winiuchoGURU
0piorunów
winiuchoGURU
0piorunów
yoowkiGruba ryba
2piorunówHej wybiera się ktoś na zlot do Bornego Sulinowo? Jakby co to ja będę w piątek, zabawie pewnie do późnego popołudnia a potem jakiś biwaczek nad jeziorem.
Jak ktoś ma ochotę zbić piątkę, posiedziedz pogadać, opierdolic kiełbaskę z ogniska a wcześniej nawąchać się spalin i najeść kurzu spod gąsienic to polecam i zapraszam.
#nivaznegdziedroga
#kiciochpyta
#podrozujzhejto

@yoowki pamiętam dawno temu były tam ruskie dekle od studzienek. Ciekawe czy jeszcze są?
boogieLider
9piorunówW pociągu na stacji Zielonka k. Warszawy dwóch podpitych „pato-RYJ-otów” uznało, że mogą bezkarnie obrażać Ukraińca i grozić pobiciem, a potem jeszcze uderzyć konduktora, który próbował przerwać ten pokaz chamstwa. Wtedy inni pasażerowie wkroczyli do akcji i zajęli się tymi patusami. Panowie o znacznie większej masie pomogli wyszczekanym dzbanom opuścić pociąg, a dalej już zajęła się nimi policja.
Prawackie szumowiny, taki wasz obraz prawico.
NavaneOsobistość
1piorunów24 381 660 - 250 = 24 381 410
5x50
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin
cweliatGruba ryba
8piorunówCzuję dumę, że słowo #swiniobicie stalo się na hejto synonimem… no właśnie nie wiem czego, chyba odchudzania, ale tak czy inaczej super 😁 jeszcze tylko żeby efekty były

@cweliat nie wierzę, że nie można schudnąc jedząc chipsy i pijąc colę, ale zapierdalając przy tym jak mały samochodzik na spacery, rower czy bieganie 😉
I pisze to wpierdalając chipsy, ale zrobiłem dziś na nogach 15km, a w talerzu mam 20g chipsów 😉
@WujekAlien można, ale jest to kwestia wypadkowej genów. Gorzej jak się ma problemy z tarczycą, cukrzycę i zespół Silnej Słabej Woli 😉
LovelyPLFenomen
9piorunów99-1=98
Tytuł: Children of Morta
Developer: Dead Mage
Wydawca: 11 bit studios
Rok wydania: 2019
Gatunek: rogue RPG
Użyta platforma: PC
Półeczka: ALE MI TO SIADŁO
Poznajcie rodzinę Bergsonów, która od wieków strzeże górę Morta.
Rodzinę taką trochę patologiczną - babcia warzy jakieś dziwne płyny, ojciec chodzi wszędzie z młotem, dzieci rzucają nożami, sieją z łuku jak elfy, albo poruszają się jak ninja.
Poznajcie ich losy - czasami wesołe, ale zazwyczaj smutne, wręcz tragiczne.
I posłuchajcie opowieści narratora do samego końca.
Po odpaleniu gry, pomyślałem sobie "jakiś rogalik - to nie dla mnie". Ale po pierwszej sesji, była druga, potem kolejna, kolejna, aż do finału gry.
Gra mnie wciągnęła. Może przez fabułę, która naprawdę nie jest zła. Narrator bardzo fajnie opowiada całą historię, przerywniki są dobrze zrobione, tłumaczenie jest bardzo, bardzo dobre.
Niby typowy rogalik - łazimy po jakichś lokalizacjach, nawalamy co się rusza, giniemy i od nowa.
Ale tutaj mamy w sumie 7 postaci, które mają własny styl, każdą z nich możemy dopompować w specjalne zdolności. I to się czuje.
Na szczęście nie ma tutaj pierdyliarda przedmiotów, z którymi nie wiadomo, co zrobić. Nie ma ich wcale :smiley: Masz tylko rozwój postaci, która ma cały czas taki sam sprzęt do dyspozycji. I może to mnie też przekonało, bo sprawdzanie, czy "tajemniczy, sierpowaty nóż pożogi" jest lepszy niż "okrutny, wygięty sztylet nocy", to za dużo kombinowania.
Tutaj idziesz i tłuczesz te potwory, zbierasz jedynie "kasę" za którą kupujesz ulepszenia dla całej rodzinki.
Oczywiście dochodzą jakieś jednorazowe runy, błogosławieństwa itd., ale wszystko jest łatwe do ogarnięcia.
Sama gra jest wymagająca, przynajmniej dla mnie :smiley: Ale dałem radę pokonać ostatniego bossa za trzecim razem.
Grafika.... Nazwałem ją "pixelart HD", bo przy zbliżeniach masz pikselozę, ale jak się kamera oddala, to masz całkiem ładną grafikę. Animacje postaci zasługują na pochwałę, są dopracowane.
Muzyka - klimatyczna, nie przeszkadza w grze.
Ukończnenie zajęło mi w sumie kilkanaście godzin, więc nie jest źle. Do tego po ukończeniu odblokowuje się dodatkowy poziom trudności dla chętnych.
Na uwagę zasługuje też tryb co-op gdzie w dwie osoby penetrujemy lochy i inne miejsca 😉
Mnie się podobała. Zakończenie też jest satysfakcjonujące.

@LovelyPL ja tak mówiłem przy The Binding of Isaac, tymczasem:
DexterFromLabGruba ryba
12piorunówW domu bieda, pracy nie ma. Obiad gotuje. Gałąź z solą. Jak ktoś chce przepis to PW. #heheszki #zalesie

Wyczuwam mięski :3
@dradrian_zwierachs tzw gałąź high protein
Jak bieda, to na c⁎⁎j tak dużo gałęzi gotujesz? 😂
DeykunLider
2piorunów
mateusz-sobieraj-1Wirtuoz
5piorunówBlauer Kölner
Stopień zagrożenia
zagrożona
Odmiana regionalna
tak
Okres dojrzałości
Odmiana jest gotowa do zbioru mniej więcej od połowy do końca października, a nadaje się do spożycia od momentu zbioru do około stycznia lub lutego.
https://obstsortenerhalt.de/node/283
Pochodzenie
https://obstsortenerhalt.de/node/283
Odmiana ta pochodzi najprawdopodobniej z pozostawionego po sobie majątku prywatnego hodowcy Diedricha Uhlhorna ml. (Grevenbroich). Uhlhorn (1843–1915), jeden z najbardziej kreatywnych i odnoszących największe sukcesy prywatnych hodowców swoich czasów, w latach 1870–1900 wyhodował szereg odmian jabłek, z których najbardziej znane to „Freiherr von Berlepsch” i „Zuccalmaglios Renette”. Był on również jednym z pierwszych hodowców, którzy na większą skalę przeprowadzali ukierunkowane zapłodnienia, w których znane były obie odmiany rodzicielskie. Odmiany rodzicielskie niniejszej odmiany – wyhodowanej prawdopodobnie około 1895 roku – nie są znane; odmiana ta mogła jednak wywodzić się z amerykańskiej odmiany McIntosh lub wykazuje z nią duże podobieństwo. Sam Uhlhorn nie wprowadził już tej odmiany na rynek. Materiał rozmnożeniowy, podobnie jak w przypadku innych odmian Uhlhorna, był po jego śmierci przez dziesięciolecia przechowywany w szkółce drzew „Pomona”, założonej w 1900 roku przez Juliusa Höningsa w Neuss (teren „Pomony” funkcjonował jako szkółka drzew i plantacja jeszcze po II wojnie światowej, a od 1960 roku został przekształcony w dzielnicę mieszkaniową i sportową)
https://obstsortenerhalt.de/node/283
rozpowszechnienie
Od 1955 roku odmiana ta została ponownie odkryta, a następnie wprowadzona do obrotu w większych ilościach przez szkółkę drzew owocowych Petera Nicolina we Frauweiler (obecnie Peter Nicolin w Grevenbroich-Kapellen). To właśnie ta szkółka nadała odmianie nazwę „Blauer Kölner” – być może w nawiązaniu do ciemnoczerwonej i pokrytej niebieskawym nalotem skórki owoców, być może również do istniejącej już wówczas odmiany winorośli „Blauer Kölner”, a może też ironicznie w nawiązaniu do karnawału. Występowanie odmiany „Blauer Kölner” ogranicza się w dużej mierze do obszaru między Kolonią a Neuss. Stare drzewa znane są z Neuss, Bedburga, Dormagen i Akwizgranu.
https://obstsortenerhalt.de/node/283
Owoc
Ogólne wrażenie: Owoc średniej wielkości, o zaokrąglonym kształcie stożkowym, szeroki, ogólnie nieco kanciasty. Wokół kielicha biegną niewielkie wypukłości – rozmieszczone nieregularnie – tworzące delikatne krawędzie na powierzchni owocu. Ubarwienie: kolor podstawowy biało-żółty. Kolor wierzchniej warstwy od różowo-czerwonego do głęboko niebieskawo-czerwonego, pokrywający prawie cały owoc, rozmyty w paski lub z delikatnym nalotem na całej powierzchni, silnie pokryty jasnym nalotem, co wzmacnia niebieskawy odcień czerwieni. Miąższ biały, miejscami z pojedynczymi czerwonawymi żyłkami, częściowo również nieco zaczerwieniony wokół kielicha, drobnoziarnisty, średnio jędrny, niebrązowiejący, pachnący, wystarczająco soczysty, słodki i aromatyczny, o niewielkiej kwasowości. Skórka nieco przeszkadzająca.
https://obstsortenerhalt.de/node/283
Drzewo https://obstsortenerhalt.de/node/283
Odmiana „Blauer Kölner” jest przeznaczona przede wszystkim dla miłośników słodkich, aromatycznych i intensywnie zabarwionych jabłek stołowych. Ze względu na słaby wzrost nadaje się raczej do uprawy w ogrodach przydomowych i działkowych, gdzie zazwyczaj preferowane są drzewka o mniejszych rozmiarach. Do uprawy na drzewach owocowych o wysokim pniu w sadach rozproszonych odmiana ta jest prawdopodobnie zbyt słabo rosnąca i dlatego nieodpowiednia.
https://obstsortenerhalt.de/node/283
Odmiany podobne
Odmiany podobne – Macoun, McIntosh, Spartan
Przydatność do uprawy
Ze względu na słaby wzrost i dobrą jakość owoców odmiana ta jest popularna w ogrodach prywatnych. „Blauer Kölner”, ze swoimi łagodnie słodkimi, aromatycznymi owocami, jest wykorzystywany przede wszystkim jako jabłko stołowe. Brakuje mu niezbędnej kwasowości, aby można go było wykorzystać jako jabłko przemysłowe do produkcji suszonych owoców, kompotów lub ciast.

lubiespacOsobistość
0piorunówFajne doświadczenie wybrać się na taką pielgrzymkę
https://www.youtube.com/live/qtonFpW99f8?si=8NOrw3XR7HZ06b84
winiuchoGURU
13piorunów
Kombajny widzę na bogato, nie ma co
@zomers w farmingu też takimi jeździłem
SeeleLider
9piorunów
SeeleLider
8piorunów
Siekiera siekiera
@TyGrySSek Czy zabił ktoś tokarza
Czy często się to zdarza
@zachlapany_szczypior czy tu się głowy ścina? Czy zjedli tu murzyna?
@TyGrySSek ta ta ta la la
DeykunLider
5piorunów
@Deykun polskie Sebastiany byłyby złe gdyby umiały czytać
SeeleLider
16piorunów
@Seele kotkowy ❤️
RossiTytan
17piorunówTrochę ostatnio pojeździłem autem po południu #niemcy i #austria i jestem w szoku. Nie chodzi mi o krajobraz, ale o kulturę jazdy. Ograniczenie do 100km/h, ja jadę sobie spokojnie 70km/h, przede mną auto, za mną auto, nikt nikogo nie wyprzedza tylko wszyscy sobie grzecznie jadą. Podczas kilkudniowego wyjazdu zostałem wyprzedzony dosłownie 2 razy, z czego jeden to motocykl.
Autentycznie byłem w szoku, bo w Polsce to jest nie do pomyślenia. Nikt nie siedzi na zderzaku, nikt nie macha łapami, nie mruga długimi, nie ma wyprzedzania JUŻ TERAZ BO INACZEJ UMRĘ, nikt nie wyprzedza na trzeciego.
Zastanawiam się czym kierują się ludzie, którzy przekraczają prędkość, zwłaszcza na nie-autostradach. W sensie, czy te kilka minut, które potencjalnie oszczędzają, realnie coś zmienia w ich życiu? Te 5 czy 10 minut szybciej są warte ryzyka?
I żeby nie było, że Polscy kierowcy są najgorsi na świecie, włochów jako kierowców trudno przebić w umysłowym spierdoleniu. Bardzo bym chciał, żeby u nas panowała austriacka kultura jazdy, a nie włoska.
@Rossi kumpel wziął 3 letnie Audi w finansowaniu... Nieistotne.
Pojechał na wakacje do Skandynawii i opowiada:
-No wiesz spalanie 8l ale to w Szwecji bo tam się jeździ wolniej bo mandaty ale jak zjechałem z promu to 210 na budziku i wyszło 11 litrów.
...
@AdelbertVonBimberstein xDDDDDDD
Nie wiem jak w Niemczech ale w Austrii pewnie spory wpływ na to mają mandaty, tam się na prawdę z kierowcami nie pi⁎⁎⁎⁎lą i za bezmyślną jazdę można grubo popłynąć
WujekAlienLider
8piorunów1149 + 1 = 1150
Tytuł: Raj nie istnieje
Autor: Michael Robotham
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Format: ebook
Liczba stron: 480
Ocena: 8/10
Michael Robotham po raz kolejny udowodnił mi, że potrafi pisać thrillery, które nie potrzebują mordercy wyskakującego zza każdego rogu, żeby trzymać czytelnika w napięciu. "Raj nie istnieje" jest historią przede wszystkim o ludziach. A właściwie o dwóch kobietach, które próbowały zbudować dla siebie coś na kształt raju, tyle że fundamenty obu tych konstrukcji od początku były zdecydowanie zbyt kruche.
Losy obu bohaterek poznajemy naprzemiennie. To dwie różne historie, dwa życia i dwa sposoby radzenia sobie z rzeczywistością, ale nad obiema od początku wisi poczucie nadchodzącej katastrofy. Wiemy, że coś się wydarzyło. Wiemy, że ten pozorny raj nie przetrwał. Nie wiemy tylko, jak do tego doszło i w którym momencie wszystko zaczęło się rozpadać.
I właśnie ta konstrukcja narracji sprawdziła się tutaj znakomicie.
Robotham bardzo dobrze dawkuje informacje. Kończy jeden fragment historii dokładnie wtedy, kiedy chcemy dowiedzieć się więcej, po czym przerzuca nas do drugiej bohaterki. Początkowo można mieć swoją „ulubioną” linię fabularną i czekać na powrót właśnie do niej, ale z czasem obie zaczynają wciągać równie mocno. A im więcej wiemy, tym wyraźniej widzimy, że pozory normalności skrywają znacznie więcej, niż początkowo przypuszczaliśmy.
Najbardziej podobało mi się obserwowanie powolnego rozpadu świata obu kobiet. Nie ma tutaj jednego momentu, w którym ktoś naciska czerwony przycisk i wszystko eksploduje. To raczej seria decyzji, przemilczeń, kłamstw, przypadków i błędów, które stopniowo odbierają bohaterkom kontrolę nad własnym życiem.
Tytułowy raj nabiera przez to bardzo ciekawego znaczenia. Każda z kobiet próbuje stworzyć jego własną wersję – bezpieczeństwo, rodzinę, stabilność, miejsce, w którym wreszcie można przestać uciekać. Problem polega na tym, że raj zbudowany na wąskim i niestabilnym gruncie nie potrzebuje wielkiego trzęsienia ziemi. Czasem wystarczy kilka niewielkich pęknięć. U jednej z bohaterek są nimi zdrady, u drugiej oszustwa, a w konsekwencji porwanie dziecka.
Robotham świetnie radzi sobie również z bohaterkami. Nie są kryształowe i nie zawsze podejmują decyzje, którym chciałoby się przyklasnąć. Momentami można się na nie wręcz irytować. Jednocześnie rozumiemy, skąd biorą się ich zachowania. Autor nie próbuje na siłę wzbudzić naszej sympatii – znacznie bardziej zależy mu na tym, żebyśmy zrozumieli ludzi postawionych w coraz trudniejszej sytuacji.
I chyba właśnie za to najbardziej cenię jego warsztat. Po kolejnych przeczytanych książkach Robothama nadal jestem pod wrażeniem tego, jak sprawnie potrafi połączyć thriller z bardzo mocną warstwą psychologiczną. Napięcie nie wynika wyłącznie z pytania „co się wydarzy?”, ale również „jak daleko człowiek jest w stanie się posunąć, kiedy zaczyna tracić wszystko?”.
"Raj nie istnieje" jest to bardzo dobry thriller psychologiczny, świetnie skonstruowane dwie linie narracyjne i kolejny dowód na to, że Michael Robotham doskonale wie, jak prowadzić czytelnika przez historię.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

WujekAlienLider
10piorunówHarput Kahve Espresso z kawiarki
Od najlepszego dilera na tym portalu @bori, dzięki wielkie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#smacznejkawusi #kawa

@WujekAlien Afiyet olsun!
@bori Teşekkürler
EndrevoirGURU
5piorunów24 381 800 - 60 - 80 =24 381 660
Zacząłem dorzucać gumy oporowe więc na razie zmniejszyłem ilość pompek 😉
EndrevoirGURU
9piorunów118 835 493 - 750 = 118 834 743
@Evivalarte zaczela się dobierać mi do twarogu (w końcu kolejny uczeń #twarożyzm nawrócił się na #slowotwaroze !!) więc trzeba było dokupić 😉