Bez Puenty
Tak odwlekam bezwiednie na dni pewnie sto,
Uwiera to we mnie jak w przełyku ość,
Jakbym do matury miał wejść znowu w to,
Choć ryby nie jadłem, taki ze mnie gość.
Budzisz się codziennie porankiem kojota,
Odgryziesz swą rękę i powiesz - już pas?
Lecz nadal zostaniesz w uściskach pejota,
Stracisz coś na zawsze, praca pójdzie w las.
W codziennosci amoku myśli mi się młocą,
Daj mi o losie choć pomysłów kiść,
Wskaż mi gościniec jeszcze przed nocą,
Nie chcę prozaku dawki następnej już gryźć.
#nasonety #zafirewallem #diriposta