Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gamesmeter

Wirtuoz

w Gry

10piorunów

130 + 1 = 131

Tytuł: Risen 2 Dark Waters

Developer: Piranha Bytes

Rok wydania: 2012

Gatunek: action RPG

Użyta platforma: PC

Czas rozgrywki : ~30h

Ocena: 3/10

Chciałem pograć w jakąś grę action RPG i pograłem - niestety, głód nie został nasycony. Podejście do Risen 2 miałem za małolata - pamiętam z tego, że po spoko jedynce, mój PC nie udźwignął drugiej części i musiałem poddać się jakoś na samym początku. Chyba niepotrzebnie wracałem, fabuła bardzo mizerna, walka monotonna, zdobywane umiejętności praktycznie nic nie zmieniają, no szkoda czasu ogólnie.

Kosmonauta1piorunów

Nie pamiętam którą to część ogrywałem, ale miała jakiegoś baga i moja postać stała w miejscu i nic nie mogłem zrobić, no i porzuciłem.

Fenomen2piorunów

Tak się najczęściej kończy zderzenie nostalgii i rzeczywistością. Te gry, w które zagrywaliśmy się 10-20 lat temu, teraz okazują się jakimś badziewem z koszmarną grafiką i sterowaniem.

Bo po prostu nie pamiętamy już szczegółów, w tamtym czasie był to często top grafiki, ale teraz wyglądają słabo.

Akurat Risen 2 trochę pamiętam, przeszedłem całość, kojarzę, że trochę przez przypadek zdobyłem jakąś wypasioną broń czy zbroję czy jedno i drugie - i walka na końcu była tylko formalnością, bo to było tak OP, że aż głupio było.

Mam na jeszcze parę takich staroci i boję się ich odpalać, żeby nie zniszczyć sobie wspomnień :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Tytan

w Gry

13piorunów

129 + 1 = 130

Tytuł: Still Wakes the Deep

Developer: Chinese Room

Rok wydania: 2024

Gatunek: survival horror

Użyta platforma: PC

Czas rozgrywki : 7 godzin

Ocena: 8/10

Prosty survival horror. Wcielamy się w ziomeczka na platformie wiertniczej gdzieś na Morzu Północnym. Jak to w życiu bywa owa platforma dowierca się do czegoś demonicznego pod dnem oceanu i jest afera.

Gameplay jest dość łatwy. Trzeba trochę poskakać i poskradać się, ale nigdy nie potrzebowałem więcej niż kilku prób, żeby przejść dalej. Do tego wszelkie poboczne drogi są zablokowane, a wszelkie obiekty, z którymi mamy wejść w interakcję są ubrudzone żółtą farbą, więc ciężko się zgubić. Trochę szkoda, że gra jest tak liniowa, bo fajnie by było trochę pozwiedzać.

Fabułka sztosik, klimacik też. Dialogów nie ma dużo, ale jako, że mamy do czynienia ze Szkotami pośrodku morza to jak już kogoś spotkamy to co chwilę lecą perełki. Zakończenie było trochę pośpieszne, ale podejrzewam, że pieniążki zaczęły się kończyć.

Jest też DLC, które dzieje się parę lat później. Jeśli kogoś zainteresowała historia z podstawki to warto sobie zagrać (na promce raczej, bo płacić 35zł za niecałe 2 godziny gry to tak średnio).

https://streamable.com/cx2ar7

GURU1piorunów

Co jest grane? Nie ma tego ani na eneba, ani na steamie. Gdzie się to kupuje?

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Jakie są kryteria , czy gry z drugiej generacji konsol też mogą wejść w rachubę? Nie wiem czy spamowanie grami z generacji NES / Famicom jest tu pożądane?

Tytan2piorunów

Jeśli tag jest w stanie przeżyć mnie to przeżyje wszystko.

Edit: no i NES to jest trzecia generacja, a nie druga.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Tytan

w Gry

18piorunów

127 + 1 = 128

Tytuł: Lumo
Producent i wydawca: Triple Eh?
Rok wydania: 2016
Gatunek: platformówka, logiczna
Użyta platforma: Switch
Ocena: 6/10

(edit: Hejto podchwyciło trailer drugiej części zamiast screena z tej gry jako główne medium, nie wiem jak to zmienić)

Gierkę kupiłem na promce parę lat temu i tak jakoś sobie przypomniałem ostatnio, więc postanowiłem dokończyć. I tu taka śmiesznostka, niedługo wychodzi druga część .

Tytuł inspirowany jest takimi grami jak Solstice, Head over Heels czy Knight Lore. Nigdy o nich nie słyszeliście? Ja też nie, ale tak twierdzi autor, więc tak pewnie jest. Stąd też mamy plansze obrócone o 45 stopni, do czego trzeba się przyzwyczaić. Gra momentami też nawiązuje do innych starych gier, co ma swój urok (na przykład plansza na modłę Pacmana była całkiem spoko).

Ogólnie plansze są całkiem spoko i gra wygląda dość przyjemnie, ale... no, właśnie... naszym głównym przeciwnikiem w tej grze jest niestety sterowanie. Pograłem sobie trochę w te gry powyżej, które były inspiracją dla Lumo i tak jak w tamtych sterowanie — jak na lata 80. przystało — było siermiężne, ale dość ograniczone, tak tutaj jest siermiężne, ale utrudnione przez możliwość ruchu w pełnych trzech wymiarach.

Na przykład w tamtych grach można było się poruszać jedynie w 4 kierunkach. Tutaj, grając na d-padzie (co polecam), możemy poruszać w 8 kierunkach, a na analogach zakres ruchu z jakiegoś powodu jest jeszcze większy, co utrudnia zamiast ułatwiać. W efekcie nawet jak wiemy dobrze, co trzeba zrobić to może być problem z realizacją, bo toporne sterowanie nam wchodzi w drogę. Mam wrażenie, że twórca wziął jakieś gotowe sterowanie do typowej indie gierki 3D i tak to zostawił.

Ale na szczęście to nie jest Dark Souls, gdzie każdy zgon cofa nasz progres o pół godziny. Stan gry jest zapisywany przy wejściu do każdego pomieszczenia, więc nawet jak trafimy na toporny moment to nie cierpimy zbyt długo. Przez większość czasu gra się całkiem przyjemnie, a gra regularnie jest na promkach za parę złotych, więc jak ktoś lubi takie klimaty to można zagrać.

Tytan0piorunów

Gralem jak dali kilka lat temu w ps plus na ps vite.
Przyjemna, ale nie skończyłem.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Tytan

w Dyskusje

10piorunów

126 + 1 = 127

Tytuł: OPUS: Rocket of Whispers
Producent i wydawca: SIGONO
Rok wydania: 2018
Gatunek: symulator chodzenia
Użyta platforma: Switch
Ocena: 6/10

Gra produkcji tajwańskiej. Symulator chodzenia, ewentualnie bardzo prosty survival. Jak to w serii OPUS bywa mamy ciekawe połączenie kosmosu z duchowością. Sterujemy ludkiem o imieniu John, który słyszy umarłych i już go to powoli wkurwia. Towarzyszy mu prawdopodobnie jedyna żywa osoba w okolicy, Fei. Jest ona wiedźmą. Czym zajmują się wiedźmy w uniwersum OPUS? Najwyraźniej... budowaniem rakiet i wysyłaniem przy ich pomocy dusz zmarłych w kosmos? Jeśli połączyliście kropki to logiczne jest, że John ma wszelkie powody, żeby jej w tym pomagać. I na tym polega głównie gra, chodzimy po wymarłym świecie i zbieramy części, żeby zbudować rakietę. Potem rakieta się rozpada przy starcie. Proces powtarzamy kilka razy aż gra się nie skończy.

Ale to oczywiście ma drugorzędne znaczenie. Kluczowe jest tutaj stopniowe poznawanie relacji międzi dwójką bohaterów, ich przeszłości i w jakimś stopniu losów mieszkańców okolicznych miasteczek wyludnionych przez epidemię. W grze jest pełno znajdziek i duchów, który dają nam jakiś fragment większej historii.

Aczkolwiek w pewnym momencie to łażenie zaczynało mnie męczyć. Na szczęście niedługo później gra się zakończyła i to całkiem nieźle się zakończyła. Generalnie to teraz odkładam pieniądz na trzecią część, bo mnie się ten klimat bardzo podoba i tyle, co pograłem na gamepassie to Echo of Starsong jest ambitniejsze i ciekawsze. Jeśli chodzi o czwartą grę, która wychodzi za miesiąc, to jeszcze poczekam na recenzje i pewnie ogarnie się na jakiejś promce.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

37piorunów

124 + 1 = 125

Tytuł: Factorio
Procudent i wydawca: Wube Software LTD.
Rok wydania: 2020
Gatunek: strategia/tycoon
Użyta platforma: PC/Steam
Czas przejścia: 29h
Ocena: 8/10

Grałem w podstawkę, bez żadnych modów. Grę zna pewnie większość tutaj obecnych. Lądujemy na obcej planecie gdzie musimy po prostu przetrwać. Zaczynamy od wykopania kilofem podstawowych składników czyli rudy żelaza, rudy miedzi i węgla. Żelaz i miedź przetapiamy na płytki, robimy z nich coraz to wymyślniejsze elementy które usprawniają naszą "fabrykę". Z czasem ogarniamy elektryczność która jeszcze bardziej napędza nasz rozwój, przez który możemy wytwarzać nowe przedmioty, które napędzają nasz rozwój... I na tym generalnie polega gra. Aż dojdziemy do momentu w którym wysyłamy satelitę w kosmos co jest uznawane za ukończenie gry. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie żeby grać dalej, stawiać sobie nowe cele. Grać można praktycznie bez końca, jedynym czynnikiem który może nam powiedzieć "hola hola, dalej już nie grasz" jest wydajność naszego komputera. Ważnym elementem są także robale-kosmici, mieszkańcy planety którym nie podoba się zanieczyszczenie które tworzymy i skutecznie próbują zniszczyć jej źródło, czyli naszą bazę. W pewnym momencie zaczyna się, jak to dobrze ujął jeden Tomek w moim wcześniejszym wpisie o grze, wyścig zbrojeń. My mamy coraz mocniejszy arsenał, robale ewoluują w coraz to mocniejsze wersje.

Grę oceniam na 8/10. Pewnie było by więcej, jednak swojego czasu dużo grywałem w Satisfactory i sam trzon gry trochę mi się już przejadł. Jak by ktoś nie kojarzył to Satisfactory jest klonem Factorio tyle, że pełne 3D i nacisk na walkę jest prawie, że zerowy. Bardziej chodzi o eksplorację i rozbudowę bazy.

Czy wrócę kiedyś do gry? Pewnie tak, ale raczej dopiero jak kupię dodatek, na co na razie ochoty zbytnio nie mam. Poniżej zdjęcie centrum mojej fabryki wszystkiego.

Fenomen4piorunów

Polecam dodatek, bardzo mocno rozbudowuje grę. Dla skali, za pierwszym razem podstawkę przeszedłem w około 40h ( do wystrzelenia rakiety). Kojarząc już co nieco, ale bez pośpiechu, w dodatku zrobiłem jak dotąd około 200h i zostało pewnie jeszcze z 15 -20 minimum do końca.

Poza tym wcale się nie nudzi, mamy kilka planet, gdzie każda ma zupełnie inne łańcuchy produkcyjne i w ogóle podejście do budowy, plus unikalni przeciwnicy, plus cała logistyka międzyplanetarna.

Fenomen3piorunów

Gra 10/10

Pokaż więcej komentarzy (8)

Specjalista

w Gry

18piorunów

123 + 1 = 124

Tytuł: Cry of Fear
Developer: Team Psykskallar
Wydawca: Team Psykskallar
Rok wydania: 2012
Gatunek: FPS / horror
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10

Uwielbiam Cry of Fear! Mod do Half-Life'a po roku wydany jako osobny tytuł, CoF to mroczny i horrorowy brat bliźniak gry Valve. Historia Simona który przechodzi przez osobiste piekło, a wybory przez niego podjęte rzutują na jego losie jest pięknym elementem całości na którą składa się także zwiedzanie koszmarnej wersji Sztokholmu i walka ze szkaradami jakie stają na naszej drodze.

Wszystko tutaj zagrało: przerywniki filmowe, udźwiękowienie, w miarę zróżnicowane bronie i akcesoria, ograniczony ekwipunek, tajemnicza fabuła, abstrakcyjne etapy prosto z koszmaru, elementy grozy, różnorodne potwory i kryjący się za nimi symbolizm, szereg lokacji (parki, ulice, budynki, kanały, las), ciekawe i angażujące zagadki, sekrety i easter eggi oraz dodatkowe kampanie do ogrania.

Z wad muszę wymienić częściowo irytującą walkę na bliski dystans, sekcje platformowe które z paskiem staminy stają się niepotrzebnie wkurzające oraz parę trudniejszych momentów (mam na myśli głównie etapy w których goni nas facet z piłą łańcuchową i trudno jest w czasie pościgu dotrzeć do bezpiecznego miejsca).

Do dziś jest to godna polecenia gra i rozumiem dlaczego jest to jeden z klasyków jeżeli chodzi o mody do Half Life'a. Obecnie ogrywam podstawkę i po jej przejściu planuję zagrać we wcześniejszą produkcję Szwedów znaną jako Afraid of Monsters, do której nawiązania można znaleźć tutaj.

GURU0piorunów

Klasyka gatunku,

Tytan

w Gry

13piorunów

122 + 1 = 123
Tytuł: The Last Campfire
Developer: Hello Games
Wydawca: Hello Games
Rok wydania: 2020
Gatunek: Logiczna
Użyta platforma: Switch
Ocena: 7/10

Gierka co rusz jest na promocji za kilka ziko i tak mi się jakoś kliknęło. Ale fortunnie.

W grze gramy takim ziomeczkiem i ratujemy innych ziomeczków, którzy stracili nadzieję (bo oni wtedy zamieniają się w kamień, o czym pewnie wie każdy, kto kiedyś stracił nadzieję). Oprócz tytułowego ogniska są jeszcze trzy inne, każde wymaga 4 ziomeczków (dla ambitnych 7) do przejścia dalej. Łącznie z "final bossem" musimy wyratować 13 ludzików rozwiązując bardzo proste (może oprócz kilku) łamigłówki. Czyli gra jest krótka? No, jest krótka, ale nie aż tak, bo w międzyczasie dzieje się jeszcze sporo innych rzeczy. Samo dostanie się do niektórych skamieniałych ludzików potrafi być dość czasochłonne. Poza tym od czasu do czasu dzieje się coś niespodziewanego. Co jest fajne, bo mamy poczucie, że faktycznie odbywamy jakąś podróż, a nie tylko odhaczamy poszczególne zagadki.

Fabuły jest tyle, żeby to wszystko miało jakiś sens i nawet się smutno robi momentami. Klimat jest fajny, grafika też i głos narratorki również. Poziom trudności jest bardzo niski, ale też nie aż tak, żeby się nudzić. Gra nie ma polskiej wersji językowej, więc dzieci mogą mieć pewne problemy jak nie rozumieją. Ogólnie za tę cenę to szkoda nie zagrać.

Tytan

w Gry

20piorunów

121 + 1 = 122
Tytuł: Kentucky Route Zero
Developer: Cardboard Computer
Wydawca: Annapurna Interactive
Rok wydania: 2013-2020
Gatunek: Przygodowa
Użyta platforma: Switch
Ocena: 5/10

Gra tak alternatywna, że nawet miała recenzję w Dwutygodniku. A ja aby podkreślić swą pretensjonalność piszę tego posta w modnych okularach zerówkach.

Wikipedia twierdzi, że ta gra to point-and-click, ale tak naprawdę spełnia może minimalne kryteria gatunku jednak efektywnie gra się jak w VNkę, wybieramy kwestie, możemy się trochę ruszać, czasem możemy coś podnieść, jest nawet kilka prostych zagadek w całej grze, ale realnie mamy mały wpływ na przebieg akcji. Nie ma nawet alternatywnych zakończeń, chociaż możemy wpłynąć na pewne jego aspekty.

W grze na początku poznajemy Conwaya i jego psa (imię do ustalenia). Gościu jest dostawcą i musi się dostać na ulicę, o której nikt nie słyszał. Niedługo dowiadujemy się, że można się tam dostać przez tytułową route zero, ale do tej — dla odmiany — nikt nie wie jak dojechać. I tak się to kręci, w miarę postępu gry poznajemy nowe postacie, poznajemy historie ich życia i podziwiamy te wszystkie dziwne rzeczy dziejące się dookoła.

Na początku jest nawet fajnie, szczególnie jak poszczególne wątki się ze sobą zazębiają, jak powoli dowiadujemy się o działalności tajemniczej gorzelni albo jak gra się bawi narracją. Potem ta dziwność zaczyna nudzić, a poszczególne lokacje są coraz mniej interesujące. Być może jest to spowodowane tym, że gra powstawała przez wiele lat — w formule epizodycznej — i od początku miała mieć 5 aktów, więc twórcy starali się je czymś wypełnić. Szczególnie w aktach III i IV ma się poczucie, że wiele miejscówek zostało dodanych na siłę. Końcówka jest nawet ok, ale jakoś nie porusza.

Ogólnie można pograć jak będzie na jakiejś sporej promocji i nie będziecie mieli mocy na nic z gameplayem. No chyba, że nosicie śmieszne okulary i chodzicie do opery to wtedy trzeba zagrać koniecznie!

https://streamable.com/57il0t

Fanatyk

w Gry

43piorunów

120 + 1 = 121
Wiedźmin II
Developer: CD Projekt Red 
Wydawca: CD Projekt
Rok wydania: 2011
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10

Znów będzie niepopularna opinia o Wiedźminie, ale pamiętajcie że nie jestem krytykiem i to tylko moje zdanie. Tak wysoka ocena bierze się z mojej specyfiki grania. Lubię maksować gry. Nie do końca lubię otwarty świat, bo za dużo się tam dzieje i ciężko wszystko sprawdzić. M.in. z tych powodów Wiedźmin II trafił w me gusta. Nie miejsce mi też mocno za złe, jak opisałem jedynkę - może faktycznie za mało jej zalet wymieniłem, ale to wciąż fajna gra.

Ale wracając do tematu. Przede wszystkim tempo gry jest dużo szybsze, a przygoda jakby bardziej epicka. No i fabuła zaczyna w końcu zmierzać do wyjaśniania co się w ogóle stało, że Geralt wrócił i jaki los spotkał Yennefer. Powraca dużo z ciekawych postaci z jedynki i książek. Dostajemy też nowe, bardzo udane, jak Ves, Vernon Roche (patriota chociaż c⁎⁎j), Iorweth, Saskia (choć fatalnie zdubbingowana), Letho czy kompanię krasnoludów (z czego część jest nowa). Gra przeszła sporo zmian graficznych pod spodem, bo nie wiem czy wiecie ale przepisano cały silnik i moim zdaniem do dziś jest grywalna. No może poza dialogami czy walkami na pięści. Na uwagę zasługują też lokacje - unikalne i piękne. Las Flotsam, bitwa demonów czy Vergen. No i tajemnicze Loc Muine i jego górskie okolice. W jedynce (poza wsią Odmęty) wszystko było jakby na jedno kopyto. Tutaj mamy duży przekrój unikalnej architektury i otoczenia. Ehh, Vergen by night czy Dwarven Stone Upon Dwarven Stone. Poezja. Zadania poboczne też stoją tutaj co najmniej poziom wyżej od średniej z jedynki. Natomiast watek Seltkirka i Vandergrifta to jest moje ulubione zadanie w całej trylogii. Stawiam je na równo z Panem Lusterko z trójki.

Gra posuwa też fabułę świata. Zmienia się sporo. Magowie popadają w niełaskę, a granice zaczynają się zmieniać, co jest wstępem do kolejnej części. Koronowane głowy spadają. Foltesta to nawet mi było szkoda. Jedynka nic w tej kwestii w zasadzie nie zmieniała, bo miała małą skalę.

Zabieram -1 realizacja dialogów. Nadal sztywno, choć lepiej.

P.S. fani zrobili fajny dodatek - Pożegnanie Białego Wilka na silniku II i nawet obiecują go udźwiękowić, tylko mają obsuwę. Grałem i widać, że to od fanów dla fanów. Fabularnie i graficznie perfekt.



Osobistość1piorunów

W przeciwieństwie do pozostałych 2 gier, tutaj wątek główny mamy wagi ciężkiej, a gra (o ile dobrze pamiętam) jest mocno na nim skupiona, przez co ma zawsze dobre tempo. Nie licząc modnych wtedy QTE, gra mechanicznie jest zupełnie współczesna i wygląda nadal ładnie. Wolę ją dużo bardziej od W1, mimo iż silnik Aurora w NWN lubiłem, ale w tamtej grze mi przeszkadzał.

Gruba ryba1piorunów

Spojrzalem sobie na jakis gameplay. Czemu to sie wszystko świeci jak psu jajka xD

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Gry

41piorunów

119 + 1 = 120

Tytuł: Sid Meier's Civilization VI
Developer: Firaxis Games
Wydawca: 2K Games
Rok wydania: 2016
Gatunek: Strategiczne, turowe
Użyta platforma: PC / Steam
Ocena: 8/10

To gra strategiczna turowa, wybierasz sobie cywilizację (np. Egipt, Japonię, Polskę) i prowadzisz ją od starożytności aż do współczesności. Rozbudowujesz miasta, odkrywasz nowe technologie, tworzysz armię, rozwijasz kulturę i religię, dogadujesz się (albo kłócisz) z innymi władcami.
Wygrywasz, jeśli Twoja cywilizacja okaże się najlepsza – możesz to zrobić na różne sposoby: podbijając innych militarnie, wysyłając ludzi w kosmos, szerząc swoją kulturę albo religię, czy też zdobywając przewagę dyplomatyczną.

Mam tu duży syndrom "jeszcze jedna tura". Tak raz na pół roku wracam i klikam sobie tygodniami w kilka savewów. Aktualnie przegrałam 177 godzin w ten tytuł. I przyznam że dalej mam wrażenie, jakbym ogarniała zaledwie połowę co tam się dzieje. Mam dodatki, ale uważam że i podstawka daje baardzo dużo kontentu.
Imo samouczek jest okropny, odbiłam się od niego dwa razy. Najlepiej jest się uczyć grając z kimś :grinning:

Moim guilty pleasure jest zakładanie religii papajowej i szerzenie jej na reszte świata.

Gruba ryba2piorunów

Dużo ogrywałem jedynkę na Amidze, przez co jakoś nie mogłem się później przestawić na nowsze części. Ale chyba spróbuję jeszcze raz

Gruba ryba6piorunów

@Trypsyna
> Mam tu duży syndrom "jeszcze jedna tura".
Pierwszy raz to zainstalowałem. W niedzielę wieczorem, kolo 22. "Sprawdzę tylko jak to wyglada". Wyłączyłem o 4 nad ranem. Zombie cały dzien w robocie :neutral_face::neutral_face::neutral_face:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Tytan

w Gry

15piorunów

118 + 1 = 119

Tytuł: Little Nightmares II
Developer: Tarsier Studios
Wydawca: Bandai Namco Entertainment
Rok wydania: 2021
Gatunek: platformówka, logiczna
Użyta platforma: Switch
Ocena: 6/10

W kategorii gier limbopodobnych wypada dość blado. A na pewno najbardziej frustrująco. Myślę, że głównym problemem jest to, że twórcy zdecydowali się na poruszanie w czterech kierunkach. Przez to pamperek co po chwila nie chwyta się jak ma się chwytać albo nie dolatuje jak ma dolecieć, bo jest odrobinę nie pod tym kątem, co trzeba. Do tego gra słabo tłumaczy sterowanie (np. pokazuje, że Y jest do biegania, ale tak naprawdę to jest przycisk pośpiechu, bo działa też, gdy kucamy) i ma sporo zagadek, gdzie po prostu trzeba zginąć kilka razy, żeby się nauczyć, gdzie jest niebezpieczeństwo (no chyba że ktoś ma nadludzki refleks).

Mimo to gra całkiem nieźle klimaci (chociaż Bramble jakby mroczniejsze), więc muszę przyznać, że była warta swojej ceny (12zł) i zachęciła do jedynki, bo podobno jest łatwiejsza.

Fanatyk0piorunów

Jedynka mi się podobała

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Gry

22piorunów

117 + 1 = 118

Tytuł: Metro Exodus ENhanced Edition
Developer: 4A Games
Wydawca: Deep Silver
Rok wydania: 2019
Gatunek: post-apo, FPS, single, otwarty świat
Użyta platforma: PC / Steam
Ocena: 9/10

Bedo spoilery, ale minimalne - nie psujące rozgrywki.
Wkurwiony kierunkiem w jakim idzie gra o czołgach, w którą prawie na wyłączność pogrywałem kilka ostatnich lat, postanowiłem zacząć ogrywać moją kolekcję gier, które kupiłem na zaj€bistych promocjach, lub mam za darmochę.
Metro cała kolekcja była ostatnio na GOGu za circa €11. Zacząłem od Exodusa, zachęcony przez znajomego strimera. Zaskoczyło mnie, jak przystępnie i ładnie wygląda wciąż gra z 2019 roku, wiec zachciało mi się.
Wsiąkłem.
Misje są ciekawe - łatwiejsze i trudne. Np. ta w bunkrze z szukaniem map satelitarnych jest trudna. AI przeciwników typowe dla tamtego okresu, ale mnie nie razi. Zostawieni sami sobie nie czekają, tylko przyszturmują i zrobią kuku.
Ja gram tak, że muszę obleźć wszystko i wymaksować zasoby, żeby przystąpić do wypełniania zasadniczych celów. Trochę to pułapka, bo np. w misji likwidacji snajpera na żurawiu, musiałem wleźć do jego trupa, by wziąć te kilak pestek i plecak (rasowa cebula), a wtedy utknąłem na ładną chwilę, zanim wyczaiłem jak z niego wrócić (jest tam taka blacha, która blokuje normalne przejście, nie podaję jak to zrobić). Wtedy nadjechali wrogowie na dole, którym musiałem się odstrzeliwać, tracąc prawie wszystkie ammo (za duża odległość), i przy okazji tracąc okazję by zlootować ich ścierwa, bo część z nich zniknęła zanim zlazłem. Jakbym olał ścierwo snajpera, zszedł na dół i zlikwidował ich tam, to byłbym wymaksowany. Nie, że to jakoś blokuje wykonanie misji, ale mała ilość zasobów utrudnia konfrontacje (te potrafią zaskoczyć) z wałęsaczami, które pochłaniają sporo zasobów. Czy żałuję? Nie, ma być po mojemu, nawet jak się nie kalkuluje xD
Ogólnie, kończę już (wczoraj do 4tej się zasiedziałem, jak za najlepszych gówniarskich lat xD) i zaskoczony jestem tym, że mogłem zapomnieć ile przyjemności potrafi wciąż dostarczyć dobry single-player.
Zostanie mi DLC, a potem robię pozostałe części.
Edit:
Właśnie, @ErwinoRommelo poruszył ważny aspekt. Oskryptowane fragmenty (intra i outra misji) potrafią być przydługawe i trochę męczyć, za to obniżyłem ten jeden punkcik z ogólnej oceny. Ale nie jest to męczące na tyle, żeby psuć rozgrywkę.

GURU2piorunów

Tez mi sie podobalo, wole takie fake open wolrdy dobrze oskryptowane bo moge sobie wkrecic imersje

Fanatyk1piorunów

Ja siem bojem. A mam ze dwie części tego

Pokaż więcej komentarzy (8)

Tytan

w Dyskusje

14piorunów

 115 + 1 = 116
Parasite Eve
Producent: Squaresoft
Wydawca: Squaresoft
Rok wydania: 1998
Gatunek: jrpg
Użyta platforma: Psx
Ocena: 10/10

To chyba miała być odpowiedź squaresoftu na residenta, ale wyszło raczej scifi-akcji niż survival.
Fabuła toczy się przez 7 dni gdy w Nowym Jorku w czasie operowego spektaklu dochodzi do samozapłonu wszystkich obecnych w teatrze.
Wszystkich po za główną aktorką przedstawienia i poczatkującą policjantką Ayą, która przyszła jako widz na randkę.

Rozgrywka odbywa się na statycznych planszach 2D z postaciami w 3D. Czyli standardowo na tamte czasy jak we wspomnianym RE 1, 2 i 3 oraz FF 7, 8 i 9.
Na szczęście sterowanie jest bardziej przystępne niż w produkcjach Capcomu.
Fajny soundtrack i jak to od square piękne renderowane przerywniki filmowe.

Fabuła opiera się na czytanych dialogach w formie chmurek. Sama historia jest oparta na powieści Hideaki Seny.
Walki rozgrywają się w czsdie rzeczywistym w systemie Active Time Bar. Do dyspozycji mamy różne rodzaje broni i specjalne umiejętności glownej bohaterki.

Opowieść wciąga i zakakuje. Bardzo dobrze napisane postaci drugoplanowe jak i motywacja czarnego charakteru.

Fajnie odwzorowane lokacje z NY.

Gra wymaga grindowania, bo końcowe etapy są dość dużym wyzwaniem. Jest też new game plus z dodatkową wymagającą lokacją.
Dla mnie jedna z gier życia. Dziś pewnie już trochę archaiczna.

https://youtu.be/gNpxADQW9L0?si=ZDjvofQwG7k-9AEi

Fanatyk3piorunów

@FodiJoster - bardzo dobra gra ale dla mnie nie na 10 a co najwyżej na 9.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Specjalista

w Gry

17piorunów

 114 + 1 = 115
Alpha Polaris
Producent: Turmoil Games
Wydawca: Just a Game
Rok wydania: 2011
Gatunek: Point-and-click
Użyta platforma: PC
Ocena: 6/10

Grałem w to i miałem napisać o tym rok temu ale trudno.

Bardzo dobrze zapisało mi się wspomnienie jak mój ojciec grał swego czasu w jedno z dem z CD-Action które przedstawiało przygodówkę dziejącą się na kole podbiegunowym i samo miejsce akcji mnie mocno zaintrygowało, jak i pobudziło wyobraźnię co do pełnej wersji. Po latach gdy udało mi się znaleźć co to za tytuł, zaskoczyło mnie to że gra jest dostępna za darmo na Steamie. Drugim zaskoczeniem był fakt że w zamierzeniach jest to horror.

Alpha Polaris to jedyny twór fińskiego Turmoil Games. Jest to autentycznie arktyczna gra: nie dość że akcja ma miejsce w polarnych krajobrazach, to na dodatek sami twórcy pochodzą z północy kraju Nokii i św. Mikołaja, co czuć w panującej atmosferze, ambiencie czy samym menu głównym.

Historię śledzimy z perspektywy młodego norweskiego biologa Rune'a znajdującego się na tytułowej stacji badawczej w Grenlandii wraz z kilkoma stałymi członkami załogi. Z czasem przyjemna atmosfera którą kojarzę z dema zaczyna znikać gdy stopniowo mają miejsce niepokojące zjawiska o charakterze paranormalnym, zaś momenty grozy są przerywane próbami wyjaśnienia fenomenu oraz wątkiem romantycznym z Innuitką o imieniu Nova.

Gra jest dość... przeciętna. Wygląd postaci jak i przerywniki filmowe są pokraczne, co nieintencjonalnie dodaje atmosfery horroru. Sama gra nie jest jakaś straszna ale ma kilka momentów które są niepokojące, główną robotę w tym aspekcie robi soundtrack, cutscenki oraz klimat. Fabularnie jest w porządku choć końcówka trochę rozczarowuje zmianą tempa i twistem na końcu. Ale najbardziej narzekać mogę na poziom niektórych zagadek, jak to w tym gatunku bywa. Obok łatwizny takiej jak zajęcie się niedźwiedziem czy zmuszające do większego ruszenia głową oraz kreatywności zadanie w zgadywanie znaków, mamy perfidię pod postacią prawidłowego spiłowania klucza do drzwi z abstrakcyjną podpowiedzią. Na szczęście można się wspomóc Internetem.

Ale paradoksalnie, pomimo oceny na górze oraz powyższej opinii, muszę szczerze przyznać że gra mi się nawet spodobała! Z plusów chciałbym zaznaczyć przede wszystkim piękny klimat gry, świetnie oddający uczucie samotności i izolacji na grenlandzkim lodowym pustkowiu oraz atmosferę zaszczucia, niepokoju i napięcia w nocy, czemu dobrze wtóruje wspomniana już kilka razy przeze mnie muzyka. Inspiracja filmem "Coś" Carpentera jest tutaj oczywista. Podoba mi się kontrast między spokojnym i leniwym dniem a koszmarną i tworzącą poczucie zagrożenia nocą. Postacie są jednowymiarowe ale nie miałem z tym problem, a nawet je polubiłem (bądź znienawidziłem). Na uwagę zasługują szczególnie pojawiające się i odgrywające istotną rolę w fabule wierzenia innuickie, które choć pojawiają się od czasu do czasu nawet w grach wideo, to wciąż są egzotyczne i odświeżające. Część zagadek jest bardzo intuicyjna i przyjemna, z uśpieniem miśka polarnego na czele. Wisienką na torcie jest obecność polskich napisów. To że jest za darmo już wspomniałem na początku.

Alpha Polaris to gra mało znana, trochę leciwa i amatorska, w końcu zrobiona przez małe studio z północy. Dodatkowo jest krótka i da się ją przejść przy dobrym zarządzaniu czasem i sprawnym rozwiązywaniu zagadek w jeden wieczór. Pomimo swej przeciętności zdołała przykuć moją uwagę ciekawym miejscem akcji oraz onirycznym polarnym klimatem. Ogólnie mogę powiedzieć że było to mimo wszystko pozytywne doświadczenie i podobało mi się obcowanie z tym tytułem. Jest jedną z nielicznych gier w których próbowałem zdobyć jak najwięcej osiągnięć, z czego część taka jak próba strzelenia do kompana z nienaładowanej broni czy nieudolne gotowanie na randce dodają lekkie elementy komedii. Obok "Alone in the Dark" z 2008 jest to moje personalne guilty pleasure.

PS. Załączam jedyny screen jaki zrobiłem. Coś się zbugowało i Nova tak się przeraziła że ją wybieliło. Może ją zmroziło od tego zimna i chłodu.


Fanatyk

w Gry

29piorunów

113 + 1 = 114
Wiedźmin
Developer: CD Projekt Red 
Wydawca: Atari
Rok wydania: 2007
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Ocena: 7/10

Na mojej liście nie mogło zabraknąć serii gier Wiedźmin, bo jestem fanem prozy ASa od długiego czasu. Pamiętam jak siadałem z wypiekami na twarzy do tej gierki i była dla mnie absolutnie przezajebista. Tyle nawiązań do książki - postaci, lokacje, wątki. A więc jednak Geralt przeżył!

Ale to było kiedyś, gdy miałem na oczach różowe okulary. Gra nie zestarzała się zbyt dobrze, a prawdę mówiąc to już momencie premiery była przestarzała. Zresztą polecam materiał arhn.eu o powstaniu Wiedźmina 1. Są tutaj ładne elementy jak cały akt IV dziejący się na wsi w iście sielskiej oprawie, czy bagna ze Strzygą, ale bieganie w kółko przez Wyzimę, podgrodzie i bagna bywało nużące..

Gra na pewno wprowadza fajne postaci jak Talara, detektywa Raymonda czy Magistra. Powracające też dają radę. Problemem są nagrane sztywno dialogi, które często brzmią jak recytowane bez kontekstu (pewnie tak dokładnie było). Sam wątek główny skupiony dość mocno na kradzieży i zemście za jakiegoś randomowego wiedźmina, którego wprowadzono tylko po to, żeby za chwilę go zabić jest mocno naciągany. W ogóle to gry używają prostej zagrywki fabularnej pod tytułem "można sobie przyjść do Kaer Morhen". Z tego co pamiętam z książek to było ta bardzo trudne, prawie niemożliwe. Tak samo tworzenie mutantów tylko po to żeby byli przeciwnicy w grze. Nieco ciekawszy i bardziej tajemniczy jest wątek Jakuba de Aldersberga oraz powstania w Wyzimie, ale też urwany z d⁎⁎y i bez odniesień w kolejnych częściach. Cała ta gra jest prologiem, ale kompletnie odczepionym od pozostałych dwóch. Nie brak mu ciekawych zdań - to fakt, ale jest mocno hermetyczny i niewiele jest nawiązań w kolejnych częściach, która przywracają fabułę na tor Yennefer i Ciri. System walki bardziej zręcznościowy i dość nużący po pewnym czasie.

-1 dialogi, -1 walka, -1 historia



Autorytet2piorunów

O ile rozumiem minus za walkę i ewentualnie jeszcze jeden za grafikę/technikalia to za historię i dialogi to absolutnie się nie zgadzam. Pamiętam jak dziś że dialogi to był powiew świeżości na tle patetycznego tonu jaki zazwyczaj występował w grach fantasy. A sama fabuła może i traci trochę tempo pod koniec gry ale ogólnie trzeba zaliczyć na plus.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Tytan

w Gry

36piorunów

112 + 1 = 113
Test Drive Unlimited
Developer: Eden Games
Wydawca: Atari/Infogrames
Rok wydania: 2006
Gatunek: Wyścigi samochodowe
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10

15 część serii Test Drive, której początki sięgają drugiej połowy lat 80.
Jedna z pierwszych gier z całkowicie otwartym światem. Tworcy przenieśli do gry hawajską wyspę O'ahu.
Ponad 120 licencjonowanych aut i motocykli.
Gragika swego czasu robiła bardzo duże wrażenie, ale i dziś nie wygląda źle.
Już na poczatku gra zaskakiwala koniecznością stworzenia postaci.
W trakcie rozgrywki kupujemy pojazdy, dony czy ubrania.
Trby gry standardowe dla wyscigowek, ktorych akcja dzieje się w mieście. Do tego dochodzą wyzwania jak podwózkana czas modelek, przewiezienie paczki czy dostarczenie samochodu.
Był też tryb online na który gra podobno była nastawiona, ale ja osobiście mało korzystałem.

Największą potęgą jak i pewną ciekawostką jest fakt, że gra w jakiś sposób powodowała, iż z przyjemnością jeździło się po ulicach przestrzegając przepisów drogowych. Ku mojemu zdziwieni jest to powszechna przypadłość graczy, o czym świadczą opinie w Internecie.

Bardzo dobrze wspominam setki godzin za kierownicą.
Niestety żadna kolejna część nawet nie zbliżyła się geniuszem do tej.

Kosmonauta7piorunów

Ajjjj było to ćwiczenie cierpliwości przy dostawach aut gdzie nie można było nawet zjechać z asfaltu...

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Gry

48piorunów

111 + 1 = 112
Transport Tycoon
Developer: Chris Sawyer
Wydawca: MicroProse
Rok wydania: 1994
Gatunek: RTS
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10

Chyba każdy szanujący się gracz zna mniej lub bardziej ten tytuł. Kultowa strategia transportowa z gatunku Tycoon. Opis zrobiłem tutaj do pierwszej wersji, ale tak na prawdę grałem dopiero od wersji Deluxe, która podciągała nieco grafikę, dodawała nowe klimaty. Dla tych o nie wiedzą w grze celem jest stworzenie imperium transportowego, a do dyspozycji (przynajmniej we wspomnianych wersjach) są samochody, pociągi, statki i samoloty. Gierkę pierwszy raz mi pokazał na laptopie kuzyn, Długi czas jej potem szukałem zanim znalazłem. Ogólnie tworzenie zależności transportowych w tej grze sprawia bardzo dużo satysfakcji. Pewne mapy z tej wersji pamiętam do dziś, bo spędziłem w nich grube godziny.

Gra była do tego stopnia popularna, że zaczęto ją modować. Jednym z popularniejszych był TTDPatch - wprowadzał mnóstwo usprawnień, bez których gra byłaby niegrywalna. M.in. obsługę nowych grafik, nowe bardziej zaawansowane semafory, ścieżki/rezerwacje torów dla pociągów, nowe rozkazy, większe stacje, pociągi złożone z więcej niż jednaj lokomotywy, realistyczne model przyspieszania, itp. Lista tego jest na prawdę długa. Ostatnia wersja 2.0 rev 1 ukazała się 19.04.2007 roku. Strona działa do dziś https://www.ttdpatch.net/ Dodatek wymagał do działania oryginalnej gry i modyfikował jej binarki. Tzn ten.. Jakoś mocno nie sprawdzał 😛

Kolejnym modem, który jest rozwijany do dziś to OpenTTD https://www.openttd.org/. W zasadzie to nie jest mod, tylko napisana od postaw gra kompatybilna z grafikami i mapami oryginalnego Transport Tycoon. Projekt powstał w 2003 roku, wiec przez pewien czas rozwijał się równolegle z TTDPatch, ale ostatecznie użytkownicy wybrali właśnie to. Widać mocną inspirację poprzednikiem. Zmian jest tutaj tak dużo, że sam nie wiem dokładnie. Przede wszystkim działa on na wszystkim z dowolną rozdzielczością. Ma tryb multiplayer i wbudowany "sklep" z grafikami, mapami i inną zawartością społeczności. Jest nawet wsparcie i wybór grafik 32 bitowych.

Zdarza mi się sesyjka do dziś :smiley:


Gruba ryba2piorunów

Ostatnio pograłem trochę w różne tycoony i dzisiaj rano mi się przypomniało o TTD i przeglądałem na YT filmiki - wygląda na to, że nie tylko Google śledzi moje ruchy, ale i Hejto ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (10)

Tytan

w Gry

54piorunów

110 + 1 = 111
Stunt GP
Developer: Team17
Wydawca: EON Digital Entertainment
Rok wydania: 2001
Gatunek: Wyścigi samochodowe
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10

Samochodówka od twórców Wormsów.
W tej wariacji zamiast prawdziwych samochodów producent daje nam do dyspozycji zdalnie sterowane samochody RC.

Gra zawiera trzy tryby:
Mistrzostwa - gdzie przechodzimy (przejeżdżamy) karierę dokupując ulepszania pojazdów.
Arcade - w którym ściągamy się z komputerem na co raz to trudniejszych trasach
Zawody kaskaderskie - wykonujemy tricki na torach specjalnych, by zdobyć jak najwyższy wynik.
Do tego standardowy pojedynczy wyscig.

Gra ma napisany bardzo dobry model jazdy, intuicyjny, ale również wymagajacy.
Jak to w samochodówkach na zamknietych torach, tych najlepiej nauczyć się na pamięć.

Nie wiem czy był tryb online, bo Internet, dostępny w tamtym okresie nie pozwalał mi nawet myśleć o takich niesamowitościach.

Do dziś, moim zdaniem, zżadna gra, w której pozwala nam się kierować zdalnymi autkami nie zbliżyła się nawet trochę jakościowodo tego dzieła. Nie mówimy oczywiście o grafice, która na tamte lata była conajmniej dobra.
Grę można ulepszyć modami by wyglądała dostępniej na współczesnych ekranach.
Można też znaleźć wersję na telefon.

Czy dziś warto wracać? Jeśli już to tylko do trybu dzielonego ekranu.

https://youtu.be/cCaVtC_GJDI?si=WTR9IZ1RSVg6c799

Specjalista1piorunów

Tyle godzin przy tym mi zeszło że nawet nie próbuję zliczyć, zawsze sobie LP puszczałem w tle, chociaż ogólnie soundtrack też był niczego sobie

Osobistość1piorunów

Ale chciałbym remake tego. Unikat. Też dałbym 8/10

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Gry

83piorunów

109 + 1 = 110
Airfix Dogfighter
Developer: Unique Development Studios, Paradox Entertainment
Wydawca: EON Digital Entertainment
Rok wydania: 2000
Gatunek: symulator lotu bojowego 
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10

Niepozorna gierka o lataniu zdalnie sterowanym samolotem zrobionym z kleju i plastiku, po domu i jego najbliższej okolicy. Ale kurde, ile zabawy. Prześmieszne, niby poważne, a jednak przerysowane kampanie z planszami stylu "Terror w toalecie" czy "Bombardowanie w ogródku" :grinning: Bardzo dużą frajdę sprawiał lot na pełnej prędkości bez otarć czy zwalniania. A szczególnie dużo celne bombardowanie. W wannie czy zalanej piwnicy możemy spotkać okręty (w tym podwodne). Na basenie możemy nurkować po znajdźki i strącić sterowiec. Spróbują nas dopaść wczesne samoloty odrzutowe lub sami nimi zagramy. Bajka. Gra bardzo grywalna. Klimat jest utrzymany w realiach II wojny światowej ponieważ możemy rozegrać kampanie po stronie Aliantów i Państw Osi. Misje są naprawdę bardzo zróżnicowane, od zatopienia lotniskowca, po eskortę bombowców. Pełno jest smaczków takich jak np. uwolnienie naszego skrzydłowego ze słoika na półce :grinning: Możemy ulepszać nasz samolot, a co misję dostajemy nową, coraz lepszą bazowo maszynę. Zbieranie gwiazdek może zrobić z nas naprawdę mocnego killera. Gra do dziś jest bardzo grywalna i szczerze polecam tym, którzy nie mieli okazji.

Niestety z tego co wiem gra niedostępna jest na żadnej z legalnych platform, ze względu na niejasności licencyjne, bo była licencjonowana przez firmę Airfix - markę plastikowych modeli samolotów.

-1 bo za krótkie te kampanie 😛


Osobistość6piorunów

@PanNiepoprawny Przyniosłem tą grę na kółko informatyczne i graliśmy wszyscy po lanie. Jezu jakie to było cudowne... Do dziś pamiętam jak chłop startował a ja prosto na niego zrzuciłem atomówkę.

Osobistość6piorunów

@PanNiepoprawny Oczywiście. Nie pamiętam jaka była maksymalna liczba graczy ale spokojnie graliśmy w +8 osób. Zabawa ekstra.

Fenomen3piorunów

@PanNiepoprawny również do niej wróciłem z rok temu i potwierdzam - dalej jest bardzo grywalna! To ciekawe że lata mijają, a ona dalej jest unikatowa w swoich założeniach.

Fanatyk2piorunów

@Odczuwam_Dysonans dokładnie - nie spotkałem podobnej gry. Ja wczoraj 3 misje zrobiłem i nadal zajebiste :grinning: Najlepsze jest to, że bez kombinacji obsługuje 1920x1200

Fenomen2piorunów

@PanNiepoprawny dokładnie, odpaliłem i działa, też mnie to rozwaliło bo myślałem że będzie kombinacja z wrapperami czy coś :)

Fanatyk2piorunów

@Odczuwam_Dysonans najlepsze jest to, że obsługuje mojego pada (Logitech F710 zainstalowany jako pad Xbox 360) :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (33)