ZohanTSWFanatyk
10piorunówCzytam sobie, że Wrocław przy okazji remontu Mostów Trzebnickich chciał je poszerzyć - kto tam jeździ ten wie, że to bardzo wąskie gardło - ale nic z tego, bo konserwator zabytków mówi NIE. Naszła mnie taka refleksja.
Mamy zabytek, który nie spełnia swojej funkcji z racji na to, że świat się zmienił od czasu, gdy obiekt powstał - dla przykładu ten most, czy słynna kostka brukowa po Niemcu, którą do dziś można jeździć po wrocławskim Szczepinie. Ochrona zabytków generalnie jest ważna, ale co w przypadkach, kiedy zabytek zaczyna być wrzodem na tyłku? Powinniśmy przymknąć oko na jego status i radykalnie zmodernizować, czy mimo wszystko uparcie go utrzymywać w takim stanie jakim jest? A może jest trzecia opcja, tak jak zapewne na wspomnianym Szczepinie, główna ulica osiedla (Zachodnia) jednak jest asfaltowa i tutaj albo jednak zaorali poniemiecką kostkę, albo wylali na nią asfalt, co jest pewnym kompromisem - tylko w przypadku mostu zrobienie takiej nowoczesnej nadbudówki będzie pewnie koszmarnie kosztowne.
Proszę o komentarze szczególnie osoby uważające, że zabytek trzeba chronić za wszelką cenę - w swojej ignorancji w tym temacie nie umiem wymyślić jaką wartość to może nieść "za wszelką cenę", a w przypadku głosu sprzeciwu łatwiej mi wymyślić argumenty (bo jestem kierowcą)
#cowynato #wroclaw #zabytki #ankieta #debata
Czy powinniśmy za wszelką cenę utrzymywać zabytki, nawet jeśli nie spełniają już swoich funkcji wystarczająco?
- tak, powinniśmy je utrzymać na wszelkie sposoby10% (7 głosów)
- nie, są pewne granice68% (48 głosów)
- powinniśmy szukać trzeciej opcji, nawet jeśli będzie wymagać ogromnych kosztów14% (10 głosów)
- OP to przełącznik nożny (pedał)8% (6 głosów)
71 głosów

@ZohanTSW Są rzeczy ważne i ważniejsze. Miasto trzeba przystosowywać do obecnych wymagań. Nadrzędnym jego celem jest stworzenie warunków do życia i pracy mieszkańców. Nie da się inaczej, zwłaszcza w takim miejscu jak Wrocław. No chyba, że decydujemy o końcu rozwoju, wysiedlamy część ludzi i uznajemy, że chcemy skansen odtwarzający jakiś okres jego istnienia. Ewentualnie rezygnujemy z ambicji metropolitalnych i przechodzimy do klasy średniaka-ulepa.
Chociaż w tym konkretnym wypadku odnoszę wrażenie, że konserwator jest kozłem ofiarnym.
Ratusz ma teraz łapki czyste, a wojewódzkiego konserwatora i tak nie obchodzi sympatia ludu i wybory - jego powołuje papież*
Dziwnym trafem, takich dylematów nie mają, gdy można opchnąć jakiś zabytek na lofty czy hotelik.
*generalny konserwator a przyklepuje to wojewoda
@ZohanTSW zdajesz sobie sprawę jak ogromne pieniądze potrafią developuchy wydać na lobbing i urabianie ludzi żeby tylko rozjebać jakiś zabytek i przepchnąć swoje biznesy?
To odpowiem: ogromne.













