WujekAlienLider
27piorunówTym razem turecka do kebsa 😎
#herbatka #herbatacodzienna #herbata

Woda z liśćmi 🤮
@Lubiepatrzec a mi smakuje ;)
@WujekAlien bo Ty to jakiś dziwny jesteś 😉😉😉
@Lubiepatrzec nigdy nie zaprzeczałem ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
WujekAlienLider
27piorunówTym razem turecka do kebsa 😎
#herbatka #herbatacodzienna #herbata

Woda z liśćmi 🤮
@Lubiepatrzec a mi smakuje ;)
@WujekAlien bo Ty to jakiś dziwny jesteś 😉😉😉
@Lubiepatrzec nigdy nie zaprzeczałem ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
mannorothLider
8piorunów
Wygląda na jakiś AI slop, więc proszę zginąć i przepadnąć.
@szatkus-7 To nie jest AI slop. Od II wojny światowej brytyjskie czołgi mają tzw. boiling vessel. Nie jest to zastawa jak na zdjęciu, co miało nadać efekt humorystyczny (zdjęcie sprzed czasów AI), ale zestaw do parzenia herbaty jest jak najbardziej na wyposażeniu brytyjskich pancerniaków.
@szatkus-7 Żaden slop.
Pa! https://www.wearethemighty.com/mighty-culture/british-tanker-tea-kettle/
Why making a cup of tea in a British Tank isn't all that sillyPerhaps even more so than the queen, dry humor, and flavorless foods, Brits love their tea. There's nothing more stereotypically British than tea. That'sWe Are The Mighty@Earl_Grey_Blue żeby jeszcze w tej UK mieli jakieś dobre herbaty. W marketach wybór mizerny, a na mieście to dają PG Tips z worow jak na psia karmę. Zawsze po bawarce miałem odruch wymiotny ale tam się nauczyłem pić herbatę z mlekiem.
A spróbuj poprosić o zielona herbatę z jaśminem to oczy mają jak pięć złotych.
@NatenczasWojski PG to syf. Z takich masówek to Yorkshire jest (była?) dobra. Zarówno zwykła, jak i smakowa ciasteczkowa. W Anglii po raz pierwszy spróbowałem dymnej herbaty (Smoky Twinnings, a później Lapsang Souchoung) i mi zasmakowała, ale ja jestem pojebany pod względem dymów i wędzonek.
@NatenczasWojski spokojnie, są herbaciarnie z prawdziwego zdarzenia. Booths ma dobry wybór herbatek.
EndrevoirGURU
18piorunówNo to mamy piątek, to się herbatki napijmy!
Dzisiaj zapraszam was do degustacji herbacianej ciekawostki. Przed wami Chenpi Shou Mei, czyli prasowana biała herbata z dodatkiem mandarynki. Chenpi, czyli właśnie suszona i sezonowana skórka z mandarynki jest dość popularnym w Chinach dodatkiem do herbaty, głównie pu-erh oraz właśnie białej. Tutaj mamy białą Shou Mei, zebraną w 2018 roku, przesezonowaną kilka lat. W przypadku tej herbaty połączeniem z chenpi oraz sprasowanie ich w małe 6g ciasteczka nastąpiło w 2024r.
Przejdźmy do herbaty. W składzie jest 80% białej herbaty i 20% Chenpi. Ciasteczka są bardzo cieniutkie, na oko z 0.5cm, widać bardzo dobrze kawałki tej mandarynki. Zdecydowałem się ją parzyć w gongfu cha, jedno ciasteczko do gaiwana o pojemności ok 100ml, parzenie oczywiście wrzątkiem. Cechą charakterystyczną parzenia takich małych, bardzo mocno sprasowanych ciastek jest ich przedłużone płukanie. Tutaj również się na coś takiego zdecydowałem, u mnie to było aż 30s. Później parzenia szły następująco: I:20s; II:20s; III: 30s, IV: 45s, V: 60s, VI: 90s, VII:2min15s, VIII: 3min30s, IX: 5min, X:8min
Parzyłem sezonowaną białą herbatę, więc nie dziwne że napar wyszedł dość ciemny, taki czerwonawo-brązowy. Na pierwszym planie jest smak i aromat Shou Mei, herbata wyszła mocno ziołowa, mało jest sianowatości świeżej, więc to na plus. Z mandarynki wychodzi delikatna kwaskowatość. Powiedziałbym że całkiem fajna herbata. Niestety, jak to Shou Mei, ma ona bardzo drobne liście więc parzenie w gaiwanie to udręka, zawsze ucieknie sporo drobnych kawałków liści, więc dla niewprawionych w gaiwanie polecam jednak parzenie po europejsku, albo w małym czajniczku.

Może dla niej się przełamię z niechęcią do dodatków
PS
okej wiem już, że nie jesteś z Poznania, nikt w Poznaniu nie robi 30 sekund płukania xD
EndrevoirGURU
16piorunówDzień dobry bardzo! Zapraszam do kolejnego wpisu z cyklu #herbacianyalfabet :grinning: Przenosimy się do kolejnej literki, czyli D! Zanim przejdziemy do tego o czym wszyscy myślą, najpierw zagłębimy się troszeczkę w świat oolongów. Zaparzmy dziś Danconga!
Dancongi to oolongi pochodzące z Chin, dokładnie z prowincji Guangdong – Gór Feniksa (Fenghuang Shan 鳳凰山). Żeby herbata z tej prowincji mogła być nazwana Dancongiem, musi pochodzić dokładnie z okolic miasta Chaozhou.
W ramach ciekawostki, podzielę się z wami bardzo ładną legendą, skąd wzięła się nazwa Gór Feniksa. Otóż Zhao Jing, ostatni cesarz z dynastii Song, uciekając z prowincji Fujian przed Mongołami zatrzymał się ze swoją świtą na górze Wudong. Wtedy z nieba sfrunął feniks niosący gałązkę herbaty, na której znajdowało się też 8 ziaren. Cesarz Zhao Jing posadził ziarna, z których wyrosły pierwsze krzewy herbaty w tej okolicy – od tej pory nazywanej Górami Feniksa. Historia bardzo ładna, ale oczywiście nieprawdziwa 😉 Takowy cesarz istniał, ale udokumentowane jest hodowanie herbaty na długo przed jego żywotem.
A co dokładnie oznacza słowo “Dancong”? Dosłownie “Pojedyńczy krzew”, ponieważ liście każdego krzewu są poddawane obróbce osobno, a dopiero przetworzone herbaty miesza się, aby otrzymać finalny produkt.
Czym się więc charakteryzują oolongi spod Gór Feniksa? To herbaty średnio oksydowane, nie zwijane tradycyjnie w kuleczki, tylko w strączki. Są mocne, aromatyczne. Wszystkie krzewy herbaciane z których powstają Dancongi pochodzą lub są spokrewnione z pewną odmianą zwykłej herbaty(Camelia Sinensis), dokładnie Fenghuang Shui Xian. Dancongi tradycyjnie są palone nad gorącym węglu drzewnym, ale współcześnie są albo w ogóle nie palone, albo palone delikatnie.
A jak smakują Dancongi? Tutaj bardzo dużą podpowiedzią są nazwy danych herbat, ponieważ utarło się że nazywa się je po ich aromacie i tak na przykład mamy:
– Mi Lan Xiang – o zapachu miodowej orchidei
– Yu Lan Xiang – o zapachu magnolii
– Zhi Lan Xiang – o zapachu irysa
– Jiang Hua Xiang – o zapachu kwiatu imbiru
– Ya Shi Xiang – o zapachu kaczych odchodów
Tą ostatnią musiałem podać bo nazwa jest świetna :grinning: Oczywiście ten ostatni Dancong nie ma takiego zapachu, jest to w tym momencie bardziej chwyt marketingowy. Ogólnie Dancongi są bardzo kwiatowymi herbatami, acz wyraźnie goryczkowymi. Mi do tej pory było dane pić tylko Kaczą Kupę, bo niestety Dancongi nie są w Polsce bardzo popularne.
Dancongi mogą być zbierane przez cały rok, ale na najlepszy uznaje się ten wiosenny. Zrywa się zwykle 3 do 4 liści na łodyżce i takie liście idą do obróbki.
A jak się parzy Dancongi? Tradycyjnie w gongfu cha! To właśnie miasto Chaozhou jest uznawane za kolebkę tego stylu parzenia herbacianego. Tak więc herbaty z Gór Feniksa uwielbiają krótkie, intensywne parzenia, dzięki czemu można odkryć najwięcej aromatów płynących z tych liści. To nie jest herbata dla każdego, ponieważ jej wyraźna gorycz może odrzucić - to coś zupełnie innego niż lekkie, niepalone oolongi z Tajwanu. Ja się chętnie w ten świat jeszcze raz zagłębię, jak tylko jakiegoś Danconga uda mi się kupić!

Zanim przejdziemy do tego o czym wszyscy myślą
Tak jest, to prawda, akurat o tym pomyślałem. Haha, kiedy pomyślałem o De od razu o tym pomyślałem. Jak każdy. Jak my wszyscy. No bo przecież to oczywiste, że słysząc o De o tym myśli, czyż nie? Myślenie o tym w kontekście De jest takie naturalne. I niech żaden dzban nie myśli o czymś innym na De!
WujekAlienLider
26piorunówJapan Bancha cytrusowo-malinowa
#herbata #herbatacodzienna

@WujekAlien uwielbiam tę herbatkę 😛 Ale muszę dokupić
@bojowonastawionaowca mi się też powoli kończy, ale na lato jest swietna
EndrevoirGURU
15piorunówJest lipiec a ja dodaję dopiero pierwszy wpis z Dardżelingiem FF? Co ja, chory? xD
Od razu uspokajam, nie chory tylko brak przyrządów do parzenia xD Dwa Darjeelingi leżą mi w półce gdzieś od kwietnia, tylko nie miałem (bo gdzieś zgubiłem) termometru do wody, a jak się okazuje jak zaparzę je w temperaturze innej niż 85 stopni to ni chu chu mi nie będzie smakować! Normalnie królewskie podniebienie mam xDD A są osoby które wolą takie herbaty parzyć w 90 albo i więcej, tak więc to kwestia gustu.
Tak więc zakupiłem ten termometr i od razu lepiej! Herbaty zaczęły smakować jak powinny, więc i można wrzucić posta o pierwszej z nich. Tak więc dzisiaj zapraszam do zaparzenia herbaty Darjeeling Puttabong Flowery FF 2026! Nazwa oczywiście pochodzi od ogrodu z którego jest ta herbata. Puttabong to dosłownie Dom Zielonych Liści, więc w sumie nazwa adekwatna :grinning: Jest położony na północ od miasta Dardżeling i jest jednym z dwóch najstarszych ogrodów w tym okręgu, bo pochodzi z 1852r! Prawdziwy staruszek wśród ogrodów.
Herbata ta pochodzi z pierwszej partii zebranych w tym roku liści, została zebrana już w marcu! Więc bardzo wcześnie, w zeszłym roku najwcześniejsze Darjeelingi były zbierane na początku kwietnia.
Mamy tutaj klasyczny wygląd liści, od bardzo jasnych, prawie białych do ciemnozielonych kolorów, ale wszystko utrzymane w tej zielonkawej barwie, liście są drobne ale nie zniszczone, widać że utlenienie było bardzo delikatne. Sam susz nie jest jakoś wybitnie aromatyczny, pachnie delikatnie, słodkawo, łąką. Herbatę jak we wstępie pisałem, parzyłem w 85 stopniach, 4.5g/250ml, 1 parzenie 2.5 min, II 5min.
Herbata wyszła bardzo jasna, i bardzo smaczna! Klasyczny, delikatny Darjeeling, kwiatowy, delikatnie owocowy. Bardzo dobry, tęskniłem i czekałem na te smaki. Bardzo lubię First Flushe, dla mnie to absolutny must have na wiosnę!

@Endrevoir Lata temu jak mieszkałam jeszcze z rodzicami, temat mierzenia temperatury wody był źródłem niekończących się żartów na mój temat. Próbowałam wytłumaczyć że ma to duże znaczenie. Gdy podałam przykłady, że pewne herbaty lepiej w takiej temperaturze bo w wyższej jest troszkę zbyt gorzka, a inną w wyższej bo jest bogatszy posmak, kończyło się tym samym, że kiwają kiwają, i nagle pojawia się ten głupi uśmiech, że nie tylko nie słuchali to mają mnie za idiotkę. Niektórych tematów nie da się przeskoczyć. W niektórych domach jest to polityka, u mnie temperatura wody na herbaty.
@gwf-hegel-fangirl skoro oni zaparzali przez całe życie wszystkie herbaty wrzątkiem i było dobrze to czemu ty im teraz mówisz że tak jest źle? XD i jeszcze ze są inne herbaty niż czarna? Co ty ćpiesz? 😆
@gwf-hegel-fangirl niektórych rzeczy nie przetłumaczysz. całe życie nienawidziłem "herbaty", bo zawsze był mi podawany kilkuletni Lipton parzony nieskończoność (torebki/fusy cały czas w dzbanku). dopiero jak kiedyś sam spróbowałem zaparzyć zgodnie z instrukcją coś lepszego niż Lipton to zobaczyłem, że to może być dobre
a takim ludziom jak u Ciebie trzeba na chłopski rozum, zapytaj czy piwo w temperaturze np. 40 stopni też im pasuje 😛
i jeszcze ze są inne herbaty niż czarna?
@Endrevoir best i can do is mnientowa i owocowa w granulkach
mannorothLider
21piorunów
@mannoroth Pijący kakao dostają sraczki xD
@mannoroth kakałko z piankami dobre
WujekAlienLider
27piorunówJaśminowy oolong
#herbatacodzienna #herbata #ceramikaboleslawiec

@WujekAlien aleś smaka narobił, szkoda że północ dobiła bo mam smocze oczy jaśminowe gdzieś w zapasie
EndrevoirGURU
11piorunówU mnie ledwo 35 stopni, więc nawet temperaturą się nie pochwalę... To się choć herbatki napiję xD Zapraszam więc do degustacji kolejnej herbaty z zestawu kolekcjonerskiego. Dzisiaj chińska herbata, która dojrzewała na Malezji. Ipoh Liu Bao 2007!
O Liu Bao już pokrótce pisałem tu, więc może trochę więcej dziś o związku herbaty Liu Bao i Malezji. Malezja ogólnie jest świetnym miejscem do długiego, wieloletniego dojrzewania przez jej wilgotny, gorący klimat który utrzymuje się przez cały rok. Ta konkretna herbata została zakupiona w stanie surowym w Chinach, a część obróbki i dojrzewanie odbyło się w mieście Ipoh w Malezji. W tym kraju Liu Bao jest bardzo popularne ze względu na migrantów z Chin pracujących w lokalnych kopalni cyny. Według chińskiej medycyny ta herbata jest bardzo dobra na pozbycie się z organizmu nadmiaru wilgoci i ciepła. Górnicy pili ją w przypadkach biegunki, nudności oraz bólów brzucha. Jej popularność była tak duża że kopalnie, które nie ZAPEWNIAŁY dostępności Liu Bao miały problemy ze znalezieniem pracowników xD
Przejdźmy do samej herbaty. Liście są drobne, ciemne, pachną dość delikatnie, orzechowo. Tą herbatę zdecydowałem się zaparzyć w gaiwanie, 6g/100ml, parzenie wrzątkiem. Najpierw obowiązkowe przepłukanie liści, a później: I-III: 20s, IV: 30s, V: 45s, VI: 1min, VII: 1,5min, VIII: 2min, IX: 3min, X: 5min
Cóż to za herbata! Głęboko drzewna, orzechowa. Bardzo dobra. Pierwsze 4 parzenia są bardzo gładkie, wręcz słodkawe, później herbata robi się bardziej cierpka, ale słodycz nadal gdzieś tam jest. Bardzo dobre Liu Bao, na pewno nie ostatnie w mojej herbacianej karierze.

EndrevoirGURU
36piorunówNie pytajcie się po co mi kolejny czajniczek, cieszcie się razem ze mną że go znalazłem :grinning: od dawna chciałem taki mały żeliwny, w sumie jeszcze jest za duży ale już nie mogłem się powstrzymać :grinning: parzy się w nim super!! :grinning:

@Endrevoir za co ???
@Ten_koles_od_bialego_psa wyzwanie ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯ akurat trafiło ciebie!
bardzo ładny. gdzie kupiłeś?
@krzysiek34011 bodajże Half Price
HmmJakiWybracNickOsobistość
28piorunów
@HmmJakiWybracNick oczywiście że możesz :smiley:
@HmmJakiWybracNick pije dużo różnych herbat, i czasami taki Lipton smakuje najlepiej :smiley: nieważny napar, ważne okoliczności (✿❦ ͜ʖ ❦)
Augustyn_Benc-WalskiMocarz
10piorunówBhagwan Buddha Mao Feng – herbata niecierpliwa? Należy do typu herbat wytwarzanych z młodych, omszonych pączków i pierwszych listków. Jednocześnie ważne jest terroir: wilgotne góry, jak w przypadku najsławniejszej Huangshan Maofeng z Gór Żółtych. Ta konkretna herbata nie została jednak wytworzona w Chinach — ani jednych, ani drugich — lecz w Nepalu. Pierwsza część nazwy odnosi się do Buddy, ale w tym wypadku nie jako konceptu teologicznego (?), lecz do statuy znajdującej się opodal ogrodu herbacianego w regionie Ilam, na wysokości 1600–1800 m, przy granicy z Indiami.
O herbatach czasem wspomina się, że są cierpliwe, mając na myśli to, że dobrze znoszą nieoptymalne warunki zaparzania — np. zielona herbata zaparzona w 90°C wciąż da smaczny napar. Bhagwan Buddha to jej odwrotność. W przypadku lekkiego przekroczenia optimum natychmiast pojawia się gorycz katechin i innych polifenoli. Dodatkowo ilość suszu musi być skalibrowana precyzyjnie: jeśli będzie go za dużo, gorzko tego pożałujemy. No i czas! Bez stopera się nie obędzie; przekroczenie widełek sprawi, że herbata zdecyduje się być jedynie gorzka. Nie jestem pewien wpływu zjawisk astronomicznych, takich jak zakończenie retrogradacji Jowisza, zaćmienie i pełnie Księżyca, Lirydy, Eta Akwarydy czy koniunkcja Wenus z Jowiszem — ale ta herbata zachowuje się tak, jakby każde z nich wpływało na produkcję katechin. Na pewno wpływ ma jej pochodzenie: herbata jest mniej słodka od chińskich, z większą ilością garbników.
Ta herbata musi być zaparzona w temperaturze od 65 do 67°C przy pierwszym zaparzeniu, w proporcji 3 g na 360 ml, przez 90 sekund. Wtedy — pisząc fachowo — znajdujemy punkt równowagi, w którym uwalniamy wystarczająco dużo aminokwasów, by zrównoważyć garbnikowy charakter herbaty. A tylko spróbujcie inaczej: bądźcie kreatywni, a w nagrodę herbata odwdzięczy się płaskim, gorzkim smakiem. Jeśli zrobicie wszystko poprawnie, a pisząc niefachowo — układ gwiazd będzie wam sprzyjał, poczujecie smak Mao Fenga z Ilamu: warzywny, strączkowy, a także ziołowy. Lekko mineralny. Finisz zawsze gorzkawy. W kolejnych zaparzeniach — nr 2 i 3 — smak jest mniej ziołowy, a może wręcz bardziej kwiatowy. Można je przygotować w temperaturze 70–74°C i wydłużyć czas zaparzania do dwóch minut.
Przechodząc do podsumowania: skoro herbata jest niecierpliwa, to jej konsument(ka) musi być cierpliwy(-a). Wymagało to kilku prób, a ze względu na jej charakter były to gorzkie lekcje, ale w końcu współpraca z tą herbatą okazała się satysfakcjonująca. Bhagwan Buddha Mao Feng smakuje jak łupek łyszczykowy.
#herbata #zielonaherbata

Herbata do zaparzania z udziałem komputera 😛
WujekAlienLider
17piorunówBrzydkie kaczątko wyrosło na dość ciekawego Earl greya
#herbata #herbatacodzienna

Ktoś mnie wołał?
@Earl_Grey_Blue ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Earl_Grey_BlueGruba ryba
18piorunówTongmuguan Lapsang Souchong - piłem już parę różnych lapsangów, ale to pierwszy w cenie 2800 zł/kg xD Ta herbata pochodzi z chińskiego rezerwatu Tongmu Guan, leżącego na granicy znanej z herbaty prowincji Fujian.
Metoda wędzenia liści jest bardzo ciekawa i tylko podkreśla, jak na wiele sposobów obrabia się liście w różnych częściach świata. Tak jak oryginalna, najbardziej pierwotna wersja lapsanga opierała się na suszeniu liści nad ogniskiem lub w wędzarni tutaj w Tongmu Guan korzysta się z kilkupiętrowego budynku drewnianego*, na parterze którego rozstawione są piece zasilane drewnem sosnowym (podobno z drzew, które same upadły). Obróbka liści zaczyna się od więdnięcia na najwyższym piętrze, dalej się je zwija i utlenia na niższych piętrach, aż ostatecznie suszy na niższym poziomie. Wszystko to cały czas z piętra na piętro w coraz większych oparach dymu, żeby liście nabrały odpowiednio mocnego dymnego, wędzonego aromatu. Tak przygotowana herbata jest leżakowana przez co najmniej kilka miesięcy, a te wysokie koszty są podyktowane procesem produkcji oraz kosztami surowców.
Piłem zwykłe, mocne lapsangi, jeden z Londynu był wręcz smołowy i nawet mi ciężko przechodził przez gardło, bo czułem się jakbym pił kreozot. Tutaj mamy lżejszą, szlachetniejszą odmianę tego rodzaju, przypomina mi bardziej malawijskie wędzonki. Tak, aromat dymu gra tu pierwsze skrzypce, ale jest to zaserwowane w bardzo przystępny sposób i jest to też swojego rodzaju entry level do wędzonek, ale przy takiej cenie... no lepiej kupić malawi thyolo mhoto.
*wg. e-herbata i innych źródeł ten budynek to qīnglóu 青楼, ale po chińsku to znaczy również dom publiczny xDDD

@Earl_Grey_Blue czyli herbata z burdelu, wszystko jasne 😉
Tak serio, to namówiłeś mnie opisując ten proces. Podziwiam takie pomysły - nawet, jeśli kupując herbatę płacę dodatkowo za wynajem stodoły;)
Jeślibyś chciał pozbyć się paru gramów, chętnie odkupię od Ciebie.
@dziadekmarian ja kupiłem tylko 25 g na własny użytek, ale na spróbowanie możesz zamówić 10 g tutaj https://eherbata.pl/tongmuguan-lapsang-souchong-2025-2286.html
Just a moment...Eherbata@Earl_Grey_Blue super, dziękuję!
WujekAlienLider
13piorunówBrzydkie kaczątko z zaparzaczem od A.C. Perch’s Thehandel
#herbata #herbatacodzienna

@WujekAlien bardzo ładnie wygląda, to jakaś mieszanka?
@Endrevoir tak, poniżej opis:
@WujekAlien ciekawe, mieszanki czarna z białą jeszcze nie widziałem. Na pewno będzie ładnie pachnieć, ciekawy jestem jak ze smakiem.
@Endrevoir pachnie, jak Earl grey z domieszką cytrusów, a smak przetestuję za chwilę :smiley:
Earl_Grey_BlueGruba ryba
11piorunówSencha Saemidori - zastanawiałem się, czy w ogóle pisać o tej herbacie, bo chyba nie przeprowadziłem odpowiedniego parzenia, ale spróbujmy. Saemidori to nazwa kultywaru z połączenia szczepów yakubita i asatsuyu, czyli dosyć popularne japońskie senche. Herbata jest uprawiana w prefekturze Kagoshima na południu Japonii, u podnóża aktywnych wulkanów Kirishima. Jest to dosyć szlachetna odmiana z ekologicznej uprawy, którą potraktowałem przy 1 parzeniu zbyt gorącą wodą :3 Wynik był taki, że herbata była gorzka, aczkolwiek dało się wyczuć pewne trawiasto-umami akcenty. Przy drugim parzeniu herbata była już delikatniejsza, ale wydaje mi się, że bez odpowiedniego parzenia w gaiwanie nie wyciągnie się zapowiadanego smaku owoców leśnych. W związku z tym nutą dominującą była trawa i to gorzka. Pozostaje mi tylko wierzyć, że odpowiednio przygotowana robi robotę, bo miałem tylko próbkę :smiley:

Japońskie herbaty tak średnio się do gaiwana nadają. A sencha Saemidori mniej niż średnio. Tradycyjnie pytanie - jakie temperatury zaparzania?
@Augustyn_Benc-Walski Za pierwszym razem było ponad 80'C, za drugim razem ok. 65'C
@Earl_Grey_Blue No właśnie, to pierwsze 65, drugie parzenie to 70. Eksperymentalnie możesz od 60 C. Ogólnie raczej schodzić w dół. 80 to jak wrzątek, a wrzątek byłby jak lawa.
EndrevoirGURU
19piorunówZapraszam do wypicia ze mną kolejnej herbaty 😉 Dzisiaj pijemy Yuchi Hongyu “Baozhong” 2025, czyli kolejną herbatę z Tajwanu. A co to za rodzaj herbaty… Powiedzmy że to trochę skomplikowane xD
Zacznijmy od tego skąd jest ta herbata. Są to okolice miasta Yuchi oraz jeziora Sun Moon Lake w środkowej części wyspy. Są to okolice idealne do hodowli i produkcji herbaty czarnej. Rośnie tam kultywar stworzony na Tajwanie specjalnie pod herbatę czarną - #_18hongyu_ . Powstał on przez skrzyżowanie birmańskiej camellia assamica oraz tajwańskiej camelia formosensis. Cechą charakterystyczną tego kultywaru jest mentolowy smak i aromat naparu.
Mamy więc do czynienia z herbatą której liście są idealne do obróbki w stylu herbaty czarnej. Ale te liście zostały obrobione w stylu baozhonga, czyli najlżej utlenianego, najjaśniejszego oolonga! Tajwańskie baozhongi są uber kwiatowe, delikatne. Co z tego wyszło? Zobaczmy!
Herbata ma bardzo długie, cienko poskręcane czarne listki. Pachną przyjemnie, rześko, coś jakby suszoną śliwką. Po ogrzaniu zaś liści wychodzi na pierwszy plan coś zupełnie innego, kwaśność, mentolowość. Parzyłem w gaiwanie, 5g/100ml wody, parzenie wrzątkiem. Długość parzeń: I:40s, II:20s, III:40s, IV: 80s, V:2min, VI: 4min, VII: 8min
Dziwna to herbata. Mocna, cierpka. Jej mentolowość w smaku mi totalnie nie podchodzi, jestem z osób które nie lubią takich smaków, a miętę uważam za truciznę. Nie jest to herbata dla mnie. Przypomina ona dużo bardziej herbatę czarną niż oolonga, ale dla mnie nie jest to ani dobra czarna ani (szczególnie) oolong.

@Endrevoir Jakoś nie byłam aktywna na hejtto, ale mi kurde tym tagiem zaimponowałeś, moje hobby które niestety zaniedbałam przez ostatnie twa lata. Trzeba kupić herbat, wrócić
@gwf-hegel-fangirl zapraszam zapraszam, dobrej herbaty nigdy dość 😉
WujekAlienLider
23piorunówJapan Bancha do śniadanka
#herbata #herbatacodzienna

❤️
Earl_Grey_BlueGruba ryba
17piorunówQvevri Etseri GABA 2025 - Przyjechały nowe herbaty, a w tym taki gruziński dziwak. Ten produkt balansuje na granicy herbaty czarnej, a oolongiem. Wyjątkowość polega na metodzie produkcji. Gruzja znana jest z produkcji dobrych win i część z nich fermentuje i dojrzewa w wielkich glinianych naczyniach zwanych qvevri, które zakopuje się w ziemi aż do brzegu. Ta metoda ma już 8000 lat (sic!). Skoro takie dobre, aromatyczne winka produkuje się w jajowatych naczyniach, to dlaczego nie spróbować z herbatą?
Zakupiona herbata pochodzi z plantacji Etseri w zachodniej Gruzji u podnóża gór. Wysuszone i zwiędnięte liście zamyka się w qvevri na kilka dni (a nie jak wino na kilka miesięcy, czy lat), a ma to na celu ograniczenie dostępu do tlenu, dzięki czemu wytwarza się w liściach kwas y-aminomasłowy, znany jako GABA.
No dobra, skoro kącik krajowoznawczo-chemiczny, rozważny i romantyczny, został już poruszony przejdę do meritum. Susz nie wyróżnia się aromatem, jest raczej delikatny, herbaciany, pachnie trochę jak typowa czarna herbatka z Chin, czy Kenii. Herbatę parzyłem przez 4 min. w ok. 95'C. Barwa pomarańczowo-bursztynowa. Jest polecana, jako cold brew, ale mi bardziej smakuje na gorąco. Lekko wyczuwalny słodki, owocowy zapach. W smaku jest słodko i kwaśno, a ta kwasowość wynika właśnie z zamykania liści w qvevri i wpływ kwasu GABA, który jest za to odpowiedzialny.
Dla mnie ta herbata jest po prostu ok ciekawostką. Od czasu do czasu można się napić, ale myślę, że bardziej zasmakuje sympatykom słodkich i kwaśnych smaków.
Na zdjęciu qvevri do wina, herbata leżakuje w znacznie mniejszych naczyniach 😉

W jaki sposób przekonać się do herbat?
Rano piję kawę, w pracy piję 3-4 kolejne kawy.
Czuję że nie fo końca to zdrowy tryb, natomiast potrzebuję kawy do skupienia się i pracy umysłowej.
Czy możesz coś polecić zamiast kawy? Kiedyś piłem yerbę, ale nie daje tego kopa
@michal-g-1 Czasami kupuję pu-erh, ale jak przeholuję z ilością to mi serducho wali. Tak samo matcha ma właściwości pobudzające. Możesz rownie dobrze kupić guaranę w proszku i dodawać do czegokolwiek, wody, soku, mleka, herbaty itd. Zdrowsza od kawy, a nawet 3 razy mocniejsza. Dawkować ostrożnie.
@michal-g-1 Matcha jest pod tym względem najlepszym wyborem, bo przyswajasz ją całą, z proszkiem. Herbata pobudza inaczej - zaczyna dłużej po wypiciu, ale dłużej trwa. Jednak co ważne, zawiera l-teaninę, która pobudza, ale i relaksuje. Ma ją matcha, większość herbat. Po prostu nie ma szansy, aby Cię kopnęła jak kawa.
WujekAlienLider
33piorunówJaśminowy Oolong
#herbata #herbatacodzienna #ceramikaboleslawiec
