Wpis użytkownika notak w Dyskusje
notakOsobistość
41piorunówtldr: Ktoś ma jakiś pomysł jak zachęcić rodziców do aktywności fizycznej?
Tato przepracował 25 lat w kopalni, fedrując węgiel 800-1000m pod ziemią. Teraz na emeryturze w sezonie letnim troszkę pyrka na motorze (chociaż tyle) a zimą tylko ogląda tv. W zasadzie jak nie siedzi na motorze (bo np pogoda słaba) to ma dietę złożoną tylko z fajki i browara. Z jedzenia klasyka - tłuste i smażone inaczej sie nie naje.
Mama typowa kura domowa, opiekowała się nami za młodu siedząc w domu bo jedna wypłata to była norma te 3 dekady temu. Teraz jest na emeryturze i dorabia sobie bardziej dla zabicia czasu niż z potrzeby pieniądza. Cały czas powtarza, że na nic nie ma czasu wekując kolejne słoiki przetworów z ogródka mając już zapasy na 3-letni lockdown.
Próbowałem pare lat tłumaczyć, jak nawet spacery są ważne dla organizmu, że tlen, ruch, dopamina, opóźnianie starzenia, mniejsze ryzyka chorób sercowych itd.
Kupiłem rowerki, orbitreki, kijki do nordic walking i inne (po konsultacjach z nimi). Przez tydzień fascynacja, teraz kurzu kolekcjonerzy.
Sam jadąc do nich zawsze zabieram buty i ide pobiegać, jednocześnie wpajajac, że można być zarobionym ale czas dla siebie to rzecz priorytetowa.
Oboje nie mają przeciwskazań do ruchu. Tata ma troche problem z kolanami, kiedyś uwielbiał pływać, teraz do super pływalni ma 15 minut autem/motorem. Mama przesadza troche z tabletkami nasennymi. No wypisz wymaluj, zaproszenie do aktywności fizycznej. Owszem potrafią wsiąść te dwa razy w roku na rower, przyciąć drzewka i skosić trawe ale to naprawdę kropla w morzu potrzeb.
Nic do nich nie dociera, traktują moje słowa jakbym ich obrażał, chciał zrobić na złość. Wiecznie rzucają totalnie bzdurnymi wymówkami a ja nie chce za miesiąc/rok/dwa mówić 'a nie mówiłem' jak będę ich odwiedzał po zabiegu.
Nie oczekuje cudów, no ale kurde mają ogrom wolnego czasu, nie mają dzieci na wychowaniu, wnukami się nie zajmują, nie mają kredytów, dom jest praktycznie samowystarczalny i nie potrafie zrozumieć jak można nie chcieć po prostu dłużej cieszyć się zdrowiem.
Kocham ich całym sercem i chciałbym by w zdrowiu byli z nami tak długo jak to możliwe.
Komentarze (22)
@notak Przykro mi, ale nie przetłumaczysz. Miałem tak w domu i nie udało mi się, tata odszedł na zawał za wcześnie. Dopóki lekarz im nie powie, że są na równi pochyłej do śmierci, to nic się nie zmieni. Ale do lekarza nie pójdą, bo po co, jeszcze co wykryjo.
@notak najlepiej coś zorganizować od czasu do czasu. Po prostu zapraszasz na przejażdżkę rowerami w jakieś konkretne miejsce które chcesz pokazać, albo na wycieczkę w jakieś górki, typu ja u siebie na zamki jurajskie. Zaprosić na przykład na rybkę fajna smażona i piwko, ale to rowerami skoczymy i stawiasz.
Trzeba przełamać kilka razy i pokazać, że to naprawdę fajnie spędzony czas. No i że da się. A jak zrobisz to te parę razy w regularnych odstępach, to na końcu sami zobaczą, że już kręcą tymi pedałami sprawniej, że nie sapią tak pod byle górką na spacerze. Na początku kondycja rośnie bardzo szybko i widać efekty nawet po ledwie kilku wypadach. To też ich zachęci, żeby chociaż utrzymać lepsze samopoczucie.
Atrakcje gdzie jest wymagany ruch i możesz przez chwilę być ich animatorem;)
@npnptcn Jest to spójne i wiele w tym sensu co piszesz. Tylko kurde ja się spodziewałem, że oni mi pomogą z moimi dziećmi a tu wychodzi na to, że ja muszę ogarniać moją trójkę bąbelków, mam dwie firmy, co chwila im naprawiać coś w tv i telefonie bo 'coś się tam kliknęło znowu', robić im zakupy online, czytać za nich tutoriale sprzętów co właśnie nabyli z prezentacją jak to działa i jeszcze mam jeszcze być ich animatorem.
Nie powiem - spróbuję, tylko muszę sięgnąć po rezerwy moich rezerw energii.
Wysyłaj ich do paczkomatu, u mnie na początku działało
Ojcu pomogła wizyta u lekarza który mu kazał jeździć rowerem albo że swoim sercem pójdzie do piachu w ciągu dwóch lat. Tatko jeździ już blisko dziesiąty rok. Mamuśka stawiała kilka lat solidny opór twierdziła, że codzienne dojazdy rowerem 1 kilometr do pracy to duża aktywność. Na emeryturze odezwała się do niej stara znajoma i robią 2 długie spacery w tygodniu a my nadal nie możemy namówić jej na coś więcej.
@notak Ja moim mówię wprost, że jak chcą za chwilę umrzeć to niech jedzą więcej ciast i jeszcze mniej się ruszają. O dziwo działa xD
@lipa13 i więcej jedzą ciast?
@notak Zaproponuj im kilka wspólnych citybreaków, jakiś Licheń czy Jasna Góra. Tam aby trochę pozwiedzać to potrzeba dużo się nachodzić.
@Solar Tym bardziej jak zobaczą innych dziadków, którzy będą szli szybciej niż oni.
@tomilidzons to dobry pomysł, zobaczą jak bardzo się zasapią i może wtedy znajdą motywację
Muszą na fejsbuku przeczytać, że jest
ten jeden cudowny sposób na więc na młodość - wystarczy że...
Wnuków im zrób. Serio. Dla mojego ojca to praktycznie jedyna aktywność fizyczna za wnukami polatać.
@notak pies, będą musieli wychodzić xD
@notak Stary, skąd ja to znam – ściana płaczu i argumenty o kant d⁎⁎y potłuc, bo „najlepiej wiem, co dla nich dobre”. Z własnego doświadczenia: przestań im tłumaczyć i robić z siebie trenera, bo u starszych ludzi to tylko włącza tryb obronny i syndrom gorszego dziecka. Może zamiast agitacji wrzuć totalną podwójną podjebkę. Ojcu Zamiast mówić o zdrowiu i pływaniu, uderz w jego klimaty. Rzuć hasło: „Stary, znalazłem taką trasę motocyklową z mega winklami, ale trzeba tam ze 20 minut przejść pieszo do punktu widokowego, dasz radę czy miękka fura?”. Zobaczysz jak zareaguje. Albo podjedź z tekstem, że kumpel chwalił basen na stawy, ale pewnie woli browar przed TV. Niech sam z siebie zechce udowodnić, że stary górnik jeszcze daje radę. A matka skoro ma obsesję na punkcie przetworów, to ją przelicytuj. Powiedz: „Mamo, wpadam w sobotę, ale robimy rano szybki spacer dookoła osiedla, bo muszę spalić sadło przed twoim schabowym, inaczej nie zjem”. Nie wiem, coś w tym stylu, wiesz o co chodzi. Albo podejdź od strony jej pasji: „Pokaż mi ten twój ogródek, zróbmy rundę kontrolowaną, bo usnę”. Przestań ich zbierać na siłę i pieklić się o te słoiki czy browary. Jak widzą, że ty biegasz, to widzą – i tyle. Jak zmienisz narrację z „musicie żyć zdrowo” na „chodź, zrobimy to razem dla jaj”, to zniknie presja i może w końcu ruszą tyłki. To tak z mojej strony na totalnym luzie, ogólnie spoko z ciebie koleś, że tak martwisz się o rodziców, szacun jak nic!
Pielgrzymka? Zegarek z krokomierzem?
Najlepsze co aktywizuje dziadków do chodzenia to wnuk.
@Ragnarokk W przypadku teściów jest tak samo, tylko jeszcze poza byciem totalnie ignorantem do wnuków to jeszcze wrzucają kąśliwe uwagi co do naszego rodzicielstwa. Niezłe kombo mi się trafiło nie ma co.
Pieska mają malutkiego, taki co wącha bączury pod kołdrą. Wychodzić z nim nie muszą bo podwórko mają. Na większego się nigdy nie zdecydują.
@notak Serio jakbyś opisał moich tesciów, nawet zakres lat wnukow sie zgadza (tylko tu piatka) xD
Moze pies? :)
@dziad_saksonski w sumie tak, powiedzieć im że za kroki i trasę (żeby nie próbowali oszukać zegarka) dają zniżki na zakupy, może coś zadziała.
Chciałem zaproponować wyciąganie na spacery ale jak już wnuki nie działają to może być ciężko
@notak na Boomera dziala tylko cash incentive
@dziad_saksonski Dostali zegarki do mierzenia aktywności i kroków - bo chcieli. Jedyny z nich pożytek jaki robią to pokazywanie godziny i pogody.
@sckb
Mają wnuków szóstkę (lvle 2-11) i na każde wyjebane po równo tak samo. Jak przyjeżdżamy to traktują jak komary które tylko bzyczą i wqrwiają. Tylko pacnąć trochę wstyd. Próbują zamykać je w małym pokoju przed youtubem i miską cukierków więc ja mam tylko trudniej, żeby wyciągnąć je do wspólnej zabawy.
Moje dzieci w domu z mamą gotują, jak babcia lepiła kluski i chciały z nią (bo potrafią) to im kategorycznie zabrania 'bo ona nie ma czasu' jakby lepiła je na akord. Dzieciom smutnym musze tłumaczyć albo dawać zastępcze zajęcie ale przynajmniej babcia zaoszczędziła 5-10 minut.