Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rower

Sum

w Hydepark

35piorunów

A później się wszyscy dziwią, że nikt nie lubi rowerzystów...

A było tak: idę spacerem z wózkiem, w wózku dziecko lvl 0.4. Przechodzimy przez ulicę w miejscu, gdzie nie ma przejść dla pieszych w promieniu kilometra. Zza zakrętu, ok 50m od nas wyłania się rowerzysta, wiecie, typowy sportowiec-amator, oczojebliwa lycra, biały kask, bez świateł. Myślę daleko jest, nic innego nie jedzie, to pcham swą latorośl przez ulicę. Nagle kolarz mija mnie na 30 cm krzycząc " wolniej przechodzi cymbale".

Zdążyłem za nim tylko rzucić soczyste spier@$laj i zniknął za następnym zakrętem.

Nie jestem agresywny. Zwykle. Ale miałem nadzieję że się gościu zatrzyma bo serio miałem ochotę mu łomot spuścić. Zjeb jedzie przez wieś, ograniczenia do 30 i się jeszcze pulta.

Nie lubię rowerzystów.

Tytan27piorunów

@StaryMokasyn Jako rowerzysta, pedalarz powiem ci - też nie lubię pewnie i większości pedalarzy. To nie jest kwestia czym ktoś się porusza, ale kim jest jako człowiek. A śmieci mamy w tym kraju niestety wielu.

Sam jeżdżę wśród innych rowerzystów i mnie ku⁎⁎⁎ca bierze co nieraz robią. Bo to nie różni się wiele od tego, co jest na drodze samochodem. Są idioci i nic nie poradzisz.

Wyróżnianie tutaj pedalarzy jest zupełnie bezpodstawne, bo każdy na każdego klnie, zależy czym sam się porusza. Pedalarze na pieszych i auta, samochodziarze na rowerzystów i pieszych, a piesi na rowerzystów i samochody. Normalne. Każdy patrzy na swoje.

A ty zobaczyłeś gościa idiotę i mówisz "rowerzyści", a powinieneś "zjeb na rowerze". On później wsiądzie w auto, czy motocykl i będzie robił to samo. Ba, pewnie jako pieszy jest chamem.

Niemniej dodam słowem końca, że też czasami jest tak, że ja się zdenerwuję i oberwie się komuś zupełnie niezasłużenie. Typu przed chwilą ktoś ci wymusił pierwszeństwo, ktoś ci wlazł pod koło, za chwilę omijasz jakieś potłuczone przez alkusów butelki, potem cię mija auto na trzeciego na żyletki, że czujesz na skórze lusterko i masz już agresywny tryb, to wtedy można się przypadkowo wysprzęglić na bogu ducha winne dzieciaki.

Po prostu brak kultury, ale sposób poruszania się nie jest tu w żaden sposób wyróżniony. Na czymkolwiek ktoś jedzie, tam taki sam odsetek zjebów.

Fenomen3piorunów

@StaryMokasyn nie lubię takiego podejścia "raz na jakis czas jakis dzban mi przeszkodzi, to nienawidzę całej grupy", a zwracasz uwagę na tych rowerzystow, co zachowują sie wporzadku czy tylko zapamiętujesz tych chujowych? sam jestem rowerzysta, zawsze ustępuje ludziom, jeżdżę tak, zeby nikomu nie przeszkadzać, ale mimo to, ty i tak "mnie nie lubisz" bo jestem lubię jeździć na rowerze. Gdybym ja mial takie podejście, to bym chyba musiał nielubic dosłownie wszystkich, bo co jakis czas nie ważne czy rowerzysta, pieszy, hulajnogarz czy kierowca mi w jakis sposob przeszkodzi lub spowoduje zagrożenie dla mnie i/lub siebie, a kierowców to bym musiał dosłownie nienawidzić z całego serca, bo prawie codziennie mam z nimi jakas sytuację typu stają na przejeździe rowerowym, parkują na ddr lub nie ustępują pierwszebsta na przejeździe, ale tak nie jest, bo wiem, ze to nie kierowcy to debile, nie rowerzyści to debile, a ludzie i nirwazne czy debil jedzie rowerem czy autem, dalej jest debilem i nie zwraca uwagi na innych i to, ze pojedyncza osoba z jakiejś grupy mnie wkurwiła, nie znaczy od razu nie nielubie całej grupy, bo kazdy zapamiętuje tylko pojedyncze wypadki, ale nie zwraca uwagi na cala resztę grupy, ktora potrafi sie zachować.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

32piorunów

344 173 + 2 + 9 + 78 + 9 + 3 = 344 274

Patataj z tygodnia.

Kilka jazd miejskim złomem w Jaworznie (byłem z wizytą u mamy) których jednak tu nie wrzucam, bowiem miejskie rowerowe truchła miały (mniej lub bardziej) działające wspomaganie elektryczne.

Weekend to głównie dojazdy na i z pociągów i zbieranie gmin (dla @vvitch kilka gmin, dla mnie zero bowiem już się po okolicach lata temu włóczyłem) wraz z kwadratami w trzecim najfajniejszym miejscu w kraju - na Żuławach.

Pojechaliśmy na pomorski fragment WTR. Bardzo liczę na to, że dożyje czasów kiedy po Wiślanej Trasie Rowerowej będzie można dojechać z Gdańska do Ustronia.

Poszwendalismy się w okolicach Gdańska i po malutkich wioskach leżących nad Motławą i Radunią, gdzie Sołtys mówi dobranoc.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Tytan7piorunów

@Mordi A se lubię czytać wpisy z równika. Są w sumie o niczym, ktoś gdzieś pojechał, coś zobaczył, pokręcił z kimś. Taka sielanka, ale same dobre informacje, nawet jak były przygody :grinning: To nawet nie jest fix na rower, bo nie biegam, a biegaczy też czytam. Mnie to jakoś rozluźnia xd

Tytan

w Rowerowy Równik

24piorunów

344 125 + 48 = 344 173

Dzisiaj w końcu pozwoliłem sobie na odrobinę szaleństwa i kilka razy pocisnąłem mocno, pod max tętno. Nawet jeden PB wpadł i to pod wiatr, ale tam zawsze wieje.

No, ale że formy nie ma, nogi już mogę powiedzieć półtorej, nie jedna, to umęczyłem się jak pod ponckim piłatem. Zaczynam normalnie kręcić tą zniszczoną, niemniej siły w niej brak. Rzecz jasna po kilku miesiącach siedzenia na d⁎⁎ie i faszerowania lekami, to organizm również cieniutki, oj cieniutki, niektóre fragmenty z wmordewindem po wcześniejszym "ataku" robiłem bardziej siłą woli i zwykły toczing.

Na szczęście na fali satysfakcji z jazdy idzie coś wykrzesać. Dzisiaj frajda 9/10. Do pełnej brakuje, żeby więcej w teren wjeżdżać, gdyż tak tylko trochę zahaczam tu i ówdzie. Ujeby to jeszcze nie czas dla kolana, a równych szuterków w okolicy mało. Gdybym szedł na spokojne kręconko, to zrobiłbym pewnie i tą stówkę, ale no nie, chciałem chociaż fragmentami się poczuć jak kilka miechów temu, kiedy się orało xd szkoda, że teraz kara tak szybko 😛

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

Zarejestrowałem zdobycie

W sumie... (500 km)*

W sumie... Hardkor edyszyn! (500 km)*

Nie mogę rozmawiać bo jadę! (500 km)*

Cokolwiek to zmienia...

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Osobistość

w Rowerowy Równik

32piorunów

343 997 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 = 344 111

Jupi można dodawać już bezpośrednio ze stravy ❤️. Standardowe dojazdy, tym razem mniej bo byłem leniem i poszedłem oddać krew 😁. Kontrola łańcucha, przejechane ma ok 300km, nie widać na ten moment zużycia. Zobaczymy co będzie dalej ale nie wykluczam zakupu czujnika kadencji 😅.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba2piorunów

@Koloalu łańcuch to Shimano CN-M8100? Jeśli zakup był z pewnego źródła, to nakręcisz nim sporo km.

GURU3piorunów

@Furto z ciekawości, ile to jest te sporo km?

Osobistość0piorunów

@Furto tak dokładnie ten, poprzedni kupiłem cięty bez Ori opakowania i była padaka.

Gruba ryba0piorunów

@winiucho to trudne pytanie. Zależy od mocy @Koloalu, regularnej kadencji, rodzaju napędu (1x/2x), dbanie o przekosy itd. Ale ogólnie, po zrobieniu 6k km na dwóch łańcuchach, moja ultegra (czyli ten) ma tą samą długość co Dura Ace, który w rankingu ZFC uplasował się tylko za dwoma topowymi łańcuchami Srama. Myślę, bze jeszcze sporo na nim zrobię, a ostatnio dodałem kolejny łańcuch do rotacji.

GURU4piorunów

@Furto tak patrzę na alledrogo i są dwa typy 8100, cn oraz xt, xt jest droższy, więc chyba lepszy. No ale ja mam teraz 2 sztuki KMC DMC11 do zajechania i coś mi się wydaje, że w tym roku już nie zdążę ich zajechać bo pierwszą rotację zrlobiłem po około 700km i na mierniku pokazał ledwo 0,25 zużycia co mnie bardzo cieszy. Shimano CN LG500 już miał ponad 0,50 po takim przebiegu.

Gruba ryba1piorunów

@winiucho rzecz w tym, że są to te same łańcuchy xD 0,25 to nie wyciągnięcie, tyle bywa po wyjęciu z pudełka. KMC miało kiedyś spore problemy z jakością łańcuchów 11/12 rz., więc ich nie testowałem.

GURU1piorunów

@Furto no DLC, nie DMC, pomieszałem nazwy, ma ten plus w porównaniu do shimano lg500, ze ciszej zmienia przełożenia, duzo ciszej, nie słychac już przy zrzucaniu na mniejszą zębatkę tego harakterystycznego dzwięku jak by ktos w gong przywalił, nic a nic. Natomiat jest ten łancuch jakby tyckę sztywniejszy niż shimano i czasami potrzebuje wiecej czasu na przeskok z większego koła na mniejsze, w moim przypadku dzieje się to szczegolnie na tych 3 największych tarczach, na pozostałych jest igła.

Kosmonauta3piorunów

@Koloalu Stan zużycia łańcucha możesz śmiało sprawdzać przy ok. 2k kilometrów. Jeśli łańcuch jest oryginalny shimanowski to nawet po 4k. Nic mu nie będzie, nawet jak nieco się wyciągnie:)

GURU4piorunów

@Mordi CN LG500, pierwszy 1600km, drugi 1200km¯\\(ツ)

Fanatyk1piorunów

@winiucho o to to, ja kupuję już tylko KMC, bo robię na nich 2-3x więcej nalotu przy tej samej jeździe. Shimano po 1500-1700 mi się odmeldowuje

Osobistość1piorunów

@Mordi niestety poprzedni łańcuch po 1000km do śmietnika, mierzę teraz co tydzień dla pewności.

Osobistość1piorunów

@Zielczan a jaki model? Jaki napęd?

Fanatyk2piorunów

@Koloalu nie pamiętam, bo już tak dawno nie brałem Shimano, cn-hg80-90 coś chyba, ale nie wiem. Napęd 105

Gruba ryba1piorunów

@Zielczan napęd 9-rz? Do 10 włącznie brałbym wyłącznie KMC z serii X, najlepiej srebrno-czarne płytki. Służą w wolę roboczym, służą w starej szosie. Też polecam.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

43piorunów

343 983 + 14 = 343 997

Dołączam do tagu, ale ja tylko rekreacyjnie na miejskim rowerze, trasy 10-20 km to raczej będzie max.

Dzisiaj zwiedzanie cmentarzyska owego :smiley:

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Kosmonauta3piorunów

Witamy:)

Osobistość4piorunów

To miało być prostsze. Ale nie jest. Jest za to osiągnięcie

Dokumentalista (10 zdjęć)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Hydepark

39piorunów

Jadę obrażać ulańców

@npnptcn

GURU3piorunów

Szczegolnie ulany milfy?

Lider6piorunów

@Ragnarokk nie matego zjawiska jak ulany milf

GURU2piorunów

@100mph Istnienie ulanych jest konsekwencją wyszczególnienia szupłych. Jak jing i jang

Lider5piorunów

@Ragnarokk nie ma ulanych milfow, jak sa ulane to nie sa milfami

Fanatyk1piorunów

@100mph chyba, że ktoś ulane preferuje to wtedy jednak są ale tylko dla niego ¯\\(ツ)

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Rowerowy Równik

37piorunów

343 760 + 131 = 343 891

Po cichu liczyłem na 150km, ale na 120 dopadła mnie taka bomba że się cieszę że akurat byłem blisko domu.

131 też jest git, bo pod koniec nie byłem w stanie przekroczyć 20 km/h, pociesza mnie fakt że bombiła też para z którą wracałem, cierpienie w grupie łatwiej się znosi xD

Ostatni posiłek był na 90 km, hotdog na stacji ale później już absolutnie nic nie byłem w stanie włożyć do ust, brało mnie na wymioty na myśl o słodkim.

No i co... Fajnie było.

A no i zdjęcie zrobiłem że kiedyś nad taką rzeka spędzałem wakacje i miałem powspominać ale mi się kurde nie chce (oczywiście przez 20 lat rzeka zarośla i nikt już się nie kąpie😔)

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość

w Rowerowy Równik

41piorunów

343 618 + 90 + 52 = 343 760

W ramach tych wszystkich alpduezów postanowiłem sobie sprawdzić jak to jest tak jechać pod górkę dzień za dniem. Mam pod nosem kilka podobnych podjazdów, jeden 16km i 1152m (śr 7%), ten wpadł wczoraj w ramach 52km, męczyłem się okrutnie, no i dziś wyprawa na Mangart, gdzie od skrętu z głównej drogi jest 10km i 950 (śr 8,8%), ale jeszcze trzeba tam podjechać. A dziś miałem dzień konia, super się jechało, czego po wczorajszym samopoczuciu kompletnie się nie spodziewałem. A na Mangarcie wiatr łeb urywał i zimno okrutnie, przez co był mały ruch i fajniej się jechało

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość4piorunów

To się niestety musiało wydarzyć. Zdobywasz osiągnięcie

W sumie... Hardkor edyszyn! (750 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Fanatyk

w Rowerowy Równik

34piorunów

343 550 + 3 + 3 + 62 = 343 618

Dziś wyrypa z kumplem, to miał kto chociaż foto zrobić ;) Nie zabrakło, wkopania się w typowy szlak pieszy nad Radunią, więc były wypychy ale ogólnie fun.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Rowerowy Równik

29piorunów

343 375 + 3 + 100 = 343 478

Wczoraj cały dzień z dziećmi w Farmie Iluzji a dzisiaj z dziećmi na baseny. Więc przestrzeń tylko o nieludzkiej porze ... miałem wyjść o 6tej wyszedłem prawie godzinę wcześniej :) ale wiało... Ale tempo mocne wyszło powyżej 25 km/h bez upałów i trasa mosty ogarnięta bardzo szybko. No i jadę z dziećmi tramwajem i się zorientowałem, że zapomniałem spodenek do wody...może nie takie spektakularne jak jeden futrzaszty od szosy bo ogarnąłem w + 20 minut.

Aha

Robię sobie przerwę na wale koło piaskarnia jem batonika i usiadłem na schodkach prowadzących do piaskarnia to mnie przez megafon przegonili żebym spadał z ich teren i że wzywają grupę interwencyjna... No co za ch... może na ich terenie bylem może 40 cm nogami...

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Lider

w Hydepark

32piorunów

Pożar roweru elektrycznego w Gdańsku
Gdańsk, ulica Ogarna. Tak płonie rower elektryczny. Według świadków był to rower używany przez dostawcę jedzenia. Z relacji wynika, że mógł być samodzielnie modyfikowany przez użytkownika.

Fenomen0piorunów

Z B A N O W A Ć !!!!!!!!!!!!!!!1111111111111

Sum0piorunów

Jak już przedmówcy napisali- koc gaśniczy i poczekać aż się wypali.

Są już gaśnice typu L, ale 2kg chyba 400zl

Pokaż więcej komentarzy (9)

Kosmonauta

w Hydepark

23piorunów

Wczoraj na wieczór pojechałem do sąsiedniego miasta rowerem na basen. I musiałem się nieźle spocić bo dziś waga nie pokazuje nawet 102 kg więc lepiej niz zakładałem. Jak tak dalej pójdzie to wyzwanie zamknie się jeszcze w sierpniu.

Autorytet4piorunów

W sobotę wieczorem rowererem po takiej drodze? Życie ci niemiłe? :slightly_smiling_face:

Kosmonauta0piorunów

@Gustawff regoralnie jeżdżę po tej drodze

GURU1piorunów

Nie boisz sie jezdzic rowerem?
Trasa nie wyglada zbyt bezpiecznie

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Rowerowy Równik

23piorunów

343 267 + 21 + 21 + 22 + 22 + 22 = 343 375

Nie dodaje stacjonarki, bo do żadnych monitorów nie podłączona to pewnie oszukuje (w nogach wiem że tak). Ale cegiełkę jakąś dorzucam. Papatony niezamierzone, mam taką trasę, że tyle akurat wychodzi. Albo ja nie umim albo jesteście leszcze, że dystansów po przecinku nie chcecie :D Dlatego zaniżam w dół. Trasy nie z papatonu dlatego, że trzeba jeszcze było paczkomat zaliczyć.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość3piorunów

Tak, to ja to liczyłem. Tak, wyszło, że zdobywasz osiągnięcie

Ja nie dam rady?! (20 km)*

W sumie... (100 km)*

Nie mogę rozmawiać bo jadę! (100 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

36piorunów

342 993 + 2 + 2 + 270 = 343 267

Lubuska Szosa ~500~ 250 km

Opowieść to będzie o tym, jak spierdzieli się prawie wszystko, oczywiście przy dużym udziale opowiadającego, lecz i tak skończyć z tarczą, a nie na niej. Serdecznie Państwa zapraszam na relację z wyścigu.

Start w Lubuskiej Szosie planowałem od dawna. W ubiegłym roku gdybałem 250 czy 500 km, ale szybko nastawiłem się na najdłuższy dystans. Kusiła szybka trasa i korzystne okoliczności logistyczne, więc pozostało wybrać właśnie tę opcję.

Ten wyścig stanowił dla mnie główny punkt sezonu 2026. Wszystko szło dobrze, noga w tym roku pięknie podaje, waga zredukowana względem ubiegłych lat, udało się pozytywnie ukończyć Pierścień Tysiąca Jezior 610 km, pico bello. Do tego na wspomnianym PTJ poznałem typa, który ukończył wyścig w prawie identycznym czasie jak ja, choć nie widzieliśmy się zupełnie na trasie. Mieliśmy razem startować w jednej grupie, z jego znajomkiem.

Niestety problemy zaczęły się po środowej przejażdżce. Wskutek awarii ratchetu (taki system zazębiania tylnej piasty), zaczęło mi się robić ostre koło. Nie było to bardzo problematyczne, ale w obliczu wyścigu na długim dystansie, wolałem to naprawić. No i spierdoliłem jeszcze bardziej, a w sumie nie wiem nadal dlaczego xD Wyczyściłem z syfu okolice łożysk, pierścienie, sprężynki, a po zamontowaniu koła, okazało się że piasta przez 1/4 obrotu, praktycznie staje w miejscu. Łańcuch hałasuje, spada, normalnie kataklizm. Pozostał zatem w praktyce jeden dzień, a ja mam niesprawny rower. Zajekurwabiście. Ani oddać do serwisu, ani nic. Decyzja: spróbuję ogarnąć to w piątkowy wieczór. Na próbie się skończyło. Całe 2 minuty przed północą.

Czas na bilans zysków i strat. Zysków nie ma. Straty: nie mam narzędzia pracy na kilka godzin przed startem, a powinienem już spać. Szybka decyzja, przerabiam starą szosę, dodaję lemondkę, ogarniam napęd, montuję akcesoria, zmieniam koszyki na bidon etc. Przed 1:00 skończyłem, trudno, jakoś dotrwam. Pozostało poprawić gpx, bo organizator dodał mały objazd. I wtedy sobie to uzmysłowiłem. Och, co za gamoń, co ja odpierdoliłem.

ZAPOMNIAŁEM

K⁎⁎WA

SPODENEK

Ale jak?!?!?! I wtedy sobie przypomniałem. Późną porą w czwartek, zabieram koszulkę i potówkę, tutaj są skarpetki, a tam bibsy. Ale nie te, one na takiej trasie zatrą mnie jak papier ścierny, 3h jazdy to max. Idę do suszarki, bo robiłem pranie we wtorek. O, a tutaj jest pomiar tętna, bo znowu zapomnę. Do suszarki już nie docieram.

No i c⁎⁎j, no i cześć. Pół godziny deprechy.

Przychodzi mi myśl. Sprawdzam jedno, drugie, dobra, spróbuję. Decathlon otwarty od 9, numer do orga znaleziony. Piszę z prośbą o zmianę dystansu, rano przeczytam. Z wkurwienia przez blisko godzinę nie mogę zasnąć, a budzę się ponad pół godziny przed budzikiem. 4,5 godziny snu, elegancko. Spoglądam na telefon:

"nie ma problemu, ale nie gwarantujemy medalu"

Ciul z medalem, here we goooooooooo

Za dziesięć 9:00 jestem pod roletą sklepu, wpadam, przymierzam, płacę, przebieram się w kiblu (słuchając jak gość w kabinie obok walczy o życie) i rura na start. Tracker odbieram 3 minuty przed startem. Izi pizi.

Rozglądam się, a tam sama konina. Dyski, kaski aero, wytopione łydy. Będzie wesoło.

Ruszamy dosyć żwawo... żartuję, bo to jest po prostu galop. Zmiany mocne, poniżej 30 km/h jest tylko na podjazdach 5%+. Na pierwszym punkcie kontrolnym, na 71. km średnia wynosi 36,7. Matko święta. Przerwa max 5 minut, jedziemy dalej. Po kilku km, brak ostrzeżenia i wpadam w dziurę. Uff, dętki całe, ale połamało się gniazdo od licznika i ten dynda na lince xDD Za⁎⁎⁎⁎ście. Myślę sobie o tym, jak przetrwam ten dystans po takim śnie i na 108. km otrzymuję odpowiedź, tam gdzie zawsze. Łapie mnie skurcz na wewnętrznej części uda. Udaje mi się z nim wygrać, przypuszczam że to może być kwestia mozolnej pracy z rozciąganiem. W ubiegłych latach takie ekscesy kończyły się zsiadaniem z roweru. Jeszcze tego nie wiem, ale skurczów tego dnia zaliczę blisko 10. Nie jestem jednak jedyny, przez nie z koła spada nam nawet znany w ultrasowej całej Polsce jeden kozak. Upał również robi swoje. Z trudem docieram do PK2 i tam mam już więcej czasu na parę rzeczy. Tylko jakimś cudem, jedno gniazdo odłożyłem do starej podsiodłówki i mimo braku idealnego spasowania, montuję na nowo licznik. Do tego ściągam buty, bo stopy pieką (ale tylko w 1 punkcie, a nie tak jak wcześniej) i się rozciągam. Szybkie uzupełnienie kalorii i gnamy dalej. Do mety pozostaje 90 km i jazda pod wiatr. Ten niestety okazuje się kręcić i sporo jest jazdy z podmuchem bocznym. Końcówka jest już ciężka, skończyła mi się woda w bukłaku, a żołądek nerwowo reaguje na samą myśl o izo w bidonach i słodkich żelach. Ogólnie najchętniej bym wszystko zwrócił. Z trudem pochłaniam wymagane minimum i toczę się do mety. Tempo spadło, ale nie tylko u mnie. Grupka się rozrywa na licznych końcowych podjazdach. Walczę na nich ze skurczami i bólem stóp. Nie mogę rozluźnić nóg, bo stopy bolą. Nie mogę odciążyć stóp, ponieważ mnie spina. Udaje mi się jednak ostatecznie dotrzeć do mety i to w bardzo dobrym czasie, którego się kompletnie nie spodziewałem.

Piękny to był wyścig, nie zapomnę go nigdy.

PS. Medal też dostałem :smiley:

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU1piorunów

@Furto Mój chłop raz zapomniał butów spd, a raz mu pękły spodenki jak je nakładał (akurat na szczęście miał drugie).

Gruba ryba0piorunów

@GazelkaFarelka o, to są równie utalentowani ludzie jak ja, dzięki za słowa otuchy 😂

GURU2piorunów

Panie @Furto ogromne gratulacje, bo brzmi jakby cały świat miał być na nie jeśli chodzi o ten wyścig xD Piękna relacja, super mi się czytało 😃
Podziwiam za upór i kombinowanie.
Jakieś kolejne fajne starty w niedalekiej przyszłości jeszcze Cię czekają?

Gruba ryba1piorunów

@Trypsyna

bo brzmi jakby cały świat miał być na nie jeśli chodzi o ten wyścig

Bez kitu w pewnym momencie tak się właśnie czułem. Cały świat, na którego czele stałem ja xD

@Trypsyna

Jakieś kolejne fajne starty w niedalekiej przyszłości jeszcze Cię czekają?

Na chwilę obecną nie, raczej na pewno nie wpadnie żadne 300+, bo nie mogę znaleźć nic atrakcyjnego pod kątem logistycznym. Mam na oku jeszcze dwie imprezy we wrześniu i październiku na 100/200 km, może jedną wybiorę :smiley:

Przy czym rozmawiamy o zawodach, bo jeszcze dwa cele mam w kalendarzu na sierpień :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (26)

Wirtuoz

w Rowerowy Równik

17piorunów

342 879 + 114 = 342 993

O ile w ubiegłym tygodniu trasa chciała mnie zniszczyć (udanie) to dziś jechało się kapitalnie, nie licząc krótkiego fragmentu podjazdu na Jamną (od Siekierczyny), która zaczęła się od 11% przez 18% a na końcu zluzowała do miłych 13%.

Interesujący był cmentarz wojenny w Staszkówce (Staszkówka ♰ №118 / 2). Na pierwszy rzut oka niby nic specjalnego. Cztery olbrzymie wieże z wbitymi w nie solidnymi mieczami i schludne nagrobki dookoła. Gdy się jednak wejdzie w cień tych wież i zerknie do góry... Wtedy coś się zmienia.

Ciekawe miejsce. Warto pojechać.

Podobnie interesująca jest wieża w Bruśniku (strome i wąskie schody). Piękny widok na pobliskie wzniesienia, a dodatkowo tablice objaśniające na co patrzymy. Niestety mocno podniszczone przez jakichś dupków.

Gdy tak sobie staliśmy koło wieży (ze mną jechał ten, którego łydy nie bolą - to jego trasa) na elektrycznych rowerach podjechała rodzina 2+2. Zero wysiłku. Zsiedli, popatrzyli z szacunkiem na wieżę, a po chwili usłyszałem "nogi mnie bolą". Kumpel nie wytrzymał i "próżnię" rzucił tekst: a po czym?

Potem już bardzo malownicze zjazdy i podjazdy w kierunku Jamnej i Paleśnicy. Dalej Zakliczyn i Tarnów.

To był dobry dzień!

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!