Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#statsbymarvin

Osobistość

w Sztafeta

21piorunów

26 413,74 + 15,81 = 26 429,55

Bieg z wczoraj - 12km + 10x200m/200m.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fenomen1piorunów

Numeru buta nam nie podałeś, kluczowe dane

Osobistość1piorunów

@bishop bawie sie opcjami w udostepnianiu rzeczy, a teraz poszlo hurtem 😛 ale numer buta na tyle duzy, ze raczej pojedyncze sztuki w promo łapie 😛

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Księżycowy spacer

21piorunów

306 112,99 - 22,69 = 306 090,30

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Lider4piorunów

@Lubiepatrzec ten, co odjebał w taką pogodę 😒

GURU4piorunów

@WujekAlien wczoraj picca 🍕 to trzeba było się ruszyć i spalić ☺️
Patrzę, że u Ciebie upał, bo u mnie, zwłaszcza rano i w lesie, pogoda ideolo, to się idzie inaczej niż w betonozie.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Księżycowy spacer

21piorunów

306 128,24 - 1,15 - 12,88 - 1,22 = 306 112,99

Do sklepu i wczorajszy dzień z dzieciakami na Farmie Iluzji. Pełne 8 godzin od otwarcia do zamknięcia:)

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Autorytet3piorunów

@mirek1512

Pełne 8 godzin od otwarcia do zamknięcia:)

Było tam co robić przez tyle czasu?

Osobistość2piorunów

@madhouze jak lubisz się bawić z dziećmi to tak. Nie byliśmy nawet na strefie wodnej

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Rowerowy Równik

30piorunów

343 375 + 3 + 100 = 343 478

Wczoraj cały dzień z dziećmi w Farmie Iluzji a dzisiaj z dziećmi na baseny. Więc przestrzeń tylko o nieludzkiej porze ... miałem wyjść o 6tej wyszedłem prawie godzinę wcześniej :) ale wiało... Ale tempo mocne wyszło powyżej 25 km/h bez upałów i trasa mosty ogarnięta bardzo szybko. No i jadę z dziećmi tramwajem i się zorientowałem, że zapomniałem spodenek do wody...może nie takie spektakularne jak jeden futrzaszty od szosy bo ogarnąłem w + 20 minut.

Aha

Robię sobie przerwę na wale koło piaskarnia jem batonika i usiadłem na schodkach prowadzących do piaskarnia to mnie przez megafon przegonili żebym spadał z ich teren i że wzywają grupę interwencyjna... No co za ch... może na ich terenie bylem może 40 cm nogami...

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość

w Rowerowy Równik

24piorunów

343 267 + 21 + 21 + 22 + 22 + 22 = 343 375

Nie dodaje stacjonarki, bo do żadnych monitorów nie podłączona to pewnie oszukuje (w nogach wiem że tak). Ale cegiełkę jakąś dorzucam. Papatony niezamierzone, mam taką trasę, że tyle akurat wychodzi. Albo ja nie umim albo jesteście leszcze, że dystansów po przecinku nie chcecie :D Dlatego zaniżam w dół. Trasy nie z papatonu dlatego, że trzeba jeszcze było paczkomat zaliczyć.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość4piorunów

Tak, to ja to liczyłem. Tak, wyszło, że zdobywasz osiągnięcie

Ja nie dam rady?! (20 km)*

W sumie... (100 km)*

Nie mogę rozmawiać bo jadę! (100 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Osobistość

w Księżycowy spacer

21piorunów

306 252,01 - 4,63 - 0,83 - 0,92 - 0,93 - 5,03 - 0,80 - 5,05 - 0,89 - 0,88 - 1,03 - 5,36 - 0,94 - 5,23 - 0,90 - 0,90 - 3,97 - 0,77 - 4,44 - 5,25 - 0,81 - 1,00 - 5,27 - 0,96 - 0,97 - 4,84 - 0,98 - 2,93 - 1,00 - 0,88 - 5,20 - 0,84 - 0,74 - 5,19 - 0,77 - 0,91 - 4,49 - 1,12 - 0,95 - 4,03 - 0,69 - 5,33 - 1,03 - 0,71 - 3,93 - 0,95 - 5,32 - 0,77 = 306 140,65

Już w robocie, także przez 2 miesiące raczej za dużo nie wpadnie, to dodaje co było.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość3piorunów

Osiągnięcie

Dokumentalista (20 zdjęć)*

przyznane bez zbędnych emocji.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

37piorunów

342 993 + 2 + 2 + 270 = 343 267

Lubuska Szosa ~500~ 250 km

Opowieść to będzie o tym, jak spierdzieli się prawie wszystko, oczywiście przy dużym udziale opowiadającego, lecz i tak skończyć z tarczą, a nie na niej. Serdecznie Państwa zapraszam na relację z wyścigu.

Start w Lubuskiej Szosie planowałem od dawna. W ubiegłym roku gdybałem 250 czy 500 km, ale szybko nastawiłem się na najdłuższy dystans. Kusiła szybka trasa i korzystne okoliczności logistyczne, więc pozostało wybrać właśnie tę opcję.

Ten wyścig stanowił dla mnie główny punkt sezonu 2026. Wszystko szło dobrze, noga w tym roku pięknie podaje, waga zredukowana względem ubiegłych lat, udało się pozytywnie ukończyć Pierścień Tysiąca Jezior 610 km, pico bello. Do tego na wspomnianym PTJ poznałem typa, który ukończył wyścig w prawie identycznym czasie jak ja, choć nie widzieliśmy się zupełnie na trasie. Mieliśmy razem startować w jednej grupie, z jego znajomkiem.

Niestety problemy zaczęły się po środowej przejażdżce. Wskutek awarii ratchetu (taki system zazębiania tylnej piasty), zaczęło mi się robić ostre koło. Nie było to bardzo problematyczne, ale w obliczu wyścigu na długim dystansie, wolałem to naprawić. No i spierdoliłem jeszcze bardziej, a w sumie nie wiem nadal dlaczego xD Wyczyściłem z syfu okolice łożysk, pierścienie, sprężynki, a po zamontowaniu koła, okazało się że piasta przez 1/4 obrotu, praktycznie staje w miejscu. Łańcuch hałasuje, spada, normalnie kataklizm. Pozostał zatem w praktyce jeden dzień, a ja mam niesprawny rower. Zajekurwabiście. Ani oddać do serwisu, ani nic. Decyzja: spróbuję ogarnąć to w piątkowy wieczór. Na próbie się skończyło. Całe 2 minuty przed północą.

Czas na bilans zysków i strat. Zysków nie ma. Straty: nie mam narzędzia pracy na kilka godzin przed startem, a powinienem już spać. Szybka decyzja, przerabiam starą szosę, dodaję lemondkę, ogarniam napęd, montuję akcesoria, zmieniam koszyki na bidon etc. Przed 1:00 skończyłem, trudno, jakoś dotrwam. Pozostało poprawić gpx, bo organizator dodał mały objazd. I wtedy sobie to uzmysłowiłem. Och, co za gamoń, co ja odpierdoliłem.

ZAPOMNIAŁEM

K⁎⁎WA

SPODENEK

Ale jak?!?!?! I wtedy sobie przypomniałem. Późną porą w czwartek, zabieram koszulkę i potówkę, tutaj są skarpetki, a tam bibsy. Ale nie te, one na takiej trasie zatrą mnie jak papier ścierny, 3h jazdy to max. Idę do suszarki, bo robiłem pranie we wtorek. O, a tutaj jest pomiar tętna, bo znowu zapomnę. Do suszarki już nie docieram.

No i c⁎⁎j, no i cześć. Pół godziny deprechy.

Przychodzi mi myśl. Sprawdzam jedno, drugie, dobra, spróbuję. Decathlon otwarty od 9, numer do orga znaleziony. Piszę z prośbą o zmianę dystansu, rano przeczytam. Z wkurwienia przez blisko godzinę nie mogę zasnąć, a budzę się ponad pół godziny przed budzikiem. 4,5 godziny snu, elegancko. Spoglądam na telefon:

"nie ma problemu, ale nie gwarantujemy medalu"

Ciul z medalem, here we goooooooooo

Za dziesięć 9:00 jestem pod roletą sklepu, wpadam, przymierzam, płacę, przebieram się w kiblu (słuchając jak gość w kabinie obok walczy o życie) i rura na start. Tracker odbieram 3 minuty przed startem. Izi pizi.

Rozglądam się, a tam sama konina. Dyski, kaski aero, wytopione łydy. Będzie wesoło.

Ruszamy dosyć żwawo... żartuję, bo to jest po prostu galop. Zmiany mocne, poniżej 30 km/h jest tylko na podjazdach 5%+. Na pierwszym punkcie kontrolnym, na 71. km średnia wynosi 36,7. Matko święta. Przerwa max 5 minut, jedziemy dalej. Po kilku km, brak ostrzeżenia i wpadam w dziurę. Uff, dętki całe, ale połamało się gniazdo od licznika i ten dynda na lince xDD Za⁎⁎⁎⁎ście. Myślę sobie o tym, jak przetrwam ten dystans po takim śnie i na 108. km otrzymuję odpowiedź, tam gdzie zawsze. Łapie mnie skurcz na wewnętrznej części uda. Udaje mi się z nim wygrać, przypuszczam że to może być kwestia mozolnej pracy z rozciąganiem. W ubiegłych latach takie ekscesy kończyły się zsiadaniem z roweru. Jeszcze tego nie wiem, ale skurczów tego dnia zaliczę blisko 10. Nie jestem jednak jedyny, przez nie z koła spada nam nawet znany w ultrasowej całej Polsce jeden kozak. Upał również robi swoje. Z trudem docieram do PK2 i tam mam już więcej czasu na parę rzeczy. Tylko jakimś cudem, jedno gniazdo odłożyłem do starej podsiodłówki i mimo braku idealnego spasowania, montuję na nowo licznik. Do tego ściągam buty, bo stopy pieką (ale tylko w 1 punkcie, a nie tak jak wcześniej) i się rozciągam. Szybkie uzupełnienie kalorii i gnamy dalej. Do mety pozostaje 90 km i jazda pod wiatr. Ten niestety okazuje się kręcić i sporo jest jazdy z podmuchem bocznym. Końcówka jest już ciężka, skończyła mi się woda w bukłaku, a żołądek nerwowo reaguje na samą myśl o izo w bidonach i słodkich żelach. Ogólnie najchętniej bym wszystko zwrócił. Z trudem pochłaniam wymagane minimum i toczę się do mety. Tempo spadło, ale nie tylko u mnie. Grupka się rozrywa na licznych końcowych podjazdach. Walczę na nich ze skurczami i bólem stóp. Nie mogę rozluźnić nóg, bo stopy bolą. Nie mogę odciążyć stóp, ponieważ mnie spina. Udaje mi się jednak ostatecznie dotrzeć do mety i to w bardzo dobrym czasie, którego się kompletnie nie spodziewałem.

Piękny to był wyścig, nie zapomnę go nigdy.

PS. Medal też dostałem :smiley:

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU1piorunów

@Furto Mój chłop raz zapomniał butów spd, a raz mu pękły spodenki jak je nakładał (akurat na szczęście miał drugie).

Gruba ryba0piorunów

@GazelkaFarelka o, to są równie utalentowani ludzie jak ja, dzięki za słowa otuchy 😂

GURU2piorunów

Panie @Furto ogromne gratulacje, bo brzmi jakby cały świat miał być na nie jeśli chodzi o ten wyścig xD Piękna relacja, super mi się czytało 😃
Podziwiam za upór i kombinowanie.
Jakieś kolejne fajne starty w niedalekiej przyszłości jeszcze Cię czekają?

Gruba ryba1piorunów

@Trypsyna

bo brzmi jakby cały świat miał być na nie jeśli chodzi o ten wyścig

Bez kitu w pewnym momencie tak się właśnie czułem. Cały świat, na którego czele stałem ja xD

@Trypsyna

Jakieś kolejne fajne starty w niedalekiej przyszłości jeszcze Cię czekają?

Na chwilę obecną nie, raczej na pewno nie wpadnie żadne 300+, bo nie mogę znaleźć nic atrakcyjnego pod kątem logistycznym. Mam na oku jeszcze dwie imprezy we wrześniu i październiku na 100/200 km, może jedną wybiorę :smiley:

Przy czym rozmawiamy o zawodach, bo jeszcze dwa cele mam w kalendarzu na sierpień :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (26)