Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#linux

Fanatyk

w Hydepark

20piorunów

Ogarnięcie app.image czy sensownego kompilowania źródeł jest zbyt trudne dla vibecoderów

Osobistość0piorunów

@30ohm W moich repo mam podobnie ponieważ po prostu na Linuxa jest sporo opcji dostępnych. Mam buildy na wszystkie popularne distro plus appimage no ale tego jest dość sporo i lepiej to ukryć za rozwijanym tekstem niż zajmować tą sekcją połowę Readme.

Fanatyk0piorunów

@30ohm ale w sumie to o co chodzi :thinking_face:

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Hydepark

6piorunów

może nie dla każdego oczywiste a fajnie wyjaśnione



https://www.youtube.com/watch?v=31JBOlrzPXs

Osobistość1piorunów
Pokaż więcej komentarzy (3)

Gwiazdor

w Hydepark

6piorunów

Tldr: Jeśli chcecie częściowo przejść z Googlów, MS, Applów na Open Source, ale nie chcecie tego stawiać
Zobaczcie adminforge.de i nerdvpn.de

Macie tam alternatywy dla wielu usług typu Google Drive, Pastebin.com, menadżerowie haseł, Youtube itd.

A tutaj cały mój wpis :P
https://blurt.blog/blurt-179874/@fervi/3lnmyf-adminforge-de-i-nerdvpn-de-twoj-zbior-narzedzi-online

A tekst na blurcie - zdecentralizowana, odporna na cenzurę platforma blogowa 😛

Osobistość2piorunów

Problem jest taki, że mało narzędzi online może pozostać przez dłuższy czas darmowe i "nie szpiegować" jak to ująłeś w artykule.
Jeśli nie chcesz za coś płacić to na dłuższą metę musisz się pogodzić z tym, że to ty jesteś produktem. Oczywiście o ile to nie jest jakaś prosta usługa która potrafi się utrzymać z datków społeczności.
Ja osobiście nie polecam popadać w paranoje i na siłę korzystać z wszystkiego co tylko nie jest od Google, Apple, MS itp tylko korzystajcie z tego z czego wam najwygodniej :D.
No i polecam się też pogodzić z tym, że za niektóre usługi lepiej zapłacić. Szkoda tracić życia na męczenie się z darmową alternatywą która nie spełnia waszych oczekiwań kiedy możecie zapłacić te parę dolców miesięcznie i mieć dobrze działający produkt. Zwłaszcza jak mówimy o czymś z czego korzystacie codziennie i jest wam niezbędne do życia.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Hydepark

11piorunów

Electron, zapewne wielu wam kojarzy się z chemią i fizyką niż oprogramowaniem. Jednak wiele z Was z niego korzysta. Jest to silnik w sumie można to określić dla gówno aplikacji. Takiej jak moja xD. Jest niczym innym jak silnikiem chromium lub edge (pod windows) w celu uruchamiania javascript jako oddzielna aplikacja. Jakby nie patrzeć to nic innego jako przeglądarka z inną ikonką, oczywiście może być coś dodatkowo dodane. Taka nowoczesność w domu i zagrodzie.

Przechodząc jednak do brzegu. Z rok temu uwalili wsparcie dla procesorów z serii AMD athlon 64, więc dobrze ponad 20 letnich, zgłoszenie że komuś coś nie działa miałem jedną.

Teraz uwalili wsparcie dla procesorów Intel Core2duo / Core2Quad i podobnych, wiec pewnie wszystko przed erą core 1 generacji nie działa, czyli starsze jak 17 lat. Mam kilkanaście zgłoszeń że popsułem im komputer, bo aplikacja działała i nie działa. C⁎⁎j z tym, że działa przez web.

Pokazuje mi to jedno, ludzie nie szanują swoim pieniędzy, jak można współcześnie używać 18 letniego komputera. To więcej zużywa prądu na grzanie się jak realnie wykonaną pracę, jak za kilka stówek można kupić używany zużywający połowę lub nawet 90% prądu przy tych samych rzeczach.

Tak samo uważam, że linux na stare komputery to bajki.

Osobistość1piorunów

Co do Electrona i narzekania ludzi na niego to ja bym chciał przekleić wypowiedź jednego deva na Reddicie którą kiedyś widziałem i sobie zapisałem bo moim zdaniem idealnie podsumowuje dlaczego Electron to nie jest aż takie zło jak niektórzy piszą i nie powinno się jechać po wszystkich aplikacjach które go używają:

I used Electron because it's the most effective way for me to build/maintain this free and open source app in my limited free time. I know C# and could have built the same sort of app with that. However, building and maintaining the C# version would easily take me twice as long. If I had unlimited free time, hell yeah I'd redo this all in C#.

Twinkle Tray exists because I didn't like how the other DDC/CI apps look and function. I value that more than ~80MB out of the 32,000MB of RAM in my PC. More than 20,000 people use Twinkle Tray every week and have no problem with the <1% RAM footprint it uses. Other people feel differently. That's fine. Nobody is making them use it and there are plenty of excellent alternatives (ex. Monitoran and ClickMonitorDDC).

If you want to criticize companies for forcing poorly made Node/Electron apps on you (ex. Slack, Teams, the old Xbox app, NVIDIA's drivers), that's one thing. They have the man-hours and resources to build those programs better if they wanted to. But negative comments like these are pointlessly hurtful to developers who offer their code for free. Most FOSS developers are just building things for fun in their free time.

żródło: https://www.reddit.com/r/Windows10/comments/n190vz/comment/gwq7ahd/


Jako, że sam napisałem parę apek w Electronie z czego 2 upubliczniłem na GitHubie totalnie zgadzam się z tym co napisał. Dla wielu ludzi Electron to jest jedyna opcja aby dostarczyć za darmo w krótkim czasie używalną aplikacje. Zacząłem się uczyć Rusta i wrzuciłem 2 projekty na GH ale szczerze to pisanie i utrzymywanie ich to jest dla mnie katorga i potrafię spędzić 4x więcej czasu myśląc jak zaimplementować rzeczy w Rustcie które w JS robi się w parę linijek kodu albo są wbudowane w język jako API przeglądarki. Problem jest taki, że większość wydajnych języków albo ssie w robienie GUI albo są trudne i mają wysoki próg wejścia.

You can change your screen brightness of all the external monitors and the main PC from the taskbar itself using a Twinkle Tray app. The app is free on the Microsoft store.reddit
Osobistość0piorunów

Windows 11 zamula nawet na nowym sprzęcie jak masz trochę pecha. Z linuksem nie ma takich problemów.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Potrzebuję odpalić maszynki wirtualne pod linux. Bieda home lab. Żadna produkcja.

Cel: zabawa w11 i testy linuxów.

Co polecacie?

Poczytałem i widzę że KVM + Virt-Manager jest sensowne.

Jakieś opinie?

GUI wymagane.

Gruba ryba1piorunów

proxmox

Tytan2piorunów

KVM + Virt-manager śmiga super. Na początku musiałem coś ustawić albo doinstalować, ale potem już jest super. Mam dwie maszynki z win10 do testowania open source na Windowsie, jest super

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Technologia

22piorunów

Około dwa tygodnie temu przesiadłem się z windowsa 10 na linuxa i do teraz nie mam potrzeby powrotu. Pierwszy raz używam hyprlanda i poruszanie sie klawiatura oraz łatwość modowania, robią różnice. Jednak nie jest to opcja dla początkujących, bo po uruchomieniu nawet paska startu nie ma ; )

Gruba ryba10piorunów

To ja też dam swoje zdjęcie z Linuxa - licząc na lajeczki

Elementary OS - Jupiter

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hydepark

34piorunów

Windows to ciekawy stwór,

Usuwanie plików z kosza mocno obciąża CPU, RAM, ale też robi upload w sumie nie wiadomo czego i nie wiadomo gdzie ¯\\(ツ)

Lider7piorunów

@Marchew wtedy twój agent FBI dostaje wszystkie te pliki do przejrzenia 😉 Weź bądź miły, zrób mu niespodziankę i do usunięcia dodaj też plik tekstowy z pozdrowieniami :smiley:

Fanatyk14piorunów

Nic ciekawego. Ot klasyczne prawo amerykańskie. Nie możesz zbierać dowodów w mieszkaniu podejrzanego bez nakazu ale już grzebać w wyrzuconych śmieciach możesz 😉

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Hydepark

147piorunów

W 1991 roku pewien 21-latek napisał na forum internetowym: „to tylko hobby, nic wielkiego z tego nie będzie”. Dziś jego „hobby” napędza większość serwerów internetowych na świecie oraz 3 miliardy telefonów. Korzystałeś z niego dziś… i nawet o tym nie wiedziałeś.

25 sierpnia 1991 roku. Helsinki, Finlandia.

Student informatyki Linus Torvalds był sfrustrowany.

Właśnie wydał swoje letnie oszczędności na nowy komputer 386 — jak na tamte czasy potężny sprzęt, ale mało przydatny bez systemu operacyjnego, który naprawdę mógłby dostosować do własnej pracy.

Używał wcześniej MINIX-a, systemu edukacyjnego stworzonego przez profesora do nauki. Działał, ale celowo miał ograniczenia. Profesor chciał, by był prosty dla studentów. Linus chciał czegoś, z czego dałoby się korzystać naprawdę.

Zrobił więc coś, co brzmiało jak szaleństwo: postanowił napisać własny system operacyjny.

Od zera. W małym mieszkaniu w Helsinkach. Jako hobby.

25 sierpnia opublikował wiadomość na mało znanym forum comp.os.minix:

„Tworzę system operacyjny — darmowy — to tylko hobby, nie będzie duży i profesjonalny jak GNU — dla klonów 386(486) AT”.

Był skromny. Niewiarygodnie, historycznie skromny.

To „hobby” miało stać się Linuksem — systemem operacyjnym, który z czasem zaczął obsługiwać większość komputerowej infrastruktury świata, choć prawie nikt spoza branży nie znał jego nazwy.

We wrześniu 1991 roku Linus miał coś ledwie działającego: 10 239 linii kodu. Wystarczająco, by uruchomić system, odpalić powłokę i wykonać podstawowe operacje.

Wtedy podjął decyzję, która z pozoru wyglądała niepozornie, ale okazała się rewolucyjna:

opublikował projekt w internecie. Za darmo. Z całym kodem źródłowym widocznym i możliwym do modyfikacji.

„Jeśli chcesz tego używać — proszę bardzo. Jeśli potrafisz to ulepszyć — zrób to”.

To było radykalne.

Rok 1991 należał do oprogramowania własnościowego. Microsoft, Apple, IBM — wszyscy strzegli swojego kodu jak tajemnicy państwowej, sprzedawali drogie licencje i trzymali pełną kontrolę.

Linus zrobił coś odwrotnego. Oddał swój kod innym.

I stało się coś nieoczekiwanego.

Programiści z całego świata zaczęli pobierać jego jądro systemu. Znajdowali błędy i je poprawiali. Dodawali funkcje. Odsyłali swoje ulepszenia z powrotem.

Powstawała społeczność.

W 1992 roku Linus podjął kolejną kluczową decyzję: udostępnił Linuksa na licencji GNU GPL. Oznaczało to, że każdy może go używać, modyfikować i rozpowszechniać, ale wszelkie ulepszenia również muszą pozostać wolne i otwarte.

Żadna firma nie mogła przejąć Linuksa i zamknąć go dla siebie. Miał pozostać otwarty na zawsze.

To przyspieszyło wszystko.

W połowie lat 90. Linux przestał być studenckim projektem, a stał się poważnym systemem operacyjnym. Firmy tworzące strony internetowe potrzebowały tanich i niezawodnych serwerów. Linux oferował dokładnie to: był darmowy, stabilny i bezpieczny.

Internetowe firmy z czasów bańki dot-com działały na Linuksie.

Potem nadszedł rok 2008: Google uruchomiło Androida, zbudowanego na jądrze Linuksa.

Nagle Linux nie był już tylko systemem dla serwerów. Trafił do miliardów kieszeni na całym świecie.

Dziś skala jego wpływu jest ogromna:

ponad 96% najważniejszych serwerów internetowych świata działa na Linuksie;
wszystkie 500 najszybszych superkomputerów na świecie używa Linuksa;
ponad 3 miliardy urządzeń z Androidem działa na Linuksie;
Amazon AWS, Google Cloud i Microsoft Azure opierają się w dużej mierze na Linuksie;
łaziki marsjańskie NASA, SpaceX i Międzynarodowa Stacja Kosmiczna również korzystają z Linuksa.

A mimo to większość ludzi nigdy o nim nie słyszała.

Korzystałeś dziś z Linuksa — prawdopodobnie wiele razy — i nawet o tym nie wiedziałeś.

Szukałeś czegoś w Google? Serwery Linuksa.
Używałeś telefonu z Androidem? Jądro Linuksa.
Oglądałeś Netflixa? Serwery Linuksa.
Korzystałeś z bankowości internetowej? Linux.

Współczesne jądro Linuksa zawiera ponad 27 milionów linii kodu — zaczynając od tamtych pierwotnych 10 239. W jego rozwój zaangażowało się ponad 19 000 programistów z przeszło 1 400 firm.

To największy projekt współpracy w historii ludzkości.

Ale Linux był rewolucyjny nie tylko z powodu technologii. Rewolucyjna była jego filozofia.

Przed Linuksem wszyscy „wiedzieli”, że złożone oprogramowanie wymaga kontroli korporacji, zamkniętego rozwoju i nastawienia na zysk. Jak niby jakość miała powstać dzięki rozproszonym po świecie ochotnikom, którzy pracują po godzinach i często bez wynagrodzenia?

Linux odpowiedział: zaskakująco dobrze.

Współpraca open source pokonała korporacyjną kontrolę. Tysiące ekspertów analizujących kod oznaczało szybsze naprawianie błędów. Różnorodność perspektyw dawała lepsze innowacje. Wspólna korzyść stała się silniejszą motywacją do działania niż sam zysk.

Linux zainspirował niezliczone projekty: Apache, Firefox, Python, Wikipedię — cały ekosystem darmowych, społecznościowo rozwijanych narzędzi, które napędzają współczesną informatykę.

Jego wpływ kulturowy wyszedł daleko poza oprogramowanie. Idea, że wartościowe rzeczy można tworzyć wspólnie, bez korporacyjnej struktury i bez nastawienia na zysk, wpłynęła na naukę, treści cyfrowe, a nawet sprzęt.

Sam Linus nigdy nie próbował uczynić z Linuksa prywatnego imperium. Pracuje dla Linux Foundation, koordynując rozwój projektu. Zarabia dobrze, ale nie jest miliarderem z Doliny Krzemowej.

Słynie z bezpośredniości, technicznej błyskotliwości i niewielkiego zainteresowania polityką korporacyjną. Nadal przegląda kod i podejmuje ostateczne decyzje — pełni tę samą rolę od 1991 roku, tylko na nieporównywalnie większą skalę.

Jego model przywództwa analizują eksperci od zarządzania: zdecentralizowana koordynacja, techniczna merytokracja i pozwalanie, by wygrywały najlepsze pomysły. Przywództwo przez umożliwianie, a nie przez kontrolowanie.

Linux udowodnił kilka rewolucyjnych zasad:

nie trzeba korporacyjnej własności, by stworzyć coś, co zmienia świat;
nie trzeba nastawienia na zysk, by inspirować doskonałość;
nie trzeba zamkniętego rozwoju, by zapewnić jakość.

Potrzebni są utalentowani ludzie, wspólny cel i wolność współpracy.

Linux pokazał, że 10 239 linii kodu, udostępnionych za darmo przez studenta, który powtarzał, że to „tylko hobby”, może stać się fundamentem globalnej infrastruktury.

Pokazał, że dzielenie się czyni rzeczy silniejszymi, a nie słabszymi.

Każde wyszukiwanie w Google, każda interakcja z Androidem, każda wizyta na stronie internetowej — istnieje duża szansa, że gdzieś w tle po cichu pracuje Linux.

Wszystko dlatego, że fiński student uznał, iż jego hobby może przydać się innym, i podzielił się nim bez ograniczeń.

Najbardziej udany system operacyjny świata jest zarazem najbardziej hojny: zbudowany przez tysiące ludzi, bez jednego właściciela, dostępny dla wszystkich.

Od „nic wielkiego z tego nie będzie” do kręgosłupa współczesnej informatyki.
Od 10 239 linii do 27 milionów.
Od studenckiego hobby do 3 miliardów urządzeń.

Linux nie tylko zmienił oprogramowanie. Zmienił nasze wyobrażenie o tym, co jest możliwe, gdy ludzie pracują razem w wolności.

A wszystko zaczęło się od skromnej wiadomości na forum, niewielkiego pliku do pobrania i programisty, który pomyślał, że jego kod może komuś się przydać.

I rzeczywiście się przydał. Miliardom ludzi.



źródło: facebook. com /photo.php?fbid=968194786128858

Fanatyk2piorunów

@radek-piotr-krasny jak już pisałem wielokrotnie. Linuksiarze nie rozumieją to o czym tutaj jest we wpisie. Do ich maniakalnych łbów nie dociera, że 99% świata komputerów lata na linux, bsd czy innym unix. Dominującym miejscem gdzie monopol ma microsoft są komputery biurkowe, ale patrząc po popularności macbook neo, apple za chwile ich zacznie mocno podgryzie. Czy rok linuksa będzie na desktop? Nie. Winne jest 2137 dystrybucji, które niczym się właściwie nie różnią. Jakby było parę tych głównych to jeszcze by było. A tak mamy w top 10 na distrowatch tylko 2 głównie a reszta jest bazująca na debianie lub archu.

Inspirator0piorunów

Warto wspomnieć że Linus napisał też GITa, który też jest szeroko wykorzystywany

Pokaż więcej komentarzy (37)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

D⁎⁎a ze mnie, a nie informatyk xd

Zrobiłem pierwszego pendrive'a, system chodził znośnie, dało go się używać, ale był bez miejsca na dane trwałe. Przeoczenie xd

No to zrobiłem drugiego, cytując klasyka: formatowałem 10 godzin, nic z tego nie wyszło, a finał jest taki, że po formacie pendrive pokazuje, że ma wolne 6gb zamiast 16, czy ile tam miał.

No to zrobiłem trzeciego pendrive, też z miejscem, system tnie się jak sk$rwysyn, zaraz mnie szlag trafi xd

Czyli nici z Linuxa xd

Gruba ryba3piorunów

Pyknij Ventoy na pendrive, będziesz miał i miejsce na dane, i miejsce na bootowanie ISO (tak, wrzucasz kilka iso na pendrive i masz wybór systemu).

Fanatyk3piorunów

Ty chcesz zainstalować linuksa czy próbujesz korzystać z live USB jak z normalnego, bo już nie wiem co jest twoim celem xd

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w LINUX

14piorunów

RDP dla linux?

Windows > Windows - banalny wbudowany RDP.

Linux > Windows - Remmina, działa perfekcyjnie.

Linux > Linux? Straciłem 2h klikając różne softy wraz z czatem i niestety, ale to nie działa. Tak dodałem porty w firewallu.

Wszystko ma działać w obrębie LAN'u. Bieda home lab.

Osobistość4piorunów

@Marchew Użyj ssh jak normalny człowiek, a nie jakieś RDP wymyślaj.

Fanatyk3piorunów

@Marchew - czy przypadkiem nie używasz menadżera okien Wayland?

Bo jeśli tak i chcesz zdalnie uzyskać dostęp do całego pulpitu Wayland to jego "zabezpieczenia" Ci to skutecznie utrudnią.

Niemniej możesz spróbować się bawić:

* Przełącz się na X11 (jeśli Twoja dystrybucja to umożliwia) - to najprostsze rozwiązanie

* Użyj GNOME Remote Desktop - który jako tako obsługuje zdalny dostęp na Waylandzie

* KRdp (część Plasma Desktop) - niby też oferuje wsparcie dla Waylanda

* Uruchom VNC w izolowanym serwerze X11 - działa, ale to nie jest dostęp do głównej sesji Wayland

* Użyj programu RustDesk - lepiej obsługuje Wayland niż VNC, ale do pełnego wsparcia (zwłaszcza unattended access) wciąż mu trochę brakuje

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Dyskusje

16piorunów

Przyszedł mi do głowy dziś głupi pomysł jak jechałem autem.

Mam stara drukarkę laserowa, sprawna, drukuje, zero problemów.

I podłączył bym ją do sieci, bo przepinanie się pomiędzy trzema urządzeniami jest lekko upierdliwe.

Uprzedzam, że nie mogę się wpiąć bezpośrednio w router, bo drukarka nie może stać przy routerze, a 20 metrowy kabel USB nie wchodzi w grę.

W związku z tym wymyśliłem, że mogę podłączyć pod wifi. I tu rodzi się drobny problem, bo drukarka nie ma modułu wifi.

Mogę natomiast kupić coś małego, i wpiąć się w to usb żeby udostępnić drukarkę. Myślałem wpierw o jakimś arduino, ale nigdy z tego nie korzystałem. Później do głowy wpadł mi pomysł z raspberry pi zero. Wpiąć się nim w usb z drukarki, i udostępniać ją jako sieciowa. A na rpi wrzucić linuksa z cupsem (czy co tam teraz się używa), i udostępnić ją w sieci.

Nawet jeśli by się udało, to bym zasilał rpi z portu usb drukarki.

GURU2piorunów

Jak koledzy wyżej piszą: print server/serwer wydruku.

1. opcja - jakieś Raspberry Pie (może być stare, tanie, używane)

2. to sprawdź czy twój router nie ma portu USB. Bardzo możliwe, że będzie wtedy obsługiwał właśnie serwer drukowania.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fanatyk

w LINUX

15piorunów

Jak komuś się zepsuł dźwięk w dektop instalowanym ze Snapa, to nie jesteście sami. Wychodzi na to, że był jakiś durny update, który uciął wyjście audio xD

Na ten moment rozwiązania są następujące:

1. Usunąć spotify snapowe i zainstalować rewizję 90 `snap install spotify --revision=90`. Jak to naprawią za 3 lata, to `snap refresh --unhold spotify` żeby się aktualizowało normalnie

2. Niektórym działa uruchomienie z terminala przez `spotify --audio-api=pulseaudio` (lub inny mixer zamiast pulseaudio który używacie)

3. Użycie wersji spotify np z flatpaka

Tak porównuję plugi snapowe między wersjami i wygląda jakby chcieli zarządzać uprawnieniami audio zgodnie z filozofią snapa, ale coś nie wyszło XD j⁎⁎ać snapa, a jak macie to jesteście z nim zespawani.

Możliwe, że problem dotyczy archaicznych wersji jak np. 22.04 xD

Tytan2piorunów

@ZohanTSW Czekaj, to nie ta firma co to jej programiści używają LLMów do potęgi i "pracują nawet dojeżdżając do pracy" jak się chwalił ich CEO czy coś mieszam xD?

Fanatyk3piorunów

@baklazan AI nie słyszało różnicy w dźwięku

Fanatyk2piorunów

@ZohanTSW - Snap?

Brzydzę się 😒

Fanatyk1piorunów

@koszotorobur a nie chwaląc się, mam doświadczenie w konfiguracji Ubuntu Core xD co prawda to jest chyba najłatwiejszy sposób na wypieczenie swojego "własnego" embedded linuksa szytego na miarę (w porównaniu z yocto i buldrootem), ale te Snapy... Zrobili coś co z jednej strony jest najprostsze, a z drugiej snap stara się utrudnić jak to tylko możliwe xD

Fanatyk1piorunów

@koszotorobur dziękuję, ale to może gwałcić politykę bezpieczeństwa mojej firmy xD

Fanatyk1piorunów

@ZohanTSW - jakby używanie Ubuntu i Snpów nie gwałciło logiki :stuck_out_tongue_closed_eyes:

Fanatyk1piorunów

@koszotorobur ograniczenie puli systemów do ubudubu i tak leży blisko szczytu piramidy rigczu - przecież mogli narzucić Windowsa jako jedyny słuszny system. Więc mi to odpowiada. Bash jest, cywilizowanie się używa komputera, kompilatory i tak mam z SDK więc wyjebane na świeżość paczek. A to, że wciąż nie było fixa do kernela na ostatnie rewelacje... Nie mój problem XD

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Hej

Mam prośbę

Robię pendriva z linuxem mint po polsku

No i wszystko niby git, ale mam mały problem.

Po każdym uruchomieniu firefox działa po angielsku

Wiecie może jak zrobić, by dziad włączał się po polsku?

Mi to by nie przeszkadzało, ale to dla znajomego, co trochę nie umie w angielski

Fanatyk2piorunów

Paczkę językową musisz doinstalować

Osobistość3piorunów

@30ohm Dokładnie, sprawdziłem w repo to nazywa się "firefox-locale-pl" i pewnie samo się przełączy jeśli język systemu też jest pl a jak nie to ręcznie w ustawieniach.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

15piorunów

Linus Torvalds is fed up with AI usage recently.

The man who created Linux just called out the AI hype machine.

In his latest kernel update, Linus Torvalds revealed that the Linux kernel's private security mailing list has become "almost entirely unmanageable"

Why?

Because it is flooded with duplicate bug reports from people running the same AI tools on the same code.

Same bugs. Same day. No fixes. Just endless "pointless churn" for the volunteers keeping your Linux systems secure.

His blunt message:

“AI tools are great, but only if they actually help, rather than cause unnecessary pain.”

This isn't anti-AI, it's anti-slop. Real open source work still needs humans who understand what they're reporting.

Kosmonauta3piorunów

@radek-piotr-krasny Ktos tu juz dzis pisał, ze to zmasowany atak na open source. Sa tez głosy, ze jest to spowodowane przez korporacje zachęcające do "tworzenia bezpiecznego oprogramowania". Problem jedt taki, ze czasami syatemy sa napisane w taki sposób za załamanie jednego buta otwiera nowy z innej strony, a załamanie tamtego buga ponownie otwiera ten pierwszy.

Bug bounty hunterzy za 2 ojro.

Osobistość0piorunów

@dziad_saksonski Akurat w wypadku jądra Linuxa to nie powiedział bym, że to jest sam atak na open source. W community linuxiarzy, programistów itp zrobienie commita do jądra Linuxa który zostanie potem zmergeowany to zawsze było coś w rodzaju "osiągnięcia" którym można było się pochwalić. Zwłaszcza jak się jest zwykłym szaraczkiem nie pracującym dla żadnego big korpo które śle commity setkami.

Ludzie po prostu odkryli, że za pomocą AI mogą łatwo zdobyć tego achievmenta. A że każdy ma dostęp do takich samych modeli i działa na tym samym kodzie to oczywiste, że AI będzie znajdowało te same błędy.

Linus Torvalds ogólnie nie jest przeciwko używaniu AI przy pisaniu jądra Linuxa, wypowiadał się już, że o ile dobrze pisze to jest pomocne i pozwala na to. On teraz narzeka po prostu na AI spam takich sammych commitów. No i nie on jeden bo z tym samym problemem mierzą się inne duże projekty open source. No bo każdy by chciał mieć w swojej historii GH commita do jakiegoś dużego projektu open source. Więc nie koniecznie to jest jakiś skoordynowany atak na open source a bardziej ludzka próżność i głupota która się szybko skończy bo popularne repozytoria szybko zamkną swoje drzwi dla takich kontrubucji.

Kosmonauta0piorunów

@Catharsis

bardziej ludzka próżność i głupota

No właśnie, mamy już tabletki na depresję i ADHD, to teraz jeszcze na próżność i głupotę. A najlepiej to w ogole na ludzką małpie naturę i gadzi mozg oraz korpochciwość.

Pokaż więcej komentarzy (3)