Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#depresja

Gruba ryba

w Hydepark

70piorunów

* Bądź mną lata temu

* Matka ciagle gada ze jestes glupi i niczego nie osiagniesz

* No ale to matka, wiec tracisz zdrowie psychiczne by bronic ja przed twoja babka od strony ojca, ktora non-stop po niej jezdzi

* Ojciec umiera

* Babka stawia Ciebie, 14-letniego gowniaka przed podjeciem decyzji czy dom zapisac tylko na ciebie czy pol na pol na ciebie i na Twoja matke

* Matka jest jaka jest, ale ja kochasz i chcesz dla niej dobrze, w dodatku wciaz jestes w szoku po smierci ukochanego taty, bedacego jednoczesnie jedyna osoba ktora naprawde Cie wspierala, wiec podejmij decyzje ze pol na pol

* Dbaj o matke, pomagaj jej, nie oczekuj nic w zamian. happy_ending.jpg

Mija 26 lat, masz 40 na karku, i nagle twoje zycie sie sypie. Rozjebuje Ci sie zdrowie, tracisz przez to prace, nie umiesz sobie poradzic w doroslym zyciu z takimi sytuacjami, wpadnij w jeszcze wieksza depresje niz do tej pory

- mame, moje zycie sie rozjebalo, moje zdrowie sie rozjebalo, nie stac mnie nawet k⁎⁎wa na leki
- no dobre, syneg, ale wiesz, dzieki pienionszkom ktore pozyskalam dzieki twojej decyzji 26 lat temu kupilam sobie drugie mieszkanie, a ze juz kupilam i je remontuje to nie mam pieniedzy, masz tu 200 zl, wiem ze to nie pokryje nawet 1/5 twoich potrzeb na leki, ale wiesz, no nie mam wiecej, jakos sobie poradzisz, zawsze sobie jakos radziles
- nie spij piata noc bo bez lekow nie dasz rady zasnac

Boże, prosze, zabierz mnie do siebie jak najszybciej, bo ja jestem zbyt slaby zeby sobie w podrozy do Ciebie pomoc.

Specjalista1piorunów

@dziki dzięki, że się podzieliłeś, nie jest łatwo się go tego zabrać. Z tego co piszesz, to nie miałeś szczęścia do mamy. Może masz kogoś innego w otoczeniu, na kim mógłbyś polegać?

Patrząc na drugi podpunkt, ważne będzie o tym zapomnieć i skupić się na sobie – co chciałbyś jeszcze zrobić, może mniejszymi krokami, ale w zgodzie ze sobą.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Specjalista

w Dyskusje

9piorunów

Noworoczny challenge jedzenia fast foodu codziennie podtrzymany, dzisiaj wjechał duży rollo, zauważyłem, że zaczynam już sapać od jakiegoś czasu, nigdy tak nie miałem.

Wczoraj z 4 litry Pepsi na dolewkach w Burger Kingu wypiłem, wieczorem do snu 2 Perly i dzisiaj rano prawie się zbełtałem, miałem odruch wymiotny ale nic nie leciało.

Specjalista1piorunów

@KrzysztofBednarczyk u mnie jest kilka kebabów ale liczą się tylko dwa-noor kebab na senatorskiej - kutang wołowy za 30 zeta długości przedramienia z sosem mieszanym - kula, kapuśniak, słodko-pikantne sosy, mocno zgrilowany gorący placek lub

-kebab king w obrzydliwie grubym placku z pieca tendori, jak zamawiasz wołowinę to trzeba patrzeć na ręce żeby ciapate nie wymieszały z tanią kula z kurczaka. lawasz gruby, smak średni, sosy średnie, warzywa średnie, ledwo ciepłe mięso-d⁎⁎y nie urywa

Pokaż więcej komentarzy (9)

Specjalista

w Dyskusje

0piorunów

Codziennie żrę tylko rurki z kremem i fast foody, obym szybko zdechł.

GURU10piorunów

@KrzysztofBednarczyk Tak jak owczarek pisał to daj sobie szansę i skorzystaj z tego co jest dostępne. Ze swojej strony postaram się doceniać Twoje wpisy gdy opiszesz na czym z perspektywy osoby w depresji polegają takie numery pomocy i zawsze możesz opisać swoje odczucia, co uważasz, że jest dobre, a co według Ciebie działa źle.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Koneser

w Hydepark

5piorunów

Związek między silnymi odmianami marihuany a zaburzeniami psychiki

Zażywanie konopi indyjskich stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia psychicznego szczególnie wśród młodzieży, a badania wskazują, że nie tylko częstotliwość używania, ale siła działania – czyli zawartość psychoaktywnego związku THC – może być kluczowym czynnikiem zwiększającym ryzyko problemów

Wirtuoz

w Hydepark

39piorunów

Zerwała ze mną dziewczyna

Nie przyjęli mnie na podyplomówkę

Tkwię w chujowej robocie bo zachciało mi się podążać za marzeniami

Wraca depresja

Czekam aż coś jeszcze j⁎⁎⁎ie (bo to jest pewne)

Ale przynajmniej wyzwoliłem Cape Dun w goticzku co nigdy mi się nie udało

Mistrz10piorunów

@kobben02

Wiem, że sobie pomyślisz "ale pierdolisz frędzlu jeden"...

Ale:

1- przejdzie Ci, poznasz kogoś lepszego i będziesz się cieszył, że jednak z tą czy z tamtą Ci nie wyszło, zobaczysz

2- no i co? Może w tym roku się uda, albo na inną?

3- spróbuj zmienić, może się uda. I co prawda też narzekam na swoją robotę ale jakby ch⁎⁎⁎wa nie była to zawsze lepsza niż siedzenie na bezrobociu, bez kasy, bez jakiegoś zobowiązania bodaj żeby rano wstać...

4- spotkały Cie przykre rzeczy, to i czujesz się chujowo 😒

5- warto być na to przygotowanym ale może nie będzie tak źle?

Nigdy nie grałem w gotika xD

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Sztafeta

26piorunów

1 402,73 + 2,97 = 1 405,7

@Z_buta_za_horyzont miał rację - tęsknię za -14, ponieważ dzisiaj spociłem się niemożebnie.

Bieganie to dla mnie nie tylko praca nad kondycją, ale także nad charakterem. Pomaga mi z perfekcjonizmem, prokrastynacją i .

Z perfekcjonizmem, ponieważ obudziłem się później, niż zamierzałem, i już miałem rozwalony plan dnia. Coś, czego wciąż się uczę, że nie mam na wszystko kontroli i często trzeba się dopasowywać do tego, co akurat się dzieje w życiu.

Z prokrastynacją, ponieważ mam ogromny problem z odkładaniem rzeczy na wieczne nigdy, na czym ogromnie cierpi mój blog i moja „kariera pisarska”. Gdy się obudziłem, też chciałem przełożyć bieganie na później - całe moje ciało krzyczało, że nie chce biegać, jednakże zmusiłem się i poszedłem. Nie wiadomo, czy później czułbym się lepiej czy może jednak gorzej, trudno to przewidzieć. A tak mam to już za sobą.

Z depresją, ponieważ po bieganiu czuję się kapkę lepiej. Jasne, można tutaj wrzucić mema, że „jak ręką odjął”, ale rzeczywiście coś w tym jest, że ruch na (nie)świeżym powietrzu poprawia humor. Dzisiaj mija trzeci miesiąc, odkąd wylądowałem na L4 i przez ten czas niewiele zrobiłem: blogasek świeci pustkami, nie napisałem żadnego opowiadania (oprócz jednego króciaka na trzy zdania), niemiecki też leży. A przecież nie mógłbym sobie wyobrazić lepszych warunków, skoro obecnie mam zero obowiązków i masę wolnego czasu.

Bieganie sprawia, że mam chociaż jedną rzecz odhaczoną jako zrobioną, daje mi poczucie, że jednak coś robię, namacalnego, ponieważ zapisuję każdy bieg i widzę, jak łącznie przebiegnięty dystansu, pomału bo pomału, ale jednak rośnie. Co daje mi nadzieję, że skoro udaje mi się to z bieganiem i powoli wchodzi mi to w rutynę na tyle, że nie mogę się doczekać kolejnego razu, to może i z pozostałymi moimi zainteresowaniami się uda: z tworzeniem czy nauką właśnie. Obie te rzeczy sprawiają mi przyjemność, ale mam ogromne trudności z zabraniem się za nie, sam nie wiem dlaczego. Chyba z lęku przed porażką, że sobie nie poradzę. Że opowiadanie czy recenzja nie wyjdzie tak, jakbym tego chciał, że nie uda mi się zrozumieć nowych zasad albo zapamiętać słówek czy zwrotów. Głupie to, zdaję sobie z tego sprawę, ale bardzo mi to przeszkadza.

Więc tak sobie truchtam powoli co te trzy dni i równie powoli uświadamiam sobie, że robienie rzeczy nie jest takie straszne, na jakie wygląda.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

34piorunów

Czyli to jednak racja, ze jak masz depresje to idz pobiegaj.

Fanatyk15piorunów

@bartek555 Potwierdzam, działa. Można się śmiać, ale nawet głupi codzienny spacer pomaga.

Kiedyś usłyszałem ciekawe twierdzenie, które brzmiało mniej więcej tak: "gdyby ruch mógł być tabletką, to byłby najczęściej przypisywanym lekiem na świecie". No i coś w tym rzeczywiście jest, systematyczna aktywność fizyczna to klucz do lepszego zdrowia i samopoczucia. Oczywiście nie neguję leków, na pewno pomagają one stanąć na nogi i funkcjonować przy ciężkich przypadkach

Gruba ryba2piorunów

@bartek555
Farmakoterapia to pomóc w psychoterapii, bo główną bronią jest zmiana nawyków, myślenia, stylu życia.
Ruch wytwarza endorfiny, przyczynia się do zmiany stylu życia - pomaga.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Specjalista

w Dyskusje

3piorunów

Za niecały miesiąc wracam do Włoch ehhh nie chce mi się ale też nie chciało mi się wcześniej wracać do Polski, po prostu bym sobie leżał w mieszkaniu całe życie i bym sobie tak zdechł.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Specjalista

w Dyskusje

4piorunów

Matka która zostawiła mnie w wieku 3 lat mówi mi jak syn mojego brata w wieku 15 lat znalazł dziewczynę, kupił sobie samochód w wieku 18 lat i się do niej wyprowadził.

Ja w wieku 21 chodziłem do psycholog i płakałem w poduszkę jakim jestem odpadem z ujebanym prawkiem i maturą, prawko zdałem w wieku 28 lat bo 13 razy zdawałem ehhh

Potem jak prawdziwy odpad w przeciągu 3 miesięcy samochodem 2 stłuczki spowodowałem, więcej nie jeżdżę bo nawet rowerem nie ogarniam.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Specjalista

w Dyskusje

2piorunów

Zauważyłem, że po tygodniu nie kąpania moje włosy lepiej wyglądają niż jak się codziennie kąpałem, układają się ładnie jak u Oskiego.

Mam to szczęście, że nie śmierdzę nawet po miesiącu bez kąpieli, miałem taki epizod depresyjny w gimnazjum gdzie się właśnie nie kąpałem przez miesiąc, jak już założyłem schludne ubrania i się wykąpałem to dziewczyny zawsze komplementy mi prawiły.

Rozumiem teraz dziadków dlaczego niektórzy z nich tak śmierdzą, na stare lata już człowiekowi się nie chce dbać o siebie bo i dla kogo, raz na jakiś czas kąpiel wystarczy jak już głowa zaczyna swędzieć.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Specjalista

w Dyskusje

1piorunów

Od zeszłego roku chodzi za mną wylogowanie, wypadało by już w tym wieku o tym pomyśleć, na razie sobie w głowie myślę na co wydać ostatnie oszczędności z krypto/spadku.

Na razie przestaję dbać o dietę, piję pepsi 2l co parę dni, tanie winka i wódka od czasu wleci, byłem na paru bez zabezpieczenia w tamtym roku u murzynki, chinek (we Włoszech), jeszcze do latynoski bym chciał iść i jeszcze raz do tych chinek bo na prawdę dobre były

Na pewno bym chciał spróbować LSD, kokainę i amfetaminę, zobaczyć czy amfa pomoże mi w nauce bo też zaczynam studia we Włoszech, mam nadzieję, że narkotyki też by mi pomogły w nawiązaniu jakichś znajomości bo społecznie jestem totalnym zerem na trzeźwo, chcę zobaczyć jak te legendarne akademikowe imprezy wyglądają.

Luźno myślę by też Amerykę zwiedzić, jakieś miejsca z ulubionych filmów a gdy kasa się skończy, wsiąść w samochód i skoczyć w przepaść tam gdzie to zrobił Bill Murray w Dniu Świataka, o ile uda mi się to miejsce znaleźć.

Być może po drodze na dragach znajdę sens życia ale już próbowałem po 20tce terapii, medytacje, karate, kursy tańca, teatru, kluby jazzowe, Woodstocki, nawet pracy w korpo spróbowałem i po czasie coraz bardziej tam sie czułem wyalienowany i nigdzie się nie odnalazłem więc nie mam wielkich nadzei, że tym razem coś się zmieni ale póki jest kasa to warto ją wykorzystać, do grobu jej nie wezmę.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Specjalista

w Dyskusje

37piorunów

Z 5 lat+ temu nieogolony, w 10 letniej kurtce, reklamówce z biedronki przechodząc przez miasto jakaś kobieta zapytała mnie czy chcę coś do jedzenia, musiałem nieźle menelsko wyglądać, że aż jakaś kobieta chciała mi dać jeść. Co śmieszniejsze w reklamówce miałem wtedy procesor i płytę główną za 1500 zł xD

Pokaż więcej komentarzy (8)

Specjalista

w Dyskusje

10piorunów

Dlaczego ludzie się tak starają o samobójców?Często mówią, że nie warto, są różne linie wsparcia. Jak ktoś jest stary, głupi jak ja to śmierć jest dobrą opcją, w zeszłym roku miałem zator płucny, myślałem że to zawał i miałem zero strachu z tego powodu, co mam do stracenia? znajomych brak prócz jakichś tam internetowych, umiejętności? brak, problemy z jazdą samochodem, problemy by się porozumieć oralnie z ludźmi - mówię jak Maciuś z Klanu, diagnozę mam niby tylko depresję i zaburzenie osobowości ale przy tym jak przez 10 lat męczyłem maturę z matematyki i prawo jazdy to musi też być u mnie przynajmniej upośledzenie ale psychiatra mówił, że w końcu zdałem, ale co to za życie jak proste rzeczy 10 lat zajmują a lata lecą, tylko się męczę w tym padole i tyle.

Fanatyk3piorunów

@KrzysztofBednarczyk Próbowałeś terapii? Nie raz, ale kilak razy. Ja "przerobiłem" trzech terapeutów zanim udało mi się dobrze trafić. U mnie przewlekła depresja (ponad 20 lat w tym syfie) w tym 10 lat walki, żeby jakoś się utrzymać na powierzchni. W pakiecie mam ostre OCD, lęk uogólniony i ADHD. Kiedyś mnie to tak wyeliminowało z życia, ze straciłem pracę a z domu wychodziłem tylko po zakupy. Taki stan trwał dwa lata. Straciłem znajomości, kontakt z ludźmi (poza najbliższą rodziną), hobby i pasje odłożyłem na półkę na kilka lat. O myślach samobójczych i próbach pójścia na drugą stronę tęczy nie wspominam nawet. Jestem żywym dowodem, że można z tego wyjść. Nie poddawaj się. I nie myśl o tym, że nie masz dla kogo żyć, bo najpierw musisz chcieć dla siebie a inni, to inni i o nich później pomyślisz (czy są czy ich nie ma).

Gruba ryba2piorunów

@KrzysztofBednarczyk

Sam się dzisiaj zastanawiałem nad tym.

Pomyślałem, że ludzkość dzięki rozmaitym chorobom psychicznym, w tym depresji, mogła stracić/straciła (to tylko gdybanie, oczywiście) wielu cennych ludzi, którzy mogliby zaoferować coś dobrego światu.

Na przykład Beethoven - przez postępującą głuchotę aż do całkowitej utraty słuchu popadł w depresję i myślał o samobójstwie. Udało mu się to przezwyciężyć i dalej tworzył. Dzięki niemu świat się wzbogacił w różne utwory. Czy dużo by się zmieniło, gdyby ich nie napisał, tylko się zabił? Trudno powiedzieć, jak duży/mały wpływ miała jego postać i muzyka.

Przede wszystkim depresja sprawia, że myślimy sobie o wiele gorzej, niż jest w rzeczywistości. Sam to przerabiam od jakichś dziesięciu lat.

I przykład z życia wzięty - mam kolegę, któremu umarł fragment mózgu, przez co ma problemy z motoryką et cetera. Ma trudności z poruszaniem się, z jazdą samochodem, jednakże ukończył studia prawnicze (i to na UJ), napisał książkę, niedługo skończy drugą i po prostu żyje.

Myślę, że to dlatego ludziom zależy, żeby inni nie odbierali sobie życia. Nigdy nie wiadomo, kiedy się polepszy - albo pogorszy, jak pewnie podpowiada Ci, a na pewno mi, depresja. No ale nie warto jej słuchać. ; )

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Skumajcie takie coś. Mam 29 lat (rocznikowo 30). Jestem singlem. Nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Serio, dla mnie ono jest rozgrywką pozbawioną fabuły. To nie tak, że jestem z tym sam. Gadam z ziomkami w podobnej sytuacji i też nie widzą światełka w tunelu. A mają jeszcze inne problemy. To jest chyba ta mityczna samotność mężczyzn.

Źle nie jest. Zależy jak na to spojrzeć. Mam mieszkanie do remontu, duże, ale jednak w domu z rodzicami (piętro, ale 90m2 osobne mieszkanie, stary dom). Mam pracę, może uda mi się zmienić i zarabiać lepiej robiąc to samo, ale to się wyjaśni do "przedwiośnia". Wtedy bym naprawdę miał spoko kasę. I co? I c⁎⁎j mi z tego xD

Remont mogę zrobić dla siebie, ale od wiosny małymi krokami najszybciej, trzeba rzeczy po babci ogarnąć, ojcu i ciotce się nie spieszy, bo to duży koszt emocjonalny (zmarła nieco ponad rok temu) i to odkładają, więc siedze na dole ze starymi (oba mieszkania prawie 100m2, to się mieszczę, pracuję na górze zdalnie).

Zastanawiam się, czy nawet jakbym zmienił robotę i zarabiał dobrze, to nie uciec gdzieś na bolta weekendami jeździć. Trochę lipa najebusów wozić, ale ogólnie ja chcę jak najwięcej uciekać od siebie. Bo się męczę. Poza samotnością dokucza mi trochę zdrowie (choroba układu pokarmowego). Od stresu i spinania nabawiłem się też żylaków w nieciekawej okolicy i zwiększonego napięcia mięśni w obrębie miednicy i kręgosłupa. I też mi to dokucza. Mam wyjebany kortyzol ponad normę. Przez ADHD lecę w overthinking i czuję, że przegrałem życie. Katastrofizuje, nadmiernie rozmyślam.

Ogólnie jakby tak na mnie spojrzeć z boku, to jestem dobrze zbudowany, podobno przystojny (według koleżanek), mam gdzie mieszkać, co jeść, mam auto, może niedługo będzie też spoko z kasą, mam grupę przyjaciół, na których mogę mega liczyć w każdej sytuacji, ale 2 najważniejsze rzeczy - zdrowie i życie uczuciowe to u mnie dramat.

O zdrowie walczę. To drugie to już chyba c⁎⁎j strzelił. Łączny staż w związakch 7 lat, a zakochałem się raz w życiu. W osobie z nieprzepracowanymi traumami z poprzedniej relacji (2 lata singielka). Po push-pullu w stylu:" podobam się jej, robi kilka kroków w przód i będąc na wyciągnięcie ręki, kilkanaście w tył". I mam wysrane, bo nie mam ochoty z nikim randkować. Przez rok mi nie uciekła z głowy, więc nie ucieknie jeszcze hoho.

Zastanawiam się po prostu w co uciec. Latem ulgę daje mi rower. Robię kilometry bez opamiętania ze słichawkami na uszach, by uciec od samego siebie. Ale teraz mam potrzebę uciec jeszcze bardziej. Zastanawiam się czy nie iść na bolta albo na jakąś kurierkę, tylko to drugie ciężko weekendowo ogarnąć chyba. Nie mam pomysłu. Praca zdalna i brak ludzi obok od 8 do 16 nie pomaga mi segregowaniu myśli.

W co uciec? Do jarania fajek nie mam zamiaru wracać. Alkoholu od tego roku nie chcę tykać za często, to moje postanowienie, a ja jestem mega konsekwentnym skurczybykiem jeśli chodzi o samodyscyplinę.

Sorry, musiałem się wyżalić, żeby to z siebie wyrzucić, lepiej anonimowo niż ludziom dookoła mnie. Chodzi o to, że czuję się totalnie bezwartościowy jako mężczyzna. Nie mam celu, jestem samotny, nie widzę dla siebie światełka w tunelu. Chciałbym w życiu coś zbudować, ale dla samego siebie to mi wystarczy w sumie materac, telewizor i biurko, niezależnie ile bym nie miał na koncie. Nie mam po prostu motywacji. Gdybym teraz wygrał 100 milionów w Jackpot, to bym chyba z 90 % oddał rodzinie i biednym, bo po c⁎⁎j mi?



Lider4piorunów

@Lopez_ a może właśnie na odwrót nie uciekaj od siebie, tylko poznaj to co Cię dręczy i naucz się z tym żyć? Wygląda na to, że najlepszym rozwiązaniem byłaby dla Ciebie terapia. Przecież sam widzisz, że jedyne czego potrzebujesz to zmiana sposobu myślenia.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów

To uczucie kiedy neuropatia do⁎⁎⁎⁎dala Ci tak, że masz problemy z dojściem do kibla, i nie wiesz czy zwalczyć bol medycznym zielskiem czy opiatami, ale dylemat szybko znika, bo przypominasz sobie ze jesteś bezrobotny i nie masz pieniędzy więc nie wykupisz w aptece ani jednego ani drugiego

Dobrze ze chociaż Diablo 3 działa jak powinno, tylko pad czasem z rąk wypada

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

49piorunów

Ten rok był dziwny. W takim pozytywnym sensie. Pół roku temu zacząłem leczyć swoją depresję farmakologicznie. Stres dawał już oznaki somatyczne więc tak "przez przypadek" dostałem małą dawkę antydepresantów. I to pozwoliło mi zrobić krok do przodu. Sięgnąć po pomoc psychiatry. Niestety moje przekonanie, że dam sobie radę sam z tym było mylne. Ciężko powiedzieć, że wszystko jest już super. Jest lepiej. Zacząłem korzystać z życia. Achedonia powoli znika. Powróciłem na rower. Wycieczki na nim sprawiają mi radość, odkrywam różne dziwne miejsca. Przy aktualnej aurze zdarza mi się poprostu wybrać się pociągiem bądź samochodem na wycieczkę do jakiegoś miasta i je pozwiedzać. Ruch zagościł w moim życiu na nowo. Wziąłem się za ćwieczenia, spacery, skakankę. Patrząc w lustro bardziej się sobie podobam. Czuję, że ten chaos zaczyna być uporządkowany. (cytując króla Juliana)

Co mi dokucza? Samotność. To nawet nie chodzi o posiadanie drugiej połówki (chyba to nie jest dobry etap) a kogoś z kim mógłbym spędzać czas i dzielić się tym co lubię.

Jakie plany? Szukać swojego wewnętrznego spokoju. Powrót do codziennej medytacji. I utrzymanie aktualnego kursu, plus praca nad swoją mniej przyjemną stroną.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Fanatyk

w Sztafeta

33piorunów

43 367,5 + 6,22 = 43 373,72

Rezultat z pierwszego dnia Świąt i chyba ostatnie bieganie w tym roku. Miałem w planie wyjść też wczoraj, ale niestety katar i ślizgawka na chodnikach skutecznie mnie zniechęciły.
Chyba już mogę podsumowywać biegowo ten rok. Ile wybiegałem? Nie mam pojęcia, bo tego nie liczę a odinstalowałem w tym czasie Stravę, która mnie wkurzała i tym samym pozbyłem się sporej części statystyk. Na pewno jakimś tam sukcesem dla mnie jest udział w dwóch biegach z ludźmi 😉 wszak był to dla mnie ważny krok w walce z i całą resztą moich demonów psychicznych. Od czasu do czasu idę też pobiegać z osiedlową ekipą biegaczy. Jednak nadal najfajniej truchta mi się samemu z fajną muzyką albo jakimś interesującym podcastem w słuchawkach. Wszystkim hejtowym biegaczom w nowym roku życzę samych sukcesów i wygodnych butów. Nie dajcie się zwariować rezultatom, Stravie i turbobiegaczom postującym w social mediach.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Pokaż więcej komentarzy (10)

Mistrz

w AnonimoweHejtoWyznania

162piorunów

Prośba na PW w ramach

"Zaraz idę porozmawiać ostarni raz z żoną o rozwodzie, jutro startujemy z prawnikiem. Dzisiaj jest ostatnia szansa aby spróbować to ogarnąć. Ciężkie jest to życie. Trzymacie kciuki Tosie i Tomki!"

Gruba ryba12piorunów

Gdy jest miłość i sympatia przykryta płaszczem żalu i rozczarowań, to warto spróbować z terapią par. Jeśli jest tylko zobowiązanie i głupia konsekwencja to dobry ruch. Ciężko jest być z kimś, kogo nawet się nie lubi. Wytrwałości.

Pokaż więcej komentarzy (35)