Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gamesmeter

Inspirator

w Hydepark

16piorunów

121 + 1 = 122

Tytuł: Baldur's Gate 3
Developer: Larian Studios
Wydawca: Larian Studios
Rok wydania: 2023
Gatunek: fantasy, RPG
Użyta platforma: PlayStation 5
Czas do ukończenia: ukońcona w około 200 godzin
Ocena: 8/10

Długo czekałem, żeby za uczciwe pieniądze kupić Baldura, ale tego pieroństwa nie idzie kupić na płycie, w budżecie który uważam za rozsądny przy zakupie gier. Zapisałem się do newslettera na stronie Lariana i magicznym trafem, koło 10 czerwca, dostałem informację, że mogę sobie kupić ze sklepu Lariana wersję deluxe w cenie 100 ojro z dostawą - taka sama cena jest za zwykłe pudełko na lokalnych portalach z grami i innymi dobrodziejstwami. Uznałem to za okazję, zamknąłem oczy i kupiłem.

Nie jestem rozczarowany.
Na początku miałem mieszane uczucia. Odrzuca mnie taka cukierkowa grafika, wszyscy są piękni i czyściutcy, bardzo mi to przypominało ostatni Dragon Age i bałem się, czy charaktery postaci nie będą podobnie bezosobowe - na szczęście nie.
Kolejnym przytłoczeniem było stworzenie bohatera i jego rozwój, zawsze w takich grach mam z tym problem, jaka klasa? Czy dwuklasowość? Jakie będą bonusy tego czy tamtego? Wyborów aż nadto, ale to dla większości pewnie plus. W grze podobnych dylematów jest mnóstwo, gra jest długa i rozbudowana chyba do maksimum. W pewnym momencie miałem takie 'niech to idzie do przodu, ilu jeszcze gości trzeba zamordować?!'.

Trafiło mi się kilka bugów blokujących questy, co ciekawe, wszystkie problemy miałem z zadaniami w których maczał palce druid Halsin.
Dopełnieniem szczęścia z nim związanym była końcowa scena, gdzie mnie ewidentnie wydymał, mimo że nie miałem z nim żadnego romansu w grze ಠ_ಠ

Ogólnie sam gameplay bardzo przyjemny, dziwne że nie ma zwykłej pauzy, ani w grze, ani w przerywnikach filmowych - przecież to nie jest gra online - no ale idzie się do tego przyzwyczaić. Żona musiała wysłuchiwać "mame tego nie da się zapauzować, poczekaj aż się skończy dialog".

8/10 głównie właśnie za brak pauzy i zostanie zgwałconym przez wielkiego owłosionego typa zmieniającego się w niedźwiedzia.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Gry

24piorunów

120 + 1 = 121

Tytuł: Dead Island 2
Developer: Deep Silver Dambuster Studios
Wydawca: Deep Silver Vienna
Rok wydania: 2023
Gatunek: RPG akcji, akcja
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 89% - 35 godzin
Ocena: 8.5/10

pełną gębą. Pierwszy trailer „Dead Island 2”, trzeba zaznaczyć, że świetny, został opublikowany w 2014 roku. Premiera gry nastąpiła w 2023 roku, a ja zagrałem w nią dwanaście lat po zapowiedzi. Czy warto było tyle czekać?

Jak najbardziej tak i to z wielu powodów.


Przede wszystkim zombie pokonuje się bardzo przyjemnie. Można im odcinać bądź łamać nogi i ręce, dekapitacja także się zdarzy, podobnie jak wybita szczęka. Mimo że dość szybko przeszedłem nad tym do porządku dziennego, to na początku obserwowanie, jak zombie stają się coraz bardziej pokiereszowani, dawało sporą satysfakcję. Arsenał jest całkiem urozmaicony, bo można zombie bić grabiami czy kijem bilardowym albo dwuręcznymi młotami, maczetami i tym podobnymi. Z czasem bohater lub bohaterka, bo można wybrać jedną z kilku gotowych postaci, otrzymuje broń palną – pistolety, rewolwery, strzelby, karabiny wyborowe czy automatyczne.


Zombie także są urozmaicone, bo oprócz powłóczących nogami szwendaczy za bohaterem gonią biegacze, siłacze i inne dziwy. Bardzo spodobała mi się ta różnorodność wyglądu niemilców. Nie zabrakło chociażby grubasów (w końcu to USA), siłaczy, którym połączenie wirusa i sterydów dało ogromne mięśnie, strażaków, policjantów, żołnierzy, starszych pań w dresach i wielu, wielu innych.


Skoro już o wyglądzie wspominam, to odwiedzane lokacje są kolejnym ogromnym plusem „Dead Island 2”. Osadzenie historii w Los Angeles może nie było oczywistym wyborem po tropikalnej wyspie z jedynki, ale okazało się strzałem w dziesiątkę. Odwiedzamy najbardziej charakterystyczne dzielnice i miejscówki tego miasta. Moją ulubioną lokacją jest Monarch Studios z planami filmowymi różnych gatunków. I plaża z zasiekami, i plan typowego sitcomu, i azteckie klimaty, i miasto wyjęte rodem z jakiegoś filmu noir. Szczególnie tym ostatnim byłem zachwycony. Przez tę różnorodność gra nie nudzi się, ponieważ co jakiś czas trafiamy do zupełnie nowego otoczenia.


Co do fabuły… zdaję sobie sprawę, że mogę wzbudzać wrażenie, jakby fabuła nie interesowała mnie w grach, jednakże to nieprawda. Po prostu są gatunki, w których opowiadana historia ma mniejsze znaczenie niż w innych. I tak też jest w przypadku „Dead Island 2”, w którym opowieść do pewnego momentu jest dosyć sztampowa. Ot, bohater został ugryziony, okazuje się, że jest odporny na wirusa i nie przemienia się w zombie, wierzy, że musi dotrzeć do przedstawicieli rządu, żeby pomóc w wynalezieniu szczepionki. Potem następuje twist fabularny, który akurat nie przypadł mi do gustu, jednakże historia była na tyle znośna, że nie przeszkadzała mi w cieszeniu się z rozwalania głów zombiaków.


To samo tyczy się zadań pobocznych, spośród których trudno wymienić mi jakieś szczególnie zapadające w pamięć. Nasuwają mi się zadania dla streamerki, która chce nabić wyświetlenia na epidemii i pokazać światu, jak zombie giną w efektywny sposób. Na przykład podpalając je i zrzucając z dachu. Oczywiście zrobić to musi gracz, ale nie sprawia to, że ta misja jest niewiadomo jak fajna. Większość zadań pobocznych sprowadza się do znalezienia lub pokonania czegoś.


W trakcie ich wykonywania bohater natrafia na masę specyficznych postaci, często przerysowanych, jak wspomniana streamera czy podstarzała gwiazda rocka, która cały czas czeka na dostawę pizzy. Albo weteran, który ukrywa się w bunkrze zbudowanym w kanałach. Czasem absurd goni absurd i nie będę ukrywał, że nie do końca trafia to w mój gust, ale hej, pasuje to do klimatu. Kto w końcu zachowywałby się normalnie w obliczu apokalipsy zombie? A co dopiero w przypadku mniej lub bardziej odklejonych celebrytów różnego sortu?


Dlaczego więc wykonywałem te zadania, skoro były takie nieciekawe? Oczywiście dla korzyści majątkowych, czyli mniej lub bardziej wypasionych broni, które najczęściej są nagrodami za poświęcenie swojego cennego czasu. Miałem z tym osobisty problem, ponieważ narzędzia destrukcji mają swoje poziomy i zdarzało się tak, że mniej rzadki przedmiot wyższego poziomu był lepszy od bardziej rzadkiego niższego poziomu. A że początkowo z gotówką, wykorzystywaną do podnoszenia poziomów, bywa krucho, to często wymieniałem sprzęt na lepszy. Co śmieszniejsze, mimo że miałem potężniejsze zabawki, to najczęściej i tak biegałem z najgorszą bronią, ponieważ… było mi szkoda tych lepszych. A potem stawały się zbyt słabe. xD


Bronie można ulepszać aspektami i modyfikatorami, przez co przykładowy miecz może razić prądem albo podpalać przeciwników, młot ma większą siłę obalającą et cetera. Warto zadbać o różnorodność, ponieważ niektóre zombie potrafią być odporne na dany aspekt. Na przykład nie da się podpalić zombie w stroju strażaka. Co fajne, płonącego zombie można ugasić, rzucając w niego „wodną bombą” albo po prostu oblewając wodą z kanistra. Podobnie można też rozlać paliwo, a potem je podpalić, albo rzucić elektrycznym shurikenem w wodę, żeby porazić wszystkich zombie. Dużo z tym zabawy.


Ponarzekam też na rozwój postaci. W trakcie rozgrywki zdobywa się karty z umiejętnościami, spośród których można aktywować określoną liczbę. Ciekawy system, którego wadą jest to, że niektóre karty można znaleźć, więc nie obędzie się bez dokładnego przeczesywania lokacji. I mimo że uwielbiam eksplorację w grach, to zawsze zdarzy mi się coś pominąć. xD


Gra nie tylko wynagradza rozglądanie się różnymi fantami, ale także notatkami, smartfonami z smsami i podobnymi. Twórcy potrafią w narrację środowiskową i często uśmiechałem się albo doceniałem pomysłowość. Na przykład jedna notatka została zapisana przez przypadkowo uruchomioną transkrypcję głosową, przez co przypomniał mi się mem o wysłaniu smsa podczas uczenia starszego pana głosowej obsługi smartfona. xD Albo grupka sporządziła listę charakterystycznych zombie, na którą polowała w ramach rozrywki.


Wracając jeszcze do rozwoju postaci: główną fabułę zakończyłem na 29 poziomie z 30 możliwych do wbicia. Po finale na gracza czeka jeszcze trochę zadań pobocznych oraz dwa dodatki i przyznam szczerze, że robiłem je bardzo na odpierdziel. Ani nie czułem potrzeby zdobywania kolejnych legendarnych, unikatowych broni, ani nie chciało mi się już walczyć z zombie, ponieważ po wbiciu maksymalnego poziomu nie otrzymywałem już punktów doświadczenia. Poza tym gra nie jest na tyle trudna, żeby nie wiadomo jak dopracowywać swój build. Bardziej to kwestia czerpania przyjemności z rozgrywki, a dosyć szybko udało mi się odkryć, co lubię i dążyłem do tego.


DLC kontynuują historię z kampanii i na tym momencie była już dla mnie na tyle odjechana, że ukończyłem je z czystego poczucia obowiązku. W ich trakcie również otrzymuje się nowe karty i zabawki, jednakże, jak wspomniałem, na tym etapie już i tak ich nie potrzebowałem. Tym bardziej, że nie planowałem przejścia drugi raz gry w trybie New Game +.


Mimo to ponownie warto pochwalić twórców za świetne lokacje w obu dodatkach. W szczególności spodobał mi się festiwal muzyczny, choć może zbyt duży.


Gra oferuje także dedykowany tryb kooperacyjny oraz możliwość przejścia kampanii z innymi ludźmi, ale nie wypróbowałem tych możliwości z braku kolegów. xD


Podsumowując, bardzo polecam „Dead Island 2”, jeśli macie ochotę na coś w klimacie radosnego rozwalania zombie. Tym bardziej, że na promocji można ją kupić za około trzydzieści złotych. No i gra jest też bardzo dobrze zoptymalizowana.

Moja specyfikacja:
Windows 11

AMD Ryzen 5 5600X 6-Core Processor - RAM: 32 GB

NVIDIA GeForce RTX 3060 Ti - VRAM: 8 GB

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Gruba ryba2piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk

Tym bardziej, że na promocji można ją kupić za około trzydzieści złotych.

Pic rel :clown_face:

Jak pojawi się jakieś promo, to z chęcią nabędę ją by trafiła na kupkę wstydu :slightly_smiling_face:

Dzięki za ręckę.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Gry

22piorunów

119+ 1 = 120

Tytuł: Tomb Raider: Anniversary
Developer: Crystal Dynamics
Wydawca: Crystal Dynamics
Rok wydania: 2007
Gatunek: Przygodowa, Akcja
Użyta platforma: Steam Deck

Czas do ukończenia: 15h
Ocena: 8/10

Lekko nie było, stara szkoła, skoki, unikanie pułapek.

Momentami frustrowała - poprzez sterowanie, walka z przeciwnikami na jakiś platformach - dziesiątki zgonów bo postać spadła . Pod koniec było ciężko.

Mało wstawek fabularnych - ogólnie olałem fabułę dla samej eksploracji.

Pierwszy Stary TR zaliczony

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Gry

15piorunów

118+ 1 = 119

Tytuł: Stasis
Developer: THE BROTHERHOOD
Wydawca: THE BROTHERHOOD
Rok wydania: 2015
Gatunek: Horror, Adventure
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 9h
Ocena: 6/10

Ktoś ostatnio na tagu przypomniał mi o tym indyczku wrzucajać pochlebny wpis o sequelu tego point'n'clicka a że miałem tę grę na wishliscie już od lat i cena spadła do śmiesznych 2 dolców z groszami no to w końcu się za nią zabrałem.

Gra jest przedstawicielem wymierającego gatunku przygodówek i podlana mocnym horrorowym sosem. Akcja osadzona jest na ogromnym górniczym statku kosmicznym który został przerobiony na placówkę badawczą. Nasz protagonista budzi się z tytułowej hmm śpiączki (?) i no cóż, jak to w takich settingach bywa, statek jest opuszczony i ostro pokiereszowany, załoga jest rozsmarowana na ścianach a John, bo tak na imię ma bohater nie bardzo kuma co się właściwie odjebało, jedyne co ogarnia to że razem z nim powinna podróżować jego żona i córka, przydałoby się więc ich poszukać.

Fabuła jak widać nie jest zbyt odkrywcza i dalej jest niewiele lepiej. Tajemnicze eksperymenty, nawiedzony doktorek i powabna pomagierka, wszystko jest. Gra prowadzi jak po sznurku do dość przewidywalnego zakończenia, nawet plot twist na końcu jest dość oczywisty więc no historia nie porywa.

Point'n'clicki nie są mi obce, i chociaż już dawno w żadnego nie grałem, to udało mi się ukończyć grę bez siegania do internetu. Zagadki są dość logiczne, a lokacje nie są zbyt wielkie i dość dobrze posegmentowane, zaciąłem się na dłużej może w 2-3 miejscach. W kilku lokacjach da się też zginąć, czego nie jestem zbyt wielkim fanem w przygodówkach, zwłaszcza ze nie wiąże się to z żadnymi konsekwencjami i gra cofa nas może o jeden ekran.

Największą zaletą gry jest bez wątpienia jej klimat i naprawdę mocne momentami sceny. Statek jest odpowiednio mroczny, lokacje są brudne, pełne trupów ludzi i mutantów i niepokojących dźwięków. Gra może nie straszy tak jak klasyczne survival horrory ale zwiedzanie statku i obczajanie na jakie okropieństwa natkniemy sie w następnym pokoju daje radę. Do tego jest też dobrze udźwiękowiona, kroki odbijają się od ścian a wypowiadanym kwestiom towarzyszy spore echo. Voice acting niestety wypada przy tym blado a konwersacje prowadzone przez kilku ocalałych są strasznie płytkie.

Problemem jest też stan techniczny tej pozycji. Gra ma już ponad 10 lat i korzysta z nieco zapomnianej techniki używania prerenderowanych teł znanej choćby ze starych Residen Evilów przez co nie da się zmienić natywnej rozdzielczości. Sprawia to że wszystko jest mocno rozmyte i nieczytelne. Do tego gra kilka razy mi się wywaliła do pulpitu co zmusiło mnie do powtarzania sporych części aktywności bo automatycznego zapisu tutaj niet. Nie był to aż taki problem, bo jak już wiadomo co zrobić to w kilka minut można nadrobić godzinę rozkminiania gdzie użyć mokrego brudnego ręcznika a gdzie odciętej ręki.

Generalnie trochę się zawiodłem, bo po kilku polecajkach spodziewałem się czegoś lepszego. Może w 2015 gra robiła lepsze wrażenie ale obecnie to już tak średnio, no ale za 2 dolary może być :P



Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Gry

22piorunów

117+ 1 = 118

Tytuł: Cronos: The New Dawn
Developer: Bloober Team
Wydawca: Bloober Team
Rok wydania: 2025
Gatunek: Horror
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 18h
Ocena: 9/10

Moja pierwsza styczność z grami od polskiej ekipy Bloober team (no, próbowałem jeszcze kiedyś grać w Medium, ale stary komp nie dał rady tego dźwignąć...) i kurde no siadła mi ta gra jak mało co. Zaznaczę że jestem mocnym fanem Dead Space od którego gra czerpie całymi garściami więc moja ocena może być nieco skrzywiona, ale postaram się uzasadnić co mi się podobało.

Po pierwsze historia. Niezbyt jasna, pełna przeskoków w czasie, tajemniczej zarazy której nasza bohaterka nazywana podróżniczką próbuje się pozbyć w imię tajemniczego Kolektywu. Nawet po ukończeniu gry nie do końca jestem pewien co tam się odjebało. Główna misja bohaterki zostaje w pewnym momencie trochę zepchnięta na boczny tor i jak to bywa z historiami o podróżach w czasie chyba byłem świadkiem jakiegoś paradoksu, ale nie wiem xD

Po drugie i chyba najważniejsze - klimat. Akcja umiejscowiona jest w Polsce w czasach PRL a także w nieokreślonej ale raczej też niezbyt odległej przyszłości. Zwiedzimy Hutę Nowy Świt, Szpital, Zajezdnię tramwajów, Opactwo na obrzeżach miasta, a także kilka osiedli. Nie ma co ukrywać że na staruchów z Hejto takie coś pewnie działa lepiej niż opuszczone stacje kosmiczne, bo niektóre meblościanki i meble jeszcze można pamiętać z kaszojadowych lat 😛 Wszystkie te miejscówy są odpowiednio mroczne, opuszczone i brudne, organiczna materia pokrywająca ściany jest odpowiednio ohydna a mrugająca latarka daje zdecydowanie za mało światła, czyli idealnie :D

No i po trzecie gameplay. Gra jest dość trudna, co mi bardzo się podobało. Survival horrory nie są dla mnie nowością, ale tutaj jest to podciągnięte o kilka stopni. Nasza podróżniczka nie jest zbyt żwawa, a zarażone mutanty potrafią dobrze przygrzmocić i lubią poruszać się w gromadach, co wymusza bycie cały czas w ruchu. Nie można jednak pozwolić sobie na zbyt długie hasanie dookoła bo osieroceni, jak nazywa ich gra lubią podobnie jak w Dead Space łączyć się z leżącymi dookoła truchłami tworząc swoje mocniejsze wersje które potrafią pluć jadem albo są opancerzeni...do tego amunicji jest mało, naprawdę mało - nie sądzę abym w którymkolwiek momencie miał więcej niż dwa magazynki do dyspozycji a często musiałem się ratować odwinięciem z łapy. Zresztą, i tak nie było by gdzie tej amunicji trzymać bo nasz ekwipunek ma na początku chyba z 6 slotów w których trzeba zmieścić broń, amunicję, apteczki, jakieś znajdźki i przedmioty kluczowe. Kilka razy zdarzało mi się biec przez pół lokacji żeby podnieść jeden nabój do strzelby na którego nie miałem miejsca wcześniej xD Musze też pochwalić walki z bossami które nie polegają tylko na częstowaniu ich śrutem aż padną. Wymuszają ciągłe zmiany pozycji i używanie osłon oraz wybuchających beczek, albo trafiania w konkretne miejsca. W momencie gdy każdy strzał jest na wagę złota i możemy paść bo po prostu skończy się nam amunicja no to potrafi to podnieść ciśnienie. Oprócz tego będziemy się mogli pobawić dość prostymi ale pomysłowymi zagadkami w których będziemy musieli cofać czas "lokalnie" np. żeby odbudować kawałek podłogi albo przywrócić rozwalony mur do swoich naturalnych kształtów. W pewnym momencie dostaniemy też grawitacyjne buty które pozwolą nam skakać pomiędzy przystosowanymi do nich platformami ignorując grawitację, która ogólnie w pobliżu miejsc w których znajdują się wyrwy czasowe zachowuje się dość swobodnie.

Odjąłem oczko za brak polskiego dubbingu bo o ile zazwyczaj wolę angielski, tak tutaj granie po polsku miałoby o wiele więcej sensu, poza tym problemem dałbym śmiało dychę.

A no i jeszcze wymagania sprzętowe są dość konkretne, grałem na RX7600 i Ryzenie 5 i potrafiło chrupać nawet na niskich detalach w 1440p

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Gry

28piorunów

116 + 1 = 117

Tytuł: Titan Quest Anniversary Edition
Developer: Iron Lore Entertainment
Wydawca: THQ
Rok wydania: 2016
Gatunek: hack and slash
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 63,8H
Ocena: 6/10

Po latach zamknąłem (w sumie to tak naprawdę to nie, ale o tym pod koniec recenzji) projekt, który rozpocząłem będąc jeszcze w gimnazjum. Titan Quest był dołączony wtedy do któregoś z numerów CD Action, a ja szukając zastępstwa dla Diablo wpadłem na Półwysep Peloponeski pełen nadziei, że to będzie to. Wtedy doszedłem do połowy Egiptu i zrezygnowałem, po latach zastanawiałem się dlaczego. I teraz już wiem. Ale po kolei.

Pisałem o tym przy recenzji Hadesa, ale przypomnę - ja bardzo lubię mitologię grecką i to od najmłodszych lat (ten Herkules na Polsacie zrobił swoje). Także teoretycznie Titan Quest był skrojony pode mnie. Szkoda tylko, że rozgrywka nie dorównuje tłu fabulernemu.

A trzeba przyznać, że jak na hack'n'slasha (a przynajmniej takiego, w jakie ja grałem) to tutaj jest nietypowa konstrukcja fabularna, bo nie mamy jednego centralnego huba na akt, gdzie mamy stałych kupców i npców. Tutaj cały czas przemy do przodu, najpierw przez starożytną Grecję, później trafiamy statkiem do Egiptu, a następnie lądujemy portalem w Babilonie, gdzie zaczynamy naszą podróż Jedwabnym Szlakiem by dotrzeć aż do Chin goniąc za kultem Tytanów, by skończyć podróż na Olimpie (mówimy tutaj tylko o podstawce). Ma to swoje zalety - gra jest nieszablonowa, a każda lokacja jest projektowana ręcznie, dzięki czemu są ciekawsze niż takie z generatora. Jednakże ma to też swoje wady - nie w każdej lokacji mamy dostęp do skrytki czy innych potrzebnych usług.

No ale nie dla fabuły gra się w hack'n'slashe i tutaj jedna z największych wad TQ - po jakimś czasie zabijanie potworków staje się nudne. Fajnie, że są potwory mitologiczne dopasowane do regionów i dotyczy to również bossów, których znam z kart Parandowskiego. Jednakże dość szybko się wypaliłem przy zabijaniu kolejnych niemilców. Może to dlatego, że grałem łucznikiem (bo tym dwumetrowym płaskownikiem to se możesz co najwyżej kurde ten), ale z drugiej strony Diablo 2 zawsze Amazonką, w PoE też szedłem pod łuczniczkę i był z tego fajny feeling. Tutaj tego zabrakło.

Podobnie jak zabrakło też ciekawych dropów. Sam system itemizacji jest wyjątkowy - przeciwnicy upuszczają całe uzbrojenie w jakim są, także jeżeli wróg walczy mieczem to upuści miecz, jak jest odziany w zbroję to ta też z niego spadnie, kwestia tylko jakiej to będzie jakości. I nie ma tutaj klasycznego podziału na przedmioty magiczne-niebieskie, rzadkie-żółte, legendarne-pomarańczowe. Tutaj żółte to proste magiczne, zielone są mocniejsze, jasnozielone mają unikalne affixy, błękitne to uniqi, ale też i sety. Nie wiem czy potrafię po tylu godzinach dokładnie skategoryzować rodzaje przedmiotów. A co najgorsze to jakoś wiele fajnych mi przez całą grę nie wypadło. Zbroje zmieniałem chyba z 7 razy tylko, łuki przez całą grę miałem 4, 1 pierścień przeszedł ze mną grę od 2 aktu do końca. Bo po prostu nic fajniejszego nie dropiło. Więc w sumie tylko fabuła napędzała do parcia do przodu.

Są też esencje potworów oraz bogów, z których możemy tworzyć talizmany i amulety. Problem polega na tym, że kolekcjonujemy je w obrębie danej nazwy i jak zbierzemy całość to odblokujemy bonus, ale dalej tego nie upgradujemy. Także brakuje tutaj progresu jaki oferowała kostka horradrimów i zmiana stanu kamieni szlachetnych czy run na wyższe. Możemy też mieć farta i dropnie nam przepis na artefakt, który wykorzystuje daną esencje, ale tutaj też jest bez szału.

Nim przejdę do największej moim zdaniem wady, to jeszcze zahaczę o kwestie audiowizualne oraz stan techniczny. Jeżeli chodzi o dźwięki to są. Kropka. Nic wybitnego. Muzyka tak nijaka, że puszczałem sobie spotify w tle. Może z 3 utwory lepsze, ale tak to przeciętność. Wizualnie jest ok. Troszeczkę miejscami przeszkadzał mi układ mapy i góry/drzewa/naturalne ograniczniki zasłaniały mi wrogów. Do przeżycia, ale uważam, że nie powinno tak być. No i jak na grę z oryginalnie 2006 roku (wersja Anniversary, w którą grałem to 2016) to była źle zoptymalizowana. Nie mam wybitnego sprzętu, ale Wiedźmina 3 ciągnął na najwyższych, Cyberpunka odpalił na wysokich, a tutaj TQ potrafił chrupać i łapać "lagi" przy czym to grałem w singla bez łączenia z internetem. No i jeszcze kwestia polonizacji. W komentarzu dorzucę co się zaczęło pojawiać od 4 aktu ^^

No i przejdę do czegoś co mnie nie uderzyło teraz, ale mogło w przeszłości - sposób wydawania tej gry. W 2006 dostaliśmy podstawkę - 4 akty, historia kończy się na Olimpie. W 2007 dostaliśmy dodatek Immortal Thrones, gdzie dostajemy 5ty akt i udajemy się aż do Hadesu. I to byłoby w porządku, ale to nie jest koniec historii. Bo okazuje się, że w 2017 roku dostajemy Ragnarok, który kontynuuje historię bohatera, a w 2019 Atlantis, która jest już z kolei historia poboczną i to powiedzmy, że jest ok. Wszystkie te dodatki możemy zrobić na najniższym poziomie trudności, więc to jeszcze jest w miarę ok. Największym problemem jest dla mnie Eternal Embers z 2021, które wymaga by grę przejść na poziomie legendarnym (czyli 3 razy) by dopiero się odblokować. Teoretycznie możemy stworzyć postać zupełnie od zera na 70 poziomie by poznać historię, ale biorąc pod uwagę, że to jest gra oparta na historii, a nie end game'ie to to mi się strasznie nie podoba. Osobiście tego nie przeszedłem i zastanawiam się czy to robić. Na chwilę obecną jestem wypalony, więc odpuszczam.

Pewnie nikt nie dotarł do końca, bo nawet mi się nie chce tego czytać by zrobić korektę, ale lubię sobie od czasu do czasu popisać ^^



Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Autorytet2piorunów

@Loginus07 Ciekawe bo ja miałem podobnie, grałem w to zaraz jak wyszło, ale komp się ostro dławił więc stwierdziłem że nie ma sensu, no i kilka lat ograłem w końcu wersję Anniversary, ale chyba nie z wszystkimi dodatkami. Pamiętam że jak cała gra była w miarę easy tak ostatni boss był przegięty w opór i musiałem aż wrócić i się podexpić. No ale też bym dał 6/10 - wiało że tak powiem sandałem od tej gry :grinning:

Gruba ryba1piorunów

@hellgihad jeżeli mówisz, że ostatni boss był ciężki, to chyba skończyłeś na Immortal Throne - Hades denerwował bardziej niż w Hadesie i podejmowałem chyba z 10 prób nim się udało xD

Gruba ryba0piorunów

@hellgihad a ragdoll jest fajny, ale ma swoje wady - łup można podnieść dopiero jak się ustabilizuje na ziemi, a czasem telepał się w nieskończoność ^^

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

115+1=116
Tytuł: Scarface The world is yours

Developer: Radical Entertaiment

Rok wydania: 2006

Gatunek: Gra w stylu GTA

Użyta platforma: PC

Czas do ukończenia: 22h - wymaksowana, wyczyszczona cała mapa ze wszystkiego. Tylko w dwóch grach w zyciu miałem ochote wyczycić cała mape, w Scarface i w Cyberpunku.

Ocena: 8,5/10

Jedna z gier w których moja ocena jest mocno odmienna od calej reszty. Włoze kij w mrowisko mówiąc ze ta gra jest dla mnie lepsza od GTA Vice City.

Gra stanowi alternatywne zakończenie filmu. Tony Montana żyje, ale zostaje z niczym i musi odbudować swoje imperium mszcząc sie na wrogach. Wstep zatem mamy jak w Vice city, tylko z wiekszą pompą. Dalej róznice są wieksze. W Scarface mamy stosunkowo mało misji "fabularnych" - wieksza cześć gry stanowią misje bardziej poboczne, musimy przejmować tereny i firmy, kupować i sprzedwać kokaine, to połaczone z bardzo fajnym modelem rozwoju tworzy dla mnie bardzo dobra gre.


Zamiast misji fabularnych "bez fabuły" jak w GTA Vice City gdzie opiera sie to na tym ze ukradziono nam hajs wiec robimy jakies randomowe rzeczy by zyskac hajs, mamy misje poboczne które gwarantuja nam odpowiedni zastrzyk neuroprzekazników.

Zaczynamy od kupowania kokainy, trafienie w wąski pasek zapewniajacy odpowiednia cene jednoczesnie stresuje ale daje tez uczucie "uff" gdy sie uda, pózniej musimy to przewieść a gdy to zrobimy mamy najlepsza czesc gry a mianowicie zbieranie hajsu. Gra oferuje nam nie tylko wybor stacji, ale i piosenki, która chcemy co jest bardzo przydatne.

Odpalamy jakiegos bangera i ruszamy, wrogowie depczą nam po piętach, atakują nasze placówki a my jezdzimy od punktu do punktu zbierajac hajs i próbując obronić punkty lub zostawiajac je widzac ze ich nie uratujemy, wszystko to gwarantuje odpowiedni dreszczyk emocji, ukonczenie misji nagradzane jest tym ze zdobywamy hajs, ten z kolei służy nam do nabywania nowych rzeczy i dodatkowo odblokowuja nam poziom prestiżu, za który odblokowujemy kolejne poziomy, dzielnice.

System rozwoju w tej grze jest najlepszy jaki dotąd spotkałem. To nie są jakieś sztuczne atrybuty +5 do dmg broni. Tylko są to albo nowe samochody/bronie z lepszymi statystykami, albo fizyczne dekoracje naszej posiadłości, wraz z rozwojem odblokowujemy tez nowych dostawców i nowy typ misji.

Misje fabularne - nie maja za wiele fabuły, jest ich troche ale nie za duzo, stanowia one odpowiedni balans pomiedzy misjami pobocznymi.

Podobieństwa i róznice wzgledem GTA vice city:
- obie maja toporne strzelanie, chociaz te ze Scarface jest dla mnie ciut lepsze, dodatkowo ma system furii gdzie załacza nam sie tryb rambo.
-model jazdy podobny - chociaz chyba scarface wypada ciut gorzej, tak czy siak to kwestia przyzwyczajenia
- klimat i soundtrack - obie sa mocno klimatyczne, dla mnie wygrywa Scarface bo ma wybór piosenki w danej chwili.
- misje - wole model Scarface bazujacy na misjach pobocznych niz Vice City gdzie misje główne są bez ładu - w takim San Andreas mieliśmy jakąś fabułe i ciąg przyczynowo skutkowy, w Vice City tego nie czuje, poza wstepem i zakonczeniem.

-rozwoj postaci - w Vice City praktycznie nie wystepuje, a Scarface na nim opiera gre.
- grafika i aspekty techniczne - i tutaj jest coś zadziwiającego, fani stworzyli lepszy remaster niż jakieś studio biorace gruby hajs, w komentarzu filmik porownawczy.

Krótko mowiąc Scarface podziela wiekszosc wad Vice City majac przy tym zalety ktorych Vice City nie ma, przede wszystkim odpowiedni zastrzyk neuroprzekazników, gramy w gre i mamy faktyczny postep, ulepszanie postaci, odblokowywania roznych rzeczy zamiast zamiast grania i powiekszania salda na koncie.

Na start Scarface miało swoje problemy - trzeba było ustawiac system by gra działała na jednym rdzeniu, sterowanie bylo toporniejsze ale fani Scarface stworzyli naprawde dobry remaster. oprocz bugów i sterowania, poprawili szate graficzna. Nie tylko poprawili tekstury ale i kolorystyke gry. Tekstury w grze zostały zastąpione teksturami 4k gdzie rzeczywiscie nad tymi teksturami pracowano a nie tylko wrzucono w jakis automat zaokraglający brzegi tworzacy kreskówkową grafike, załatali bugi gry, co prawda mod wymaga by w pierwszej misji zablokowac fps na 30 a pozniej odblokowac na 60 ale poza tym wszystko działa.

A Remaster Vice City - graficznie wyszło średnio, a w dodatku zmiana silnika spowodowała mikroprzyciecia podczas jazdy i to że nieodpowiednie ustawienia graficznie bardzo mocno obciazaja karte graficzna, nie mowiac juz o wywaleniu z remasteru kultowego soundtracku. W przypadku GTA wole odpalac pierwotne wersje niz remastery.

GURU1piorunów

@pokeminatour Mam to na płycie ORYGINAŁA ale jakoś nigdy nie zainstalowałem a kusi. I skusi 😉

Osobistość2piorunów

@vredo od oryginała sie odbijesz, na starym sprzecie z epoki były problemy z ta gra, a co dopiero z nowym, bez modów sie nie obejdzie, ale moze oryginał bedzie w wersji kompatybilnej z modami

Osobistość1piorunów

@pokeminatour

(Fanowski) remaster do tego wyszedł jakiś? Jakiś link do projektu?

Od siebie:

* Al Pacino sam wskazał aktora głosowego do gry

* Postać gracza odmawia strzelania do cywilów, co jest zgodne z jego credo z filmów (co nie znaczy że mogą rykoszetem oberwać)

* Z jakichś przyczyn można zmienia postać na "podwładnych" tj. szofer i cyngiel by wykonywać jeszcze bardziej randomowe zadania. Niby nic wielkiego, ale utkwiło w pamięci.

* "Druga mapa" tj. wyspa jest szalona, gdzie domyślnie wszystkie NPCe do Ciebie walą na widok.

A Remaster Vice City

No ale fanowskie do serii GTA3/VC/SA też są. Tylko, że to było bardzo rozproszone.

I mam na myśli overhaul które na celu miało podrasowanie tekstur, modeli samochodów by zachować tą "wanilię" mimo wszystko. Bo nie wspomnę o niepoliczalnej ilości małych pliczków do podmiany tekstur i kolizji.

Osobistość1piorunów

@wielkaberta https://www.nexusmods.com/scarfacetheworldisyours/mods/6
Co do remasteru gta - to tak, temu sie aż tak nie przygladalem z tego wzgledu ze jak szukałem kiedys do San Andreas to była masa modów które zamiast tylko ciut ulepszać "wanille" to ja mocno zmieniały.

Nie można strzelac do cywilów natomiast mi utkneła w głowie misja na wyspie, gdzie kopiemy prostytutki w krocze szukając tej która jest trans ( ͡° ͜ʖ ͡°) gra ma troche elementów które w dzisiejszych czasach by nie przeszły.

Just a moment...Nexusmods
Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Gry

20piorunów

114 + 1 = 115

Tytuł: Max Payne 3

Deweloper: Rockstar Vancouver

Rok wydania: 2012

Gatunek: TPS

Użyta platforma:

Czas do ukończenia: 9 h

Ocena: 6/10

Także ten. Max Payne to jeden z tych tytułów, które za dzieciaka powodowały srogie wypieki na twarzy. Bullet time, historia, oprawa wizualna. Tak, to była gra jedna z tych, które świetnie wspominam. Ale po tych wszystkich latach przyszłą w końcu pora na zagranie w trzecią odsłonę. Wyszła w 2012, pamiętam hejt na tę grę jak widzieli screeny z hawajską koszulą w Brazylii. No cóż, gra jak to R* droga, więc poczekałem, aż zapomniałem. Przez całe zasrane social club i inne tego typu rzeczy było ciężej jak chodzi o wersję średnio legalną. Ale w końcu człowiek zarabia i sobie przypomniał. No to tak.

Recenzja właściwa:

Max to stary alkus, który leci na kontrakt, dobre to podstawa. Dalej chleje ale za to broni bogatych ludzi. Ale że to średnio bezpieczne rejony to idzie mu że tak powiem średnio. Fabuła ma sens, mi się podobała. Ale co mi nie podeszło to strasznie dużo dziur logicznych. Z miejsca gdzie przed sekundą wylazło X bandziorów wchodzi bez broni i naraz oni celują i musisz oddawać broń… (WTF?), żeby to było raz… tu jakiś gaz, a walka z ostatnim bossem może trudna nie jest ale upierdliwa. Wyjdziesz za rejon… bum… no ludzie złołoci… jak ja nie nawiedzę takiego bieda skryptu, byle by tylko utrzymać gracza w ryzach.

Graficznie spoko, choć te przerywniki jak ktoś cie śmiertelnie trafi, broń celuje w d⁎⁎e a ty trafiasz przeciwnika… ludzie! Kto to widział. No i po tylu latach na PC miałem dalej masę glitchów. Okna w których siedzieli ci źli ale tekstury się postanowiły nie pokazać no i były to czarne kratki. Także, strzelanie na czuja.

Ogólnie gra fajna do pogrania ale wkurzała mnie mnogość błędów, ale cóż… tak to jest w wypadku portów z sola na

Osobistość3piorunów

A ja akurat dziś trzecią cześć wspominam najlepiej, ale to też gra pełna sprzeczności i dystansu do siebie. Z jednej strony poważna fabuła, z drugiej strony głupie zachowanie Max co nawet w końcówce gry komentuje słowami w stylu że zamiast podjechać pójść od razu do prawdopodobnego celu misji jak jego towarzysz to wchodzi głównymi drzwiami i przebija się przez hordy bandytów. Sam to nawet skwitował "I'm dumb move guy". Gra próbuje być jednocześnie poważną jak i głupią, mimo wszystko do tej lubię czasem wracać.

Jakoś 2-3 lata temu przy okazji śmierci Jamesa McCaffreya (aktora podkładającego głos w drugiej i trzeciej części) oglądałem na YT film z historią serii. Dowiedziałem się jak mocno finansowo R popłynął na drugiej i trzeciej części. Nie wiedziałem że R kupił prawa do marki zaraz po premierze pierwszej części, ale sfinansowali produkcje drugiej części jeszcze pod skrzydłami Remedy. Tam też się dowiedziałem że trzecia cześć po premierze była mocno krytykowana za bycie zbyt poważną. Pierwsze dwie części to była mieszanka poważnej, mrocznej historii z wieloma komicznymi akcentami. Scenarzyści trzeciej części pozbyli się tego drugiego elementu. Dlatego dziś powszechna jest opinia że to dobra gra, ale słaby Max Payne.

edit: Gdyby kogoś interesowało to znalazłem ten materiał na YT o którym wspominam: https://www.youtube.com/watch?v=o8WNNxOhAqE

The Painful Story of Rockstar's $100,000,000 DisappointmentAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Fanatyk1piorunów

@brain to że na 2 popłyneli finansowo to nie miałem pojęcia. Na 3 części było to w sumie o wiele bardziej widoczne, ponieważ sporo hejtu się wylało na grę zanim wyszła. Wszystko przez te hawajską koszule :grinning:

Ogólnie teraz zapewne nie odpalę, już żadnej ze starszych części bo niech zostaną one sobie spokojnie w mojej pamięci jako te genialne tytuły (w szczególności 1).

Dzięki za filmik, dodany do listy "do obejrzenia"

Autorytet5piorunów

@Tomekku Kurde mi się podobała trójka chyba nawet bardziej od dwójki xD

Grałem w to dawno i pewnie teraz by już tak nie żarło, ale no wspominam dobrze. Błędów rzeczywiście trochę było, ale do przełknięcia a na fabułę to jakoś za bardzo nie zwracałem uwagi bo gameplay dalej był elo 😛

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Gry

29piorunów

113 + 1 = 114

Tytuł: F.E.A.R.: Extraction Point

Developer: TimeGate Studio

Rok wydania: 2006

Gatunek: FPS

Użyta platforma: STEAM DECK + zewnętrzny monitor

Czas do ukończenia: 5 h

Ocena: 9/10

Filing z strzelania jeszcze lepszy niż w 3. Graficznie widać niestety że ma swoje lata.

SI wrogów bardzo dobre - nie to co w obecnych produkcjach.

Także cała seria zaliczona

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Gry

21piorunów

112+1=113

Tytuł: F.E.A.R. 3

Developer: Day 1 Studios

Rok wydania: 2011

Gatunek: FPS

Użyta platforma: STEAM DECK + zewnętrzny monitor

Czas do ukończenia: 8,6 h

Ocena: 8/10

Filing z strzelania niesamowity, fabule olałem.

Pod koniec hordy mutantów powodowały lekkiego stracha :smiley:

Na SD praktycznie stabilne 60 FPS - poza momentami wczytywania



Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Gry

17piorunów

111 + 1 = 112

Tytuł: Bolek i Lolek: Piraci - Korona władzy

Developer: Aidem Media/BoomBit

Rok wydania: 2011

Gatunek: Point-and-click

Użyta platforma: STEAM DECK

Czas do ukończenia: 10 h

Ocena: 7/10

Klasyczna point & click z kultowymi bohaterami.

Niczym szczególnym się nie wyróżnia - choć w porównaniu do innych istnieją różne opcje rozwiązania problemu.

Jest wiele wiązań do do polskiej kultury, czy innych wydarzeń z tamtego okresu - np trzeba zdobyć paszport Pirsatu

Z wad - niektóre przedmioty słabo widoczne i kursor zmienia się na akcje dopiero po dokładnym najechaniu na przedmiot- głównie pod koniec gry.

Czasem postacie nie reagują na polecenia - 2 krotnie musiałem uruchomić ponownie grę.

Na chomiku do znalezienia

Fanatyk

w Gry

19piorunów

110 + 1 = 111

Tytuł: 007 First Light

Developer: IO Interactive A/S

Rok wydania: 2026

Gatunek: Akcja

Użyta platforma: PC

Czas do ukończenia: 30 h

Ocena: 7/10

Jeśli była by inna nazwa gry nie związana z 007 to ocena wyższa

Minusy
- pilotki, kolorowi i inne cuda współczesne na siłę dodawane w grach filmach
- brak ukrywania ciał
- przeciwnicy stojący w zasięgu wzroku słuchu nie reagują na to co się dzieje kilka metrów dalej - wiem że jakieś ograniczenia musiały być ale rzuca się to w oczy
- postać wolno biega
- szczeniacki Bond

Plusy
- widowiskowość
- postać Grinłeja- taki Morgan Freeman

Póki co za cenę ponad 200 zł na steam tak średnio warto.

Co innego wydanie pudełko na konsole wtedy jak najbardziej

Grane na najwyższym poziomie trudności - dawał momentami w kość.

Lider1piorunów

Co masz na myśli pisząc pilotki i kolorowi?

Fanatyk1piorunów

@boogie to że lecąc samolotem.

Kobieta która pilotowała samolot była oznaczona jako pilotka.

A kolorowi

M, monejpenny a w filmach nie przypominam sobie by mieli orientalny wyglad. A przynajmniej do pierwszego filmu z craigiem bo na tym skończyłem oglądanie tej serii.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Gry

10piorunów

109 + 1 = 110

Tytuł: Warhammer 40 000: Space Marine 2

Developer: Saber Interactive

Rok wydania: 2024

Gatunek: Strzelanka

Użyta platforma: PC

Czas do ukończenia: 9.5h

Ocena: 6/10

Miałem ochotę na jakąś niezobowiązującą strzelankę więc przypomniałem sobie o Space Marine 2 który zebrał całkiem niezłe oceny. Gra jest kontynuacją pierwszej części w którą nie grałem i w dodatku osadzona w universum W40k z którym do tej pory nie miałem styczności więc wjeżdżałem w to trochę na zimno. Wcielamy się w jakiegoś zniesławionego członka Ultramarines czyli superżołnieży Imperatora ale tak generalnie jeśli chodzi o fabułę to nie za bardzo zwracałem na nią uwagę. My jesteśmy dobrzy, tamci są źli. Źli mają jakąś broń którą trzeba zniszczyć no i napie*dalamy, to tak mniej więcej xD

Mimo nie zwracania uwagi na fabułę podobała mi się pompatyczność i jakaś taka wzniosłość całej tej ekipy superżołnierzy - mamy misję, naszym celem jest wygrać bez względu na koszty z pieśnią na ustach, to jest zrobione spoko. Lokacje są naprawdę ładne i jest na czym zawiesić oko, ale niestety są one mega korytarzowe i w dodatku nie ma za bardzo co w nich robić, nie ma żadnych znajdziek oprócz jakichś datalogów i paczek z amunicją oraz porozrzucanych tu i ówdzie broni. Chlastanie zastępów robali a potem humanoidów czy jakichś innych kultystów jest przyjemne, a jucha leje się strumieniami, ale niestety dość szybko się to nudzi bo w grze nie istnieje absolutnie żaden system rozwoju postaci xD Gdzieś tak od trzeciej misji mamy dostęp w sumie do prawie całego arsenału który również nie powala bo opiera się głównie na różnego rodzaju karabinach. Są jakieś karabiny plazmowe czy miotacze ognia które można znaleźć na mapach ale wszystkim strzela się mniej więcej tak samo. Do tego mamy też jakąś mieczopiłę albo inny młot na bliski dystans, ale nie ma się tu co spodziewać żadnej finezji, jeden - dwa kombosy to wszystko na co stać naszego koksa. Jest też kilka bossów ale nie stanowią zbyt wielkiego zagrożenia - ot trzeba ładować w nich ołowiem aż padną.

Generalnie pewnie bym nawet tego nie skończył gdyby nie to że gra jest dość krótka i trochę się zainteresowałem tym universum. Musze przyznać że mają rozmach. xD

Po zakończeniu fabuły można sobie jeszcze pograć w jakieś misje czy multi ale absolutnie nie miałem na to ochoty. Ot taka giereczka do gamepassa.

Osobistość1piorunów

Ta gra ponoć daje wpierdziel cpu. Na jakim procesorze grałeś/ jak że stabilnością i fps ?

Mam tą grę na liście do ogrania ale zostawiam ja na nowy komputer za ileś lat, bo przy ryzen 5 5600x gra ledwo chodzi w 60 fps.

Autorytet1piorunów

@pokeminatour Radeon 6700XT i Ryzen 5 7600X - zero problemów. Stabilne 60fps przy domyślnych ustawieniach nawet przy największym młynie.
Ale teraz ogrywam Cronosa i no kurde potrafi srogo chrupnąć, chyba trzeba pomyśleć nad nową grafą, ech...

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Gry

22piorunów

108 + 1 = 109

Tytuł: The Legend of Zelda: Ocarina of Time 3D
Developer: Nintendo
Rok wydania: 2011
Gatunek: Przygodowa RPG Akcji
Użyta platforma: New Nintendo 2ds XL
Czas do ukończenia: 55 godziny 45 min
Ocena: 8/10

Pierwsza Zelda ukończona bez jakichkolwiek porad oprócz tych zawartych w samej grze.

Jak na grę która miała swój początek w 1998 roku nadal bawi co nie jest tak oczywiste w grach z pełnym 3D.

Bawi bardziej niż nie jedna współczesna produkcja.

Świetnie zaprojektowane dungeony - każdy kolejny bardziej zaawansowany

Z wad

praca kamery - często przeszkadzała podczas walki

Spadki animacji głównie walka finałowa

PS. nie miałem odblokowanego konia xD

Teraz czekam na PL w zeldach na switcha skoro podobno coś jest na rzeczy i w plikach się pojawił PL podczas ostatniej aktualizacji dodającej Tajski

Fenomen

w Gry

15piorunów

107 + 1 = 108

Tytuł: (the) Gnorp Apologue
Developer: Myco
Rok wydania: 2023
Gatunek: Idler
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 42 godziny
Ocena: 7/10

Mamy w tej grze gnorpy, które tłuką jakiś kamień, a potem zbierają z niego odłamki (z jakiegoś powodu kamień się nie kończy). Naszym celem jest obserwowanie tego, co się dzieje i rozwijanie infrastruktury, żeby robiły to coraz szybciej. Im większą mamy produkcję tym więcej dostajemy punktów do wykorzystania po prestiżu. Jedna rozgrywka zajmuje od kilku do kilkunastu godzin (wiadomo, można dłużej, ale to jest takie optimum, żeby zdobyć jeden czy dwa punkty). W przeciwieństwie do większości gier tego typu postęp się dzieje tylko jak gra jest włączona, ale że nie jest to długie to nie problem.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

30piorunów

106 + 1 = 107

Tytuł: Gothic 1 Remake
Developer: Alkimia Interactive
Wydawca: THQ Nordic
Rok wydania: 2026
Gatunek: RPG, RPG akcji
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: ukończona, 44 godziny
Ocena: 8.5/10

Pojadłem gofrów, Śniący został wygnany z naszego świata. Nie musicie mi dziękować, ja naprawdę chciałem wydostać się spod magicznej bariery. Plan magów wody z wysadzeniem hałdy rudy i tak by się nie powiódł.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Fenomen1piorunów

Będzie grane jak tylko cena znormalnieje.

Fanatyk4piorunów

@DKK w keyshopach za mniej niż 120 złotych, w oficjalnych sklepach mniej niż 180 i raz było za mniej niż 160. według mnie cena spoko. ja się dobrze bawiłem, nie żałuję wydanych pieniędzy. Bardziej wkurza mnie to, co Alkimia robi w kolejnych patchach, bo przestawiają itemki i według mnie przez to psują eksplorację.

Fanatyk3piorunów

@DKK chodzi o to, że np. w patchu 1.0 można było dość szybko znaleźć niezły łuk, a w patchu 1.0.2 podmieniono go na gorszy. Takich sytuacji jest więcej. Zupełnie nie rozumiem takich zagrań, bo to po prostu sprawia, że nie opłaca się eksplorować mapy. Poprawianie ewidentnych bugów i niedopatrzeń autorów jest OK, ale wywalanie mocnych przedmiotów już nie. To nie jest gra mutliplayer, aby się tak szczypać z balansem.

ale gra jest ogólnie bardzo spoko.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

12piorunów

105 + 1 = 106

Tytuł: ElecHead
Developer: NamaTakahashi, Tsuyomi
Wydawca: NamaTakahashi
Rok wydania: 2021
Gatunek: platformówka
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 3h

Taka mała, prosta mechanicznie I miła platformówka na parę godzin.

Nie jestem dużym fanem platformówek więc nie wiem czy mechanicznie jest to oryginalne.

Miła dla oka paleta kolorów.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Osobistość

w Hydepark

35piorunów

104 + 1 = 105

Tytuł: Factorio
Developer: Wube Software
Wydawca: Wube Software
Rok wydania: 2022
Gatunek: strategia RTS, akcja, menedżer, survivalowa, symulacyjna
Użyta platforma: Steam Deck
Czas do ukończenia: 40.5h
Ocena: 8/10

Kilka razy coś tam na kompie kiedyś klikałem, ale się poddawałem w pewnym momencie, bo za dużo klikania. Teraz jednak z racji, że zapłaciłem za grę to wystrzeliłem pierwszą rakietę po 40.5h. Nie zbudowałem żadnego pociągu, nie zrobiłem żadnej logistyki czy nawet sterowników, ani jednego robota, ale grałem za to bez robaków :grinning: Jestem za stary żeby sobie życie utrudniać. Ale myślę, że jeszcze nie raz sobie zagram, czy na czy jednak ciut wygodniej na kompie.

Polecam/Nie polecam: Polecam

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Fanatyk12piorunów

@crs333 jeśli chcesz grać dalej to przed kupnem space age polecam kilka prostych zabaw na kilkaset godzin. Możesz np.

- zrobić wszystkie achievementy z podstawki

- przejść grę w trybie death world

- zaprojektować i zbudować mega fabrykę na 1000+SPM

Nie wydaje się to wiele, ale gdzie zaczynają sie mega fabryki tam zaczyna się prawdziwa zabawa bo musisz już ogarniać dobrze logistykę, pociągi, roboty i przynajmniej podstawy sieci sterowniczych żeby to wszystko banglało. To niby tylko gierka ale po drodze stawia tyle problemów do rozkminienia, że naprawdę potrafi rozwinąć intelektualnie.

Osobistość1piorunów

@Stashqo no jest plan żeby trochę więcej pograć, ale to już chyba na kompie, bo na decku niby wszystkie funkcje są, ale jednak dużo niewygodnego klikania.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

103 + 1 = 104

Tytuł: Dziedzictwo Hogwartu
Developer: Avalanche Software, Portkey Games
Wydawca: Warner Bros. Interactive Entertainment
Rok wydania: 2025
Gatunek: RPG, RPG akcji
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: Ukończona / 110 h (ponad 130h bo działą w tle)
Ocena: 7/10

W nawiązaniu do tego wpisu https://www.hejto.pl/wpis/po-ostatniej-aktualizacji-dziedzictwa-hogwartu-niestety-gra-sie-wysypuje-kazda-p przebolałem trochę crashy i starałem się cierpliwie grać. Bardzo powtarzalna gra w endgame,spory grind jak w Mad Maxie albo Tomb Raider. Zdarzały się bugi,natomiast wielka szkoda,że nie ma wyboru poziomu trudności i historia w grze nie przyciągała. Największym absurdem była możliwość utworzenia czarodzieja z żeńskim głosem. Trochę odwołań do książki,natomiast dla mnie nie było "magii". Kolejny RPG to przejścia i tyle.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Osobistość1piorunów

Łamigłówki Merlina i poszukiwanie stron przewodnika dorzucę do najmniej przyjemnych wyzwań w tej grze

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Gry

23piorunów

102 + 1 = 103

Tytuł: Final Fantasy XVI
Developer: Square Enix
Wydawca: Square Enix
Rok wydania: 2023
Gatunek: RPG akcji
Użyta platforma: PlayStation 5
Ocena: 6/10

Jakoś nie zachwyciła. Dobra gra, ale w inne części grało się dużo lepiej, choćby nawet XV splatynowałem. Co mnie tu odpychało to ilość i długość przerywników. Gra skończona tylko dlatego, że daleko już zabrnąłem to wypadało skończyć, nie odpychała, ale i niczym nie przyciągała.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Fenomen1piorunów

FF się skończyło i trzeba się z tym pogodzić. W CO cała nadzieja.

Autorytet0piorunów

@crs333 No ja też oryginał jeszcze pamiętam jak na szaraku ogrywałem, smuteczek bo trzecia płyta była zrypana i nigdy jej nie skończyłem... ale za to IX wspominam bardzo dobrze, ile ja tam godzin utopiłem oj.

Pokaż więcej komentarzy (8)