Poszukiwanie wykonawcy dzień kolejny.
Wyselekcjonowałem 3. Pierwszego dzisiaj odwiedziłem na budowie. Trochę znajomy, idzie się dogadać i widać, że kumaty. Na moje oko wygląda robota schludnie i równo. Sam bym lepiej nie zrobił a to już dużo xD
Jego wybór ma kilka wad i zalet - nasze żony się znają, a gość sprawia wrażenie uczciwego. Jego żona na pewno jest uczciwa więc liczę, iż się prawidłowo dobrali. Cały czas przebywa na budowie więc nie ma samowoli pracowników, którzy nie pracują na swoje nazwisko. Udałoby się dogadać w zakresie budowy ogrodzenia. No i to tyle zalet.
Z wad to okazuje się, że pomimo rozmowy telefonicznej, w której stwierdził, iż szalunki po jego stronie ... to okazało się, że nie do końca. Musiałbym część zapewnić w swoim zakresie. Niestety nie wykonuje pokrycia dachu blachą, na co liczyłem bo nie chcę szukać kolejnego wykonawcy, który na pewno powie "a kto to tak spierdolił".
No i jak tak sobie liczę, to jego oferta byłaby 5-10k droższa od firmy, w której szef na budowie nie jest bo prowadzi kilka równoległych robót. Obawiam się, że to może przełożyć się na jakość robót. Czekam na wycenę jeszcze jednego majstra starej daty. Opinie ma bardzo dobre ale obawiam się, że finansowo też może nie być już tak bardzo dobrze xD
Na pocieszenie humorystycznie powiem, że Pan majster pochwalił projekt domu za jakość, przemyślane rozwiązania i szczegółowość. Podziękowałem bo sam go robiłem w 90%. Architekt mi go sprawdzał i uzupełniał o kolejność warstw więźby dachowej bo już w tym zakresie nie zdążyłem się dokształcić ze względu na narodziny bombelka.
Na pocieszenie humorystyczne powiem też, że projekt konstrukcyjny zleciłem innemu architektowi, który jednak już tak nie przyłożył się do pracy jak ja. Musiałem bowiem zwracać mu uwagę na błędy jakie poczynił, a byłyby kosztowne dla mnie na etapie wykonawstwa.
Także tego. Daje sobie jeszcze 4 dni bo równoczesne chodzenie do pracy, opiekowanie się bombelkiem i pertraktacje budowlane strasznie mnie wykańczają.
#budujzhejto #gorzkiezale