Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gamesmeter

GURU

w DZIWENWERSUM - RECENZJE

37piorunów

89 + 1 = 90

Tytuł: Metro Exodus: Enhanced Edition
Developer:  4A Games
Wydawca: Deep Silver
Rok wydania: 2019
Gatunek: FPS/Postapokaliptyczna Szczylanka
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10
Czas przejścia: Jakieś 25h

Nigdy nie rozumiałem fenomenu gier z serii Metro. Przeczytałem pierwszą książkę, która miejscami była wciągająca, ale w gruncie rzeczy jako całość mnie nie porwała. Pierwszej gry nie ukończyłem, bo pewnie zacząłem ją ogrywać dopiero jak stała się trochę przestażała. Plus tamten klimat tak średnio mi leżał. Tunelowa rozgrywka, mało widzisz, no średnio. Ostatniego światła nawet nie ruszałem, a Exodus to trochę przypadek. Po tym, jak Bethesda skopała Stalkera 2 i musiałem czekać, aż go napiawią - w sumie to nadal czekam - wyskoczył mi filmik o tym, co daje Exodus właśnie. Czyli coś, czego chyba nie miały poprzednie części. Dużo większą wolność.

No ale od początku. Exodus opowiada historię wyjścia z Metra i to będzie taka trochę opowieść drogi. Mała grupka osób będzie próbowała dostać się w pewne odległe miejsce, gdy odkryją, że nie wszędzie powietrze jest niezdatne do oddychania. Lokacje będą podzielone na dwie kategorie. W miarę otwarte tereny z masą opcjonalnej eksploracji i dość tunelowe poziomy z oskryptowanymi sekwencjami. Jak się pewnie domyślasz, będą się one przeplatać na zmianę i zwłaszcza te otwarte mapki są niesamowite w tym, co i jak oferują. Niestety by tej otwartości doświadczyć, trzeba przetrwać coś gorszego, niż bestie, bandyci i promieniowanie. Grę aktorską, czy tam głosową głównych postaci i głupotę dialogów. Nie boję się tego napisać. Spośród wszystkich gier, jakie ogrywałem w tym roku, ta konkretna jest tylko troszkę wyżej od Outcasta - Nowy Początek i to nie jest komplement. Brakowało jak cholera opcji do zmiany głosów na polskie (ja nie miałem takiej opcji), bo tu było tak źle, że aż nie wierzę, że nasi ludzie zrobili by to gorzej. Głupota objawia się... A w sumie wszystkie postaci poza Artemem i Anną są jakby miały IQ na poziomie białoruskiego ziemniaka. Aż mi się przypomniały niedożywione postaci co się nawdychały CO2 z książki. To wszystko potęguje trochę fakt, że większość postaci to gaduły, które nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Na szczęście pod koniec gry to się mocno poprawia i już tak nie razi. Zwłaszcza ostatnia misja to niezły psychodeliczny trip.

To gdzie ta gra się broni, to wszystkim lub prawie wszystkim tym, co dzieje się poza głównym wątkiem fabularnym. Eksploracja, to napięcie, jak zaczyna brakować nabojów lub przebiła się maska gazowa gdzieś w dziczy, a zbliża się noc. Wejście w strefę radiacji, która sprawia, że obraz wygląda jak nagrania z wybuchu w Czarnobylu, a licznik Geigera wydaje coraz intensywniej swój charakterystyczny dźwięk. To serio robi robotę. No i sam fakt, że nie każda lokacja jest warta eksplorowania. Widzisz chatkę w oddali, no i decydujesz. Warto się tam zapuszczać i ryzykować utratę cennej amunicji, bo może łup będzie lepszy? No i czasem nie warto, co jest świetne. Typowe gry boją się robić takie rzeczy. Za masą przeciwników zawsze czeka dobra nagroda. Tutaj? Czasem tylko promieniowanie i konieczność zużycia apteczki.

To co dodatkowo kupiłem, to samą atmosferę. Może i głosy są tragiczne, ale te małe historie są super. Walczysz z fanatykami, ledwo uchodzisz z życiem, a dzięki temu, przez to, że liżesz ściany, znajdujesz małego misia, którego potem dajesz dziewczynce, która się cieszy. No i najlepsze w tym wszystkim jest to, że ta gra nie ma radarów na przedmioty, magicznych skanerów otoczenia. Musisz sam znaleźć rzeczy. Bardzo analogowe podejście, co sprawia, że jak coś ciekawego znajdziesz, masz większą satysfakcję. Dodatkowo gra na dobrą sprawę nie ma HUD'a, poza wyświetlaczem na naramienniku. Całość pojawia się dopiero jak klikniemy przycisk TAB i po chwilce zniknie. To sprawia, że jest jakaś pozytywna sterylność w tym wszystkim. Kilka fot niżej będzie z takich drobnych scen, jakie na początku zauważyłem. Normalnie nie robię "zdjęć" w grach, ale tu nie mogłem się powstrzymać.

Strzelanie jest fajne, choć nie bez wad. Pomysł na wykorzystanie światła lub jego braku w opcjonalnym skradaniu jest spoko, ale ma swoje braki. Głównie w AI przeciwników. Ci często nie reagują na ciała swoich kolegów, chyba że zostali zabici na ich oczach. To ułatwia grę, ale też trochę psuje immersję. Dodatkowo jak już nas wykryją, to będą widzieli nas zawsze, często ignorując fakt, że nie powinni, bo jest zbyt ciemno. W pierwszych etapach ta ciemność działała i naprawdę ciekawym było to, że mogłem podejść do wrogów, którzy szukali mojej postaci w zasadzie na odległość cichego obalenia, bo było ciemno. Potem niestety to już przestało tak działać w tych otwartych sekcjach. Warto tu dodać, że burza z piorunami może bardzo łatwo rozświetlić jakieś miejsce na kilka sekund, co umożliwi wykrycie Artema. Bardzo fajna opcja - tak, zachwalam kreatywne utrudniacze.

Bronie to też fajna sprawa i nie chodzi tylko o ich modularnośc, która odblokowuje się podczas gry, ale sam fakt bilansu zysków i strat przy wielu ulepszeniach. Tłumiki klasycznie ucinają obrażenia, ale w tym świecie nie tylko ludzcy przeciwnicy reagują na dźwięk. Może się więc okazać, że walcząc z bandytami, przy okazji zwabimy w okolicę mutanty i z nimi też trzeba będzie walczyć, co w przypadku cichej eliminacji nie miałoby miejsca. Sytuacja z amunicją co prawda staje się coraz lepsza, bo mamy jej i więcej i więcej mamy zasobów do jej produkcji, ale nadal, padamy po kilku strzałach lub 2-3 ciosach mutanta. Bez apteczki łatwo umrzeć. Na końcu i tak pewnie tak jak ja, skończycie z kilkoma nabojami, szybko biegnąc obok przeciwników, bo inaczej się zginie. Może też kwestia tego jak dobrze ktoś celuje. Ja możnaby powiedzieć, że średnio.

Krem de la krem to chyba to w jaki sposób gra decyduje o zakończeniach. Głównych mamy chyba dwa i przez całą grę będziemy pracować na to, które z nich rozegra się na końcu. Spodziewałem się bardzo liniowego podejścia, a tu proszę. Zwłaszcza, że jedynym wyznacznikiem tego, jak nam idzie jest to, czy ktoś z naszych towarzyszy ginie po drodze. Co do tego jak wpływać na owe, pozostawię wam do odkrycia. A no i ja miałem to "pozytywne", choć straciłem jednego z towarzyszy.

Ogólnie polecam serdecznie. Zwłaszcza tym z nas, którzy szukają nieprzyjemnej atmosfery, zbieractwa i chcą załatać dziurę po niezałatanym Stalkerze 2.
-----
PS: Jak ktoś ma problem, bo gra już w samym menu ciągnie całą moc karty graficznej, to należy odpalić VSync. Bez tego z automatu macie produkowaną maksymalną liczbę klatek na sekunde. W moim przypadku na maksymalnych detalach to było jakieś 250, przy czym mój monitor ma 60Hz. xD
-----
Ale ściana tekstu. O kurde. xD

Osobistość5piorunów

> W moim przypadku na maksymalnych detalach to było jakieś 250, przy czym mój monitor ma 60Hz. xD
Nie wiem jaka masz kartę graficzną, ale jak masz coś od Nvidia to możesz w Panelu Sterowania Nvidia > Zarządzanie Ustawieniami 3D ustawić sobie maksymalną liczbę klatek w aplikacjach 3D. Możesz ustawić sobie np. na 60Hz i wtedy nawet jak gra nie ma ograniczenia klatek to i tak karta będzie się sama ograniczać zamiast dawać ile fabryka dała.

Fanatyk3piorunów

Fajna recenzja, od jedynki się odbiłem bo nie zyskała mojego zainteresowania, więc o Exodusie nawet nie myślałem, ale to może być ciekawy eksperyment

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w DZIWENWERSUM - RECENZJE

33piorunów

88 + 1 = 89

Tytuł: **Cyberpunk 2077** - bez DLC
Developer: CD Projekt RED
Wydawca: CD Projekt RED
Rok wydania: 2022
Gatunek: FPS/RPG/Akcyjniak
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10
Czas gry: A pewnie ze 60h
--------

Zastanawiam się co mogę napisać o tej grze, czego jeszcze nie napisano. Z mojej perspektywy bywało różnie. Kilka osób przynajmniej doświadczyło mojego narzekania na bugfest, jaki mimo kilku lat od premiery nadal był tu obecny, ale... Z biegiem czasu było coraz lepiej. W zasadzie im dalej byłem od początku gry - od miejsca w którym dostajemy pełną wolność - tym mniej miałem problemów i dziwnych gliczy. Serce się topi, że po zakończeniu wróciły stare bugi i mogłem znowu doświadczyć tego czegoś. Tu się działy takie rzeczy, że aż po akcji gdy ciało gościa zaczęło sunąć po asfalcie i zatrzymało się na światłach jak samochód, a potem na zielonym odjechało, zainstalowałem sobie programik do nagrywania. Tak mnie to rozwaliło, że uznałem, że nie chcę takich akcji przegapić w przyszłości. xD

Sporo misji miało problem ze startem. Dla przykładu misja Judy w jej mieszkaniu nie triggerowała się w zasadzie do samego końca gry. Jedna z misji Johnniego - ta w której ktoś musi oddzwonić - w zasadzie w ogóle się nie odpaliła i jej nie ukończyłem w pełni.

Tak ogólnie nie czułem, żeby to była dla mnie gra, która zasługuje na więcej, niż 8/10. Pewnie innym podeszła bardziej, dla mnie w wielu aspektach była po prostu spoko, a tylko w kilku wybitna. Misje to coś, co moim zdaniem mocno odróżnia REDów od innych twórców, bo często mają to coś. Nawet nie chodzi mi o wątek główny, tylko te misje poboczne. Mam wrażenie, że mało było takich na jedno kopyto, a w świecie zdominowanym przez kopiuj-wklej, to rzadkość. W tym miejscu powinienem dowalić jeszcze bardziej, niż ostatnio grze Death Stranding 2, ale się powstrzymam. W końcu to inny typ gier, choć podejrzewam, że gdyby REDzi dostali historię Sama do rąk, to byłaby znacznie bardziej urozmaicona. Dlatego poniekąd nie boję się o Wiedźmina 4.

Co do zakończeń, to chyba nie urwały dupska. W sensie były OK, ale nie dawały ciarek na plecach, nie były bardzo emocjonalne. Nawet jak się wybrało takie, w którym ktoś umierał, to w zasadzie nie miałem żadnej reakcji. Podobała mi się relacja V i Johnniego, jaką wypracowałem podczas gry, ale to wszystko. Fajny koncept, ale mam wrażenie, że urwany zbyt szybko. Może dodatek dałby więcej. Sporo pozytywnych emocji było związanych z Panam i jej misjami, choć nie wszystkimi. To była taka część gry w której faktycznie czułem to co chcę by gry mi dawały - mimo że nie było romansu.

Koniec, końców czuję się lepiej po ukończeniu Cyberpunka 2077, niż po ukończeniu Death Stranding 2.

--------
- tera nie zapomniałem
< do blokowania

Fanatyk1piorunów

@Dziwen ja przechodziłem dwa razy. Od razu po premierze i przy okazji grania w dodatek, gdy zmienili mechaniki awansów. Za 2 razem jako kobieta i postawiłem na umiejętności hackerskie. Dodatkowe wyzwanie gdy próbujesz każdą misję przejść bez wykrycia :smiley:

Oczywiście gra ma cały czas trochę błędów ale ogólnie jest świetna i pełna ukrytych smaczków :smiley:

Osobistość1piorunów

Myślę, że ocena mocno rozbija się o stylistykę. Personalnie settingów punkowych jakiś gorąco wielkim fanem nie jestem, ale jednak lubię to bardziej przyziemne, dystopijne podejście. Nie ma idealnego rozwiązania, ludzie to siusiaki, ile się nie nastarasz to ktoś przyjdzie i nasra. Bardziej mi to brzmi niż takie Skyrimowe zakończenie wojny domowej przez jednego człowieka, bo wziął i połamał na kolanie każdego jednego żołnierza drugiej strony. xD

Ja dużo odczekałem po premierze zanim zagrałem (dosłownie parę tygodni temu skończyłem platynować), więc pewnie największego bagniska błędowo-robaczego uniknąłem, ale nie trafiłem na nic co by mnie odcięło od progresu czy uniemożliwiło ukończenie jakiegokolwiek zadania. Poza notorycznym "katapultowaniem" pojazdów w powietrze po ich zawezwaniu, czy doczytywaniem elementów otoczeniu już po moim dotarciu do nich (i kilkusekundowym zastanawianiu się, czemu jest tu niewidzialna ściana) był spokój. Chyba raz musiałem zrobić quickloada bo rozmowa przerwana przez walkę nie wznowiła się sama. I raz nie mogłem wchodzić w interakcje z obiektami i osobami, też naprawione quickloadem.

Zastanawiam się, czy to nie jest jakaś niekompatybilnosć sprzętowa, że może gierka się nie lubi z pewnymi konfiguracjami, bo miałem okazję z dwiema osobami o tym pogadać i u nich nie było takich kwiatków wcale, a jedna z tych osób ma na pewno dużo świeższy sprzęt ode mnie. Przy okazji ciekawe, czy sama obecność dodatku coś przypadkiem naprawia?

Co do zakończeń to ja byłem bardzo usatysfakcjonowany, a te krótkie scenki epilogowe na napisach potrafią duszę i serce wyżymać do sucha (choćby wariant z zakończeniem sprawy "na własnych warunkach"). Zwłaszcza zakończeniu odblokowywanym przez dodatek, Wieża.

No i mnie kompletnie kupił system rozwoju postaci, mnogość buildów i kombinacji sprzętu, perków, wszczepów, metod ich zastosowania jest obłędna. W porównaniu do trzeciego Wieśka, gdzie levelowania postaci i wsadzania ledwie kilku małych bonusów w sloty nienawidziłem z pasją i przez to niemal zawsze grałem pod znaki bo jako jedyne cokolwiek się zmieniały, progres jest niesamowity i liczę na przeniesienie tych zdobyczy do W4.

BARDZO polecam DLC. Dużo dodaje, nie tylko fabularnie, ale i gameplayowo.

Pokaż więcej komentarzy (21)

GURU

w Gry

21piorunów

87 + 1 = 88

Tytuł: Legend of Zelda Phantom Hourglass
Developer: Nintendo
Wydawca: Nintendo
Rok wydania: 2007
Gatunek: przygodowa, akcji
Użyta platforma: Nintendo new 2DS Xl
Ocena: 8/10
Czas gry: 13h - nieukończona

Jedna z prostszych Zeld jak dla mnie - może dlatego że trochę czasu się spędziło w innych . Tylko raz z solucji skorzystałem - bo kto by pomyślał że trzeba zamknąć ekran podczas rozwiązywania zagadki by przenieść coś z jednego ekranu na drugi xD

Nie ukończyłem (została mi do odkrycia 4 mapa morza) bo wracanie do świątyni Króla Oceanów po pewnym czasie zaczęło irytować by na nowo przechodzić niektóre poziomy, później był punkt teleportujący do połowy świątyni ale i tak to denerwowało - owszem wraz z nowymi przedmiotami łatwiej się pokonywało ponownie dane etapy ale nie zmienia to faktu że na siłę wydłużali ni które elementy - gra ma sprawiać przyjemność. Gdyby nie to grałbym dalej.

Bossowie w większości za pierwszym razem byli likwidowani jedynie dwugłowy smok trochę napsuł krwi.

Także przygodę z Zeldami na tym kończę.

Gruba ryba1piorunów

@SuperSzturmowiec Resident Evil masz tytuł i zelde opis cos tu poszlo nie tak :)?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Gry

17piorunów

86 + 1 = 87

Tytuł: Resident Evil Village
Developer: Capcom
Wydawca: Capcom
Rok wydania: 2021
Gatunek: Survival Horror
Użyta platforma: PC
Ocena: 7/10

Jako że niedawno gruchęła zapowiedź kolejnej części RE, stwierdziłem że trzeba by ogarnąć ósemkę którą kupiłem jakiś czas temu na promocji. Siódemka mi bardzo siadła a przejście na widok FPP był dla mnie strzałem w 10, niestety w Village jak dla mnie coś nie pykło. Założenia serii nie zmieniły się od ery geforca łupanego i nadal metroidvaniujemy sobie po nie za wielkich labiryntowych lokacjach starając się żeby nic nas nie zjadło, szukając kluczy i rozwiązując proste łamigłówki popychające zazwyczaj dość prostą fabułę do przodu.
Niestety mimo że nadal grało mi się fajnie i generalnie widać napracowanko, to ta część wykłada się jak dla mnie na kilku rzeczach.
Po pierwsze spora rezygnacja z zarządzania ekwipunkiem - nie uświadczymy tutaj ikonicznych skrzynek do których odkładało się zbędne w danym momencie graty. Przedmioty kluczowe mają oddzielny tab w ekwipunku, tak samo jak różnego rodzaju skarby więc jedyne co musimy upchać w inventory to broń, naboje i miksturki leczące - przez całą grę musiałem może z dwa razy poprzekładać graty żeby zrobić miejsce.

Po drugie łamigłówki mimo że nigdy nie były jakoś wymagające to tutaj są wręcz prostackie - jak masz jakieś zamknięte drzwi to klucz prawdopodobnie znajduje się w pomieszczeniu obok, wszystkie puzzle rozwiązuje się praktycznie z buta (przykład - szafka zamknięta na kod, a obok kartka wyjrzyj przez okno. Wyglądasz za okno a tam kod do szafki nabazgrany gdzieś na ścianie xD) a gra prowadzi za rączkę aż do przesady.

Po trzecie gra trochę średnio straszy xD O ile w poprzedniej części zwiedzanie rezydencji Bakersów i bagien w Luizjanie robiło wrażenie, tak ośnieżona wioska w pełnym świetle dnia no jednak nie wywołuje gęsiej skórki - są od tego wyjątki i niektóre lokacje dają radę (jak np domek dla lalek), ale no nie bałem się za bardzo a jestem jednak dość strachliwy :grinning:

I w końcu po ostatnie, statyczność lokacji zaczęła mi trochę przeszkadzać. Mimo że w sumie zawsze w tej serii tak było to jednak trochę denerwuje że nie da się nawet zrzucić głupiego kubka ze stołu :grinning: Tym bardziej że lokacje to jak dla mnie najjaśniejszy punkt tej gry - są wykonane mega szczegółowo z przywiązaniem uwagi do detali i zwiedzanie ich sprawia przyjemność, nieraz przystawałem sobie w jakiejś co ciekawszej miejscówce żeby sobie pooglądać widoczki. Zgrabnie wyszli też bossowie a fabuła mimo że przewidywalna no to stanowi jakąś motywację żeby człapać dalej przy czym mimo że jest to bezpośrednia kontynuacja poprzedniej części, to nawiązań do niej jest zaskakująco mało.

Mimo wszystkich tych narzekań bawiłem się całkiem spoko i jest to bardzo dobra gra (na raz :P) ale jako fan serii trochę mi się nie podoba kierunek w którym to zmierza, oby dziewiątka powróciła trochę rozwiązaniami do czasów dwójki czy czwórki bo inaczej słabo to widzę.

Wirtuoz1piorunów

@hellgihad ja się super bawiłem, jeszcze przechodziłem kilka razy z odblokowaną amunicją bez ograniczeń i na najwyższym poziomie trudności(niestety początkowe starcie w wiosce nie pozwala przejść gry na najwyższym poziomie bez ukończenia gry na niższym poziomie - wrogowie to gąbki na pociski, a tych na początku jest garstka). Dawno nie grałem w grę gdzie miałem motywację, żeby ją przejść jeszcze raz. Fabuła to niezły absurd, ale w sumie to chyba nic nowego w tej serii :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Tytan

w Gry

14piorunów

84 + Wolenstwin + 1= 86

Tytuł: Undertale
Developer: Toby Fox
Wydawca: Toby Fox
Rok wydania: 2015
Gatunek: RPG
Użyta platforma: R36S (port)
Ocena: 7/10

No dosyć fajna giera, ludzie chwalili to spróbowałem i nie zawiodłem się za bardzo 😉 Człowiek który wpadł do świata potworów i próbuje się wydostać jest w moim zrozumieniu tylko przykrywką do rozważań nad walką i jej unikaniem. Grę można przejść na kilka sposobów, od totalnego mordercy do zupełnego pacyfisty, ale wydaje mi się, że nie zabijanie wrogów jest zrobione tam jako trudniejsze, więc grając luźno, bez ciśnięcia na konkretne zakończenie, to przynajmniej kilkoro się zabije. Oszczędzone postacie odwdzięczają się rozmowami i dodatkowymi interakcjami (troche kusi, ale raczej nie będę przechodził jeszcze raz jako pacyfista), a postacie które się zabiło są często wspominane ciepło w rozmowach i to prowadzi do... no, mnie pare razy ukuło w sercu ;(

W grze jest sporo dialogów, i lepiej je czytać, bo na grafikę nie ma co patrzeć. Dialogi budują wiedzę o świecie i często są okraszone dawką humoru.

Parę rzeczy było średnich, korytażowy świat prowadził za rączkę i nie dał się zgubić, ale trochę klaustrofobię to budziło, to już Mario miał więcej wolności 😉 za bardzo też nie wiem czemu miało służyć że jedna z głównych postaci była robotem, trochę spójność tego świata to burzyło (świat potworów był odbiciem ludzkiego, ale w niektórych aspektach było zbyt fantastyczne). Końcowy boss....to już zupełnie nie wiem, tzn może jakbym przeszedł grę jeszcze kilka razy i uzupełnił wiadomości to byłoby lepiej. Jakiekolwiek wyszukiwanie informacji w necie też szybko dostarcza ciekawych informacji o lore, no ale przy jednorazowym przejściu jest co najwyżej poprawnie jak chodzi o fabułę.

Fanatyk0piorunów

A to jest wersja z jakiej platformy? Linux?

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Gry

38piorunów

83 + 1 =84

Tytuł: Return to Castle Wolfenstein
Developer: Gray Matter Interactive
Wydawca: Activision
Rok wydania: 2001
Gatunek: strzelanka pierwszoosobowa
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10

W końcu po 24 latach od premiery zaliczona.

Co na plus:
zachowanie wrogów(byli i tacy typowe muszki owocówki zero myślenia) typu odrzucanie granatów, ucieczka itp - gdzie w innych współczesnych grach często swoją w tym samym miejscu - jeśli się uciekło za ścianę itp
Misje w katakumbach - dawno się tak nie bałem - obowiązkowo grać na kinie domowym - bez dźwięku przestrzennego dużo się traci.

Minusy
Czasem wrogowie reagowali na śmierć towarzysz który stał obok z dużym opóźnieniem
Wysypywanie się gry na współczesnej konfiguracji
Finał był słaby - liczyłem na coś trudniejszego i na inną postać - poprzedni bossowi bardziej zaszli za skórę

Polecam skorzystać z modyfikacji RealRTCW - dzięki temu mamy dużo ulepszeń graficznych itp.
Dostępne jest również spolszczenie

Osobistość1piorunów

@SuperSzturmowiec bałem się w cj tych cyborgów i mumii. Najlepsze misje były ze snajperką.

Specjalista1piorunów

Coś mi interfejs w tym screenshocie się nie zgadza. Tam z lewej był taki pionowy zielony pasek z życiem a nie jakiś żółty.

Ale gra zacna, bardzo dobrze się strzelało do szwabów.

Pokaż więcej komentarzy (15)

GURU

w Gry

26piorunów

83 + 1 =84

Tytuł: The Legend of Zelda: Spirit Tracks
Developer: Nintendo EAD
Wydawca: Nintendo
Rok wydania: 2009
Gatunek: przygodowa
Użyta platforma: New 2ds xl
Czas gry: 28h
Ocena: 8/10

Podejście drugie- za pierwszym razem dotarłem do morskiej krainy.
Na kilkudziesięciu minutach przed końcem poddałem się. Zbyt przekombinowane lochy pod koniec i zamiast dawać radochę to frustrowało (poległem na przejęciu kontroli nad fantomem co może się teleportować ) - latanie pomięty poziomami wieży itp bez poradnika stracony byłem. Do tego momentu całkiem przyjemnie się grało - rozgrywka wyważona choć bossowie za pierwszym lub drugim razem ulegali Linkowi.
Dmuchanie w mikrofon w celu odegrania melodii na początku wyglądało ciekawie ale zaczynało denerwować - wymuszało odpowiednie ułożenie rąk tak by przypadkiem nie zasłonić mikrofonu.
Graficznie jak na możliwości DS rewelacja.
Sterowanie praktycznie tylko dotykowe - co stanowi miłe urozmaicenie.

Bardzo dobra choć przekombinowana momentami.

Teraz pora na Phantom Hourglass

Tytan1piorunów

@SuperSzturmowiec
> Na kilkudziesięciu minutach przed końcem poddałem się. Zbyt przekombinowane lochy pod koniec i zamiast dawać radochę to frustrowało (poległem na przejęciu kontroli nad fantomem co może się teleportować )

Ty nienauczony dungeonowania jesteś (づ•﹏•)づ Potem trzeba było robić mega kombosy z wszystkim 4 typami fantomów na raz żeby jakieś niemożliwe zagadki środowiskowe przechodzić (a może ja jestem skrzywiony, Water Temple z OoT mi się bardzo podobała).

> Teraz pora na Phantom Hourglass
Moim zdaniem gorszy, a główna Temple of Ocean King jeszcze bardziej wkurzająca niż Tower of Spirits ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Poza tym PH jest chronologicznie wcześniejszy niż ST, np Linebeck w ST jest wnukiem Linebecka z PH (którego grób obrabowałeś w ST).

Pokaż więcej komentarzy (2)

Tytan

w Gry

9piorunów

80 + dwie Zeldy + 1 = 83

Tytuł: Eastward
Developer: Pixpil
Wydawca: Chucklefish
Rok wydania: 2021
Gatunek: przygodowa
Użyta platforma: PC (stream na telefon)
Czas gry: 45h*
Ocena: 5/10

*wg licznika w grze, ale czasami zostawiałem na jakiś czas włączoną

Jeżeli wrzucimy dużo bardzo dobrych składników do potrawy, to efekt końcowy niekoniecznie będzie rewelacyjny, jakby wynikało z prostego zsumowania jakości składników. I tak jest moim zdaniem z Easrwards, tj. z jego najsłabszym elementem, który ciągnie ocenę mocno w dół, czyli fabułą.

Jest tu dużo ciekawych elementów które mogłyby być samodzielną podstawą do zbudowania historii: motyw cyklicznego rozstawania się z ludźmi, różnej (nie)zaradności życiowej u poznawanych NPCów, motyw odczuwania emocji przez maszyny, fabryk ludzi, organizacji społeczeństw, pętli czasowych, różnych uzależnień, budowania nowego świata na ruinach upadłej cywilizacji, cyklicznego resetu. Wszystko jednak jest wymieszane trochę przypadkowo, do końca nie wiadomo co się dzieje w tym świecie. Niby są jacyś przeciwnicy, ale za bardzo nie wiadomo jakie mają motywy. Początek jeszcze miał klimat tajemniczości, intrygował. Ale z każdym kolejnym rozdziałem scenariusz coraz bardziej odlatywał. Jak tylko udawało się wykreować jakieś zasady świata przedstawionego, to następowało zniszczenie spójności uniwersum. Końcówka klasyczna dla takich produkcji- idziemy niewiadomo gdzie, przez zlepki miejsc, przy asyście ambientowej muzyki.

Oprawa audiowizualna jest wspaniała, i to ona trzymała mnie przy grze (oprócz tego że pod koniec grałem trochę z obowiązku). W każdym momencie można by zrobić screenshota który by się nadawał na tapetę. Każdy budenek i zakątek jest unikalny, i ma mnóstwo szczegółów.

W lokacjach dosyć standardowe zagadki środowiskowe (typu przyciskanie guzików za pomocą kamieni żeby otworzyć drzwi) ale dosyć przyjemne. Jak się nie uważa na potwory i nie przykłada do walki, to łatwo wyzerować serduszka zdrowia. Chodząc po świecie zbieramy składniki, z których potem można przyrządzić potrawy (uzupełniające sporo zdrowia). Jest też gra w grze - we wszystkich miastach są dostępne automaty z grą Earth Born (klasycznym RPG z ograniczonym czasem, w stylu NESa). Jest też kilka rodzajów broni, trochę humoru.

GURU

w Gry

16piorunów

79 + 1 =80

Tytuł: The Legend of Zelda: A Link Between Worlds
Developer: Nintendo EAD
Wydawca: Nintendo
Rok wydania: 2013
Gatunek: przygodowa
Użyta platforma: NEW Nintendo 3DS LL
Czas gry: 24h
Ocena: 8/10

Ganon zalazł za skórę także polegałem niezliczoną ilość razy - i użyłem cheats podczas finału . Przesadzili z poziomem trudności bo reszta bossów to max za 2 razem padła
Cała grę nie licząc jednego miejsca na początku przeszedłem bez solucji itp. Jak dla mnie wyczyn.

Ogólnie raczej gra bez wad. Ot typowa Zelda z fajnym patentem zmieniania postaci w ruchomy obrazek + dwa światy.

Także jeszcze 3 przenośne do zaliczenia

Tytan0piorunów

@SuperSzturmowiec Ganon trudny? A grales juz w Minish Cap (tam byla rzeźna na koncu wg mnie)? Koniec Oracles od Ages też lekki nie był.

GURU0piorunów

@Poji chwile grałem wiec nie wiem - ale może kiedys zaliczę.

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Gry

18piorunów

79 + 1 =80

Tytuł: The Legend of Zelda: The Wind Waker HD
Developer: Nintendo EAD
Wydawca: Nintendo
Rok wydania: 2013
Gatunek: przygodowa
Użyta platforma: PC emulator Cemu
Ocena: 8/10

Zelda w nietypowej szacie graficznej - dla jednych kontrowersyjna. Dla mnie idealna - i dzięki tej stylistyce graficznie nie zestarzeje się nigdy.

Z minusów
2 misje pod koniec gdzie musimy eksportować postacie
szukanie kawałków Triforce - to mnie wymęczyło
Brak listy melodii do Wind Waker'a

Z plusów to co zawsze w Zeldach

Fenomen

w Gry

9piorunów

79 + 1 = 80

Tytuł: The Last of Us:tm: Part II Remastered
Developer: Naughty Dog
Wydawca: Sony Interactive Entertainment
Rok wydania: PC: 2024
Gatunek: przygodowa gra akcji
Użyta platforma: PC (Steam)
Ocena: 9/10

Świetna kontynuacja wspaniałej jedynki, oprawa audiowizualna na najwyższym poziomie, szczególnie na max detalach i matrycy OLED. Solidny punkt odjęty za zbyt nachalne promowanie progresywnych idei, co wybijało mnie momentami z immersji i musiałem rozchodzić taką żenadę xD

Fanatyk0piorunów

Gdzie ten solidny punkt? Nie widzę
Za nachalne promowanie ideologii, które doprowadzają do tego, że ludzie tacy jak Trump dochodzą do władzy, powinien być c⁎⁎j w serce, a nie 9/10

Fanatyk1piorunów

Moim zdaniem część II jest dużo gorsza od pierwszej.

Fenomen0piorunów

@PanNiepoprawny Dwójka urzekła mnie przede wszystkim z powodu Abby i jej metamorfozy. Liczę, że w 3. części będzie główną postacią.

Gruba ryba0piorunów

@mehow Nom, zajebista postać która wyraziła radość z faktu, iż kobieta którą chciała zabić jest w ciąży. Nienawistny mściwy, pozbawiony skrupułów babochłop to wręcz wzór do naśladowania.

Fenomen0piorunów

@Jim_Morrison Chyba graliśmy w inne gry lub opierasz opinię na serialu.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Gry

23piorunów

78 + 1 = 79

Tytuł: The Last of Us Part 2
Developer: Naughty Dog
Wydawca: Sony Interactive Entertainment
Rok wydania: 2020 (idealny rok na taką grę)
Gatunek: przygodowa gra akcji
Użyta platforma: PS4
Ocena: 9,5/10
Czas gry: 37h (a mówili że max 29h)

Dla tej gry specjalnie kupiłem PS4, chciałem się wyrobić przed drugim sezonem serialu, ale okazało się że gra jest dłuższa niż się spodziewałem xD
Jeszcze grałem na trudnym poziomie bo nie lubię za łatwo, a i tak było przyjemnie.

Uważam że im mniej się wie o fabule zanim się zagra tym lepiej, a ciężko mi będzie opisać co mnie zachwyciło bez spoilerów. Dlatego zaznaczę ten fragment, a tymczasem napiszę tylko że fabuła jest lepsza niż w pierwszej części, jest głębsza. Zdarzają się hisorie, w których ostatnia scena jest brakującym elementem układanki i po niej wszystko nabiera sensu. Co zrobiło tutaj Naughty Dog? Nie tylko ostatnia scena, ale emocja. Jedna emocja, która była wisienką na torcie, przez którą wszystko nabrało sensu, barw i głębi.

A teraz kto nie chce spoilerów, to zmykać.

Przez sporą część gry w głowie siedziało mi pytanie: kto jest antagonistą a kto protagonistą? Kto jest ten dobry a kto ten zły? Wychodzi na to, że Joel zrujnował szanse ludzkości na opracowanie leku przeciwko grzybowi. Ale te Świetliki i WLF też nie byli święci. Ostatecznie główną bohaterką jest zemsta i jest to postać zdecydowanie zła. Zemsta za zemstę, która nie przynosi ulgi, a cierpią od niej wszyscy wokół. Niesie śmierć, smutek, rozczarowanie.

Śmierć Joela na oczach Ellie funduje jej PTSD przez które maniakalnie szuka Abby, by ją zabić. Tragedia, która się dzieje w głowie Ellie doprowadza ją do utraty siebie. Staje się Johnem Wickiem, który po sznurku wędruje do kłębka, zabijając wszystkich jak leci. To jest element, przez który można odjąć trochę punktów z oceny gry, no bo bez jaj, Ellie to prawdziwy terminator xd
Staje się bezwzględna, bez litości. Wszyscy mają cierpieć, bo straciła Joela. Ściga Abby na raty, tracąc również przy tym przyjaciół. Ostatecznie potrafi porzucić nawet sielankowe życie na farmie, by z powrotem wyruszyć na poszukiwania Abby. Żeby się zemścić.

Abby. Córka lekarza, który miał wykorzystać Ellie do stworzenia lekarstwa na grzyba. Tego lekarza, który został zabity przez Joela w części pierwszej, bo ceną za lekarstwo miała być śmierć Ellie. Byliśmy świadkami dążenia do zemsty Ellie, ale w przypadku Abby widzieliśmy sam koniec tej pogoni - czyli śmierć Joela. Z tego powodu, gdy poznajemy Abby, wydaje się dużo bardziej zrównoważona psychicznie. Być może ta zemsta przyniosła jej ulgę. A może nie, bo przecież nadal miała koszmary z tego wydarzenia. Mimo to, przyjaźń z Bliznami (Apostatkami) sugeruje, że być może jest krok przed Ellie w pracy nad traumą, gdyż była zdolna do nawiązania relacji z jakby nie patrzeć wrogiem, a nawet mocno się do nich przywiązała.

Bardzo podoba mi się żonglowanie perspektywą. Gdy gramy Ellie, mamy w głowach że Świetliki to ci źli, WLF to również bandziory. Potem grając Abby poznajemy WLF od środka. To również grupa ludzi, która stara się żyć w miarę normalnie. Krwiożercze psy bawią się piłką i lubią głaski. To już Alice, a nie "k⁎⁎wa pies". Poznajemy również Świetliki na nowo. To ludzie, którzy chcieli przywrócić normalność.
Mało tego, Grzechotniki na samym końcu - no handlarze niewolników, bardzo źli ludzie. Ale czytając znalezione listy w domach widać, że przejawiają też ludzkie odruchy.

Więc kto jest tym złym?

No tak, zemsta.

I cała ludzkość, która nie potrafi odbudować świata. Fedra, Świetliki, WLF i zapewne Grzechotniki również - grupy które miały zadbać o jakiś porządek i względnie normalne życie, odbudowę świata, stały się wyzyskiwaczami i były skupione na tym, by mieć dobrze tu i teraz. Jakieś 24 lata po wybuchu epidemii są w stanie co najwyżej nie zabijać się w mniejszych kolektywach i wykorzystywać to, co nie zostało zniszczone przez te lata, lecz nie potrafią tworzyć nic nowego.

Ach piękna gra, dużo jeszcze by można wyciągnąć z niej.

Fanatyk3piorunów

@ZohanTSW w tej grze warto docenić przede wszystkim detal i jak drobiazgowo były zbudowane lokacje. W zasadzie nie miałeś dwóch takich samych domów i pomieszczeń, często zatrzymywałem się i czytałem jakieś dyplomy czy oglądałem zdjęcia na ścianach. Dbałość o detale lvl autyzm.

Co do fabuły to główna oś fabularna mnie mocno znużyła. Oj tak, zemsta jest be a przemoc rodzi przemoc. Oj tak, są różne perspektywy. Oj tak, mam 10lat i tego nie wiem. Wszystko podane zbyt dosłownie i mocno moralizatorsko. Oj nie, nie siadło mi.

Oczywiście to wciąż solidna gra, uczciwie bym dał 7/10.

Fanatyk1piorunów

@Stashqo z tymi detalami to prawda. W zasadzie wszystko co napisałeś to prawda

Gruba ryba0piorunów

Jedno z moich największych growych zażenowań w historii tej zabawy.

Fanatyk0piorunów

@Jim_Morrison rozwiniesz?

Gruba ryba3piorunów

@ZohanTSW Drunkman po prostu zrobił wszystko co w jego mocy żeby fabuła i ogólnie cała gra była najbardziej kontrowersyjna jak ty tylko możliwe przez co cała opowieść jest zwyczajnie słaba. Ot, sztuka dla sztuki. Jestem fanem jedynki ale dwójka to jakiś niesmieszny żart.

Fanatyk1piorunów

@Jim_Morrison tzn co zrobił poza wrzuceniem wątku z lesbijką i bi, transem i kobietą nacechowaną męskimi atrybutami? Oczywiście wszystkie te postaci są głównymi, ale te cechy nie grają głównej roli, to nie jest opowieść o ich seksualności

Gruba ryba1piorunów

@ZohanTSW Pierwsze z brzegu: na trailerach widzieliśmy pana J w scenach w których go później nie było bo wiadomo kto, co i jak komu zrobił. " she's pregnant? Good!". Scena z jebaniemw dupę. Zmuszenie gracza żeby przez połowę gry grał postacią którą gardzi. I tak by jeszcze można z pół dnia.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

77+1=78

Tytuł: A Plague Tale: Requiem
Developer: Asobo Studio
Wydawca: Focus Home Interactive
Rok wydania: 2022
Gatunek: gra akcji
Użyta platforma: PS5 Pro
Ocena: 9/10
Czas gry: *20h/37h/42**

Ostatnio w ramach przygotowania się do francuskich klimatów Clair Obscure wybrałem sobie jako grę przejściową A Plague Tale: Innocence, o czym można poczytać kilka wpisów wcześniej, dla zainteresowanych podlinkuje na końcu, natomiast gra zrobiła na mnie takie wrażenie, że od razu zabrałem się za drugą część przygód rodzeństwa de Rune. I powiem wam, że pomimo pewnych problemów to absolutnie niczego nie żałuję.

Gra, w porównaniu do pierwszej części, zaliczyła spory skok technologiczny i gameplayowy. Już od pierwszych minut możemy podziwiać piękną grafikę, która trzyma poziom nie tylko w zamkniętych pomieszczeniach, otwartych lokalizacjach, ale również w zaludnionych miastach, a co najważniejsze modele przeciwników oraz NPCów są różnorodne. Wiadomo, że najczęściej będą różniły ich tylko mundury, ale jednak jest to jakiś postęp względem pierwszej części, gdzie każda z klas postaci miała przypisany tylko jeden model, a NPCów nie widzieliśmy praktycznie wcale. Miasta są żywe (do pewnego momentu ^^) i chociaż widać, że często jest to oskryptowane, to jednak robi to dobre wrażenie i można poczuć atmosferę zbliżającego się święta przesilenia letniego (akurat fajnie mi się czasowo złożyło ogrywanie tytułu :)), a wrażenia wizualne potęguje tutaj oprawa audio, która jest świetna. Utwory oddają idealnie nastrój tego, co widzimy na ekranie, a mamy tutaj wydarzenia radosne, jak i momenty pełne cierpienia (ale do fabuły jeszcze wrócę). Poza samą nastrojową muzyką, dobrą robotę robią również efekty dźwiękowe i chyba tylko do "szumu" rzeki mógłbym się przyczepić, bo ten akurat był kiepski i brzmiał bardziej jak powietrze uchodzące z przebitej dętki niż jak rwąca rzeka.

Po wydarzeniach z pierwszej części rodzina de Rune'ów szuka lekarstwa na chorobę Hugo. Trop wiedzie do Czerwonego Miasta w Prowansji, gdzie mieszka mistrz zakonu alchemików, którzy od lat badają skazę. Razem z Amicią poszukujemy więc sposobu by uratować młodszego braciszka, jednakże wojna i zaraza wypalają piętno na naszej protagonistce, która pomimo nastoletniego wieku przeżyła już więcej niż niejeden dorosły i dorobiła się swoich traum i lęków, z którymi nie do końca wie, jak sobie poradzić. Wraz z różnymi towarzyszami będziemy przeżywali więc różne przygody oraz poznawali historię poprzedniego skaziciela i jego opiekunki. Fabularnie to gra zrobiła na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie. Już pierwsza część miała mroczną i brutalną historię, ale tutaj to już scenarzyście odpięli wrotki i stworzyli jeszcze mocniejszą opowieść. Dostajemy kilka mocnych scen, które wiem, że będą mi towarzyszyły jeszcze przez jakiś czas i będą stanowiły dla mnie element odniesienia przy ocenie innych gier. Były tutaj momenty lekkie i pełne szczęścia bohaterów, były też takie, gdzie cierpiałem razem z nimi i czułem, że jakiś ninja zaczyna obierać cebulę, a to wszystko za sprawą dobrze napisanego scenariusza, który, owszem, ma pewne luki, ale jednak uderza tam, gdzie boli najbardziej i wtedy, kiedy myślisz, że najgorsze już za Tobą. A jak uderza to zawsze robi to obuchem i wali krytycznie.

Nim przejdę do wad to słów kilka jeszcze o samym gameplayu, który ewoluował względem pierwszej części. To już nie jest skradanka, chociaż dalej można tak do tego podchodzić. To już jest gra akcji i chyba najbliżej temu będzie do najnowszej trylogii Tomb Raidera albo Uncharted. Mamy tutaj walkę z przeciwnikami, mamy proste zagadki logiczne, ale też zagadki środowiskowe. Mamy misje typu "celowniczek" oraz wielkie ucieczki (efekt wylewających się szczurów na uliczki? WOW!) i gra się w to naprawdę przyjemnie i pomimo mniejszej ilości środków alchemicznych, jakie mamy do stworzenia względem pierwszej części, to mechanik jest tutaj dużo więcej.

Na koniec zostawię sobie miejsce na wady, a tych jest niewiele, ale są i należy je odnotować. Po pierwsze i najważniejsze - stan techniczy. Teoretycznie 3 lata po premierze gra powinna być połatana, ale tak nie jest. Na początku 16 rozdziału gra mi się scrashowała i zniszczyła save'a (a jest tylko jeden, który się nadpisuje). Także musiałem ją przechodzić jeszcze raz, całą od nowa. Nauczony doświadczeniem zaczynałem eksportować po każdym rozdziale save'a do chmury i dobrze, że tak robiłem, bo gra chrupneła mi zdrowo jeszcze dwa razy i gdybym nie był przygotowany na najgorsze to bym pewnie jej nie skończył, bo nie można zaczynać za każdym razem od nowa. Dodatkowo pisałem wiele o warstwie audiowizualnej i to głównie w superlatywach, ale są też elementy, które mi się nie podobały. Po pierwsze to będą to... oczy. Odnoszę wrażenie, że przy całych modelach postaci oraz ich szczegółowej mimice oczy pozostają puste i jakieś takie płaskie. Może tylko ja tak mam, ale ogrywałem grę dwa razy i cały czas odnosiłem to samo wrażenie, że zabrakło tam budżetu. Po drugie to woda - jej tekstury przenikały statek wielokrotnie, a głos był sztuczny i jakby nagrywany przez inne urządzenia niż cała reszta.

Czy żałuję, że musiałem przechodzić grę dwa razy? I tak i nie. Tak, bo to jednak było odtwórcze i chociaż grałem na najniższym poziomie trudności i znałem położenie znajdziek to jednak mogłem ten czas przeznaczyć na coś innego (Clair Obscur!). Nie, bo gra jest świetna, fabuła jest świetna i dzięki temu miałem możliwość porównać angielski i francuski dubbing i muszę wam powiedzieć, że przy całej mojej niechęci do tego narodu, to jednak francuska Amicia i Hugo zagrali moim zdaniem lepiej i to ich głosy sprawiły, że przeżywałem tą historię bardziej.

Podsumowując - obie części polecam każdemu i czekam z niecierpliwością na Legacy

     

*https://www.hejto.pl/wpis/no-ja-pi-wlasnie-konczylem-a-plague-tale-requiem-ostatni-rozdzial-zaraz-po-wczyt
to co powyżej + trochę gry na NG+, żeby umiejętności wbić do platyny
*https://www.hejto.pl/wpis/73-1-74-tytul-a-plague-tale-innocence-developer-asobo-studio-wydawca-focus-home-

Lider3piorunów

@Loginus07 do tej cześci mocno pasuje, że jest to takie the last of us osadzone w średniowieczu.

Jest ładna zajawka po napisach na końcu - szkoda, że bawią się w legacy i jakieś prequele.

Gruba ryba1piorunów

@inty w sumie fakt - TLoU tutaj też pasuje ^^ i zajawka jest mega, dlatego mam dziwne wrażenie, ze legacy będzie prequelem tylko w części. Fabularnie zresztą byłoby to głupie, bo Sophia w Requiem mowi, że nie umiała sie obchodzić ze szczurami i dopiero od de Runeów sie nauczyla

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Gry

18piorunów

76+1=77
Tytuł: The Legend of Zelda: Twilight Princess HD.
Developer: Tantalus Interactive
Wydawca: Nintendo
Rok wydania: 2016
Gatunek: przygodowa gra akcji
Użyta platforma: PC emulator Cemu
Ocena: 9/10
Czas gry: 30h +

Niesamowita - mimo tylu lat robi wrażenie tym bardziej że oryginał zadebiutował w 2006 roku.
To jedna z gier w którą trzeba zagrać.

Plusy
dungeony
wielkość świata
walki z bossami

Minusy
sterowanie koniem
uboga mapa, mało wskazówek - można się zgubić na amen
finałowy boss -
czasem kamera głupieje podczas walki z przeciwnikami

Polecam spolszczenie
https://drive.google.com/file/d/1nmER5wUjGtVT-hzFNlivaNVjl6K_zslU/view
gra wersje europejską ściągamy przez https://github.com/Xpl0itU/WiiUDownloader/releases
emulator https://cemu.info/

Pora na kolejną.


GURU2piorunów

W przerwie pora na DS. Podejście drugie

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Gry

16piorunów

75+1=76
Tytuł: Leaving Home
Developer: Bart Bonte
Wydawca: Bart Bonte
Rok wydania: 2025
Gatunek: point-and-click, puzzle
Użyta platforma: Android
Ocena: 10/10
Czas gry: 1-2h

Najnowsza gra od Barta Bonte, mojego ulubionego twórcy gier łamigłówek. Dostępna z reklamami na telefony iOS i Android, lub jako płatna wersja bez reklam na Steam.

"Leaving Home" to klasyczna gra typu point-and-click, w której motywem przewodnim jest tytułowe wyjście z domu. Proza życia: dzwoni budzik i zaczyna się poranny rytuał. Z początku jest łatwo, musimy włączyć światło, znaleźć ubrania i opuścić sypialnię. Potem sprawy zaczynają się komplikować. Kolejne łamigłówki są coraz trudniejsze, ale nigdy przesadnie. Osobiście tylko w jednym miejscu utknąłem i pomogłem sobie szukaniem w internecie. Można też użyć podpowiedzi od autora gry.

Gra jest zdecydowanie niedługa, ale bardzo wciągająca. Utrzymana w surrealistycznym stylu, opowiada historię, którą chyba każdy zna. Jeden z tych poranków, kiedy wszystko wydaje się trudne, nic się nie układa, ale trzeba iść do przodu. W tle przewija się kot. Muzyka nadaje całości miłego klimatu.

Jeśli nie znacie twórczości Barta Bonte, polecam jego stronę https://www.bontegames.com/. Ma na koncie dużo podobnych gier, i trochę niepodobnych. Przede wszystkim polecam "Leaving Home", bo to zdecydowanie jedno z jego najlepszych dzieł. Dla mnie 10/10.


Gruba ryba

w Gry

16piorunów

74+1=75
Tytuł: Might and Magic: Clash od Heroes
Developer: Capybara Games
Wydawca: Ubisoft
Rok wydania: 2009
Gatunek: gra logiczna/RPG
Użyta platforma: Nintendo DS
Ocena: 7/10
Czas gry: 54, 5h

W dzisiejszych czasach to już niszowa platforma, ale może ktoś doceni moją wrzutkę 😉

Do gierki zabrałem się właściwie tylko ze względu na markę Might and Magic, kompletnie nie wiedziałem, czym ona jest.
A jest czymś ciekawym, bo połączeniem gry typu "match 3" z RPG.
Konkretnie - podczas gry każdą frakcja, mamy dostępnych łącznie 8 rodzajów jednostek - 3 podstawowe i 5 elitarnych, z których to elitarnych wybieramy dwa rodzaje, którymi będziemy walczyć.
Następnie aby zaatakować wroga musimy ułożyć w rzędzie 3 podstawowe jednostki tego samego koloru - jednostki będą się "ładować" przez kilka tur, a następnie zaatakują. Aby aktywować jednostki elitarne, też musimy ułożyć je w rzędzie z jednostkami podstawowymi o tym samym kolorze. Oprócz tego możemy układać też rzędy poprzeczne, co spowoduje utworzenie muru, który będzie bronić naszych jednostek.
I to właściwie całe sedno rozgrywki, która jednak okazuje się złożona i wciągająca. Bo do tego dochodzą jeszcze umiejętności specjalne jednostek, czary bohatera, artefakty, budowanie combosów, czy walki z bossami, rozgrywane wg specyficznych zasad.
Muszę przyznać, że naprawdę się zdziwiłem, jak okazało się, że poświęciłem na tę grę aż 54h - dawno żadna nie wciągnęła mnie na tak długo. Chociaż przyznaję - drugą połowę gry przeszedłem grając praktycznie co wieczór i rozgrywka już mnie zaczęła nużyć.

Do minusów zaliczyłbym muzykę - tylko kilka melodii do walki, więc w kółko słuchamy tego samego. Często wolałem wyciszyć dźwięki 😉

Za to na plus zapisałbym fabułę - może i sztampowa, ale 5 zazębiających się ze sobą kampanii całkiem mnie wciągnęło i byłem ciekawy, jak się potoczy.

Gra wyszła też na inne platformy (choćby na switchu), ale moja recenzja odnosi się do wersji na DSa, bo tylko w tę grałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU1piorunów

o fajnie że ktoś jeszcze grywa na staruszkach

Wirtuoz0piorunów

@SuperSzturmowiec wiesz, że na switcha mozesz w ich sklepie online kupić oficjalne emulatory starszych platform

Gruba ryba0piorunów

@hejtooszukuje wiesz, ze mozesz kupic steam decka i mozesz emulowac prawie wszystkie dostepne konsole?

Wirtuoz0piorunów

@kopytakonia
po co mi steam deck?
w domu jest:
switch
ps5
bieda laptop z 16gb ram
ryzen 9 7950x3d 32gb ram, shitforce 4070 12gb vram
kilka bieda lapków jako teminale biurowe

Gruba ryba0piorunów

@hejtooszukuje no to na luzaku możesz emulować na lapku gierki w sumie

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

27piorunów

73 + 1 = 74

Tytuł: A Plague Tale: Innocence
Developer: Asobo Studio
Wydawca: Focus Home Interactive
Rok wydania: 2019
Gatunek: skradanka
Użyta platforma: PS5 Pro
Ocena: 8/10
Czas gry: 11h lub 19h*

Jako, że wiedziałem, że na dniach przyjdzie do mnie Clair Obscur to chciałem się wczuć w francuskie klimaty i padło akurat na A Plague Tale: Innocence, które kiedyś w PS Plus rozdawali. I muszę wam powiedzieć, że bardzo cieszy mnie to, że się akurat na ten tytuł skusiłem, bo naprawdę dawno się tak dobrze nie bawiłem, aczkolwiek pod koniec wyszła pewna całkiem gruba niedogodność, o której napiszę później.

Zacznijmy więc od fabuły, bo jak dla mnie to ona sprawiła, że nie mogłem się oderwać od tego tytułu. Otóż trafiamy do XIV wiecznej Francji, która nie tylko pogrążona jest w wojnie stuletniej z Anglikami, ale także w kraju panuje epidemia dżumy oraz plaga szczurów. Jako nastoletnia Amicia De Rune po stracie rodziców zmuszeni jesteśmy do zaopiekowania się naszym 5 letnim bratem Hugo, który choruję na nietypową chorobę, o której wraz z biegiem fabuły dowiadujemy się coraz więcej.

Klimat gry jest ciężki, rzekłbym nawet, że w porównaniu do Horizonów, w które grałem ostatnio, to tutaj dostałem takim mocnym obuchem w twarz, co niezmiernie mnie cieszy. Świat jest brutalny, widać, że to walka o przetrwanie, a nie jakieś zajęcia zpt w bezpiecznym środowisku. A jednocześnie przez to, że sterujemy nastolatką i spotykamy innych niedorosłych towarzyszy, jest zachowana jakaś taka przeciwwaga, co naprawdę fajnie było widać w misji na zamku, gdzie dzielna Amazonka Amicia i jej towarzyszka Melie Furia walczyły ze szczurami. Aż mi się przypomniało, jak za dzieciaka bawiliśmy się w Chłopców z Placu Broni :')

Ważnym aspektem, ktory w moim przypadku pozytywnie wpłynął na odbiór tego dzieła, jest jego warstwa audio. Muzyka jest świetna - czuć w niej czające się zagrożenie zarówno ze strony ludzi, jak i szczurów. Natomiast osobne słowa uznania należą się dubbingowi - grałem z francuskim i polskimi napisami i naprawdę czułem te postaci i emocje, które im towarzyszą. To co słyszałem pasowało mi do tego, co powinni czuć w danym momencie, a przy okazji nie gadali cały czas ze sobą, jak to ma miejsce w niektórych grach. Dialogi były napisane na tyle mądrze, że dawały nam informacje o świecie i wskazówki, natomiast było to skondensowane. Okazuje się, że można przekazać wiele informacji w 2 krótkich dialogach bez tony tekstu, co nie jest takie oczywiste. Przy okazji wspomnę jeszcze o grafice - ta widać, że ma swoje lata, ale jest staranna i solidna, nie odrzuca, a projekty lokacji są bardzo dobre.

Dlaczego wiec 8/10? Gra ma swoje wady - największą jak dla mnie jest sterowanie, które jest koślawe, a jeżeli prowadzimy jakiś wózek czy platformę to jest wręcz fatalne. Biorąc pod uwagę, że jest to skradanka to fakt, że ja nie do końca czuję postać stanowi pewną komplikacje. No i jest jeszcze coś, co może być wadą tylko dla garstki graczy, ale niestety, ja w tej garstce jestem. Po raz pierwszy w życiu chyba żałowałem, że nie ma NewGame+. Do osiągnięcia jednego z trofeów brakowało mi 3 zasobów na końcu gry (1 skóry i 2 linek). Także musiałem potem przejść grę praktycznie w 2/3 jeszcze raz, bo po wczytaniu środkowego rozdziału i szukaniu zasobów z poradnikami już nie byłem w stanie uzbierać wszystkiego by ulepszyć procę do końca.

*Dlatego dodatkowe 8h poświęcone na wbicie platyny...

Podsumowując to gra była na tyle super, ze zamiast przechodzić od razu do Clair Obscur to uruchomiłem już drugą część i pewnie na dniach będzie kolejna "recenzja" z mojej strony.

PS. Gra mi przypomniała, że jak byłem mały to zawsze chciałem mieć starszą siostrę 😛

Lider7piorunów

@Loginus07 a już powstaje 3 część💕

Lider2piorunów

@boogie O prosze, nie wiedzialem. Czekam na jakiś trailer bo końcówka 2 części uchyliła rąbka tajemnicy.

Lider1piorunów

@boogie Kurcze to jakiś prequel - takie wrażenie sprawa a liczyłem na coś co będzie się działo we współczesnym świecie.

Lider6piorunów

@inty jest napisane, że "legacy", więc cholera wie czy to przeszłość czy przyszłość od wydarzeń w grze. Widać Rzymian, Wenecję i Minotaura, jednakże tytuł "resonance" sugeruje "przeszłość". Może będą chcieli wyjaśnić skąd wzięła się ta moc.

Fanatyk1piorunów

@Loginus07 dwójka miodzio, dobrze, że zacząłeś, naprawdę polecam, świetna muzyka a zakonczenie mroczne i depresyjne. A angielski dublarz najlepszy imo bo i gra była robiona po angielsku a dopiero póżniej tłumaczona na inne języki.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Gry

35piorunów

72+1=73

Tytuł: Kingdom Come: Deliverance
Developer: Warhorse Studios
Wydawca: Deep Silver
Rok wydania: 2018
Gatunek: RPG
Użyta platforma: Steam
Ocena: 10/10
Czas gry: ~85h

No dobra, udało mi się drugi raz ukończyć KCD1. Bawiłem się przednio. Przygody Henryczka to zdecydowanie jedna z lepszych gier w jakie grałem. System walki ewoluuje z "kwa znowu dostałem wp*dol" na "pchnięcie, pchnięcie, pchnięcie. oh, znowu zabiłem 6 na 1". To chyba jedyny minus tej gry.
Oczywiście zależało mi na chilloutowym przejściu gry, więc dorzucony był do tego mod na nielimitowany udźwig, nieskończone save'y + celownik w łuku, bo czemu nie.

Fabularnie gra jest jedną z tych, których nie skipowałem. Do tego graficznie gra nie odstaje od takiego Wiedźmina 3.

Polecam i pozdrawiam.

Do dwójki kiedyś zasiądę. Jak będzie w promie, bo te 200 PLN to wolę wydać na muzykę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zawodowiec2piorunów

@ArmandoNumber5 wspaniała gra! Jedna z najlepszych w jakie grałem. Niech ci nie będzie szkoda tych 200 zł, druga część jest warta tych pieniędzy! Będziesz miał jeszcze więcej frajdy.
Ja na razie mam nabite 138 godzin i chyba jeszcze końca nie widać :grinning:

Gruba ryba2piorunów

@arisek Paaanie, jeszcze kiedyś BG3 trzeba kupić.

Osobistość2piorunów

@ArmandoNumber5 Właśnie ogrywam, cudowna to jest gra strasznie. Właśnie fakt, że save jest zasobem gry czyni ją najlepszą, wyjasnię zaraz czemu.

Miałem akcję na poczatku gry ze wpadłem do lochów za wszczynanie bójki. Normalnie byłby quickload i inne opcje dialogowe.
ALE ze nie mialem sejwa od dluzszego czasu to kij, przesiedziałem swoje w ciupie.
Niestety resocjalizacja nie zadziałała i wychodząc z więzienia od razu odpaliła mi się recydywa i natrafiłem w tym samym budynku na skrzynię w której znalazłem 300 grosików. Matko jak mi się japa cieszyła, że mogłem sobie usprawnić sprzęt, kupić jakieś jadło :grinning: No szczęśliwy byłem jakbym wydropił miecz beliara.
Gdybym miał mozliwosc zapisywania i wczytywania ile chcę ta historia by się nie wydarzyła.

To jedna z kilku sytuacji która sprawiła, że nagle miałem niesamowity wyskok endorfin po wykonaniu questu w sposób który ja chcę :grinning:

Gruba ryba2piorunów

@notak Z tymże ja ogrywałem to już drugi raz. Nie miałem ochoty na limitowane zapisy po raz drugi :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (13)

Wirtuoz

w Gry

13piorunów

71+1=72

Tytuł: The Legend of Zelda: The Minish Cap
Developer: Capcom, Flagship
Wydawca: Nintendo
Rok wydania: 2004
Gatunek: jRPG
Użyta platforma: Anbernic RG Cube (emulator GBA)
Ocena: 8/10
Czas gry: ~20h

Bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Sporo mechanik, ciekawe bosy, w późniejszym etapie trochę backpedaling zaczyna irytować, bo z odkrytych znajdziek nie ma zbyt wiele, ale wciąż to bardzo mocny tytuł, zwłaszcza że ma już 21 lat. Grałem pierwszy raz w jakąkolwiek zelde i chyba skuszę się na kolejną. Dajcie znać jak kojarzycie podobne retro tytuły warte sprawdzenia 😉

Gruba ryba2piorunów

A machnalbys jakąś recenzje konsoli?

Wirtuoz1piorunów

@lechaim dla mnie jest 10/10 ze względu na ergonomie, nie ma dużej różnicy pomiędzy chwytem na tej konsoli, a na padzie PS5. Wyżłobienia na plecach robią robotę(fotka poniżej) i wciąż jest na tyle mała żeby upchnąć w kieszeni.
Emuluje wszystko do ps2/nintendo 3ds - na tych platformach zaczyna już czasem marudzić i jest konieczność gmerania w ustawieniach - Devil May Cry 3 więcej ustawiałem niż grałem. Ekran jest 1:1, co sprawia, że ciężko odpalać playstation remote i gry w 16:9, stąd raczej polecam grać w starsze tytuły. PS1, PSP, Sega, Dreamcast, SNES - wszystko śmiga bez zająknięcia na standardowym sofcie. Tu fajna recka: https://www.youtube.com/watch?v=bMRHmc5e14c
Konsol jest teraz od groma, więc celowałbym właśnie w to, żeby wygodnie się trzymało - dużo jest kanciastych i płaskich, po chwili łapy puchną. Ja za swoją zapłaciłem 166 dolarów rok temu, możliwe że teraz znajdziesz tańsze urządzenie z podobną ergonomią: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1irg60f9qsZOkhp0cwOU7Cy4rJQeyusEUzTNQzhoTYTU/edit?pli=1&gid=0#gid=0

FUN + POWER = RG Cube ReviewAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Gruba ryba2piorunów

@Agannalo Dzięki wielkie! ❤️

Specjalista1piorunów

Spoko gra, ale jeszcze nie skonczylem. Zawiesiłem się teraz na romhacku Mariomon. Polecam gorąco.

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Gry

22piorunów

70 + 1 = 71

Tytuł: Reksio i UFO
wydawca: Aidem Media
Rok wydania: 2003
Gatunek: przygodowa
Użyta platforma: Steam Deck
Czas do ukończenia: nie ukończona
Ocena: 5/10

Skusiłem się bo Reksio.

Na plus
Dubbing,
Stylistyka
Fabuła

Minusy
Strasznie irytujące mini gierki - elementy platformowe - choć do przyzwyczajenia .
Wyścig - w stylu Micro Machines- autka są w stanie się zablokować po zetknięciu z sobą i chwile zajmuje by się uwolnić w tym czasie jakiś przeciwnik juz daleko odjechał - na tym etapie po iluś tam próbach odpuściłem (czyli gdzieś za połową gry)
Gdy powraca się do poprzedniej planszy za każdym razem odpala się scenka której przerwać i trzeba wysłuchiwać co mają postacie do powiedzenia

tylko dla najwiekszych fanatyków.
Lepiej odpalić jakąś grę z serii Scooby Doo znacznie lepsze

GURU1piorunów

O takie recki nic nie robiłem.
I cyk, pora na CS'a.

Pokaż więcej komentarzy (3)