byłoby teraz zaliczyć Świnoujscie. Niestety kolejowo nic nie pasowało. Wsiadłem więc w SKM i ruszyłem do Słupska - bo dalej sie nie dało.

Następnie autostopowałem do wieczora aż do Goleniowa. Najbardziej zapadła mi w pamięć rozmowa z gościem, co miał znajomego. Ten znajomy miał kobietę. Oboje lubili różne motywy i motywiki w te klocki. Pewnego razu wybrali się do klubu swingersów. Wszystko było spoko dopóki kobieta nie zakochała się w jednym ze swingujących. Podobno skończyło się to jakąś tragedią.

Gość mnie wysadził w Goleniowie. I tu zrobiło się ciekawie. Autobus do Świnoujścia miał być za 40 minut. Mapa pokazywała, że nie zdąże do bankomatu, a potem na przystanek. Do biletu brakowało ze 2 złote.

Zrobiło się ciemno, ja stałem w punkcie zaznaczonym w necie, gdzie ma być przystanek. Realnie nic tam nie było. Zaczął padać deszcz. Oprócz mnie nikogo. Dla klimatu - na przeciwko cmentarz. Nagle przyszedł młody gostek. Też nie był pewien o przystanek. W końcu za gałeziami drzew zobaczyliśmy tabliczkę.

Autobus podjechał. Pożyczyłem od gościa brakujące 2 złote. Jechał do znajomych na bailando w Świnoujściu.

Po dojechaniu, wybrałem kasę z bankomatu, a na promie na wyspę zaproponowałem taksówkę wspólną współpasazerowi z busa. Bo z promu do hoteli jest ze 2 km. On pojechał do swego, zaplacił za taxi - mimo że ja chciałem. Dojechałem do swego hotelu o wdzięcznej nazwie Afrodyta, zapłaciłem resztę taksówkarzowi - czyli to co nabiło od rozliczenia z tamtym. Wyszło może ze 3 złote.

Afrodyta to był jedyny nocleg jaki wykupiłem na tym wyjeździe.

Było po 23. Kupiłem oo drodze cziperki i piwko. Zjadłem i wypiłem leżac w łóżku i ogladajac TV. Zawsze w hotelach oglądam TV, bo w domu nie mam :slightly_smiling_face:

Rano poszedłem na spacer promenadą. Było pochmurno. Poszedłem na prom. Po drugiej stronie stały autobusy do Szczecina. Wsiadłem i dojechałem w miarę wcześnie na dworzec.

Co dalej? Moze Szklarska Poręba? Pierwszy pociąg na tablicy wskazywał Białystok. Los zadecydował - czas do domu.

Osobistość5piorunów

@tosiu Wspaniałe to były kiedyś czasy gdy człowiek miał czas żeby tak po prostu się szlajać bez zbędnego celu. Pamiętam jak na studiach pojechaliśmy z dwoma kumplami do Świnoujścia i przeszliśmy potem z buta prawie całe Polskie wybrzeże. Świetna przygoda i świetne wspomnienia :smiley:

Fenomen1piorunów

@tosiu też katuję się telewizją w hotelach bo w domu nie mam. Przeżywam zawsze szok: "ja pierdziele, ktoś to cały czas potrafi oglądać?"

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Hydepark

80piorunów

Przypomniała mi się zabawna historia. Kiedyś kolega zorganizował gryll w ogrodzie. Nas było trzech, zaprosiliśmy dwie ładne koleżanki celem bliższego zapoznania z opcją cimicirimci jak już wszyscy sie porobimy browarami, kiełbasą i karkówką.

Koleżanki przyszły z kolegą. Jedna z nich leciała na niego i okazywała to na wszelkie możliwe sposoby.

Tymczasem on okazał się tak fajnym gościem, że zebrał całą naszą atencję. A koleżanki ostatecznie zostały całkowicie przez nas i jego olane.

A my w czterech świetnie się bawiliśmy rozmowami i żartami.

Koniec.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Ciekawostki

88piorunów

Pamiętajcie że czasem zdarzają sie rzeczy przewrotne.

W 1999 roku australijski kierowca ciężarówki Bill Morgan uległ poważnemu wypadkowi. Doznał zawału serca i przez 14 minut był klinicznie martwy. Ratownikom udało się go uratować, ale wkrótce zapadł w głęboką śpiączkę. Po 12 dniach lekarze powiedzieli rodzinie, że jego mózg mógł zostać trwale uszkodzony i zasugerowali odłączenie aparatury. Ku zaskoczeniu wszystkich Bill nagle się obudził, całkowicie przytomny i bez żadnych uszkodzeń mózgu.

Uznając to za drugą szansę w życiu, rzucił niebezpieczną pracę, oświadczył się swojej dziewczynie i dla uczczenia tego kupił zdrapkę. Okazało się, że wygrał nowy samochód o wartości około 17 tysięcy dolarów. Historia szybko zainteresowała lokalne media, które poprosiły go, aby odtworzył moment zdrapywania losu przed kamerą.

Bill kupił więc kolejny los i zaczął go zdrapywać na wizji. Po chwili zamarł, spojrzał na reportera i powiedział, że właśnie wygrał 250 tysięcy dolarów.

Stało się to naprawdę, a ogromna wygrana padła dokładnie w chwili, gdy próbował jedynie odegrać przed kamerą poprzednie zwycięstwo.

https://www.reddit.com/r/BeAmazed/comments/1mw7tcj/in_1998_bill_morgan_was_dead_for_14_minutes/

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Hydepark

199piorunów

Z takich po⁎⁎⁎⁎nych historii: W robocie mialem zespol pracownikow w postaci 2 gosci, ktorzy kazda minute pracy spedzaja ze soba razem czy to w samochodzie czy tez na pracy u klienta/w terenie. Jeden r⁎⁎⁎al zone drugiego, a po rozwodzie wprowadzil sie do niego. Mieszkali w jedntm mieszkaniu - rozwodnik w jednym pokoju, a ruchacz - kolega z pracy i rozwodniczka w drugim. Razem jezdzili do roboty zeby bylo taniej i razem jedli obiad w domu. Jedna wesola rodzina. Nawet sie o te ruchanie zony nie poklocili xD

Pokaż więcej komentarzy (17)

Autorytet

w Hydepark

76piorunów

17-letni ja w Warszawie (2003). Włosy pofarbowane na czerwono wypłowiały na pomarańczowo. Przyciągałem tym laseczki i dresiarzy chcących mi wpierdolić. Piękne czasy :smiley:

Popatrzcie na samochody za mną. To Polska jeszcze bez UE :slightly_smiling_face:

Gruba ryba2piorunów

@tosiu

Popatrzcie na samochody za mną. To Polska jeszcze bez UE :slightly_smiling_face:

Widać, że stolica, toż to czyste bogactwo, w moim mieście na tyle aut na pewno znalazły by się co najmniej 2/3 maluchy i polonezy.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Hydepark

10piorunów

Początek tego roku był dla mnie ultra ch⁎⁎⁎wy. W skali chujowości od 1 do 100 było 100/100. Wszystko się jebało doslownie. Aż nie wiedziałem co robić.

I nagle pyk myk, mamy 9 lutego, a ostatnie dni to pasmo małych sukcesów, wszystko zaczyna się układać, a ja jak Midas, czego nie dotknę, zamieniam w złoto. I nie wiadomo jak to się dzieje.

Aż człowiek zaczyna się cykać, że zara coś pierdolnie. Też tak macie? :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

W moim poprzednim wątku @BajerOp narzekał na nadużywanie różnych słów, w szczególności "Witam" i mi sie przypomniała sytuacja śmieszna jak kolega na studiach napisał do profesora maila, właśnie typu

"""

Witam!

[Treść]

"""

No i mu prowadzący mówi że wcale nie wita. Kumpel pyta "to jak ja mam mu napisać?" "No zacznij od Szanowny Panie Profesorze" "a ok ok"

Nowy mail:

Szanowny Panie Profesorze,

Witam!

Gruba ryba

w Hydepark

12piorunów

Boże gdzie my jako polacy zmierzamy xD

W kauflandzie babka (stara baba) krzyczała na jakąś kobite, ze sobie jogurty kupiła z czekoladą, bo powodują raka i to wszystko jest chora żywność.

Ciekawe co za rozmowy w internetach sobie słuchała ostatnio xD

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów

Trzyletnia córa zaczęła pod nosem kolędy sobie śpiewać, co mnie trochę zaskoczył, bo my nie z tych raczej co jakoś szczególnie święta obchodzą, ot spotkanie rodzinne. Pewnie w przedszkolu usłyszała czy coś.

Ale rozpogodziłem się, słysząc "chała na wysokości, chała na wysokości" xD

Gruba ryba

w Hydepark

77piorunów

System kaucyjny działa...

Przy wczorajszych zakupach, po raz pierwszy natknąłem się na napoje w odpowiednio oznaczonych, plastikowych butelkach zwrotnych.

Bez zawahania kupiłem jeden z nich, wyłącznie po to by na własne oczy zobaczyć jak działa legendarny system kaucyjny.

Dziś, jadąc rowerkiem do pracy, postanowiłem zwrócić opróżnioną, niezniszczoną butelkę w jednym z popularnych dyskontów.

Niestety nie było w nim butelkomatu więc udałem się do kasy. Jak się okazało na miejscu, byłem pierwszym osobnikiem, który miał fanaberię odzyskania kaucji, z jakim zetknęła się przemiła Pani Kasjerka. Konieczne było wezwanie posiłków w postaci pracownika szczebla kierowniczego.

Po chwili pojawiła bardzo zdenerwowana Pani Kierownik, jednak jej wzburzenie absolutnie nie wynikało z powodu mojej butelki lecz jakiegoś wypadku, który miał miejsce chwilę wcześniej. Poinformowała mnie, że będę musiał poczekać bo jest teraz bardzo zajęta. Są sprawy ważne i ważniejsze, więc oznajmiłem, że akcję pod kryptonimem „butelka” odłożę na później.

Owo później nastąpiło po kilku godzinach, gdy wracałem z pracy. Przy okazji, postanowiłem zrobić niewielkie zakupy i z nimi oraz główną bohaterką tej opowieści – plastikową butelką zwrotną, udałem się do kasy. W międzyczasie musiała nastąpić zmiana, bo na stanowisku kasowym siedziała już inna Pani i gdy po podliczeniu moich zakupów, dowiedziała się, że chcę zwrócić butelkę, była równie zdziwiona co jej koleżanka z rana. Ha! Już po raz drugi w tym dniu, niewielka butelka, wywołała konsternację Kasjerki. I tak, zgadliście – ponownie trzeba było wezwać Kierowniczkę. Także i tym razem trafiłem na inną Panią ale po szybkim wyjaśnieniu sprawy przystąpiono do próby okiełznania systemu kaucyjnego.

To okazało się trudniejsze niż można było przypuszczać bo konieczne było wsparcie jeszcze jednej Pani. W końcu coś drgnęło i zostałem poproszony o numer karty lojalnościowej, by właśnie na nią nastąpił zwrot kaucji. Powiedziałem, że wolałbym jednak zapłacić za zakupy kwotę pomniejszoną o ową kaucję i nastąpiła kolejna seria nieudanych prób spełnienia mojej ekstrawaganckiej zachcianki. W międzyczasie utworzyła się za mną całkiem pokaźna kolejka, w której wyraźnie można było odczuć miks poddenerwowania ale i ciekawości zaistniałą sytuacją. W końcu już niedługo, za większość opakowań, wszystkim nam przyjdzie płacić kaucję.

Niestety, mimo starań trzech przemiłych Pań, musiałem zapłacić pełną kwotę za zakupy. Po zakończonej transakcji Panie podjęły jeszcze jedną próbę i Victoria! Otrzymałem terminowy voucher na 50 groszy, do wykorzystania w jednym z dyskontów tej sieci. Klawo, ale nie można tak szybko kończyć takiej fajnej przygody.

Jak myślicie, jakiż to kaprys przyszedł mi tym razem do głowy? No pewnie, że tak, zgadliście i tym razem – poprosiłem o zamianę vouchera na gotówkę. Zapewne nikogo nie zdziwi, szybka niczym Tadej Pogačar, reakcja Pań – „Nie można!”. „Ależ jak to?” -zapytałem zdziwiony, przecież na voucherze jest napisane, że można. Wszystkie trzy Panie, po kolei, wnikliwie przeanalizowały wydany mi wydruk i ku ich zdziwieniu, gdzieś w gąszczu słów, znalazła się na nim sentencja, że ów voucher może być wymieniony na gotówkę przy kasie. I tak oto dostałem monetę o nominale 50 groszy, a długaśna kolejka stojących za mną klientów, z nieopisaną ulgą, wreszcie ruszyła do kasy.

System kaucyjny działa :slightly_smiling_face:.

fb Tomasz Staszewski

GURU9piorunów

U mnie dziala 😉 w sklepie obok bezproblemowo.

No ok, Pani sie żaliła że trafił się uparty żul ktory wepchał butelke szklaną do automatu.

Fenomen4piorunów

@4pietrowydrapaczchmur To u mnie jest recyklomat i można wrzucać buteleczki (oczywiście ładnie niezgniecione). Również dostaje się wydruk, który można później np. zgubić. Szkoda, że nie wypadają po prostu monety, które przydałby się np. na myjnię. Byłby też bardziej ekologiczne niż papierek.

GURU2piorunów

@HmmJakiWybracNick zwłaszcza że papierek termiczny jak z paragonu wrzuca się do zmieszanych.

Taki automat z monetami musiałby być zabezpieczony jak bankomat, ktoś musialby do niego kasę do niego dowozić i przepalać paliwo, itd.

Jak mówi mój szwagier: nie są to sprawy proste.

Fenomen1piorunów

@Ravm Właśnie nie. Akurat będę mówił o tym konkretnie moim, bo innych nie widziałem.
Recyklomat jest obok sporego sklepu (11km2, 1.5k miejsc parkingowych). Przed zamontowaniem recyklomatu butelki oddawało się do pani ze strefy obsługi klienta, która wydawała za to monety. A powiem więcej, ona wciąż zajmuje się przypadkami, z którymi recyklomat wymięka. Taka Pani mogłaby raz na jakiś czas uzupełniać te monety.
Recyklomat jest ok. cztery metry od wejścia do sklepu (wewnątrz budynku), a przy wejściu zawsze stoi przynajmniej jedna osoba z ochrony. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby obok recyklomatu był automat robiący kawę, który przyjmuje i gromadzi monety, który też trzeba przecież uzupełniać i chronić.
Jedyny plus papierków widzę taki, że obecnie większość osób płaci kartą. A papierki da się zrealizować przy płatności kartą. Ale wciąż jest to na tyle głupie, że trzeba z tym papierkiem podejść do Pani, która nadzoruje kasy samoobsługowe, ona musi podejść, zautoryzować się, coś tam wklepać w kasę i tego nie mogę samemu zrobić. A kas samoobsługowych jest ~30, pod opieką dwóch pań, które muszą pomagać ludziom kasować bułki, wychodzić przez bramki (paragon trzeba przyłożyć w dość specyficzny sposób, a wiele osób tego nie ogarnia) i teraz dochodzi jeszcze realizacja tych papierków.

Idealnie, gdyby taki recyklomat oferował opcje do wyboru:
- papierek
- hajs
- zwrot na kartę/kartę lojalnościową

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Gównowpis

10piorunów

Jakiś czas temu dostałem nakaz noszenia okularów przy okazji pracy. I czytania.

Dni pierwsze: "Kurde, paproszek mi przeszkadza <pucuje> kurde, teraz jakiś ciapek jest <pucuje dalej> no dobrze"

Od drugiego tygodnia: "Coś mi tu z boku przeszkadza, usiądę inaczej, to będzie się inaczej światło rzucało i nie będzie trzeba od razu myć"

Po miesiącu: "Widzę na czarno-biało, chyba trzeba wymyć szkła."

Fanatyk

w Heheszki

14piorunów

GURU3piorunów

@paulusll jeszcze ile krowa zeżarła i ile wydałeś na weterynarza...

GURU5piorunów

@paulusll tego typu memy pokazujace uproszczony swiat tworzą umysly prawaków przekonanych ze kiedyś było lepiej bo kupiłeś sobie krowę zamiast telefonu

Krowę trzeba codziennie karmić, poić, jak gdzieś jedziesz - to załatwić kogoś, kto zrobi to za ciebie. Jak zachoruje to opłacasz weterynarza i leki, bo to nie jest na NFZ. Pasza kosztuje, ewentualnie jak masz swoje pole to jest robota, żeby zebrać ją na zimę (siano, kiszonki).

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

86piorunów

tl;dr: AI zrobiło na mnie speedrun w kategorii delete everything. Zaufałem GPT i w nagrodę wyrżnąłem cały kontener z moją kilkutygodniową pracą XD

Więc tak. Siedzę sobie wieczorkiem, piję herbatkę, dłubię w moim hobbystycznym projekcie po godzinach: automatyczne raporty z interpretacją danych publicznie dostępnych. Całość w n8n, odpalonym lokalnie na Dockerze. Czuję się jak Elon Musk, tylko z IKEA biurkiem i psem obok. A ja – totalny amator. Coś tam w Pythonie dłubię, ale ogólnie to jestem turysta w świecie kodu. GPT robi ze mnie MIDa z przymusu: raz SQL, raz JavaScript, raz PowerShell – i jakoś to się kula.

I nagle pojawia się problem – zapisywanie plików lokalnie. Pomyślałem: "easy, GPT ogarnie". No i GPT wali mi elaborat w PowerShellu. Ja ślepo: ctrl+c, ctrl+v, run. I nagle – docker rm n8n. Klik.

Kontener poszedł do piachu. W sekundę.
Moja reakcja?
( ͡° ʖ̯ ͡°)

Pytam GPT: "Ziom, czemu kazałeś mi wszystko wy⁎⁎⁎⁎⁎olić w kosmos??"
GPT: "Hehe, nie miałeś backupu? To rzeczywiście… niefortunne. Ale spokojnie, zbudujemy nowe, lepsze flow!"
XDDDDD

To był ten moment, kiedy zrozumiałem, że AI nie jest moim kolegą. To jest ten ziomek z reddita, co zawsze pisze „trust me bro”, a potem patrzy, jak płonie ci serwer.

Całe szczęście miałem odpalone n8n w przeglądarce i jak jakiś średniowieczny skryba, kafelek po kafelku przekopiowałem całą robotę.

Od teraz:
Backup po każdej zmianie,
Ograniczone zaufanie do AI (czytaj: jak do sąsiada, który mówi, że „pożyczy wiertarkę i odda”),
PTSD na widok docker rm.

Teraz już wiem: GPT to nie asystent. To trickster. Taki Loki DevOpsu, który mówi „nie bój się, kliknij jeszcze raz, zobacz co się stanie hehe”.

Mem niepowiązany ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (17)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

Właśnie zadzwoniłem do fryzjera się umówić i się mnie babka pyta czy strzyżenie męskie czy żeńskie ಠ_ಠ to ja mam taki głos że się nie da rozpoznać?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Gównowpis

34piorunów

bądź mną
idź na po pracy
wszystko przygotowane
naszybko bo jest tylko 1,5h do dyspozycji
akurat godzinka przejażdżki
ubranko,
wyciagnij szosę
tylne koło bez powietrza
co_do_chuja.jpg
dętka na szybko do sklejenia
nie ma dziury
wtf.exe
nie ma co, bierz drugi komplet kół
zmiana kasety
papiez_macha.jpg
nie tak szybko papieżu, jeszcze hamulce dopasować do drugiej obręczy
20 minut jak psu w d⁎⁎ę
damy radę
wyjeżdżasz, noga spada z pedała
facepalm.gif
blok urwany, trzeba było wymienić po urlopie
wracaj po stare buty
damyradedamyrade
dobra, teraz to sprawnie i jeszcze coś się przejedziesz
kolko coś jakby stuka
wtf2.exe
zapomniałeś napompować
pingwin_teraz_juz_nie_chce.jpg

GURU

w Memy

68piorunów

Powiedziałbym że trochę i trochę xd

Gruba ryba8piorunów

Można tu wstawić każdą amerykańską apke. A nie tylko TikTok zły bo Chiny a reszta już ok... Lepiej wywalcie rzeczy z domu wyprodukowane w Chinach....

Gruba ryba0piorunów

@Banan11 Tak tak oczywiście zły tiktok złe Chiny. Na amerykańskich i innych apkach oraz stronach nie ma głupot 😂😂:rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing:😂 ZŁE CHINY

Ps. Ludzie nie potrzebują apek by być debilami.

GURU4piorunów

@MrHardy_ Amerykanie tak samo podsłuchują. Nie mam aplikacji FB na telefonie, na komputerze mam wycięty cały możliwy zbędny dostęp dla strony. Mikrofon fizycznie nie istnieje. Jakie miałem ostatnio reklamy? O produkcie o którym rozmawiałem z inną osobą werbalnie. Albo Google zbiera albo telefon drugiej osoby i lata po sieci. Mam ochotę przejść na jakiś telefon dla seniora bo tak się nie da żyć.

Gruba ryba0piorunów

@fsd 😂:rolling_on_the_floor_laughing:😂:rolling_on_the_floor_laughing:😂:rolling_on_the_floor_laughing: Nie zły żart. Uśmiałem się.

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Hydepark

45piorunów

Zostalem bohaterem w babci domu xD
Babela wspominala,ze w sobote jedziemy na zakupy(oczywiscie,ze tak,pamietam,pamietam) i cos wspomniala,ze musi nabyc baterie aa do cisnieniomierza.
A ja jeb,wyjmuje ze starej kurtki opakowanie osmiopaku a-force high power alkaline z action xD
Nie wiem jakim cudem tam byly,ale byly xD
Paluszki wlozylem do srodka urzadzenia i dziala jak nowe.

Zycie pisze najlepsze pasty xD

Pokaż więcej komentarzy (4)