Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zycie

Gruba ryba

w Psychologia

87piorunów

Postęp cz. 2

Wczorajszego wieczora napisałem ten wpis. Teraz czas na kontynuację.

Przeskoczmy w czasie do wczorajszego poranka. Z wcześniejszym postanowieniem przybyłem do pracy. Towarzyszył mi pewien niepokój, bo przecież nie wiem co się zdarzy. No ale powiedziałem w myślach A, to trzeba powiedzieć BEEE.
Zgrałem dowody, wyczekałem moment, aż obaj panowie będą na swoich miejscach (obok siebie) i poszedłem.

Muszę wprowadzić ich krótki opis żeby było prosto i jasno:

* prowodyr - człowiek, u którego widzę od samego początku jakiś deficyt, kompleksy. To głównie on atakował.

* naśladowca - powtarzał podejścia prowodyra, sam z siebie relatywnie rzadko robił jakieś wrzutki.

Podszedłem do nich jak do ludzi, akurat naśladowca zagadał w sposób agresywny, więc miałem punkt zaczepienia. Wytłumaczyłem o co chodzi, widziałem jak naśladowca przyjął to (mina, mowa ciała, a następnie jego słowa). W trakcie rozmowy starałem się ich nie atakować, a opowiadać jak to na mnie działa. Prowodyr za to wychylił się zza monitora, posłuchał i wskazując na drzwi zadał pytanie:

Czy może pan wyp*?

Już wiedziałem o co mu chodzi, ale dopytałem stwierdzeniem, na które przytaknął. Coś mu jednak nie pasowało, bo rzucił we mnie tekstem-wywodem (cytat przybliżony):

Czyli rozumiem, że nie chcesz interakcji poza profesjonalną, ok, tak będzie.

[lub]

Czyli rozumiem, że nie chce pan interakcji poza profesjonalną, ok, tak będzie.

Którakolwiek forma miała miejsce, była wprost agresją słowną. Usłyszawszy to powiedziałem mu, że ekstrapoluje to co powiedziałem i zacząłem tłumaczyć. Dodałem, że nie biorę jeńców. Przerwał mi, powtórzył tylko "chcesz tylko komunikacji profesjonalnej, to tak będzie". Wyszedłem, bo temat skończony, a o nim już wiedziałem wystarczająco.

Chwilę później, do mojego pokoju przyszedł naśladowca, zapytał o co konkretnie chodzi, ale w formie próby dowiedzenia się, a nie zrobienia mi krzywdy. Dowiedział się też wtedy, że moje narzekania na kierownika nie są dla żartów, a są jak najbardziej na poważnie. Obiecał zmienić swoje podejście, więc osiągnąłem sukces na polu interakcji z nim.

Jakieś pół godziny później do pokoju przyszedł prowodyr, pogmerał przy urządzeniu i wychodząc zauważył, że jesteśmy tylko we dwóch w pokoju. Nachylił się do mnie ponad monitorem i powiedział beznamiętnie:

Wybacz moje ofensywne teksty wobec ciebie.

Nie zastanawiając się nawet odpowiedziałem:

Nie wiem czy wybaczę.

bo widziałem, że próbuje manipulować. Jednocześnie "przeprosić", ale w taki sposób, żeby nie zrobić tego przyznając się do jakiejkolwiek winy.

Dlaczego to jest znaczące?

Zerwałem ze swoim schematem zagryzania zębów, milczenia, pozwalania na przekraczanie granic i w jasny sposób tę granicę postawiłem.

Jeszcze lepsze, że moje przewidywania co do rozwoju rozmowy były bardzo trafne względem rzeczywistości.

Ta duma z wtorku towarzyszyła mi po rozmowie, ale także na spotkaniu terapeutycznym, które miało miejsce akurat wczoraj. Stonks.

Inspirator2piorunów

No i dobrze, krótko z nimi. A pan kolega przestraszył się konsekwencji, ale nadal nie na tyle, by pokonać dumę i chociaż udać szczere przeprosiny :D Mobbing w pracy to koszmar, powinno się takich z miejsca wywalać na ulicę z kopem na do widzenia jak w kreskówkach.

GURU3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Psychologia

60piorunów

Postęp

Wczorajszego wieczora, tuż po 19:00 wybierałem się do garażu. Natchnęła mnie jedna myśl, która szybko zaczęła kiełkować.

Mój dział w pracy składa się łącznie z siedmiu osób. Jakkolwiek kieras jest moim generatorem kieratu wprost, tak uderzyło mnie, że nie jest jedynym źródłem stresu podczas "pracy". Dotarło do mnie, że jest jeszcze dwóch gagatków, którzy wpływają negatywnie na moje samopoczucie. Jak?

Docinkami, niby niewinnymi, bro-jokes, ale jednak nie. To drobne noże wbijane w plecy i jakoś bardzo rzadko się z nich śmiałem, a w przeważającej mierze milczałem lub patrzyłem na nich gniewnym wzrokiem (czasem na jednego zadziałało). Te docinki dotyczyly cech fizycznych, ale też były wyssanymi z palca zaczepkami. Słowem: agresja. W końcu skumulowało się to we mnie, bo od pewnego czasu czuję podwyższone ciśnienie krwi, ból pleców itp. (Patrz temat somatyzacji pod tagiem).

Wieczorem, we wtorek, po powrocie z garażu, siedziałem jeszcze chwilę w samochodzie i opisywałem ai co widzę, co czuję, jak to wiążę z sytuacjami. Udało się wyklarować, że to mobbing poziomy tak na mnie wpływa. Mobbing, który trwa niemal od początku zatrudnienia w tej firmie.

Nakreśliłem (samodzielnie!) co muszę zrobić - porozmawiać. Trochę w trybie natręctw powstały różne scenariusze jak będzie wyglądała ta interakcja, ale dzięki temu zauważyłem, że nie jestem sam. W razie problemów w odzyskaniu szacunku mam za sobą kierasa, dyrektora i cięte haerki.

Tylko jak to udowodnić? Główny prowodyr podłożył się sam, czatem działowym :smiley:

To było dość dziwne jak na mnie, ale złapałem dumę z siebie, z tego rozpoznania co się dzieje w strefie emocjonalnej, ze znalezienia i zobaczenia problemu takim jakim jest. Wreszcie wiedziałem co jest nie tak. Co lepsze - miałem plan rozwiązania i postanowienie :3

Ciąg dalszy nastąpi jutro. Czas zadbać także o higienę snu żeby nie zacząć tak szybko łykać pigułków na pikawkę.

Kosmonauta10piorunów

@macgajster dobra robota. Czasem dokopanie się do źródła własnych emocji to ogromna praca

Kosmonauta1piorunów

Brawo, bardzo rozsądnie podszedłeś do sprawy, załatw wszystko na chłodno bez emocji i nie bierz jeńców

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Wiadomości Świat

15piorunów

Najbardziej zatłoczona wyspa świata. Nie ma tam nawet miejsca na rower

Santa Cruz del Islote to niewielka sztuczna wyspa na Morzu Karaibskim, położona u wybrzeży Kolumbii, która od lat przyciąga uwagę badaczy, dziennikarzy i turystów z całego świata. Uznawana za najbardziej zaludnione miejsce na Ziemi, wyspa liczy niecałe 100 domów i zaledwie cztery wąskie

Osobistość

w Dyskusje

35piorunów

Macie czasem taki dzień, w tym przypadku nawet i poranek. Że wszystko to co zaplanowaliście idzie bez żadnego zgrzytu, bez żadnego "ale" po prostu plan jest realizowany, tak jak to sobie wymyśliliście. Ale gdzieś z tyłu głowy jest takie napięcie, że idzie to zbyt dobrze. I czekasz kiedy to się spierdoli.

W sumie to jeszcze jadę tylko do księgowych.

Zdjęcie niepowiązane.

Fanatyk3piorunów

Mam tak, jadę w weekend na ,,wioskę" i już się boje co mi tam krety zgotowały za przyjęcie...

Pokaż więcej komentarzy (25)

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

Skąd jest ten cały mit o Polsce A - zachodniej i Polsce B - wschodniej? xD Szczerze mówiąc, to w ostatnich latach role się trochę odwróciły. Dużo kasy wpompowane w połudnowy-wschód, a na zachodzie psy dupami szczekają. Do tego po prostu obiektywnie, wschód Polski jest ładniejszy od zachodu.

Jakby sobie tak realnie Polskę podzielić, to właśnie "kongresówka" i "brudne południe" w tej chwili to są zdecydowanie lepsze miejsca do życia niż ten mityczny zachód.

Weźcie się przejedźcie po zachodnio-pomorskim albo lubuskim czy Wielkopolsce dalej jak 70km od Poznania, to nie dość, że psy dupami szczekają, to jeszcze tam nic ciekawego nie ma.

Faktem jest, że ten północny wschód jest biedny, ale generalnie Warmia-Mazury-Podlasie to są jedne z pięknejszych terenów w tym kraju, a w województwie lubuskim czy zachodnio-pomorskim jakoś perspektyw powalających na życie też nie ma xD Szczerze jakby taki mieszkaniec tego mitycznego zachodu typu Głogów, Gorzów Wlkp, albo wyżej - Koszalin czy Słupsk pojechał do Rzeszowa czy Zamościa, to by mu się oczka zaświeciły xD

Co do zachodu - Na wybory też najmniej chodzą, nawet matury tam chujowo poszły xD Życia tam nie ma.

Uprzedzając - jestem z samej północny kraju, geograficznie bliżej zachodu niż wschodu, ale po prostu z Pomorza, więc moja opinie nie wynika z bólu d⁎⁎y bycia wschodniakiem xd

Gruba ryba1piorunów

Do lat 70. XX wieku granica z Niemcami na Odrze i Nysie była niepewna, a mienie na Ziemiach Odzyskanych traktowano jako poniemieckie, po które może wrócić jakiś Helmut. Dlatego nikt nie inwestował czasu ani wysiłku, jeśli absolutnie nie musiał albo nie przyszło takie polecenie z centrali. Dlatego kilka pokoleń mieszkało tam w poczuciu wiecznej tymczasowości, bez szczególnych głębokich więzi z miejscem, w którym przyszło żyć. No a teraz się to mści, bo jedziesz przez takie lubuskie albo zachodnipomorskie i wiele wiosek wygląda mocno postapokaliptycznie.

Gruba ryba2piorunów

Bo to kolejny element w inżynierii dzielenia Polaków... Komuś bardzo zależy, żebyśmy byli podzieleni i to najlepiej tak blisko 50/50. Stąd więc Polska A/B, lewica/prawica (o centrum się w zasadzie już nie mówi), różne tan sorty ludzi itp.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Psychologia

40piorunów

Mikrozarządzanie i jego wpływ

Temat dla mnie bardzo aktualny, bo ledwo co miałem pogadankę z obecnym kierasem jaki to niedobry jestem w jego kierunku. Może coś w tym być, bo podświadomie nie cierpię mikrozarządzania.

Od początku.
Do obecnej pracy trafiłem w maju z wiedzą, że to na przetrzymanie. Nie zakładałem, że dalsze szukanie będzie tak mocno się przeciągało. W ogłoszeniu oczywiście jest jeden zakres obowiązków (szeroki i w stylu „masło maślane”), zaś w rzeczywistości mógłbym swoją pozycję określić jako staż (ale to ja płacę). Moje obowiązki to po części bycie sekretarką, przynoszenie/wynoszenie paczek jak coś się zdarzy, przeszukiwanie katalogów (żmudne i nudne), dopasowywanie podzespołów wiązek kablowych do siebie (katalogi są porypane i choć brzmi to jak harness designer, to ja wolałbym robić obowiązki człowieka na produkcji). Zdarza się też wybieranie części z allegro żeby załatać jakiś fakap.
Jedyne projektowanie jakie mam pochodzi z tego co sam sobie przyniosę i po cichu robię. Daje mi to deko satysfakcji, dzięki której przestałem wstawać do pracy coraz później, a wręcz wstaję wcześniej.
Krótko: z one-man army w projektowaniu spadłem do pozycji podnóżka.

Kierownik niby jest spoko, ale mikrozarządza. Dyktuje maile, dyktuje zadania do wklepania w system zarządzania zadaniami (jakby sam nie mógł tego powprowadzać), kontroluje najmniejszy krok, a jednocześnie słabo rozdysponowuje pracę i nie wie co kto w dziale robi.


Zdarza się też, że umniejsza moje umiejętności (na rozmowie rekrutacyjnej i kilka miesięcy temu rzucił tekstem „najfajniejsze w twoim cv były samochody”). Jak tylko mówi „mam super zadanie dla ciebie”, to już wiem, że będę taplał się w gnoju.

Na jego działania reaguję alergicznie, choć dużo z tego się pozbyłem. Teraz po prostu staram się go czasami zbyć mówiąc coś spokojnie i bez emocji. Nie zawsze się udaje przejść suchą stopą, a nawet ostatnio dostałem za to reprymendę. Wiem już jednak, że on bez kontroli nie potrafi, dla niego kontrola jest równa świętości, a jakakolwiek niesubordynacja (często chce coś na już) jest równa naruszeniu hierarchii i jego ego. Swoimi tekstami wtłacza mnie w określone przez niego ramy wyrobnika.

I tkwię tak sobie w tym grajdole, bez perspektyw na jakikolwiek awans, lepsze pieniądze, za to z widokiem na nerwicę lub nieprzedłużenie umowy. To wszystko kłóci się z moją ambicją, której nie potrafię stłumić.


Jednocześnie mam zatem miks emocji, znajduję trochę pozytywów w negatywach, ale też mam szansę obserwować siebie.

Broni nie składam, aplikuję czynnie, trzyma mnie nadzieja 😉

Fanatyk3piorunów

Byłem w takiej firmie, mam nadzieję że aktywnie szukasz nowej pracy, bo generalnie scenariusze są dwa:

1. Zmienić pracę

2. Znaleźć psychiatrę który da leki które pozwolą ci to lepiej znosić, a potem zmienić pracę.

Toksyczne środowisko uzależnia i widzi się to dopiero długi czas po opuszczeniu go

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Psychologia

69piorunów

Wyzyskiwanie

Dopiero kilka dni temu zdałem sobie z tego sprawę w kategorii emocjonalnej/uczuciowej. Wcześniej wiedziałem na logikę, ale trudno było mi konkretnie wskazać o co chodzi.

Ano, jeden z rodziców ma duże ciśnienie żeby mieć niewolników, jak najwięcej, jak najlepiej przykładających się do narzucanej roli. Często chce żeby wyręczyć go przy jakichś pierdach (ostatnio przegrywanie zdjęć z telefonu na komputer), których jemu nie chce się robić.

Jak to wyzyskiwanie wygląda?
„Ja nie umiem, pomóż mi”, bardzo proste, trzeba przecież pomagać, nie wolno odmówić rodzicowi. Problem polega na tym, że to pomaganie ma z góry określoną formę i rozwiązanie. Mam się zająć tematem zgodnie z wytycznymi, posłusznie wykonać polecenie.
Problem zdiagnozowałem w prosty sposób – chciałem przy okazji przegrywania wykonać szkolenie, bo przecież być chłopkiem od zgrywania plików, to takie średnie zajęcie. Wyobrażacie sobie wołanie o pomoc przy każdym pliku do zgrania?
Spotkałem się z oporem, aktywnym i upartym. Koniec końców padło „teraz to już nie chcę” i… foch. Dostałem informacją „zły_syn.exe”, zaczęło się sapanie, wyjście do drugiego pokoju, „ciche dni”, generalnie karanie pasywną agresją, manipulacja emocjonalna.

Z mojej strony zauważyłem strach i lęk przed… odrzuceniem. Nie spełniłem pokładanych wymagań, a do tego sprzeciwiłem się, dostałem chłostę mentalną. Nie pierwszy z resztą raz, bo skoro odczuwam ten strach i nawet nie pamiętam skąd, to musi on być zakorzeniony jeszcze przed jako-tako funkcjonującą pamięcią zdarzeń – w głębokim dzieciństwie.

Z takiej relacji wynika parentyfikacja (temat na przyszły wpis, odwrócenie ról w rodzinie), zablokowanie mnie w nie w pełni rozwiniętym dorosłym (nie ma na to miejsca, trzeba ciągle uważać i pomagać), przewlekły stres (nawet teraz czuję jak spiąłem mięśnie brwi i głowa zaczęła boleć), a dodatkowo najważniejsza sprawa:
NIE przeżyłem buntu nastolatka. Po prostu nie i tyle.

Wpływ na brak buntu miało też wychowanie na grzecznego, miłego, niezawadzającego, przydatnego. W ten oto sposób stałem się narzędziem zamiast być człowiekiem.

Specjalista3piorunów

@macgajster jestem w trakcie terapii o tym, o czym piszesz. Ten sam schemat. To tak utrudnia życie, że k... mać.

Autorytet6piorunów

@macgajster
>NIE przeżyłem buntu nastolatka. Po prostu nie i tyle.

O to tak samo jak ja. Moi rodzice wiecznie się kłócili o byle gówno. Robili fochy i sobie po złości więc zamiast skupić się na byciu głupim nastolatkiem to musiałem skakać wokół nich aby było dobrze xD

Pokaż więcej komentarzy (35)

Fanatyk

w Dyskusje

19piorunów



_W czasach podstawówki moja klasa dostała zadanie, by wymyślić jakąś przygodę Kubusia Puchatka. Jako że na pracę były aż trzy miesiące, przekonana byłam, że ma to być długa bajka, więc włączyłam moją wyobraźnię i każdego dnia sumiennie wymyślałam nowe historie. Praca miała ponad 70 stron. 

Po trzech miesiącach, oddając pracę, zdziwiłam się, że niektórzy oddają tylko jedną kartkę A4. Gdy pani oddawała ocenione prace, okazało się, że jako jedyna z klasy dostałam 4, wszyscy inni mieli 5 i 6. Spytałam się nauczycielki, czemu tak oceniła. Na co ona odpowiedziała, że praca była dobra, ale za długa. 

Tak oto straciłam zapał do nauki._

Autorytet

w Ciekawostki

72piorunów

Jak umiera człowiek wystawiony na działanie próżni (np. astronauta w kosmosie)?

Przyczyną śmierci organizmu wystawionego na działanie próżni jest całkowita utrata tlenu z organizmu, a co za tym idzie ustanie akcji serca. Człowiek nie zamarza gwałtownie, nie zagotowuje mu się krew ani nie wybucha.

W publikacji NASA SP-3006 przyjęto założenie, iż człowiek wystawiony na działanie próżni kosmicznej straci przytomność w ciągu 9–11 sekund z powodu gwałtownej utraty tlenu z organizmu. Wstrzymywanie oddechu przyniesie jednak bardziej katastrofalne skutki w postaci rozerwania płuc i dostania się pęcherzyków gazu do opłucnej. Na skutek zmiany ciśnienia w jamie brzusznej w pierwszych kilku sekundach możliwe jest nastąpienie zapaści sercowo-naczyniowej, również prowadzącej do utraty przytomności. Gwałtowny ubytek gazów z żołądka może upośledzić ruchy oddechowe. Występuje również gwałtowne pocenie. Woda na powierzchni jamy ustnej i spoconych częściach ciała wrze. Eksperymenty na zwierzętach wykazały, że w ciągu minuty może nastąpić migotanie komór serca, jednak w większości wypadków praca serca ustawała po 90 sekundach. Po zatrzymaniu akcji serca próby reanimacji nie przyniosły rezultatu. Śmierć mózgowa następuje po 2 minutach.

Ukradzione z wikipedii, źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Przestrze%C5%84_kosmiczna

Fanatyk47piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Autorytet10piorunów

@onpanopticon ładnie opowiedziane, dziękuję za rozwinięcie :)

Fanatyk6piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU9piorunów

@onpanopticon Próżnia to nie jest nic - tam się dzieje zaskakująco dużo rzeczy. Ale nie wnikajmy w to, bo to temat na spory wątek.
Niezrozumienie fenomenu, jakim jest próźnia wynika w tym przypadku z braku oczywistego punktu odniesienia. Tymczasem, jeśli się zastanowić i poszperać, to różnica pomiędzy byciem 10 metrów pod wodą a staniem na brzegu, jest niemal dokładnie taka sama, jak pomiędzy staniem nad tym samym brzegiem morza i przebywaniem w próźni. Przynajmniej jeśli chodzi o różnicę ciśnień. I taki punkt odniesienia czyni próżnię dużo mniej przerażającą :grinning:

Fanatyk2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU4piorunów

@onpanopticon Oczywiście, ale zawsze mnie kręci - taki urok aspie 😁

Lider7piorunów

@fisti nie wiem co mnie bardziej niepokoi- to, że ta śmierć jest raczej długa i bolesna, czy to, że ktoś to postanowił testować :neutral_face:

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fanatyk

w Hydepark

36piorunów

Choć już żyjemy w kraju pierwszego świata to chciałbym poinformować że umiejętność nakładania jedzenia że szwedzkiego stołu w hotelach przez januszy nie zmieniło się nic a nic. Nadal mamy koniec lat 90.

Nadal nakładają jak wygłodniali żebracy a potem nie są w stanie tęgo wsadzić w siebie.

Fenomen0piorunów

@kodyak a to nie tak wlasnie powinno sie nakladac? Pamietaj, ciezkie czasy ida, umiejetnosc walki o swoje ksztaltuje sie zawczasu, idz byc platkiem sniegu gdzie indziej :upside_down_face:

Fanatyk0piorunów

@Pirazy no gdyby tylko to nie było w jego głowie. Facet właśnie wyjąl ostatnia część jajecznicy z podgrzewacza ja poczekałem na swiezutka 😉

GURU6piorunów

W ramach offtopu - nigdy się tak nie nawpierdalałem, jak na wyjeździe informacyjnym w firmie, w czasie którego już byłem na wypowiedzeniu XDD

Nie pakowałem nic na później, nie ładowałem więcej niż byłem w stanie zmieścić, ale k⁎⁎wa pobiłem swoje rekordy jak nic. Ja umiem dużo zjeść, ale wtedy zaskoczyłem sam siebie. Zwłaszcza po pierwszym dniu, gdzie nie wziąłem przystawki a porcja obiadowa okazała się za mała XD

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Polak szarak, zamajacyi ubera w promocji po
Przyjeżdża Ukrainiec o 3 w nocy z swoją Tesla za 300 tysięcy, pomylił adres..

Gruba ryba1piorunów

@MementoMori @TyGrySSek na Ukrainie jest znacznie więcej niż w Polsce zarówno ładowarek dla aut elektrycznych jak i Tesli. Ot takie rozwarstwienie społeczeństwa. Przeciętny Ukrainiec jest biedny, ale zamożna topka jest całkiem kadiasta i zaskakująco duża.

Plus wielu Ukraińcow świetnie sobie radzi w IT. Wynajmowała idę mnie miejsce parkingowe Ukrainka - manager w IT. Już nie wynajmuje, bo przeprowadziła się do Portugalii na stałe. Też chcę się przeprowadzić do Portugalii :(

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Wśród tego całego politycznego ścieku niezmiernie bawią mnie ludzie, którzy służyli wiernie Moskwie do 89 roku, a teraz mają czelność z lekkością zarzucać komuś coś takiego jak działanie w interesie Rosji xD

Tacy sami hipokryci to resortowe dzieci z show biznesu, którym komuna utorowała drogę do karier w III RP dzięki rodzicom-aparatczykom, którzy sobie jak rasowi karierowicze sprawnie przeskoczyli z jednego ustroju do drugiego, zachowując pełnię swoich wpływów. Gdyby nie obciąganie napleta sowietom przez ich ojców i dziadków X lat, większość z nich miałaby taki sam start jak przeciętny Mariusz, czyli szare blokowiska, bieda i w najlepszym przypadku emigracja do rajchu na początku XXI wieku xD

Dziś wpływowi ludzie kreujący się na elitę zapomnieli, ze do bycia "elitą" doszli w takich sposób, że najpierw ich dziadek, śmierdzący wieśniacki chłop musiał w wyjątkowo barbarzyński sposób zasłużyć się Rosji Radzieckiej, żeby potem jego syn mógł zrobić karierę jako komunista i następnie oni mogli ją robić w wolnym kraju jako europejscy, liberalni, wykształceni, z dużych miast xD

Największy mit u nas to jest ta cała Solidarność. Pod nią się podpina każdy,. Teraz nawet z Czarzastym grafiki tworzą xD A spora część "medialnych" ludzi podpinająca się pod walkę z komuną pochodzi właśnie z rodzin, która z tą Solidarnością walczyła xDDDDD Ci prawdziwi związkowcy z Solidarności to byli zwykli robotnicy, dziś na jakichś tam przeciętnych emeryturach sobie rano parzą sypanego Jacobsa i idą karmić kaczki do parku, bo tyle z tej transformacji mają.

Fanatyk8piorunów

@Lopez_ wole ludzi co w 89 służyli Moskwie i teraz tego nie robią, niż tych co robią to teraz.

Fenomen0piorunów

@eloyard tyle, że na 90 % z tych ludzi dowodów nie ma żadnych, co najwyżej głupotą się przysłużają, a tamci byli wierni jak psy w 89, to jak pod wpływem wiatru zmienili kurs, to mogą to zrobić drugi raz, bo w ich DNA jest służalczość.

Fanatyk2piorunów

@Lopez_ patrząc na liżydupów Trumpa, zwłaszcza tych co się ujawnili po incydencie z Ambasadorem Repninem, tzn. Rose, rzeczywiście - w niektórych genach jest służalczość...

Fenomen0piorunów

@eloyard bycie lizodupem Trumpa to dalej co najwyżej bycie zjebem, ale nic praktycznego.

Fanatyk2piorunów

@Lopez_ no nie - w tej chwili to już zakrawa na zdradę stanu.

Gruba ryba1piorunów

Moi starzy widzieli z jakiego motłochu tworzy się Solidarność i jakie cwaniaczki i męty wskakują na kierownicze stanowiska.

Skutkiem czego nie byli ani w PZPR - z wiadomych względów, ani w Solidarności - więc byli pod obstrzałem wszystkich.

Gruba ryba0piorunów

@jiim o, to to. U mnie w rodzinie komuchami się gardzi od zawsze. Ale Solidarnościowcy też byli i są postrzegani jako banda cwaniaków, co wcale nie chciała obalenia systemu, tylko więcej dla siebie. Wystarczy przeczytać postulaty Solidarności.
I zabawne jest to, że to komuchy wprowadziły Polskę do NATO i UE.

Gruba ryba1piorunów

@FoxtrotLima no dlatego zawsze mnie bawi, gdy ktoś chełpi się tym, że był w Solidarności - a zwłaszcza ktoś z tych bardziej znanych, z tych "wyżej" - wobec kogoś, kto był w PZPR.

To zwykle przyznanie, że też byłeś skurwysynem, tyle że po przeciwnej stronie. Tylko tyle i aż tyle.

Legenda Solidarności była budowana oddolnie i powinna zostać na dole, a nie wśród kmiotów spijających śmietankę typu Krzaklewski czy obecnych chujków typu Duda.

Pokaż więcej komentarzy (10)