
Wpis użytkownika POMIDORES w Hydepark
POMIDORESGruba ryba
17piorunówA tak swoją drogą, ciekawi mnie jaki macie plan w razie otwartego konfliktu?
Mi się nie widzi umierać w pierwszej linii frontu albo spędzić 5 lat na tyłach i brać udział w działaniach wojennych.
Życie jest jedno i wolałbym je spędzić w inny sposób, ale planu na wydostanie się z terenu objętego konfliktem, nie mam. Jadę pod granicę i liczę na cud z gotówką w ręku jako łapówka?
Komentarze (34)
@POMIDORES liczę na to, że ojców wielodzietnych rodzin wypuszczą, jak zrobiła to Ukraina.
Poza tym nie mam nadziei na nic ¯\\(ツ)/¯
Dodatkowy automat zawsze się przyda, a po konflikcie ni chu ja nikt się nie doliczy.
A co myślą dziewczyny: @Trypsyna @Evivalarte @KatieWee @Shivaa. Kiedyś, z moją żoną rozmawialiśmy o tym (jeszcze przed otwartą wojną w Ukrainie) to stwierdziła, że zostanie i walecznie za ojczyznę to oznaka męstwa i romantyczności.
Kocham ją ale uznałem to za totalną odklejkę i z biegiem czasu jak drążyłem temat udało mi się ją przekonać, że pakujemy dzieci, odwożę ich do granicy i jak się uda to uciekam z nimi albo przynajmniej próbuję ich ochraniać do póki mogę.
Przecież za przekroczeniem granicy, niebezpieczeństwa nie znikają. U nas w pierwszych dniach wojny na Ukrainie, trwał handel ludźmi i pewnie inne okrutne rzeczy, ciężko by było mi z myślą, że moja rodzina mogłaby zostać tak wykorzystana.
@Trypsyna myślę tak samo, bezpośredni atak na rodzinę np napad na dom, walczę do śmierci ale udział w wojnie...
@POMIDORES dla mnie to poroniony pomysł, aby mój partner miałby iść na otwarty front.
Co innego, gdyby ktoś bezpośrednio np wbił do domu i chciał skrzywdzić rodzinę, jest to dla mnie trochę naturalniejsze, że mężczyzna, ojciec etc broni rodzinę. Ale pchać się na front jako mięso armatnie - brak jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego. Bo w imię czego? Przez widzimisię kilku osób u góry politycznej.
Jeśli mój partner, dostałby wezwanie na front - dla mnie oczywistm jest że spierdalamy z kraju. Tak chronimy jego osobę i naszą rodzinę.
@POMIDORES ja ewakuuję się pierwsza
Odwiedzam rodzine w weekendy, wiec mam nadzieje, ze ewentualny najazd zacznie sie w srode(Przed moim przyjazdem) lub poniedzialek (jak sobie juz pojade).
Drugie to mam nadzieje, ze z karta stalego pobytu(Meldunku oraz oplacania podatkow) za granica mnie jednak wypuszcza, chociaz pewnie st wierdza, ze mam obywatelstwo polskie a wiec i polskie obowiazki....
Mam tez kategorie B - czyli czasowo niezdolny do sluzby(glupi bylem, ze nie bralem wtedy E) a teraz nie chce sie wstawiac na komisje, bo wiadomo, jeszcze mnie uzdrowia.
CHociaz ewnie w czasie wojny to i tak by mnie uzdrowili - sztuka jest sztuka a i mieso armatnie jest zawsze potrzebne
@5tgbnhy6 ja mam tylko polskie -> Ot w europie i tak mnie musza traktowac jak swojego (Poza wyborami) wiec inne obywatelstwo mi do szczescia nie jest potrzebne.
Zreszta - tak dlugo jak mamy unie to ja czuje sie bardziej europejczykiem jak polakiem.
Szanuje tych ktorzy chca walczyc - natomiast ja nie chcialbym umierac za kraj w ktorym ostatnie 14 lat, bywalem czasami w weekendy. Dodatkowo tak srednio chcialbym sztormowac jakis pagorek, bo akurat jakis general uznal to za punkt strategiczny.
@Bystrygrzes podwojne obywayelstwo chroni przed poborem, ale jak sobie wprowadza zakaz opiszczania kraju, to uja zrobisz. zreszta wszelkie zasady szybko poleca do kosza i kazdego chlopa beda mogli busyfikowac, wiec jedyna opcja to fizycznie byc poza zasiegiem ich macek
@POMIDORES Plan A powrót do reichu, plan B papiery na głowę
Jestem z wykształcenia ratownikiem medycznym, więc pewnie lazaret
@POMIDORES zabijanie ruskich to nie tylko przyjemność, ale i obowiązek - proszę o maczetę i roz⁎⁎⁎⁎⁎alam samodzielnie cały batalion
@MrGerwant myslales zeby isc na szkolenie wojskowe, albo zapisac sie do wotu?
A jaki pomysł masz @splash545 ciekawi mnie jak na to patrzysz ze strony filozoficznej. Bierzesz czynny udział w wojnie, zostajesz w kraju ale czekasz na wezwanie do woja czy próbujesz uciekać?
@POMIDORES to jest kwestia indywidualnego podejścia. Jednak wydaje mi się, że myślenie typu ucieknę z kraju to mrzonki. Gdyby miało się to udać, to trzebaby zacząć realizować już to teraz i uciec nie tylko z kraju, ale i z Europy, bo jak byś chciał mieszkać i pracować gdzieś legalnie w Unii, to jak będą chcieli Cię w armii to Cię ściągną.
Edit: sprawdziłem sobie i raczej nie ściągną, ale będziesz ścigany międzynarodowym listem gończym i nie wiem czy możesz wtedy liczyć na normalną pracę i mieszkanie za granicą.
Druga sprawa jest taka, że co liczysz na farta, że uciekniesz sam czy tam z żoną, a co z rodziną, z rodzicami? Też ich weźmiesz? Jesteś pewny, że będą chcieli i ruszycie takim taborem i ot akurat się uda? Myślę, że szansa na powodzenie jest praktycznie zerowa.
Ja osobiście jak to na stoika przystało mam to przemyślane w sposób racjonalny i nie liczę na fart. Nie mam teraz ani takich możliwości, ani chęci, żeby opuszczać nasz kraj, ani żeby realizować już w tym momencie jakieś plany ewakuacyjne, więc biorę to, że jestem Polakiem i mieszkam w Polsce z całym bagażem z tym związanym, więc również z tym, że być może przyjdzie mi brać udział w konflikcie zbrojnym.
Na chwilę obecną niespecjalnie się tym przejmuje i cieszę się życiem. Trochę nie do końca w to wierzę, może to błąd? Ale też raz na jakiś czas staram się dopuścić taką myśl do świadomości, żeby tym bardziej cieszyć się tym co mam teraz – czyli spokojne życie w czystym kraju bez wojny; a także, żeby gdy przyjdzie co do czego, to żebym nie był zaskoczony, przerażony, panikujący i próbujący realizować jakieś pomysły bez planu i szansy na powodzenie.
Jak będzie trzeba walczyć będę walczył i będę się starał zrobić to jak najlepiej potrafię, z jak największą akceptacją mojego losu i z jak najmniejszym strachem. Jak przyjdzie umrzeć, to umrę – każdy kiedyś musi. Jak pisałem wyżej staram się cieszyć obecnie każdym dniem i po stoicku traktować, że to co miałem dostać od życia już dostałem, a kazdy kolejny dzień jest bonusem.
Na chwilę obecną pracuję w zbrojeniówce i na wypadek wojny mam przydział do robienia tego co robię obecnie, więc gdy wybuchnie wojna, to nie pójdę na front. Taki plus.
Ciekawi mnie jeszcze co by zrobili @AdelbertVonBimberstein i @bartek555, zakładając że konflikt wybucha jak jesteście w delegacji. Wracacie do kraju?
Ja bym wrócił tylko jeżeli zostałyby tu moje dzieci i żona. W innym przypadku, próbuje się dostać do nich lub siedzę w miejscu gdzie mnie nie dosięgnie pobór.
@POMIDORES zanim konflikt dotrze do zachodu polski to troche potrwa. Tak, jechalbym do domu, ale nie ze wzgledu, zeby cokolwiek konkretnego jeszcze robic, tylko zeby dac wsparcie swojej rodzinie.
prawdopodobnie w innych krajach ue tez nie uchowasz sie przed poborem, najlepiej szykowac sobie baze gdzies dalej, moze nawet w kraju, ktory nie ma umowy o ekstradycji dla pewnosci. kluczowa sprawa to sie ulotnic zanim j⁎⁎⁎ie i zamkna granice dla chlopow, bo akurat w gnebieniu obywateli to to panstwo jest bardzo skuteczne i zasadnicze
@5tgbnhy6 W przypadku Ukrainy to wbrew pozorom, wieści o tym, że wojna będzie były rozpowszechnione dosyć dobrze.
To nie tak, że obywateli ta wojna zaskoczyła z dnia na dzień, było wiadomo ale kto w to wierzył a kto nie to inna sprawa.
Przynajmniej tak mówili moi Ukraińscy znajomi.
Przy okazji, pracowałem w amerykańskiej firmie która miała fabryki na wschodniej ścianie na Ukrainie. Oni przeprowadzkę firmy wraz z planami na wypadek wojny przygotowywali już od września 2021. Więc też na bank wiedzieli wcześniej.
@5tgbnhy6 brzmi jak opcja dla dość zamożnych. Ale nawet mając kupę kasy, czy uda Ci się wydostać z kraju w czasie wojny?
@POMIDORES jeżeli granicę na zachodzie będą tak otwarte jak są to w czym problem... Zanim wybuchnie konflikt, a ustawią tam pograniczników to wtedy trzeba już się zbierać, bo jak się zacznie to koniec - przejście zamknięte dla mężczyzn, albo jak piszesz - łapówka ale ciekawe z jakim to skutkiem
@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz tylko czy byśmy zdążyli zanim wybuchnie konflikt? Nie mam zamiaru uciekać w przypadku aktów dywersji ale w wojnie nie chciałbym brać udziału.
@POMIDORES ja mam mieszane uczucia
z jednej strony to bym się zapisał do strzelania do ruskich bo jest to nie tylko przyjemne ale i pożyteczne
ale z drugiej strony rząd, nie ważne z której strony, codziennie myśli tylko o tym jak sabotować ten kraj i się na tym dorobić - a jak przyjdzie co do czego to pierwsi do spierdolenia za granicę
wkurwia mnie to niemiłosiernie jak myślę że ja miałbym siedzieć w okopie i narażać życie, a politycy dzisiaj nie potrafią przestać kraść choćby na moment - teraz afera z lekarzami i krycie kolegów
@solly-1 to już w ogóle jest absurd. Jawni agenci ruscy a ludzie na nich głosują, a potem siedź w okopie z takimi.
@Marsjamin ja jeszcze dodam, ze widzac sondaze wyborcze, to odechciewa sie w ogole o cokolwiek walczyc. Jesli ewidentnie prorosyjscy politycy zyskuja co raz wieksze poparcie, w tym Braun wg niektorych badan 12%, to ja to widze tak, ze Polacy chca byc pod butem Rosji.
@Marsjamin Ci co mają układy wyjadą i będą dalej kręcić wały. Największe mendy będą nawet kraść w czasie konfliktu, co do tego nie mam złudzeń a ja miałbym być mięsem armatnim. Nie klei mi się to.
ja od wielu lat place skladki na zawodowa armie, nie place im zeby sobie maszerowali na defiladach w czasie pokoju.
to takie ubezpieczenie.
i oczekuje ze bedzie honorowane.
@POMIDORES ciezko uciekac, a jak sie upomni to uznam to za niesmieszny zart.
@DEATH_INTJ no ale liczysz, że wojsko się o Ciebie nie upomni i pozwoli dalej funkcjonować w kraju czy raczej próbujesz uciekać?
@POMIDORES kurczę, zanim miałem rodzinę to byłbym pierwszym co by się zgłosił. Możliwość bezkarnego mordowania ruskich? Odkąd mam dzieci nie jest to już tak proste. Chciałbym zobaczyć jak dorastają, z drugiej strony, wychowują się w Polsce, czemu mają mieszkać w Berlinie i uczyć się szprechać (w wypadku wojny żona wyjeżdża do ciotki w Berlinie), kto ich obroni? To jest poważny dylemat. Nie mam najlepszego zdania o naszej armii i stąd też moje wątpliwości. Może mógłbym być użytecznym w inny sposób niż z kałachem w okopie?
@POMIDORES tylko, że nie da się jednocześnie walczyć za rodzinę i nie walczyć za polityków cz kraj ¯\\(ツ)/¯
To są rzeczy nierozdzielne.
A to czy walczy się "koło komina" czy 200-500km dalej nic nie zmienia.
@peposlav właśnie, nie mam problemu z tym żeby walczyć za moją rodzinę i najbliższych ale walka za polityków i budynki do mnie nie przemawia.
Wolałbym opuścić teren wojny i ochraniać rodzinę a nie robić jakiś szajz z dala od moich dzieci i żony.
Mieszkam na wyspie.
Licze na to, ze ze względu na podwójne obywatelstwo, będę mógł wjechać Do Europy. Potem kierunek Tajlandia.
Słyszałem, że im się tam teraz powodzi a ja wiem coś niecoś o wałach.