Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

KsRobagOsobistość

Dołączył/a:

  • 0 wpisów
  • 732 komentarzy
  • 1 obserwujących
Hydeparkpamięta ktoś taki filmik jak chłop tańczy i wali jakieś piruety nad małym dzieckiem? Jakaś turecka muzyka chyba
Osobistość4piorunów
Fenomen1piorunów

@KsRobag jakies 3 dni temu wlasnie zaczalem tego szukac, bo kojarzylem to ujecie, jakby mial kopnac to dziecko w leb XD ale udalo mi sie znalezc szukajac cos w stylu "turkish grandpa dancing"

DyskusjePrzedstawiam wam @grog pizdokleszcz jescze nic nie potrafli, ale się uczy. Być może powie coś więcej kiedyś. Albo
Osobistość0piorunów

@dziad_saksonski no dobra, wszystko fajnie, ale czy @grog żre twaróg? bo jak nie to chyba nie chcemy

Osobistość1piorunów

@serel @grog ODPOWIEDZ!

Kompan0piorunów

Grod zaczęł odzyskał, że @chiwo nie ma dobra wciąż i nie wiadomo o czym oni suppjmuje. Pod古典nym poświatem, w tym tamtej serii – piękną teoretyki – przychodzi się do Grobuzu. Gobrom nauczyć się za swobodę – czyli nie nas twarżyć? Bo, a tak, nie chcemy.

Co Wy na to?Co Wy na to? 11.09.2026\ W zeszłym tygodniu ukazała się wiadomość o kolejnych niekontrolowanych działaniach
Osobistość5piorunów

@Hasti Nawet wtedy ten młotek spierdoli z warsztatu nie "sam", tylko jakiś człowiek wpierw dorobi mu nóżki, a potem zostawi otwarte drzwi. Należy pilnować zamykania drzwi i zakazać dorabiania nóżek, a nie zabronić młotków.

Osobistość13piorunów

@npnptcn TAK! Kocham cię człowieku (no homo). Już byłem w połowie pisanie niemal identycznego komentarza. To nie szeroko pojęte AI jest problemem, tylko człowiek u sterów. Problemem jest Sam Altman, Elon Musk, Alex Karp, Mark Zuckerberg i inni cyniczni, oderwani od rzeczywistości bogole siedzący w swoich szklanych wieżach gotowi podpalić świat, żeby tylko w tym kwartale były nieco bardziej zielone cyferki. AI jest jak młotek albo parowóz, nie boję się młotka, boję się szaleńca z młotkiem w ręku.

Finanse i biznesW nawiązaniu do tego wpisu https://www.hejto.pl/wpis/na-dobry-poczatek-dnia-ai chciałbym wszystkim nieświadomym
Osobistość1piorunów

@MostlyRenegade Jest szansa że możni tego świata trochę cienko kontaktują z rzeczywistością i na to zwyczajnie nie wpadli. Pontoniarze mieli być w Europie tanią siłą roboczą, tylko trochę im się rączki do pracy nie palą. Może tu chcieli władać światem, ale nie pomyśleli że im poddanych zabraknie. ¯\\(ツ)

HydeparkKtórą z wskazanych czcionek, jest dla Ciebie najbardziej czytelna?\ \ #pytanie #pixelart #gry #rhr\ \ Dodaję drugi
Osobistość2piorunów

@Gagger Dzień dobry, przyszedłem się przyjebać do czegoś jak ostatni siusiak - piszesz "ilość dusz", ale skoro dusze są policzalne to powinna być "liczba dusz". Dziękuję za uwagę.

A tekst najlepszy dwójeczka.

Dyskusje#bekazprawakow #bekazpisu #bekazkonfederacji #polityka
Osobistość1piorunów

@Fulleks Trochę są? Na pewno bardziej niż katolicy, którzy mają Papieża i Katechizm i sami interpretować nie mogą. Ale jednak też nie do końca, bo tak samo jak protestanci zawsze wracają do tekstu Biblii tak muzle jednak mają Koran który te zasady określa, szyici jeszcze do tego imamów/mułłów od interpretacji (więc im jest bliżej do katolików). No i jeszcze mają hadisy, ale te były masowo preparowane więc ich autentyczność jest podważana i skład sunny (zbioru hadisów) nie jest jednoznacznie ustalony. Nie ma natomiast Objawionego Tekstu Gejozy do którego można kogoś odesłać bo zachowuje się niedostatecznie gejowo.

A reguły ludziom niepiśmiennym zawsze służyły, płot musi być żeby się bydło nie rozłaziło. Zwłaszcza Wielki Post na wiosnę jak nowych plonów jeszcze nie ma, a zapasy już uszczuplone poprawiał pospólstwu komfort w głowie. Głód i tak by był, ale teraz miał cel i uzasadnienie. Chciałbym jednak wierzyć, że od X wieku wypracowaliśmy postęp jako cywilizacja i nie potrzebujemy już tylu ogrodzeń.

Osobistość0piorunów

@Fulleks

Wielu wyznawców KK traktuje wiarę powierzchownie, jasełkowo - nie próbując nawet dostosować się do niej i zgłębić co tak naprawdę oznacza.

Tych akurat uważam wręcz należy wytykać palcem, albo ktoś uczciwie wierzy że to wszystko jest prawda i się stosuje do zasad, albo nie wierzy i niech weźmie wyjdzie, a nie robi jakieś dziwne chujwieco na pokaz.

porównanie działa - LGBT ma własną falgę, postulaty, grupy

A tam gadanie, przecież nie ma żadnej jednej organizacji, która tę flagę wybrała, te postulaty formułuje i te grupy nadzoruje (notabene nie ma jednej flagi, są różne, nawet sam skrótowiec przyjmuje różne formy). Każdy "aktywista" czy jakkolwiek inaczej nazwać kogoś kto się pod tym skrótowcem podpisuje ma inne spojrzenie na sprawę, inne rzeczy uważa za ważne itd. bo to jest ruch oddolny, scalony bardzo ogólną ideą walki o "prawa" pewnych grup "zmarginalizowanych", które każdy definiuje i rozumie już na swój sposób. (...QIA2+ itd. albo może słyszałeś kiedyś o MAPach?)

Ale w sumie jakie to ma znaczenie, wyszliśmy od katoli czepiających się diety w szkole i śmiania się z przestrzegających postu. Jak ktoś temat traktuje poważnie to go taka tycia złośliwość nie ruszy, a jak tylko LARPuje wiernego to na szyderę zasłużył. Sądzę że Jezusowi bardziej zależałoby na dbaniu o biednych i cierpiących niż o piątkową wędlinkę.

Osobistość0piorunów

@Fulleks

zostało uznane za metaforyczne

Ciężko kłócić się z faktami, prawda? W mojej opinii podważa to wszystkie inne cudowne twierdzenia, bo Biblia miała być w całości prawdziwa i bez fałszu. W tym miejscu warto przypomnieć, że wszyscy Katolicy są zobowiązani do wiary w transsubstancjację. Ksiądz nie zjada chleba i nie popija winem, tylko zjada prawdziwe ciało i popija prawdziwą krwią. Nie symbolicznie. Oczywiście cechy fizyczne muszą magicznie pozostawać bez zmian, bo te da się sprawdzić i zmierzyć.

w miłosiernego boga wierzą chrześcijanie, kiedy jego ojciec wcale taki miłosierny nie był

...co? Czyj ojciec miłosierny nie był, Chrystusa? Bóg Ojciec też jest tym miłosiernym wg. chrześcijan. A masakry zostały bezpośrednio przez Boga Ojca zarządzone (1 Sm 15 3), wolna wola jest wytłumaczeniem tylko jeśli Biblia kłamie. Stary Testament jest częścią Pisma, a interpretacja nowego przymierza jako unieważniającego stare oznaczałaby że Bóg się pomylił albo zmienił zdanie.

dla mnie np. LGBT jako stowarzyszenie/grupa jest niszczącą ład społeczny i propagującą destrukcyjne dla społeczeństwa postawy organizacją, jednocześnie nie krytykuje kogoś za bycie homo.

To porównanie tu nie działa, bo nikt się nie rodzi wierzący, religia to jest wybór, może nie zawsze w pełni świadomy bo czasem wynika z indoktrynacji, ale zmienić zdanie i wypisać się można w każdej chwili. Gejem nie da się przestać być. Dodatkowo religia ma dogmaty wiary, to ich przestrzeganie zalicza cię do konkretnej grupy, jeśli ktoś ich nie przestrzega to się sam wyklucza automatycznie. Gej może se żyć jak chce, nie musi do żadnej wspólnoty należeć i nadal będzie gejem, bo definiują go nie czyny tylko do jakiej płci odczuwa pociąg. Może nawet palić tęczę i bić uczestników parady równości, a nie przestanie gejem.

Osobistość0piorunów

@Fulleks

Właściwie obrażając go stawiasz się dużo niżej od takiej osoby.

Ja tylko wskazuję że jeśli ktoś faktycznie jest wierny i pobożny to z tego samego źródła co zakaz jedzenia mięsa w piątek powinien też wyjąć akceptację swojego losu i nieszczęść czy nieprzyjemności które go w życiu spotykają. No ja im nauki Kościoła nie pisałem, Pierwszy list św. Piotra, 2 13-25

To ludzie deklarujący się jako katolicy i nie przestrzegający zasad swojej wiary są hipokrytami niczym weganin podjadający mięsko w ukryciu.

Absolutnie 100% zgody, albo wierzysz w słuszność nauki i się do niej stosujesz albo nie wierzysz i masz w dupie, wierny nie ma możliwości dowolnego dobierania sobie pasujących mu przepisów. Mnie bardzo bawi powszechność takiej postawy wśród polskich katolików, niektórzy nawet na papieża potrafią warczeć, że się nie zna. xD

plaskoziemcy to nie wiara, tylko zaprzeczenie nauki

Zależy którzy płaskoziemcy, część z nich to chrześcijanie (kreacjoniści młodoziemscy), którzy są płaskoziemcami właśnie dlatego że są chrześcijanami i wynoszą to z treści Biblii i zawartego w niej opisu stworzenia świata (Rdz 1 5-19).

nie ma dowodów ze bóg nie istnieje

Nie znam żadnej religii która postuluje istnienie boga i nic więcej, w każdej mi znanej jest do niego doklejony szereg innych postulatów czy wymogów, na przykład wspomniany bóg jest osobowy i czasem czegoś chce, żąda, wymaga, stawia warunki i ma oczekiwania. Na bazie tych cech już można wnioskować i dowodzić nieistnienia. Czy byt nakazujący rzeź niewinnych może być jednocześnie najmiłosierniejszym ze wszystkich bytów? Czy ten sam byt może najbardziej na świecie chcieć żebym w niego uwierzył i mieć moc i wiedzę aby to sprawić, a jednak tego nie czyni, a za karę ześle mnie na wieczne potępienie i męki? Taki byt jest wewnętrznie sprzeczny, któraś jego cecha musi być fałszywa (a wtedy fałszywy jest dogmat o nieomylności autorów Pisma, a wtedy równie dobrze wszystko inne może być fałszywe) lub musi on nie istnieć. Proszę bardzo, dowiedziono nieistnienia boga. Pewnego, dość konkretnego boga, jakiś inny posiadający inne cechy może istnieć.

nie jej członkowie.

A ja będę krytykował wyznawców, zamiast ograniczać krytykę li tylko do ogólnie pojętej organizacji czy religii bo to nie jakiś abstrakcyjny byt mi utrudnia życie tylko ludzie, wyznawcy i fanatycy. Ile razy już słyszałem, że coś ma być zgodnie z wolą kościoła i jego linią rozumowania bo Polska to kraj chrześcijański i tyle-a-tyle (dużo) procent Polaków to chrześcijanie. W niedzielę zakupów nie wolno bo kościółek, katecheza w szkole za publiczne pieniądze bo kościółek, emerytura dla księdza musi być bo kościółek, zamknięta droga bo pielgrzymka musi wystartować z miasta bo kościółek. To nie ten nieosobowy kościółek mi wchodzi z butami w życie, tylko ludzie, wyznawcy pod jego płaszczykiem.

Osobistość2piorunów

@Fulleks To jak ktoś jest wiernym katolikiem to szyderę i szykany zniesie pokornie, tak jak Pan Jezus powiedział. A jak nie jest to nie o nim mowa. ¯\\(ツ)

HydeparkLindsay Clancy jurors speak out on what led to mistrial
Osobistość5piorunów

Ja w ogóle nie rozumiem czemu o tym decyduje Ława Przysięgłych, jakiś relikt prawa kolonialnego. Powinien zostać powołany biegły psychiatra/psycholog (może zespół kilku), którego kompetencje zawczasu akceptują obie strony i on ocenia bo się na tym do cholery zna, a nie emerytowana nauczycielka.

Autorytet6piorunów

@KsRobag Ława może olać, ale zadaniem ławników jest porozumienie na podstawie wszystkich dowodów i opinii.

A tu jest drugi smaczek. Ława to było 9 kobiet i 3 facetów. 11 osób stwierdziło, że była niepoczytalna, jeden facet stał przy opinii, że była. Dlatego był mistrial i będzie retrial. Smaczkiem jest to co zrobiła obrona. Domagała się usunięcia "problematycznego" ławnika xD To jest kpina z wymiaru sprawiedliwości.

Osobistość2piorunów

@dolitd Ale jednak Ława ma ostateczny głos i może sobie z dowolnych pobudek taką opinię olać. U nas decyzję podejmuje sędzia znany z imienia i nazwiska i jak olewa opinie biegłych to można coś z tym zrobić. Jak rozumiem tam się po prostu zbiera nowy skład Ławy i robi retrial.

Autorytet5piorunów

@KsRobag Były zeznania psychiatrów, ale nie były spójne. Co ciekawe, jednym z zeznających był biegły, który zeznawał w sprawie Andrei Yates, która w 2001 utopiła 5 swoich dzieci. Tak samo jak wtedy, tak i teraz stwierdził, że panie były niepoczytalne.

Osobistość2piorunów

@dolitd Ale jednak Ława ma ostateczny głos i może sobie z dowolnych pobudek taką opinię olać. U nas decyzję podejmuje sędzia znany z imienia i nazwiska i jak olewa opinie biegłych to można coś z tym zrobić. Jak rozumiem tam się po prostu zbiera nowy skład Ławy i robi retrial.

Osobistość1piorunów

@utede Ja się w tej kwestii nie czuję władny rozstrzygać, nie wiem czy zaplanowała (jak rozumiem dowodem na to ma być działanie pod nieobecność męża? są jakieś dowody, że się przygotowywała?), nie wiem na czym polega stan depresji poporodowej, nie wiem jakie dokładnie leki miała przepisane, a jakie faktycznie przyjmowała, zwyczajnie nie mam wiedzy i kompetencji. Tym wszystkim powinni się zajmować specjaliści z doświadczeniem, biegli psychiatrzy, zeznający pod przysięgą.

Osobistość13piorunów

@TwojStaryJeSuchary

i skoczyłbym z mostu.

I dokładnie to zrobiła. No, z okna skoczyła, nie z mostu. I nie kontaktowała się przedtem z mężem, ale nie bez powodu siedzi na wózku.

Albo wyrok albo zakład psychiatryczny i tyle.

Dokładnie taki dylemat ma ława przysięgłych, ten jeden nieustępliwy chciał wyroku, reszta uznania za niepoczytalną co skutkuje przymusowym leczeniem, nikt na sali sądowej nie żądał uniewinnienia.

Co Wy na to?Co Wy na to? 09.09.2026\ \ W najnowszym badaniu PISA, badającym poziom umiejętności piętnastolatków, polscy
Osobistość46piorunów

Miałem okazję prowadzić zajęcia laboratoryjne dla studentów (studia techniczne, pierwszy rok, świeżo po szkole). Prowadziłem je po polsku dla Polaków i po angielsku dla mieszanki ludków z wymiany z Indii, Afryki, Bliskiego Wschodu i plus paru polskich rodzynków którzy po prostu chcieli studiować po angielsku.

Podstawowa różnica była taka, że studenci polscy byli absolutnie przerażeni. Bali się mnie (wcale niewiele starszego od nich), bali się sprzętu, bali się zadawania pytań, bali się bycia ocenianymi. Nie odpowiadali na pytania, unikali wzroku, jak już się ktoś odważył to mamrotał pod nosem i dodawał jakąś asekuracyjną formułkę w stylu "nie mam pewności, ale sądzę że..." albo "nie wiem, ale wydaje mi się...".

Zagraniczni byli kompletnie wyczilowani. Normalnie rozmawialiśmy o ćwiczeniu, jak nie wiedzieli to pytali, w ogóle nie wstydzili się swojej niekompetencji, odpowiadali źle, a na moje "That's not right, any other ideas?" nie reagowali zaczerwienieniem i milczeniem przez resztę zajęć tylko kolejną próbą. Zadawali pytania pomocnicze, próbowali ode mnie wyciągnąć jakąś wskazówkę, zamiast czekać aż sam ją dam. Przez objaśnienia stanowisk przed przystąpieniem do zajęć przechodzili w mgnieniu oka.

Jednocześnie te odpowiedzi, które od Polaków już padały były zazwyczaj poprawne. Jak już siadali to pracowali sumienniej, rzadziej siedzieli w telefonach, kończyli ćwiczenie wcześniej, ogólnie traktowali sprawę poważniej. Zagraniczni co do zasady mieli wyjebane, częściej się na przykład spóźniali. Myślę, że to jest ogromny problem, który wymyka się badaniom - uczeń po polskiej szkole jest kompletnie złamany autorytetem nauczyciela, dosłownie sterroryzowany. Ma sporo w głowie, ale stres zamyka mu drzwi do tego magazynu.

Oczywiście to jest dowód anegdotyczny, zajęcia prowadziłem tylko przez dwa semestry, jedna uczelnia, ledwie dwa przedmioty, próba jest mała więc absolutnie niech nikt tego nie traktuje jako ostateczną wyrocznię. Ale jest to coś co sam zauważyłem i przypomniało mi się jak sam się bałem gdzieś zapukać i zapytać. Bałem się wywracania oczami, westchnień i całej tej pogardy wobec człowieka który śmie zwracać głowę i czegoś chcieć. Z jakiegoś powodu przyjezdni z przeróżnych zakątków świata tego nie mają, gdzieś musi być źródło tej różnicy.

Kosmonauta1piorunów
Tylko na studiach też zależy na kogo się trafiło bo jedni byli mili u innych strach się odezwać


@Dudleus pamiętam jak u mnie na pierwszym semestrze podczas laboratoriów dostaliśmy termometry rtęciowe do mierzenia temperatury. Ktoś z grupy spytał prowadzącą czemu nie użyjemy zwykłych elektrycznych. Reakcja prowadzącej to było jedno wielkie "olaboga jak śmiesz pytać o takie podstawy, przecież elektryczne nie są dobre".

Podobnie było na ćwiczeniach z matmy, prowadząca powiedziała do grupy by pytać jeśli coś nie jest jasne. Ktoś spytał co to za dziwny symbol w jednym z równań. Babka stwierdziła że to pytanie na poziomie podstawówki i jeśli nikt z grupy nie wie co to jest to równie dobrze możemy skończyć ćwiczenia xD i faktycznie kazała wszystkim wyjść.

Polski system edukacji to jeden wielki terror i upupienie uczniów.

Fenomen1piorunów

@KsRobag ze strachem miałem na 5 roku studiów pani pytała czy wolimy prezentacje czy jakiś case jak do tej pory czy w formie dyskusji zaliczenie i za aktywność wyższa ocena. Prawie wszyscy mieli dość case, które nic nie wnoszą ale jedyna dziewczyna wolała i bała się w ogóle odezwać pani "na 5 roku nie wynieśliście stąd odwagi?", ja akurat już wiedziałem że nic nigdy nie osiągnę to miałem wyjebane i się odzywałem.

Większy luz wyciągnąłem z liceum bo chodziłem do prywatnego. Tylko na studiach też zależy na kogo się trafiło bo jedni byli mili u innych strach się odezwać. Jak ktoś się przepisywał do nas z publicznego też widać było, że bardziej spięty.

W sposób, który opisujesz nabawiłem się lęków przez całe życie bo czy w pracy, szkole, rodzinę byłem gnojony za byle co, słyszałem że tylko przeze mnie są problemy, do niczego się nie nadaję. Głównie przez to unikam rozmawiania, nie umiem z rówieśnikami rozmawiać bo mnie odrzucali całe życie.

Lider8piorunów

@KsRobag

Oczywiście to jest dowód anegdotyczny

anegdotyczny-nieanegdotyczny. W moim odczuciu to jest nie jest anegdota, bo od momentu zmiany systemu oceniania z opisowego na cyferkowy, żeby czasem nauczyciele nie musieli się przemęczać i myśleć, to zrobiono taki fajny szwindel, gdzie zła ocena stała się synonimem powód do wstydu za swoją głupotę, a od kiedy nasza oświata kocha pasywno-agresywnie jebać po tych, którzy czegoś nie wiedzą, to wprost stworzono łańcuszek, że niepewność co do czegoś albo niewiedza => zła ocena => coś nieprzyjemnego. A że nikt nie chce czegoś takiego odczuwać, to wszyscy siedzą cicho, albo dodają właśnie takie "nie mam pewności", "wydaje mi się", albo "gdzieś czytałem ale mogę się mylić". Bo nasze szkolnictwo już dawno temu przestało nagradzać dyskusję i zachęcać do prób dojścia do czegoś na własną rękę na rzecz prostego i tępego "Kowalski! Do odpowiedzi! Nie wiesz? Pała! Oj Kowalski Kowalski znowu się nie nauczyłeś i zaraz będziesz wyczytywany na wywiadówce, widzicie wszyscy jak to się kończy?", a komuna i reformy tego jełopa Handkego tylko przypieczętowały tę degrengoladę.