Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#kostiumowy

Gruba ryba

w Filmy

16piorunów

1076 + 1 = 1077

Najnowsze ekranizacja powieści Bolesława Prusa w :popcorn:

---------

Tytuł: Lalka

Rok produkcji: 2026

Reżyseria: Maciej Kawalski

Kategoria:

Czas trwania: 162 min

Moja ocena: 7/10

Pochodzący z biednej warstwy społecznej bogaty kupiec zakochuje się bez pamięci w zubożałej, ale wyniosłej pannie z arystokracji.

Tytułem wstępu: nie oglądałem poprzednich ekranizacji, ani serialu od Netflixa, a z samej książki pamiętałem mniej więcej zarys fabularny. Zdjęcia, scenografia i kostiumy są zdecydowanie najmocniejszą stroną tej ekranizacji - nic nie raziło taniością ani tandetą, praktycznie każdy kadr wyglądał bardzo dobrze i ciężko tu się do czegoś przyczepić. Aktorsko było ok. Według mnie wyróżniała się świetna, niezwykle naturalna Maria Dębska grająca Kazimierę Wąsowską, natomiast Dorociński i Urzędowska, wcielający się w głównych bohaterów, byli po prostu w porządku. Nie podobali mi się Szyc ani Ostaszewska (której osobiście w ogóle nie trawię), wcielający się w baronostwo Krzeszowskich. Kondrat fajnie grał twarzą, szkoda tylko, że nie miał bardziej "zdziadziałego", niepewnego głosu, który, wydaje mi się, pasowałby lepiej do postaci Rzeckiego. Ogólnie oglądało się to dobrze, choć czasem czuć było w prowadzeniu dialogów nieco serialowy klimat, nie pasujący do dużego ekranu; było jakoś za szybko i z taką dziwną intonacją, charakterystyczną dla polskiej szkoły aktorskiej. Sceny z panią Meliton, graną przez Kuleszę, były ewidentnie nakręcone pod ludzi oglądających polskie kabarety i stand upy, co mnie osobiście mierziło. Najmniej podobał mi się fragment . Wydaje mi się też, że mogło być bardziej emocjonalnie, introspektywnie, ale to już moje osobiste preferencje. Zastanawiałem się mocno, czy jednak nie dać 6, ale zostawiam 7, bo to na prawdę jedna z lepszych polskich produkcji kinowych ostatnich lat i warto to docenić. Polecam tym, którzy zastanawiają się, czy warto iść.

Gruba ryba3piorunów

Byłem, widziałem. Ja dałbym spokojnie nawet 8/10, szczególnie że jestem dość świeżo po serialu z 1978. Szyc jak to Szyc, on w zasadzie grał jak w Testosteronie czy innych filmach z nim :grinning:

GURU6piorunów

Mnie w scenie z Paryza rozjebalo "To jest Paryz" i natychmiast kadr ze kazdy mieszkaniec Wroclawia pozna ze to Festung Breslau 😛

Bylem, widzialem, sympatyczny film. Drugi raz nie obejrze, ale dobrze ze obejrzalem pierwszy raz

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Filmy

15piorunów

1034 + 1 = 1035

Kryminalne zagadki z Edgarem Allanem Poe. Zapraszam na :popcorn:

---------

Tytuł: The Pale Blue Eye

Rok produkcji: 2022

Reżyseria: Scott Cooper

Kategoria:

Czas trwania: 130 min

Moja ocena: 6/10

Detektyw wraz z pomocą młodego kadeta próbują rozwikłać zagadkę tajemniczych morderstw mających miejsce w XIX wiecznej Akademii Wojskowej.

Film dobrze się zaczyna, ale gorzej kończy. Podobał mi się zimny i mroczny klimat produkcji, a także osadzenie jej w XIX wieku. Nie rozumiem do końca po co w tej historii pojawił się Poe, poza tym, że taki pomysł miał autor książki, na której oparty jest scenariusz. Według mnie równie dobrze mógłby być to jakiś losowy chłopak i nie zmieniłoby to nic w odbiorze filmu. Co do aktora wcielającego się w Poego, czyli Harrego Mellinga (Dudley z Harrego Pottera), niezbyt odpowiadał mi styl jego gry, odstawał zwłaszcza przy wspólnych scenach z Balem, których było sporo. Najbardziej rozczarowały mnie jednak plot twisty, bez których oczywiście nie da się nakręcić kryminalnego filmu... Ekspozycja ciągnęła się niemiłosiernie, część zwrotów akcji wiadomych było od początku, ogólnie były mocno naciągane i niezbyt przekonywujące. Mimo wszystko, do pewnego momentu oglądało mi się ten film całkiem nieźle, nawet biorąc pod uwagę małą ilość detektywistycznej pracy. Polecam na niezobowiązujący nocny seans w tygodniu jako film, przy którym ewentualnie można zasnąć.

Gruba ryba2piorunów

Fun fact: Edgar Allan Poe rzeczywiście uczęszczał do Wojskowej Akademii w West Point w okolicach roku 1830 roku i był już wtedy znany z kilku opublikowanych przez siebie poematów.

Gruba ryba3piorunów

W sumie spoko film, mógłbym oglądnąć jeszcze raz, bo kompletnie nic z niego nie pamiętam. A pewnie oglądałem w roku premiery

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Filmy

21piorunów

672 + 1 = 673

No, Netflix się spisał tym razem, bardzo fajna wersja. Zapraszam na :popcorn:

---------

Tytuł: Faraon

Rok produkcji: 1965

Reżyseria: Jerzy Kawalerowicz

Kategoria:

Czas trwania: 180 min

Moja ocena: 8/10

Młody następca egipskiego tronu postanawia wypowiedzieć wojnę kapłanom, starając się odzyskać pełnię władzy, jaką w jego mniemaniu powinien mieć faraon.

Pierwszy raz oglądałem ten film i kurczę, muszę przyznać, że całkiem nieźle się broni jak na dzieło mające na karku tyle lat. Jest bardzo ambitny, ma fenomenalnie skomponowane kadry. Podobały mi się także lokalizacje i stroje, a pełna intryg historia wciągnęła i zainteresowała. To co trochę odstaje, to aktorstwo niektórych zaangażowanych (przeszkadzał mi zwłaszcza Andrzej Girtler grający Ramzesa XII), sceny batalistyczne, a także udźwiękowienie i kierunek muzyczny, ale jest to coś, co jednak jestem w stanie zrozumieć biorąc pod uwagę wiek obrazu oraz kraj produkcji (hehe). Ogólne wrażenia na duży plus. Polecam nie tylko fanom polskiego kina ubiegłego wieku.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Filmy

8piorunów

647 + 1 = 648

Napalony Lancelot. Zapraszam na :popcorn:

----------

Tytuł: First Knight

Rok produkcji: 1995

Reżyseria: Jerry Zucker

Kategoria:

Czas trwania: 134 min

Moja ocena: 5/10

Wędrowny wojownik imieniem Lancelot zakochuje się w uratowanej przez siebie księżniczce Ginewrze, mającej zawrzeć związek małżeński z samym królem Arturem.

Taki niezbyt porywający Robin Hood, którego klimat unosi się nad produkcją (stroje, makiety, zdjęcia). Fabuła dość naiwna, ale w sumie w jakimś stopniu pasująca do motywów znanych z romansów rycerskich (np. Tristan i Izolda). Końcówka napisana na kolanie. Ogólnie nie jest to jakieś ambitne dzieło, do oglądnięcia i zapomnienia. Polecam jako film do zasypiania, na który od czasu do czasu zerka się okiem.

Tytan1piorunów

@Piechur najlepsza ekranizacja legend arturiańskich to miniserial Merlin z Samem Neillem.

Jeszcze Excalibur z '81 jest spoko.

Gruba ryba1piorunów

@Telezajaczek Oh yeah, bardzo lubię. Pamiętam jak zabierał księżyc z nieba i zamieniał w monetę. No i końcówka, gdzie chodzi i opowiada te historie, by nareszcie po latach... Muszę odświeżyć :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Filmy

17piorunów

Siema,
Dziś w :popcorn: postaramy się odpowiedzieć na ważne pytanie: ARE YOU NOT ENTERTAINED?!
----------
Tytuł: Gladiator
Reżyseria: Ridley Scott
Moja ocena: 4.5/5

Generał wojsk rzymskich, w wyniku zdrady ze strony syna cesarza, staje się niewolnikiem. Będąc pozbawionym wszystkiego co kochał, jako gladiator walczy o swoje prawo do zemsty na człowieku, który odebrał mu dotychczasowe życie oraz odpowiada za wymordowanie jego rodziny.

Jakiej innej odpowiedzi można by udzielić na postawione pytanie, jeśli nie: tak, jak najbardziej jestem! To jeden z ostatnich wybitnych filmów w portfolio Scotta, które udało mu się nakręcić i można do niego wracać wiele razy, zupełnie się przy tym nie nudząc. Jest to historia nie tylko zemsty, ale przede wszystkim hartu ducha i niezwykłej siły woli. Momentami troszkę patetyczna, jednak bardzo wciągająca i porywająca. Russel Crowe jest fenomenalny, kipi charyzmą, aż ma się ochotę wyjść pod jego dowództwem na arenę i wytoczyć swą krew w walce. W ogóle aktorsko spisują się tutaj świetnie wszyscy: Joaquin Phoenix jako odrażający, ale też mocno zagubiony i niezrozumiany niedoskonały syn doskonałego przywódcy, Connie Nielsen jako jego siostra, niebezpieczna, ale też będąca w ciągłym niebezpieczeństwie mistrzyni intryg. Niezapomniana muzyka Hansa Zimmera tworzy niesamowitą atmosferę, którą film, również za sprawą montażu i pięknych zdjęć, przesiąka - atmosferę podniosłą, trochę nieziemską. Brakuje mi takich obrazów, które nie dekonstruują i nie szydzą ze swoich bohaterów, ale pozwalają im być godnymi podziwu. Polecam wszystkim.

Gruba ryba1piorunów

@Piechur nigdy nie rozumiałem fenomenu tego filmu. Podchodziłem dwa razy i wynudziłem się okrutnie.
Może on i ładny, może i "epicki", ale tu się nic nie dzieje. Ogrom patosu w połączeniu z naiwnym scenariuszem jest nie do przejścia jak dla mnie. :expressionless:

Gruba ryba2piorunów

@zachlapany_szczypior Mi się ten patos właśnie podoba, nie znam zbyt wielu filmów, które potrafiłyby go pokazać nie popadając jednocześnie w pretensjonalność, ale w Gladiatorze to zwyczajnie gra. Historia nie jest skomplikowana, ale wydaje mi się, że ważniejsze jest tutaj przedstawienie pewnej idei i cnót, które prezentuje sobą postać Maximusa - honoru, walki, wytrwałości, służby. Dodatkowo, jak w dobrej greckiej tragedii, dostajemy na koniec katharsis. Ale oczywiście to moje odczucia i rozumiem, że może się nie podobać 😉

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Filmy

9piorunów

Siema,
Zapraszam na :popcorn:- na tapecie całkiem zgrabna czarna komedia.
----------
Tytuł: The Favourite
Reżyseria: Giorgos Lanthimos
Moja ocena: 3.5/5

Na dwór królewski dostaje się zubożała kuzynka znajdującej się tam przyjaciółki i doradczyni królowej. Znajdując sposób na bolesne dolegliwości monarchini szybko awansuje w hierarchii. Wkrótce między krewnymi dochodzi do bezwzględnej, pełnej podstępów gry o względy nie do końca zrównoważonej władczyni.

Film jest ciekawy i nie nudzi, historia jest oryginalna i zakręcona, okraszona solidną dozą czarnego humoru, ale też przedstawiająca tragizm głównych postaci. W bohaterki wcieliły się znakomita Olivia Coleman, grająca królową, Emma Stone w roli pozbawionej majątku szlachcianki, oraz zimna jak lód i chłodno królująca Rachel Weisz jako (pierwsza?) faworyta. Wszystkie trzy aktorki spisały się świetnie i stworzyły obrazy wyraźnych postaci. Uwspółcześnienie dialogów i wymiany zdań na początku mi trochę przeszkadzało, ale rozumiałem konwencję i szybko dałem jej się porwać. W filmie korzystano z różnych soczewek, czasem ekstramalnie zmieniających obraz (jak rybie oko) i nie zawsze rozumiałem, czemu zdecydowano się właśnie na tę, a nie inną. Chyba wolałbym też, żeby zakończenie nie było tak dramatyczne i "zmuszające" do refleksji - zamiast tego wyrzuciłbym mimo wszystko więcej humoru. Polecam osobom lubiącym nietuzinkowe opowieści pełne intryg i knucia.