Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Najnowsze wpisy

gość

Typ wpisu

GURU

w Sport

0piorunów

Pomyślałem sobie, że fajnie by było, jakby istniał dodatkowy tag, dla ćwiczących na siłowni. W sensie, żeby liczyć ogólną wizytę, w tym przybytku intelektualnych rozkoszy. Bez podziału na trening pleców, bica, klaty, łydki, d⁎⁎y... Po prostu, że był trening. Teraz nie wiem tylko, jak to liczyć. Czasem? Ilością powtórzeń? Spalonymi kaloriami?

Gruba ryba

w Hydepark

4piorunów


Ja naprawdę nie rozumiem jak te Niemce prosperują. Buła z rybą za 4,9e. W nadmorskiej miejscowości (Stralsund), zaraz przy wodzie.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Książki

3piorunów

1114 + 1 = 1115

Tytuł: Bez Skrupulów

Autor: Tom Clancy

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Buchmann

Format: audiobook

Liczba stron: 601

Ocena: 7/10

Pierwszy rom uniwersum Jacka Ryana, ale bez Ryana na zamknięcie czytelniczego lipca i 150 książka w tym roku.

Do Toma Clancy'ego zawsze podchodzę z nastawieniem, że dostanę coś więcej niż tylko sensację. Jego książki słyną z rozbudowanego tła militarnego, politycznych intryg i technicznych szczegółów. "Bez skrupułów" nie jest wyjątkiem, choć tym razem najciekawsze okazuje się nie to, co dzieje się na najwyższych szczeblach władzy, ale historia jednego człowieka.

To właśnie tutaj poznajemy genezę jednej z najciekawszych postaci uniwersum Clancy'ego - Johna Kelly'ego, późniejszego Johna Clarka. Były żołnierz sił specjalnych próbuje poukładać sobie życie po zakończeniu służby, jednak seria tragicznych wydarzeń sprawia, że zamiast spokojnej emerytury wybiera drogę brutalnej zemsty. Równolegle zostaje zaangażowany w tajną operację wojskową związaną z wojną w Wietnamie, przez co książka płynnie przechodzi od osobistego thrillera do militarnej powieści szpiegowskiej.

I właśnie tutaj mam największy problem z tą książką. Za każdym razem, gdy śledzimy losy Johna Kelly'ego, "Bez skrupułów" jest świetne. Clancy znakomicie pokazuje jego determinację, wojskowy profesjonalizm i konsekwencję w realizacji własnego planu. Kelly jest bohaterem, którego trudno nie polubić. To człowiek działający według własnego kodeksu moralnego, niezwykle skuteczny, cierpliwy i bezwzględny wobec tych, którzy przekroczyli granicę. Sceny z jego udziałem czytałem z ogromnym zainteresowaniem i to one sprawiały, że trudno było mi odłożyć książkę/audiobooka.

Niestety, gdy tylko autor przenosi uwagę na politykę, wojskowe narady czy kulisy planowania operacji, moje zainteresowanie wyraźnie spadało. Rozumiem, że dla wielu czytelników właśnie to jest kwintesencja twórczości Clancy'ego, ale mam wrażenie, że tu jeszcze nie rozwinął w pełni swoich umiejętności. Dla mnie te fragmenty były po prostu zbyt rozwlekłe. Nie powiedziałbym nawet, że są złe - bardziej nijakie. Po emocjonalnych i dynamicznych rozdziałach z Kellym dostawałem długie rozmowy, analizy i przygotowania, które skutecznie wybijały mnie z rytmu.

To o tyle ciekawe, że obie historie ostatecznie dobrze się uzupełniają. Problem polega wyłącznie na proporcjach. Czasami widzimy też to co Clark podobno zrobił oczami kogoś innego i ta zgadywanka mnie nie kupowała. Gdyby książka mocniej skupiała się na samym Kellym i jego przemianie w Johna Clarka, prawdopodobnie oceniłbym ją wyżej.

Bardzo podobało mi się natomiast to, jak Clancy buduje swojego bohatera. Nie jest to typowy superagent znany z późniejszych książek i ekranizacji. To człowiek, który dopiero staje się legendą. Widać jego wojskowe doświadczenie, inteligencję i chłodną kalkulację. Ogromne pokłady cieprliwości i budowania przykrywki, gdy swoje przyszłe ofiary ma na wyciągnięcie ręki. Jednocześnie cały czas napędzają go bardzo ludzkie emocje - ból, strata i chęć wymierzenia sprawiedliwości po swojemu, bo nie wierzy w system.

Ostatecznie bardzo dobrze bawiłem się przy tej książce, choć nie ukrywam, że momentami chciałem po prostu przewrócić kilka stron i jak najszybciej wrócić do Johna Kelly'ego. To właśnie on jest sercem tej powieści i sprawia, że mimo kilku dłużyzn warto ją przeczytać. Nie mogę się doczekać, jak wypadnie w starciu z Ryanem w kolejnym tomie uniwersum.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 150/128

Gruba ryba

w Hydepark

5piorunów

Wpław Polska -Szwecja - 160km

Live

Karolina Szczepaniak 160km wpław Szwecja - Polska Morze Emocji

https://www.youtube.com/live/sL7LRKP3wUY

Lider

w Wybierz Społeczność

5piorunów

Wanna play a game?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

O Bożenko, ten bananowiec z wpisu wczoraj sie skurczył o połowe przez noc i poranek w słońcu. Wyglada jakby miał umrzeć. Wprowadził się znów do domu.

Oj bo jakieś uv, srufał, chłody i inne gówna. Wychowała sierotę ktora boi sie słońca to tak jest. Chciałem wychować ojcowską ręką

Także miło było was poznać

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Technologia

4piorunów

Przeciwpożarowy kałach?

Przeciwpożarowy kałach. :smiley:

Czo te ruszkie :P

https://kalashnikov.club/a/pozharnyy-ak-kak-poyavilas-neobychnaya-razrabotka

To artykuł o eksperymentalnym „gaśniczym AK”, czyli impulsowej instalacji gaśniczej zbudowanej w 1998 r. w Iżmaszu na bazie automatu Kałasznikowa.



Najważniejsze:

ślepy nabój uruchamiał wyrzut porcji wody lub piany przez specjalną nasadkę na lufie;



zbiornik miał 12 litrów, po 0,6 l na impuls — łącznie 20 „strzałów”;

zasięg był bardzo mały: około 1,5–2 m;

cały zestaw ze zbiornikiem i butlą ważył około 27 kg;



podczas pokazu jednym impulsem piany ugaszono płonący zbiornik o wymiarach 2 × 2 m;



pomysł miał ograniczać szkody wyrządzane wodą w muzeach, bibliotekach i zabytkowych budynkach.



Automat służył zasadniczo jako generator bardzo gwałtownego impulsu gazowego, który rozpylał już sprężoną wodę lub pianę. Projekt pozostał ciekawostką — był ciężki, miał minimalny zasięg i wymagał przechowywania broni oraz ślepej amunicji.

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Czy coś knują? Ogólnie dla porównania dwa scenariusze.

* licealista staje w obronie koleżanki, licealista zostaje skasowany przez osiłków, trwały uszczerbek, wbita kosa, ewentualnie zgon. Jak sięgam pamięcia co rok taki temat się przewija. googlowania frazy "licealista staje w obronie koleżanki pobicie" pokazuje na przestrzeni lat szereg incydentów.

* Ukrainiec/ka zostaje pobity/a.

Jaki wniosek mi podpowiadają? Efekt wpierdolu nie jest ważny.

Ważne jest czy ten wpierdol był motywowany ksenofobią, ale też można rozwinąć o homofobie.

Kiedy to się dzieje, media trąbią, apele, wypowiadają się z rządu i nomen omen policja chwyta takich sprawców.

Ale to, że młodziak dostaje wpierdol od dresów i będzie pamiętał do końca życia? Przynajmniej wyleczy się z białorycerstwa.

Więc pytanie zasadnicze. Skąd taka nad wyraz wrażliwość nad agresją wobec Ukraińców, kiedy zwykłe pobicia nie mają takiej uwagi? Czy to zwykły przepis na dobry pieniądz? Jakiś psyop?

Mistrz2piorunów

@wielkaberta wystarczy przeczytać jakimkolwiek podręcznik z XX wieku żeby wiedzieć, czym się kończy narastająca nienawiść narodowa i najwidoczniej są ludzie, którzy zdają sobie sprawę z tego zagrożenia, szczególnie przez pryzmat tego, że nikt tak jak Polska tego negatywnie nie doświadczyła. Jak ktoś tu szuka jakichś spisków, to naprawdę gratuluję inspirowania się piewcami "rozumu", którzy w życiu ani razu do książek historycznych nie zajrzeli

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Hydepark

12piorunów

Lipiec się skończył, więc czas podsumować, czy decyzja o zwolnieniu się z rozpadającego się kołchozu była słuszna.
Dłuższa historia TUTAJ i TUTAJ.

Krótkie podsumowanie całości:

* w styczniu moja (poprzednia) firma powiedziała, że kondycja finansowa jest do d⁎⁎y i w niektórych krajach pozwoli pracownikom odejść na preferencyjnych warunkach, a jak to nie wystarczy to będą zwolnienia

* Polska nie była na liście tych krajów, więc dogadałem się z szefową HR, żeby moje nazwisko znalazło się na liście pracowników do zwolnienia w Polsce

* zacząłem szukać pracy i nowego miejsca dla siebie

* na początku kwietnia zostałem "zwolniony" ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

* od 18 maja pracuję już w nowej firmie

* od 18 maja do końca lipca dostawałem 2 pensje od dwóch pracodawców: od jednego, żebym pracował, od drugiego, żebym nie pracował

* z końcem lipca wpadła odprawa, wyrównanie za urlop, rozliczenie nadgodzin i bonus roczny (7/12 bonusu) i musiałem też oddać służbowe auto

To jak to się skończyło?

Cały cyrk, który odjebałem, dał mi równowartość 21 pensji od poprzedniego pracodawcy (wypowiedzenia, zaległy urlop, odprawa, bonus) + 2,5 pensji od nowego pracodawcy w tym samym czasie - czyli blisko 2 lata dodatkowej kasy ( ͡~ ͜ʖ ͡°)*

* trafiłem do firmy, która się rozwija, ma ciekawe projekty, ale nie jest tak dojrzała jak poprzednia, więc większość tego, co będę wdrażać i poprawiać przez najbliższe 1-2 lata, robiłem już w poprzednim kołchozie i jest duża szansa, że będę mógł skorzystać z poprzedniego doświadczenia

* brakuje mi trochę zespołu, z którym pracowałem, bo jednak 5 lat to szmat czasu, cieszę sie, że nie muszę pracować dla szefa debila, a nowej firmie zbieram punkty od zera, ale już trochę mam natrzaskane :grinning:

* paradoksalnie po za ludźmi najbardziej brakuje mi służbowego auta, ale nowe już zamówione z odbiorem we wrześniu/październiku

Podsumowując - było warto, no chyba, że mój obecny pracodawca nie przedłuży mi umowy, która kończy się w listopadzie, no ale będę o tym myślał, jak tak się stanie.

Fenomen5piorunów

Taki to pożyje. Górnicy i ich 14 pensji w roku muszą się jeszcze wiele nauczyć :stuck_out_tongue_winking_eye:

Fenomen1piorunów

@WujekAlien Nie no to jest tak święta grupa, że lekko 200 pensji od razu i utrzymanie do końca życia, bo przecież do innej roboty taki rylol nie pójdzie.

Pokaż więcej komentarzy (15)