@wielkaberta @tegie @Fulleks @Klamra Wiecie, ile kosztuje obiad dziecka w szkole (u mnie)? 5 zł.
Sorry ale te dyskusje są idiotyczne, nawet nie wiem od której strony zacząć.
Raz, że nikt nikomu nie każe zapisywać dziecka na obiady w szkole. To jest właśnie twój wybór jako rodzica. Możesz zapisać na obiady (które są, jakie są), a możesz mu codziennie pakować porcję jedzenia jakiego tam uważasz. Wege, koszerne, halal, śródziemnomorskie, bezglutenowe, keto albo codziennie golonkę i bigos albo zestaw z Maca. Nikt nie będzie karmił twojego dziecka na rzeczami, na które się nie zgadzasz. Wystarczy nie zapisywać je na obiady.
Dwa, że połowa polskich dzieci ma nadwagę albo otyłość, ale nagle rodzice są wielkimi ekspertami od żywienia. Nadmiar tkanki tłuszczowej rozpierdala gospodarkę hormonalną bardziej niż (rzekomo - bo nikt tego nie powierdził) raz w tygodniu porcja soi. Rodzice boją się "żeńskich hormonów" u dzieci, a jednocześnie hodują swoim synom bebzon i cycki (tkanka tłuszczowa przekształca androgeny, m.in. testosteron w żeńskie hormony - estrogeny).
Trzy, że nagle się ktoś przejmuje, że dzieciom coś może nie smakować. Przez dekady nie przeszkadzało, a groźne woźne pilnowały, żeby dziecko zjadało wszystko. Od dekad są serwowane te same dania w stołówkach, mimo że większość dzieciaków ich nienawidzi. Moja córka za najgorszy obiad w szkole uważa ten sam, który ja pamiętam ze szkoły. Większość dzieciaków zwraca pełne talerze albo w ogóle nie idzie na obiad, co nie przeszkadza tego dania przez tyle lat co jakiś czas robić XD
A z drugiej strony, ciężko ugotować coś, co będzie wszystkim smakowało. I to jest OK. Dopóki nikt w dzieci nic nie wmusza, to jak będzie jakiś obiad, który mu nie smakuje, to trudno. Musi znosić konsekwencje swojego wyboru, jak jest głodne to może coś tam zje (nie wiem - same ziemniaki), albo nie zje jak nie jest głodne. Moja córka średnio raz w tygodniu przychodzi głodna bo na obiad w szkole było coś, co jej nie smakuje. Robi sobie coś do jedzenia sama, mamy też obiady normalnie w domu.
Nie wspominając, że czasem w ogóle nie zje obiadu bo jest po W-F i typ zamiast je 5 minut wcześniej puścić żeby się przebrały, to przebierają się na przerwie i nie ma potem czasu na zjedzenie obiadu.
Za 5 złotych doprawdy nie ma co robić afer, a jak panie kucharki zaczną serwować pięć rodzajów kuchni codziennie to na pewno obiady tyle kosztować nie będą.