PiechurGruba ryba
4piorunówTag do blokowania/obserwowania: #piechurslucha :headphones:

Dołączył/a:
PiechurGruba ryba
4piorunówTag do blokowania/obserwowania: #piechurslucha :headphones:

PiechurGruba ryba
12piorunówSiema,
#diriposta na utwór _di proposta_ w konkursie #nasonety
*
Recepta na jesień
Straszna wichura
Czy deszcz, co sieka
Burzowa chmura -
Ja nie narzekam
Ranki zamglone
Zimne dotkliwie
Niebo ściemnione -
Chłonę skwapliwie
Niechże tam leje
Nawet codziennie
Czy mróz, czy wieje -
Mi jest przyjemnie
Bo gdy zły nastrój aura nasila
Fluoksetyna życie umila
*
@Piechur jakieś fluoksetyny pedały teraz bioro, zamiast normalnie jak wujek Leszek wziąć wódeczki i się powiesić w stodole :stuck_out_tongue_winking_eye:
@Piechur :heart_eyes: :heart_eyes:
PiechurGruba ryba
48piorunówSiema,
Nocny wypad z tatą w #piechurwedruje :hiking_boot:
---------
Szczyt: Mosorny Groń (Beskid Żywiecki)
Data: 15/16 października 2026 (czwartek/piątek)
Staty: 13.9km, 3h45, 650m przewyższeń
Buszowanie po Beskidzie Żywieckim, w którym bywam niestety raczej rzadko. Po dłuższej przerwie we wspólnym chodzeniu udało się wyrwać z tatą, dzięki czemu raczej średnio ciekawa trasa minęła przyjemnie.
Informacje praktyczne:
* Samochód można zostawić np. na tym parkingu przy cmentarzu, tym parkingu przy kościele, lub tym parkingu w centrum (?). Opcji jest dużo.
* No Mosornym Groniu znajduje się solidna wieża widokowa, a także stacja kolejki krzesełkowej (warto sprawdzić czy jest czynna na stronie internetowej), oraz karczma, gdzie można coś zjeść i przybić pieczątki.
Odcinki trasy:
* Z centrum Zawoi do Mosornego (nieoznakowana droga) - Chodnik wzdłuż asfaltowej drogi.
* Z Zawoi, Mosorne na Mosorny Groń - Głównie niebieski szlak. Pierwszy kilometr z groszami asfaltem, później trasa prowadzi już lasem. Po drodze można zejść do wodospadu na Mosornym Potoku - według mnie warto, był większy niż się spodziewałem; samo zejście dość stromo po stopniach, wzdłuż których jest barierka z oheblowanych kawałków drewna. Reszta trasy na Mosorny Groń ok, bez niespodzianek. Wieża na szczycie chyba najbardziej solidna z tych, które do tej pory widziałem. Z góry fajny widok na Babsko, Policę i okolicę.
* Z Mosornego Gronia do Zawoi - Na początku całkiem przyjemna trasa z widokiem na Policę, ale jakoś od Hali Śmietanowej zrobiło się byle jak i trochę nudno - tak przynajmniej odczuwałem to w nocy, nie wiem jak jest w dzień.
Polecam fragmenty tej trasy, przede wszystkim niebieski szlak i wodospad, a także sam szczyt. Zielony szlak w moim odczuciu bez szału, ot tyle, żeby wejść/zejść. Ogólnie szkoda, że tak dużo asfaltu. Jeśli ktoś ma czas i chęci, to polecałbym raczej dojechać busem na przystanek Zawoja, Mosorne, i stamtąd wejść niebieskim szlakiem na Mosorny Groń, później udać się na Policę, Halę Krupową i zejść do Osielca.

Można też z Cylu Hali Śmietanowej odbić z żółtego i ścieżką lasem ( kiedyś był szlak, został jeszcze wykrzyknik na drzewie gdzie odbić) zejść z powrotem do Zawoi Mosorne albo zielonym do Zawoi Centrum.
PiechurGruba ryba
18piorunów1110 + 1 = 1111
Oglądałem ponownie po latach i weszło tak samo byle jak, jak wtedy. Zapraszam na #piechuroglada :popcorn:
---------
Tytuł: Minority Report
Rok produkcji: 2002
Reżyseria: Steven Spielberg
Czas trwania: 145 min
Moja ocena: 5/10
W przyszłości testowany jest program, w ramach którego morderstwa są udaremniane zanim do nich dojdzie, dzięki wykorzystaniu obdarzonych specjalnymi zdolnościami mediów. Wiara czołowego agenta w ten system zostaje zachwiana, gdy sam staje się obiektem poszukiwań.
Nie rozumiem wysokich ocen, które są dawane temu filmowi. Poza średnio ciekawym pomysłem kuleje on na prawie każdej płaszczyźnie: fabularnej, artystycznej (absolutnie obrzydliwy bloom), wreszcie reżyserskiej. Tak, powiedziałem to, Spielberg się tu nie spisał, jest zbyt sztucznie i drewnianie, rytm kuleje i jego klasyczne triki zwyczajnie trącą myszką. Aktorsko jeszcze się to ratuje, choć drugi plan często jest zbyt przerysowany, wręcz karykaturalny. Polecam tylko tym, którzy mają na nosie nostalgia goggles.

Fun fact: Podobno Nokia wydała 2 miliony dolarów, żeby w filmie pojawiło się jak najwięcej telefonów tej marki (lol).
PiechurGruba ryba
22piorunówPiechurGruba ryba
34piorunówKolejne przebieżka w świetle księżyca. Wchodzi tysiąc razy lepiej niż poranne bieganie.
#piechurnatrasie :mountain:

PiechurGruba ryba
19piorunówŚwiętuj Dzień Miłośników Pluszaków - zaprezentuj i napisz historię swojego ulubionego pluszaka
2/3 jeśli chodzi o #jesiennewyzwania
Z okazji dzisiejszego święta prezentuję część moich pluszaków, które udało mi się odkopać, i które przeżyły do dnia dzisiejszego:
Plecak-pajacyk*: Mój pierwszy plecak, dostałem go chyba jak miałem ok. 4 lata. Pamiętam, że nosiłem w nim kolorowanki i różne skarby znajdowane na wycieczkach.
Miś koala, szara małpka i szary kotek*: To były raczej wspólne pluszaki moje i mojego rodzeństwa. Miś koala miał jeszcze dużo większą mamę, ale niestety już jej z nami nie ma (RIP). Gdy któryś się rozpruł, moja starsza siostra urządzała zabawę w operację: była karetka, lampa świecąca na stolik, nitki i igły, ocieranie czoła chusteczką, a także otwarty atlas zwierząt, żeby wiedzieć, co robić. Siostra ostatecznie została weterynarzem.
Czarna małpka z bananem*: Mam z nią dość wyraźne wspomnienie, ale nie wiem, czy nie zafałszowane. Wydaje mi się, że dostaliśmy takie małpki razem z młodszym bratem od Mikołaja w teatrze Groteska w Krakowie w ramach jakiegoś świątecznego spotkania (mogłem mieć 5 lat). Pytałem rodziców, ale nic nie pamiętają.
Pomarańczowy kotek*: Tu akurat dobrze wiem, skąd go mam, otóż pewnego razu bawiłem się przed blokiem (miałem 4-5 lat), a obok na trzykołowym rowerku jechała jakaś dziewczynka, która darła się i rzucała cały czas tym kotkiem. Podniosłem go i jej podałem, ale nie chciała go wziąć, a jej mama albo babcia, już mocno poirytowana, powiedziała żebym go sobie wziął, skoro mała go nie chce. Więc wziąłem ¯\\(ツ)/¯
Smerf Harmoniusz*: No i w końcu mój ulubiony pluszak z dzieciństwa, którego pamiętam od zawsze. Nie mam pojęcia, kto mi go dał, ale będąc gnojem bardzo lubiłem oglądać Smerfy w ramach dobranocki, a ten pluszak bardzo się wyróżniał wśród innych, bo był powiązany z rozpoznawalną marką, co by tłumaczyło, dlaczego był moim ulubieńcem (widzę jak to działa przy moich dzieciakach).
Przez bardzo długi czas spałem ze wszystkimi pluszakami pod poduszką. Każdej nocy układałem je w odpowiedniej kolejności i bałem się, żeby żaden nie poczuł się wykluczony. Tutaj idea żyjących i czujących zabawek nie przyszła z filmu Toy Story, ale z bajki Sekretne Życie Zabawek. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że zabawki nie ożywają, ale... co jeśli jednak? Trochę jak z listem z Hogwartu 😉

Długo miałem pluszaka Różowej Pantery. Jakoś na początku podstawówki się pojawił, uwielbiałem tę bajkę i postać. W 6 czy 7 klasie mama chciała go wyrzucić, oczywiście nie pozwoliłem, dalej dumnie siedział na półce nad łóżkiem mimo, że główka już kilka razy była przyszywana, bo odpadała. Jak na początku 8 klasy dostałem swój własny pokój to gdzieś mi zniknął ale nie pamiętam czy sam go wyrzuciłem czy mi go ktoś porwał! :stuck_out_tongue_winking_eye:
PiechurGruba ryba
1piorunówTag do blokowania/obserwowania: #piechurslucha :headphones:
The Bulgarian Voices "Angelite" - Legend (feat. Huun-Huur-Tu)

PiechurGruba ryba
58piorunówSiema,
Jesienny spacer z młodszą Myszką. Zapraszam na #piechurwedruje :hiking_boot:
---------
Szczyt: Potaczkowa (Gorce)
Data: 10 października 2026 (sobota)
Staty: 6.8km, 3h40, 350m przewyższeń
Krótka trasa zrobiona z kolegą i młodszą córą. Chciałem ją trochę rozruszać, ale skończyło się na trybie 40:40:20 (40% drogi na rękach, 40% na barana, 20% na nogach).
Informacje praktyczne:
* Samochód można zostawić na parkingu np. tutaj lub tutaj.
* Na Potaczkowej, poza krzyżem i ołtarzem, jest również kilka ławek i stolików, a także miejsce na ognisko (zdjęcie pierwsze).
Odcinki trasy:
* Ścieżka edukacyjna "Park Dworski - Chabówka" - Odcinki leśne bardzo sympatyczne, dość kameralne, z wąską ścieżką i kilkoma krótkimi, ale stromymi podejściami (zdjęcia drugie i trzecie). Kawałek prowadzący przez park podworski Wodzickich był ok (zdjęcie czwarte). Na trasie kilka tabliczek informacyjnych i słupków z numerami.
* Dojście na Potaczkową - Zwykła polna droga. Po drodze na Potaczkową i z niej samej jest widok na Gorce (widać np. wieżę na Gorcu), a na północy dostrzec można m.in. Luboń Wielki i Szczebel. Niedaleko szczytu po raz pierwszy w życiu spotkałem czarną żmiję zygzakowatą (zdjęcie piąte).
Fajna trasa do zrobienia z dziećmi w jakiś pogodny dzień, choć to odbicie ścieżki edukacyjnej w las nie każdemu może się spodobać, bo w sumie robi się tylko dodatkowe kółko. Według mnie było spoko.

Czy to gniewosz?
@DerMirker chyba raczej żmija, potrafi być najróżniejsze kolory
@DerMirker Żmija zygzakowata, przed jej spotkaniem nawet nie wiedziałem, że może być różnokolorowa
PiechurGruba ryba
21piorunówPiechurGruba ryba
51piorunów
@Piechur - niby Piechur - a biega :thinking_face:
@koszotorobur dyskwalifikacja
@voy.Wu - nie dyskwalifikuj mobilnych inaczej - niech porusza się jak chce - byle bezpiecznie :smirk:
@koszotorobur ok. można biegać.
@koszotorobur niech biega ale w kasku!
PiechurGruba ryba
39piorunówNarysuj samodzielnie jedną z grafik @Dziwen -a
Kot w owczej skórze, Kredki na kartce, październik 2026
1/3 jeśli chodzi o #jesiennewyzwania , a tu oryginał. Kopyrajt orajt.

@Piechur ślicznie wyszło. :yellow_heart:
PiechurGruba ryba
21piorunów1331 + 1 = 1332
Tytuł: Pride and Prejudice
Autor: Jane Austen
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Wordsworth Editions Limited
Format: książka papierowa
ISBN: 978-1-85326-000-1
Liczba stron: 325
Ocena: 6/10
Nie do wiary... Myślałem już, że ta chwila nie nadejdzie, ale udało się. Zacząłem czytać tę książkę w lipcu 2025 i zwyczajnie mnie pokonała. Uparłem się, że nie przeczytam nic innego, dopóki nie pokonam tego dzieła i w końcu nadszedł ten dzień, gdy odzyskałem wolność.
Na trudność w szybszym przeczytaniu książki złożyło się kilka elementów. Po pierwsze, czytałem w oryginale i zwyczajnie szło to ciężej, niż się spodziewałem. Uważam, że całkiem nieźle znam angielski, ale nie widocznie nie aż tak dobrze: rozbudowane słownictwo i archaiczna konstrukcja zdań skutecznie utrudniały czytanie i trochę zajęło, zanim się przestawiłem.
Drugą przeszkodą okazała się sama tematyka. Powieści obyczajowe chyba zwyczajnie mnie nie interesują. Duma i Uprzedzenie to w zasadzie Ploty: Książka. Jest w niej dużo humoru, wyraźnych postaci, pod koniec nawet się rozkręca, ale ogólnie przerosły mnie ciągłe domysły, knucia, osądzania... Uprzedzenia? Rozumiem zamiar, jestem w stanie docenić pomysł, kunszt pisarski i formę, ale cóż z tego, skoro ostatecznie nie byłem w stanie zmusić się do zainteresowania tym, co było opisywane i przez ponad połowę książki zwyczajnie się męczyłem.
Ostateczną ocenę podnosi kilkadziesiąt ostatnich stron, przy których poczułem już jakieś emocje, byłem w stanie się zaangażować, wszystkie wątki zaczęły się dopinać. Ktoś może uznać, że to i tak niska ocena, bo Duma i Uprzedzenie to klasyka literatury i winny jej większy szacunek, oceniam jednak jako zwykły, prosty, ale też prostolinijny chłop.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

PiechurGruba ryba
14piorunów
PiechurGruba ryba
15piorunówK⁎⁎wa, ale mamy na osiedlu atak azjatyckich biedronek. Elewacja pełna tego gówna, włażą do mieszkania przez szpary w oknach, już z 10 ubiłem. Idzie mróz.

@Piechur tak jest co roku o tej porze
@kubex_to_ja Niby to gówno jest w Polsce jakoś od 20 lat, ale to chyba drugi raz jak widzę je w takiej liczbie
@Piechur wprowadziłem się do mojego domu 4 lata temu i od początku tyle tego było
PiechurGruba ryba
11piorunów1080 + 1 = 1081
Bank robi bang bang. Zapraszam na #piechuroglada :popcorn:
---------
Tytuł: The International
Rok produkcji: 2009
Reżyseria: Tom Tykwer
Kategoria: #thriller
Czas trwania: 118 min
Moja ocena: 7/10
Agent Interpolu oraz asystentka prokuratora okręgowego natrafiają na ślad przestępczej działalności olbrzymiego banku.
Porządny thriller, wciąga i sprawnie buduje, a także podtrzymuje napięcie, w czym pomaga wiecznie napięty Clive Owen. Od razu muszę zaznaczyć, że to nie jest Bourne: brak tu intensywnych scen akcji, bijatyk, czy pościgów. Bohaterowie bywają nieporadni, a przede wszystkim nie są niezniszczalni - dostajesz kulkę, to wiotczejesz i umierasz. Mogłoby być trochę mniej szczęśliwych zbiegów okoliczności, czy nagle sprzyjających warunków, podbiłoby to w moim odczuciu wrażenia. Polecam osobom lubiącym thrillery ze spiskami.

Fun fact: Historia zainspirowana została prawdziwym bankiem, BCCI. Był to międzynarodowy bank, który okazał się być uwikłanym w oszustwa finansowe, pranie pieniędzy i ukrywanie nielegalnych transakcji, m.in. związanych z handlem narkotykami i bronią. Jego działania zostały ujawnione w latach 80. i 90.
PiechurGruba ryba
19piorunów1078 + 1 = 1079
Film, do którego można wracać i zawsze bawić się dobrze. Zapraszam na #piechuroglada :popcorn:
---------
Tytuł: Constantine
Rok produkcji: 2005
Reżyseria: Francis Lawrence
Kategoria: #fantasy #akcja #horror
Czas trwania: 121 min
Moja ocena: 7/10
Constantine, egzorcysta wypędzający demony z ludzkiego wymiaru, trafia na ślad szerszego spisku.
Rany, jak ja lubię wracać co kilka lat do tego filmu. Tak powinien wyglądać przyzwoity akcyjniak przygodowy w klimacie fantasy. Ma podobną wartość do ponownego oglądania jak Mumia z Brendanem Fraserem (choć tamten film jest jednak bardziej komediowy). Co łączy obydwa filmy? Charyzmatyczny główny bohater ze świetnie dobranym odtwórcą (Keanu pasuje jak ulał), pobudzające wyobraźnię pomysły, wartko płynąca akcja, no i oczywiście Rachel Weisz. Uwielbiam wersję piekła z tego filmu, uchwyconego momentu po wybuchu bomby atomowej, utrwalonego w nieskończoności. Podobają mi się wszystkie pomysły związane z walką i ochroną przed demonami, tego jak funkcjonuje ten świat, i że w sumie niewiele z tego jest tłumaczone - tak to właśnie powinno wyglądać. Polecam na przyjemny seans na rozluźnienie.

@Piechur kurde czekam na drugą cześć bo już od kilku lat są głosy, że coś robią ale nic więcej nie wiadomo
@Piechur polecam https://www.youtube.com/watch?v=NNt8FeJcEJQ
oficjalna jest seria Hellsing OAV ale linków do odcinków to już sam szukaj
Hellsing (2001) All Episodes English Dub 4KAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTubePiechurGruba ryba
12piorunów1077 + 1 = 1078
Gówno owinięte w papier toaletowy. Zapraszam na #piechuroglada :popcorn:
---------
Tytuł: The Mummy
Rok produkcji: 2017
Reżyseria: Alex Kurtzman
Kategoria: #fantasy #przygodowy
Czas trwania: 110 min
Moja ocena: 4/10
Tom Cruise znajduje mumię, która chce go wyruchać kozikiem.
Taki tam gniot: ani śmieszny, ani straszny, ani trzymający w napięciu. Cringe się z tego wylewa okropny. Był chyba apetyt na stworzenie uniwersum, ale coś nie pykło i raczej na szczęście. Nie chce mi się więcej pisać. Nie polecam.

@Piechur szkoda, ze to tak zjebali bo oryginaly na kartach komiksów były naprawdę pomyslowe.
Jeszcze chyba jakiś drugi film z tego uniwersum wyszedl
@FodiJoster Nie znam komiksu, ale może w rękach del Toro to by się udało, w każdym razie na pewno nie mogłoby być Cruisa
@FodiJoster ten drugi film to Dracula - Historia nieznana. Oba miały być częścią nowej serii Universalu, wskrzeszającej postacie z ich klasycznych (z lat 30.) horrorów do standardów współczesnego kina superbohaterskiego, ale nie pykło, co nie dziwi, bo nie da się klasycznego horrowego bohatera przerobić na Avengersa.
Fun fact: Gdybym tego nie oglądał, to poszedłbym do łóżka dwie godziny wcześniej i może w końcu bym się wyspał.
PiechurGruba ryba
17piorunów1076 + 1 = 1077
Najnowsze ekranizacja powieści Bolesława Prusa w #piechuroglada :popcorn:
---------
Tytuł: Lalka
Rok produkcji: 2026
Reżyseria: Maciej Kawalski
Kategoria: #dramat #dramatobyczajowy #kostiumowy
Czas trwania: 162 min
Moja ocena: 7/10
Pochodzący z biednej warstwy społecznej bogaty kupiec zakochuje się bez pamięci w zubożałej, ale wyniosłej pannie z arystokracji.
Tytułem wstępu: nie oglądałem poprzednich ekranizacji, ani serialu od Netflixa, a z samej książki pamiętałem mniej więcej zarys fabularny. Zdjęcia, scenografia i kostiumy są zdecydowanie najmocniejszą stroną tej ekranizacji - nic nie raziło taniością ani tandetą, praktycznie każdy kadr wyglądał bardzo dobrze i ciężko tu się do czegoś przyczepić. Aktorsko było ok. Według mnie wyróżniała się świetna, niezwykle naturalna Maria Dębska grająca Kazimierę Wąsowską, natomiast Dorociński i Urzędowska, wcielający się w głównych bohaterów, byli po prostu w porządku. Nie podobali mi się Szyc ani Ostaszewska (której osobiście w ogóle nie trawię), wcielający się w baronostwo Krzeszowskich. Kondrat fajnie grał twarzą, szkoda tylko, że nie miał bardziej "zdziadziałego", niepewnego głosu, który, wydaje mi się, pasowałby lepiej do postaci Rzeckiego. Ogólnie oglądało się to dobrze, choć czasem czuć było w prowadzeniu dialogów nieco serialowy klimat, nie pasujący do dużego ekranu; było jakoś za szybko i z taką dziwną intonacją, charakterystyczną dla polskiej szkoły aktorskiej. Sceny z panią Meliton, graną przez Kuleszę, były ewidentnie nakręcone pod ludzi oglądających polskie kabarety i stand upy, co mnie osobiście mierziło. Najmniej podobał mi się fragment . Wydaje mi się też, że mogło być bardziej emocjonalnie, introspektywnie, ale to już moje osobiste preferencje. Zastanawiałem się mocno, czy jednak nie dać 6, ale zostawiam 7, bo to na prawdę jedna z lepszych polskich produkcji kinowych ostatnich lat i warto to docenić. Polecam tym, którzy zastanawiają się, czy warto iść.

Byłem, widziałem. Ja dałbym spokojnie nawet 8/10, szczególnie że jestem dość świeżo po serialu z 1978. Szyc jak to Szyc, on w zasadzie grał jak w Testosteronie czy innych filmach z nim :grinning:
@JackDaniels Ja zwyczajnie nie rozumiem fenomenu Szyca, ma strasznie irytujący sposób wypowiadania kwestii, jest tak nienaturalny, jak tylko można być
@Piechur z Szycem jest jak z McDonalds - biorą go, bo z góry wiedzą czego się spodziewać. Może szału nie będzie, ale zrobi swoje na 4- i wystarczy 😁
Mnie w scenie z Paryza rozjebalo "To jest Paryz" i natychmiast kadr ze kazdy mieszkaniec Wroclawia pozna ze to Festung Breslau 😛
Bylem, widzialem, sympatyczny film. Drugi raz nie obejrze, ale dobrze ze obejrzalem pierwszy raz
PiechurGruba ryba
82piorunówSiema,
Najdłuższe do tej pory pojedyncze łażenie w #piechurwedruje :hiking_boot:
---------
Szczyty: Szrenica, Śnieżka (Karkonosze), Skalnik (Rudawy Janowickie), Skopiec (Góry Kaczawskie)
Data: 18/19 września 2026 (piątek/sobota)
Staty: 108.4km, 28h, 3.890m przewyższeń
Trasa zrobiona w ramach XXIII Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej, do którego ukończenia zabrakło mi ok. 42 kilometrów.
Informacje praktyczne:
* Miejski parking znajduje się tutaj, ale szybko się zapełnia, zwłaszcza w weekendy, w sezonie, czy przy imprezach typu Przejście. Ja musiałem parować już na płatnym (80 zł za dzień, bolało).
* Jeśli ktoś planuje zabrać się za przejście, to poza zadbaniem o kondycję proponuję zrobić kilka tras +40 km, w tym nocnych, żeby sprawdzić nie tylko ciało, ale też głowę. Wygodne buty i nieprzesadnie napakowany plecak to również must have.
Odcinki trasy:
* Czarny szlak - Krótki, ale całkiem przyjemny odcinek prowadzący wzdłuż potoku.
* Czerwony szlak - Zdecydowanie najbardziej widowiskowy fragment całego Przejścia. Cała trasa wyłożona kamieniem, czasem bardzo nierównym. Krótki odcinek od Petrovej Budy do Przełęczy Karkonoskiej asfaltem. Od schroniska na Hali Szrenickiej idzie się głównie w warstwie kosodrzewiny, ochrona przed wiatrem mała. Miejsca, które warto zobaczyć, to Szrenica, Śnieżne Kotły (zdjęcie drugie), Kopa nad Moreną (zdjęcie pierwsze, bardzo ładny widok na Mały Staw i schronisko Samotnię, schronisko Strzechę Akademicką i Śnieżkę), no i w końcu Śnieżka, która należy do #koronagorpolski (pieczątka w Domu Śląskim pod szczytem). Wejście zakosami na Śnieżkę dość wymagające, ale krok za krokiem spokojnie do zrobienia. Do przełęczy Okraj już głównie ładny las.
* Żółty szlak - Od przełęczy Okraj do przełęczy Kowarskiej nic specjalnego. Później spokojny las, ścieżka zmieniająca się po jakimś czasie w leśną drogę, i tylko ostatnie podejście pod Małą Ostrą daje trochę w kość, bo jest stromo i trzeba mijać duże głazy i korzenie.
* Od Małej Ostrej do Janowic - Miks różnych szlaków. Niebieskim przechodzi się przez Skalnik, który należy do #koronagorpolski (nic ciekawego, łatwo przegapić, skrzynka na pieczątkę była rozwalona), później schodzi się wśród dużych głazów. Niestety niewiele pamiętam z tego odcinka, poza ruinami zamku Bolczów niedaleko Janowic - szkoda, że nie miałem okazji ich zwiedzić, bo wyglądały ciekawie. Tam również sporo głazów.
* Od Janowic do przełęczy Komarnickiej - Absolutnie najgorszy, najbardziej beznadziejny odcinek całego Przejścia. Jakieś 9 km asfaltem, który odbiera chęci do życia. Ostatnie 2.5 km prowadzi polami i lasem, można też odbić na Skopiec, który również należy do #koronagorpolski (pieczątka w skrzynce na szczycie).
* Od przełęczy Komarnickiej do Goduszyna - Reszta trasy prowadzącej przez różne szlaki, a także drogami nieoznakowanymi. Dużą część stanowiły tu leśne drogi, było też trochę asfaltu przez Jeżów Sudecki. Ogólnie góra, dół, góra, dół. Nic jakiegoś specjalnie ciekawego, choć było kilka punktów, które mi się podobały, np.: Okole z punktem widokowym na skale (zdjęcie czwarte), czy przepięknie usytuowany gościniec Perła Zachodu (zdjęcie piąte, słabo go tam akurat widać).
Resztę trasy sobie podarowałem. Najbardziej dojechało mi stopy, i nawet nie chodzi o otarcia (choć małe palce miałem dookoła obdarte ze skóry), co o bolące podeszwy. Pierwsze 80 km szedłem w wysokogórskich butach z wysoką cholewką, które na takie długie trasy się zwyczajnie nie nadają, bo są ciężkie i nie mają amortyzacji. W Chrośnicy zmieniłem je na buty do biegania i to był po prostu szok, ile daje miękka podeszwa, ale było już niestety za późno.
Inną kwestią było nieprzygotowanie się pod względem żeli i izotoników, z których zwykle nie korzystam - od 70 km zaczęło mnie z coraz większą częstotliwością srać, więc latałem w krzaki jak zwierz, i niestety czułem, że organizm słabnie.
Pod względem przygotowania kondycyjnego uważam, że było dobrze, bo nawet nie miałem jakichś super zakwasów po wszystkim, tylko te cholerne stopy bolały jak skurczybyk, a pełne czucie w palcach odzyskałem dopiero po pięciu dniach.
Raczej nie będę brać udziału w Przejściu ponownie, bo mimo, że organizacyjnie to była topka (punkty kontrolne, mega pozytywni wolontariusze i organizatorzy, herbata i woda do uzupełniania w określonych punktach), to zwyczajnie nie lubię chodzić, gdy na szlaku jest tylu ludzi.
#wedrujzhejto #wycieczka #fotografia #gory #karkonosze #rudawyjanowickie #gorykaczawskie

Wrzucam jeszcze mój plan vs rzeczywistość. Nawet się to trzymało kupy na początku. Straciłem więcej czasu niż planowałem w schroniskach na jedzeniu i ładowaniu telefonu. Prawdziwe problemy zaczęły się od 70 km, gdy zaczęło mnie gonić, a i przez bolące stopy szedłem zdecydowanie wolniej
@Piechur jak się nie chodzi z ciężkim plecakiem albo po bardzo trudnym terenie to buty biegowe nie mają wad (poza tą ze szybciej się zużywają)