Śmieszy mnie jak ktoś na wykopie mówi, że po redesignie tutaj uciekną jak wielkość Hejto to jak wielkość małego torum o chodzeniu po bułki #pdk jak mi ktoś napisał, że mnie nie kojarzy to już od razu widać, że wielkość tego portalu to małego kółka adoracji gdzie każdy każdego zna, to nawet nie 10% kont samego rumuna z wykopu.
Zrób sobie jeden dzień dla siebie, bez komputera ani internetu w telefonie (jeśli to niemożliwe, to rozpocznij od zakończenia dnia pracy)
Od jakiegoś czasu myślałem nad takim dniem ponieważ, zwłaszcza w ostatnim roku, zauważyłem tendencję do łażenia wszędzie z nosem w telefonie. Dodatkowo ogólnie non-stop używam komputera tak w pracy, jak i prywatnie. Więc wyzwanie wpadło w idealnym momencie i zostało zapalnikiem przeprowadzenia sobie "testu na uzależnienie" :upside_down_face:
TLDR:
W ostatnią sobotę plan był prosty, wieczorem odłączam kompa od prądu (ma ustawiony autostart 😉 ), a rano sprawdzam jedynie czy nie ma alertów z pracy i wyłączam internet w telefonie. Następnie żadne tam "jadę rowerem do lasu / idę eksplorować miasto / do znajomych" bo w tych okolicznościach odstawienie telefonu to nie problem. Miałem spędzić dzień tak jak zazwyczaj mając stały dostęp do sieci: dom, spacer po okolicznych ulicach, typowe sobotnie prace.
*
I jak każdy plan, standardowo ten też nie wyszedł.
Przywitał mnie email "You have new alert!" xD Więc małe odstępstwo, najpierw odpaliłem laptopa i sprawdziłem co to, a jako że problem nie był krytyczny to poczekał sobie do dnia następnego.
Dalej poszło już jednak gładko: przy śniadaniu nieco nudy, bo to zawsze było scrollowanie a postawiłem sobie warunek braku podmiany tegoż na np. czasopismo. Gdy zabrałem się za sprzątanie to w zasadzie bez zmian. Zwykle w tle idzie Youtube, ale muzyka nie jest takim wielkim odstępstwem.
Prawdziwa różnica pojawiła się jednak przy spacerze: Wychodzi na to, że ja wcale nie jestem uzależniony od komórki. Po prostu miasto jest tak bardzo, cholernie, k⁎⁎wa, nudne xD Płaskie przestrzenie, bezimienni ludzie, szare samochody, no zwyczajnie jeśli szło się daną trasą parę razy to już nie ma się na co gapić. Ciekawe rzeczy dawno wyłapane, a za wiele się tu nie zmienia. Bez urozmaiceń lasu czy miejskich "terenów do eksploracji" (no bo czy podbrzusze estakady jak w picrel nie jest urocze? 😉 ) po prostu naturalnym jest uciekanie w ekran jak już skończą się bieżące rzeczy do przemyślenia 😉 Po przeprowadzce do miasta wyjście do lasu nie jest już tak łatwe więc rzeczywiście: poza domem non-stop mam nos w komórce :grinning:
Dalej poszło w miarę normalnie, relaks przy książce nie różni się zbytnio od czytania ebooka (i jestem zaskoczony pisząc to zdanie, jeszcze kilka lat temu należałem do papierowej inkwizycji). Prawdziwe różnice pojawiły się potem, gdy zazwyczaj zabieram się za różnorakie "ogony": domykanie tematów, sprzątanie w papierach, etc. Paradoksalnie, brak "rozpraszaczy" tutaj nie pomógł w kwestii ilości. Pomógł jednak w kwestii tego co zrobiłem - zamiast głównie tematów elektronicznych, ogarnąłem znacznie więcej tych fizycznych. Internet włączyłem całe trzy razy, raz aby dokonać płatności, raz "odruchowo" i raz wieczorem aby sprawdzić ewentualne alerty.
Ogółem całkiem produktywny dzień. Zdecydowanie na plus względem typowej soboty bez konkretnych planów.
A skoro jeden dzień był produktywny, to czemu by tematu nie przedłużyć? Tutaj zrobiłem już to trochę inaczej, internetu brak ale sam komp jest włączony: miałem nadzieję ogarnąć różnorakie tematy "cyfrowe".
I muszę przyznać, że tutaj udało się całkowicie :grinning: Tak, jak "dzień bez ekranów" nie dał mi jakichś wybitnych różnic (ot, marnowałem czas na inne rzeczy), tak "godziny bez internetu" naprawdę robią różnicę. W końcu ogarnąłem sporo śmieci na komputerze i w swoim selfhoście, porobiłem też nieco rzeczy fizycznych, ogółem naprawdę produktywny dzień, nawet mimo tego że odpalałem sobie w tle wcześniej pobrane seriale. Później już wszedł umówiony wcześniej temat wymagający internetu, ale zdecydowanie ten początek dnia wyszedł na plus.
*
Ogółem bardzo polecam taki chwilowy "detoks", zależnie od tego czego potrzebujecie: Albo w formie wypadu do lasu i dnia dla siebie. Albo jednak w normalnych warunkach, po prostu detoks od internetu, niekoniecznie od urządzeń. Imho te pół niedzieli dało mi bardzo potrzebną zmianę rutyny i impuls do porobienia rzeczy od których odciągało mnie scrollowanie. Co prawda niekoniecznie dało mi to lepszy odpoczynek (co przydałoby mi się w ostatnim tygodniu...), ale na pewno warto.
A więc, teraz zaczynam szukać narzędzia do kontroli rodzicielskiej. Idealnie jeśli będzie to coś self-hosted, gdzie panel admina mogę zakopać na odległej VMce z hasłem schowanym za dwoma menadżerami (tak, abym mógł trzymać pierwszy otwarty w ramach treningu silnej woli #pdk 😉 ) i mógł dodać tam swoje urządzenia aby ograniczyć użytek konkretnych aplikacji oraz internetu w konkretnych godzinach.
Czy ktoś tutaj ma doświadczenie z takimi rozwiązaniami?
To jest atrybut pedofila: maszynka do golenia marki polsirver model 56 lato design." #pdk
Ciekawe, czy znajdzie się ktoś, kto będzie wiedział z czego to cytat. XD
Kilka razy chciałem dodać porównanie tanich maszynek do golenia, ale że jestem nygusem to skończyło się na chęciach.
Od dawna byłem ciekawy legendarnego polsilvera, ale nie mogłem go namierzyć.
Wiadomo, każdy goli się inaczej. Ja na ten przykład robię to raz w tygodniu. Zazwyczaj najpierw elektryczną, a potem jakąś tanią jednorazówką. Albo od razu całą kaprawą mordę jednorazówą
I w moim przypadku żółta maszynka nie spełnia oczekiwań.
Po pierwsze zapchała się po ogoleniu 1/3 krzywego ryja. Po drugie jest strasznie droga. 20 zł za paczkę, dwa zł za sztukę, gdzie do ch#ja.
To taniej, przy całej mojej niechęci do Gilette, idzie dostać Blue 2. A między nimi jest przepaść. Btw, po zapchaniu kończyłem golić się blue 2.
Wydaje mi się, że zachodzi tu zjawisko ZARAZ POLSKA. Cena duża, bo zrobiono u nas w kraju, a że jest prawie cztery razy droższa od najtańszych z biedry czy lidla, które btw są lepsze, to luj.
Przy kupowaniu tanich maszynek (czemu to się określa maszynka, na litość?!) mam tylko jedno kryterium - taniość. Ale też mam brodę, która ogarniam maszynką (ale taka prawdziwa, z silniczkiem) a maszynka (co za debilizm) służy tylko do wygładzania skóry policzków i szyi, oraz do robienia krawędzi.
To konto było poświęcone trollowaniu pewnego 23-letniego wówczas prawiczka, mangozjeba i studenta gównokierunku, jakim jest politologia (tak dumnie zawsze podkreślałeś, że masz wykształcenie administracyjne :)), ale mój słomiany zapał dał się we znaki i odpuściłam sobie, tym lepiej dla mnie.Śmiałam się z niego i trollowałam go głównie dlatego, że niesamowicie bawiła mnie jego nieporadność w kontaktach z kobietami, a także brak płynności mowy w sytuacjach stresowych. Pod tym względem akurat jesteśmy do siebie podobni. Z problemem jąkania zmagam się jeszcze od czasów studiów, a teraz, po traumatycznych doświadczeniach związanych z pracą na słuchawce, ta przypadłość postanowiła ponownie przypomnieć o swoim istnieniu. Ja pi⁎⁎⁎⁎lę, kolejna dygresja. Do brzegu, pszczółko, do brzegu, do c⁎⁎ja, bo mój wysryw zaczyna przypominać opis pewnej przypadłości, w której człowiek nie potrafi utrzymać jednej myśli, tylko po drodze zalicza siedemnaście przystanków, trzy objazdy i dwie wycieczki krajoznawcze! PIONA!
Wracając do meritum: lubiłam rzucać w jego stronę tekstami pełnymi dwuznaczności i aluzji, żeby wprawiać go w zakłopotanie, wyprowadzać z równowagi i patrzeć, jak próbuje się w tym wszystkim odnaleźć. Nie miałam wtedy najmniejszego pojęcia, że z czasem role się odwrócą, a człowiek, z którego tak beztrosko sobie drwiłam, zostanie moim partnerem. Życie ma naprawdę osobliwe poczucie humoru..Najpierw zrobiło ze mnie internetową prześladowczynię, a później uznało, że najlepszym rozwiązaniem będzie zeswatanie mnie z ofiarą moich własnych żartów. I tak oto zamiast kolejnego trollingu wyszedł z tego związek. Chyba najdłuższy żart, jaki kiedykolwiek sobie z kogoś zrobiłam, z tą drobną różnicą, że tym razem oboje nieźle się w niego wpakowaliśmy przez dwa lat z przystankami na przerwę po drodze jak na chaotycznych ludzi przystało.
I tak o tym koncie nikt nie pamięta, i tak z kontekstu wypowiedzi nie można powiedzieć, o kogo chodzi, więc do nikogo to nie dotrze, ale potrzebowałam to gdzieś wyrzucić.
To nie koniec. Dalej będę o tym pisać i wspominać ból d⁎⁎y użytkowników pewnego portalu, którzy tak masowo planowali przeprowadzkę na ten portal i przy okazji poruszać inne wątki, o ile ich nie zgubię.
Niziołek Willow wyrusza z misją, aby uratować małą księżniczkę przed złą królową pragnącą jej śmierci. W zadaniu pomagają mu niezwykli sprzymierzeńcy.
Film udowadnia, że krasnoludy jednak znają magię #pdk
Klasyk kina fantasy lat 80. Co prawda po latach człowiek odkrywa tu więcej głupot fabularnych, niż np. w pierwszym Conanie albo Niekończącej się opowieści, ale i tak quality rozrywka dla starszych i młodszych.
@jakub-krol to niedobrze. Na kolację je się śniadanie.
Wstajesz rano, za piętnaście trzecia; latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestes ogolony, bo golisz się wieczorem. Śniadanie jadasz na kolację, więc tylko wstajesz i wychodzisz
@WujekAlien już tyle to mogłeś sam spróbować napisać. Wiem że nie ma lekko. Ale powinieneś, piórem na pergaminie. Następnie dagerotypem zrobić zdjęcie, wysłać gołębiem pocztowym do ziemianki hejto i czekać na publikację. Inaczej się nie liczy!!! Proszę ręcznie odpisać pioruny za cyfrowe oszustwo.
Nie wiem jak wy ale ja nienawidzę żabki i żadne śmieszne korpo memiki nie sprawią że zmienię zdanie.
Żabka umie w marketing i to im trzeba przyznać, płacą nawet różnym miemiarzom za tworzenie memów z ich sklepem (ciekawe czy wiedzieliście?), żeby wyglądało jaki to śmieszny sklepik.
Tymczasem to zwyczajne turbo agile korpo, które j⁎⁎ie wszystkich równo.
Franczyzobiorców - na każdym kroku masz kary za wszystko i terminy na już teraz. Zamknięcie bo coś się stało? haha
Innych przedsiębiorców - bo wszystkie lokale są robione pod żabkę z góry i żabka je wykupuje z pozycji uprzywilejowanej. Żeby jakiś lokal się uchował to musi być chyba osłonięty lustrem weneckim, folią oklejaną prototypowane samochody i oszukiwać wykrywacze ciepła.
Państwo (czyli nas jako całość) - bo lobbuje sobie co potrzebuje. Nie żebym był zwolennikiem niedzieli popierdolonej ale myślicie że pracownicy dostają większą kasę za niedzielę? xd
No i finalnie dla tygrysków na koniec on - konsument: Wpisdu drogie produkty, które jak nie chcesz kupować z ich aplikacją zbierającej o tobie dane do profilowania, możesz kupić w czwartek od 6 do 10 ale tylko w dwupaku bo inaczej się nie opłaca. W sumie nie pamiętam kiedy widziałem ostatnio produkt, który nie jest z żółtą albo czerwoną etykietą.
Sam kupuję tam tylko szlugi bo do nie żabkowego sklepu mam kilka kilometrów xD
Ehh nie wiem. W biedzie podobne podejście jest. W sumie wszędzie ale z biedy i Zabki pamiętam że ci ludzie srali wyżej niż byli. Taki to typ. Po porstu trzeba im pozwalać być debilami.
A Żabka to Żabka. Jak ładnie niedawno usłyszałem płaci się tam za pośpiech i brak czasu. Czasami tam kupuje ale mam też pewna cebulasta satysfakcję " w tym tygodniu raz bylem w zabce oszczędna myszka że mnie była w tym tygodniu" 😉
Mourinho upiekł dobrą taktykę na mecz, Pedri wyłączony, Lamine nie miał gdzie rozwinąć skrzydeł (acz Cucurella powinien być utemperowany przez sędziego). Mecz mógł się potoczyć w każdą ze stron, niewiele zabrakło Barcelonie, finalnie 3 pkt lecą do Madrytu. Za parę miesięcy rewanż i nie wątpię, że Bernabeu będzie jak zwykle gościnne 😉
@bojowonastawionaowca A idź Pan. Drugi mecz z rzędu grali, jakby tę drużynę zrobili z łapanki. Nawet Rodri głupio tracił. Jestem zniesmaczony tym, co prezentują od powrotu z przerwy reprezentacyjnej