"Stare miasto" w Lozannie jest zdecydowanie ładniejsze niż okolice uniwersytetu.
Tak się zastanawiałem jak określić miasto, aby można było je sobie łatwiej wyobrazić i chyba określenie "Wrocław na sterydach" pasuje najbardziej. Kamienice w podobnym stylu, wszak niemieckie xD, tylko jest ich tutaj zdecydowanie więcej i chyba lepiej j zachowane.
Główna różnicą są góry. Na horyzoncie, a samo miasto ma warstwy niczym tort. Zrobiłem tylko 15k kroków, ale również 50 pięter. Pod górkę, z górki, znowu pod górkę i zaraz schody, które prowadzą do więcej schodów.
Poruszanie po mieście czasami bywa irytujące bo na mapie masz dwie ulice obok siebie, ale trzeba poszukać schodów pomiędzy poziomami miasta, aby przejść pomiędzy tymi ulicami :)
Miałem pisać o cenach, ale nie zrobiłem zdjęć, więc nie mam co pokazać :/ Najdroższe jest jedzenie. Cesar Salad z kurczakiem z Lidla to koszt 5 franków. Obiad to około 20-25 franków. Mięso jest bardzo drogie. Widziałem ubrania tańsze niż jedzenie.
Ludzie całkiem spoko. Wszędzie tylko francuski, język barbarzyńców, ale ludzie zdecydowanie pozytywni i starają się jak tylko mogą pomóc po angielsku. Zdecydowana większość, z którą rozmawiałem znała ten język dobrze, albo bardzo dobrze. Kilka osób miało problemy, ale język + machanie rękami i się dogadaliśmy :)
W tym kraju jest za⁎⁎⁎⁎scie gorąco. Od 10 rano do 21 temperatura przebija 30C. Spodziewałem się śniegu i fioletowych krów, a tutaj afrykańskie temperaturu i ludzie.
Jest trochę kolorowych. Więcej czarnych niż brązowych. Bardzo dużo ludzi z urodą z Ameryki Południowej. Nawet z 4 Polaków widziałem.
Miasto jest bardzo czyste, ale ma mało zieleni. Betonoza po całości. Są jakieś tam parki, drzewa, ale to jak ten zestaw Lego z rynkiem z szarych klocków.
Pamiętajcie, że ja piszę to z perspektywy mieszkania w Edynburgu.
Miłego dnia :)
#ciekawostki #boogietravel #wakacje #szwajcaria