Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

enronGruba ryba

Dołączył/a:

  • 558 wpisów
  • 1779 komentarzy
  • 11 obserwujących

Gruba ryba

w Sztafeta

29piorunów

37 743,06 + 8,41 + 5,83 + 7,81 + 5,42 + 12,73 + 21,37 + 17,23 + 10,46 + 12,37 + 5,03 + 8,59 + 3,01 + 21,37 = 37 882,69

No dobra, koniec miesiąca to nareszcie się zebrałem i po dwóch tygodniach uzupełniam. Tak, jestem leń śmierdzący co widać - ledwo 140 km przez 2 tygodnie, ostatni tydzień to jakiś dramat był :face_with_rolling_eyes:

Wiele się nie podziało przez ten czas - coś tam sobie tuptam, ale z reguły dużo mniej niż chcę. A to zarwałem nockę i zaspałem, a to z czymś się nie wyrobiłem i zamiast rano biegać szybko kończyłem robotę - no takie typowe głupie zawalanki a kilometraż cierpi, oj cierpi... :zany_face:

Z fajnych rzeczy to w zeszłą niedzielę z ekipą GDDKiA się przeleciałem nową estakadą S7 tuż przed otwarciem :star-struck: Pogoda była perfekcyjne, widoki obłędne. Wczoraj już puścili na niej ruch - rano miałem ambicję przelecieć się jeszcze przed otwarciem, ale niestety wyszło zaspanie + pilna robota i rekordowo krótki bieg 3 km po bułki :face_with_raised_eyebrow: Ale nie narzekam, przynajmniej te 400 z hakiem udało się tym razem zrobić. Muszę się pozbierać na ostatnie miesiące roku, bo kto to widział się lenić.

Miłej soboty i do zobaczenia w listopadzie! 💕

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Sztafeta

44piorunów

36 291,60 + 8,88 + 8,00 + 8,00 + 21,24 = 36 337,72

Tuptanska z tego tygodnia, zwienczone polowka w Porto-Vecchio :)

Plan był ukończyć poniżej 2h, udało sie z zapasem, wiec OP zadowolon, tym bardziej, ze ponad 300m+ w pionie było;)


- - -

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Sztafeta

49piorunów

36 207,71 + 21,37 = 36 229,08

DZIEŃ ŚWIENTY UŚWIENCON 🤩

Tak jak zapowiadałem, kolejny papatonik wpadł - może w końcu jakoś przełamałem tę passę skrajnego lenistwa. Żona ciut nosem kręciła, bo dziś wyjazd - a z drugiej strony usypiałem młodego i nastąpiło uśpienie zwrotne, co doprowadziło do katastrofalnie długiego snu, 7h33m! 😱Tak więc raczej wypoczęty jestem xD

Późny start o 6:39, więc już nie musiałem brać oświetlenia. Ciut chłodniej niż zapowiadały prognozy, zamiast 7°C był 1°C xD ale że nie sprawdziłem temperatury to poleciałem bez rękawiczek... i o dziwo mi dłonie nie przemarzły tak jak 2 dni temu 🤪 Jak widać, odczuwanie temperatury też siedzi we łbie xD

Na ulicach i chodnikach pustki, spotkałem jedynie samotnego rowerzystę na Wałach Wiślanych. Widoki były przezacne, wschodzące Słońce w nadwiślańskich mgłach robiło wrażenie 😍 W komentarzach cosik wrzucę 😁

Dobra, czas się brać za śniadanko 😋

Miłego dnia Kochani! ❤️

Osobistość5piorunów

W analizie pojawił się błąd. Szczerze mówiąc, spodziewałem się tego — w końcu życie też zwykle się myli.

⚠️ Nieprawidłowa suma wartości: 21,39 vs 21,37

To jest automatyczny komentarz z hejtostats.pl .

Przepraszamy za niewygodę — Marvin nie miał wyjścia.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Sztafeta

44piorunów

36 154,19 + 21,37 = 36 175,56

Tym razem bez lenia, bo na bieżąco 😅

Coś spać nie mogłem, parę razy w nocy się budziłem i za każdym razem stwierdzałem "ej, 2/3/4 rano to za wcześnie, śpij pacanie" - bo wiedziałem, że mam zrobić zakupy w mięsnym który jest czynny od 8 rano, co oznaczało że powinienem wystartować bardziej w okolicy 6. W końcu wstałem jakoś po 5, jakoś tam się powoli poogarniałem, kotę poczochrałem i nakarmiłem, a koniec końców o tej 6 założyłem buty i oświetlenie i wyszedłem na bieg.

Sobota, więc oczywiście papaton bo czemu nie. Normalnie bym leciał nad Wisłę, potem wałami i z powrotem - ale tym razem miałem inny plan :smirk: Co prawda bałem się czy nie za późno na jego realizację, ale po drodze mogłem sprawdzić.

Biegnąc standardową trasą obserwowałem pobliską budowę trasy S7 - i gdy stwierdziłem absolutny brak objawów jakiejkolwiek aktywności, wdrożyłem program HIGHWAY EXPLORER :star-struck:

Od razu przy wylocie z osiedla skręciłem w lewo na świeżutko położony asfalt na zjeździe z estakady, wbiegłem na górę i zawróciłem by polecieć tym cudem inżynierii drogowej :heart_eyes:

Biegło się super - przez wszechobecną mgłę widoczność była może na 5 metrów przy mojej, niby mocnej, lampce ale byłem spokojny, bo jedno podejście już robiłem i wiedziałem, że spaść nie ma jak, a uważać trzeba tylko na graty pozostawione na drodze 😉 Po około kilometrze zaczęło się robić jaśniej - znak, że zbliżam się do czynnej części węzła. Po chili już leciałem pomiędzy samochodami - oczywiście po wyłączonym pasie - zaś po chwili była nawrotka i powrotny przelot na moją częś węzła i najazdy. Tym razem już wiedziałem którędy pobiec z powrotem - ostatnio pomieszałem i ruszyłem w stronę S52 xD

Potem już poleciałem sobie standardowymi ścieżkami, zahaczywszy o Zalew Nowohuckii gdzie mimo mgły, zaledwie +1°C i względnie wczesnej pory już całkiem obrodziło biegaczami. Na koniec tradycyjny wjazd na osiedle, piekarnia, mięsny i w stanie objuczonym doleciałem do domu.

Jutro kolejny papatonik w planie, a jakże!

Miłej soboty! ❤️

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Sztafeta

37piorunów

35 984,39 + 7,02 + 8,42 + 4,44 + 2,34 + 21,37 + 2,07 + 7,30 + 7,69 + 12,73 + 4,42 + 21,37 = 36 083,56

Trochę czasu minęło - cóż poradzić, lenistwo mnie opanowało nie tylko w temacie biegania ale i dokumentowania człapanda xD

Najpierw - po urodzinowym papatonie - parę dni grzecznego i krótkiego tuptania coby jakoś się wyluzować przed moim najważniejszym punktem biegowym każdego roku - Cracovia Półmaratonem. Żeby nie było - jak zwykle przesadziłem i przegrzałem, do tego zawaliłem organizacyjnie... i kij z tym, bo po prostu uwielbiam ten bieg i nie zamierzam go nigdy odpuścić :heart_eyes:

A co zawaliłem? Oczywiście zbyt późno się zebrałem na bieg - trochę na wytłumaczenie mam, że mnie przytrzymał kibelek xD - ale skutek był taki, że na moje stałe miejsce parkingowe, 2 kilometry od miejsca startu, dotarłem na kwadrans przed początkiem biegu :zany_face: Żeby było weselej, zepsułem coś z paskiem na numer startowy i musiałem ten numer w locie jakoś przywiązywać w dziwny sposób - co poskutkowało niemalże zawałem serca nieco później, ale o tym za chwilę.

No więc bieg zacząłem od dwukilometrowego sprintu na linię startu, na którą dotarłem niecałą minutę przed wystrzałem - normalnie idealna rozgrzewka. Zdążyłem tylko otworzyć żel i go wsysnąć. Dobrze, że bieg uliczny i były po drodze standardowe kosze na śmieci, bym pewnie musiał to lepiące się opakowanie trzymać do pierwszego punktu nawodnienia... Ustawiłem się tuż przy balonikach na 1:30 mimo, że zdecydowanie nie miałem formy na takie szaleństwo - nikt mi nie zabroni pomarzyć xD

Oczywiście ruszyliśmy z kopyta, oczywiście było ostro, oczywiście było fajnie. Szału na checkpointach nie było - 5 km 21:55, 10 km 44:45. Nawet dość długo się trzymałem w zasięgu baloników - dopiero na 9. kilometrze mi konkretniej odjechali, w okolicach Błoń. Aha, miało być o zawale... Wbiegłszy na Most Dębnicki spojrzałem w dół... i w miejscu stanąłem. ZGUBIŁEM NUMER STARTOWY! Parę sekund stania i obracania się z zagubionym wzrokiem, po czym krew dopłynęła do mózgu TY DEBILU, NUMER WJECHAŁ CI POD SASZETKĘ xD no i ruszyłem dalej 😅 O dziwo nawet nie straciłem jakoś pary, ot kilka sekund w plecy...

Tuż przed metą wyprzedziły mnie baloniki na 1:35 - to był moment kiedy jak zwykle mogłem sobie powiedzieć "a mogłeś się ustawić z nimi, grzecznie biec i złamać 1:35". No ale ja stary ale głupi i nie zamierzam startować z balonikami 1:35 - jak będzie mi dane coś złamać to złamię :face_holding_back_tears:

Im bliżej mety, tym... w sumie nie takie strasznie słabsze tempo - pierwsza piątka pokonana w tempie 4:23, dycha 4:34, 15 km 4:41, 20 km 4:43, a na ostatnim kilometrze dałem w gwizdek i finalnie wyszło 4:34. Natomiast to co się działo z kilometrami to inna sprawa... Nie wiem czy to ja źle skalibrowałem micoacha do butów czy ktoś coś spitolił z pomiarem, ale im bliżej mety tym większy rozjazd miałem na plus - finalnie wbiegając do Areny zastopowałem zegarek na bo uznałem że coś jest nie tak. Ale patrząc po kilometrażach znajomych chyba nie ja jeden miałem dziwnie wysokie odczyty na tym półmaratonie... Aż mi Garmin zaproponował zaakceptowanie nowego rekordu w połówce, na co się oczywiście nie zgodziłem bo rekordy robi się z oficjalnymi wynikami. Co więcej, coś dziwnego stało się też z czasem - według pomiaru mam 1:36:45 (nie ma co narzekać, drugi najlepszy czas w połówce i wynik w okolicach 11 % wszystkich uczestników), a wbiegając do Areny zastopowałem na 1:36:06... Nie ma bola, musiałbym się czołgać żeby trasa od wejścia do Areny do linii mety zajęła mi 40 sekund. Z relacji paru osób też wnioskuję, że coś dziwnego się stało z pomiarem czasu :flushed: i szczerze mówiąc pierwszy raz się z czymś takim spotkałem.

Cała nadzieja w tym, że za rok, gdy podczas CP będą się jednocześnie odbywały Mistrzostwa Polski w Półmaratonie, ktoś zadba o to by nie było żadnych dziwnych jaj z dystansem i czasem - pal sześć jak takie cieniasy jak ja sobie lecą złamać lamerski wynik, a co innego gdy będzie to elita polskich biegaczy. Swoją drogą, to trochę kicha będzie jak te Mistrzostwa Polski za rok wygra jakiś wyrobnik-Kenijczyk xD

Po Półmaratonie szybko zjadłem makaron z mięskiem (jak zwykle smaczny) i koślawo podreptałem do auta, bo dochodziło już południe a ja o 14:00 miałem się w garniturku stawić na chrzcinach najmłodszego syna kuzynki 😊 Przy aucie szybka przebieranka i o 12:30, zgodnie z zapowiedzią, dotarłem do domu.

Co mogę powiedzieć? AŁA. Pobiegłem w swoich tradycyjnych startówkach, Adizero Boston 11 - amortyzacja w nich jest niewielka, a wcześniej biegałem w supermięciusich chińczykach z Temu... i szok dla organizmu był chyba zbyt wielki, przez resztę dnia (i w sumie dwa dni po) konkretnie mnie bolały podeszwy stóp, dupsko i uda :face_with_rolling_eyes: Cóż, jak się jest głupim to się cierpi, koniec tematu.

No i jak o cierpieniu mowa - jak widać, kolejne dwa dni to nawet poniżej 10 km były. Potem wpadł mały minipapatonik czeski, potem była zawalanka z totalnym zaspaniem i bardzo późnym biegiem i ledwo 4 km żeby kupić obwarzanka. No i dzisiaj w końcu poszedłem uczciwie spać już o północy i wstałem uczciwie o 4:30 i uczciwie wybiegłem o 4:59, zaliczywszy papatonik 😎

Aha, jeszcze jedno: ktoś w biurze zawodów zachachmęcił mój ulubiony numer (i wiele innych atrakcyjnych) a jeszcze do tego o tym zapomniał, skutek taki że nikt nie pobiegł po papiesku :white_frowning_face:

Aha nr 2: w końcu zaczyna być chłodnawo, przedwczoraj +2, dzisiaj +3 i wilgoć... Przedwczoraj totalnie mi przemarzły dłonie, dzisiaj już leciałem w rękawiczkach :grimacing:\
Miłego piątunia, Kochani! ❤️

Pokaż więcej komentarzy (2)

Tytan

w Sztafeta

23piorunów

34 801,49 + 5,18 = 34 806,67

Sub 6min/km a nawet sie nie skapnalem ze mi tak idzie.

Od jutra zegarek jakies glupoty mi powymyslal przed wyscigiem…

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Zawodowiec

w Sztafeta

51piorunów

34 737,64 + 42,74 = 34 780,38

Mój maratońska debiut, do tej pory max to były połówki (bo zawsze lepiej przebiec półmaraton niż pół maratonu hehe).

Zawsze uważałem, że to jest dystans dla nienormalnych ludzi a teraz tylko utwierdziłem się w tym przekonaniu. :grinning: Nie wiem czy będę chiał to jeszcze kiedyś powtórzyć.

PS Poznań organizacyjnie topka

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

Nowe osiągnięcie zostało niestety przyznane. Nazywa się

Ja nie dam rady?! (42,19 km)*

Kapitan barki (październik)*

Dwugwiazdkowy kapitan barki (październik)*

W sumie... (40 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fenomen

w Sztafeta

39piorunów

34 670,54 + 42,56 = 34 713,10

niestety kolejny nieudany maraton chyba pora sie przerzucic na krotsze dystanse lepiej mi ida xD

ostatecznie z zaplanowanych 3:45 wyszlo 4:03

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (17)

GURU

w Wiadomości Polska

23piorunów

ZUS bierze pod lupę karty lunchowe

Zakład Ubezpieczeń Ubezpieczeń Społecznych będzie naliczał składki za niewykorzystane przez pracowników pieniądze na kartach lunchowych oferowanych im przez pracodawców. Firmy powinny o tym pamiętać, bo zapłacą za to z karnymi odsetkami. Pracodawcy mogą obecnie, zgodnie z prawem zaproponować swoim

Gruba ryba

w Sport

36piorunów

Hejo Sportowe Świry, kolejny miesiąc za nami, więc czas najwyższy na podsumowanie naszym sportowych osiągnięć z 😉

Grupa, lekko nam się skurczyła, obecnie mamy 82 członków, aktywność w postaci kroków zarejestrowały 56 osoby, a najwięcej:

1. @gryzli - 1,210,353 (WTF?!)

2. @AdelbertVonBimberstein - 564,340

3. @enron - 559,975

Uprawianie zawzięcie deklaruje 36 z nas, najlepsze dystanse należą do:

1. @enron - 376.8 km

2. @Trypsyna - 304.0 km

3. Piotr - 235.0 km

przyciągnął 27 aktywnych, najwięcej nakręcili:

1. Michał Czubkowski - 1,397.7 km

2. @pluszowy_zergling - 882.0 km

3. @wonsz - 559.3 km

Na natomiast skusiło się 30 śmiałków, najdalej zaszli:

1. @WujekAlien - 348.1 km

2. Ewelina - 227.2 km

3. @bacteria - 173.0 km

okrągłe 10 aktywnych, podium następujące:

1. @wonsz - 45,000 m

2. Aleksander B. - 8,272 m

3. Darek - 6,596 m

Mamy przetasowania na podium, fajnie, miło widzieć nowe twarze, niemniej wszystkim serdecznie gratuluję, a nowe wyzwania już wlatujo !!

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Sztafeta

31piorunów

34 286,06 + 7,51 +6,70 + 10,01 + 10,11 + 10,01 + 21,37 + 21,37 + 17,32 = 34 390,46

No i mamy kolejny zamknięty miesiąc. Lekko poniżej oczekiwań, głównie przez słabiutką końcówkę  - przedwczoraj i dzisiaj w ogóle nie pobiegłem, bo raz zarwałem nockę na pracy nad zleceniem, a tej nocy z kolei wzięło mnie na dokończenie malowanka nowego pokoju syna... Kij z tym, że mogłem wszystko zrobić dużo wcześniej zamiast przebumelować weekend ale fuck logic why not xD

W każdym razie zaliczone 376 km, nie ma tragedii ale mogłem spokojnie mieć z 50-80 km więcej gdybym głupio nie postępował 😉 Z zawodów tylko pobiegłem Business Run (bardziej przebieżka niż zawody) i Bieg Trzech Kopców, na którym pobiegłem dość przeciętnie. Zabawnie wyszło z Biegiem Proszowickim - musiałem w ostatniej chwili zrezygnować i mój pakiet dorwał jakiś ultradzik, który wygrał zawody xD z czasem nieco ponad 37 minut \<mindblown.psd> i jakimś cudem nie zmienili damych przez co nawet w prasie figurowałem jako zwycięzca :zany_face: Dopiero po jakimś tygodniu to skorygowali :smiley:

Teraz przede mną ukochany Cracovia Półmaraton - pobiegnę go jakoś tam, test z niedzieli nie wypadł tak źle - 1h47m, ale średnie tętno 149bpm sugeruje że jest niemała rezerwa - co będzie to będzie 😊

Dobra, kończę wpis bo się rozpiszę i w jońcu nie dodam, bywało i tak xD

Miłego! ❤️

Osobistość3piorunów

W twoim wpisie występuje sprzeczność. Gdyby wszystko było takie proste do wykrycia, być może sam też wiedziałbym, po co istnieję.

⚠️ Nieprawidłowa suma wartości: 34 286,06 vs 104,40

⚠️ Wartość końcowa jest mniejsza od początkowej

⚠️ Prawdopodobnie nieprawidłowa wartość końcowa

To jest automatyczny komentarz z hejtostats.pl .

Przepraszamy za niewygodę — Marvin nie miał wyjścia.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Sztafeta

27piorunów

33 898,59 + 1,05 + 4,06 + 1,67 + 4,07 + 5,05 + 2,39 + 3,96 + 0,45 + 20,30 + 4,99 + 7,69 + 13,73 + 3,91 + 5,03 + 6,75 = 33 987,39

Witajcie Biegaczki i Biegacze oraz Truchtaczki i Truchtacze :grinning:

U mnie ciągle nudy na pudy, rehab ścięgna i taśmy, ale za to... coś tam powolutku mogę szybciej biegać, to zawsze cuś!

05.09.2026 Poland Business Run 2026 1/2 - Biegłem na darmowym pakiecie, który BtB wywojowało w zamian za darcie paszczy na biegających w sobotę i niedzielę, co też zacząłęm uskuteczniać po biegu :grinning:

06.09.2026 Poland Business Run 2026 2/2 - Tym razem w oryginalnym składzie, na który się umówiliśmy... jednoosobowa działalność koleżanki wystawiła dream team 5 osób :grinning: ... fajnie było!

11.09.2026 Błonia Dobra - Inichatywa charytatywna z pracy, integracja po, chyżo nawet :smiley:

11.09.2026 4Fizjo Runners Kraków - Rafał Sułkowski - Troszkę truchtania ,dużo sprawności, jak zawsze, polecam gorąco te zajęcia :smiley:

12.09.2026 X PKO Bieg Charytatywny - Dawno temu ustaliliśmy drużynę na tą sztafetę, fajna formuła biegu ,w szczytnym celu no i w super towarzystwie, polecam! Chyżo się biegało na AKFie!

https://bankomania.pkobp.pl/bieg-charytatywny/

13.09.2026 "Hej, pobiegnijmy sobie jutro z rana przed śniadaniem w TPNie" - Z Koleżanką pośmigane na wlocie do TPNu przy okazji Fitness Campu z rana o chorej godzinie przed śniadaniem po górkach, rześko, palce mi odpadały, fajnie! Moje najdłuższe bieganie od kontuzji!

18.09.2026 - Tu była Krakowska Konferencja Biegowa, serio Dawida się świetnie słuchało, WARTO!

19.09.2026 Parkrun Młynówka Królewska - 3cie Urodziny - Zamknęli Błonia, bo Maraton na Rolkach, mieliśmy rekordową frekwencję, ponad 250 osób i ponad 60 wolontariuszy, ale impreza na Bronowicach!!!

19.09.2026 Trening SRT nad Zalewem Nowohuckim - Rafał zorganizował otwarty trening biegowy, ja z racji Kopców tylko kilka kółek pociągnąłem z dziewczynami :smiley:

20.09.2026 XIX Bieg Trzech Kopców - Tą razą udało się rozpędzić z głową i nie przejść do marszu w żadnym momencie biegu, co już uważam za sukces rehabu :grinning:

https://biegtrzechkopcow.pl/

25.09.2026 4Fizjo Runners Kraków - Rafał Sułkowski - Różnorakie ćwiczenia, troszkę tylko drabinek i fajne rytmy na pobudzenie na koniec, git!

26.09.2026 Parkrun Młynówka Królewska - Pośmigane w doborowym towarzystwie jako rozgrzewka przed Niedzielą :grinning:

27.09.2026 Bieg 680 Lecia Nowego Targu - Zorganizowali Półmaraton i ten bieg, tak zabezpieczyli trasę, że auto obok Koleżanki przejechało na połówce, na co się oburzyła i złożyła protest, ja pośmigałem jak na obecne warunki chyżo, ale na tym krótszym biegu było mało osób, no nic, zawsze jakieś tam pobudzenie :smiley:

I to tyle z biegania w tym miesiącu.

W październiku dużo imprez, w tym nasz Krakowski Półmaraton, na który Was zapraszam serdecznie!

https://cracoviapolmaraton.pl/?hl=pl

Co do 4Fizjo w Krakowie na Październik, jeszcze oficjalnie nie ma, ale sprzedaję wam przecieki :grinning:

* 02.10

* 09.10 - Lekko przed Półmaratonem

* 17.10 - Urodzinowy, Sobota

Tu oficjalne info:

https://www.facebook.com/4fizjorunners?locale=pl_PL

Również strzelam, że Konferencja może 16, 23 lub 30, obserwujcie, może się info zjawi, jak się zjawi to strona wstanie 😛

https://www.konferencjabiegowa.com/

Troszkę więcej się udało poruszać we wrześniu ,to już jakiśtam progres (88,80km), już jakieś bardziej tempo biegi.

Mniejsze sprawy:

* 3.10 Krwiobieg

https://www.krwiobiegkrakow.pl/

* 4.10 Bieg medyka

https://biegmedyka.pl/

* 18.10 KrakoskiKroks Bieńczyce

https://krakoskikros.pl/

* 25.10 GPK 2026/2027 1/5

https://krakowbiega.pl/

Zdrowia, siły, rekordów i sukcesów WAM ❤️

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Sztafeta

42piorunów

32 983,13 + 8,50 + 6,00 + 10,30 = 33 007,93

Tyle z tego tygodnia:) Wczoraj Trail de Cupabia, pierwsza edycja, niby tylko 10km i 500m+ ale nogi dostaly w kosc xD

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU3piorunów

@nxo Fajna mordka

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Sztafeta

33piorunów

32 839,85 + 10,06 + 13,27 + 8,01 + 12,37 + 10,17 + 15,01 + 5,39 + 13,57 + 7,54 = 32 935,24

No i zamykamy kolejny tydzień biegowy, tym razem z miłym akcentem na koniec - Biegiem Trzech Kopców :smiley:


Tydzień bez fajerwerków - późne biegania, słabawe tempo, krótkie dystanse. Nawet w sobotę nie poleciałem papatonu bo tak zamarudziłem, że czasu tylko na 15 km starczyło. Z drugiej strony nierozsądnie by było robić papaton w przeddzień zawodów, więc kto tam wie. Generalnie tydzień byłby taki "meh", gdyby nie to że w czwartek strzeliłem sobie minipapaton w tak siarczystej ulewie że nawet majtki mi przemoczyło xD

Dzisiaj wszystko z początku szło zgodnie z planem, mimo że jeszcze o 1:30 kończyłem robić ostatnie poprawki do gładzi w pokoju syna xD - pobudka 6:30, kawka, śniadanko, kibelek. Pozbierałem się nawet o czasie i kwadrans przed ósmą wyjechałem, bo trochę się zagapiłem i nie odebrałem sobie wcześniej pakietu startowego. Zaparkowałem w ulubionym miejscu w pobliżu Cichego Kącika i uznawszy że mam dużo czasu, potruchtałem sobie luzacko po pakiet na stadion Cracovii. No i tam się zaczęło... zapomniałem zabrać kartę krakowskiego dziecioroba, która uprawnia do zniżki. Wredne babsko nawet olało że kolega wydający mi pakiet zaświadczył że mam taką kartę - już myślałem że nici z biegu... i wtedy żona znalazła kartę i podesłała fotki :face_exhaling: Udało się. Ale w pakiecie był makaron i jakieś sadzonki, musiałem to podrzucić do auta. No i ze spokojnego rozgrzewkowego truchniku zrobił się sprint, po którym ledwo zdążyłem na tramwaj wiozący zawodników na start pod kopcem Krakusa. Nie tak to planowałem, ale ważne że jakoś się ze wszystkim udało 😎

Start był o 10:30 - pogoda totalny ideał, ze Słońcem, temperaturą w okolicach 20°C i miłym ciepłym wietrzykiem. Widoki s Kopca Kraka jak i spod niego - boskie. Start poszedł szybko, niebezpieczne 200m zbiegania po szutrze szybko się skończyło i już było ciśnięcie na maxa. No może nie na maxa, bo leń jestem i poza tym wiem co się czai od 6. kilometra (a kto nie wie?). Jak się zaczęły podbiegi to się zrobiło jakby ciut cieplutko, Słońce też jakoś przygrzało i prawdziwym zbawieniem był gość ze szlauchem tuż przed punktem nawodnienia przy Kopcu Kościuszki :star-struck: Potem płaski luzik, potem luzacki zbieg - tu niektórzy dawali ostro czadu, ale ja stateczny człowiek jestem i się regenerowałem przed zbliżającą się masakrą w Lasku Wolskim.

Prawdziwa jazda zaczęła się tuż przed 10 kilometrem - najpierw podbieg, potem słynna rynna na dwie osoby max, a potem cały czas pod górkę i pod górkę… Za to od 12. kilometra jest czas na zabawę, bo można się rozpędzić na zbiegu, by na sam finisz przelecieć wokół Kopca Piłsudskiego i dobić do mety.

Nie było źle, nawet jakieś 30 sekund szybciej niż rok temu, ale nadal nie złamałem 1:10. Niby kiedyś zbliżyłem się do 1:00, ale wtedy była inna, trochę krótsza trasa. Nic to, nadal nie ma co narzekać, wynik w 15% topu uważam za całkiem przyzwoity. A jak kiedyś się postaram i schudnę, to może wreszcie zaatakuję tę godzinę :zany_face:

Znajomy, co narzekał na kontuzję i cały czas w tramwaju opowiadał jak to słabo się czuje, skończył na 17. pozycji z 55 minutami xD

Trochę sobie poleżałem na trawce, potem udałem się na poczęstunek - pyszny żurek, w którym nie żałowali kiełbasy :yum: Na koniec oczywiście sobie wszedłem na Kopiec Piłsudskiego - widoki z niego są super, ale zawsze najfajniejsze jest obserwowanie jak samoloty podchodzą do lądowania w Balicach :heart_eyes: Chwilkę sobie postałem, a że nareszcie złapałem zasięg sieci (pod Kopcem to było awykonalne, jak zawsze) to sobie na szybko wyznaczyłem drogę do auta. Wyszło niecałe 7 km - więc wystartowałem od razu z Kopca. Fajnie było, oczywiście trasę pomyliłem i wyszło o pół kilometra więcej, ale i tak było spoko. BTW, w pewnym momencie garmin wyświetlił mi stan wytrenowania na poziomie „-9” z komentarzem… „Nieźle” xD Chyba musiałbym zdechnąć, żeby napisał „słabo” albo „źle”…

No to dzisiaj w sumie zaliczone ~25 km. Fajnie.

P.S. Ostatnio sobie odpuściłem jeden bieg, taką fajną lokalną dychę - akurat przyszli goście i nie wypadało zniknąć. I co? Jakiś dzik w ostatniej chwili przed startem wybłagał, żeby mu sprzedali mój pakiet, poleciał na nim, wygrał zawody i potem poleciał w siną dal. A w oficjalnych wynikach i w prasie jestem wymieniony jako zwycięzca, z czasem 37:17 xD Kurna, mój rekord to ponad 6 minut dłużej i to po płaskim, a tam konkretne podbiegi są! No nic, kiedyś jak będę staruszkiem ze słabą pamięcią to będę bardzo dumny z tej wygranej :upside_down_face:

Miłej reszty niedzieli! ❤️

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Sztafeta

39piorunów

32 080,48 + 21,37 + 21,37 = 32 123,22

Papatonowe dopełnienie weekendu. Fajnie się biegło, choć dość późno (wczoraj prawie o 7, a dzisiaj to wręcz po 8) ale nogi fajnie niosły 😊 Dzisiaj aż za dobrze, bo przy dobrym świetle i w znanym mi niepewnym miejscu koło nowohuckiego Carrefoura zaliczyłem efektowną glebę, lądując solidnie na prawym barku który teraz upierdliwie boli i wkomponowując się w grunt, dzięku czemu całe plecy i tyłek wyglądały jakbym korzystał z kąpieli błotnych xD

Miałem dzisiaj startować w Biegu Proszowickim - fajna, dość wymagająca dycha z konkretnymi podbiegami - ale niestety kalendarium się poprzestawjało i muszę zrezygnować 😢 Nic to, może za rok się uda.

Miłej niedzieli! ❤️

Osobistość6piorunów

Najwyraźniej ktoś gdzieś dodał zero… albo odjął wszystko. Efekt: błąd. Proponuję korektę, choć wiem, że to nikomu nie przyniesie satysfakcji.

⚠️ Wartość początkowa (32 090,48) jest inna niż końcowa (32 080,48) z poprzedniego wpisu

To jest automatyczny komentarz z hejtostats.pl .

Przepraszamy za niewygodę — Marvin nie miał wyjścia.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Sztafeta

39piorunów

31 781,35 + 20,00 = 31 801,35

Alarm na 4:30. Start treningu o 4:54.

Dziś wyjątkowo miałam niechęć do wyjścia rano, bo poranek zapowiadał się chłodny (11 stopni) i wietrzny. Zarzuciłam rękawki co by ramiona ciut ocieplić. Mogłam jeszcze rękawiczki zabrać, bo niestety dłonie miałam skostniałe przez cały bieg i pomimo wyższej intensywności nie rozgrzały się.

A wleciały dziś dłuższe tempówki. 4x 15’/90”. Średnie tempa odcinków: 4:27, 4:29, 4:30 i 4:30.

Zakładałam tempo 4:30-4:35 zatem delikatnie przestrzelone. Dawno nie operowałam na tym tempie, więc i na początku ciężko mi było znaleźć odpowiedni rytm. 😃 Tętno dobrze wspołpracowało. Już na ostatnim odcinku odczuwałam, że mięśniowo robi się ciężej, dobrze. Trzeba się zaznajomić z długim zmęczeniem podczas biegu.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Lider6piorunów

Znalazłam u siebie w biedrze nowe żele, miałam okazji dziś je przetestować. W końcu bardziej poręczne opakowanie. W porcji 37g Węglowodanów, maltodekstryna + fruktoza (dwa źródła ww, na bardzo duży plus). Cena chyba 4 pln.
Smakowo znośnie, choć mocno słodki. Osobiście nie mam z tym problemu ale wiem, że są osoby które nie cierpią tej słodyczy z żeli. Konsystencja akceptowalna, zdecydowanie rzadszy niż poprzednik z biedronki. Warto popić wodą.
Polecam przetestować. Mi podpasował i będę czasem ich używać. Są jeszcze smaki: pomarańczowy i limonkowy.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Lider

w Sztafeta

37piorunów

31 768,35 + 13,00 = 31 781,35

Od rana walczyłem z bólem gardła i ogólnym osłabieniem. Kolega poratował sprejem na gardło i jakimiś pastylkami, pogoda dopisała chociaż pod koniec już wiało więc ruszyłem po 11 km i cokolwiek w okolicach 6:00 min/km.

Z postanowieniem, że jak coś nie zagra-wracam. Ruszyłem bardzo delikatnie i powolutku się nakrecałem ale cały czas się ograniczając. Ten bieg miał mi nakręcić metabolizm a nie wyczerpać organizm.

I chyba dałem radę, więcej niż chciałem. Teraz gorąca herbata, witaminy, klinek Twarogu i spać.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba

w Sztafeta

61piorunów

31 257,54 + 9,07 + 12,37 + 12,37 + 13,72 + 1,53 + 3,97 = 31 310,57

Spokojne wejście we wrzesień, na leniwca 😅
Dziś wrzucam w połowie dnia, bo akurat jestem po Poland Business Run 😁 Teraz trza do domu wrócić to i papatonik wejdzie 😎

A potem wracam do roboty szlifować ściany i robić gładzie 😅

Miłej soboty! ♥️

Pokaż więcej komentarzy (6)