Siedzę wczoraj w teatrze, dzwoni mi na telefon (wyciszony) moja ciotka (lvl 76). Dzwoni raz, drugi, trzeci, ja już wkurwiony bo chcę się skupić, a może coś się stało.
Dzisiaj ją spotykam na cmentarzu, a ona z pretensjami że nie odebrałem, pytam się, co było takiego pilnego, a ona, że chciała, żebym włączył republikę i zobaczył, co się dzieje pod trybunałem XDDD
Zaprosiłem ją i wujka do domu i wdałem się w półgodzinną polemikę o polityce. Ciocia stwierdziła, że wojsko powinno wprowadzić porządek. Pytam, czy właśnie chciałaby stanu wojennego, jak za komuny, a ona mówi, że komuch to Czarzasty i czy słyszałem, co on mówi. Pytam się, co mówi i nie była w stanie sobie przypomnieć XD
Jakie macie wspomnienia związane z bliskimi, których nie ma już z nami i wycieczkami rowerowymi?
Mój dziadek w większości poruszał się po Wrocławiu rowerem. Chyba dlatego, szybko nauczyłem się jeździć, by dotrzymywać mu towarzystwa. Raz w tygodniu odwiedzaliśmy jego rodziców na Cmentarzu Osobowickim.
Dzisiaj pojechałem rowerem odwiedzić babcię i jego. Na tym samym cmentarzu 😭
O, to chyba pojawił się znowu. Bo go widziałem jakieś tydzień temu właśnie jak jechał przez Nikisz 😁 A pamiętam go, bo przypomniało mi się wtedy, jak już lata temu na linii 292 jeździł autokar zamiast zwykłego busa
Grobbing na rowerach miejskich oraz wypad po #kwadraty, z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Pierwszy raz tej jesieni w długich gaciach, ehhh.
Jak podjeżdżaliśmy w drodze powrotnej pod Górę Chełmską (a było już ciemno), z naprzeciwka nadjechał typ na elektryku, który efektownie wy⁎⁎⁎⁎⁎olił się przed nami na mokrych liściach i tak za⁎⁎⁎ał, że spadł mu jeden but. Zatrzymaliśmy się, żeby sprawdzić, czy nic mu nie jest, ale gdy przyznał, że w ogóle nie patrzył na drogę, a na smartfonie, jak się okazało, miał odpaloną jakąś kreskówkę, jakoś tak od razu przestaliśmy typa żałować. xDDD