Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Najnowsze dyskusje

gość

Typ wpisu

Lider

w Hydepark

6piorunów

Lubię bieganie bo mam wtedy mysli przerużne, sam na sam ze sobą naprawdę.

I tak doszedłem do tego, że wcześniej często mówiłem, że bywam szczęśliwy. I uznawałem to za maksymalny stan jaki można osiągnąć: że życie to sinusoida szczęścia i nieszczęścia.

Wczoraj stwierdziłem bardzo szczerze, że jestem

całkowicie szczęśliwy.

I to nie oznacza gorszych chwil, problemów, momentów trudu bo zdałem sobie sprawę, że nieszczęściem wcześniej nazywałem dyskomfort.

Dyskomfort popsutego auta, dyskomfort niepogody, dyskomfort bycia grubasem.

Dyskomfort spraw na które mam wpływ, auto zawsze się przecież dało naprawić, pieniądze zawsze się znalazły, a niepogoda to powód do nowego doświadczenia biegu w deszczu, mrozie, śniegu, nocy- czego nigdy nie żałowałem. Kilogramy można było zgubić.

Dyskomfort małych rzeczy, które zamazywały mi obraz całości, że życie nie toczy się w 100 procentach tak jakbym chciał- ale czy to jakbym chciał byłoby dla mnie najlepsze?

Czy brak dyskomfortu braku czasu dla siebie, bo mam troje dzieci w tym niepełnosprawne, nie sprawiłby, że w końcu byłbym dalej "miękki"? Bo po maratonie biegowym w terenie mam przecież drugi w domu...

I duperele przesłaniały mi obraz całości: świetne dzieci, doskonałą żonę, mnóstwo miłości, pracę którą w sumie lubię. Rzeczy które mogę zmienić- zmieniam na ile się da a jak nie mogę- akceptuję.

I nawet dyskomfort braku Twarogu bo mi ktoś ukradł 1.5 kg nie jest straszny - bo może narodził się kolejny wyznawca, a Twaróg i tak na mnie czeka.

To, że nie jest jakbym chciał- nie znaczy, że jest źle, a dzięki/mimo/przez te wszystkie problemy, upadki i powstawanie mogę powiedzieć że jestem szczęśliwy.

I nawet z odległą myślą wielkiej tragedii wiem, że nic mnie nie złamie bo gdzieś jest całość większa ode mnie, a koniec świata nie będzie końcem mojego. Nie chodzi, że nie będę czuć bólu czy straty ale ona mnie nie zdefiniuje ani nie zniszczy tego kim jestem.

Autorytet

w Hydepark

3piorunów

Kończę Horizon Forbidden West i już planowałem w ocenie narzekać, że pod koniec gry w podręcznych przedmiotach jest ich tyle, że żeby znaleźć tego którego się chce to trzeba klikać i klikać. Po prawie 70h odkryłem, że można to dowoli edytować i przypisać tylko to co się chce xD

Sum

w Gry

3piorunów

Pewne grupa zapaleńców odtwarza przeglądarkową gre Red Dragon popularną w Polsce i Czechach w latach 2002-2010.
Start nowej Ery już we wrześniu.
Poniżej post z Wykopu.

"RedDragon Remake (gra z lat ~2001-2018)

Pamiętasz jeszcze klimat przeglądarkowych nocy z lat 2000? Red Dragon powraca! :european_castle::crossed_swords:
Turowa strategia fantasy doczekała się wiernego, nowoczesnego remake’u!
Zbuduj potęgę swojego księstwa i rusz do wyścigu o Pałac Sądu Ostatecznego.
Dlaczego warto zagrać?
:x: Zero Pay-to-Win: 100% darmowa gra, czysta strategia i dyplomacja (wygrywaj wojskiem, magami, ekonomią lub złodziejami)
:hourglass_flowing_sand: Gra, która szanuje Twój czas: W przeciwieństwie do OGame – nie musisz wstawać o 3:00 w nocy na fleetsave.
Masz dzienną pulę tur do wyklikania o dowolnej porze, a cały świat przelicza się raz na dobę o 5:00 rano.
🧙 9 zróżnicowanych ras, 5 ksiąg magii, operacje złodziejskie (sabotaże, kradzieże, szpiegostwo) oraz koalicje i wojny.
:trophy: Prawdziwy endgame: Kto pierwszy ukończy budowę Pałacu Sądu Ostatecznego, ten wygrywa erę i przechodzi do Księgi Pamięci!
:iphone: Dostępność: Wygodna gra w przeglądarce zarówno na PC, jak i na telefonie - bez pobierania.
:crown: Nowa era startuje lada chwila (1 września.
:link: Zagraj: rdragon.pl
:speech_balloon: Społeczność na Discordzie: https://discord.gg/qEvHfvPDD2

Zapraszam na discorda, do zadawania pytań, albo do nawrzucania mi ;)"

Fenomen0piorunów

Ło panie.... sie grało :smiley:

"Gra, która szanuje Twój czas:" - pamiętam jak pierwsze wersje odpalały nowy rok o 1 w nocy i liczyło się, kto pierwszy wyda rozkazy. Budzik, programik do automatycznego wrzucania rozkazów dla wszystkich i do łóżka :smiley:

edit: pamiętam też, że ktoś nas zgłosił do adminów, że "oszukujemy", bo nasze nicki w grze wyglądały mniej więcej tak:

* nonauoluna

* malounamol

* lunamoulan

* monaluomau

* nalomulano

* lomauoluma

* munalounam

* nolamuolau

* maloumanol

* lamonulamo

I płakali, bo przy rozkazach przeciwko nam, często sie mylili i ataki wchodziły nie tam, gdzie miały :smiley:

Admini powiedzieli, że nie oszukujemy, bo każdy może mieć nick jaki tylko chce :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

13piorunów

Wychowywalem sie w biednej rodzinie, gdzie szanowalo sie kazda rzecz i mozliwie jak najdluzej uzytkowalo. Czesto wykonywalo sie jakies prowizoryczne naprawy, ktore okazywaly sie nadwymiar trwale. Zostalo mi to do dzisiaj. Zona sie przypierdala ale macham na to reka i jak moge to naprawiam/drutuje. Nic mnie tak nie cieszy jak drugie zycie sprzetu domowego i oszczednosci na koncie.
W ostatnich miesiacach naprawilem tak lodowke i piekarnik. Dzisiaj przyszedl czas na plisy. Jedna szlag trafil - porwala sie na laczeniach, a jako, ze mam dwie i nigdy nie zaslaniam nimi calych okien ... to rozebralem obie, sprawna skrocilem o polowe, przelozylem material, zlozylem, zasznurowalem i oto rozmnozylem plisy niczym Jezus wino. Czuje dume i oszczednosc w kieszeni. Pijcie ze mna kompot.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Wybierz Społeczność

9piorunów

Do @taxidriver wsiada miejski urzędnik i każe zawieźć sie na drugi koniec miasta. Londyn, jak to Londyn - wszyscy stoją w potwornym, wielkim korku. Czas ucieka, a auto niemal się nie porusza. Pasażer denerwuje się i krzyczy na taksówkarza:– No jedź pan coś szybciej! Przecież znasz pan to miasto!– Panie, ale jak mam jechać, jak wszędzie korki i blokady? – broni się kierowca.– Mnie to nie obchodzi! – wrzeszczey urzędnik. – Masz mi tu zawiązać oczy, żebym nie widział trasy, i masz mnie dowieźć na miejsce w dziesięć minut! Taksówkarz w końcu ulega, wiąże pasażerowi oczy opaską, rusza z piskiem opon, lawiruje, wjeżdża w jakieś dziwne zaułki, pod prąd, przez podwórka i po dziesięciu minutach hamuje z piskiem. Urzędnik zdejmuje opaskę z oczu, patrzy z zachwytem wokół i pyta:

– Niesamowite! Jak pan to zrobił?! Którędy pan jechał w tych korkach?!

Taksówkarz kręci głową i odpowiada:

– Nie powiem panu, bo to też zaraz rozkopiecie!

Lider

w Wybierz Społeczność

7piorunów

Małe szkockie miasto. Późny wieczór. Mężczyzna zatrzymuje taxi i poleca wykonanie kursu pod wskazany adres. Kiedy taksówkarz zatrzymuje się pod piękną willą, pasażer obmacując wszystkie kieszenie dochodzi do wniosku, że pieniądze zostawił w domu i nie ma czym zapłacić. Wysiada z taksówki podchodzi do kierowcy i pyta:

- Nie ma pan przypadkiem latarki? Bo mi pięćdziesiąt funtów wpadło między siedzenia.

W tym momencie słyszy zwiększające się obroty silnika i pisk opon taxi.

GURU1piorunów

wiem,ze heheszki,ale najwiekszych centusiow jakich w zyciu spotkalem to byli Angole xd
Dwoch typow sie pobilo kto zaplaci za piwo- wypili po jednym...

Lider

w Wybierz Społeczność

6piorunów

Stanął facet przy ulicy, podniósł rękę, żeby zawołać taksówkę i w tym momencie zatrzymała się taryfa.

- Perfekcyjnie trafiony moment! Identycznie jak Mirek - mówi taksówkarz.

- Kto? - pyta pasażer.

- Mirosław Woźniak... Jest to facet, który wszystko robił w samą porę. Podobnie jak nadjechałem w chwili kiedy pan podniósł rękę. Dokładnie tak wszystko wychodziło w życiu Mirkowi - jednym słowem idealnie.

- Nikt nie jest idealny.

- Ale w przypadku Mirka właśnie tak było. Był wspaniałej atletycznej budowy. Mógł wygrać Wielkiego szlema w tenisie. Mógł grać w golfa z profesjonalistami. Śpiewał jak słowik, tańczył jak gwiazda z Broadwayu. A jak grał na fortepianie! Był niesamowitym facetem.

- No to rzeczywiście był wspaniałym człowiekiem.

- Ale to jeszcze nic! Miał pamięć jak komputer. Pamiętał urodziny wszystkich których znał. Znał się na winach, do którego dania ma które zamówić oraz jakim widelcem jeść poszczególną potrawę. Umiał naprawić wszystko. Nie jak ja. Kiedy wymieniam bezpiecznik, pół ulicy zostaje bez prądu... Ale Mirosław Woźniak robił wszystko idealnie.

- No niesamowity facet!

- Zawsze wybierał najszybszą drogę przez miasto. Nie jak ja. Ja zawsze utknę w korkach... Ale Mirek nigdy się nie pomylił. Zawsze był idealnie ubrany, a buty miał zawsze idealnie wyglancowane. Był doskonałym człowiekiem! Nikt się nie może porównać z Mirosławem Woźniakiem.

- Wyjątkowo ciekawa osoba. Jak go pan poznał?

- Nigdy go nie poznałem. Ale ciągle o nim słyszę To były facet mojej żony.