Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Hydepark Domyślna

Kategoria: Hydepark

  • 5745 członków
  • 247054 wpisy

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

ARIA zabrania na swoich listach muzyki stworzonej przez AI

Australijska agencja ARIA (Australian Recording Industry Association) zabroniła piosenkom stworzone głównie za pomocą lub wyłącznie przez narzędzia sztucznej inteligencji brania udziału na jej listach. Od tego tygodnia wszystkie piosenki biorące udział na tamtejszych listach muzyki popularnej muszą być przynajmniej w znacznej części stworzone przez człowieka – podaje BBC. Dzieje się to w następstwie wydania przez […]

https://kontrabanda.net/r/aria-zabrania-na-swoich-listach-muzyki-stworzonej-przez-ai/

Kosmonauta

w Hydepark

3piorunów

Chcę się przenieść na własny adres e-mail i skończyć z gmailem, tlenem, itd.

Jaki host najlepszy dla poczty? Musi być coś, co przetrwa lata, a nie jakaś dziwna firma. Najlepiej, żeby była europejska.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

9piorunów

Bergamo, Como, Lombardia część 3.

Będąc nad Como nie chcieliśmy tylko siedzieć na dupach na plaży. Postanowiliśmy więc wybrać się w rejs a raczej "przejażdżkę" promem po jeziorze. Czy było warto? Jeszcze jak. Prom wyrusza z Lecco i płynie do Bellagio z licznymi przystankami. W internecie straszą, że tłumy... może jak się pójdzie na rejs w środku dnia to tak, ale my wybraliśmy się na 10:15 i były nawet wolne miejsca siedzące na promie. Większość towarzystwa płynęła o Bellagio, by tam zostać, albo przesiąść się w kolejny prom czy autobus i śmigać do Varenny. My chcieliśmy uniknąć tłumów, więc postanowiliśmy wysiąść po drodze, w Liernie. To był super wybór. Lierna jest mała, jest tam maleńka, fajna plaża i jest drogo 😉 To ostatnie jednak zrekompensowało nam świetne jedzenie. Gnocchi było pyszne. Jest tam świetna mała kawiarenka, ukryta z boku wejścia na plażę, w której przemiła pani sprzedaje nie tylko kawę, ale też ręcznie robione pamiątki i koszulki na które sama projektuje nadruki. Po drodze do Lierny płynąc promem dostajemy prosto w twarz całym pięknem Alp i jeziora Como. Przyznam, że dawno nie patrzyłem na nic z tak otwartą gębą. Niebo było niebieskie, woda niebieska, skały ogromne, słońce świeciło. Pełen pakiet. Rejs trwał ponad godzinę. Jak dla mnie rewelacja i polecam każdemu, kto się uda w tamte rejony. W samej Liernie "jest jakby luksusowo". Wille, drogie samochody, typowo wakacyjny klimat, ale bez tłumu turystów.

Gruba ryba

w Hydepark

2piorunów

To jest za dobre xD

Gość zrobił eksperyment w którym i rywalizowały w biznesie lemoniadowym.

Piękne rozmowy rekrutacyjne + wynalezienie od nowa pracy dzieci xD
I ta końcówka, no miód.



https://www.youtube.com/watch?v=PredD1xwka8

GURU

w Hydepark

2piorunów

Ludzie, weźcie mi powiedzcie czy to ze mną jest coś nie tak, czy o co chodzi?

Pracujemy lekko "niesymetrycznie" w tygodniu i od poniedziałku do czwartku siedzimy po 8,5 godziny by w piątki wyjść sobie o 14.

Tworzy to jednak pewne komplikacje, że gdzieś tam są niepodomykane tygodniowe 40 godzin. No i kadry piszą do nas, że we wrześniu mamy jako cały dział do odebrania godzinę, żebyśmy wszyscy wybrali jeden termin w tym miesiacu.

No ok, mówię - zróbmy sobie piątek krótszy i wyjdźmy o 13:00. "Nie, bez sensu. Może w tygodniu? O w poniedziałek jest pierwszy, taka ładna data!". We wtorek. Bo k czemu by nie? Napomknę tylko, że nikt nie ma dzieciaków w wieku szkolnym.

Wytłumaczycie mi to jakoś? Bo ja zgłupiałem.

Gruba ryba6piorunów

Moze tutaj cos znajdziesz XD

Segregacja zysków (Thaler, mental accounting). Dwie małe przyjemności w osobnych momentach dają więcej radości niż jedna złożona z obu. Godzina doklejona do piątku, kiedy i tak wychodzisz o 14, wtapia się w tło — nikt jej nie poczuje. Godzina we wtorek w środku 8,5-godzinnego dnia to osobne, wyraźne wydarzenie. To samo zjawisko sprawia, że ludzie wolą dwie małe premie niż jedną większą.

Malejąca użyteczność krańcowa. Piąta godzina wolnego popołudnia jest warta mniej niż pierwsza. We wtorek ta godzina rozbija najgorszy, najdłuższy dzień. W piątek dokłada się do czegoś, co już jest komfortowe.

Efekt świeżego startu (Dai, Milkman, Riis). "Pierwszy, taka ładna data" to nie żart — daty postrzegane jako początek okresu (pierwszy dzień miesiąca, poniedziałek, początek roku) mają realną moc motywacyjną i ludzie autentycznie preferują je jako punkty zaczepienia. To arbitralne, ale bardzo powszechne.

Prawo trywialności Parkinsona (bikeshedding). Przy decyzji o niskiej stawce i zerowym progu wejścia każdy ma zdanie i każdy chce je wygłosić. Gdyby chodziło o reorganizację działu, połowa siedziałaby cicho. Tu godzina wolnego — wszyscy są ekspertami.

Reaktancja i "not invented here". Pierwsza propozycja rzucona przez jedną osobę często zbiera odruchowe "nie, bez sensu" niezależnie od treści, bo przyjęcie jej od razu oznacza rezygnację z własnego wkładu. Twoje rozwiązanie było oczywiste, więc paradoksalnie łatwe do odrzucenia.

Paradoks Abilene (Harvey). Warto rozważyć wersję, w której część zespołu prywatnie wolała piątek, ale nikt nie chciał iść pod prąd po pierwszym "bez sensu" — i grupa wylądowała we wtorku, którego nikt szczególnie nie chciał. Zdarza się to zaskakująco często.

Do tego dochodzi rzecz banalna: dla wielu osób sam fakt, że jest to inny dzień, ma wartość. Piątek o 14 to już rutyna, a rutyna nie daje poczucia, że się coś dostało.

Autorytet

w Hydepark

2piorunów

Motoryzacyjne Tomki! Mój gruz zwariował! :rolling_on_the_floor_laughing: :rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing:

Małe tło historyczne: Jakiś trochę ponad miesiąc temu wziąłem rodzinnego gruza od szwagra, żeby dzieciaki do przedszkola wozić czymś mniejszym i zwinniejszym. No trochę też sentymentalizm wleciał na tapetę 😅. Ogarnąłem pierwszy serwis, wszystkie podstawowe rzeczy, wszystkie usterki wyeliminowane na start, można śmigać. Po tym miesiącu stało się coś dziwnego, bo postanowiłem raz pojechać tym autem w podróż służbową. W trasie się zapalił check, ale nic poza tym. Po powrocie do mechanika i komputer pokazał błąd katalizatora. Diagnoza: jakieś ch⁎⁎⁎we paliwo Pan wlałeś.

No dobrze, było pół baku, jeździłem dalej i wczoraj postanowiłem zrobić siarę żonie i pojechać po nią do pracy tym małym kochanym gruzikiem (taki żart, auto jak auto). Po drodze znowu check, ale tym razem całkowita utrata mocy i zaczął się "dławić" + gasł jak nie dodawałem gazu. Była rezerwa więc pomyślałem, że może być to kwestia tego paliwa. Od razu na stację i tankowanko PB98! Wlałem za 50 zeta w obawie, że gruz może umierać i szkoda więcej wlewać 😅. Jakby dostał nowe życie, aż się żwawszy zrobił, na moment.

Dzisiaj zawiozłem dzieciaki do placówki edukacyjnej, odpalam i niestety ciągle pali się check, a auto samo gaśnie :face_with_rolling_eyes: . No to do biura mam blisko i z górki, więc na luzie się doczołgałem jakoś. Na parkingu nagrałem filmik:

https://streamable.com/f60h6c

W czasie trwania całego filmiku nie dotykałem pedału gazu, tylko na końcu na rozruchu - zgodnie z komentarzem. Jest ktoś kto ma może szklaną kule i mógłby podpowiedzieć, co to może być xD? Jakiś xD?

Pacjent to Fiat Stilo 2004 rok z silnikiem 1.4 benzyna 95 KM.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

22piorunów

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

19piorunów

Minęło trochę czasu od ostatniego wydawania drewna.

Dlaczego? Gdyż trzeba robić ,,plany" na następny rok.

Co to ma wspólnego? Już tłumaczę.

Leśniczy robi wszystko, by nie robić planów.

W normalnej sytuacji musiałbym go chyba Ursusem na składnice przyciągnąć. Nie twierdzę, że leśniczy nie wydaje drewna. Wydaje, ale preferuje kłodę i papierówkę. Dlaczego? Bo wystarczy spisać kilka numerów i po robocie. Wydawanie drewna posztucznie (każda sztuka ma numer) jest jedną z rzeczy, których bardzo nie lubi. Zwłaszcza jak składnica jest 40 km od leśniczówki.

No chyba że trzeba robić plany, wtedy to by nawet poszedł trzebież znaczyć. Są leśniczowie, którzy znaczą trzebieże, mój do nich nie należy.

Wiecie kiedy najlepiej się robi plany? W ostatnim tygodniu. A najlepiej to pójść na urlop i robić plany z konta podleśniczego.