Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Al-3_xAutorytet

Dołączył/a:

  • 1737 wpisów
  • 2350 komentarzy
  • 26 obserwujących

Autorytet

w Hydepark

20piorunów

Kilka słów o ostatnich wyborach połówkowych w USA oraz prognozy na przyszłość

Wynik tych wyborów nie był zaskoczeniem chyba dla nikogo kto choć trochę interesował się nastrojami politycznymi w USA. Niezbyt udolne rządy Trumpa zraziły do niego licznych dawnych wyborców którzy tym razem woleli głosować na demokratów i to nawet w takich stanach jak Teksas. Można by na tej podstawie wyciągnąć wniosek, że ruch MAGA jest ostatecznie martwy i faktycznie spotkałem się z takimi wypowiedziami czy to na X czy reddicie. Sam jeszcze kilka miesięcy temu miałem podobną konkluzje w obliczu afery z aktami Epsteina. Do tego czasu doszła kwestia wojny z Iranem i pogarszająca się sytuacja ekonomiczna. Wczoraj jednak przemyślałem sprawę lepiej i nieco zmieniłem wnioski.

Po pierwsze Trump nadal ma swoje grono zwolenników którzy są gotowi go wspierać. Jest to mniejsza grupa niż wcześniej, ale dalej istnieje. Dopiero po jego śmierci ruch MAGA czeka najprawdopodobniej rozpad na mniejsze frakcje. Pomarańczowy nigdy bowiem nie stworzył ścisłej doktryny politycznej i głównie co po nim pozostanie to nagrane wypowiedzi z wieców oraz posty na Truth Social które będzie można różnie interpretować. O ile więc nie wskaże jawnie swojego duchowego następcy to pretendentów do tego tytułu będzie wielu.

To jednak wcale nie musi oznaczać definitywny koniec MAGA. Raczej nie mam wątpliwości, że w następnych wyborach demokraci utrzymują kontrolę nad kongresem, a do tego prezydentem zostanie też ktoś od nich. Czy uda im się uzdrowić ten kraj oraz utrzymać miłość mas? Wątpię. Raczej spodziewam się scenariusza podobnego do tego co się działo w Polsce po rządach PiS'u. Najpierw był entuzjazm oraz robienie z Hołowni bohatera, a jakiś czas temu na prezydenta wybrano Nawrockiego. Dziś do władzy PiS ma duże szanse wrócić i to w koalicji z Konfederacją która jest jeszcze bardziej na prawo.

W USA więc uważam, że będzie podobnie. Ludzie będą się początkowo cieszyć z końca rządów Trumpa, ale z czasem to minie o ile nie zdarzy się faktycznie cud i nagła poprawa życia w kraju. Najlepsze co mógłby wtedy zrobić Trump dla swoich zwolenników to paradoksalnie właśnie umrzeć. Zawsze bowiem uważałem, że obecny prezydent istnieje na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony jest realną osobą, a z drugiej strony funkcjonuje jako żywy mit. Dla wielu on naprawdę pełnił role mesjasza, wybawcy narodu z rąk złych elit i deep state, a ten słynny zamach na niego tylko wzmocnił ten wizerunek. Żywy Trump niestety lub stety wiele razy skutecznie działał na niekorzyść tego drugiego Trumpa psując mu wzierunek. To w końcu wysoce wadliwa i impulsywna oraz potencjalnie mocno skorumpowana osoba. Będąc żywym nie był jak do tej pory wstanie w pełni udźwignąć roli jaką mu nałożono. Po śmierci jednakże Pomarańczowy w końcu będzie mógł zmartwychwstać i stać się czystym symbolem niczym Jezus.

To co teraz powiem to czysta spekulacja i nie musi się spełnić, ale jestem zdania, że jeśli kolejne rządy demokratów okażą się mierne to za kilkanaście lat narracja wokół Trumpa się zmieni. Znów zacznie być przedstawiany jako bohater tyle, że tragiczny który chciał ocalić kraj przed katastrofą. Za jego obecne porażki zostanie obwiniony zły deep state który Trump próbował (niestety bezskutecznie) pokonać. Będą robione memy jak to on ostrzegał naród przed katastrofą, ale go nie posłuchano. Jego dawni przyjaciele i sojusznicy będą się o nim ciepło wypowiadać, a jego zwolennicy będą gadać jakim wspaniałym liderem był, ale go niesłusznie oczerniono.

Jak mówiłem to tylko spekulacja, ale spodziewam się przynajmniej próby wykreowania takiego jego obrazu jakiś czas po tym gdy już odejdzie z tego świata. Wtedy ruch MAGA będzie miał szanse zyskać również drugie życie. Natomiast ktoś mógłby teraz spytać co z Epsteinem. Otóż nic. Mało prawdopodobnym jest moim zdaniem by demokraci ujawnili coś większego po odzyskaniu pełnej władzy. Będą raczej poruszać ten temat tak długo jak długo Trump będzie prezydentem, a potem wyciszą całą sprawę. Epstein w końcu kolegował się z obiema stronami i każda z nich mogłaby utracić na wizerunku w razie wycieku czegoś grubszego.

To tyle ode mnie. Jak ktoś ma inne przewidywania to z chęcią je poczytam w komentarzach.

Sum0piorunów

Najciekawsze dla mnie jest to, że ludziom wydaje się iż polityka USA wobec Europy czy Iranu się nagle diametralnie zmieni.

Gruba ryba1piorunów

@Al-3_x wszystko imo zależy od tego czy nowe twarze na czele z Zohranem Mamdanim będą coraz silniejsze w stronnictwie demokratów, czy jednak stary pedofilski establishmen Clintonowy będzie ich niszczył.

Pokaż więcej komentarzy (40)

Autorytet

w Hydepark

12piorunów

Jimmy Savile był brytyjskim dziennikarzem i celebrytą pracującym dla BBC który miał powiązania również z politykami czy rodziną królewską. W 1990 otrzymał nawet szlachectwo. Był powszechnie znany z działalności charytatywnej. Kochały go miliony. Przy okazji był też pedofilem, gwałcicielem i potencjalnie nekrofilem którego zbrodnie zostały ujawnione dopiero po jego śmierci, a ludzie którzy wiedzieli o czynach których się dopuścił kryli go przez wiele lat. W 1991 roku wystąpił jako gość w audycji radiowej BBC Radio 4 In the Psychiatrist's Chair, którą prowadził irlandzki psychiatra dr Anthony Clare. Oto fragment tej rozmowy.

https://www.youtube.com/watch?v=_iHMVGtyvxY

Pełną treść rozmowy da się gdzieś znaleźć w internecie jak się dobrze poszuka. Savile nie przyznał się oczywiście do pedofilii, ale i tak powiedział kilka ciekawych rzeczy. Przedstawił się jako człowiek pozbawiony emocjonalnego przywiązania do innych ludzi, rzeczy czy przedmiotów i wiązał to z ideą absolutnej wolności. Odniósł się też do kwestii posiadania wystarczającego majątku i wpływów by unikać konsekwencji oraz możliwości ucieczki w bezpieczne miejsce w razie większego skandalu. Być może właśnie tutaj ujawnił przypadkowo fundament swojej moralnej zgnilizny która w tym przypadku nie wynika jedynie z jakiś jego osobistych zaburzeń, ale i sposobu myślenia oraz idei w które wyznawał.

Liberalna ideologia nakazuje nam cenić indywidualną wolność jako najwyższą wartość, ale jeśli ta wolna jednostka pozbawiona jest jednocześnie poczucia odpowiedzialności względem innych to łatwo może ulec najgorszym perwersjom i skłonnościom. Savile jest tego dobrym przykładem.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

https://www.youtube.com/shorts/Bc6KuXP7VHQ

Cejrowski w niedawnym wywiadzie u Kuby Stanowskiego dosłownie aprobuje i próbuje normalizować ustawki kiboli i nazywa to jeszcze męską sprawą, a tłum w komentarzach mu jeszcze w tym wtóruje. Czy naprawdę nasza rodzima prawica upadła aż tak nisko? Jestem wielkim zwolennikiem zasady, że państwo powinno w większości przypadków zachować monopol na przemoc. Gdy ta zasada jest podważana nawet w imię prywatnych porachunków to rodzi się precedens w kierunku samosądów, a to podważa autorytet państwowych instytucji. To już prosta droga do chaosu i anarchii, a to należy unikać.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Hydepark

2piorunów

Wygrał z bandytami, teraz radzi Francji. "W tydzień!"

Informacja o sytuacji we Francji, która musi mierzyć się z ogromnym niepokojem społecznym i zniszczeniami dokonanymi przez demonstrantów, dotarła nawet do Salwadoru. Miejscowy prezydent udzielił Paryżowi rady dot. przyszłości. Powołał się na przykład własnego kraju, który dzięki jego działaniom stał się jednym z najbezpieczniejszych państw Ameryki Łacińskiej.
Skala zmian jest imponująca. W 2015 roku wskaźnik zabójstw w Salwadorze wynosił około 106 na 100 tys. mieszkańców. W 2024 roku spadł do 1,9, a według oficjalnych danych władz w 2025 roku osiągnął poziom zaledwie 1,3 zabójstwa na 100 tys. mieszkańców. Oznacza to spadek o ponad 98 proc. względem 2015 roku.
Słyszałem, że Francja jest skończona, że jest już za późno, by ją uratować. Ale Francja wciąż jest równie piękna, a nawet godna pozazdroszczenia. Jej wielkość nie zniknęła, trzeba jej tylko pozwolić odrodzić się na nowo. My w ciągu jednego roku przezwyciężyliśmy problem sto razy poważniejszy, nie dysponując takimi środkami, jakimi dysponuje Francja. Francja mogłaby sobie z tym poradzić w tydzień

Ogólnie to jestem wielkim fanem jego stylu rządzenia. Zastosowanie idei Hobbesa w praktyce. Obecnie we Francji panuje chaos. Niszczone są cenne zabytki jak ten ratusz, na ulicach dochodzi do brutalnych zamieszek, dochodzi do niezliczonych włamań do różnej maści sklepów, a tamtejszy rząd nie umie sobie poradzić z problemem. Widać też, że większość osób uczestniczących w tych zamieszkach to młodzi imigranci lub dzieci imigrantów. To nie jest pierwszy przypadek gdy Francja płonie. Dla przykładu Marokańscy imigranci od lat regularnie palą samochody po meczach. Faktycznie chyba tylko twarda polityka wprowadzania bezwzględnego porządku może ocalić ten kraj. Niestety liberalni politycy tego nie dokonają. Jeśli mam być szczery Marine Le Pen też moim zdaniem zastosuje jedynie półśrodki. Czas niestety się nam kończy. Albo Europa weźmie się za ten problem na poważnie, albo stanie się z nami to co z Rzymem.

Zawodowiec1piorunów

@Al-3_x no tak, nich Francja bierze przykład z kraju który ma kilkadziesiąt do kilkaset procent większą liczbę zabójstw na mieszkańca po wielu wielu reformach; GENIALNE

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Technologia

53piorunów

Dwóch czołowych szefów AI chce spowolnić rozwój sztucznej inteligencji. Altman popiera plan Amodeiego

Szefowie dwóch największych firm AI — Dario Amodei z Anthropic i Sam Altman z OpenAI — publicznie zgodzili się, że rozwój najbardziej zaawansowanych systemów AI powinien zostać spowolniony, ponieważ możliwości modeli rosną szybciej niż zdolność badaczy do ich zrozumienia i kontrolowania. Amodei

Autorytet

w Hydepark

8piorunów

Kilka słów na temat śmierci Charlie Kirka

W kontekście Charlie Kirka mogę powiedzieć kilka rzeczy. Przed jego śmiercią mało się nim interesowałem. Wiedziałem, że istnieje i tyle. Po jego śmierci bardziej się zapoznałem z jego działalnością i zdecydowanie nie zgadzam się z wszystkim co on głosił. Czy to oznacza moje poparcie dla aktu zabicie go? Oczywiście, że nie. Mordowanie ludzi bo mają inne poglądy od nas to zwykłe barbarzyństwo. Nasza cywilizacja w pewnym sensie za fundament uważa możliwość wzajemnego dialogu oraz swobodnej wymiany myśli. Podstawą tego podejścia jest uznanie prostego faktu, że nikt z nas nie posiada monopol na prawdę. Szczególnie dotyczy to kwestii moralnych i społecznych. Oczywiście ma to swoje granice, ale mimo wszystko cenimy sobie wolność słowa.

Lewica ten fundament podważyła publicznie nie tylko aprobując, ale wręcz ciesząc się i celebrując śmierć Kirka. Przyznała sobie wprost monopol na prawdę oraz na moralną słuszność, a każdego kto się z nimi nie zgadza naznaczyła jako moralnie złego i zracjonalizowała akt zabicia go. Charlie Kirk nie tylko został zamordowany, ale stał się później powszechnie wyśmiewany i ten trend trwa do dnia dzisiejszego. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że nie absolutnie większej różnicy między takimi bolszewikami, a młodymi lewicowcami współczesnymi. Wykazują oni dokładnie tą samą mentalność. Bolszewicy w końcu też racjonalizowali liczbę ofiar i dehumanizowali swoje ofiary. Gdyby więc współczesna lewica miała kiedyś przejąć władzę w USA to nie zdziwiłbym się gdyby szybko poszli tą samą drogą co ZSRR.

Druga kwestia dotyczy braku autentycznej empatii u znacznej części lewicy. Lewicowa empatia co wykazało to wydarzenie jest mocno selektywna i bardziej opiera się na tak zwanym sygnalizowaniu cnoty niż autentycznym współczuciu. Wręcz w obliczu tej sytuacji posądziłbym ich o zwyczajną socjopatie. Tu wchodząc na głębszą refleksje jestem zdania, że ludzie z natury są bardziej źli niż dobrzy i dlatego wszelkie utopie są mało realne. Nie chodzi tylko o ograniczenia zewnętrzne, ale i nasze wewnętrzne tendencje. Ponieważ jednak uznajemy zasadność istnienia pewnych norm nie możemy otwarcie głosić pragnienia zabijania innych. Ideologia pozwala jednak racjonalizować nasze najgorsze popędy i to tu ma moim zdaniem miejsce.

Wchodząc na grunt dalszych rozważań wydaje mi się, że ameryka ma obecnie naprawdę spory problem z polaryzacją społeczną. W praktyce społeczeństwo może funkcjonować moim zdaniem tylko wtedy gdy istnieje jednak pewien wspólny grunt normatywny do którego w trakcie dyskusji można się odwołać. Tymczasem obecna amerykańska lewica i prawica posiada już zupełnie odmienny system wartości, a w obliczu wzrostu zjawiska hipermoralizmu sama polityka staje się przedmiotem nie pragmatycznego podejścia i szukania kompromisu, a narzucenia swojej narracji na temat tego co jest dobre i złe. Wolałbym uniknąć pogłębienia takiej sytuacji w Polsce bo to rodzi jedynie patologie systemowe oraz konflikty.

Autorytet0piorunów

Ja tylko do tematu empati. To nie jest cecha tylko lewicy i brzydko się zachowałeś pisząc, że to „lewico empatia”. Myślę, że tu działa ten sam mechanizm gdzie jest agresor i ofiara - czuję empatię do Ukraińców na froncie którzy bronią swojego kraju , albo do obywateli Ukrainy których życie się rozpadło po ataku, ale zero empatii wobec ruska siedzącego w okopie, albo ruska w bloku w Moskwie, któremu spalili dronem miejsce pracy. To politycy sprawili, że osoba z przeciwnej strony politycznej traktowana jest jak agresor i działa to w obie strony.

Pokaż więcej komentarzy (30)

Autorytet

w Hydepark

4piorunów

Kilka słów o tajnych stowarzyszeniach

Nie wierze w jakieś wielkie dziejowe teorie spiskowe. Nie znaczy to jednak, że nie widzę zagrożenia w istnieniu różnego rodzaju półtajnych stowarzyszeń jak Grupa Bilderberg czy Komisja Trójstronna. Nawet jeśli ich organizatorzy nie planują podbicia świata to wyraźnie tworzą alternatywne dla publicznych, ponadpartyjne i ponadnarodowe ośrodki wpływu które zrzeszają kluczowych polityków, biznesmenów, naukowców i osoby medialne. Zdecydowanie zakłóca to sprawne funkcjonowanie demokracji której fundamentem ma być przecież przejrzystość i jawność procesów działania władzy w oczach obywateli. Dla elit zdecydowanie jednak wygodne jest takie spotykanie się w wewnętrznym gronie za zamkniętymi drzwiami gdzie mogą po cichu wymieniać się opiniami i pomysłami na zmianę statusu quo gdzie nie ma kamer i tłumu obywateli który by patrzył im na ręce.

Niedawno wyszło też na jaw, że znany biznesmen Peter Thiel (który swoją drogą sam należy według Wikipedii do grupy Bilderberg) prowadzi własne, tajne zrzeszenie o nazwie Dialog.

Sekretne spotkania miliarderów z politykami. Hakerka wykradła dane członków tajnego klubu Petera Thiela

Dokumenty, które w tym tygodniu przeanalizował i ujawnił portal Wired, pokazują, że Thiel i inwestor Auren Hoffman założyli Dialog w 2006 r. jako prywatną, zamkniętą i „ponadpartyjną” sieć wpływowych osób ze świata technologii, polityki, nauki, finansów, administracji i innych dziedzin.

Jest to o tyle niepokojące, że ma on silne powiązania z takimi postaciami jak Musk, Zuckerberg czy obecny prezydent USA Trump, a wiceprezydent Vance był wcześniej jego podopiecznym. W 2016 wspierał kampanie Trumpa jako jeden z pierwszych przedstawicieli doliny krzemowej, a później umożliwił Vance'owi jego własną karierę polityczną. Do tego ma stosunkowo krytyczne spojrzenie na demokracje oraz wydaje się wspierać ruchy neoreakcyjne. Historycznie istniał już precedens gdzie we Włoszech istniała paramasońska organizacja Propaganda Due która należała do powojennego podziemia faszystowskiego i tworzyły ją tamtejsze elity mające na celu wykreowanie tajnego rządu równoległego. Mam nadzieje, że zagrożenie więc jest dla każdego jasne.

Autorytet0piorunów

@Al-3_x Przecież pisałem kiedyś. Prawica od chce zrobić to, o co oskarża lewicę od 40 czy 50 lat. Ta cała bajka o nwo wzięła się gdzieś koło lat 70 chyba, bo jakiś debil zaczął łączyć odległe wątki. Oni (foliarze) nawet nie mają wspólnej teorii na to kto i co chce i od kiedy. Słyszałem wersje o tym, że spisek ma 300 lat, że trwa od czasów Templariuszy, że od czasów faraonów, że trwa od czasów rolniczych. Była wersja, że stąją za tym żydzi, iluminaci, masoni, sataniści, wyznawcy demiurga, jaszczury z innej galaktyki czy tam wymiaru... I ci foliarze raz uważają, że ludzie są ślepi i głupi, a raz mówią, że spiskowcy się ukrywają, bo ludzie by ich roznieśli. Foliarze dodają jakieś elementy new age i innego gówna do tych hipotez, jakieś bzdury, przez co każdy, wyznawca jakiejś religii, naukowiec, politolog czy ezoteryk śmieje się z nich. Taka hipoteza purpurowego świtu to pełen odlot.

Najgorsze w foliarzach jest jedno: Nie biorą pod uwagę, że te teorie w które wierzą, to może być psyop służb specjalnych, który ma ukrywać jakąś prostszą prawdę, jak nie wiem, nielegalne finansowanie czy coś takiego.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Wiadomości Świat

32piorunów

Rosyjski dowódca ubrał dezertera w czerwoną sukienkę i pobił wibratorem

Do mediów społecznościowych trafiło nagranie, które ma pochodzić z frontu w Ukrainie. Widać na nim rosyjskiego żołnierza w sukience. Ubrano go tak, by ukarać go za opuszczenie pozycji. Do wojskowego podchodzi dowódca, trzymający w dłoni - według kanału NEXTA - czarną zabawkę erotyczną. Chcąc

Mistrz

w Wiadomości Świat

71piorunów

Jak FSB odcięła Rosję od internetu

Podobnie jak wielu mieszkańców Moskwy, 34-letnia Alina, kierowniczka projektu, straciła nawyk korzystania z gotówki po latach wszechobecnych płatności elektronicznych. Musiała na nowo odkryć swoje umiejętności analogowe w tym roku, gdy rosyjski wywiad przejął skuteczną kontrolę nad internetem w

Zawodowiec

w Dyskusje

2piorunów

Pochylmy się dziś nad kinem superbohaterskim, a w szczególności nad tym, co czyni je ciekawym.

Lubię wskazywać na Sherlocka Holmesa, jako osobę która uosabia wszystko czym jest kino superbohaterski. Sherlock robi dziwne rzeczy, ale wszystkim imponuje. Cała przyjemność to doświadczanie tej niesamowitej kompetencji, a puentą humoru jest zawsze rozbrajająca mina Watsona na myśl, że ktoś umie rozróżnić 247 rodzajów popiołu, żeby odkryć mordercę. Historycy kina lubią wskazywać źródła gatunku na przecięciu kina detektywistycznego z westernem. Clint Eastwood odbijający kule blachą jest imponujący. I nie tylko chłopcy nie spali przez to po nocach, niejeden dorosły czuł podobną dumę, wyobrażając siebie jako strażnika prawa i obyczajów. Projekcja siebie w bohatera i doświadczanie jego dziwności to jedna z ważniejszych przyjemności gatunku.

Spider-Man z Tomem Hollandem gra dokładnie na tej dynamice. Filmy są lekkie i przyjemne, bo karmią nas konkretnym napięciem: my wiemy, a oni nie. Tu Marvel zaczął błądzić. Obok Spider-Mana zaczął produkować filmy, w których moce stały się obojętną codziennością. Jedyna świeża dziwaczność to kontrast między reakcją postaci a tym, co dzieje się na ekranie - ale jak pokazał „One Punch Man", nie da się na tym uciągnąć dłuższej fabuły.

Nie twierdzę, że dziwaczność to jedyna taktyka. Loki działa wyśmienicie, bo fantastyczny świat jest nieskończonym polem do zabawy myślami. Prowadzenie takiej fabuły wymaga jednak solidnej roboty. Niezbędna jest więź z jakąś postacią - taką, przy której czujemy wagę decyzji, albo przez którą doświadczamy nowego świata czysto eskapistycznie. Stąd moja teza: walka nie ma znaczenia. Paradoks, ale nie taki głupi. Walka nigdy nie ma znaczenia sama w sobie - liczy się to, co podczas niej dzieje się dla postaci. Powtarzalna wygrana bez realnego zagrożenia szybko traci moc. Cała sztuka polega na tym, żeby tę walkę porządnie podbudować. A po fakcie można ją nawet pominąć, film będzie podobnie pociągający.

Weźmy pod lupę potyczki z „Gry o Tron". Żadna scena walki nie niosła ze sobą takiego ciężaru, jak rozmowa Tywina z Aryą, gdzie jedno nieodpowiednie słowo mogło skończyć się jej śmiercią. Pojedynki są zawsze ciekawsze od wielkich bitew, a mała skala jest bliższa - to zupełnie naturalne. Na tym tle warto docenić „The Boys": serial bardzo dobrze rozgrywa tę kartę. Zabicie kogokolwiek w pierwszym sezonie niesie ogromną wagę. Gdzieś w sezonie trzecim twórcy zatracili jednak ten instynkt - zaczęli opowiadać historię z perspektywy, której nie sposób pojąć, jakby zapomnieli, dla kogo i po co to robią. Zasadniczy błąd: działać bez zrozumienia materiału. Dlatego na pierwszym planie powinny stać materiały źródłowe, szczególnie gdy nie jest się kompetentnym reżyserem.

Gruba ryba0piorunów

@gwf-hegel-fangirl co do powtarzalnej wygranej pozwolę sobie się nie zgodzić.

Jedną z moich ulubionych postaci jest Deadpool, a dosyć ciężko oczekiwać, że przegra 😉

Tak samo LOBO.

Niby z góry wiesz, że postacie o takim "rysie" wygrają ze śmiercią, a jednak jest w nich coś "magnetycznego".

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Wiadomości Świat

13piorunów

Skandal wyborczy w Seulu. Dymisje w komisji po blokadzie urn i interwencji policji [WIDEO]

Do skandalu podczas krajowych wyborów samorządowych w Korei Południowej, które rozpoczęły się 3 czerwca, doszło w kilku seulskich dzielnicach. W lokalach wyborczych zabrakło kart, przez co część wyborców nie mogła oddać głosu. Sytuacja wywołała oburzenie mieszkańców, którzy zarzucili urzędnikom

Autorytet

w Hydepark

35piorunów

Największe błędy i absurdy 3 Rzeszy

Problemy z zarządzaniem i biurokracją

Polikracja to idealne określenie na system według którego działało to państwo. Termin oznacza w skrócie stan kiedy władza jest rozproszona między różne, często rywalizujące ze sobą instytucje. W przypadku 3 Rzeszy miała miejsce rywalizacja między tradycyjnymi urzędami, a partyjnymi organizacjami o podobnych kompetencjach. Dla przykładu ministerstwo spraw zagranicznych musiało rywalizować z paradyplomatyczną instytucją NSDAP zwaną Dienststelle Ribbentrop którą Ribbentrop zresztą kierował zanim samemu został ministrem do spraw zagranicznych. W kompetencje ministerstwa gospodarki często wchodził Hermann Göring ze swoim Planem Czteroletnim. Na poziomie landów miała miejsce rywalizacja między lokalną administracją, a Gauleiter czyli partyjnymi naczelnikami okręgu.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Gauleiter

Gauleiter miał spory zakres władzy, podlegając wyłącznie centralnym władzom partii.

To podejście znalazło swoje odzwierciedlenie również w trakcie wojny gdy Wehrmacht musiał rywalizować o zasoby dla armii z SS co też prowadziło do licznych patologii. Czemu jednak ta sytuacja miała w ogóle miejsce? W dużej mierze winna była idea socjaldarwinistycznej walki o byt. W tym sensie rywalizacja między instytucjami miała działać pozytywnie i motywująco choć w praktyce wytwarzała jedynie chaos administracyjny i była źródłem marnotrawstwa zasobów.

https://histmag.org/Chaos-i-przyzwolenie-Polikratyczna-struktura-rezimu-hitlerowskiego-do-1939-r-3084

Konkretnym przejawem chaotycznego stylu pracy Hitlera było wytworzenie się tzw. dżungli organizacyjnej w ramach systemu zarządzania państwem przez kadrę urzędniczą. Podział funkcji pomiędzy poszczególnymi agendami egzekutywy nie był transparentny i absolutnie uporządkowany. Stanowił wręcz poplątany amalgamat niejednokrotnie sprzecznego systemu kompetencji organów państwowych, resortów rządowych czy ogniw partyjnych, w którym trudno było dojść do ładu. Spiritus movens całej tej skomplikowanej machiny biurokratycznej zredukowane zostało do aksjomatu niekończącej się darwinowskiej walki o byt, zakładającej w tym wypadku wściekłą konkurencję o wpływy i rozdział obowiązków na każdym szczeblu hierarchii administracyjnej.
Hitler lubił np. przydzielać jednocześnie dwóm urzędnikom z różnych departamentów takie samo zadanie, przy czym nie notyfikował im o ich stosunku subordynacji, co prowadziło zazwyczaj do nieładu kompetencyjnego i podstawiania sobie nawzajem stołków przez skorych do intryg aparatczyków.

To jednak nie koniec problemów z administracyjnych które Hitler powodował. Na popularności zyskało hasło Dem Führer entgegenarbeiten które wygłosił jeszcze w 1934 roku niemiecki polityk Werner Willikens.

https://en.wikipedia.org/wiki/Werner_Willikens

His phrase "working towards the Führer", which he used in a 1934 speech, has become a common description of Nazi bureaucracy.

Hitler nie lubił pracy papierkowej i zamiast wydawać konkretne polecenia na papierze często ograniczał się do rzucania luźnych uwag przy obiedzie, a zadaniem urzędników było interpretować co ich Führer miał na myśli. W porównaniu do niego Stalin wydawał się być tytanem uporządkowanej pracy i mistrzem zarządzania biurokracją. Oczywiście ten styl rządzenia w 3 Rzeszy powodował liczne problemy. Urzędnicy często podejmowali działania które miały być zgodne z wolą Hitlera nawet jeśli ten w ogóle się nie wypowiadał na dany temat.

https://histmag.org/Chaos-i-przyzwolenie-Polikratyczna-struktura-rezimu-hitlerowskiego-do-1939-r-3084

Niechęć Hitlera do regularnej pracy i zwykła fizyczna niemożność kontrolowania wszystkiego osobiście przez niego, powodowały, że akolici wodza podejmowali często oddolne prywatne inicjatywy, nasycone w większości głębokim radykalizmem, których priorytetem było antycypowanie woli Führera i przypodobanie się jemu. Wynikiem ich działań było opracowywanie różnorodnych kazuistycznych projektów ustawodawczych, które, zdaniem współpracowników tyrana, były koherentne z wizjonerskimi wyobrażeniami Hitlera. Powoływali się potem na Hitlera, mimo, że nikt wcale nie było pewne, czy wódz naprawdę wyartykułował rzekomy dezyderat.

Ogólnie więc borykano się dosłownie z biurokratycznym piekłem choć propaganda mówiła o niezwykle sprawnej, biurokratycznej maszynie. To wręcz zadziwiające, że ten reżim był wstanie tak długo funkcjonować i prowadzić później skutecznie wojnę choć w dużej mierze jest to zasługa Speera który faktycznie był niezwykle skuteczny w kontekście organizacyjnym, ale on został ministrem uzbrojenia i amunicji dopiero w 1942 roku czyli zdecydowanie zbyt późno. To jednak nie koniec absurdów w nazistowskim państwie. Ideologia bowiem podobnie jak w ZSRR uderzała również w naukę.

Problem z pseudonauką w 3 Rzeszy

Pojęcie Deutsche Physik które zrodziło się w niemieckim środowisku fizyków na początku lat 30. wyrażało absudalny podział na fizykę aryjską i żydowską. Wiele dziedzin nauki jak teorie Einsteina było zwalczanych choć to one potem były kluczowe dla opracowania bomby atomowej.

https://en.wikipedia.org/wiki/Deutsche_Physik

Deutsche Physik was opposed to the work of Albert Einstein, who was ethnically Jewish, and other modern theoretically based physics, which was disparagingly labeled "Jewish physics" (German: Jüdische Physik).

Miało to więc negatywne skutki, ale to nie koniec. Na popularności w 3 Rzeszy zdobyła też tak zwana pseudonaukowa teoria lodowa wymyślona w 1894 roku przez austriackiego inżyniera Hansa Hörbigera.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_lodowa

Teoria lodowa zakłada, że lód jest podstawową substancją wszystkich procesów zachodzących w kosmosie, a jego największe pokłady znajdują się na księżycu, Drodze Mlecznej i w eterze kosmicznym. Oprócz wyjaśniania wszystkich zjawisk astronomicznych, geologicznych i meteorologicznych teoria lodowa odgrywała rolę także podwalin pod nową "kulturową historię kosmiczną", tworząc nowy obraz świata nazwany przez Hörbigera "astronomią tego, co niewidzialne".
W tym okresie teoria lodowa miała swoich zwolenników w środowisku nazistowskim i ich organizacji "badawczej" Ahnenerbe. Teoria była propagowana jako "niemiecka antyteza do żydowskiej teorii względności" w późnych latach 20. XX w. W 1931 roku, po śmierci Hörbigera zwolennicy teorii lodowej postanowili, że w obliczu zmieniającej się sytuacji politycznej w Niemczech włączą teorię do Narodowego Socjalizmu, co doprowadzi do jej powszechnej akceptacji.

Walka z "Jüdische Physik" i promowanie takich pseudonaukowych teorii raczej nie sprzyjało rozwojowi nauki tego kraju. Wyjazd wielu wybitnych naukowców z których część miała żydowskie pochodzenie również. Dotyczyło to także kwestii militarnych. Naziści uwielbiali topić potrzebne zasoby na stworzenie cudownej broni czyli Wunderwaffe. Sprowadzało się to do tworzenia różnych, mało praktycznych projektów jak wielkie Superczołgi i działa samobieżne, wielkie działa artyleryjskie (Schwerer Gustav, V-3) czy pociski V-1 i V-2 (koszt programu miał prawie dorównywać amerykańskiemu projektowi atomowemu). Żadna z tych broni nie miała zbyt wielkiego, realnego wpływu na przebieg wojny. Niemiecki program atomowy który faktycznie mógłby nazistom pomóc nie był z kolei traktowany przez Hitlera jako priorytet i był prowadzony niezależnie przez kilka różnych, rywalizujących instytucji.

https://en.wikipedia.org/wiki/German_nuclear_program_during_World_War_II

The program was split up among nine major institutes where the directors dominated research and set their own objectives. Subsequently, the number of scientists working on applied nuclear fission began to diminish as many researchers applied their talents to more pressing wartime demands. The most influential people in the Uranverein included Kurt Diebner, Abraham Esau, Walther Gerlach, and Erich Schumann. Schumann was one of the most powerful and influential physicists in Germany. Diebner, throughout the life of the nuclear weapon project, had more control over nuclear fission research than did Walther Bothe, Klaus Clusius, Otto Hahn, Paul Harteck, or Werner Heisenberg. Esau was appointed as Reichsmarschall Hermann Göring's plenipotentiary for nuclear physics research in December 1942, and was succeeded by Walther Gerlach after he resigned in December 1943.

Również wygląda na to, że SS prowadziło niezależne badania na tym polu.

https://historia.rp.pl/historia/art4744371-najwieksze-laboratorium-iii-rzeszy-odkryte-w-austrii

Laboratorium należało do SS. Na jego czele stał gen. Hans Kammler, który podlegał bezpośrednio Heinrichowi Himmlerowi. Celem programu było umieszczenie głowic z bronią masowego rażenia na przerobionych rakietach V-2.

Nie można też zapominać o niemieckiej poczcie. Minister poczty Wilhelm Ohnesorge finansował w tym temacie badania Manfreda von Ardenne.

https://en.wikipedia.org/wiki/Manfred_von_Ardenne

From 1928 to 1945, he directed his self-funded and private research laboratory Forschungslaboratorium für Elektronenphysik, where he developed and invented many techniques used in modern physics.

Sytuacja więc była absurdalna. Oprócz omówionych tu kwestii warto wspomnieć sytuacje z Messerschmittem Me 262 czyli myśliwcem z napędem odrzutowym który był dużo szybszy od samolotów Alianckich. Mógł zostać wprowadzony dużo wcześniej, ale Hitler uparł się by przerobić go na bombowiec. Końcowo więc wprowadzono go dopiero w 1944 roku czyli zdecydowanie zbyt późno. Inny poważny błąd Hitlera to wstrzymanie mobilizacji kobiet do pracy w fabrykach jak to robiono w Wielkiej Brytanii czy ZSRR w imię prowadzenia polityki Kinder, Küche, Kirche. W skrócie kobiety miały siedzieć w domu i w kuchni czyli robić coś co dziś promuje skrajna prawica. Oczywiście miało to bardzo negatywny skutek dla przemysłu w czasie wojny.

Wnioski

Wniosek jest jeden i to bardzo prosty. Dyktator który nie umie być pragmatyczny i nie ma wyrobionej dyscypliny pracy to kiepski dyktator. W czasie pokoju wiele takich błędów może być maskowanych przez skuteczną propagandę, ale wojna z kolei to bóg sprawiedliwy i surowy który nie wybacza błędów. Obecna wojna na Ukrainie też jest tego przykładem.

Pokaż więcej komentarzy (27)

GURU

w Wiadomości Świat

23piorunów

Estonia rozważa pobór kobiet. "To tylko kwestia czasu"

Obowiązkowa służba wojskowa kobiet w Estonii to, zdaniem dyrektor Agencji Zasobów Obronnych (KRA) Anu Rann, tylko kwestia czasu. Jak zaznaczyła, każdy obywatel Estonii ma obowiązek bronić kraju. Według dyrektor Agencji Zasobów Obronnych (KRA) Anu Rannaveski spadek liczby urodzeń sprawi, że państwo w

Zawodowiec

w Dyskusje

4piorunów


W odpowiedzi do wpisu @Alembik oczywiście @Al-3_x nie zobaczy bo mnie zablokował, więc kij chamowi w oko.


Istnieje pewne pojęcie w filozofii, według którego człowiek jest podzielony na uczucia (czy też wolę) i rozum. Nie jest to słuszna koncepcja - jakżeby bowiem reagować na słowa bez uprzedniego ujęcia ich umysłem? Dlatego skłaniam się ku koncepcji, że owe słowa, owe pojęcia to jedynie uproszczone manifestacje skrajności procesów, które zachodzą w umysłach. Człowiek może zmieniać swoje naturalne odruchy - cały proces nauki temu właśnie służy - tak że jako ekspert w danej dziedzinie czujesz intuicyjnie to, co w innym przypadku byłoby wyzwaniem wymagającym aktywnego namysłu. Możesz też reagować bez większego namysłu. Ani jedno, ani drugie nie jest nam bliższe; obie te reakcje to nasz sposób istnienia.

Tutaj natrafiamy na istotę problemu, który poruszyłeś. Jestem ogromną fanką konserwatyzmu, mam wszelako świadomość, że to idea pusta, pozbawiona sił życiowych. Ogranicza się do reagowania na pewne intuicyjne postrzeganie świata. Najgłupszy marksista potrafi opisać system, który będzie się jako tako trzymał. Nie lubię marksizmu, a szczególnie w jego formie powszechnej; myśl oryginalna była natomiast czymś zasadniczo większym - sposobem wnioskowania o procesach dziejących się w świecie. Nie chcę malować obrazu, jakoby jedno było manifestacją ducha apollińskiego - broń mnie, Panie Boże. Chcę zaledwie zauważyć, że fundamenty procesów budujących oba systemy są swoim skrajnym przeciwieństwem.

Marksizm, który pozbawia się rozumu, który jest czystą nienawiścią - taki, rzec można, leninizm - prowadzi bezpośrednio do wszystkiego, co przyniósł ten system. Strukturalnie był on tak zbudowany, że bezideowi oportuniści, skupieni jedynie na interesie własnej rodziny, wypełnili struktury partyjne. Największe bydlaki. Można wręcz rzec, że posiadanie skrupułów stanowiło przeszkodę w pięciu się na szczyt. Cóż mi zatem po systemie, który będzie miał dokładnie te same tendencje rozpadu kultury, co system obecny?

W takiej sytuacji jedyne, co pozostaje, to zmiany prawdziwie skupione na interesie ludzi, którzy ledwo mają na mieszkanie. Jeżeli w takim świecie gazety są w stanie tych ludzi przekonać, że prześladowanie gejów i lesbijek jakoś im pomoże, to tracisz nieco z oczu obraz całej sytuacji. W żaden sposób nie pomaga to żadnej grupie. Jest to złudna nadzieja, że przytakując osobie, która działa przeciw interesowi ludzi, sprawimy, iż osoba ta jakimś cudem stanie się człowiekiem społecznym, przyczyniającym się do lepszego świata. Nie twierdzę przy tym, że owe skrajności są zawsze takie same - ludzie mają różne poglądy, często paradoksalnie łagodne. Można wychodzić do ludzi, ba, nawet trzeba, ale zgadzać się na krzywdę? To czysta droga do porażki - poddanie się już na starcie.

Co do praw człowieka, to są one ideą wywodzącą się ze wczesnego oświecenia. Z punktu widzenia teorii prawa zostały już dawno ubite, politycznie zaś to kopanie martwego konia - a nuż zacznie galopować.

Co do AI, to dobre narzędzie; przyspiesza znajdowanie źródeł. Nigdy nie było tak dobrej wyszukiwarki. Tworzenie zasad, od których nigdy się nie odstępuje, to powiedzenie sobie: nie obchodzi mnie, jaki jest świat, będę to ignorować. Ja mam czelność światem się interesować, więc bywa że AI używam.


Statysta0piorunów

@gwf-hegel-fangirl

Marksizm, który pozbawia się rozumu, który jest czystą nienawiścią - taki, rzec można, leninizm - prowadzi bezpośrednio do wszystkiego, co przyniósł ten system. Strukturalnie był on tak zbudowany, że bezideowi oportuniści, skupieni jedynie na interesie własnej rodziny, wypełnili struktury partyjne. Największe bydlaki. Można wręcz rzec, że posiadanie skrupułów stanowiło przeszkodę w pięciu się na szczyt. Cóż mi zatem po systemie, który będzie miał dokładnie te same tendencje rozpadu kultury, co system obecny?


Leninizm akurat wywodzi się z ortodoksji II Międzynarodówki. Lenin jest entuzjastą Kautsky'ego fundamentalnie aż do 1914.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

4piorunów

Cały rozwój cywilizacji zawdzięczamy transgresywnemu pragnieniu wykraczania poza nasze własne ograniczenia. Chcieliśmy poruszać się szybciej więc stworzyliśmy samochody. Chcieliśmy latać więc stworzyliśmy samoloty. Chcieliśmy komunikować się na odległość więc stworzyliśmy telefony, a później internet. Choć rozum był ważny dla zrozumienia mechanizmów świata które umożliwiły nam stworzenie wynalazków to właśnie wola rozwoju popychała nas do przodu. Te same prawidła dotyczą sztuki czy nawet zwyczajnych aspektów życia jak gotowanie. Dlatego tak bardzo gardzę przeciętnością. Współczesny kult przeciętności to główna przyczyna obecnego zastoju cywilizacyjnego. Gdyby historia była kreowana przez jednostki bez ambicji które zadowalają się zwykłym aktem przeżycia to nie wyszlibyśmy nawet z jaskiń. To postawa która powinna być zwalczana dla dobra ludzkości.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Autorytet

w Hydepark

2piorunów

Z osobistych obserwacji dochodzę do wniosku, że Polacy raczej nie są narodem smakoszy. Polak chce przede wszystkim zjeść dużo i tanio i przy tym w miarę smacznie jednak wykwintne i drogie jedzenie go nie pociąga poza wyjątkowymi jednostkami. Może to częściowo wynikać z sytuacji finansowej przeciętnego Polaka, ale mam wrażenie, że problem jest głębszy. Sam koncept Fine dining czyli kuchni stawiającej na wyjątkowe doświadczenie kulinarne gdzie porcje jedzenia są często bardzo małe i bardzo drogie jest dla niego kompletnie niezrozumiały. Dla większości tego narodu absurdalna cena powinna bardziej odpowiadać ilości, a nie jakości dania. Brakuje u nas bardziej powszechnego postrzegania kuchni jako również formy sztuki. Stąd mój wniosek.

Lider2piorunów

@Al-3_x ja lubię, ale dla mnie problemem jest czas. Fine dining to "doświadczenie" trwające minimum 3 godziny. Pamiętam pierwszą wizytę w Nomie w Kopenhadze, która zajęła blisko 5h i to przy krótkim menu. Podobnie Jules Verne w Wieży Eiflla, choć tam było to zrozumiałe przez logistykę miejsca i ograniczoną przestrzeń.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Dyskusje

8piorunów

Ostrzeżenie: Praca może wyglądać jak strumień świadomości, ponieważ nie znoszę pisać tak długich tekstów, a chcę wyrzucić z siebie jak najwięcej informacji mimo OGROMNEGO stresu.

O potrzebie zmiany relacji między konserwatyzmem i socjalizmem i nadchodzącej wojnie ideologicznej.

Mam wrażenie, że zarówno konserwatyści, jak i socjaliści nie mają (bądź starają się o tym nie rozmyślać ze strachu) pojęcia, że wrogość wobec siebie w dobie dynamicznych przemian XXI wieku stała się nie tylko reliktem poprzedniego stulecia, ale także opaską na oczy, która nie pozwala widzieć bardzo niebezpiecznych tendencji wśród możnych tego świata.

Następna wielka wojna ideologiczna jaka wybuchnie, w moim mniemaniu zjednoczy konserwatystów i socjalistów, albo zostaną zgnieceni przez historię. Ów wojna o której mówię nie będzie polegała na walce prawica kontra lewica, ale na dwóch przeciwstawnych sobie sojuszach: konserwatyści i socjaliści kontra liberałowie gospodarczy i technokratyczni neoreakcjoniści.

Nie wierzycie?

Przeanalizujmy więc od początku: Dlaczego konserwatyści powinni przejrzeć na oczy? W latach 70 rządy Reagana i Thatcher udowodniły, że stare wartości można łatwo sprzedać za szybką kasę. Dotychczas w historii tradycjonaliści, czy też może nawet użyję słowa rojaliści, lub strażnicy wartości (bo konserwatyzm w tej formie jaką znamy to przełom wieku 18 i 19) nie byli przeciwni jakiejkolwiek ingerencji w rynek. Doktryna, na której opierali swoje działania nazywała się merkantylizmem.

Oto przykłady jeżeli ktoś nie wierzy:

-Jean-Baptiste Colbert, minister króla Ludwika XIV, wprowadził surowe regulacje jakościowe, subsydiował produkcję oraz zakładał królewskie manufaktury, by ograniczyć import luksusowych towarów.

-Władze hiszpańskie ściśle kontrolowały handel ze swoimi koloniami w Ameryce. Złoto i srebro mogły być transportowane tylko przez wyznaczone porty i specjalnie chronione konwoje, by nie wpaśc w ręce Anglii.

-Państwa europejskie (np. Anglia i Holandia) nadawały wyłączność koronną wielkim spółkom, takim jak Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska czy Holenderska Kompania Wschodnioindyjska.

Wszystko opierało się na wspieraniu rodzimych kupców, przy jednoczesnym używaniu ceł jako środka zapobiegawczego, którego w moim mniemaniu brakuje w dzisiejszych czasach. Pytanie jednak, czy w dobie szaleństwa Trumpa i taniego chłamu z Chin i Indii merkantylizm nie zmieniłby się w bezsensowną walkę na cła?

Powyższe dowody jednak powinny zapalić nam w głowach czerwoną lampkę z pytaniem: Czy konserwatyzm się sprzedał?

W moim osobistym mniemaniu ostatnią próbą naprawy sytuacji było Rerum Novarum papieża Leona XIII, które to mimo aktywnego potępienia socjalizmu, nawoływało tak samo jak działacze socjalistyczni do prawa do godziwej płacy, zrzeszania się w związkach zawodowych oraz ograniczenia czasu pracy.

W dzisiejszych czasach zarówno konserwatyści i socjaliści mogą cieszyć się ludzkimi warunkami zatrudnienia, przynajmniej w Europie. Niezależnie od tego czy jesteśmy zwolennikami tradycji czy rewolucji powinniśmy się cieszyć, że nie żyjemy w XIX wieku. Jednak obawiam się, że jeżeli dalej jako społeczeństwo będziemy bawić się w podziały, zje nas większa ryba.

Dziecko nieświętego związku Reagana i Thatcher, znane jako neoliberalizm zjada wszystko. Konserwatyści powinni przejrzeć na oczy, że tradycja i hierarchia nie są sacrum dla tego bytu. Socjaliści (szczególnie ci wielkomiejscy, czy też kawiorowi) powinni także zrozumieć, że sami nie dadzą rady walczyć, bez oparcia się o jakąkolwiek podstawę, która zjednoczy ludzi niezależnie od poglądów. Swoista międzynarodowość socjalizmu wydaje się w dzisiejszych czasam rozmywać odpowiedzialność, zamiast ją unifikować.

A tym czasem neoliberalny potwór mający gdzieś tradycję i prawa pracownika zdobył w ciągu ostatnich 15 lat nowych sojuszników: zapatrzonych w mroczne oświecenie technokratów, neofeudalistów i zaburzonych emocjonalnie reakcjonistów wprost pragnących holocaustu 2.0. Dziwnym trafem kilkoro z osób o których zaraz opowiem wydaje się mieć objawy neuroatypowości, co martwi mnie, boję się bowiem, że zwykłe osoby ze spektrum autyzmu mogą być szykanowane, bo ktoś uzna, że są pozbawionymi empatii psycholami.

Wracając jednak do sedna: Jeżeli konserwatyści w obronie tracycji i wartości, oraz socjaliści w obronie praw człowieka i pracownika nie przestaną się tłuc i nie zrozumieją, że są zamknięci w pułapce fałszywego dualizmu, skończą jako ofiary na ołtarzu wolnego rynku nadzorowanego przez reakcjonistyczne roboty. Nie mam pojęcia, czy da się jeszcze w ogóle uratować ludzkość od tego strasznego losu, wyglądającego jak skrzyżowanie Idiokracji, Matrixa, Roku 1984 i Człowieka z Wysokiego Zamku, ale chyba muszą spróbować, chyba, że chcą, by ich dzieci nie miały w obozie pracy, przy wydobywaniu uranu, jakiejkolwiek opieki medycznej. No może jakaś opieka będzie, w postaci opaski rażącej śmiertelną dawką prądu dla zbyt osłabionego, nie nadającego się już do niczego osobnika.

Czy naprawdę do tego powinniśmy dążyć? Przed tym ostrzegał Tolkien i masa ludzi przed nim i po nim. Czy naprawdę w imię urojonej potęgi, nieskończonych pieniędzy i infantylnie pojmowanego eternalizmu naszych technofeułdalnych szaleńców będziemy cierpieć w sposób gorszy niż chłop pańszczyźniany? Od 40-50 lat prawica ostrzegała przed lewackimi, satanistycznymi pedofilami z NWO, tym czasem okazuje się, że powinniśmy się bać bogatych ekscentryków, mających na podorędziu zindoktrynowanych przez durne szkoły polityczne lat 90 centrowych i liberalnych, pozbawionych kręgosłupa i moralności politycznych prostaków, proponujących ciepłą wodę w kranie i sypiących nie swoją kasą do ogłupiałego tłumu. Tak piszę trochę z perspektywy polskiej, gdzie nasza scena polityczna jest zaspawana przez dwie partie zarządzane przez starych dziadów.

Jestem przerażony jaki wpływ i jaką moc mają nad USA i jego republikami bananowymi osoby takie jak Musk, Bezos, Zuckberg, Thiel, Karp, Yarvis. Przeraża mnie, że Gates wydaje się powoli, mimo niechęci do Muska, grać powoli do tej samej bramki, co reszta doliny krzemowej. A najbardziej przeraża mnie milczenie wielkiego trio, czyli Rotszyldów, Rockefellerów i Morganów. Czy plany młodszych kolegów tak im imponują, że pomagają im z tylnego fotela, czy też uważają ich za konkurencję?

Gdyby usunąć durne paranormalne wątki z teorii spiskowych o NWO, takie jak jaszczuroludzie, planeta więzienna, satanizm, czy kontrola pogody, to zostaje nam całkiem spełniający się na naszych oczach scenariusz szajki ultrabogatych zboczeńców, którzy mimo, że nikt im nie zagraża i mają wszystko, to dalej chcą dociskać ludzi butem i pieprzyć ich dzieci. Jestem przerażony, bo raczej zawsze byłem sceptyczny wobec teorii spiskowych, ze względu na to, że większość głoszących je ludzi ma ewidentnie coś nie tak pod kopułą, albo są tubami propagandowymi służb.

Czy naprawdę już jesteśmy spaleni? A może moja wrażliwość, zbytnia empatia i paranoje odziedziczone po rodzinie ojca (to nie żart, oni serio są szaleni) zaburzają postrzeganie świata? Pisałem ten tekst dosłownie w obrotach najwyższej paranoi, bojąc się, że już jestem namierzany przez służby, demony, archontów i halucynujące sztuczne inteligencje z przyszłości. Czuję wręcz na skórze dotyk wszystkich chorób i tortur jakie mi chcą te byty zafundować.

Na koniec chciałbym jeszcze zapytać co myślicie o moich przemyśleniach: @Al-3_x @gwf-hegel-fangirl

Do ciebie zaś Al-3 x mam pytanie czemu tak pozytywnie podchodzisz do AI?

Ja ze względu na możliwość zaistnienia Bazyliszka Roko raczej staram się trzymać jak najdalej od sztucznych mózgów, a jeżeli przeanalizować twórczość Rudolfa Steinera, to powinniśmy trzymać się od postępu z daleka, bowiem patronem tego jest Aryman, zły duch, którego możesz kojarzyć z doktryn zaratusztriańskich. Być może Roko i Steiner byli szaleni wymyślając takie rzeczy, ale wychodzę z założenia, że w świecie w którym wygrał nihilizm epistemiologiczny, a nauka, ateizm, religia, filozofia, ezoteryka, new age, teorie spiskowe i polityka zawiodły, a hedonizm, miłość, hobby i ascetyzm nie dają ukojenia, lepiej być przygotowanym nawet na możliwości, które uznaje się za nieprawdopodobne.

GURU0piorunów

Ja tam wielbie wizje wintermute, nowe cyfrowe bostwo przyczyni sie do zagaldy tej zjebanej rasy ludzkiej, obym dotrwal zeby to zobaczyc, wyc do ksiezyca kiedy wszystko plonie, zobaczyc jak cale piekno ktore nigdy nie bedzie moje idzie z dymem, a na koncu zasnoc na zawsze na tronie z popiolu.

Autorytet0piorunów

@Alembik Koncept sojuszu ekstremów nie jest nowy. Sam byłem kiedyś fanem tej inicjatywy. Jak do tej pory próby zrealizowania czegoś takiego nie wychodziły.

Pokaż więcej komentarzy (4)