Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#hejto40plus

Fanatyk

w Hydepark

70piorunów

Może trochę wyolbrzymiam sytuacje, ale mam lekkiego doła jako rodzić, więc wyleję tutaj smutów na klawiaturę.

Żyjemy sobie na skraju wsi, pod większym miastem. Celowo się tam wyprowadziliśmy, aby mieć spokój od zgiełku, kiepskich sąsiadów, no i aby dzieciaki miały trochę swobodnego dzieciństwa. Mam synów 9 i 6 lat, staramy się ich wychowywać bardziej w stylu podwórkowym – ekran do kilku godzin dziennie, brak telefonów, macie biegać i broić, poznawać kolegów. No i kolegów poznają, lepszych i gorszych, ale ogólnie zaczęliśmy się cieszyć, bo poznali kolejnego kolegę mieszkającego na dawnym gospodarstwie i obok niego założyli kolejną bazę – miałem nawet zrobić spacer po ich bazach i wam kiedyś wrzucić. Ogólnie sielsko anielsko, w poniedziałek jeden nocował u drugiego, w wtorek na odwrót.

Ale do sedna. Wczoraj byli sami, pod opieką dziadków, czyli generalnie hasali do woli. Wróciliśmy wieczorem i starszy coś podejrzenie wleciał do domu, zgarnął plecak i próbuje się wyśliznąć. Jako, że dwa dni wcześniej, próbowali z strychu zdjąć akwarium, na hodowlę żab, Mżonka go przydybała i skontrolowała torbę. A tam, nóż jak na zdjęciu. Pytanie, co to, skąd to ma, pierw się migał, potem próbował uciec. W końcu się przyznał, że „pożyczył” z parapetu u kolegi, bo musiał przeciąć chaszcze do bazy. Co znaczy pożyczył, tłumaczenie, że to kradzież, a już o tym, że mogli Sobie coś zrobić, to szkoda nawet gadać – niby dajemy im być samodzielnym w kuchni, ale pod naszą kontrolą. Płacz się dopiero rozkręcił, jak się dowiedział, że ma karę, i trzeba teraz wziąć nóż, odnieść rodzicom kolegi, i przeprosić. Niestety on mocno reaguje, bo ma ADHD, więc wrzaski na pół osiedla, więc będzie nożownik, jak nic. Do tego jeszcze kumple, wzięci na spytkę, potwierdzili, że wziął ten nóż, że niby mówili mu że nie, że potem jeszcze pociął jakaś złamaną kukurydzę, no ok, potwierdzili wersję wydarzeń, ale za chwilę polecieli do bazy, aby przynieść tą kukurydzę na dowód, o który nikt nie prosił – no to już było mało koleżeńskie moim zdaniem.

No i bądź tu mądry, z tym wychowywaniem dzieci. Nie wiem teraz, czy dobrze zareagowałem, czy to dobre rozwiązanie problemu. Nie podoba mi się też, zachowanie kumpli – niby niebezpieczna sytuacja, ale z drugiej strony to dobijanie leżącego, nie za fajne. Człowiek stara się ich usamodzielniać, odklejać od ekranu, a Ci potem latają z nożem po wsi, który jeszcze buchnęli.

A na koniec Sobie myślę, co by zrobił 9 letni zomers w tej sytuacji? No nie zajumał by noża, bo i tak każdy w tym wieku miał już jakiś scyzoryk, a od kumpla pewnie nie raz dostał cegłówką lub czymś w tym stylu, po czym razem szło się nad strugę, budować tamy, aż matka zgarnęła, i kolejny dzień spuściła lanie, za pobrudzone i śmierdzące ciuchy.

I bądź tu mądry, ehh.

Pokaż więcej komentarzy (58)

Autorytet

w Hydepark

188piorunów

Trochę takie. Dla wielu pewnie nic istotnego, ale dla mnie był to spory krok w poprawie samooceny i wiary w siebie.
Wrzucałem tu , że wybrałem się na . Niby nic, ale sek w tym, że mając bliżej niż po tym jak ekipa się wykruszyła stwierdziłem, że pi⁎⁎⁎⁎lę i jadę sam.
~580km bez żadnego planu, znajomych na miejscu. Spakowałem plecak, namiot i krzesełko ( no kurde Stary jestem czasem muszę usiąść :D) I pojechałem. Zawiozłem 3 osoby zgarnięte po drodze, rozbilem się randomowo na polu, poznałem młodzież z Sosnowca, chłopaków starszych odemnie z Gdańska, @starebabyjebacpradem (dzięki ziomuś fajne popołudnie i później wieczór ). Powyglupialem się w przebraniu, byłem na koncertach na których chciałem, byłem w pogo, przedeeptalem dobre 30km po terenie festiwalu.
Było w pytę, jak chciałem być sam to byłem sam, jak potrzebowałem ludzi to poznawałem ludzi.
Wyjazd 10/10, tylko powrót ciężki bo samemu 9h w aucie i zakwasy jakby mnie kijem bili.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Gry

7piorunów

Secret Service - numer wakacyjny (1994) okiem gracza

Wakaaacjeeee!!! Czas odpoczynku, ładowania baterii i nieskrępowanego grania bo przecież nie ma szkoły :wink: A Secret Service datowany na lipiec-sierpień 1994 dostarcza sporo pomysłów co odpalić na naszych komputerach Wtedy jeszcze miałem Amigę 500 rozbudowaną do 1MB ram i dodatkową

Fanatyk

w Hydepark

11piorunów

W deszczowy dzień w wakacje ratował mnie tylko komodorek. Kto nigdy nie ustawiał głowicy ten nie zna życia.

Gwiazdor3piorunów

Stacja do Commodore to był praktycznie drugi Commodore. Ten sam procesor w środku, RAM i kilka scalaków do obsługi silnika i pozycjonowania głowicy. Koszt horrendalny. Ale doświadczenie zupełnie inne niż wgrywanie z kaset. Nie trzeba było chodzić na palcach i praktycznie nie oddychać "bo się nie wgra".

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Hydepark

36piorunów

Wczoraj ktoś zarzucił mi mitologizację lokomotyw EN57 😉 Porzućmy więc za porzućmy miły powiew klimatów, kiedy to siedzi się i wspomina, że "kiedyś, to było". Wejdźmy na pełnej k...wie w

Wakacje, wakacje? Gzie się wybierają Tosie i Tomki? Pewnie w góry i na Mazury, ale zapewne wielu z Was bierze żonę/męża czy też partnera/partnerkę względnie jeśli jesteście patologią to konkubinę i lecicie do Hiszpanii, Włoch, Grecji, Turcji a może i dalej a czy pamiętacie kogoś z Waszych znajomych kto w cudownych latach 90. śmigał ot tak sobie na zagraniczny urlop? Z mojego dzieciństwa nie pamiętam takich przypadków. Pokolenie dzieciaków urodzonych w pierwszej połowie lat 80., to ci którzy wakacje spędzali biegając po osiedlu, jadąc do babci na wieś albo na kolonię nad Solinę. Ewentualnie rodzice szarpnęli się na wyjazd nad Bałtyk albo na Mazury. Sam pamiętam, że pierwszą osobą z kręgu moich znajomych, która jeździła zagranicę na wakacje była Karolina, moja dziewczyna z czasów licealnych, która śmigała do Chorwacji czy Grecji albo rodzice fundowali jej i jej siostrze weekendowy wypad do Londynu. W końcówce lat 90., to było nie byle co. No ale ona miała bogatych rodziców prawników. Mój najlepszy kumpel z osiedla Marcin pojechał kiedyś na dwa tygodnie do Monachium, ale tylko dlatego, ze miał tam wujka. Generalnie dzieciaki i młodzież nie wystawiali nosa poza Polskę. Zresztą sam pamiętam jak pojechałem z rodzicami na dwa tygodnie nad jezioro. Nocowaliśmy w domkach w dawnym ośrodku wypoczynkowym MO jedząc w stołówce zupę mleczną na śniadanie. Sporo moich koleżanek i kolegów nad morzem zaliczało tzw. wczasy wagonowe. Kiedyś to było...

Osobistość5piorunów

@WatluszPierwszy Taaa, zagraniczne wyjazdy w tamtych czasach xD Na wakacje jeździłem na kolonie organizowane przez zakłady pracy rodziców. Zazwyczaj były to stare PRLowskie ośrodki wczasowe które najlepsze lata miały dawno za sobą. Miło wspominam ale jak teraz patrzę na zdjęcia (nieliczne, bo klisza droga!) to syf tam był okrutny i teraz już by takie coś nie przeszło żeby np. dzieciaki przez dwa tygodnie myły się w zagrzybionej po sufit łazience.

Ogólnie w okolicy w której się wychowałem większość wyjazdów wakacyjnych było organizowane przez zakłady pracy. Takie uroki przełom ustrojowego gdzie jakieś pozostałości PRL jeszcze funkcjonowały. Ojciec pracował w dużej hucie i całe rodziny jeździły autokarami do domków nad morzem. Takie indywidualne wyjazdy to była dla mnie jako dzieciaka totalna abstrakcja. Pamiętam, że egzotyką był kolega z podstawówki który miał dzianych starych i opowiadał o wyjazdach na narty w ferie. Wszyscy z niego cisnęli bekę, że ściamnia bo na narty to szwajcarzy albo niemcy jeżdżą a nie Polacy ze wsi xD

Autorytet1piorunów

@WatluszPierwszy w podstawówce była taka Monika, córka bogaczy. Na lekcji geografii Pani kazała mówić kto gdzie był. Wszyscy jakieś polskie miejscówki i okoliczne wioski. A Monika była w Nowym Jorku. Wszyscy uuuuuuuuu.

Przypominam, że to czasy kilometrowych kolejek pod ambasadą USA, by po godzinach upokorzeń nie dostać wizy.

Pokaż więcej komentarzy (29)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Ależ urodzinowy prezent od kawiarenkowiczów w postaci wygranej. No dobrze, to dzisiaj pozwolę sobie pozostać monotematycznym 😛

Temat:

Rymy: urodziny - od godziny - poniewiera - czas umierać

Zasady:

* Masz podany temat i rymy

* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności

* Szerzysz radość z tworzenia

* Piorunujesz jak najęty

* Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy

* Pamiętasz o tagach i społeczności

Gruba ryba9piorunów

O! Dziś Twoje urodziny?

Sto lat śpiewam od godziny

krew się w krtani poniewiera

ale nie czas nam umierać.

To stu lat życzę - czterdzieści skończone!

I proszę, rzecz jasna, pozdrowić żonę. :smiley:

Lider9piorunów

Ludzie tyle nie żyją

Na czterdzieste urodziny

Sądzę, że już od godziny

Zwłoki grabarz sponiewiera

Bo to przecież czas umierać

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Hydepark

42piorunów

Oglądam sobie zdjęcia z punkowego Festiwalu Urwanych Filmów. Na festiwale nie jeżdżę. Na ostatnim byłem chyba z 13 lat temu jeśli dobrze liczę. Wolę imprezy typowo klubowe, ale ja nie o tym. Widzę na zdjęciach obok tych starych dziadów sporo młodych ludzi. Serce mi rośnie. Na koncercie w minioną sobotę tuż za mną bawiły się dwie dziewczyny może w wieku 17-18 lat. Wesołe, skakały sobie, robiły zdjęcia. Na prawdę strzela mnie cholera, jak zewsząd słyszę tylko to marudzenie na młodzież i to w wykonaniu niestarych jeszcze przecież (he he żarcik) czterdziestolatków. Serio, młodzież jest spoko. Są inni niż my w ich wieku, ale nie znaczy, że gorsi i na prawdę nie wszyscy głupi i zapatrzeni w TikToka. Taka luźna refleksja.

Fotka z "Dziennika Łódzkiego" z Festiwalu Urwanych Filmów.

Fenomen2piorunów

@WatluszPierwszy masz rację, nie wszyscy, ale statystyka niestety jest bezlitosna.

A, dwa, nawet tacy o których mówisz znają większość hitów z TikToka, czy inne brainroty. Ot, w takim świecie żyją. Żeby nie było - emeryci nie są lepsi, wieku się mózg lasuje od TikToka, YT i TV Republika. To po prostu nadmiar smartfonów, przebodźcowanie, serotoninowy czy jakiś tam ciąg uzależnienia od scrollowania.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Autorytet

w Koszykówka

8piorunów

Sezon 94/95 - średnia zbórek

Gość z 201cm wzrostu na szczycie.

Pod nim jacyś mało znani lersserzy.

Ale to był Byk. Z tym ze jeszcze nie byk.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

112piorunów

Dzień dobry się z Państwem,

Wspaniały to był rok mojego życia, nie zapomnę go nigdy. A czego sobie życzę w kolejnym? Dużo wpisów na @hejto - bardzo je lubię, powrotu różowego GURU, a poza tym to:

Żeby Manat z Pingwinem się w końcu kochali,

Żeby nigdy Boriego już nie pomijali,

Żeby Owca nie musiał już banów rozdawać,

Żeby dużo w kawiarni sonetów omawiać,

Żeby z literatury George nobla nam dostał,

Żeby z “Muminków” i “Ani” Katie nie wyrosła,

Żeby Owczarek z Wodzianką do nas wrócili,

Żebyśmy równik rowerem już okrążyli ,

Żeby Twaroży powstał Kościół nareszcie,

(by kazań nie dawał Adelbert na mieście),

Żeby naród się zwrócił ku stoickiej wierze,

Żeby w końcu Splash został jej pierwszym papieżem,

Żeby Bartek otrzymał stopień kapitana,

Żeby książek miał Wujek “whuj” do czytania,

Żeby nie dostał Endrevoir od herbaty zgagi,

Żeby Dziwen dokończył okładki do sagi,

Żeby w łóżku SirePlama do woli mógł gnuśnieć,

I żeby Fafalali nie schodził z twarzy uśmiech.

Fanatyk4piorunów

@fonfi sto lat i zawsze czerwonych oksów, odznak hejto, wypoczynku, zapasu voltarenu, oby słońce w monitor nie świeciło, dużo czasu i formy na pedałowanie (rower opcjonalny ( ͡° ͜ʖ ͡°)), rolki folii bąbelkowej codziennie samowymieniającej się i dużo hejtowania na hejto :smiley:

PS. Dobrze Pan się się trzyma jak na ten wiek. Dawałem dychę mniej xD

Pokaż więcej komentarzy (60)

Fanatyk

w Hydepark

54piorunów

Wakacje, lato, słońce. Wspominajmy więc miło porzućmy malkontenctwo i realizm tagu zanurzmy się w

EN57 czyli popularny "kibel" na którego, z racji malowania, mówiło się u mnie "żółto-niebieski". Zawsze będę wspominał te wyjazdy z rodzicami, pierwsze samodzielne wypady z kumplami... nie byłoby tego gdyby nie EN57 😉 Latem zero klimy (to chyba oczywiste) a w zimie potrafił tak grzać, że można było jechać w samych majtkach. Dodatkowo później zaczęto w nich montować plastikowe siedzenia, które niemal parzyły w tyłek zimą a latem też potrafiły się nieźle nagrzać od słońca. Przejechałem EN57 tysiące kilometrów - nad pobliskie jezioro z kolegami, z rodzicami do pobliskich miast na jakieś weekendowe mini wycieczki, z tatą na Śląsk, gdy jechał coś załatwić z roboty i zabierał mnie ze sobą, na koncerty z ekipą, na studia...

Był syfiasty, śmierdział ale i tak mam do EN57 ogromny sentyment.

GURU4piorunów

Im byłem starszy, tym mniej je lubiłem. Jaki ja się czułem brudny po wyjściu z tego...

Przy dzisiejszych regio szynobusach, to nie ma co se nawet d⁎⁎y nostalgią zawracać.

Pokaż więcej komentarzy (28)

Fanatyk

w Hydepark

99piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
Co prawda urodziny mam dopiero za kilka dni, ale już się pochwalę. A co!

Ależ mi żona prezent zrobiła. Najpierw mi w kalendarz wrzuciła wpis na wczoraj na godzinę 16:00 o treści: "urodziny fonfiego", a póżniej przez cały tydzień nie chciała powiedzieć o co chodzi. A wierzcie mi - próbowałem wyciągnąć to z niej albo z dzieciaków na różne sposoby. Ani wrzucane mimochodem, w środek konwersacji, pytania typu "to co my robimy w tę sobotę", ani próba podejścia jej tekstem, że idę na cały dzień na rower. Nawet obudzona o 3 nad ranem zachowała na tyle trzeźwości umysłu, żeby się nie wygadać. Przyznam, że już mi nawet akumulator z kablami po głowie chodził... 😛

W sobotę chwilę po godzinie 15:00 żona wsadziła całą rodzinę do samochodu i kazała zawieźć wszystkich do centrum Warszawy. Samochód dla niepoznaki kazała zostawić na parkingu pod Złotymi Tarasami i dalej spacerem. Aż w końcu stanęliśmy przed drzwiami sklepu. Sklepu z ceramiką Bolesławiec! "Ha! Dostanę nowe talerzyki do kolekcji!" pomyślałem sobie. O jak się myliłem.

Wewnątrz czekały na nas... warsztaty z malowania! Mogłem sobie wybrać dowolny wzór kubeczka (bo talerzyków, miseczek i wazoników chwilowo brak), dostałem zestaw stempelków, pędzelków i krótki instruktaż. Przez półtorej godziny bawiłem się jak małe dziecko na świetlicy a banan nie schodził mi z twarzy.

A już za dwa tygodnie (jak wypalą) to będę miał w szafce taki kubek! Że krzywo pomalowany? ALE MÓJ NIEPOWTARZALNY!!!

Nawet @WujekAlien takiego nie ma!

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Hydepark

53piorunów

Z racji tego, że @Trypsyna pod tagiem przypomniała o tak ważnym słowie jak "nostalgia" a @BapitanKomba wywołał mnie niejako do tablicy w temacie chciałbym podjąć temat.

Pamiętacie te czasy, gdy telewizor był bogiem? Ja pamiętam chociaż było to dawno. W latach 90. Ale po kolei. W moim domu telewizor zawsze był jakoś z boku. Owszem był, oglądało się, ale "stary w fotelu", to raczej nie u mnie. Chyba, że z książką, albo gazetą. To, jak mawiał klasyk "można... jeszcze jak". Natomiast u wielu moich kolegów i koleżanek telewizor pełnił rolę ołtarza do którego rodzice, a przeważnie ojciec rodziny przykuty był niemal, jak bracia Daltonowie z kreskówki o pewnym kowboju do kuli u nogi. Powrót głowy rodziny do domu równał się odpaleniu telewizora i oglądaniu w zasadzie czegokolwiek. Język korpo i influencerek z Instagrama używa często pojęcia "game changer". Czymś takim była w świecie "typowego starego" kablówka. Połowa osiedli się okablowała. Oznaczało to zwykle plus 100 kanałów w telewizji. Raj. Ojciec na kanapie mógł teraz oglądać serial klasy B po niemiecku, albo włoskie wiadomości a w gozinach wieczornych ponętną pani zza zachodniej granicy szeptała mu do uszka "ruf mich an" oferując telefoniczne uciechy za kilka marek. Ponadto telewizor był ważnym punktem zbornym imprez rodzinnych. Familia przy stole a w tle telewizor podkręcony niemal na full nadaje wiadomości, informacje z rynku świń, którymi żyłby przez tydzień Piechociński, albo retransmituje mecz naszej kadry biorącej w tyłek 3:0 z Azerbejdżanem, na ekranie rozmnażają się gibony, żołnierze giną na Bałkanach a w Srebrenicy dokonano masakry ludności cywilnej. Nic to. Rodzina wsuwa obiad, jak włoski kot Makłowicza wsuwał ricottę. Sam pamiętam, jak przychodziłem do mojego kumpla Krzyśka, gdzie tzw. pan domu wydawał się niemal przyklejony do fotela przed ekranem. Sporym szokiem był dla mnie dom jednej z koleżanek, gdzie telewizor grał nawet, gdy nikogo nie było w pokoju a, gdy go ktoś wcisnął przycisk OFF na pilocie, to ojciec potrafił z kibla zawołać "kto wyłączył?". Dziś mam wrażenie, ze telewizor pełnił trochę rolę internetu. Po prostu był zawsze w domu, więc stale się z niego korzystało. Musiał być w centralnym punkcie, by dawać wszystkim domownikom łatwość dostępu.

Na koniec taka anegdotka od kogoś, kto wychował się w mało telewizjożernym domu. Przyszła do nas kiedyś sąsiadka i pierwszym pytaniem jakie zadała było "wy nie macie telewizora?". Bowiem u nas telewizor nie stał w punkcie centralnym tzw. salonu (salon w mieszkaniu w bloku, to też dobre swoją drogą), tylko z boku wciśnięty we wnękę w regale. Brak telewizora. Nie, tak nie można było żyć 😉

Gruba ryba1piorunów

@WatluszPierwszy no telewizor w centrum. Ja miałem tylko cztery kanały, bo na moje zadupie telewizja nie dochodziła, a dekodery i TV cyfrowa to dopiero później. Ojciec przyssany do ekranu, ku⁎⁎⁎⁎cy na widok Buzka czy tam innego Cimoszewicza to codzienność. Do tego obiady i wszystko inne przy TV, choćby to miały być TV Mango

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Hydepark

10piorunów

Ktoś dzisiaj wrzucił zdjęcie ~AI~ z młodym Messim trzymającym noworodka Yamala i zacząłem się zastanawiać, kto faktycznie był najstarszy i najmłodszy na tym Mundialu.

Najstarszym zawodnikiem powołanym na ten turniej był szkocki bramkarz Craig Gordon (urodzony w moim mieście, grający dla mojego lokalnego Heart of Midlothian). W momencie rozpoczęcia mistrzostw miał 43 lata i 162 dni.

Najmłodszym zawodnikiem na turnieju w Ameryce Północnej jest meksykański pomocnik Gilberto Mora. W dniu meczu otwarcia (11 czerwca) miał zaledwie 17 lat i 240 dni, stając się jednocześnie najmłodszym reprezentantem gospodarzy w historii mundiali.

Podczas meczu fazy grupowej w Houston 41-letni Cristiano Ronaldo z Portugalii i 18-letni Bekhruz Karimov z Uzbekistanu zagrali przeciwko sobie, ustanawiając rekord największej różnicy wieku między rywalami w historii Mistrzostw Świata, wynoszący dokładnie 22 lata i 183 dni.

Wszyscy gracze, którzy mogą dołączyć do :smiley:

Craig Gordon, Szkocja, 43 lata, Bramkarz.

Cristiano Ronaldo, Portugalia, 41 lat, Napastnik.

Guillermo Ochoa, Meksyk, 40 lat, Bramkarz.

Luka Modrić, Chorwacja, 40 lat, Pomocnik.

Edin Džeko, Bośnia i Herc., 40 lat, Napastnik.

Manuel Neuer, Niemcy 40 lat, Bramkarz.

Wracając do powodu tego wpisu, w niedzielnym finale Mistrzostw Świata 2026 naprzeciw siebie staną 39-letni Lionel Messi (urodzony 24 czerwca 1987 r. – dokładnie 39 lat i 25 dni w dniu finału) oraz 19-letni Lamine Yamal z Hiszpanii (urodzony 13 lipca 2007 r. – dokładnie 19 lat i 6 dni w dniu finału), co oznacza, że obu graczy dzieli różnica równych 20 lat i 19 dni (w dniu finału:).

Najlepszego dla obu panów bo obchodzili urodziny na turnieju :slightly_smiling_face:

HIGHLIGHTS - Portugal v Uzbekistan | Ronaldo Looking To Silence Critics | FIFA World Cup 2026

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Hydepark

30piorunów

Dzieci z żoną na wakacjach, więc mam czas na różne bzdury. Wczoraj czekjąc na mecz postanowiłem odświeżyć sobie po latach serial "Z Archiwum X". Oglądałem go w czasach licealnych, gdy prezentowała go TVP2 i stwierdziłem, że czasami fajnie jest skonfrontować się po latach z czymś, co niegdyś przykuwało mnie do ekranu telewizora na te 45-50 minut. Nie miałem jednak za bardzo ochoty na oglądanie od początku odpaliłem więc dwa randomowe odcinki z pierwszej serii. No i poległem. Nie potrafię już tego oglądać. Jawi mi się, to jak jakiś horror klasy B pomieszany z serialem typu " Czy boisz się ciemności". Jak agent Mulder odpowiada na zaczepkę jednego z bohaterów "używam damskich perfum, ale o męskim zapachu", to prychnąłem aż mi poszła kawa nosem. To jakieś mrugnięcie okiem i beka z konwencji filmów o twardzielach? Jeśli tak, to spoko. Rozbawiło mnie. Jeśli nie, to przepraszam, ale wyszło zabawnie. Same historie też mnie nie wciągnęły. W połowie odcinka w którym jakiś wilkopodobny koleś morduje ludzi stwierdziłem, że to co robię jest zwyczajną stratą czasu. Kolejny odcinek też o jakimś mordującym "kimś" znudził mnie już po kilkunastu minutach a "niepokojący" klimat raczej mnie bawił niż powodował gęsią skórkę. Dziękuję. Straciłem jakąś godzinę życia, by przekonać się, że czasami nostalgia i wspomnienia ze szkolnych lat nie wystarczają.

Pokaż więcej komentarzy (18)