Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Najnowsze wpisy

gość

Typ wpisu

Fanatyk

w Hydepark

2piorunów

4 miechy temu chciałem se zobaczyc czy dam rade na chromebooku.

No i randomowo dość kupiłem używke HP za 300 zyla..... i kurcze to fenomenalne (jako drugi lub trzeci komp)

trafiło mi sie że:

A.matryca FHD

B.Aku wytrzymuje 5.5h

C. Zero wiatraków i nawet otworów cyrkulacyjnych

D. Jak w pociągu ukradno to płakać nie będe :smiley:

dla mnie bomba, jest przeglądarka, jest ssh - i tyle mi trzeba

Fanatyk

w Dyskusje

3piorunów

" Z miłości" k⁎⁎wa chłop babę szczelił i to nie ejakulatem!

K⁎⁎wa, Bolzga, Bolacy, Miłoźdź, Ojszczyzna.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Zawodowiec

w Dyskusje

4piorunów

@cweliat Żyjesz? Czy nadal liczysz kilogramy?

Osobistość1piorunów

@DuckDuckDog mam coś takiego, że jak widzę takie zdjęcia, albo fotki osób ogólnie po prostu otyłych, to próbuję łapać oddech. Duszę się na taki widok. Taki kałdun, otłuszczenie wszędzie, jakby mnie miało ściskać i nie pozwalać oddychać.

Dlatego nie lubię patrzeć na osoby skrajnie otyłe, bo odczuwam fizyczny dyskomfort. I to też boli, bo ja do tych osób niczego nie mam, nie moja sprawa co tam sobie ktoś robi i jak wygląda, mam to gdzieś absolutnie. Ale reakcji organizmu i takiego "duszenia" - nie potrafię powstrzymać.

I w sumie nie ma go przy takich którzy mają po prostu piwny bebzon wielki jak cholera. Tylko bardziej właśnie tacy jak z foto, że leją się przy twarzy, szyi. No nie mogę patrzeć na to zdjęcie, brakuje mi oddechu od razu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

2piorunów

Zrobiłem to! Zrobiłem w końcu trening nóg! xD

I będę go robił teraz regularnie... być może. 😉

* Zjedzone: 4 000 kcal

* Spalone: 4 150 kcal

* Kroki: 14 800

* Rower: 16 km po zakładzie w pracy

* Trening: pull + leg

* Książka: trochę

Nic nie dojadam bo jutro dzień w podróży i tak pewnie przekroczy bilans kaloryczny ale to nic, bo mnie wklęsło przez te dwa tygodnie. Uznam go za carb loading.

Zadzwonię do żony, myję się i spać bo o 4²⁰ pobudka i do domu.

Lider

w Wybierz Społeczność

7piorunów

Dwóch starszych panów dyskutuje przy kawiarnianym stoliku:

- Wiesz, ja o dziwo wciąż nie mam żadnych problemów z potencją.

- Jak ty to robisz?

- Jem pumpernikiel.

Gdy się pożegnali ten drugi uderzył natychmiast do najbliższej piekarni.

- Czy jest pumpernikiel?

- Jest.

- To poproszę 10.

- Dziesięć? Połowa panu stwardnieje - mówi sprzedawczyni.

- W takim razie proszę 20.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Wybierz Społeczność

11piorunów

Dawno dawno temu żyła sobie Zosia, która sprzedawała literki. Codziennie wstawała o siódmej, ubierała się i schodziła na dół sprzedawać literki. Nie zarabiała na tym dużo i nie miała za wiele pieniędzy, ale też nie głodowała. Pieniędzy starczało jej zwykle na zupę, a czasami, gdy trafił się bogatszy klient, który mógł sobie pozwolić nawet na trzy albo cztery literki, za zarobione pieniądze kupowała sobie do zupy kawałek chleba.

To był zwykły dzień. Zosia wstała, ubrała się i zeszła na dół sprzedawać literki. Po kilku minutach do jej sklepiku z literkami przyszła klientka, pani Ania, która miała piekarnię obok sklepiku Zosi.

Dzień dobry, Zosiu - powiedziała pani Ania - czy mogłabym cię prosić o literkę C?

Zosia podała pani Ani literkę C, a pani Ania zapłaciła, pożegnała się i wyszła.

Jakiś czas później, do sklepiku z literkami Zosi przyszedł kolejny klient. Profesor Alan poprosił Zosię o literkę A. Zosia podała mu ją, a profesor Alan podziękował, zapłacił za nią i wyszedł.

Tego dnia Zosia obsłużyła jeszcze czterech klientów. Zbliżała się już dziewiętnasta, Zosia zamierzała niedługo zamknąć sklep, ale dokładnie o osiemnastej pięćdziesiąt osiem do sklepu z literkami wszedł ostatni klient. DOCENT KAMYK, informowała przypinka przy jego garniturze. Klient wyglądał bardzo zamożnie, na takiego, który może sobie pozwolić nawet na trzy albo cztery literki. Docent podszedł do lady i obrzucił Zosię wyzywającym spojrzeniem.

- Dzień dobry - klient miał oschły głos.

- D-dzień d-dobry - wyjąkała Zosia.

- Usłyszałem, że można tu kupić literki. Czy to prawda? - Zosia pokiwała głową - Dobrze. W takim razie poproszę jeden alfabet.

Zosia zamarła. Klient który kupował trzy literki był bogaty, ale cały alfabet..? To się po prostu nie zdarzało!

- Na co czekasz? - Na te słowa Zosia rzuciła się na zaplecze, szykować literki. Była po całym dniu pracy w sklepie, a nie miała wszystkich literek. Zaczęła wykuwać nowe literki.

Zosia jeszcze nigdy się tak nie zmęczyła. Pracowała jak tylko umiała, a robiło się coraz później. Była już dwudziesta, kiedy Zosia skończyła robić literkę Z, a przecież musiała dzisiaj kupić sobie jeszcze zupę! Przybiła wszystkie literki do deseczki i zmordowana, podała ją zniecierpliwionemu klientowi. Ten popatrzył na Zosię krytycznie i popatrzył na otrzymany alfabet.

- Ale przecież tu nie ma literki O!

Zosia prawie wyrwała deseczkę z alfabetem z rąk docenta Kamyka. Popatrzyła na nią długo, ze strachem. Rzeczywiście. Nie było literki O. Zamiast niej, pomiędzy literkami N i P widniała tylko pusta przestrzeń.

ZOSIA ONIEMIAŁA.

Gruba ryba2piorunów

I've got a F and C and I've got a K too and the only thing that's missing is a bitch like U

Fanatyk

w Klub alkoholików

3piorunów

Pijecie spyrytus?

  • tak32% (6 głosów)
  • nie58% (11 głosów)
  • OP to bezalkoholowe11% (2 głosy)

19 głosów

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Wybierz Społeczność

8piorunów

Trzech informatyków i trzech prawników jedzie razem służbowo na kongres. Ich firma zwraca im koszty w formie ryczałtu.

Na dworcu informatycy kupują tylko jeden bilet. Na protest prawników odpowiadają: "Poczekajcie i zobaczcie".

W pociągu, gdy zbliża się konduktor, trzej informatycy wciskają się do toalety. Konduktor puka do drzwi i żąda biletów, a jeden z informatyków podsuwa bilet pod drzwiami. Bilet zostaje skasowany i przesunięty z powrotem.

W drodze powrotnej prawnicy myślą sobie, że też tak zrobią i zaoszczędzą na dwóch biletach. Kupują jeden bilet.

Informatycy nie kupują żadnego biletu. Na ponowne pytanie prawników, jak to ma działać, odpowiadają znowu: "Poczekajcie i zobaczcie".

W pociągu znowu pojawia się konduktor, wszyscy prawnicy wciskają się do jednej toalety, a informatycy do drugiej.

Gdy wszyscy już są w środku, jeden informatyk wychodzi, puka do toalety prawników: "Bilet, proszę!"

Pokaż więcej komentarzy (6)