Kiedyś jak mieszkałem z rodzicami i mieliśmy płot ze sztachet, w nocy na podwórko dostał się pies, owczarek niemiecki. Prawdopodobnie przeskoczył nad płotem, choć był dość wysoki. Gdy chciał uciec, łapy wpadły mu między sztachety i zawisnął na nich. Obgryzał drewno żeby się uwolnić, ale się nie udało i zdechł na tym płocie, zawieszony przednimi łapami. Co najdziwniejsze, nic w nocy nie słyszeliśmy, żadnego psiego płaczu, nic.
A wszedł na podwórko bo chciał podupczyć, mieliśmy wtedy sukę w cieczce, ale jej nie było na podwórku w nocy.