maks_kowOsobistość
78piorunówJan Frycz nie żyje. Wybitny aktor miał 72 lata
Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Do ostatnich chwil był aktywny zawodowo #filmy #kino #polska

maks_kowOsobistość
78piorunówArtysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Do ostatnich chwil był aktywny zawodowo #filmy #kino #polska

MikuuuusLider
65piorunów:blueberries:Wildberries w Koledino w obwodzie moskiewskim po ataku Sił Zbrojnych Ukrainy🔥

Uuuu najs
fonfiFanatyk
37piorunów363 632 + 408 + 9 = 364 049
21:37
Jak zwykle zaczęło się od telefonu
– Hej Fonfi, co robisz w weekend? - wiadomość od Rdzy zastała mnie w środowy wieczór z żoną na kanapie.
– Żona?! Co robię w weekend, bo Rdza pyta, czy mogę na rower?
– W sobotę ogarniasz tuje w ogródku, a w niedzielę idziemy na koncert.
– Aha… Rdza, żona mówi, że mogę jechać!
Szybko ustaliliśmy, gdzie chcemy pojechać, jeszcze szybciej PKP zweryfikowało nasze plany, i tak kupiliśmy ostatnie dwa bilety z miejscem na rowery na nocny piątkowy pociąg do Gdańska. W ten sposób, całkiem przez przypadek, wyszło, że będziemy realizować mój niedoszły plan przejechania Zielonej Siódemki sprzed kilku tygodni.
Plan był prosty: po dotarciu na stację Gdańsk Główny wystarczy przesiąść się z pociągu na rower i pojechać w dół jakieś 384 km do Warszawy. Czyli zdążyć na późną kolację w domu.
Tyle tylko, że w przeciwieństwie do mojego skromnego upośledzenia psychicznego obejmującego zbieranie „kwadratów” (takie zbieranie Pokémonów dla pedalarzy), paleta schorzeń Rdzy jest zdecydowanie szersza, więc:
* najpierw moja trasa została wydłużona z 384 do 400 kilometrów, no bo przecież “żal tych kliku kilometrów nie dojechać”.
* później została przeorana pod kątem odwiedzenia wszystkich znajdujących się gdzieś w pobliżu pomników papieża. Tego papieża.
W tym miejscu należy się słowo wyjaśnienia. Koleżanka choruje na złośliwą i nieuleczalną postać “Papieżaka”. To takie schorzenie, które każe jej jeździć po całym kraju (nie tylko naszym) i kolekcjonować wszelkie formy miejskiej twórczości artystycznej związane z Janem Pawłem II (nie, to nie ten z serialu na Netflixie), zwłaszcza pomniki, murale i tablice upamiętniające oarz publikować efekty tego zbieractwa na profilu papieze.na.rowerze, który swoją drogą gorąco Państwu polecam.
Dlatego też zaraz, jak wysiedliśmy z pociągu, rozpoczęliśmy coś, co właściwie z czystym sumieniem mogę nazwać pielgrzymką.
Pierwszego „papę” znaleźliśmy na drzwiach kościoła św. Elżbiety, zaraz naprzeciwko dworca Gdańsk Główny.
Na kolejnego trafiliśmy w Nowym Dworze Gdańskim. A w każdym razie na rondo jego imienia, co podobno też się zalicza. Tutaj też opróżniliśmy pęcherze na Orlenie tylko po to, żeby natychmiast uzupełnić powstałe miejsce kawą.
Trzeci był mural stworzony przez dzieci z lokalnego liceum plastycznego w Elblągu, z groźnie brzmiącym napisem “Lękajcie się”. Pomyślałem sobie, że niby dzieci, a już takie mądre. Jednak po bliższej inspekcji okazało się, że bujna roślinność przykryła fragment napisu, który w całości brzmiał “Nie lękajcie się”. No cóż, polemizowałbym…
Zaraz potem, już na wylocie z Elbląga, odwiedziliśmy jeszcze Kościół Rzymskokatolicki pw. Błogosławionej Doroty z Mątów, gdzie pod czujnym okiem monitoringu starszych pań, udało nam się sfotografować kolejny monument paputka.
Później był pomnik wraz z tablicą upamiętniającą w Pasłęku, przy Rzymskokatolickim Kościele pw. bł. Jerzego Matulewicza, które zauważyliśmy całkiem przypadkiem zatrzymując się na Snickersa.
Dalej jeszcze Drewniany paputek w Morągu i na koniec Ostróda, gdzie sfotografowany przez nas pomnik przedstawiał chłopca zaglądającego paputkowi pod sutannę.
W Ostródzie załapaliśmy się też na festiwal foodtraków, co pozwoliło nam napełnić brzuchy frytkami i kurczakiem a’la KFC. Dzięki temu, kilkadziesiąt kilometrów dalej zamiast podziwiać dwa nagie miecze pod Grunwaldem zachwycaliśmy się wspaniałą, nowoczesną toaletą w budynku muzeum.
Po całym dniu w upale, którego miało nie być - a był, walki z wiatrem, którego też miało nie być, albo miał nie przeszkadzać - a był i przeszkadzał, kiedy już myśleliśmy, że limit atrakcji został w tym dniu wyczerpany, ni stąd ni zowąd pojawił się on - nazwijmy go Heniek - chociaż na imię miał całkiem inaczej.
Kilka kilometrów przed Glinojeckiem, przedzierając się przez egipskie ciemności w lesie, nagle w świetle lampek mignął nam leżący na poboczu rower. Po dobrych kilku sekundach, procesy myślowe doprowadziły nas do odważnej tezy, że rower zazwyczaj ma właściciela i że może należało by tę tezę empirycznie zweryfikować. No więc zawróciliśmy. Faktycznie - rower był. Był też właściciel. Chociaż na razie oglądaliśmy tylko jego nogi wystające z przydrożnego rowu. Kiedy oczami wyobraźni widzieliśmy już zakrwawione zwłoki, policję i prokuratora, z rowu dobiegł nas głos:
– Anioooołku mój!!
Nie wiem kto był bardziej zaskoczony - ja, tym, że zwłoki gadają, czy Rdza, która ostatnie czego się spodziewała, to że ktoś ją nazwie “aniołkiem”. W tym momencie Heniek raczył zauważyć, że jest nas dwoje:
– Kolego, kolego? Pomoszeszzz? No choś pomusz – bardzo szybko stało się jasne, dlaczego Heniek spoczywa w rowie - No mie nie pomoszzzesz?
Okazuje się, że wyciągnięcie dorosłego, właściwie bezwładnego chłopa z rowu nie jest czynnością prostą. Kombinowaną metodą ciągnięcia, pełznięcia i przekonywania, Heniek znalazł się na poboczu. Po czym zdecydował się znowu położyć. Na asfalcie. Stwierdziliśmy zgodnie, że nie jest to dobre miejsce na odpoczynek i spróbowaliśmy się dowiedzieć, do kogo możemy zadzwonić po pomoc. Jednak jedyne co udało się nam ustalić, to że mamy dzwonić do Waldka, który jest Heńka synem i którego powinniśmy znać, bo przecież każdy zna Heńka, co mieszka w Baranku, a jego numer to przecież każdy ma w telefonie i jak to, że my nie mamy. A to wszystko przeplatane kolejnymi “aniołkami”, “fajnymi chłopami… i dziewczynami oczywiście”. W pewnym momencie Heniek zebrał się w sobie na tyle, że udało mu się nawet wstać. Ale kiedy zamaszystym gestem pokazywał gdzie jest miejscowość Baranek (który to gest obejmował jakieś 360 stopni horyzontu) zachwiał się i ponownie wylądował w rowie. Wtedy to zdecydowaliśmy się zadzwonić po kawalerię, czyli na numer 112. Kawaleria przyjechała zadziwiająco szybko, bo dosłownie po kilku minutach. Na widok mrugających kogutów, Heniek bardzo szybko zapomniał o miłości do nas oznajmiając to słowami:
* Spszedaliiiiiście mię!! Spszedaliścieeee!!
Panowie policjanci szybko spisali naszą relację i puścili nas dalej, bo do Warszawy mieliśmy jeszcze jakąś dobrą setkę, która to setka dłużyła się już niemiłosiernie. Na dodatek zmęczenie dawało już na tyle znać o sobie, że zmuszeni byliśmy do odbycia prawie godzinnej drzemki na przystanku w Nowym Mieście.
Do Warszawy dojechaliśmy już za widoku.
Epilog:
Pisząc tę krótką relację, odtwarzałem sobie punkt po punkcie przebieg trasy i przy okazji sprawdziłem, o której znaleźliśmy Heńka, bo jak tylko się zatrzymaliśmy zadzwoniłem do żony, żeby ją poinformować, że mamy nieplanowaną akcję ratunkową, żeby się nie martwiła. Telefon wykonałem o 21:37. Nie ma przypadków. Są tylko znaki.
*
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

@fonfi ale papajowa zajawka i za⁎⁎⁎⁎sta wyprawa :smiley: Ładnie lecisz w tym roku, jeśli pojawi się w planach jakiś kurs w okolicach stolicy, to na pewno się odezwę.
@fonfi Ej, a kiedy do Śremu się wybierasz?
SaucissonBorderlineFenomen
19piorunówNudzi ci się w robocie, co?
Ja ci znajdę zajęcie! <moglibyście powiedzieć>
Nie trzeba, sam sobie znalazłem
Wszyscy znamy klasyczną oldschoolową torebkę na kebaby, uśmiechnięty pan ścina mięso a nad nim charakterystyczny napis Döner Kebab
Jako, że reprezentacja kebabożerców na hejto silna, pomyślałem, że można ten oldschoolowy motyw wykorzystać do stworzenia hejtowo kebabowych koszulek :)
i tak właśnie powstał projekt:
Hejto Döner Kebab Social Club #hejtodonerkebabsocialclub
w skrócie HDKSC
Czy podbije świat mody, tego nie wiem, ocenę zostawiam wam
#hejto #kebab #glupiehejtozabawy #heheszki #moda
nosilibyście
63 głosów

A może frakcja gemuse?
HGW
Hejto gemuse Wspólnota
"Jak wplątałem się w klanowe wojny lokalnych kebsodajni".
DexterFromLabGruba ryba
32piorunówZnalazłem nowego wróbla. Ten jest jakiś inny. #wrobeldextera

Imigrant z afryki zabiera prace polskim wrobla no pieknie
aerthevistGURU
27piorunówW weekend w miejscowości Konotopie (woj. kujawsko-pomorskie) poświęcono pomnik Matki Bożej Miłosiernej. Monument ma ponad 55 m. To nie tylko nowy symbol regionu, ale i rekordzista – przewyższa słynną statuę Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro. Pomnik stanął na polu przy drodze

evilonepFanatyk
26piorunówPolski statek kosmiczny gotowy do startu. Osiem rakiet na paliwo stałe, rakieta główna na wodę święconą. Doskonała widoczność, okno pogodowe otwarte od 03:00 PM - 04:00 PM (EDT / GMT-4), start zaplanowany na 21:37 czasu polskiego.

Po co im pomnik Arweny?
@evilonep Project Hail Mary
wonszGruba ryba
23piorunówJestem wielkim fanem XD

miałem stracha by nie pojebać pociągów xD
@wonsz istotą tego wpisu jest komentarz dającego wpis, który brzmi "Pozdrawiam z Zakopanego" ( ͡° ͜ʖ ͡°)
boogieLider
27piorunówNie wiem jak to tagować: #tinder czy #swiniobicie :)

Baby chcą mieć dzieci, natury nie oszukasz. Niestety w żadnej szkole nie uczą jak dobierać partnera i potem dzieją się dziwne rzeczy.
StaryPijanyFenomen
21piorunów364 100 + 99 + 73 + 76 = 364 348
3dniowy wypad pod namioty, pierwsza noc w lesie na zwl, druga na dzialce, kebaby wpadły, troche pokręcone, test toreb na widelec, ale niestety trzeba wracac do normalności #gravel #kebab
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

@StaryPijany wy się znęcacie tymi kebabami 😢
RavmFanatyk
15piorunówW nawiązaniu do wpisu @aerthevist to będziemy mieć polskiego Georga Floyda

@Ravm patusy będą klękać przed meczami a nawruski powie, że to mógł być jego syn xD
ale zdjęcie z artykułu to śmierdzi AI na kilometr
MahjongFenomen
18piorunówNie lubię zbierać kaucyjnych opakowań, wolę wymieniać na bieżąco.
Idąc do pobliskiego Dino - zabieram zazwyczaj jakieś 2-3 butelki/puszki kaucyjne, by wrzucić do automatu, wypluje mi kupon na złotówkę lub dwie i lecę na zakupy.
Ale... w połowie przypadków moich wypadów zakupowych butelkomat nie działa - a to trzeba wyczyścić, a to przepełniony - zanim przyjdzie pracownik to naprawić to mija sporo czasu, po zakupach zachodzę jeszcze sprawdzić to nigdy nie działa jeszcze.
Więc zabieram te gówna z powrotem i ostatecznie chcę czy nie chcę i tak zbieram. Ech.
Ciulowe te butelkomaty macie. Ja do tej pory miałem dwie awarie, a na zakupy do marketu 1-2 razy w tygodniu.
Znaczy, samych awarii pewnie było więcej, ale zazwyczaj przynajmniej jeden otwór jest sprawny.
@Mahjong mnie spółdzielnię uszczęśliwiła butelkomatem przy śmietniku i jak idę wyrzucać śmieci to zabieram yebgarstki butelek i puszek i załatwiam sprawę prY okazji wywalania zmieszanych czy innych.
fonfiFanatyk
20piorunów364 049 + 25 + 26 = 364 100
Pracowe recovery po weekendzie ;)
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

@fonfi Przegonię Cię Ty dziadu:zany_face:
Mr.MarsGURU
18piorunówW ciągu ostatniego ćwierćwiecza w czterech wypadkach polskich autokarów przewożących pielgrzymów do lub z Medjugorie zginęło łącznie 45 osób. Medjugorie od lat pozostaje jednym z najpopularniejszych kierunków pielgrzymkowych wśród Polaków. Każdego roku przybywa tam około pół

bartek555Lider
18piorunówPolecam trwajaca w media expert promocje na tabsy do zmywarki. 280 szt 70 zl.

@bartek555 wchodzi samo z siebie czy trzeba mieć apke albo coś innego?
Mr.MarsGURU
14piorunówIzraelski minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben Gwir po raz kolejny wywołał burzę swoimi wypowiedziami na temat wojny w Strefie Gazy. Polityk mówił o codziennych "celowanych zabójstwach", masowej emigracji Palestyńczyków oraz izraelskim osadnictwie na tym terytorium.

SolarOsobistość
14piorunówKto zatankował pełny kocioł w aucie w zeszłym tygodniu? No ja, zawsze miałem leb do interesów ( ͡° ʖ̯ ͡°)
@Solar jeśli Cię to pocieszy to nie tankowałem w zeszłym tygodniu, a teraz jest z dwa razy odbiłem się od stacji bo takie kolejki...
@Solar ja 😒 wczoraj musiałem pełen bak po trasie nad morze. Nie pozdrawiam BP które te swoje kupony może sobie w de… wsadzić. Nie zadziałały. Miej kupony zniżkowe w appce. Miej appke która nie działa. Profit
4pietrowydrapaczchmurAutorytet
20piorunówPrzesłanie z Białegostoku.
#zdrowie #zdrowiepsychiczne #graffiti #mural #streetart #białystok #kiszonki #depresja

Dziesięć witamin, wolne rodniki
Kiedy wychodzi giną owsiki
W szkole i w pracy, i na wakacjach
Mleczanowa fermentacja!
-nvm-Zawodowiec
10piorunówMam głupie pytanie, a tak się składa że jesteście jedynymi osobami, którym mogę je zadać i liczyć na jakąś sensowną odpowiedź :D
A mianowicie zauważyłem, że większe firmy, małe firmy, freelancerzy, złote rączki i cała reszta ekip z branży budowlanki, wykończeniówki, przemysłu i pokrewnych branż, jeśli chodzi o narzędzia pracy dzielą się na dwie główne grupy:
1. dziady
2. i ci drudzy którzy mają cały sprzęt, albo prawie cały sprzęt potrzebny do pracy
Mam kilku znajomych z branży budowlanej i wykończeniowej, znam dobrze 2-3 firmy wykonujące specjalistyczne prace w przemyśle i zauważyłem, że to czym pracują nie zależy wcale od zarobków ze zleceń. Kiedyś myślałem, że fachowcy z bieda narzędziami są po prostu słabiej zarabiającymi, pracują tym na co ich stać, nadrabiają braki fachem w ręku, ale po czasie mam wrażenie, że to jest jakiś stan umysłu.
Ostatnio obserwowałem właśnie znajomą firmę z grupy pierwszej, czyli dziadów, narzędzia zawsze najtańsze dostępne, zawsze absolutne minimum, niekoniecznie wystarczające minimum do normalnej pracy i chłopaki muszą "drutować", męczyć się, poświęcać więcej czasu.
A w odstępie tygodniowym miałem okazje obserwować drugą ekipę, przy tej samej pracy, ale właściciel tej drugiej firmy to narzędziowy freak :grinning: Chłopaki mieli wszystko, a nawet więcej niż potrzebowali, ale leżało w samochodzie bo a nuż się przyda. Same drożyzny typu Milwaukee, Fest tool, rękawice robocze mechanixx, a ciuszki robocze z logo firmy szef im zamawia ze Straussa i Helly Hansen, chłopaki mogą sobie wybrać co im się bardziej podoba :grinning: No i nie dość, że miło się na to patrzyło bo robota im się w rekach paliła to skończyli sporo wcześniej.
Oczywiście obydwie ekipy zarobiły tyle samo, zleceniodawca wziął dwie różne ekipy bo zależało mu na czasie, a ta pierwsza nie wyrobiłaby się z dwoma zleceniami jednocześnie dlatego mialem okazje obserwować dwie te ekipy.
Ktoś może bliżej związany z jakąś branżą ma swoje przemyślenia i się wypowie? Pytanie z czystej ciekawości bo sam w żaden sposób nie jestem związany z takimi pracami.
@-nvm- jak dla mnie to dzielą się na takich co biorą jedną robotę, szybko robią i lecą dalej, i na takich co biorą 4 i lecą w c⁎⁎ja. Tych drugich jest ofc więcej.
@-nvm- wypowiem sie - jak juz niektorzy wskazali, jednym z powodow jest brak zaufania do pracownikow. Jesli delikwentom hehe "gina" narzedzia, psuja sie nad wyraz czesto (rozpierdalaja je) to kupowanie super sprzetu nie wydaje sie najlepszym pomyslem. Drugim powodem moze byc januszostwo szefa. Tak czy inaczej - gdyby mu sie to nie spinalo finansowo to raczej robilby inaczej.
Jak sie ma zaufanych ludzi to mozna zainwestowac i w sprzet i w prezencje
kainserezcOsobistość
13piorunówNie poddawajcie siem pszyjaciele #codziennamotywacja

Dzienki za słoma wsparcia
Bynajmniej szczerze to pisał...