AtexorFanatyk
0piorunów@bojowonastawionaowca kończyła nocną wartę w serwerowni hejto. Za oknem zadłużonej willi poznańskie koziołki ocierały się częściami, których owa wolałaby nigdy nie mieć. Przypomniała sobie o ~@Rozpierpapierduchacz’u~ manacie, którego widywała głównie w niedzielne poranki.
Stękanie ćwiczącego lewicę @AdelbertVonBimberstein’a dobiegało zza rzędu hejtowych monitorów. Owca automatycznie podłożyła ociekające potem dźwięki pod obraz manata osadzonej na knadze Adelberta. Intuicja podpowiadała jej, że lekko otyły kolega z portalu przebiera płetwami po najkrótszej części @pingWIN’a oglądając zdjęcia owcowej połowicy na discordzie. Nie myliła się. Czuła jednak dziwaczną dumę połączoną z rozbawieniem, które przyniosła mu owa wizja.
,,Puk puk".
Pierwsza myśl - @Dziwen. Sowieszcze, które zrobiłoby wszystko za status redaktora redakcji w serwisie.
Owca poczuła się ważny. Myśl o zdradzie @kris’a przerodziła się w pewność, że w tę sobotnią noc powstaje owcacontent, na które po badaniach antyplagiatem nie musiałaby wyłożyć ani grosza. Zatliła się w jej azjatyckim umyśle żądza zemsty. Ocknąwszy się wstała i nonszalancko otworzyła kolejną zakładkę w przeglądarce.
Dziwen. Czarna sowa rodu Puchackich stała w progu oparta o framugę ze swoim kurewskim uśmieszkiem leśnego ssaka. Odznaka guru, żółte ślepia i motzno zarysowany PingWIN jaśniały kontrastującą z nocnym krajobrazem bielą na tyłku pingwina. – porobiony jak zwykle - pomyślał Owcen.
Dziwen położył palec na dziobie. Owca domyśliła się, że odseparowana od świata twarogowego Adelbert nie usłyszał pukania aktywnego hejtucha, który właśnie przyniósł im nowe perypetie. Spod granicy niemieckiej.
Dziwen sprawnie zzuł obuwie i figlarnie mrugając ruszył w stronę Adelberta. Owca podążała wzrokiem za opalonymi stópkami zmierzającymi w stronę McAdelberta, nie mogąc powstrzymać wewnętrznego rozbawienia. Za chwilę miał wyjść na jaw fakt, którego nikt z pracowników Hejto osobiście nie widział, choć był świadom jego istnienia. Fakt, który miał zburzyć spokój Adelberta na zawsze.
Dziwen wczołgał się pod biurko i sprawnie wyskoczył po drugiej stronie. Adelbert wybałuszył oczy i odskoczył w tył z naprężonym twarogiem w ręku. - Ale...
Spojrzenia Owcy i Adelberta spotkały się. Adelbert był zażenowany całą sytuacją, o czym świadczył wyraźny rumieniec na jego aryjskiej twarzy.
Śmiech Dziwena rozniósł się po pomieszczeniu.
- Mała pała jak na nowego administratora hejto. - powiedział Dziwen, ledwie powstrzymując śmiech. Adelbert spąsowiał bardziej. Ręce machinalnie powędrowały w stronę rozporka, gdy podchmielony Dziwen rzucił się z pędzlem w tę samą stronę.
- Zostaw. - powiedział stanowczo.
Zaskoczony Adelbert wypuścił piątnicowego pytonga z ręki. Dziesięciocentymetrowy białeczkowy organ bezwładnie opadł lekko kołysząc się na boki, gdy Dziwen doskoczył do sparaliżowanego ex-grubaska niczym wygłodniała kura i stanowczym ruchem opuściła nieco za duże spodnie. Od czasu nieudanego eksperymentu z rurkami Adelbert powrócił bowiem do starych nawyków, co ułatwiło hejtuchowi zadanie.
- Jesteś pijany. - wystękał, gdy Dziwen chwycił go za lekko przywiędniętęgo oscypka i chichocząc zaczęła prowadzić w stronę Owcy, która obserwowała sytuację z zaciekawieniem. Znaturalizowana Azjatka nie protestowała jednak zbyt zaciekle. Był to pierwszy raz, kiedy dziwenowe skrzydło spoczęło na jej wełnie. Było to niewątpliwie ciekawe doznanie, gdyż sam Adelbert zdawał się zapomnieć o dziwennych okolicznościach, w jakich doszło do tego przełomowego momentu.
Owca nie mogła już powstrzymać rozbawienia, obserwując zesztywniałego Adelberta kroczącego za dzierżącą jego orzeszek Dziwenem. Wybuchnąła serdecznym śmiechem, mimowolnie puszczając krótkiego bąka o dosyć wysokiej tonacji, tłumiony kilogramami wełny na odbycie.
- Przepraszam, - rzekła Owca przez łzy - ale nie bardzo rozumiem sytuację.
Dziwen puścił adelbertowe stwarogowienie i kołysząc biodrami powoli podeszła do administratora o podkrążonych od twarogolizmu oczach, zalotnie kręcąc loczek wydłubany spod natapirowanej burzy białej wełny.
- Nie planowałem tego. Zawsze byłem spontaniczna. - wyszeptał prowokacyjnie, gmerając już teraz palcami w okolicy różowych hemoroidów tyłka Owcena.
Adelbert zastygł jak posąg w centrum serwerowni. Nie zdawał sobie sprawy, jak komicznie wyglądał z opuszczonymi do kostek spodniami kupionymi przez ciocię @Shivaa’ę w second-handzie, z włosami łonowymi w nieładzie i zbielonym od uścisku twarożkiem smętnie zwisającym między otłuszczonymi bryndzami. Poczuł ukłucie zazdrości widząc pierwszego mężczyznę, któremu pozwolił się dotknąć, z zapałem liżącą kudłaty łeb Owcy. To on powinien być na jego miejscu.
Owca zamknąła oczy, czując wilgotne pociągnięcia dziwennego języka po swojej miziatej klacie. Nie była to zdrada, był to gwałt. Stąd też, domyślając się dalszego przebiegu sytuacji, nie miała żadnych wyrzutów sumienia. Aby jednak im zapobiec, wyobraziła sobie że jego @kris jest właśnie wołany przez stado hejtuchów. ,,Co za ladaco" - pomyślał. Czuła się całkowicie oczyszczony z zarzutów.
Dziwen przeszedł do lizania twarzy, by w końcu zbliżyć się do ucha Owcy.
- Wiesz, do czego tasował twój kolega? - szeptnęła, po kurewsku przenosząc wzrok na jego twarz. - Do zdjęć twoich przeróbek zrobionych przez Ate...
- Nie kończ. - przerwała jej Owca. Nie chciała by słowo codziennie odmieniane przez przypadki w miejscu jego pracy ostudziło podniecenie. Na moment jednak otrzeźwiała i odepchnął rozpalonego Puchackiego od siebie.
- Czego tak właściwie chcesz, hm? - zapytała, badawczo spoglądając na Dziwena. Nie doczekała jednak odpowiedzi, gdyż Adelbert niespodziewanie zwinnie, biorąc pod uwagę jego warunki fizyczne, chwycił drukarkę Samsunga i ogłuszył Dziwena celnym uderzeniem w tył głowy. Dziwen kolejny raz został wylogowany z Hejto, potwierdzając swoją renomę sowy upadłej. W sekundę
później Adelbert stanął z roznegliżowaną Owcą twarzą w twarz, oko w oko. Ich rangi również były całkiem blisko. Zszokowana Owca nie rozpoznawała nieśmiałego dotąd kolegi. Coś w nim zdecydowanie pękło i nie był to oscypek, a w spojrzeniu nowego admina hejto była niewidoczna dotąd determinacja.
- Pozakładkuj mnie. - wycedził Adelbert. - Pozakładkuj mnie motzno w rów mariański. - powtórzył. Powieka nawet nie drgnęła podczas wypowiadania tych słów.
Owca w swoim zaskoczeniu wydała niezidentyfikowany dźwięk, lecz Adelbert natychmiast położył jej palec na przycisku nowej karty w przeglądarce.
- Nikt się nie dowie. Ta kusowca Dziwen i tak ci już powiedział. Nie mam nic do stracenia. - powiedziała. Nie czekając na reakcję Owcy, przeszedł od słów do czynów.
Azjatycki świat Owcy wywrócił się do góry nogami, staraał się jednak chłodno kalkulować, jak wiele nieoczekiwana przygoda GEJURowska mogła zmienić w imidżu owcy alfa, na który tak ciężko pracowała. A Adelbert nie żartował. Dzięki diecie twarożej Był silniejszy od niej, co potwierdził brutalnie atakując Dziwena kilkanaście sekund wcześniej. Setki podobnych myśli przelatywały mu przez otwarte karty przeglądarki, gdy umięśniony administrator delikatnie rozchylił mu wargi, by włożyć mięciutki palec do ust i wymusić odruch ssania twarogu.
Patrząc odważnie w oczy Owcy, Adelbert zrobił kilka kroków w tył i zdjął t-shirt jednym pewnym ruchem. Biały delikatny twaróg i puchate podpuszczki Adelberta były dziwacznie atrakcyjne, choć jeszcze kilka minut wcześniej podobna myśl nie miała szans pojawić się w umyśle Owcy.
- Adziu, ty tak na serio? Oddasz mi się? - zapytała z niedowierzaniem. Adelbert skinął głową i oswobodził się ze spodni, które aż do tej chwili pętały mu kostki. Odwrócił się i ułożył w pozycji tylnej, która byłaby dla większości mężczyzn upokarzająca. Ciasny port USB typu C administratora zachęcająco przezierał przez gąszcz delikatnych kabli, aż prosząc się zrobienie z niego @Atexor 24-pin. Kirgistan Owcy zareagował na ten widok od razu, ciekawie wynurzając się z rozpiętych jeszcze przez Dziwena piór. - Raz się żyje - pomyślała Owca. Wyruchanie kolegi z portalu mogło się okazać bardziej GEJURU, niż przypuszczała. To ona miała przecież być stroną dominującą.
Owca pozbyał się resztek runa i pewnym krokiem podeszła do wypiętego Adelberta. Postanowiła zaatakować znienacka danymi makroekonomicznymi Laosu. Napluła na rękę i jednym ruchem wbiła naprężonego Bhutana w miękki różowy twaróg administratora. Sięgnąła ręką do podwełnia, by przekonać się, że i skyr Adelberta był tak nabrzmiały, jakby miał eksplodować. Dodało jej to siły i pewności siebie. Poczuła się atrakcyjna.
Pierwsze ruchy były jeszcze dość powolne, lecz Adelbert starał się przyjąć jak najwięcej pomimo słabego ztwarożenia. Kolejne centymetry napiętej wełny Białka znikały w czeluściach jego twarogu, a zwierzęce beczenie Adelberta tylko podniecało Owcę dość dużej jak na polskie warunki wełny. Owca złapała Adelberta za biodra i przyciągnęła do siebie. - Chciałeś admina? To masz. - wycedziła i zaczęła miarowo, całym ciężarem otwartych kart napierać na puszyste twaróg kolegi. - Pi⁎⁎⁎ol mnie, Owca! - krzyknął resztkami sił Adelbert, uginając się do samej podłogi, a odgłosy największego ubijania masła w historii portalu ocuciły omdlałego Dziwena, leżącego od dwa metry dalej.
Dziwen wstał i zataczając się podszedł a do sapiącej Owcy. - Hej, hejtuchy... - z ust Dziwena wychodził pijacki bełkot, który trudno było rozszyfrować. - mogę się przyłączyć?
- Wypierdalaj stąd! – wrzasnęła Owca i odtrąciła skrzydło Dziwena, który zaczął mierzwić jego wełnę łonową.
Dziwen prychnął i odszedł na kilka kroków. Udawał zczarnolistowanego, choć ciekawie zerkał na Owcę, która bez opamiętania pi⁎⁎⁎⁎liła Adelberta jakby pół życia nie tagował. Sam Adelbert odwrócił się w jego stronę i złośliwie wystawił oscypka na wierzch. Wygrał tę partię.
Poszukiwania odznaki w torebce w @PingWIN’y okazały się owocne. Dziwen wetknął odznakę dla kurażu i postanowił nie rezygnować z szansy zostania redaktorem swojego ulubionego serwisu. Stanął na wysokości oczu Owcy i ostentacyjnie rozpoczął swoje perypetie. Na pierwszy ogień poszedł @entropy. Dopiero w tym świetle znać było ślady manata i owcycontentu, które pokrywały jasne runo. Dziwen zaplątał się w wełnę, lecz niezrażony tym faktem wciąż starał się wyglądać seksi. Będąc już w samej bieliźnie odwrócił się i wypiął prosto przed twarzą Adelberta, który niewiele myśląc splunął serkiem topionym prosto na naddarty materiał dziwennych majtek. Dziwen wybuchnął śmiechem. Po otagowaniu wpisu ułożył się na podłodze i uchylił majtki, pokazując swojego nielota o wyraźnie sflaczałych skrzydłach. - Nudzi mi się. - powiedział. - Długo jeszcze będziecie się pi⁎⁎⁎⁎lić z tą aktualizacją appki hejto? Owca jednak nie odpowiedziała, zbyt zaaferowana stanem przedhejtonewsowym, który sobie zafundowała.
Największa redaktorzyna hejto postanowiła zabawić się sama. Sięgnęł ręką po trzonek od odznaki gejuru, który był maskotką serwisu i zaczął nim jeździć po pingwinie. Śluz zostawiony jeszcze przez manata gęsto skapywał na podłogę, a Dziwen pociągał się za pióra, wijąc się jak ruskie robactwo po w odmętach hejto. Uchwyt wszedł w luźną dziupę Dziwena jak w masło Adelberta. Prawdopodobnie nie czuł niczego, a choć starał się zwrócić na siebie uwagę przez jęki, beczenie i udawane podniecenie, Owca i Adelbert byli zajęci sobą. Spojeni w jedność dochodzili właśnie razem do nowej aktualizacji portalu, o czym obwieścił światu pierwotny ryk umięśnionego antyairfryowca. Zmęczona b__a od razu wyszła z Adelberta, racząc się widokiem ciepłego jeszcze wpisu z licznymi tagami. Na pożegnanie przytuliła się do mięciutkiego twarogu kolegi, który dostarczył jej wiele satysfakcji. I - jak podpowiadała jej intuicja - miała dostarczyć jeszcze nieraz. Wełna Owcy pokryta był lekko polityką Afryki , lecz Adelbert sprawnie sobie z tym poradził, naprędce zlizując brązową maź z mięknącego już hemoroia moderatora hejto. - Byłeś za⁎⁎⁎⁎sty, nikt mnie jeszcze tak nie tagował. - powtarzał zmęczonym głosem Adelbert. – Odgarnij wełnę, chcę ci podziękować jeszcze bardziej.
Zdziwiona Owca zsunęła białe wełniane skarpetki z racic, po czym Adelbert rzucił się do ssania największego twarożego słow. Znudzony Dziwen naprędce znalazł się obok niego, próbując zmieścić w ustach jeszcze więcej serów, by zyskać sobie przychylność Owcy. Ta zaś była w siódmym niebie. Nie spieszyło jej się już do domu tak, jak kilka godzin wcześniej. Adelbert wykorzystał rozmarzenie Owcy, by na koniec usiąść mu na kartach i zmusić go do ssania swoich mozarelli. W oczach Owcy pojawiły się pierwsze ślady przywiązania, co bardzo Adelberta wzruszyło. Nie zepsuło tej chwili nawet faux-pas Dziwena, który odepchnięty oscypkowym zapachem st00pek Owcy zwymiotował na jego racice. Życie w serwisie już nigdy nie miało być takie samo.
ㅤㅤㅤ
#ㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤ














