mati3654Kosmonauta
18piorunówZ cenami nieruchomości w Warszawie zaczyna się dziać to samo co od dawna obserwujemy w Azji, czyli kupno mieszkania przestaje być opłacalne z czysto ekonomicznego punktu widzenia w porównaniu z wynajmem.
Poszukujemy z żoną od kilku miesięcy mieszkania M5 na rynku wtórnym, ceny w lokalizacji która nas interesuje wahają się w okolicy 18-22tys. z metra czyli około 2,1 - 2,5mln zł za interesujący nas metraż 100-120m. Chcąc wziąć większość w kredycie na 20-25 lat (na dłużej nie dostaniemy ze względu na wiek) musielibyśmy się liczyć z ratą na poziomie 12-14tys miesięcznie z czego samych odsetek na początek 8-9tys.
Jednocześnie podobne mieszkanie można wynająć za... 5000zł plus czynsz administracyjny (który trzeba też płacić mając własnościowe więc można pominąć). Takich mieszkań w tej samej okolicy są 4 na wynajem i widzę że właściciele nie mogą ich wynająć i schodzą mocno z ceny jak na załączniku.
Czy kupno wg Was wciąż ma sens przy tak chorych cenach i stosunkowo tanim wynajmie? Czy lepiej zaoszczędzoną różnicę wrzucić na giełdę/obligacje i poczekać na spadki choćby w cenach realnych?
#nieruchomosci #inwestycje #mieszkanie #warszawa #gielda

Wedlug mnie kupowanie mieszkan w duzych miastach w ogole nie ma sensu, chyba ze na prawde mamy potezna ilosc wolnych dolarow. Kupno mieszkania/ domu na obrzezach czy kawalek poza miastem to zdecydowanie lepsza opcja, ale oczywiscie potrafie sobie wyobrazic przypadki, w ktorych tak sie nie da
Chciałem kupić podobnie do twojego planu. Jednak stwierdzam że dalej od samej stolicy z dobrym dojazdem jest bardziej ekonomicznie i inne rzeczy są prostsze. Masz rację że dzieję się jak w Azji. Zaraz wszyscy będą żyć w 12 metrowych kojcach dla korpo szczurów














