Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zwiazki

Zawodowiec

w Hydepark

4piorunów

Mam jedno pytanie do gremium:

“Jak zapomnieć?”

I proszę o radę

Przez kilka ostatnich dni gdy wstawałem z łóżka byłem w paskudnym nastroju. Na przykład dziś czułem się paskudnie od wstania od 5 do mniej więcej 11:30/12. Zdarzało mi się tęsknić wieczorem. I później odpierdalam głupoty z powodu emocji. W czwartek jestem umówiony u psychologa i chce się pozbyć uzależnienia od energetyków bo niszczy mi to życie i samopoczucie

Teraz sądzę że jak się odezwie to czeka nas szczera rozmowa i zobaczę jak zareaguję. Jeśli nie to problem sam się rozwiąże

Nie szkoda mi czasu spędzonego razem tylko jak to się kończy. Więc proszę o rady co robić by o tym nie myśleć i nie czuć chęci pisania do niej.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Hydepark

51piorunów

-Hehe. - cieszę ryja do telefonu.

-Co? Coś o mnie?- żona triggered.

-Świat się nie kręci wokół ciebie.- odpowiadam dalej ciesząc ryja.

-Jak się tak śmiejesz to na pewno ze mnie.- nie odpuszcza żmija*. XD

-Jakbyś chciała wiedzieć to mi się tak micha cieszy tylko jak płonie kacapska rafineria.

I jednak do siebie pasujemy bo było zrozumienie. :smiling_face_with_3_hearts:

*Wszystkie baby to żmije. XD mam swoje powody. 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Zwiazki/randkowanie

21piorunów

Ta ankieta od @HmmJakiWybracNick mnie natchnęła do własnej. Pytanie dotyczy budżetu w "długich" i "stabilnych" związkach - małżeństwo, konkubinat, cokolwiek, ale mieszkacie razem i zakupy do domu robicie razem - chemia, żarcie itp.

Jak planujecie budżet

  • Oboje wpłacamy wszystko22% (27 głosów)
  • Wpłacamy po równo, ustaloną kwotę17% (21 głosów)
  • Wpłacamy różnie, zależnie od zarobków24% (29 głosów)
  • Inaczej/sprawdzam37% (46 głosów)

123 głosów

Pokaż więcej komentarzy (25)

Osobistość

w Dyskusje

43piorunów

Pytanie o i .
Jak rozkładacie koszty wyjazdu wakacyjnego?

Od razu wyjaśnię odpowiedzi, bo przywykłem, że jestem niezrozumiałym człowiekiem w piśmie i mowie (pic rel).
1. Baba płaci za całe wakacje
2. Chłop płaci za całe wakacje
3. Jak chłop zarabia więcej to płaci chłop. Jak baba zarabia więcej to płaci baba.
4. Razem dokładamy się do wyjazdu w zależności od zarobków. Przykład, że wakacje kosztują 15k pln. Jak baba zarabia 10k pln/miesiąc, a chłop 5k pln/miesiąc, to baba zrzuca się 10k pln, a chłop 5k pln.
5. Razem dokładamy się do wyjazdu niezależnie od zarobków. Przykład, że wakacje kosztują 15k pln. Jak baba zarabia 10k pln/miesiąc, a chłop 5k pln/miesiąc, to baba i chłop zrzucają się po 7.5k pln.
6. Coś innego co nie uwzględniłem.

& Przez napisanie "zarabia więcej" mam na myśli sporą różnicę z zarobkach, np. 50% lub więcej. Ale jak czujecie to inaczej to zaznaczajcie ze swoimi odczuciami.
& Rozłożenie kosztów po równo (zależnie lub niezależnie od zarobków), to nie musi być idealnie wyliczone. Jak jedna osoba płaci za zakwaterowanie, a druga za żarcie i atrakcje, to już traktowałbym to jako rozłożenie po równo, o ile jest spora możliwość, że te koszty będą do siebie zbliżone.
& Jak macie wspólne konto, to rozkładacie koszty po równo (w zależności od zarobków) - no chyba, że to jest wspólne konto, na które wpłaca tylko jedna osoba.

Jak rozkładacie koszty wyjazdu wakacyjnego w związku?

  • Płaci ONA4% (15 głosów)
  • Płaci ON2% (8 głosów)
  • Za wszystko płaci osoba, która zarabia więcej2% (7 głosów)
  • Rozkładamy koszty po równo, biorąc pod uwagę zarobki24% (82 głosy)
  • Rozkładamy koszty po równo, niezależnie od zarobków34% (115 głosów)
  • Inaczej/Remontuję łazienkę/OP to pedau34% (116 głosów)

343 głosów

Pokaż więcej komentarzy (32)

Lider

w Hydepark

87piorunów

Właśnie dostałem opierdol od , że mi za wesoło przy sprzątaniu (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
I do tego info, że za 2h nawiedzą nas teściowie, więc od razu , a taki dobry dzień się zapowiadał 🫠

GURU11piorunów

Nie zapomnij umyć auta i wyszorować felg jak jeden użytkownik tutaj planował ale ostatecznie podstawił auto służbowe :rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing:.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Obecnie praktycznie wszystkie wysoko rozwinięte kraje mierzą się z bardzo niskim wskaźnikiem urodzeń. Dane pokazują, że jedną z głównych przyczyn jest brak stabilnych związków wśród młodych ludzi.

Ciekawą rzecz, która może mieć na to wpływ, znalazł jeden z użytkowników reddita, który postanowił przeanalizować ponad milion komentarzy do pytań zadawanych na subreddicie poświęconym szukaniu porad w kwestiach związkowych. Dane obejmują lata 2010-2025.

To co można zaobserwować to wyraźny przyrost porad zakończenia związku kosztem tych sugerujących rozmowę czy danie sobie czasu na ochłonięcie.

Reddit jest oczywiście medium głównie amerykańskim, ale wszyscy tu na pewno kojarzą w jaki sposób takie kwestie komentowali ludzie na . Słyszałem też, że na polskich kobiecych forach również dominują porady rozstania w przypadku jakichkolwiek problemów.

Źródło: https://www.reddit.com/r/dataisbeautiful/s/S7pT5FWtQa

Osobistość2piorunów

Nie negując powodu podanego tutaj, czyli nietrwałości związków, ale moim zdaniem to również kwestia zaawansowania cywilizacyjnego. Nie robi się dzieci na ilość, bo większa szanse przeżycia. Po prostu, bez żadnych patologii dziecko na pewno przeżyje. Nie muszę ich też robić, żeby mieć w domostwie darmową siłę roboczą. Wszystko ogarnie jedna/dwie osoby (rodzice). Więc posiadanie dziecka jest w sumie zwykłą chęcia posiadania potomstwa a nie wymóg.
Podkreślam, to moje zdanie niepoparte niczym konkretnym.

Autorytet2piorunów

Jakiś przedmiot może by się przydał w szkole w takim razie. Typu "wychowanie seksualne/zdrowotne/psychologiczne"? Ciekawe czemu taki do tej pory nie powstał 🤔

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Luźne Rozmowy

32piorunów

Przeczytałem sobie rano wpis https://www.hejto.pl/wpis/dokladnie-25-lat-temu-szykowalem-sie-na-impreze-ktora-zmienila-moja-zycie-mialem użytkownika @NatenczasWojski dałem pioruna, podobała mi się historia.

I właśnie do mnie dotarło, że 15 lat temu popełniłem podobną decyzję. Najpierw popołudniu razem z kumplem podkradliśmy dwa litry wina domowej roboty od naszego współlokatora, wino wypite, przyszła ochota na więcej - decyzja idziemy na miasto.

Kierunek Klub Czeski Sen, zawsze pełno studentów, mały parkiet, tanie alko. Pamiętam że było tłoczno, a był to czwartek. Na parkiecie wiła się nieźle ładna pani, tancerz ze mnie był żaden ale, że wino już szumiało i kumpel mnie wypchnął ze słowami "bierz ją", to poszedłem. Tańce, wymiana numerów, spotkanie po trzech dniach akurat w jej urodziny i tak została do dzisiaj.

Zapytacie dlaczego przypomniało mi się teraz, przecież to rocznica. Otóż dawno temu mieliśmy przerwę w związku i po zejściu się ponownie ustaliliśmy, że nie obchodzimy rocznicy tym bardziej, że jej urodziny są trzy dni później.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Filmy

19piorunów

754 + 1 = 755

Tytuł: Materialiści

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Komedia rom.

Reżyseria: Celine Song

Czas trwania: 1h 49m

Ocena: 8/10

Bardzo lubię tematykę związkową. Interesuje mnie czytanie o relacjach międzyludzkich, o problemach, z którymi mierzą się ludzie, więc nie mogłem przejść obojętnie obok „Materialistów”.

Uważam, że pod względem pokazania współczesnych problemów to bardzo dobry film. Poszukiwanie idealnego partnera, który spełnia wszystkie nasze wymagania, może trwać wieki, o ile w ogóle się wydarzy. Im większe wymagania, tym węższy zakres osób je spełniających, a tym samym mniejsza szansa na spotkanie ich.

Na przykład główna bohaterka, pracująca w biurze matrymonialnym, miała problemy ze znalezieniem partnera dla jednej z jej klientek przez wygórowane wymagania tejże. I udało się ją uszczęśliwić dopiero w momencie, w którym klientka trochę odpuściła i zgodziła się na kogoś niższego niż mityczne sześć stóp.

W ogóle skreślanie kogoś ze względu na wzrost jest dla mnie bardzo słabe (mimo że sam jestem w miarę wysoki). Ale rozumiem, że biologia robi swoje.

A nawet jeśli spotkamy takiego „jednorożca”, to skąd pewność, że zainteresuje się nami? Przecież bogaty, wysoki, przystojny, charyzmatyczny i kij wie jeszcze jaki mężczyzna na pewno może przebierać w równie atrakcyjnych i majętnych kobietach. Podobnie z piękną, dobrze usytuowaną kobietą - ta raczej nie spojrzy przychylnie na zwykłego magazyniera, tylko będzie się rozglądać za elitą.

Oczywiście pewnie istnieją wyjątki, ale nie ukrywajmy, że ludzi raczej ciągnie do podobnych sobie. Podobnych pod względem atrakcyjności, sytuacji materialnej czy nawet intelektu.

Właśnie ciekawe, że główna bohaterka znalazła perfekcyjnego mężczyznę (chociaż nie do końca), a mimo to został przez nią odrzucony, ponieważ nie kochała go. Zamiast idealnego gościa, wybrała blisko czterdziestoletniego kelnera, który zmuszony jest wynajmować pokój w mieszkaniu z innymi dorosłymi niezarabiającymi wystarczająco dużo, żeby mieszkać całkowicie samodzielnie. Dlaczego to zrobiła? Z miłości oczywiście.

Wydawałoby się, że podjęła bardzo nielogiczną decyzję. Mogła regularnie chodzić do ekskluzywnych restauracji bez specjalnych okazji jak rocznica, nie martwić się o podstawowe potrzeby, cieszyć się towarzystwem szarmanckiego mężczyzny. Ale może właśnie o to chodzi w miłości? Żeby wiązać się z kimś, z kim dobrze się czuje, do kogo żywi się uczucia, a nie podchodzić do tej miłości czysto pragmatycznie, byleby tylko wybrać opcję, która zapewni lepsze życie pod względem materialnym?

Chociaż wiadomo, że problemy finansowe mogą zabić nawet największą miłość. Tak jak jakiekolwiek inne poważne problemy.

Żeby nie było, że tylko kobiety są takimi materialistkami - mężczyznom też się oberwało, chociaż pod innym kątem. Na przykład, że „dojrzały” mężczyzna rozgląda się za dwudziestolatkami, a gdy mówi głównej bohaterce, że chciałby spróbować z kimś bardziej dojrzałym, to nie ma na myśli kobiet w swoim wieku, a te jeszcze przed trzydziestką.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Praktykant

w Dyskusje

0piorunów

Be attractive, don't be unattractive

Bad boy

Explained bez moralizowania

Myślę, ze większość zna . Ja znalem jego video sprzed kilku lat, od tamtego czasu mocno rozwinął kanał i jego grafiki znacznie ułatwiają zrozumienie tematów. Ponadto dodają emelemt humorystyczny.

Bio: przespał się z 17 kobietami w związkach, był i bad boyem i simpem. Ok 40tki.

https://www.youtube.com/watch?v=RB1Ed_kvZNM

Autorytet3piorunów
: przespał się z 17 kobietami w związkach, był i bad boyem i simpem. Ok 40tki

Ale to jest żenujące. Musi mieć giga kompleksy, że dzieli się (chwali?) takimi sprawami ze światem. Już samo to, że liczy kopulacje z samicami swojego gatunku świadczy o upłynnieniu mózgu.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

110piorunów

Uwielbiam tą porę roku - w ramach kompromisu grzejniki są ustawione na 21 stopni. Różowa chodzi w grubej bluzie, ja w samych gaciach i oboje jesteśmy niezadowoleni xD

Autorytet37piorunów

Heh, moja pracuje z chałupy, więc jak siedzi 8h przy kompie to jej trochę zimno, no ale wtedy zawsze może sobie wstać i napalić w kominku :slightly_smiling_face:

Za to nie daj Bóg wejść po niej pod prysznic, jak się te baby mogą we wrzątku kąpać to nigdy k⁎⁎wa nie zrozumiem...

Pokaż więcej komentarzy (21)

Koneser

w Hydepark

52piorunów

@GitHub @peposlav @LondoMollari @AdelbertVonBimberstein @Amhon @Stashqo @K44 @k44tajemnicza @koszotorobur @wonsz @Mikel @ciszej @Michumi @rogi_szatana @wiatrodewsi @onpanopticon @ten_kapuczino @Jarem @TRPEnjoyer @Budo

Wołam udzielających się we wpisie

https://www.hejto.pl/wpis/mialem-pisac-z-jakiegos-anonima-ale-w-nosie-zwiazki-rodzina-seks-zdrowie-psychol

A jeśli jesteś nowy to przeczytaj powyższy wpis i zapraszam do dalszej lektury...

Miałem pisać, miałem nie pisać. Czekałem do miesięcznicy naszej dramy, by się pochwalić jak cudownie nam idzie! Ale się nie doczekałem. I wy też się nie doczekacie. Dwa tygodnie po tej dramie były na prawdę fajne, udane. Wprowadziliśmy pewne zmiany w naszym życiu, wywaliliśmy młodą do jej pokoju, co wcale nie jest proste, ogarnialiśmy wspólnie dom, więcej rozmawialiśmy, byliśmy na randce, poszliśmy na fajny koncert, w między czasie rozwiązaliśmy pewien nasz problem finansowy i całkiem fajnie to wyglądało. Aż przyszedł zeszły weekend i w sumie nie wiadomo czemu zaczęła chodzić jakaś naburmuszona. Niby okres, niby coś...wiecie, takie wszystko i nic. Na wszelki wypadek unikałem konfrontacji. Przyszedł poniedziałek, a że niania młodej miała dwa dni wolne to zostałem z nią w domu. Lubię z nią zostawać bo to świetny bobas, bezproblemowy. No i tak sobie z nią siedziałem i w między czasie ogarnąłem dwa prania, naczynia, sprzątnąłem kuchnie (a było co sprzątać po weekendzie) i łazienkę a jak bobas poszedł na drzemkę to zamówiłem suszarkę do ubrań, bo kurde tyle prania przy dwójce dzieci, że nie ma gdzie tego suszyć! Wróciła z pracy i jak to zobaczyła to była, ja wiem, zdegustowana? Nie bardzo rozumiałem o co chodziło. Następnego dnia ona została z młodą. No i jak wróciłem to nie ukrywam zagotowałem się w środku - w kuchni syf jakby reaktor atomowy wywalił, śmieci wylewają się z kosza, w pralni rozpierdol, do salonu nie szło wejść a ta siedzi na fotelu z telefonem w łapie. Nie chcąc rozpoczynać kłótni poszedłem montować suszarkę. Kurde, jak ja mogłem bez niej funkcjonować!? Oczywiście z jej strony foch nie wiadomo o co (od dawna planowaliśmy ten zakup). Pojechała na jogę, wróciła późno i ani be, ani me, ani pocałuj mnie w d⁎⁎ę. Wzięła prysznic i poszła spać. W środę było już po staremu, czyli brak kontaktu i jej wieczór w telefonie. Żeby na to nie patrzeć poszedłem ogarniać pokoje dzieciakow. Czwartek podobnie, znowu była na jakimś aerobiku, znowu wróciła i znowu siedziała w telefonie. Zwróciłem jej na to uwagę, chciałem pogadać (a cholernie trudno mi to przychodzi) i zostałem przez nią wyśmiany. Tak, wyśmiany. Odpuściłem. W piątek wygarnąłem jej to wszystko przez Messenger, bo tak mi łatwiej i znowu stała się agresywna, zarzucała mi, że to ja nic nie robię a jak robię to tylko wtedy gdy się kłócimy, że to ona ma źle bo się dzieckiem zajmuje, że boi się mnie dotknąć by to się seksem nie skończyło i w ogóle o wuj mi chodzi, nic tylko się przypierdalam o coś co mi kiedyś nie przeszkadzało. Ale wiecie, jak jest w domu syf taki, że wstyd kogoś do środka zaprosić, to jak to może nie przeszkadzać? Nie mam już siły. Wygarnąłem, że pieprzyć ją, jej seks, że jak tak lubi to mogę nasrać na środku salonu i ogólnie że mam dość. Jakoś nie specjalnie zareagowała. Może trzeba było już miesiąc temu ją z domu wywalić... Może po tamtym już całkiem czuje się pewna w tym, że nie odejdę...

W weekend planuje skoczyć do teściowej i z nią pogadać. Super babka, życiowa, po przejściach, mądra, chłodno patrzy na świat, bezstronna...może ona by coś podpowiedziała, może jest coś o czym ja nie wiem, może ona wie jak do niej dotrzeć.

Także ten, jakieś pytania? :neutral_face:

PS. Ale jest tego wszystkiego plus - nie mam już poczucia winy, że to ja coś robię nie tak.

Wirtuoz2piorunów

Czytam Twoje wpisy i zastanawiam się co się dzieje. Mamy za dużo wspólnego, nawet teściowa. Może u mnie nie ma aż takiej padaki, a może nam się w jakimś stopniu udało. Przy pierwszym dziecku poszłyśmy na terapię dla par. Dla niej mało dało za to dla mnie bajka. Na chyba 6 wizycie terapeutka wywaliła mnie na terapię uzależnień gdzie nauczyłem się co to są MOJE granice, MOJE potrzeby i co to asertywność Może to jest recepta. Nie to że masz problem z alko tylko odpowiedniej techniki komunikacji. Ale to jak Ci się chce bo rozumiem doskonale że może się nie chcieć.Powodzenia jakkolwiek i pozdrów teściową

Gwiazdor8piorunów

Ziomek, po wpisach widzę, że już masz się rozwodzić, już masz zbierać dowody, itp. Napisze Ci więc z drugiej strony - tej, której się udało przetrwać bardzo trudne chwile.

Generalnie ludzie niedoceniaja zmęczenia, jakie potrafi pojawić się przy małych dzieciach. Nagle nie ma czasu na sen, rozmowy itp., choc wydaje sie, ze funkcjonujemy normalnie. U nas sprawdziło sie bardzo:

1. Terapia małżeńska, ale u odpowiedniej osoby. Trafiliśmy CUDOWNIE, na osobę, która stworzyła przestrzeń do swobodnej wypowiedzi dla obu stron, bez przerywania, z moderacją i… tłumaczeniem sensu wypowiedzi, która często myliliśmy. Co ciekawe od tych ~5 lat wszystkim znajomym polecam właśnie tę panią i żadne małżeństwo nie skończyło się rozwodem. A dojeżdżali do Konina nawet z Poznania. Nie wiem natomiast czy zawdzięcza swój sukces umiejętnością czy „chceniu” par, które z jej usług korzystają.

2. Zaczęliśmy wychodzić znów na randki. Wybraliśmy sobie kurs tańca towarzyskiego dla początkujących, przez znajomych znaleźliśmy super nianię. Dzięki temu zyskaliśmy ok. 5 godzin tygodniowo tylko dla siebie.

3. Ustaliliśmy, że po pierwsze wracam do sypialni z kanapy („pójdę na kanapę tylko na 2-3 noce, żeby się wyspać przy dziecku” zmieniło się w 2 czy 3 lata, a po drugie robimy z sypialni strefę wolną od elektroniki. 0 telefonów, 0 telewizji, dzięki czemu nie ma żadnego rozpraszania bliskości i intymności. Zrobiliśmy z sypialni tradycyjny, staropolski pokój do rozmów i seksu.

Po 5 latach stwierdzam, że mam cudowne życie rodzinne i świetną partnerkę w życiu codziennym. W historii moich wpisów znajdziesz, że ona też mnie raczej lubi, bo mogła dobić, a uratowała :grinning:

Powodzenia Ziomek! Nie mówię, że będzie łatwo, ale nie ma się co poddawać. Mnie cieszy, że moje dzieci żyją w pełnym domu, zbudowanym na tradycyjnej recepturze.

Jeśli nie wyjdzie to, to i tak Wam się wszystko przyda. Nawet, jeśli się rozstaniecie, to do końca życia będziecie żyć koło siebie i będziecie musieli potrafić ze sobą rozmawiać na partnerskich warunkach.

Powodzenia!

Pokaż więcej komentarzy (65)

Autorytet

w Hydepark

30piorunów

Środa wieczur i humor chujówa.
Rozchorowałem się, dodatkowo deprecha zaczęła męczyć, praca zaczęła denerwować i od dłuższego czasu zastanawiam się jak podejść do tematu poznawania nowych ludzi, bo już powoli dokuczają solo wieczory, a za 2 miesiące 3 dychy.

Czy to jeszcze czas na amory, czy to już raczej pora na przyzwyczajanie się do zapachu ziemi?
Ehhh, oby przeziębienie puściło, bo depresja mi się przez to nasila i chciałbym na siłownię iść.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

207piorunów

Dzień szary, to może ta historia Wam poprawi trochę humor bo w połowie jest dobry zwrot akcji.

Historia dotyczy moich teściów, a zaczęła się dawno dawno i trwa w sumie do dziś.

Ja zacząłem w niej uczestniczyć jakieś 18 lat temu, moja żona odebrała telefon, rozmawiała cała blada a jak się rozłączyła zaczęła płakać. W mojej głowie szybkie sprawdzenie listy członków rodziny, wieku i ostatniego ich samopoczucia - "Kto umarł?" "Nikt, ojciec zdradza mamę, ona chce rozwodu". Ulżyło mi, obie córki dorosłe, niech się rozwodzą, co za problem.

Okazało się to dopiero początkiem, pewnie jak to zwykle bywa.

Wyszło że teściu od 15 lat wcześniej miał na Ukrainie kochankę, z którą spędzał raz na pół roku kilka tygodni w "sanatorium w Truskawcu". Dzwonił do niej zawsze z budki telefonicznej, to były czasy że budki jeszcze były :smiley: ale że tak podobno było taniej, a on zawsze robił interesy ze wschodem to jakoś nie budziło to niczyich podejrzen. Moich na pewno bo miałem wyjebane.

Teściowa zażądała zakończenia związku pod groźbą rozwodu. Teść rozwodzić się nie chciał, chciał mieć rodzinę kompletną, więc obiecał że zakończy. Teściowa szczwana lisica na gładkie słówka się nie nabrała i podejrzewała że dalej z nią jest. Wsadziła mu po kryjomu do samochodu stara Nokie z ustawionym trybem "gdzie jest dziecko", oraz nawet, co wydawało mi się niemożliwe, pozyskała billingi z okolicznych budek telefonicznych :smiley: Podejrzenia się potwierdziły.

No to już poszło do sądu o rozwód, z winy teścia oczywiście, więc teściowa kilkaset tysięcy przytuliła, mimo że całe życie na stanowisku najniższego urzędnika w gminie, a tesciu na interesach dobre pieniądze zarobił.

Teściowe mają duży dom, tesciu sprzedać go nie chciał bo "dla rodziny go wybudowałem" a z kolei mieszkać samemu też bez sensu. Ja byłem wtedy w dużym dołku finansowym, musiałem sprzedać mieszkanie więc stwierdziliśmy że się wprowadzimy do niego. Dom podzielimy na dwie części, my na górze, on na dole.

Bajka była dobra, bo on już na legalu spędzał pół roku w Polsce a pół na Ukrainie, a my cały wielki dom dla siebie praktycznie za darmo, bo on jeszcze pokrywał połowę kosztów.

Aż tu nagle pewne dnia surprise!

Teściowa jak wspominałem, była cwana, a jedyne co większe od jej cwaności to przekonanie że jako urzędnik w gminie to ona wszędzie ma znajomości, wszystko załatwi i w ogóle królowa gminy bo burmistrz jej dzień dobry mówi. Więc nie kupiła normalnie mieszkania tylko sobie "załatwiła". Wpłaciła zaliczkę na mieszkanie i się wprowadziła, a resztę miała dopłacić później jak inwestor "załatwi formalności". Trochę mu się schodzi bo do dziś nie uregulowane są sprawy tego bloku. Ale czas płynął, teściowa kasę przepierdoliła bo dalej chciała żyć na wysokim poziomie (botoks, drogie kosmetyki, nowy samochod) a nagle trzeba było nie tylko siebie utrzymywać, ale jeszcze samochód i mieszkanie ze zwykłej pensji.

Skończyło się tak, że z mieszkania kazali jej się wyprowadzić (bo nie było oficjalnie jej), kasę przepierdoliła i co zrobiła?

Wróciła do domu w którym mieszkaliśmy z teściem :smiley: No bo przecież połowa jest jej, po sprawie rozwodowej... I od tamtej pory tak sobie mieszkają w pokoikach naprzeciwko siebie.

Ale oczywiście teściowa powiedziała że tamtej do domu nie wpuści, więc teściu ma drugie mieszkanie, w którym mieszkają oficjalnie z tą Ukrainką jak ona do Polski przyjeżdża. A jak wyjeżdża to teściu wraca do domu :smiley:

Generalnie oprócz tego że stracił kupę pieniędzy na rozwodzie to jest wygryw po całości, bo ma rodzinę w domu jak chciał, domu nie sprzedał, z tamtą żyje już legalnie jak chce, a teściowa niedawno przyznała że ona w sumie to nie chciała tego rozwodu i żałuje że do tego doszło, ale musiała bo on nie chciał się ugiąć. A teściu mi powiedział że nie mógł się ugiąć bo do końca życia miałby przesrane.

A najlepsze że zarówno ja, jak i moja żona, bardziej lubimy tą Ukrainkę niż teściową. To zupełne jej przeciwieństwo, tamta jest ciepła, miłą osobą, teścia przytuli, dobrze mu gotuje, powie że go kocha, że jest ważny, pochwali jego męskość :smiley: jaka jest teściowa to sami sobie wyobraźcie na podstawie przeciwieństwa :smiley:

Dodam tylko że jak moja żona przyjechała na weekend do Polski z UK, to wolała nocować u mojej rodziny, niż w domu ze swoja.

A ostatnio miałem wpadkę, niedzielny obiadek jak zwykle mielone bo tesciowa tylko dwa dania potrafi zrobic i non stop jemy to samo, zwykle to wolimy iść zjeść na mieście niż to co ona ugotuje. Ale jem te mielone i kurde! jakie dobre! "Przepis zmieniłaś? Pyszne!", a ona zimnym głosem "To Ludmiły mielone..."

Gruba ryba1piorunów

@NatenczasWojski historia jakich wiele. Mogę przyznać że wydarzyła się u mnie również taka sama prawie że identyczna. Niestety facet potrzebuje bliskości i ciepła , poczucia bycia szanowanym. Zarówno w twoim opowiadanku jak i w przypadku W mojej rodzinie podłoże było identyczne. Niestety na refleksje bywa za późno. Co więcej identyczna jest też to że Osoba będąca w podwójnym związku bardzo dba o obie jego strony. To trwa już bardzo wiele lat i żona w zasadzie dostrzegła swoje błędy które popełniała kilkadziesiąt lat małżeństwa i powiedzmy pogodziła się z taką sytuacją.

Pokaż więcej komentarzy (45)