Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#samotnosc

Autorytet

w Hydepark

13piorunów

"Mamy model oparty na samotności w jak najmniejszych gospodarstwach domowych, które będą zaludniać użytkownicy różnych platform internetowych. W tym modelu ludzie zamiast seksu będą korzystać z pornografii, a zamiast prawdziwej miłości będą szukać przelotnych znajomości na tinderze, a zamiast obiadów z rodziną korzystać z aplikacji, gdzie migrant dowiezie im jedzenie.

Model ten jest wyjątkowo opłacalny dla globalnych korporacji. To nie jest teoria spiskowa, to jest model akulturacji nas wszystkich do życia w tym cyfrowym kapitalizmie jako jednostki, ponieważ samotna jednostka jest konsumentem wymarzonym - nie mając wokół siebie rodziny, bliskich, przyjaciół, musi zaspokajać wszystkie potrzeby emocjonalne poprzez rynek."

Gruba ryba0piorunów

@4pietrowydrapaczchmur

Utopijna wizja korpo gdzie nie ma żadnych regulacji tylko ten mityczny wolny rynek.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Ostatnio gadałem z kilkoma bliskimi osobami. Jedną przyjaciółką i jednym przyjacielem (tak, naprawdę mogę tak nazwać te osoby). Tak szczerze, otwarcie, głęboko. I dostrzegłem te same mechanizmy. Każde z nas zrobiło duży progres w życiu w ostatnim czasie i jest chwalone za swoje postępy. U mnie nawet ja widzę swoje widocznym okiem. Ale kompletnie to marginalizuje, bo nie ma to dla mnie sensu. W dodatku brakuje mi czymś zająć głowy. Im też. Ziomek poszedł do dodatkowej pracy, laska szuka sobie zajęcia i ja szukam sobie zajęcia XD Po co? Żeby nie myśleć.

Powód jest w 3 przypadkach ten sam. Brak stabilności życiowej, czyli samotność. Możesz planować życie, ale nie oszukujmy się. Sam mieszkania nie kupisz, sam nie urządzisz, sam sobie rodziny nie założysz. Oni dopiero zbieraliby na wkład własny, a ja mam już do urządzenia 90m2 i nawet mi się tego nie chce ruszać, bo nie chcę siedzieć sam w ciągłej ciszy. Już wystarczy, że zdalnie pracuje i chodzę na siłownie sam i tylko w weekendy mam większy kontakt ze światem zewnętrznym. Zacząłem nawet siedzieć w salonie z rodzicami popołudniami i oglądać z ojcem kanały historyczne, bo tak jestem wyalienowany przez mój obecny styl życia.

Jesteśmy wszyscy przed 30tką i bombardują nas te same zmartwienia i myśli. Dopada nas jakaś potrzeba ewolucyjna. Że to wszystko nie ma sensu.

Najgorsze jest to, że ja nie mogę poznać nikogo, kto chciałby coś na serio, bo większość kobiet jest nastawiona na konsumpcjonizm i hedonizm, brak zobowiązań życiowych. Mój ziomek ma już w pompie i siedzi na emigracji, woli zarabiać, ale i tak się tyra. Moja kumpela mając 27 lat naturalnie jak spotykała się z typami 30+ i większość z singli w tym wieku otwarcie przyznało, że prowadzi takie życie, bo tak im sie podoba, a nie dlatego, że tak wyszło.

Czyli jesteśmy jakimś reliktem przeszłości. Cała trójka jest też po kilkuletnich, nieudanych związkach i od tego czasu nie potrafi poznać kogoś, kto będzie chciał czegoś trwałego.

K⁎⁎wa, no ja już naprawdę nie mam motywacji stawać na głowie, bo tyle co mam teraz mi wystarczy, zero dodatkowych bodźców, by z tym życiem coś zrobić. Posadzić drzewo, kupić nowe auto, zarabiać więcej, pojechać na wakacje zagranicę. No bo w sumie po c⁎⁎j? Dla samego siebie zrobiłem już wystarczająco dużo.


Gwiazdor0piorunów

Anhedonia?

Fenomen

w Hydepark

11piorunów

Najbardziej przytłaczająca jest dla mnie rutyna w samotności. O ja pi⁎⁎⁎⁎le, co to w ogóle za combo smutku. Właśnie obejrzałem sobie "Dzień z życia Marcina Banota" (tak, ten chłop co się wspina).

Wstaje rano, rozciąga się, je śniadanie, trochę popracuje przy kompie, posprząta, zrobi trening, zje kolację, idzie spać. Całość okraszona klimatem śląskich kamienic, małą ilością światła, deszczową pogodą i ciemnymi pomieszczeniami w domu.

Jako osoba z ADHD i ogólnie ekstrawertyk i sangwiniko-choleryk poczułem przeszywający chłód, smutek i dołek. Film jest przesiąknięty samotnością, rutyną, powtarzalnością i cierpieniem. Dla mnie. Ale jestem dość czuły emocjonalnie, wsłuchuje się w słowa (zwłaszcza to jego głębokie przesłanie o rozwiązywaniu problemów w życiu na koniec), patrzę na wyraz twarzy, prosto w oczy i widzę u chłopa po prostu samotność i smutek. Adrenalina pozwala mu uciekać od tego wszystkiego. Nieco autystyczny gość (a może adhdowiec jak ja), ale widzę tam k⁎⁎wa siebie. Siłownia mi daje frajdę, ale największe skoki dopaminowe mam wtedy, gdy zrobię (wiosną-latem) 50-100 km rowerem albo (jesienią-zimą) 2-3 km na pływalni i się zajadę, wykończę, doprowadzę ciało na skraj wytrzymałości (większe dystanse weekendami, mniejsze, ale i tak duże, najlepiej jakoś wieczorem po pracy).

Dotarło do mnie, że mój dzień dużo się nie różni. Wstaję rano, idę z psem, jem śniadanie, popracuję zdalnie (czasem też spotkania f2f z klientami z okolicy), jem lunch, zejdę do ogrodu z psem, jem obiad, idę z psem, jadę na trening, jem kolację. I tyle. Ja i tak mam szczęście, że mam pół domu z rodzicami (jeszcze mieszkam na dole, góra nie gotowa, tam tylko pracuję), mogę wypić z nimi kawę, pogadać, zostawić im na sobotę psa.

K⁎⁎WA. Męczę się.

Kiedy wybierałem ścieżkę zawodową w swoim życiu, byłem w związku. Nie byłem do końca szczęśliwy, pod koniec to już w ogóle, obecnie uważam, że był to nieudany związek, bo teraz wiem czego oczekuje. Ale ogólnie tego praca 8h i powrót do domu, spędzanie czasu z drugą połówką i wspólny trening lub kilku-godzinna separacja na swoje własne aktywności to było coś, co mnie nie nudziło. Nie brakowało mi hormonów szczęścia, bo zróżnicowane zajęcia + poczucie bliskości.

ADHD to głównie niedobory dopaminy w mózgu. Jestem do tego też osobą bardzo wrażliwą emocjonalnie i bardzo rozwiniętą pod kątem psychologicznym, że tak to ujmę (za małolata 2 lata terapii, obecnie rok po rozstaniu, terapeutka zawsze uprzedzała mnie, że skutkiem ubocznym terapii dla osób mojego pokroju będzie po prostu wręcz uczenie się od niej jej zawodu). I wiecie co? Najgorsze gówno jest takie, że jak poznasz osobę podobną do siebie, kobietę, która daje ci tę dopaminę (jest w twoim typie delikatnie mówiąc), to uzależnia gorzej niż narkotyk, a niepowodzenie miłosne boli razy X. I mnie to niedawno spotkało XD

Mam 29 lat. W moim wieku powinienem mieć już kogoś przy sobie na stałe, zacząć coś budować, być "prawdziwym mężczyzną". Takim, który potrafi zadbać o kogoś pod każdym względem. Taki jest mój wzorzec. Przeciwnie do mojego charakteru, mój ideał mężczyzny to Vito Corleone z Ojca Chrzestnego. Rozumiecie ten vibe - siła, niezależność, troska o swoich, zaradność, emocjonalny chłód i spokój.

Tymczasem bujam się trochę w nicości. Żyję, pracuję, mam zawodowe cele, ale nie widzę w nich sensu. Dopadają mnie potrzeby biologiczne.

Teraz najchętniej to bym wy⁎⁎⁎ał gdzieś do Legii Cudzoziemskiej na szkołę życia i katował się w turbo reżimie. Ogólnie, gdybym wiedział, że czeka mnie samotność, to pokierowałbym moje życie tak, żeby zostać jakimś komandosem. Wysoki kortyzol to i tak jest nieodłączna część mojego życia. A tak to żyje tak, jak ktoś ze stabilnym życiem, a go nie mam.





Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty

Osobistość0piorunów

Jakby życia nie układac to i tak w większości będzie rutyną. Próbowałeś leków na ADHD ? U mnie działają i pomagają też na nudne życie

Pokaż więcej komentarzy (8)

Twórca

w Dyskusje

6piorunów

  
Czy to jest dziwne, że nie potrafię sam iść do kina, na siłownię, do knajpy oraz do kawiarni, bo czuje się sam dziwnie? Nie mam znajomych i czuje się idiotycznie idąc tam. Nigdy nie byłem na urlopie, bo głupio by było wyjechać samemu

Gruba ryba0piorunów

@Ziomek1998 ale na siłownię? Zawsze chodziłem sam - lepszy trening i mniej pierdolenia

Lider2piorunów

@Ziomek1998 raczej większość osób tak ma. Ja od nie tak dawna uczę się robić rzeczy samemu i cenić czas spędzony sam ze sobą robiąc to na co mam ochotę. Jasne, fajnie jest mieć jakieś towarzystwo, ale uzależnianie od tego czy coś zrobisz czy nie, to nic innego niż straszna kula u nogi. Uważam, że warto się stopniowo przełamywać i robić coraz to więcej rzeczy samemu.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

79piorunów

Kiedyś się cieszyłem z tego, że kiwi nie jest już sam. Parę lat minęło jak poznałem obecną żonę. Żyje się razem lepiej, nie powiem że nie. Wręcz bardzo dobrze. Acz z drugiej strony 24/7 z małymi wyjątkami - to też potrafi zmęczyć.
Ale, poza nią nie mam już praktycznie nikogo do kogo można by się odezwać, pogadać na jakiekolwiek tematy, ot po prostu spędzić czas. chyba z tym się wiąże.
Jeden kumpel zarobiony, drugi zarobiony i zakochany, trzeci ma małe dziecko i wykańcza dom, czwarty też zarobiony, piąty, sam nie wiem, pewnie też zarobiony (choć na seriale ma czas). I to nie jest tak, że nie podejmowałem jednej, drugiej, piętnastej próby kontaktu. Bezskutecznie, albo raz na pół roku się uda. Czasem ktoś znajomy ze studiów coś wyśle, zdjęcie, mema, ale żadnej rozmowy z tego nie idzie skleić.
Rodzice? No cóż, fajnie wpaść raz na jakiś czas na herbatkę, ale za duże mamy różnice poglądów a dwa chyba nigdy do nich nie dotrze że mogę żyć po swojemu. Babcia 90+ też czasem zaglądnę. Brat - także, ale również sporo nas różni.
Kumple z pracy? Brak, ale i w poprzednim miejscu gdzie byłem kilka lat z nikim nie trzymałem się bliżej niż żeby wpaść na kawę raz na jakiś czas i o robocie pogadać (oczywiście w firmie).
I czasem łapię się na tym że potrzebuje się wygadać przypadkowym osobom, często sprzedawcom którzy pewnie mają dość historii klientów. Albo osobom które uczę. Albo innym ofiarom, bo inaczej tego nie nazwę.
Dziwne to dorosłe życie, kiedy brakuje jakiejś bratniej duszy.

Gruba ryba1piorunów

@jedzczarnekoty wydaje mi sie, ze wiekszosc ludzi tutaj tzn na hejto ma podobne spostrzeżenia, dlatego tutaj siedzimy, mamt swoje paczki wirtualnych znajomkow i to fajne jest:)

Fenomen0piorunów

@jedzczarnekoty to nie jest dorosłe życie, tylko brak przyjaciół. Nie myl dwóch pojęć. Znajdź sobie nowych kumpli, nawet aplikacje do tego są :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (47)

Osobistość

w Hydepark

5piorunów

https://www.reddit.com/r/MyBoyfriendIsAI/

A śmiali się z gości z sexdollami za $2000, a tu rośnie popularność kobiet używających LLMów jako protezy związku. Pamiętam jak dodawano chatboty do koikatsu, później był VRChat, a teraz mamy chatboty, które akurat w tej roli sprawdzają się bardzo, bardzo dobrze. Poza tym poprzednie rozwiązania to było więcej widocznej technologii, inny próg wejścia, więc dużo mniej bab się w to pchało.

ChatGPT jako terapeuta jest już podobno mainstreamem, co IMO ma sens - dużo taniej, dużo wygodniej, a większość z nich wcale nie jest lepsza.

Sum0piorunów

Strzelam, że to ona jest problemem.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

148piorunów

No to myk dzień 3/270 na
Wczoraj pojawiły się pierwsze skutki uboczne, ale i o dziwo też pierwsze efekty pożądane (o ile to nie coś w rodzaju placebo).

Skutkiem ubocznym były nudności trwające większość dnia, gdzieś w połowie pojawiła się dezorientacja - będąc w sklepie dosłownie zgubiłem wózek z zakupami i szukałem go jakiś czas, zupełnie, jakbym nie zarejestrował w ogóle, gdzie go zostawiłem.

Na szczęście pojawiły się też efekty pożądane. Pomimo, że wczoraj większość dnia wolnego spędziłem na aferze kpo, to chociaż nie przespałem całego popołudnia, co już jest dla mnie wyczynem - w porównaniu do ostatnich kilku dni, gdzie godzina 17 była końcem mojego dnia.
.
Kolejnym z efektów (i wg mnie najbardziej istotnym - i jeśli się utrzyma, to już mogę uznać terapię za skuteczną), jest stłumienie przytłaczającego uczucia samotności i izolacji, mimo, że w sumie to nie rozmawiałem wczoraj z nikim po pracy, tylko zająłem się ugotowaniem obiadu i czynnościami domowymi - pozwoliło mi to na spokojniejsze przetrwanie dnia.
Liczę na to, że ten efekt utrzyma się długo, a nie, że jest to tylko chwila wytchnienia (tak jak miało to miejsce już wielokrotnie w moim życiu, kiedy poprostu mogłem się wygadać z tego co mi na wątrobie leży - na trzeźwo)

Co do trzeźwości. No to alkohol oczywiście w odstawkę. Trochę kusiło wczoraj, bo od dłuższego czasu to właśnie alko mnie "odprężało", ale nie będe katował wątroby.
Wydałem 400 zł na leki i psychiatrę, to teraz będzie mi szkoda siana na brak efektów. Taka moja zydkowata natura.


- tag pod którym będę prostował swój przypadek depresji i jej leczenia, może kogoś zachęci do leczenia tego gówna.

Lider1piorunów

@l100e nie bardzo wiem co Ci napisać więc napiszę że bardzo mocno Co kibicuję i życzę dużo wytrwałości 😊

Gruba ryba0piorunów

Trzymaj się. Nudności to raczej norma, też miałem ale szybko mijają. Pamiętaj nie brać leku na pusty żołądek. Miesiąc fazy wysycenia później 4-8 tygodni fazy stabilizacji i będzie dobrze. Ja jestem 2 miesiące na SSRI i już czuję sporą stabilizację.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Twórca

w Dyskusje

10piorunów

    
Mam problem, z którym zmagam się od dłuższego czasu – szukam normalnych kumpli, ale niemal zawsze trafiam na tzw. “element społeczny”: osoby z uzależnieniami, szemraną przeszłością, pasożyty finansowe albo emocjonalne. Takie znajomości nie tylko mnie wyniszczały, ale przez nie sam miałem problemy z używkami i do dziś noszę skutki tego, co działo się ze mną kilka lat temu.
Szukam tylko zwykłego ziomka – kogoś, z kim mógłbym pójść na siłownię, pogadać, może wyskoczyć gdzieś na weekend – bez tej wiecznej roli niańczenia, jakiej doświadczyłem w jednej z poprzednich “przyjaźni”. Tylko tyle. Nie imprez, nie dram, tylko zwyczajna, zdrowa relacja.
Pochodzę z małej wsi, dojeżdżam 50 km do pracy i przez to też nie mam zbyt wielu okazji do poznawania ludzi. Co gorsza, umiejętności przyjaźnienia się musiałem dopiero zacząć rozwijać po technikum, bo przez całe szkolne życie byłem izolowany, unikany, traktowany jak ktoś gorszy. Każda moja inicjatywa była odrzucana, a kiedy ktoś inny wyskoczył z dokładnie takim samym pomysłem – nagle była to za⁎⁎⁎⁎sta opcja. Pamiętam nawet, jak kiedyś zaproponowałem wspólny wypad do klubu, a usłyszałem tylko: „Przecież wiesz, że jeżdżą do Bielska pociągi, to sobie kogoś poznasz.” Tak się kończyła każda próba z mojej strony.

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Wiadomości Świat

7piorunów

WHO alarmuje: cierpi na nią co szósty człowiek, najczęściej nastolatki

Nowy raport pokazuje, że mężczyźni i kobiety w podobnym stopniu doświadczają samotności, choć nastoletnie dziewczęta zgłaszają jej wyższy poziom niż pozostałe grupy. [...] Jak wynika z raportu, samotność najbardziej dotyka młodych ludzi - około 20,9 proc. nastolatków i 17,4 proc.

GURU

w Psychologia

21piorunów

Czy tylko ja jestem takim debilem, czy inni też tak mają?
Że mając pod korek własnych problemów, przejmuję się problemami innych?

Chwilami dobija mnie jak wiele osób jest samotnych. Znam wiele ludzi którzy są sami, i są nieszczęśliwi, właściwie jedyna szczęśliwa samotna osoba to głęboko wierząca katoliczka, ona przynajmniej w Bogu znajduje pocieszenie.
Czasami nawet rodziny nie mają albo nie utrzymują z nią stosunków, a są fajnymi, wartościowymi ludźmi którzy pomagają pchać ten pieprzony świat do przodu.

Popsuty jest ten świat, nie tak to powinno wyglądać.
Może aranżowane małżeństwa to nie był jednak taki zły pomysł. A może "postęp"/reklamy/filmy itd. nas rozpieściły i mamy za duże wymagania od życia.

J⁎⁎⁎na

Gruba ryba3piorunów

zapros ich na hejto, jeszcze dostaniesz 10 piorunow od skalpa 😉

Twórca0piorunów

Uwielbiam takie wpisy, gdy ktoś narzeka na coś równocześnie litując się, że jest tak żle i sam to tak mocno dostrzega. Udowadnia to tylko, że właśnie z takimi typami najlepiej unikać kontaktu, którzy bez względu na okoliczności na pierwszym miejscu będzie zawsze ich własne mniemanie.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Wiadomości Polska

15piorunów

Aż połowa dorosłych Polaków może doświadczać przewlekłej samotności – wynika z ogólnopolskich badań przeprowadzonych przez naukowców z Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Najbardziej narażone są kobiety, młodzi dorośli i osoby starsze. Problem nie wynika z miejsca zamieszkania czy zarobków, ale ma silne powiązania z emocjami i jakością relacji społecznych.

https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-polacy-w-pulapce-samotnosci-alarmujace-wyniki-badan,nId,7951240

Autorytet3piorunów

Druga połowa tęskni za przewlekłą samotnością.

Mistrz

w AnonimoweHejtoWyznania

48piorunów

Dzień dobry, dziś nietypowo, bo w zastępstwie za @anonimowehejto - przed godziną jeden z użytkowników mnie zapytał, czy mogę to opublikować jako - co niniejszym czynię:

"Chyba się zakochałem, poznałem człowieka w internecie na głupiej stronce, trochę gadaliśmy i za każdym razem mi go zaczyna brakować. Nigdy go nie widziałem, jedno zdjęcie gdzie twarzy nie widać. I tak trochę rozumiem, dlaczego się tak czuję, byłem lata tak samotny, że chwila atencji mnie po prostu zaskoczyła. I teraz czuję się rozbity, zakochany w kimś, kogo nie znam. I z uczuciem, że teraz pragnę tego, żeby ktoś na mnie zwrócił uwagę. Nie wiem, jak to opisać. Nigdy się tak nie czułem, nawet jak za małolata się spotykałem z dziewczynami. Pokoleń chyba teraz jak samotny jestem i jak mi brakuje kogoś, kogo mogę przytulić i posiedzieć razem."


<- do blokowania moich wpisów

Osobistość7piorunów

To się źle skończy.

GURU15piorunów

Znam to skądś i kibicuję autorowi/autorce tego wyznania.

Pokaż więcej komentarzy (23)

GURU

w Psychologia

19piorunów

Lęk przed samotnością zwiększa ryzyko skrajnych zachowań

Osoby, które odczuwają silny lęk przed byciem singlem, deklarują większą skłonność do podejmowania skrajnych działań, które, choć mogą prowadzić do znalezienia partnera, to kosztem życia zawodowego czy rodzinnego. Obniżają też swoje oczekiwania wobec związku, aby osiągnąć

Zawodowiec

w Hydepark

6piorunów

Ciepło na dworze, ludzie wychodzą, wszyscy kogoś mają obojętnie czy sa grubi, brzydcy, niscy, wyscoy, ładni, wysportowani, a Ty jak największa spierdolina sam. Pojechałem wczoraj sobie na wycieczkę z racji dobrej pogody pozwiedzać pewne miasto, które od dawna chciałem zwiedzić jeszcze wtedy z moją dziewczyną. Tylko ja byłem sam i czułem się jak jakieś zwierzę w zoo. Nikt nie był sam. Dawno nie czułem się tak upokorzony, ale ktoś napiszę, hej! To nie wstyd samemu podróżować - rzecywiście.....

Zapowiada się niesamowicie ciężka wiosna i lato.

https://www.youtube.com/watch?v=XMxDa3kSL1k

Lider4piorunów

Wlasnie jade sam pociagiem przez cala Polskę. Glowa do gory

GURU5piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (6)

Zawodowiec

w Hydepark

6piorunów

Kiedyś myślałem, że chodzi o wygląd w znajdowaniu partnerki - miałem wiele możliwości od podstawówki, przez gimnazjum po liceum i studia. Wszystkie odrzucałem, bo się bałem.

Na studiach myślałem, że w znalezieniu partnerki wystarczy być ogarniętym i bogatym gościem - dlatego czekałem z szukaniem partnerek do czasu pójścia do pracy.

Teraz, zarabiając dobrą kasę, ogarniając życie i mając super sylwetkę zacząłem spotykać się z kobietami i już wiem, że wygląd czy pieniądze nic nie znaczą tak naprawdę.

Co z tego, że to wszystko mam, jak nie mam gadanego i się trochę jąkam? Założę się, że prawie każda dziewczyna która mnie potem odrzuciła, zrobiła to właśnie przez to, mimo że pisało się z nimi świetnie. Niestety lata fobii społecznej i wycofania przez jąkanie zrobiły swoje.

I co ja mogę teraz zrobić w zainstniałej sytuacji? Mnie nawet ghostują samotne matki. Czy naprawdę wymagania w postaci normalnej kobiety, nawet dzieciatej z minimum skończoną maturą/studiami, to jest coś nierealnego? Nawet mogą mieć nadwagę, nie przeszkadza mi to.

W tych czasach, normalny i spokojny mężczyzna nie ma szans na znalezienie partnerki

https://www.youtube.com/watch?v=3_84viKMBvk

Gruba ryba8piorunów

@azovek

Twój wpis skojarzył mi się z tym żartem:

„When I was 13, I hoped that one day I would have a girlfriend with big boobs.

When I was 16 I got a girlfriend with big boobs, but there was no passion, so I decided I needed a passionate girl with a zest for life. In college I dated a passionate girl, but she was too emotional. Everything was an emergency; she was a drama queen, cried all the time and threatened suicide. So I decided I needed a girl with stability.

When I was 25 I found a very stable girl but she was boring. She was totally predictable and never got excited about anything. Life became so dull that I decided that I needed a girl with some excitement.

When I was 28 I found an exciting girl, but I couldn't keep up with her. She rushed from one thing to another, never settling on anything. She did mad impetuous things and made me miserable as often as happy. She was great fun initially and very energetic, but directionless. So I decided to find a girl with some real ambition.

When I turned 30, I found a smart ambitious girl with her feet planted firmly on the ground, so I married her. She was so ambitious that she divorced me and took everything I owned.

I am older and wiser now, and I am looking for a girl with big boobs.”

Tytan5piorunów

"Czekałem z szukaniem partnerki aż będę miał kasę", stary przegrałeś na starcie. Sam się wyceniasz, co to za podejście? Typowo ukraińskie, dziewczyny że wschodu lubią takich, ty płacisz one gotują.

Pachniesz niestety przegrywem i desperacja, a to najgorsze perfumy.

Nie znam Cię, ale widzę, że na nowo musisz sobie zbudować obraz zawiązku

Przeczytałem Twoje wpisy i nie wierze, ze to nie baity. Jeśli nie bait i Warszawa, to mogę Ci poświęcić wieczór, wyjdziesz z przegrywu szybko.

Zawodowiec0piorunów

@Zapster No przegrałem, przez jąkanie. dopiero pod koniec studiów jako tako z tego wszystkiego wyszedłem i zaczałęm normalnie fukcjonować i spotykać się z dziewczynami.

Pachnę przegrywem, ponieważ? I dlaczego dla was to wszystko, to baity?
Nie jestem z Warszawy.

Jeżeli dla ciebie nie jest dziwne, że jakaś Anetka z 5500 netto i lekką nadwagą traci zainteresowanie wysportowanym gościem, który zaraia prawie 2x co ona, to nie wiem. Znam gościa, który bez studiów pracował jako zwykły cieć w pizzerni, a tyle lasek obrócił, że głowa mała i jest teraz w kolejnym związku. Chłop nigdy siłowni na oczy nie widział i mi jeszcze powiedz, że to nie przez jego dynamiczność czy charakter.

Tytan3piorunów

@azovek ale Cię dupa boli o te pieniądze. Czytałem komentarze, prawdziwy związek to nie jest transakcjia. Oczywiście, że laski chcą kogoś samodzielnego, ale te normalne same się utrzymają. Zakładam, że na tych randkach pierniczysz tyle samo o hajsie co tu...

Jąkanie jest wyleczalne, wystarczy wysiłek.

Ponieważ masz typowy syndrom ofiary, jesteś biedny, bo to, bo tamto. Weź odpowiedzialność za swój stan, a nie przerzucaj.

Ta Anetka uwierz mi będzie bardziej szczęśliwa z kimś kto ma 5.5k net niż z roszczeniowym typem, który zaczyna ociekać nienawiścią.

Brawo odkryłeś, że laski nie są jak faceci, siłka to miły dodatek, kasa również.

Mówię Ci znajdź Ukrainkę, one takich kochają.

Lider0piorunów

@azovek problem nie jest w Tobie tylko w babach, szukasz w zlych miejscach

Autorytet3piorunów

@azovek ale, ale... Co to za pustaka szukasz że stawiasz sylwetkę i kasę na pierwszym i drugim miejscu 🧐? Zdaje się że masz okropnie zryty system wartości. Nie wiem, jak z wadą wymowy ale to na pewno nie jest kwestia dyskwalifikacji, a raczej lekkie utrudnienie na start.

Zmień nastawienie do "sylwetki" i tego kto ile zarabia w związku, bo to mało znaczące dyrdymały 😁

Pokaż więcej komentarzy (23)

Zawodowiec

w Hydepark

5piorunów

Muszę powiedzieć, że czas na Tinderze jest naprawdę ciekawym doświadczeniem. Nie wiem, czy to we mnie jest kłopot, czy w kobietach które trafiam, że to tak wygląda. Pisałem ostatnio o dziewczynie z którą miałem fajny vibe na początku. Po ghostingu po pierwszym spotkaniu zapytałem jej się wprost, czy widzi sens w tej znajomości i chce ją kontynuować, aby zobaczyć czy coś z tego będzie i było magicznie NIE WIEM, POTRZEBUUJE CZASU. K⁎⁎wa dziewczyno przecież masz napisane, że szukasz stałego związku i mi to sama informowałaś na początku znajomości.......... Jeszcze trochę to pociągnąłem, było lepiej, vibe był ekstra, były kolejne spotkania, nawet na walentynki umówiłem stolik w restauracji i kupiłem drogi bukiet. Czy coś z tego wyszło? Ależ oczywiście, że nie XD Ghosting poszedł dzień po walentynkach i tyle, koniec. Nawet buziaka nie dostałem, a spotkaliśmy się 4 razy. Już nawet jadąc na ostatnie spotkanie, wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Zapytacie się pewnie czy czuję się jak frajer? Trochę tak, kasy mi jednak nie szkoda, bo zarabiam naprawdę fajne pieniądze. Cieszę się, bo ta relacja nareszcie wyleczyła mnie z ciśnienia na związek. Nie mam ochoty znowu przechodzić przez to samo. Znowu te rozmowy, spotkania, poznawanie się, dawanie przez te dziewczyny nadziei, pokazywanie zaangażowania, a potem jakbyście się nagle nie znali, jakbyś dostał mokrą szmatą po mordzie.

Zauważyłem, że prawie każda kobieta nie wie czego tam szuka. Mam zaznaczoną opcję stałego związku, takie same wybieram i jak na razie na te wszystkie relacje, tylko JEDNA wiedziała czego chciała (z nią byłem w zwiążku), reszta nie wiedziała, przecież to jest komedia. Dziewczny co jest z wami nie tak?. Miałem wiele randek, czasami ja po randce informowałem, że to nie to i dziękowałem za poznanie się, a na kilkanaście randek tylko JEDNA dziewczyna mi to zakomunikowała. Prosta sprawa u dorosłego człowieka, a nie bawisz się w ghosting. Mam ciągle masę par, ale co z tego, jak wiem, że skończy się to tak samo. Na razie kompletnie odpuszczam portale randkowe. Może za jakieś 2 miesiące wrócę.

Zawsze tweirdziłem, że da się kogoś poznać w ten sposób na tych portalach, ale teraz już wiem, że jest to niemożliwe. Może w większym mieście tak, ale w moim przypadku, czyli miasta powiatowego - nie. Dużo dziewczyn jest tam naprawdę skrzywdzonych.

Człowiek tylko się angażuje, spędza z kimś grubo ponad kilka tygodni i na końcu jest to samo, bo dorosłe kobitki nie wiedzą czego chcą.

A najlepsze jet to, że dosłownie każda z którą sie spotykałem żaliła się na swoich byłych czy facetów na tych portalach, że chcą tylko seksu, że byli przemocowcami/mieli uzależnienia, a one szukają oagrnietego gościa do związku ¯\\(ツ)/¯ Widać jak bardzo szukają. No cóż, jak widać, brak nałogów, ogarnięcie życiowe, dobra praca i chęć ustatkowania się, to dla nich za mało. Pewnie w głębi duszy chcą być traktowane jak gówno, albo być z facetem, który nic nie robi tylko gra, czy pije alkohol i trawkę, pracując za najniższą.

https://www.youtube.com/watch?v=PdVcBqFSmj0

     

Gruba ryba2piorunów

@azovek

Po ghostingu po pierwszym spotkaniu zapytałem jej się wprost, czy widzi sens w tej znajomości i chce ją kontynuować, aby zobaczyć czy coś z tego będzie i było magicznie NIE WIEM, POTRZEBUUJE CZASU.

Nie wiem za bardzo, jak to wygląda na żywo, ponieważ wszystkie moje relacje romantyczne zaczęły się w internecie i dopiero po pewnym czasie przeniosły się do rzeczywistości (związki na odległość), jednakże poniekąd rozumiem - pisanie i jedno spotkanie dla niektórych może być niewystarczające, żeby jasno się określić.

Z drugiej strony w Twojej sytuacji odpuściłbym sobie po pierwszym ghostingu. Moim zdaniem, jeśli dziewczyna jest zainteresowana, to sama też będzie szukała każdej okazji do kontaktu: czy poprzez wiadomości tekstowe czy spotkanie.

Powoli zaczynam odnosić wrażenie, że „normalne, wiedzące czego chcą dziewczyny/kobiety” po prostu uciekają z portali randkowych, ponieważ mają podobne doświadczenia z mężczyznami.

Może to też wina klęski urodzaju? I samej idei portali randkowych - za rogiem może czaić się jeszcze lepszy partner/ka, więc po co się ograniczać? Chociaż ja tego nie rozumiem - jak już poznałem kogoś fajnego, to przestawałem korzystać z portalu, żeby skupić się na tej osobie. I w obu przypadkach takie podejście wypaliło.

Zawodowiec0piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk

Z drugiej strony w Twojej sytuacji odpuściłbym sobie po pierwszym ghostingu. Moim zdaniem, jeśli dziewczyna jest zainteresowana, to sama też będzie szukała każdej okazji do kontaktu: czy poprzez wiadomości tekstowe czy spotkanie.

Właśnie ona po tym ghostingu znowu często do mnie sama pisała czy dzwoniła

Powoli zaczynam odnosić wrażenie, że „normalne, wiedzące czego chcą dziewczyny/kobiety” po prostu uciekają z portali randkowych, ponieważ mają podobne doświadczenia z mężczyznami.

Zgoda. Niestety ja pracując prawie cały dzień i hobby nie mam możliwości poznania nikogo inacze niż przez internet

> jak już poznałem kogoś fajnego, to przestawałem korzystać z portalu, żeby skupić się na tej osobie. I w obu przypadkach takie podejście wypaliło.
>
Robię tak samo i zawsze kończy się w ten sam sposób

Gruba ryba0piorunów

@azovek

Właśnie ona po tym ghostingu znowu często do mnie sama pisała czy dzwoniła

To nie wiem, nie rozumiem takiego zachowania. Mogę jedynie gdybać, że może nie miała czasu - ale wracam do tego, że jeśli komuś zależy, to zawsze znajdzie czas.

Zgoda. Niestety ja pracując prawie cały dzień i hobby nie mam możliwości poznania nikogo inacze niż przez internet

Haha, mam tak samo. : D

Osobistość1piorunów

Czego szukają ? To proste, coraz lepszego partnera, coraz większych emocji. Im większy wybór tym trudniej się zdecydować. Dlatego na tinderze albo są kobiety które szybko znikają albo takie które siedzą tam latami.

Jeżeli to ty podobasz się kobiecie to ona będzie pisać pierwsza, podtrzymywać rozmowę i ogólnie będzie to po niej widać, co można szybko wywnioskować, nie trzeba tracić na to kilku tygodni, albo wpadniesz w oko albo nie, tak działa Tinder, jesteś jednym z wielu.

Poznawanie ludzi w internecie może szybko zniechecic do relacji, bo jest mocno nienaturalne.

Gruba ryba1piorunów

@pokeminatour
>Dlatego na tinderze albo są kobiety które szybko znikają albo takie które siedzą tam latami.
Dokladnie to jest to, co zauważyłem kilka lat temu jak byłem na Tinderze.
Laski co to siedzą tam miesiącami.
Jedyne dziewczyny z jakimi mi się fajnie pisalo to te, które dopiero co zainstalowały aplikacje, bo nie były jeszcze tym "zepsute" XD.
To trochę, jak z portalami ogloszeniowymi. Drogie oferty na mieszkania co to wiszą miesiącami, bo ceny są ultrapodbite vs przystępne i racjonalne oferty co to szybko znikają, czasami w ciągu 2-3 dni.
Wiem, że brzydko tak porównywać ludzi do produktów, ale hej! Tak właśnie działa tinder.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Hydepark

8piorunów


trochę
W sobotę w nocy nie potrafiłem zasnąć, więc postanowiłem obejrzeć jakiś film z lat 90. lub wczesnych dwutysięcznych. Padło na "Ghost World" z 2001. Film, który w momencie premiery kompletnie mnie ominął. Nie wiem dlaczego, bo w tamtym czasie byłem chyba targetem twórców tego obrazu. Miałem 19 lat, właśnie kończyłem znienawidzone Liceum Ekonomiczne a świat jawił mi się (w sumie tak jak dziś) jako dość nieprzyjazne miejsce. Dodatkowo w owym czasie, gdy na ekranie pojawiała się Scarlett Johansson robiło mi się miękko w kolanach.
Film na podstawie kultowego dla niektórych komiksu. Świetnie mi się to oglądało. Wchodzenie w dorosłość, bycie wrednym dla świata w imię swojej wyimaginowanej wyjątkowości, wszechobecna samotność dotykająca w zasadzie wszystkich bohaterów filmu plus Steve Buscemi w rewelacyjnej roli Seymoura.

Inspirator1piorunów

@WatluszPierwszy No a ja właśnie obejrzałem go w wieku 17 czy 18 lat, lata temu. W sumie w podobnych okolicznościach - nie mogłem usnąć i akurat go puszczali w ramach "kocham kino" na dwójce, trafiłem przez przypadek. I po obejrzeniu nie spałem prawie do rana ( ͡° ͜ʖ ͡°) Olbrzymie wrażenie wtedy na mnie wywarł. Skipa Jamesa potem jeszcze długo słuchałem. A fanem Buscemi jestem do dzisiaj.

Pokaż więcej komentarzy (2)