Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika bojowonastawionaowca w Co Wy na to?

Mistrz

w Co Wy na to?

71piorunów

Co Wy na to? 16.09.2026

Od 1 września w szkołach doszło do zmian w żywieniu dzieci. Zgodnie z nowym rozporządzaniem, dzieci będą przynajmniej raz w tygodniu otrzymywać jeden pełnowartościowy obiad roślinny. Do tego w posiłkach będzie m.in. większa ilość warzyw, owoców oraz produktów pełnoziarnistych, ograniczona zostanie ilość cukrów, zaś zupy będą min. 2x w tygodniu przygotowywane na wywarach warzywnych. Zmiany mają na celu promowanie zdrowych nawyków żywieniowych wśród dzieci i młodzieży. Polskie dzieci należą do najszybciej przybierających na wadze w Europie - wg danych WHO nadwagę i otyłość odnotowano u 32% polskich dzieci w wieku 7-9 lat.

Pytanie na dziś: Czy zmiany w żywieniu dzieci w szkołach do krok w dobrą stronę w walce z otyłością dzieci?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.

Czy zmiany w żywieniu dzieci w szkołach do krok w dobrą stronę w walce z otyłością dzieci?

  • Tak75% (330 głosów)
  • Nie10% (43 głosy)
  • To zależy10% (45 głosów)
  • Nie mam zdania5% (24 głosy)

442 głosów

Komentarze (50 z 99)

Osobistość1piorunów

Nie bardzo rozumiem jak zmiany obiadów w szkole mają na to wpłynąć jak one nigdy nie były powodem otyłości tych dzieci xD. No i te porcje na stołówce w szkole i tak zawsze były małe fes. Jak chodziliśmy do gimnazjum i wszyscy byliśmy w wieku dojrzewania to jedliśmy obiad w szkole a potem wracaliśmy do domu i jedliśmy drugi obiad bo nadal byliśmy głodni xD.

Osobistość1piorunów

Nawyki wynosza dzieci z domu, jak widzialem jak laska pakuje dziecku cziza z biedy w sniadaniowke to rece mi opadly.
Przepisy przepisami, w szkole mojego dziecka jest stolowka z grazynami ktore gotowania nauczyly sie 50 lat temu i jakas tam ciecierzyca nie bedzie jej wchodzila w droge. Po ostatnich zmianach posilki na ktore byly spoko staly sie niejadalne a ta do wybrednych nie nalezy, nawet po staremu moznabylo dobrze i zdrowo gotowac a wymuszanietego przepisami nic nie zmieni bo dzieciaki nie beda tego jadly w szkole tylko pojda do zabki na hotdoga

Fanatyk2piorunów

Chyba spoko. Mięso jest ok ale raczej powinniśmy je jeść w mniejszych ilosciach

Gruba ryba7piorunów

Nic to nie da. Dzieci są grube bo jedzą słodycze, siedzą na tabletach/telefonach i się nie ruszają. Jak dzieciak wróci do domu i znowu się chipsy, czekoladę i jakieś cukierki a potem siadzie na tablet do wieczora to nic mu nie da to że sobie zje zupę na warstwach. Zupełnie 0 wypływu to będzie miało.

Kompan9piorunów

Większość tradycyjnych kuchni w swojej podstawie są wege. Bo mięsa po prostu na codzień nie było. Nadmierna konsumpcja mięsa wynika z przekonania o jego wyjątkowości (jest smaczne - jak najbardziej). Ale ta wyjątkowość wywodzi się z pierwotnej niedostępności. Niedostępności znikła i mamy problem w postaci ogromnego wzrostu chorób cywilizacyjnych dużo wcześniej w życiu niż dekadę czy dwie temu. No oczywiście brak ruchu ma tu też swoje do powiedzenia. Sam przez nadmierne miesozernienie dograłem się problemów zdrowotnych które będę mieć do końca życia... Ah ile bym dał za takie greckie fasolki pieczone na maśle...

GURU9piorunów

@bojowonastawionaowca mnie śmieszy jak się prawaki o to zesrały, że dzieciom mięso odbierają. Po pierwsze zbyt duża ilość pokarmów mięsnych jest niezdrowa, po drugie nikt nim niczego nie zabiera. Kolejny raz wychodzi, że jak coś nie mieści się prawakom w ich pustych łbach to jest lewackie.

Osobistość1piorunów

Będzie jak z mlekiem w szkołach czyli wszędzie syf i rozwalone kartony zrzucane z pięter bo fajnie wybuchają.

Kosmonauta0piorunów

A czy przypadkiem ta nowa dieta nie pokrywa się z lekcjami o żywieniu w edukacji zdrowotnej?

Gruba ryba2piorunów

@bojowonastawionaowca raczej niewystarczający. Ja w szkole nie jadłem nic, a i tak byłem gruby XD. Prawdopodobnie większym problemem jest duży dostęp do słodyczy i słodkich napojów po szkole, niż sam szkolny obiad. Polacy mają bardzo niską świadomość na temat żywienia oraz tego, jak bardzo szkodliwe są nadwaga i otyłość. Obstawiam, że dziecko otyłych rodziców ma większą szansę na nieprawidłową masę ciała.

Gruba ryba10piorunów

kilka lat temu tesciowa pracowala na stolowce w szkole i przynosila nam te obiadki w ilosciach hurtowych, wiec zamiast robienia sobie szybkich kanapeczek albo organizowania skoku na zabke po smieciowy wyswinek (pigout) wystarczylo wrzucic kotleta do mikrofali. przez taka diete, gdzie zywilem sie w 90% obiadkami szkolnymi na wszystkie posilki pierwszy raz od liceum zszedlem do prawidlowej wagi bez zmieniania niczego innego w lajfstajlu. moj anegdotyczny dowod swiadczy o tym, ze z typowymi szkolnymi posilkami zawsze bylo wszystko w porzadku, polska kuchnia nie jest taka zla, bo od tluszczu sie tak nie tyje jak od wegli ze slodyczy czy cipsow, ktore sa szybka i latwa przekaska i dostarczaja stymulacji kubkow smakowych i sugar rushu. jakbym byl ministrem edukacji, to bym sprobowal zmienic zrodlo problemu czyli nuzace lekcje i zabiegane przerwy i cala instytucje, ktora bardziej wymaga niz pomaga powodujac stres gorszy niz nie jedna praca. wtedy by dzieci nie kusil batonik na poprawe nastroju po pale z majzy i pobudzajacy przed nudna hista zjedzony w 30 sekund, ktore zostaly z pieciominutowej przerwy po przejsciu do innej sali i wysikaniu sie. no ale latwiej jest zlecic intendentkom diete planetarna i pora na csa niz zrobic jakas reforme tego dziewietnastowiecznego systemu no i ideologiczny elektorat klaszcze uszami.

pamietam jak kopacz zakazala slodyczy w sklepikach. jakie to bylo skuteczne? no wlasnie widzimy. jak skuteczne beda te zmiany? zawolajcie mnie za pare lat, ale ja nie mam zludzen

Autorytet11piorunów

Zastanawia mnie, co jest powodem takiego wysypu otyłości wśród dzieci. Gdy byłem w wieku szkolnym, otyłych w całej szkole można było policzyć na palcach dłoni stolarza. W moim roczniku, miałem 2-3 osoby otyłe (na tyle, że wyraźnie odstawały przy aktywnościach fizycznych od reszty rówieśników). Klasy od A do D, po przeszło 30 uczniów w klasie. Nie wiele zmieniło się w gimnazjum i później w liceum. W sklepikach szkolnych było poupychane tyle szajsu, że trudno było się zdecydować, czym się zapchać, na stołówkach też nie żałowano soli i cukru.
Fakt, że widuję puste boiska, które niegdyś były oblegane (nawet te betonowe), po podwórkach rozrabiały dzieciaki, jeździło się z kumplami na rolkach, hulajnogach, rowerach, teraz jak już widzę, to głównie na UTO elektrycznych. Zastanawia mnie, czy aż tak poleciała na łeb aktywność fizyczna u dzieciaków, że nie mogą utrzymać normalnej masy ciała, czy powód tkwi gdzieś indziej? Potrafiłem zeżreć dwa obiady dziennie, a tkanki tłuszczowej za cholerę nie mogłem utrzymać. Przecież też miałem wtedy komputer, grało się, oglądało filmy, nie siedziało się cały dzień na podwórku z kumplami...

Co do samego pytania, uważam, że to co zostanie przygotowane przez specjalistów-dietologów, jest dobre i powinno być wdrażane. Byle nad doborem diety jej bilansowaniem stały osoby, które rzeczywiście mają odpowiednie kwalifikacje.

Fanatyk11piorunów

Gdyby nie burza w internecie to nawet nie wiedzialbym o takich sprawach.

Sam bym zezarl wszystko co daja teraz.

Sam grymasilem niemal na wszystko, co dawali za moich czasow na stolowce w podstawowce.

Gruba ryba4piorunów

Lewactwo znowu uważa, że wie lepiej co jest najlepsze do dzieci sąsiada. Rozumiem zdrowe nawyki, ale wybór powinien być nadal po stronie rodzica danego dziecka, nie społeczeństwa.
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego dieta wegetariańska została 'wymuszona' przez ustawodawcę, a inne nie. To nie jest żadna dieta objawiona, tylko wybór żywieniowy - w dodatku jeśli jest źle zbilansowany bardzo niebezpieczny.

Mimo powyższych zastrzeżeń , projekt uważam za krok w dobrą stronę.

Fanatyk23piorunów

@bojowonastawionaowca Dobrze. Jednak nie zmienia, to faktu, że nawyki żywieniowe wynosi się głównie z domu. I nawet codzienny zdrowy posiłek w szkole nic nie zmieni, jeśli w domu będzie danie z gotowca z Biedronki, albo co drugi dzień hamburger czy danie z KFC.

GURU15piorunów

Rozhisteryzowane i oszalałe prawactwo po raz kolejny stawia swoją spaczona ideologię ponad dobro dzieci

Fanatyk9piorunów

@bojowonastawionaowca teoretycznie to krok w dobrą stronę, ale to zależy od tego jak te posiłki będą smakować. Jak będą mdłe i bez smaku to i tak pójdą do żabki po hot doga albo słodycze. Zdrowe nie wystarczy musi też być smaczne 😛

Fanatyk25piorunów

Krok dobry, gorzej że te nawyki wynosi się z domu

GURU1piorunów

@Shivaa Nie tylko Ciebie. Zgagulec straszny, ale niektórzy potrafili to wybiegać. A ci, co nie biegali, szli na bramkę :)

Fanatyk4piorunów

@Shivaa ja jeszcze pamiętam, jak przyjechała koleżanka mojej mamy z Niemiec i przywiozła granulowaną herbatę. Mmm... jak to się cudownie chrupało.

Fanatyk3piorunów

@Shivaa VISOLVIT! Vibovit to było mdłe paskudztwo. Visolvit był pomarańczowy i musował na języku.

Fanatyk3piorunów

@WatluszPierwszy vibovit to był sztos
Jeszcze kiedyś były takie żółte kuleczki w przeźroczystym opakowaniu, to chyba były jakieś witaminy - wchodziły jak złoto xD

Fanatyk4piorunów

@Ravm taaak. Chlorochinalidin, ale mi przypomniałeś.

No i nie znam nikogo kto by pił Visolvit abo Vibovit. Wszyscy to na sucho jedli :grinning:

A te kostki z karcianymi kolorami, to już trochę późniejsze czasy.

Fanatyk1piorunów

@skorpion ze śmietaną. A jeszcze jak zamiast cukru, cukier waniliowy się weźmie. Ehem, tzn. jak dziecko weźmie.

GURU21piorunów

@bojowonastawionaowca nie będzie to miało znaczenia. obiady i tak były dobre, ale np. u młodego wciąż stoi automat z przekąskami.

to nawyki żywieniowe są ważniejsze, niż obiady w szkołach.

wolałbym dać młodemu kawałek karkówi opalanej brykietem niż kit-kata z automatu, chociaż całe szczęście żrą kiełbasę z ogniska z ochotą.

aaaa. to zwykłe zagranie pod PR polityczny z tą dietą. jakby na prawdę zależało tym jełopom na uczciwym rozwoju dzieciaków, to by było więcej dobrej jakości mięsa i odpowienio doprawionych potraw.

jednocześnie nie potrafią wymusić odprowadzania podatków w Polsce przez koncerny żywieniowe.

a zupy owocowe to zło wcielone 😛

GURU4piorunów

@bojowonastawionaowca @skorpion Usuniesz z automatu to gdzieś tam na pewno w okolicy będzie żabka, albo dzieciaki między sobą będą handlować w konspirze 😅

Nic to nie zmieni jak rodzice będą dalej futrować dzieciaki w domach, raczej kładłbym nacisk na więcej ruchu w szkole niż sam jadłospis..

Mistrz16piorunów

@skorpion wspomniane przepisy również się tym zajmują:

Jednym z najważniejszych elementów nowych przepisów jest określenie zamkniętego katalogu grup środków spożywczych, które mogą być sprzedawane dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty. Dotyczy to zarówno sklepików szkolnych, jak i automatów vendingowych. 



Jakie produkty będzie można sprzedawać?


Zgodnie z rozporządzeniem do sprzedaży w szkołach dopuszczono m.in.:
•    pieczywo, w tym bezglutenowe, 
•    pieczywo półcukiernicze i cukiernicze, w tym bezglutenowe, 
•    kanapki, 
•    sałatki i surówki, 
•    mleko, w tym bezlaktozowe, 
•    produkty mleczne, takie jak m.in.: jogurty, kefiry, maślanki, serki czy mleko smakowe, 
•    napoje roślinne i roślinne alternatywy produktów mlecznych, pod warunkiem że są wzbogacone co najmniej w wapń i witaminę B12, 
•    produkty zbożowe, w tym śniadaniowe i bezglutenowe, 
•    warzywa, owoce, a także suszone warzywa i owoce, orzechy, nasiona oraz środki spożywcze z nich wytworzone – bez dodatku cukrów, substancji słodzących i soli, 
•    soki, przeciery, musy owocowe i warzywne bez dodatku cukrów i substancji słodzących, 
•    wodę, 
•    gorzką czekoladę zawierającą co najmniej 70% kakao, 
•    napoje przygotowywane na miejscu, o ile spełniają określone limity dodatku cukru,
•    koktajle owocowe, warzywne oraz owocowo-warzywne na bazie mleka / produktów mlecznych / napojów roślinnych – bez dodatku cukrów i substancji słodzących, 
•    inne napoje bez dodatku cukrów i substancji słodzących, 
•    bezcukrowe gumy do żucia.

W praktyce oznacza to, że sprzedaż na terenie szkoły nadal będzie możliwa, ale wyłącznie w ramach ściśle określonych grup produktów oraz przy zachowaniu wskazanych parametrów jakościowych.

https://www.gov.pl/web/psse-wolow/nowe-zasady-zywienia-w-szkolach-od-1-wrzesnia-2026-r

Autorytet16piorunów

W sumie nawet jak dzieciak zje zdrowo w szkole to i tak może w domu robić inaczej ale kierunek słuszny. Jeszcze jakieś zajęcia w tym temacie i za jakiś czas może trend się odwróci.